Lopez_Fenomen
2piorunówZa PiSu treści w tych mediach wyglądałyby nieco inaczej xD A tu? C⁎⁎j, będzie drogo, ubierzcie się lepiej cieplutko :v

Lopez_Fenomen
2piorunówZa PiSu treści w tych mediach wyglądałyby nieco inaczej xD A tu? C⁎⁎j, będzie drogo, ubierzcie się lepiej cieplutko :v

Lopez_Fenomen
2piorunówJaka jest motywacja korposzczurostwa do korposzczurowego życia? No ja tak pytam serio. W sensie wiecie, wynajem pokoju za 1500 zł z innymi ludźmi lub opcjonalnie kawalerki za 3k z opłatami i chodzenie do pracy w korpo, dojazdy zbiorkomem, żeby potem wy⁎⁎⁎ać całą wypłatę w knajpach w weekendy, bo na nic innego czasu nie ma w życiu. Wegetacja.
W sumie jakbym miał taki żywot prowadzić, to wolałbym schować dumę do kieszeni i wyjechać do Niemiec/Holandii gdzieś do fizycznej roboty i w międzyczasie nauczyć się tam jakiegoś fachu, gdzie można lepiej zarobić, mimo posiadania papierka z napisem mgr i predyspozycji do pracy za biurkiem.
Wracacie po kilku latach i macie chociaż jakąś poduszkę finansową, umiecie coś praktycznego, jak nie byliście debilami, to nauczyliście się też języka i macie jakieś możliwości. Raz mój znajomy (bardzo pozytywny człowiek) szukał do pracy w Niemczech, bo prowadzi tam firmę i zatrudniał asystentów i fachowców za dobre stawki (byłem w szoku ile płaci ludziom do przyuczenia), dodatkowo dawał im jeszcze zakwaterowanie (wynajmował bliźniaka, w jednej części on z żoną, w drugiej pracownicy).
I to jest dobra perspektywa. Dobrą perspektywą nie jest natomiast praca w korporacji jako Brand Product Manager czy inny Riserczer etc, gdzie zapierdalasz jak chomik w kółku i na końcu nic z tego nie masz, bo zarobią tylko ci, co idą po trupach do celu i żyją robotą 24/7, a nauczyć się c⁎⁎ja nauczysz w takiej pracy.
Ja sobie mieszkam w średniej wielkości mieście, mam tu dom rodzinny w którym mieszkam, nie mam kredytu, mam pracę taką, która mi odpowiada, ale żyłem kilka lat w Trójmieście jako taki robak i się dziwię, jak tam ludzie wytrzymują xD Zarobiłbym 2-3k na miesiąc więcej tam niż tutaj, a i tak wyjebałbym więcej na życie, bo opłaty i koszty usług droższe + więcej jazdy i spalania paliwa.
Żałuję, że zamiast życia w Trójmieście jako korpuch, nie wybrałem na te 2-3 lata wyjazdu za granicę, umiem angielski, jestem bardzo wygadany (pracuję jako handlowiec) i dobrze organizuję swoją pracę, może bym po czasie znalazł prace jako rekruter w agencji pracy tymczasowej albo coś, to po kilku latach jakbym wrócił, to bym kontaktów chociaż natrzepał. A tak to zostaje mi dalsze budowanie relacji na rynku lokalnym, zdobywanie tu kontaktów i szukanie możliwości, by otworzyć coś swojego. Będzie kapitał, wsparcie marketingowe i IT, są kumple chętni na spółę, tylko trzeba nisze znaleźć.
#pracbaza #korposwiat #zycie #gownowpis #przemyslenia #pieniadze
@Lopez_ straszny bełkot :confused:
Bla bla bla, ludzie pracujący w Polsce to debile, powinni wyjechać za granicę itd itp
Młody człowiek po studiach powinien pójść do korpo by nauczyć się pracować wg procedur, poznać obieg dokumentów, zasady realizacji projektów i nauczyć pracy w grupie i z innymi ludźmi. Rok góra dwa wystarczy. Znam sporo ludzi którzy wyjechali za kasą za granicę. Część tam została i narzeka, cześć jest zadowolona, a część wróciła do Polski i nie mogąc się odnaleźć wróciła z powrotem jeszcze bardziej narzekając jaka ta Polska jest zła.
Ocenianie ludzi przez pryzmat swoich wyborów i osiągnięć i nazywanie ich "debilami" bo nie zachowali się jak Ty mówi mi wiele negatywnego o Tobie
Korpo życie jest ch⁎⁎⁎we, bo przepierdaa się pieniądze na wynajem i w weekendy w knajpach. Lepiej pracować na zakładzie, mieszkać z mamą, a pieniądze przejebać na wódkę którą skonsumuje się u siebie w piwnicy.
Ewentualnie wyjechać do holandi, mieszkać w 12 chłopa w pokoju, 10 erło na godzinę, po pracy blancik i to jest życie muwie ci nie to co w polsce. A jeszcze będzie cię stać na BMW!
KLH2Gruba ryba
5piorunówMacie tu kto konto na Wise? Ja mam od nie wiem kiedy, ale nigdy nie korzystałem. Zamierzam porzucić Revoluta i szukam czegoś podobnego.
I tak patrzę na to Wise i myślę - "no zobaczymy" i chce dodać kasę na konto, a oni mi piszą, że opłatę za to wezmą. Za to, że dodam pieniądze na moje konto w Wise. Jak kartą dodam. Czy ja czegoś nie rozumiem czy tak jest?

@KLH2 ja uzywam i jestem bardzo zadowolony. Tyle że ja uzywam tego raz na rok- półtora jak jestem w pl. Jak częściej to nie wiem. Może jest coś lepszego
@KLH2 skorzystałem z wise raz w 2019 roku, żeby dostać przelew z agencji, która pomaga z wyszarpaniem pieniędzy z linii lotniczych za spóźnienia.
Teraz odpaliłem, żeby szybko przetransferować coś z UAE do kraju i efekt jest taki, że przelew SWIFT prędzej dotarł do banku w PL niż do nich. Po wtóre, mój przelew nie został rozpoznany, ponieważ zmienił się w międzyczasie rachunek do rozliczeń USD na który zrobiłem przelewałem. Efekt jest taki, że od 29.11 nie mam kasy i tylko kopię się z nimi o odzyskanie $$. Stwierdzili, że nie mogą pomoc z przelewem przychodzącym, w ich systemie nie ma śladu po transakcji, bo została anulowana po paru dniach.
