Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#podrozojzhejto

Gruba ryba

w Podróże

21piorunów

Taka łatgalska Jasna Góra. Jestem w dawnych polskich Inflantach (Łatgalia), to jedyny katolicki region Łotwy, która w większości jest luterańska. Może to pozostałość po polskich rządach (ta katolickość). Zresztą podobno mieszka tutaj sporo ludzi, którzy mają się za Polaków, choć mówią po białorusku a paszport mają łotewski, albo szary, czyli są bezpaństwowcami. Granice się przesuwają, a oni sobie żyją, obojętne czy to Sowieckij Sojuz czy Jewropskij.

W tym świetle, na chwilę przed deszczem kościół wyglądał obłędnie, aż raził w oczy.

Gruba ryba

w Podróże

12piorunów

Takie drożdżówki upieczone przed chwilą przez właściciele sklepu to złoto! Ciekawe czemu u nas tak nie można?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Podróże

47piorunów

Żeby nie było, że podróżowanie, tu tylko ładna pogoda i piękne widoki. Siedzę w Rēzekne. Blok z ZSRR, pada, zimno, nie chce się wychodzić. Na hejto nic się nie dzieje. Z nudów czytam książkę z przepisami kuchni łotewskiej po rusku. Prawie nie umiem czytać po rusku, więc przepisy stanowią nielada wyzwanie. W sumie, to nie bardzo co jest tutaj zwiedzać, więc zbyt wiele nie tracimy.
I tak się żyje w tym łatgalskim miasteczku 😉
Jadę stąd precz - do Dyneburga.
Ps.
Właściciel mieszkania umieścił w nim niezykłe (przynajmniej dla mnie) ozdoby zrobione z książek.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Podróże

128piorunów

I tak się żyje pomalutku na tej estońskiej wsi.
Miałem pobiegać, wstałem po cichutku, już mam buty zakładać, patrzę - a tu się rozpadało.
No więc piję sobię kawkę, przeglądam hejto i czekam na koniec deszczu.
18°, idealnie do biegania i zwiedzania. A jak w was?
Pozdrawiam i smacznej kawusi życzę.

Kosmonauta5piorunów

@adamszuba wczoraj konkretny deszczyk przechodził przez okolice. Gdzie konkretnie siedzisz i czy jest tam coś ciekawego do zwiedzania? Mam znajomego Estończyka, robię sobie listę rzeczy do zwiedzenia gdyby mi się zdarzyło do niego wpaść z wizytą.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Podróże

42piorunów

Rano wrzucałem wpis o tym, że lubię symetryczne i "abstrakcyjne" na swój sposób zdjęcia. No i wracamy z Helsinek do Estonii, bo w tych Helsinkach, choć pięknie i nowocześnie, to drogo. No i moja sprytna żona znalazła niedaleko Tallina taki oto obiekt:\
> Octa Centrum w mieście Rapla. Wyróżnia się unikalną architekturą, będącą przykładem późnego modernizmu z czasów Związku Radzieckiego.
> Zaprojektowany przez architekta Toomasa Reina i ukończony w 1977 roku, budynek ma charakterystyczny, ośmioboczny kształt, który nadał mu nazwę. Początkowo mieściło się w nim kino.
> W 2015 roku obiekt został oficjalnie wpisany na listę narodowych zabytków kultury Estonii, co podkreśla jego znaczenie historyczne i architektoniczne.

No więc jest to nieco zapuszczony zabytek estońskiego komunizmu.
A fotki wyszły... symetryczne i abstrakcyjne 😁\

Gruba ryba

w Podróże

29piorunów

Taka ciekawostka. Karjalanpiirakka - fińskie tradycyjne ciastko z ryżem. Tak z ryżem, za to bez smaku. Jak by się jadło ciastko z ryżem. Bez przypraw. Hmmm. No co kto lubi. Spróbowałem i wiem przynajmniej, ze nie lubię.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Fotografia dronowa

70piorunów

Wyszedłem podoronować, żeby zdjąć kilka landszaftów - no i coś tam się udało, ale poszedłem w inną stronę. Bardziej niż widokówki pociaga mnie fotografia... nie wiem... abstrakcyjna, albo taka poprostu geometryczno - estetyczna. Lubię robic takie zdjęcia, które tworzą zupełnie nową jakość poprzez nadanie obrazowi określonej perspektywy (z drona to najczęściej perspektywa lotu ptaka).
Chodzi o to, że nie przedstawiam konkretnego obiektu, tylko samą formę - kształt, kolor, fakturę, grę światła i cienia. No tak, chyba można nazwać to abstrakcją.

Gruba ryba5piorunów

za mało powietrza, nieudana fotografia, nie rób już więcej zdjęć pociągom

A tak poważnie to genialne zdjęcia Ci wyszły, świetna robota :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Podróże

57piorunów

Helsinki. To takie miasto, że zaraz miałbym ochotę się tutaj przeprowadzić 😁 Bardzo mi się podoba. Wygląda na bardzo wygodne, nowoczesne i równocześnie pełne zieleni, rowerów i komunikacji miejskiej. Mokry sen lewaka, albo przekleństwo prawicowca :-)

Lider5piorunów

Akurat prawicowe bojowki sa scisle wpisane w helsinki. Ale prawda miasto super do zycia

Gruba ryba5piorunów

@Cybulion Bardziej chodziło mi o to, że wszystko co wymianiłem: rowerzyści w miescie, rozbudowana komunikacja miejska i zieleń miejska jest zwalczane przez prawicowców, bo odbiera to im wolność. 😉

Lider3piorunów

@adamszuba to wez sie rozejrzyj, moze cie to zdziwi ale skinole tez jezdza rowerami, komunikacja a nawet siedza w parkach. Troche nie rozumiem do czego dazysz ale moim zdaniem jestes w bledzie.

Gruba ryba4piorunów

@wonsz @Cybulion Prawicowcy krzyczą za każdym razem, gdy w Warszawie wprowadzane są takie rozwiaząnia: poprawa jakości komunikacji miejskiej - buspasy, nowe linie tramwajowe - wiąże się to ze zwężaniem jezdni - na prawicy jazgot. Ochrona terenów zielonych, drzew, nowe nasadzenia - krzyk, bo Czaskoski wymyśla ekologiczne bzdury, albo że ekooszołomy terroryzują miasto, bo bronią żab czy tam ptaków. O drogach dla rowerów i priorytetach dla innych niż samochody uczestnikach ruchu mawet nie wspominam.

Fanatyk2piorunów

@adamszuba e tam Helsinki, pojedź do Tampere albo Jyvaskyla - to dopiero są super miasta ( ͡° ͜ʖ ͡°)
kurde, myślałem że jak zacząłem cykl o Finlandii to będzie bardzo hipsterskie a tutaj wychodzi że „połowa” hejto już była

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Estońskie Muzeum Narodowe w Tartu. Budynek niesamowity. Zbiory częściowo ciekawe, częściowo nie, ale bardzo nowoczesne i multimedialne. Generalnie wrażenie bardzo dobre. Najmniej interesująca część o współczesnej historii - mają hopla na punkcie sowieckich prześladowań...
Ciekawostki to:
- ozdoby robione z monet - bogactwo widoczne jest gołym okiem,
- tradycyjne łotewskie przynęty, w tym blacha na szczupaka bardzo podobna do polskiego Gnoma 😁, z ciekawie zrobionym przyponem,
- świetny w recepcji - skrytka w globusie.
Dziś dojechaliśmy do Tallina, więc jutro będzie zwiedzanie.

Gruba ryba

w Podróże

15piorunów

Wczoraj wieczorem znalazłem taką butelkę włócząc się po estońskim Tartu. Jakiś festiwal wina się tu odbywał i większość ludzi chodziła po ulicach z kieliszkami pełnymi białego wina, zagryzali je ostrygami i innymi wykwintnymi potrawami. Okazuje się, że w Estoni można natknąć się również na prawdziwych koneserów polskiego owocowego wina XD

Gruba ryba

w Podróże

34piorunów

Dziś zwiedzałem Mierzeję Kurońską, ale zdjęcia mam w aparacie, który się ładuje i nie chce mi się ich zgrywać. W zamian podzielę się zachodem słońca, który zastał mnie w Kłajpedzie. A swoją drogą, to słońce zachodzi tutaj o 21.35 😎 prawie idealnie.
A nad Mierzeją nie da się latać dronem, gdyż ciągle zrywa połączenie z satelitami. Kilka razy musiałem go pilotować bez satelitów - nie wiedział gdzie jest. Jeszcze czegoś takiego nie doświadczyłem, zdaje się, że to przez bliskość kacapskiej granicy. Najadłem się strachu i nie radzę wam w pobliżu granicy latać (latałem z 50 km do granicy i myślałem, że to wystarczajaco daleko, ale jednak nie).
Lot w Kłajpedzie bez niespodzianek, choć musiałem uważać, bo sporo tam stref geograficznych.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Podróże