Oczywiście przelew poszedł na rachunek wskazany przez ich system.
Moje doświadczenia są zatem średnie, ale jeśli zależy Ci na karcie wielowalutowej to może być dobra opcja. Na razie zostawiam sobie konto w Wise, właśnie na wypadek gdybym polikwidował karty płatnicze z polskiego banku, i potrzebował wciąż rozliczać się w złotówkach.
Wizualizacja podziału majątku w USA przy wykorzystaniu ryżu
https://youtube.com/shorts/CaoL3YSkDDk?si=bS_EKAKe7Vr3I5HR
#usa #pieniadze ale też #polityka

Mr.MarsGURU
3piorunówNastolatkowie, w których domach rozmawia się o finansach, częściej korzystają z produktów finansowych, aplikacji do zarządzania finansami, ale też myślą o swojej inwestycyjnej przyszłości – wynika z badania „Junior w świecie nowoczesnych usług finansowych”. Jak wskazują autorzy

banita77Gruba ryba
4piorunówPrzeklejone z płatnego. Rozwijająca się w stolicy klasa średnia od lat modeluje Warszawę "po europejsku" — modne knajpy i kawiarnie, odnowione parki, ulice "odbierane" samochodom na rzecz pieszych i rowerzystów to tylko niektóre przykłady. W ten krajobraz od mniej

Lopez_Fenomen
6piorunówW Polsce nie opłaca się żyć i pracować będąc singlem lub nie dziedzicząc mieszkania. To jest jak wyścig chomika w kółku. Wynajem kawalerki z opłatami to już 3500 zł. Hajs na paliwo na same dojazdy do pracy z 500 zł. Wychodzi 4k kosztów stałych na start. Przy kredycie wychodzi tyle samo. Przy kredycie na 2 os też, bo wtedy z automatu mieszkanie musi mieć te 50m2. To rodzi właśnie problem z dzietnością - brak wolności i stabilizacji w życiu.
Wyobraźcie sobie, że jest sobie parka: Strażak i Nauczycielka. Razem zarabiają 12k na łapę. Chcą mieć dziecko, więc mieszkanie musi mieć te 55m2 chociaż.
No nie ogarną tematu, bo to graniczy z cudem xD Kredyt+rachunki+paliwo zeżre im połowę tego przynajmniej. Do tego dochodzi żłobek, wyżywienie, ubranka i inne cuda. Mogą żyć od 1 do 1 tak jakby zarabiali z 3500 na rękę jako single i wynajmowali pokój za 1500 zł. Mniej więcej ten sam standard życia.
A i tak podałem za⁎⁎⁎⁎ste przykłady. Bo wiecie, tam jest stabilność zatrudnienia, a niech sobie będzie 2 korposzczurów z zarobkami 7k chłop i 5k baba dajmy na to i z dnia na dzień jedno z nich dostaje info "potrzebowałem na asap info odnośnie tego taska, bo gonią nas dedlajny, miałeś zostać wczoraj 2h dłużej, a tłumaczyłeś się chorobą dziecka, prosze tu twoje wypowiedzenie" xDDD
No i nie dziwię się, że ludzie nie mają dzieci i odreagowują w weekendy chlejąc i ćpając, bo żyją w ciągłym wyścigu.
No i teraz wjeżdża na pełnej k⁎⁎⁎ie po wyborach prezydenckich kredyt 0 % i takie młode pary już w ogóle się posrają i zostanie im wynajmowanie pokoju z Ukraińcami w mieszkaniu w wieku 30 lat xD Bo nie każdy zarabia 10k na łapę, a ceny nieruchomości wystrzelą.
Ceny w gastro jak na zachodzie, ceny nieruchomości jak na wschodzie, a zarobki dalej polskie xD
@Lopez_ 3500 za kawalerkę? gdzie takie ceny? strażak z nauczycielką chyba trochę wiecej wezmą...
Gdzie takie ceny kawalerek i jeszcze z potrzeba paliwa na dojazdy za 500zl ?
Ale tak czy siak, bycie singlem wymaga odpowiedniej strategii na start.
Najlepiej mieszkać z rodzicami/wynajmować pokój. Ewentualnie kawalerka na obrzeżach miasta.
Taka kawalerka na obrzeżach, a właściwie już poza Warszawą ale nadal pierwsza linia to około 2000zl plus czynsz, zamknie się z opłatami w 2500zl i godzinnym dojazdem do pracy komunikacja. No i nie gastro tylko parówki z kurcząt pieczone 8zl za kg.
Generalnie na start trzeba zacisnąć żęby a nie liczyć że zarabiam dajmy na to 5k netto to ładuje się w dobrze zlokalizowana kawalerkę. Albo żyjesz przez jakiś czas jak robak, albo wydajesz wszystko na już żyjąc jak najlepiej się da za dane pieniądze.
A temat dzieci to już w ogóle, jak ktoś jest bogaty i jest w stanie znacząco ułatwić start w dorosłość dziecku to okej, ale reszta powinna się zastanowić czy warto sprowadzać dziecko na świat, w mojej perspektywie to jest tworzenie niewolnika by pomnażał kapitał klasie posiadającej.
AllezKoneser
3piorunówByłem na kilku meczach baseballa, ale nie porwał mnie ten sport i w ogóle go nie śledzę. Nie można jednak przejść obojętnie obok newsa jak ten:
Juan Soto podpisał 15-letni kontrakt z New York Mets na kwotę $765 milionów! Daje to $51 na rok, czyli mniej więcej $1 milion co tydzień. Jest to najwyższy kontrakt w historii MLB, sam zawodnik ma 26 lat.
Poprzedni rekord to zeszłoroczny kontrakt który podpisał Shohei Ohtani z Los Angeles Dodgers. Było to to $700, ale na 10 lat. Pod względem tygodniowych/miesięcznych/rocznych zarobków jest to najwyższy kontrakt w historii.
Dla mnie osobiście te kwoty są szokujące, patrząc na to że w Polsce i chyba w Europie jest to mało popularny sport, a samo USA wydaje się zbyt małym rynkiem żeby płaci tak duże pieniądze zawodnikom. Widocznie popularność w obu Amerykach i Azji jest znacznie wyższa niż w naszym kraju.
CoryTrevorGruba ryba
26piorunówOto Sebastian Jabłoński, najbogatszy Polak przed 40. Pieniądze z komuni sprawnie przewalutował, w dorosłym życiu zainwestował w giełdę, a dzisiaj ma majątek przekraczający 5 miliardów złotych.