44piorunów

W ramach wakacyjnych wojaży zajrzałem do Kowna. Bylem tam już kilkanaście lat temu, no i muszę powiedzieć, że bardzo się zmieniło. Wyładniało, zapełniło się nowoczesnymi budowlami (na moich fotkach ich nie widać) i street artem. Podoba mi się! A kiedyś się nie podobało, bo było szare i postkomuniastyczne 😁

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

He he. Byłem sobie na weselu nieopodal Lwówka Śląskiego. Wesele jak wesele, ale dzisiaj wracając, około 1 km od miejsca, gdzie odbywało się wesele natknąłem się na skałki, wyjąłem drona i zrobiłem zdjęcie. Nie mialem czasu połazić, ale i tak ładnie wyszło.
Fajny ten Dolny Śląsk, ale zaniedbane strasznie te miasteczka (Lwówek, Złotoryja) a mogłby być piękne, gdyby trochę je uporządkować.
Szklarnie gratis.

Lider

w Hydepark

17piorunów

Udany to był tydzień, ale czas wracać. Chyba uda mi się ściągnąć trochę ładniejsza pogodę do Polski ;)

Lider5piorunów

@WujekAlien tylko tych wysokich ceł nie przywoź 😛

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

57piorunów

Gdy raz do roku musisz zobaczysz szefa na żywo i to właśnie ten dzień

GURU5piorunów

Gdzie to lecisz?

Mistrz3piorunów

@WujekAlien kiedyś se polecę do Irlandii, najgorsze z tym zwiedzaniem Irlandii czy Szkocji jest to, że zawsze znajdą się ciekawsze kierunki do zwiedzania i żona woli na południe polecieć niż tam :/

Pokaż więcej komentarzy (18)

Autorytet

w Podróże

160piorunów

Zgodnie z obietnicą wracam z szerszym opisem przejażdżki rowerowej z Wenecji do Krakowa, która odbyła się niedawno.

Jak część z was zapewne pamięta, żaliłem się na tym portalu, że po czterech latach związku zostawiła mnie narzeczona; wydarzenie to całkowicie rozbiło mnie psychicznie i oczywiście wywróciło życie o 360 stopni ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
Nie miałem w związku z tym żadnego pomysłu na urlop, a wakacje w zakładzie pracy już były klepnięte, więc musiałem coś wymyślić i padło na podróż rowerową, bo w czasie wolnym coś tam lubię pojeździć, lubię też biwakować w lasach, a i kondycję mam powyżej średniej.

Wybór padł na słynną trasę Alpe Adria. Jest to najmniej wymagająca przeprawa przez Alpy między Austrią a Włochami, na śladzie byłej linii kolejowej wylano asfalt i stworzono wyjątkową trasę rowerową. Chciałem to również zrobić maksymalnie budżetowo, więc w grę wchodziły same noclegi na dziko lub campingi.

Tak się składa, że istnieje bardzo dogodne połączenie autokarowe Flixbus z Krakowa docelowo do Marsylii z przystankiem w Wenecji, więc byłem zdecydowany na tę formę dojazdu. Wsiada się do autokaru o 17:00, o 08:00 rano dnia następnego wysiada się na miejscu, człowiek oczywiście jest trochę połamany, ale da się zdrzemnąć. Koszt to niecałe 250 zł, zatem jak dla mnie cena wręcz doskonała!

Postanowiłem zatem, że z Wenecji przejadę Alpe Adria i następnie dojadę do domu, bo na tyle dni mam urlop. W ostatniej chwili dołączył do mnie dobry przyjaciel, więc aż do Wiednia jechaliśmy razem i było do kogo usta otworzyć, a to w sumie dość ważne, bo jestem człowiekiem towarzyskim.

Dziennie robiliśmy około stówy, przy średniej około 20 km/h to kilometraż w sam raz, by przy wyjeździe o 9:00 dojechać na miejsce przed 15:00, spokojnie rozbić namiot, zjeść, przeprać gacie i ogarnąć to wszystko przed zmrokiem bez pośpiechu.