Wreszcie się dowiedzialem dlaczego nie jestem miliarderem. Mamo, Tato, musimy pogadać.

"Termin “100% zielona energia” oznacza, że Respect Energy zapewnia pozyskanie gwarancji pochodzenia potwierdzających wytworzenie ze źródeł odnawialnych i wprowadzenie do sieci ilości energii odpowiadającej całości energii elektrycznej sprzedanej Klientom przez Respect Energy w ramach usługi kompleksowej."
@CoryTrevor jak wyborcza/onet/TVN promują najbogatszego Polaka przed X0 r.ż. to czuć symptomy zbliżającego się aresztu.
Lopez_Fenomen
10piorunówOd jakiegoś czasu dochodzi do mnie, że mam naprawdę duży komfort i stabilność w życiu. Można nawet powiedzieć, że jestem bogaty, jeśli mierzymy bogactwo w rzeczach trwałych.
Niedawno odeszła babcia i cały duży dom przechodzi na mojego ojca, a pół na mnie. Moja siostra go nie chce (bo mają z mężem 2 mieszkania i budują dom nad jeziorem). Rodzina już rozmawia co z tym będzie dalej. Jestem z dość konserwatywnej i chrześcijańskiej rodziny. Mój tata z ciocią wychowywali się w tym domu jako dzieci. Połowa (czyli jedno mieszkanie) należało do mojej rodziny jeszcze chyba przed II WŚ, potem to odzyskali. Dziadkowie tam zostali, a w latach 90 mój tata kupił drugą część. I tak w sumie przynajmniej częściowo w rękach mojej rodziny jest to jakieś 80 lat?
Na górze na razie po babci nic nie ruszamy. Na dole jest 105 m2, więc w 3 się mieszczę jeszcze z rodzicami. Na górze 95m2. Prawda jest taka, że gdybym miał dziś stały związek i plany na życie, to mógłbym już się ogarniać. Ale w przyszłości i tak ja będę za to wszystko odpowiedzialny, bo w rodzinie jest tradycja, że mężczyzna dostaje dom, a kobieta wszystko inne. Na ten moment daje sobie czas dla siebie - na oszczędności. Ale też z szacunku do mojej babci, chcę żeby to na razie pozostało jak jest, przyjdzie czas będzie rada, wciąż jest tam miejsce, by ją powspominać i wciąż są tam jej rzeczy, jej zapach i masa wspomnień.
Wiecie co jest piękne? Że moja 68 letnia ciocia, która od 45 lat mieszka 200km stąd przyjeżdżała tu regularnie do rodziców, po pogrzebie popłakała się i spytała czy może tu przyjeżdżać raz na jakiś czas na kilka dni, bo się tu wychowała. To jest piękne i już niezwykle rzadko spotykane, dziedzictwo rodzinne tego typu było bardziej powszechne lat temu 100-200 itd.
Moim marzeniem zawsze było, żeby to w rodzinie kontynuować. Marzyłem o rodzinie i marzyłem o własnym biznesie. Na rodzinę pewnie poczekam, bo singlem od prawie roku. A na biznes? Obecnie bardzo ciężko na to pracuję, bo obecna praca pozwala mi na budowanie dużej siatki kontaktów. Mam też przyjaciół i część z nich ma i kapitał i czas, byśmy podziałali coś razem.
Marzy mi się posiadanie własnej rodziny, ale też trzymanie całej razem, blisko siebie. I przyjaciół, których też z czystym sumieniem mogę traktować jak rodzinę. Brakuje mi tylko pracy na własny rachunek. Bardzo chciałbym na tym świecie zostawić coś po sobie przyszłym pokoleniom i gorąco wierzę, że mi się to uda. Mój dziadek zostawił sporo, mój tata po sobie też zostawi sporo, chciałbym być nawet lepszy od nich i dorzucić swoją cegiełkę do tego, by zabezpieczyć następne pokolenie.
Takie wartości są piękne. Rodzina, dziedzictwo, dbanie o swoich, ciężka praca na siebie. Motyw niczym z Ojca Chrzestnego. Trzymajcie za mnie kciuki. Jeśli nie zabraknie mi zdrowia, na pewno nie zabraknie mi siły psychicznej, motywacji i będę walczył o swoje.

Komentarz usunięty
Może zajmij się importem oliwy z Włoch? Niejaki Genco co nieco na tym zarobił...
Lopez_Fenomen
3piorunówZnalazłem w portfelu dwie karty upominkowe do 4F. Akurat byłem w galerii, więc sprawdziłem ile mam na nich kasy. Łącznie 190 zł. Spoko, mówię do siebie, że coś sobie kupię. Wszak sporo się ruszam, te 4 razy w tygodniu robię trening. A poza tym, mam jedną bluzę z 4F, która kupiłem ponad 5 lat temu i jest zupełnie jak nówka, świetna jakość materiału, nic się nie spiera, kolor nie blaknie, wciąż żywy czerwony, właściwie bez śladów użytkowania. Oprócz tego kilka zwykłych koszulek, no i koszulki treningowe jakość idealna - pranie im nie straszne, pot także. Bajka.
Oh, jakie było moje rozczarowanie po kilku latach nierobienia zakupów. Moje koszulki treningowe, które mam już 3-4 lata są w dużo lepszym stanie, niż nowe na sklepie XD Pogorszyła się jakość materiału - gruby, solidny, zastąpiły szmacianki. Praktycznie wszystkie produkty straciły bardzo mocno na jakości. Nie mam tego za bardzo na co wydać, ale kupowanie dla samego kupowania sobie odpuściłem. Może latem wezmę sobie jakieś t-shirty, bo wtedy będzie to potrzebne. Na ten moment nawet na głupie dresy się nie zdecydowałem, bo za 160 zł jakość mniej więcej taka sama jak na bazarze.
Stosunek ceny do jakości tragiczny. Kiedyś był on wręcz wyśmienity. Teraz nie dość że jakość poszybowała mocno w dół, to jeszcze ceny wzrosły. Dymanie klienteli pełną gębą, jak już sobie wyrobili markę. Trochę to smutne, bo to firma z polskim kapitałem, a ja jako patriota i patriota konsumencki zarazem, zawsze przychylniej patrzę na polskie marki.
#pieniadze #biznes #przemyslenia #gownowpis #sport #takaprawda #zalesie
Banan11Fanatyk
23piorunów— Nie ma powodu do paniki — ocenił w czwartek Władimir Putin, pytany o drastyczny spadek kursu rubla na rynku międzynarodowym. Zdaniem rosyjskiego dyktatora za obniżenie od sierpnia wartości rosyjskiej waluty o blisko 25 proc. odpowiadają "czynniki sezonowe i ceny ropy" oraz

Lopez_Fenomen
23piorunówMłodzi ludzie dalej sobie nie zdają sprawy, że bogactwo liczone jest w środkach trwałych, nie na pasku wypłat. To jest króliczek, którego wielu nie złapie, mimo ciężkiej pracy w życiu. Druga sprawa, z której też nie każdy z młodych zdaje sobie sprawę, że własność prywatna = wolność.
Jeśli ktoś zarabia 4500 zł, a ma własne mieszkanie po rodzinie i żyje sobie w średnim/mniejszym mieście, to jest w lepszej sytuacji finansowej, niż ktoś, kto zarabia 8500 zł, ale 3200 wydaje na kawalerkę, na paliwo 500 zł więcej i dochodzą mu jeszcze droższe koszty usług xDDDD Wyparowuje +4k w sumie na coś, co ci nic w życiu osobistym nie daje.
To strasznie smutne. Z drugiej strony ma inny wybór - wynajmować pokój w mieszkaniu wieloosobowym i płacić o 1500 zł mniej, ale nawet odkładając tyle co miesiąc, zajmie mu kilka lat na odłożenie na wkład własny, a potem kredyt na kawalerkę + czynsz i tak wyjdzie +3k lekko przez następne kilkanaście lat co najmniej XD Więc bez dużego zastrzyku gotówki (własny biznes, kilka awansów w pracy), nigdy nie będzie zamożny.
W tym samym czasie ta osoba, która zarabia 4500 zł może równie dobrze przez rok rozwijać swoją działalność i nawet pobiedować zanim to się rozwinie, albo sobie rzucić kwit w pracy ot tak i szukać lepszej opcji bez większego ryzyka, podczas gdy ten co zarabia 8500 zł jest wręcz niewolnikiem swojego miejsca w pracy i musi liczyć na szczęście, że jak mu źle, to się znajdzie lepsza oferta. Ale wzbogacenie się zajmie mu 3x dłużej, niż temu co dziedziczy.
Tak więc tak, ten Zdzisiek co jest sobie operatorem maszyn na zakładzie i ma 4500 na rękę, ale stary domek na wsi po babci, żyje sobie spokojnie i zaczyna planować dorabianie sobie na boku przez np drobne usługi wszelkiego rodzaju (malowanie, tapetowanie, soft budowlanka etc). Zacznie zarabiać 300, potem 600, potem 900 zł miesięcznie dodatkowo (co może przeznaczyć na drobne remonty) i będzie na większym poziomie, niż ten Account Executive w korpo znający 2 języki, który ma i 9-10 tysięcy na UOP, ale jego koszty życia są na tyle wysokie, że niczego w życiu nie ma.
I tak o to tworzą się mity typu klasa średnia i klasa robotnicza. Szczurek z korpo nią jest na pasku wypłat, ale w rzeczywistości jest nią Zdzisiek.
#pieniadze #nieruchomosci #rozwojosobisty #takaprawda #gospodarka #rodzina #korposwiat #patologiazmiasta #pracbaza
Cały system jest tak skonstruowany, żeby biedota była na wiecznym dorobku. Wystarczy spojrzeć na opodatkowania pracy względem opodatkowania kapitału i nieruchomości.
Jedyna szansa by sie wyrwać to nie odkładanie, tylko reinwestycje.
AmAdKosmonauta
7piorunówCześć wszystkim pytanie jest.
Ile wg was powinny wynosić sensowne oszczędności? Bo jak dla mnie to coś w stylu 50-80 tysięcy które pozwolą przeżyć rok bez pracy lub jeśli coś poważnego się wydarzy. Kilku moich znajomych ma po 200 k a niektórzy nie mają praktycznie nic. Jak to wygląda wg was?

@AmAd nim więcej tym lepiej :)
Moim zdaniem złotą zasadą jest aby środki na 3 miesiące w miarę normalnego życia i regulowania zobowiązan byly zabezpieczone w taki sposób aby były szybko dostępne. Reszta na inwestowanie.
Lopez_Fenomen
5piorunówDlaczego nie znoszę liberałów, burżujów, progresywistów i ludzi "nowoczesnych". Uprzedzam - będzie trochę długo, ale może ktoś przeczyta, zrozumie i podzieli się swoją opinią w kulturalny sposób.
Czasem zastanawiam się nad genezą moich poglądów, awersji i sympatii, skupionych głównie wokół światopoglądu i konkretnych idei. Oczywiście, duży wpływ miało wychowanie w konserwatywnej rodzinie, wierzacej, ale to w sumie jeszcze nic takiego, z uwagi na to, że spora część młodych Polaków wychowywała się w bardzo podobnych klimatach.
Zacznijmy może od tego, że pochodzę z rodziny wykształconej. Moim rodzicom i dziadkom od strony ojca się "wiodło", nigdy nie nam z siostrą niczego nie brakowało. Jeździliśmy na wakacje (co roku w to samo miejsce, bo ojciec jest ultra sentymentalny, dziadkowie też tam jeździli, ciotka także - masa znajomości nabyta przez X lat, głównie Warszawka, ale nie tylko), mieliśmy pieniądze, wychowaliśmy się w domu rodzinnym. Mój tata z racji bardzo dobrego zawodu zarabiał bardzo dobrze na początku XXI wieku w czasach, kiedy innym się nie przelewało. Byliśmy taką "wyższą klasą średnią". ojca było stać wtedy na to, by inwestować w nieruchomości (nie inwestował, bo nie umie xD) dziadek pakował trochę w giełdę i jakieś akcje (on akurat miał łeb). Nie dostawaliśmy jednak drogich gadżetów i innych bajerów, bo uczono nas szacunku do pieniądza i rodzice wynieśli z PRLu syndrom kiszenia hajsu + katolicka wstrzemięźliwość. Na wszystko dostaniesz, ale nie na głupoty (jak inne dzieciaki - skutery, konsole, drogie ubrania etc. Dla mnie komputer, rower, wyjazdy na klubowe obozy sportowe, ale nie szpanerskie rzeczy). Tak czy siak sielanka.