Posiadam rower crossowy, do którego przytwierdzony miałem wór z dwuosobowym namiotem i cztery sakwy. Całość bagaży ważyła około 20-25 kg. Z wyposażenia: kartusze z gazem, poduszka, śpiwór, karimata, bardzo dużo jedzenia z Polski, dużo ciepłych ubrań (w Alpach już zdarzają się dni ze śniegiem), sandały, porządne buty tzw. "podejściowe", w których jechałem, książka "Samolubny gen" Dawkinsa, która mi spleśniała i muszę ją odkupić bibliotece, Sudokrem, woda i narzędzia do roweru.

Marszruta przedstawia się następująco:
Dzień -1: 7 km na dworzec Kraków Główny

1. Wenecja - okolice Bibione: nocleg na dziko przy jakiejś marinie. Aklimatyzacja, picie ekspresso za 1,2 euro i takie tam
2. okolice Bibione - Grado: piękne nadmorskie okolice, Grado leżące na lagunie tak jak Wenecja i nocleg legalnie na campingu. W Grado zaczyna się też szlak Alpe Adria
3. Grado - Gemona del Friuli: podróż już głównie po ścieżce rowerowej, przejazd przez Udine, stabilny podjazd w stronę Alp, które wyłaniają się pionowymi ścianami z równiny, robi to na mnie piorunujący widok, gdyż widzę Alpy pierwszy raz w życiu. Nocleg na campingu średniej jakości.
4. Gemona del Friuli - VIllach: zdecydowanie najpiękniejszy dzień wyprawy, widoki niesamowite, tunele, mosty nad rzeką, potężne szczyty gór. Nocleg na parszywym campingu, namiot rozbity na bagnie i w deszczu.
5. Villach - Bad Gastein: dzień z najbardziej wymagającym podjazdem do miejscowości Mallnitz. Podjazd z serpentynami jak na Giro d Italia, w zasadzie jedyny wymagający podjazd na całej trasie. Następnie wsiada się do pociągu i przejeżdża pod Wysokimi Taurami tunelem, nie ma tam przebitej drogi. Nocleg na campingu, bardzo eleganckim zresztą. Bad Gastein to bodaj najbardziej malownicza miejscowość, jaką widziałem w swoim życiu.
6. Bad Gastein - Salzburg: spokojny zjazd na drugą stronę przełęczy, słuchałem sobie podcastów cały dzień. Widoki dalej przepyszne, ale nic już nie robiło tak wielkiego wrażenia po wrażeniach dni poprzednich. Nocleg na parszywym campingu, gdzie chcieli 3 euro za WiFi (sic!). W Salzburgu kończy się defacto Alpe Adria, przez następne dni podróż będzie wiodła głównie szlakami EuroVelo
7. Salzburg - Passau: dalej jedziemy wzdłuż rzek Salzach i Inn, by w Pasawie złączyć się z Dunajem. Na campingu średniej jakości spotykamy Francuza, który będzie nam towarzyszyć przez następne 3 dni. Jedzie on do Rumunii along the Danube river
8. Pasawa - Ottensheim: swobodne toczenie się w dół Dunaju pięknym przełomem rzeki, który raz to się piętrzy raz nie. Nocleg na campingu, dość podłym ale tanim, bo około 24 euro. Zazwyczaj gdzieś koło 30 euro na dwie osoby płaciliśmy
9. Ottensheim - Pochlarn: dalej w dół Dunaju. Odbijamy w bok, by zwiedzić KL Mauthausen. Nocleg na dziko przy jakiejś opuszczonej budce tutejszego PTTKu, jest woda ze szlaucha, więc bierzemy prysznic z rury. Fajnie!
10. Pochlarn - Tulln: dalej jedziemy wzdłuż Dunaju, odbijamy na zwiedzanie gigantycznego sanktuarium w Melk. Nocleg na campingu dobrej jakości, ale też kosztownego (35 euro, pewni z powodu bliskości Wiednia)
11. Tulln-Wiedeń: tego dnia robimy tylko 35 km do Wiednia i później robię za cicerone dla kolegi i pokazuję mu w miarę możliwości Wiedeń z wysokości siodełka. Wiedeń to moje ulubione miasto, jestem w nim trzeci raz. Odstawiam kolegę na Flixbusa, a sam udaję się na nocleg do znajomych znajomej.
12. Wiedeń - krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja: teraz już jadę sam, a samemu się jedzie znacznie szybciej, więc robię w następnych dniach między 120-160 km z nudów. Podróż przez region Weinviertel na północ od Wiednia, a nocleg w Czechach w jakiejś opuszczonej budce nad rzeką. W nocy ktoś lub coś chodziło wokół niej i się wydzierało, tak jakby kruk krakał ale sopranem. Trochę się przestraszyłem, ale poszedłem spać dalej, bo wszystko mi jedno if I am alive or not
13. Krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja - obóz młodzieżowy w Lobodicach: tego dnia przejeżdżam przez urocze Brno, kręcę się trochę po centrum i robię dużo zdjęć. Następnie jadę przez morawski kras ze wszystkimi jaskiniami, rzekami i wywierzyskami. Znajduję ładną rzekę w lesie i się w niej kąpię. Na koniec rozbijam namiot pod wiatą przy wiejskim boisku na opłotkach wsi. Nikt mnie nie niepokoi, ale tego wieczoru psuje się pogoda i aż do Krakowa jadę w mniejszym lub większym deszczu.
14. obóz młodzieżowy w Lobodicach - Gorzyce: tego dnia chciałem już nocować w okolicy Pszczyny u znajomego, ale ulewny deszcz i wiatr prosto w twarz weryfikują te plany negatywnie, więc dojadę tam gdzie dojadę. Zaczynam jechać przez tereny dotknięte powodzią, w jednym miejscu rzeka Beczwa obrywa ścieżkę rowerową na wale, objazd jest po błocie, w którym uszkadzam przedni hamulec oraz kabel od dynama, więc dalej jadę bez hamulca z przodu i oświetlenia. Staram się dojechać jak najdalej przed zmrokiem, szczęśliwie dojeżdżam do Polski zaraz przed zmierzchem. Bardzo dużo siły kosztował mnie ten dzień.
15. Gorzyce - Kraków: wyjazd zaraz po świcie, by dojechać przed zmrokiem i nie kupować niepotrzebnych lampek. Od razu dostałem w twarz zapachem palonych butelek PET, więc wiedziałem, że jestem u siebie. Paskudny i deszczowy dzień