Pochodzę ze średniej wielkości miasta. Rodzice otaczali się głównie innymi, wykształconymi ludźmi, ALE NIE TYLKO. Tak czy siak dużo czasu jako dziecko z przymusu spędziłem w towarzystwie samozwańczych ludzi sukcesu. Najbardziej dawało mi się to odczuć na wakacjach (Warszawka). Rodzice są ogólnie dobrymi ludźmi, więc trzymali się często z nimi (bardziej ciocia, turbo progresywistka, lubiąca wystawne życie, ale bardzo empatyczna i dobra osoba). Natomiast nigdy nie nazwaliby ich przyjaciółm,i.
Do sedna - to co pamiętam z tego otoczenia, to przede wszystkim narcyzm, klasizm, konsumpcjonizm. Takie towarzystwo lubiła też moja babcia (nigdy nie pracowała, bo żona adwokata) czy też moja ciotka (z mężem mają ogromne gospodarstwo i hurtownie kwiatów). Pamiętam dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. Ci z niewykształconych rodzin, mniej majętnych.
Pamiętam też moralne skurwienie, czyli ludzi z "wyższych sfer", zdradzających swoich partnerów na wakacjach z innymi burżujami (ofc zdarza się w każdej grupie społecznej, ale wtedy byłem dzieckiem i tak to zapamiętałem). A przede wszystkim pamiętam propagandę sukcesu i wpajanie nam, dzieciakom od małego, jak to trzeba w życiu być kimś i coś osiągnąć, bo przecież poniżej pewnego poziomu to jakby nie człowiek.
Chodziłem do szkoły, do której uczęszczały głównie dzieciaki z osiedli domów jednorodzinnych, terenów na obrzeżach miast. Do dziś zapamiętam moją klasę, gdzie każdy rodzic ścigał się o to, które dziecko jest lepsze od drugiego. Brutalna walka niczym w zwierzęcym świecie. Ktoś się opuścił w nauce, bo miał problemy w domu? Dzieci zaraz go niszczyły, a rodzice nie reagowali.
Do dziś zapamiętam, jak jeden tyrany w klasie dzieciak miał przesrane (naraził się jednemu bananowi, który wykorzystywał siłą manipulacji szkolnych osiłków z patologicznych rodzin, żeby go tyrali), a na wywiadówce wychowawczyni przy aprobacie dzieciaków z bogatych rodzin stwierdziła, że sam jest sobie winien. Matka tego chłopaka (nie byli zamożni) poryczała się w sali przy wszystkich, na co większość z rodziców zareagowało zażenowaniem.
Ja odbiłem stosunkowo szybko od tego świata. Jakoś w okolicach 5 klasy podstawówki zbuntowałem się i zacząłem trzymać się z chłopakami ode mnie z podwórka/osiedla (przy mojej ulicy poza domami są bloki i kamienice). Zwykłe chłopaczki z robotniczych rodzin. Oczywiście w 6 klasie sam stałem się ofiarą prześladowania, ponieważ stwierdzili mi nadpobudliwość psycho-ruchową i wychowawczyni w akcie zemsty na godzinie wychowawczej poświęciła 45 minut na "przedstawienie" mojego problemu, czym nastawiła klasę przeciw mnie. Jak możecie się domyśleć - rodzice dzieciaków z "tego fajnego chłopaka" też przez dwa powyższe powody (inni kumple, "diagnoza") odbierali mnie już inaczej.
Lata 2007-2015 w polityce zapamiętam jako propagandę "buraki z prowincji, niewykształcona hołota, zaściankowy ciemnogród, katolickie mohery, Polska B" vs "młodzi, wykształceni, liberalni i tolerancyjni z dużych miast, elita". POTEM (od 2016) na studiach pamiętam z jaką pogardą profesorowie traktowali ludzi z "Polski B" albo pochodzących z robotnicznych rodzin. Bo to przecież nie tacy sami ludzie, co nie?
Ja nauczyłem przez te wszystkie lata wykształciłem w sobie bardzo silne przekonania i wartości. Braterstwo, wierność i lojalność (wobec kobiety, przyjaciół, rodziny - za wszystkich dam się pokroić, moje przyjaźnie trwają od dziecka), duma, honor i jakaś dziwna chrześcijańska chęć niesienia pomocy poszkodowanym (nawet menelowi nie potrafię odmówić jak spyta czy kupię mu bułkę).
Patrzę sobie na tych wszystkich "wspaniałych" dzieciaków z mojego rocznika i ich życie. Liceum jak w amerykańskim filmie, dobre kierunki studiów. A co potem? Niektórzy zderzenie z rzeczywistością (nie zawsze oceny w szkole przekładają się na radzenie sobie w życiu zawodowym), niektórzy są dziś tymi prawnikami, lekarzami i architektami z "wyższych sfer".
Miałem trochę okazję swego czasu podczas studiów z nimi poprzebywać. Przyjaźń - póki się opłaca, wartości - takie jak głosi mainstream. Generalnie ugodowicze, dorobkiewicze, karierowicze, śliscy ludzie, bez skłonności do poświęceń, bez ideałów i zrozumienia dla osób z poza ich otoczenia. Ludzie żyjący w złotej klatce w deweloperskich kurnikach, dla których jest KAPITOL I JEST DYSTRYKT 12 (pozdro igrzyska śmierci), prawie nic pomiędzy.
Ja dziś mam spoko pracę, idzie mi, w życiu prywatnym bardzo dobrze, mam swoje plany na zycie. Niewątpliwie moja droga była bardziej kręta i zajęło mi więcej czasu, by zrozumieć co chcę w życiu robić, ale daję sobie radę. W życiu przebywałem w naprawdę różnych środowiskach - osób wykształconych i bogatych, kiboli, prostych chłopaków z osiedla, rolników ze wsi, studentów, biznesmenów, k⁎⁎wa no w moim życiu szkolno-zawodowo-prywatnym miałem dużo kontaktu z absolutnie każdym i od każdego się czegoś nauczyłem i coś wyniosłem.
Problem w klasizmie polega na tym, że ci uważający się za lepszych od innych nigdy w życiu nie zmienili otoczenia choćby na 5 minut i przez życie w złotej klatce i wyścigu szczurów uważają się za lepszych od innych.
#polityka #gownowpis #przemyslenia #zycie #rozwojosobisty #takbylo #psychologia #pieniadze
@Lopez_ kultywujesz w tym wpisie wszystko to, co było złe w poprzednich pokoleniach, dzieląc ludzi według portfela czy urodzenia.
Ludzi uważających się za lepszych od innych znajdziesz i na polu i na najwyższym piętrze biurowca - i portfel nie zmienia tu aż tak wiele.
@emdet Nieprawda. Ludzie pracujący na polu nie uważają się za lepszych od innych, jeśli ich znajdziesz, to spójrz na skalę - ile tego jest? z 5 % takich? 10 %? a ile w korpo? Pewnie X razy tyle.
@Lopez_ na chuj piszesz ścianę tekstu zapraszając do podzielenia się swoją opinią, skoro uważasz się za najmądrzejszego i na pierwszy komentarz z wyrażoną opinią odpowiadasz "nieprawda"?
@Lopez_ hm, nie mam pojęcia jak wypadałoby to procentowo, ale jednak trudno się nie zgodzić, że osobę z zaburzonym postrzeganiem własnej wartości (i niejednokrotnie idącą za tym potrzebą toksycznego dowartościowania) spotkasz w każdej społeczności tudzież powiedzmy warstwie. można pokusić się nawet o tezę, że „poczucie bycia lepszym” może wynikać z relatywnie niższego poziomu tak zwanej świadomości, co też może być częściej spotykane wśród ludzi „na polu”. postawa przedstawiona przez ciebie w poście silnie jest powiązana z wypełnianiem braków w poczuciu własnej wartości dobrami materialnymi, co też nie wzięło się znikąd na świecie – przecież tak też jesteśmy programowani, że pieniądz jest najwyższą wartością w życiu. korpo na najwyższym piętrze biurowca bezpośrednio z tej samej przyczyny powstało – na ścieżce rozwoju, nazwijmy to, konsumpcjonizmu. i tu również (być może?) ciężko o konkretne procenty, gdyż z pewnością w takiej społeczności pracowników znajdziemy zarówno osoby uzupełniające daną posadą luki w ego, jak również osoby, które zdają sobie sprawę, że gdzieś w życiu pracować trzeba i jakieś pieniądze należy mieć, więc w drodze eliminacji wybrały stanowisko w korpo
@emdet straszne. ktos broni dalej dyskutowac?
Nie wiem zazdraszczać czy nie? Znaczy dzieciństwa. Chodź moje dzieciństwo było bardzo fajnie nie narzekam. Tyle że w domu zawsze mówili ale to już później, skończyć szkołę do pracy i przynosić pieniążki. Wykształcenie musiałem później uzupełniać. Choć wiele tego nie ma ale wystarcza, znaczy wykształcenia. Z perspektywy czasu widzę że choć czasami lekko nie było to niczego nie żałuję. Fajny wpis pozdrawiam serdecznie.
@Krzysztof_M Nie wiem, opisałem pozytywy, poza nimi moje dzieciństwo było dość traumatyczne. Rodzice się sporo kłócili, rodzina matki i ojca przez wiele lat się nie lubiła i gadała na siebie, ojciec wylewał swoje frustracje na nas, był egoisto-altruistą (altruistą dla znajomych i tych co klepali go po plecach, egoistą z punktu widzenia potrzeb rodziny), poza tym byłem ciężkim dzieckiem, które sprawiało problemy (wynika z mojej nadpobudliwości) i wiele niefajnych rzeczy swego czasu o sobie usłyszałem, bo nikt nie miał dobrego podejścia do mnie poza matką, która mnie w pełni rozumiała. Wychował mnie sport, który wiele lat uprawiałem i tam nauczyłem się dyscypliny, pokory, KONCENTRACJI (za dzieciaka usiedzieć nie umiałem w miejscu), pewności siebie (mój ojciec to turbo pesymista i wampir energetyczny, więc jej z domu nie wyniosłem, generalnie 0 męskich wzorców), umiejętności godzenia się z niepowodzeniami etc.
Dzięki i pozdrawiam.
@Lopez_ Mi się wydaje że w miarę ogarnięci czy inteligentni ludzie, to bez znaczenia gdzie się wychowywali. Zawsze prędzej czy później wyjdą na ludzi. Czasami zajmuje to więcej czasu. Rodziny nie wybieramy, ale ludzi w naszym otoczeniu to troszkę możemy. To ma duże znaczenie. Mi bardzo pomogli znajomi i przyjaciele bardziej niż rodzina. Nie ma co się rozczulać nad tym na co nie mamy wpływu. Trzeba po prostu świadomie żyć i cieszyć się ze wszystkiego dobrego. Pamiętać że wszystko co robimy zawsze wraca, ale wszystko i dobre i złe.
kaszalotFenomen
9piorunówGUS opublikował raport z którego wynika że w budownictwie tzw. luka płacowa jest ujemna i to kobiety zarabiają więcej od mężczyzn
#pieniadze #ekonomia #polityka #gospodarka #dzialalnoscgospodarcza

Wage gap, luka płacowa czy jak tam jeszcze to nazywać nie istnieje. Gdyby można było płacić kobietom mniej za tę samą pracę, to wszystkie firmy od januszexów przez fabryki po wielkie korporacje tak by właśnie robiły, a świat byłby pełen bezrobotnych mężczyzn, których nikt nie chce zatrudnić, bo po co.
Powodów, dla których kobiety zarabiają mniej, jest co najmniej kilkanaście, ludzie na tym doktoraty robią, a dalej jedna z drugą coś tam mamrocze o równouprawnieniu. Proszę bardzo, zacznijmy się równouprawniać od wieku emerytalnego albo norm dźwigania ciężarów. Są chętne? Nie ma? A to dziwne.
@jonas
Kobiety mniej zarabiaja,bo wybierają stabilniejsze posady- budzetowka albo jakies malo rozwojowe prace biurowe. Rzadziej otwieraja wlasne biznesy czy cos.
A pierdolenie o tym,ze na tym samym stanowisku zarabiaja mniej to jest jakis mit wziety z jakiegos badania z dupy z USA- chyba odnosnie zarobkow w szpitalach/instytucjach medycznych- po prostu wiecej mezczyzn jest lekarzami,a kobiet pielegniarkami- wiec srednio mezczyzni zarabiaja wiecej...
@jajkosadzone @jonas
wage gap liczy się w odniesieniu do tego samego zawodu, a nie różnych.
w Polsce wage gap jest niska lub nieistniejąca. Ale w USA to jest nieco większy problem.
np. U mnie w pracy można by stwierdzić że istnieje wage gap bo kobiety zarabiają mniej, ale to wynika z faktu że zarabiamy per fakturowalna h, a faceci pracują więcej. Inna sprawa, że kobiety u nas miały przerwy macierzyńskie i ich kariery rozwijały się wolniej. Czy to nie powinno mieć znaczenia? Bo pozostawiając to bez zmian sprawiamy że kobiety jeszcze mniej chcą mieć dzieci.
:
@GordonLameman dlatego kobiety nie powinny w ogóle pracować,tylko zajmować się domem i rodzeniem dzieci. Nie było by problemu z molestowaniem w pracy, wage gap, ustawieniem klimatyzacji. Facet powinien zarabiać na tyle żeby utrzymać rodzinę.
@Fulleks
chwila, to ich wybór. :smiley:
Ale mamy ewidentny problem - kapitalizm stworzył opium dla mas w postaci emerytury państwowej a potem zrujnował małymi kroczkami dzietność społeczeństwa. Coż z tym trzeba zrobić :smiley:
@GordonLameman Nie do końca ich wybór, zfeminizowane społeczeństwo zmusza kobiety do podejmowania pracy z jednej strony przymusem ekonomicznym (lepszy status finansowy teraz + emerytura) z drugiej psychologicznym obniżając status matek i promując robienie kariery przez kobiety. Kobieta która postanawia rodzić dzieci prezentuje obecnie postawę nonkonformistyczną i znajduje się pod presją ekonomiczną i społeczną (bo koleżanki robią karierę, a ona siedzi w domu)
Zauważ że takie postawy promowane są głównie przez ruchy socjalne/lewicowe - które od kapitalizmu stronią na rzecz socjalizmu/etatyzmu. To Ci okropni kapitaliści reprezentują obecnie prawicę (jak Trump, czy Konfederacja w Polsce) prezentują postawę konserwatywną, gdzie rodzina dzieli się na specjalizacje.
@Fulleks
Do pracy zmusił je kapitalizm + patriarchalne społeczeństwo w którym jeśli chciały mieć jakiekolwiek środki i nie być w 100% zależne od faceta, który nierzadko był po prostu ch*em, to musiały pracować.
Zrzucanie tego na "feminizm" to nie tylko głupota, a le kłamstwo.
Co ro rety - już raczej zgoda. Społeczeństwo (kapitalizm) nakłada presję ekonomiczną i społeczną - kobieta-matka nie jest w stanie konkurować z mężczyznami w tym samym wieku, bo ma 2-3-4 letnią przerwę w karierze.
Jakie postawy?
Musisz odróżnić puste gadanie (co robią konserwatyści) od działania.
Kto stara się zasypać lukę płacową, dać uprawnienia matkom, aby rodziły? Mityczne LEWAKI.
Co robi prawica? Mówi, że kobieta nie powinna być niezależna a jednocześnie wcale nie DZIAŁA na rzecz tego, aby facet był w stanie utrzymać całą rodzinę i aby kobieta była w tym zabezpieczona.
Czy można się dziwić ,młodym kobietom, że nie chcą przechodzić przez to przez co przechodziłī ich matki? W sensie to, że facet bił, pił, ograniczał kasę, a ona nie mogła odejść bo nie miała gdzie. Ja się dziwić nie mogę. I nie mogę nazwać tego feminizmem, a zdrowym rozsądkiem.
To co prawica robi to jest czcze gadanie, bo boją się zmian. Jak to konserwatyści.
I tak - ta zmiana nie wyszła na dobre dzietności i naszym emeryturom. Ale takie zmiany w społeczeństwie będą zachodzić. Trzeba zasypać lukę w możliwościach utrzymania się między kobietą-matką a mężczyzną. To jedyny sposób, aby dzietność wróciła - dzieci nie mogą być przeszkodą w bezpieczeństwie. Pokolenie naszych rodziców jak miało pracę to miało ją całe życie. Potem w latach 90 było gorzej i to jest to co młode pokolenie poznało jako dzieci - wielką niepewność. To też wyryło się na psychice. Czy dziś można pracować 20-30 lat w jednym miejscu? :smiley:
Czy można czuć się bezpiecznie? Czy jednak kapitalizm wymaga mobilności pracowników?
Świetnie to widać w IT. 5-10 lat temu królowie życie. Dziś juniorów się nie zatrudnia, a seniorzy drżą o pracę. Jak w tych warunkach mieć 3 dzieci?
@GordonLameman Z Twojego założenia wynika, że faceci nie biją kobiet pracujących ? Sądzę, że tutaj niewiele się zmieniło (może większe przyzwolenie na rozwody/separacje). Niektóre kobiety mają jakiś autodestrukcyjny instynkt, że facet się zmieni, że ona go zmieni, że już nie będzie - zależność finansowa ogrywa tu mniejszą rolę.
Cały świat dąży do specjalizacji - Lekarze mają specjalizację, IT mają specjalizację, Prawnicy, budowlańcy, mechanicy i piekarze też. Jednocześnie specjalizacja w gospodarstwie domowym ma być postrzegana jako coś złego, a związek nie jako trwała wspólnota tylko jako tymczasową współpracę dwóch jednostek.
Wnioski ... Winna jest lewica za obrzydzane rodzicielstwa, ciśnięcie kobiet o bycie niezależnymi, robienie karier, rozbijanie tradycyjnego modelu rodziny i prawica za wprowadzanie kapitalistycznego wyzysku i zwiększania kosztu alternatywnego dla dziecka.
@Fulleks
>Z Twojego założenia wynika, że faceci nie biją kobiet pracujących ?
Absolutnie nie. To nie ma nic wspólnego z tym czy pracuje czy też nie. Ale jeśli pracuje to może łatwiej od niego odejść. Jeśli nie pracowała to nie ma kasy, pracy - nic. Musi zacząć od zupełnego zera. A to może być bardziej przerażające (nieznane) od agresywnego męża (czyli zagrożenia znanego).
>Sądzę, że tutaj niewiele się zmieniło (może większe przyzwolenie na rozwody/separacje). Niektóre kobiety mają jakiś autodestrukcyjny instynkt, że facet się zmieni, że ona go zmieni, że już nie będzie - zależność finansowa ogrywa tu mniejszą rolę.
Oj, zmieniło się bardzo dużo.
Nawet konfederaci trochę narzekają, że teraz kobieta jak pracuje to jak chce może łatwo odejść :smiley:
>Cały świat dąży do specjalizacji - Lekarze mają specjalizację, IT mają specjalizację, Prawnicy, budowlańcy, mechanicy i piekarze też. Jednocześnie specjalizacja w gospodarstwie domowym ma być postrzegana jako coś złego, a związek nie jako trwała wspólnota tylko jako tymczasową współpracę dwóch jednostek.
Specjalizacja w gospodarstwie domowym? KOlego, co to za bzdura? Co masz na myśli jako "specjalizacja"?
W sensie, że kobieta sprząta/wychowowuje/gotuje? To jest ta specjalizacja?
To nie jest złe, ale jak coś w związku nie wyjdzie to kto się łatwiej ogarnie?
Ona bez pracy/kariery/doświadczenia i z dziećmi, czy on z karierą i co najwyżej alimentami? Takie zasady narzuciło konserwatywne społeczeństwo (tak, ograniczona rola w wychowaniu dziecka to częśc konserwatywnej tożsamości - nie zapominajmy o tym).
Kobiety nie chcą być niewolnicami skazanymi na swojego męża-pana. I ja im się nie dziwię.
>Wnioski ... Winna jest lewica za obrzydzane rodzicielstwa, ciśnięcie kobiet o bycie niezależnymi, robienie karier, rozbijanie tradycyjnego modelu rodziny i prawica za wprowadzanie kapitalistycznego wyzysku i zwiększania kosztu alternatywnego dla dziecka.
Dane wsadowe złe, analiza zła, powierzchowna i do tego pomijająca tak wiele aspektów to i wnioski masz bardzo kiepskie. Takie zakrawające na śmiesznośc.
Lewica nie obrzydza rodzicielstwa. Rodzicielstwo obrzydza prawica sprowadzając kobiety do maszynek do rodzenia dzieci, segregując je jako takie i zabraniając im decydowania o sobie. Jesteś ślepy na to? Czemu?
Użyj empatii - wciel się w ich rolę. Chcesz to robić?
Każdy chce być niezależny. Czemu nie zamienisz się z dziewczyną rolami? Ona idzie do pracy, a ty zostajesz w domu i wychowujesz dzieci, ale nie masz swoich pieniędzy i swojej kariery. Zrezygnujesz? Nie? TO KURWA CZEMU DOMAGASZ SIĘ ABY INNI ZREZYGNOWALI?
Jak ktoś chce to zrobić dobrowolnie - super, rób. Ale ty masz żal, że nie przymuszamy kobiet do tego. No, kuwa, iks, kuwa, de.
Kapitalizm + prawica + politycy + lewica ze swoimi odpałami.
>@GordonLameman Coż z tym trzeba zrobić :smiley:
Dlaczego? Żeby się piramida finansowa w postaci systemu emerytalnego nie zawaliła za kilkanaście lat? To i tak jest nie do uratowania, ja już emerytury od państwa nie dostanę. Nie ma sensu obarczać tym przyszłych pokoleń, to tylko odwlekanie nieuniknionego.
>@GordonLameman Kto stara się zasypać lukę płacową, dać uprawnienia matkom, aby rodziły? Mityczne LEWAKI.
Mityczne lewaki uparły się przy ochronie ciężarnych, by nie można było ich zwolnić. Skutek jest taki, że firmy unikają zatrudniania młodych kobiet, bo jak tylko dostaje taka umowę na stałe, to zachodzi w ciążę, firma buli za pracownika, ale nic z tego nie ma. Mityczne lewaki nie pomyślały (co dla lewaków jest zresztą typowe) o długofalowych skutkach ani z czyjej kieszeni finansować ich wynalazki. Kapitan Państwo ma to w dupie, niech przebrzydli prywaciarze płacą, stać ich przecież na dokładanie do interesu 20 lat.
>@GordonLameman Czemu nie zamienisz się z dziewczyną rolami? Ona idzie do pracy, a ty zostajesz w domu i wychowujesz dzieci, ale nie masz swoich pieniędzy i swojej kariery. Zrezygnujesz? Nie?
Nie zrezygnuję, bo zarabiam wielokrotność tego co żona, więc rachunek ekonomiczny jest tutaj oczywisty. A ponieważ nie jestem upośledzony, umiem nastawić pralkę, zmywarkę czy umyć okna albo podłogę. Tego się nie obsługuje waginą ani penisem, zestaw genitaliów nie ma znaczenia przy wykonywaniu codziennych obowiązków związanych z utrzymaniem porządku w domu. Poza tym niektóre rzeczy jak na przykład sprzątanie łazienki robię lepiej, szybciej i dokładniej niż żona, bo mam dłuższe i silniejsze ręce oraz jestem wyższy, więc niepotrzebna mi drabinka.
Component2094Kompan
4piorunówIle średnio wydajecie na tygodniowe zakupy spozywczo-domowe? Mieszkacie sami czy z kimś?
Miesięcznie ok 5000, czyli ~1300/tydzień. Wliczone:
* 2 dorosłych + 2 dzieci
* 3 posiłki dziennie w domu
* W szkole lunch dla dzieci ok 20pln/dzien/os
* Średnio 2x w miesiącu zamiast gotować to coś zamawiamy albo gdzies idziemy, np sushi czy pizza.
* Nie oszczędzamy na dobrej jakości
* Nie marnujemy jedzenia. Czasami zdarzy się piętka z bohenka, ostatnia sucha bułka, otwarta śmietana która za długo stała w lodówce i "wyszła" albo jakiś nowy rodzaj sera, który okazal się być "fe"
@Component2094 nie wiem, nie liczyłem tego nigdy :p
Rodzina 2+0
Banan11Fanatyk
12piorunówCo za przypadek....
#wiadomosciswiat
https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-zaskakujacy-efekt-wygranej-donalda-trumpa-tak-wzbogacili-sie,nId,7852054 #pieniadze

Ogólnie żyjemy w takich czasach, że cokolwiek na świecie się dzieje, co ma wpływ na gospodarkę, to prawie wszystko idzie do tych najbogatszych, na czele z covidem i wojną, w naszej polityce ten temat praktycznie nie istnieje
radek-piotr-krasnyFanatyk
3piorunówObudzili się xD
Ale w sumie link warty zapisania bo mocny argument dla fanbojów orania gotówki
https://www.theguardian.com/world/2024/oct/30/sweden-and-norway-rethink-cashless-society-plans-over-russia-security-fears
#ekonomia #gospodarka #pieniadze #banki #cybersecurity
#technologia

A_aLider
59piorunów