Podsumowując, jechałem 16 dni, a nie 17, przepraszam za błąd. Całość wyjazdu kosztowała mnie 1641 zł (w tym autokar i ubezpieczenie PZU). Doskonała to była przygoda, odpocząłem psychicznie, a to chciałem głównie osiągnąć. Po kilku dniach człowiek doświadcza imersji i skupia się jedynie na jeździe, jedzeniu i spaniu, no i oczywiście higienie, woda biężąca jest bardzo ważna.
Być może w przyszłości się gdzieś jeszcze wybiorę, ale wolałbym to zrobić autokarem z dwóch powodów:

* staram się nie latać samolotami z przyczyn środowiskowych
* podróż samolotem z rowerem wyszłaby mnie jakieś 1000-1500zł, a to bardzo dużo pieniędzy dla mnie

Jeśli moja sytuacja życiowa się nie zmieni do przyszłych wakacji, to pewnie wybiorę się do Estonii. Bardzo dużo lasów i jezior.
Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli aż tutaj! A poniżej kilka fotografii:

Gruba ryba0piorunów

Piękna wyprawa, to prawdziwy wyczyn! Jak wygląda wożenie roweru flixbusem?

Autorytet1piorunów

@ColonelWalterKurtz Zależy od linii. Na przykład do Budapesztu kładzie się rower w luku bagażowym, jeden na drugim. Z kolei na innych liniach, jak na przykład do Wenecji, z tyłu jest hak na bagażnik na trzy rowery. Każda forma stwarza ryzyko porysowania lakieru, więc trzeba się pogodzić z ryskami

Pokaż więcej komentarzy (29)

Autorytet

w Hydepark

41piorunów

Chyba w końcu rozkodowałem tajemnice sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej filipińskich kierowców. Pomijając jeden, długi klakson, który w języku międzynarodowym oznacza "jeździsz jak p⁎⁎da", mamy jeszcze:

Jeden krótki - "uważaj". Zazwyczaj wykorzystywany do ostrzeżenia motorów, że się do nich zbliżamy lub przez ludzi włączających się do ruchu.
Dwa krótkie - "spierdalaj z drogi". Również do motorów, żeby zjechali z drogi lub do psów, które lubią spać na środku drogi.
Trzy krótkie - "jadę i mam w d⁎⁎ie. Jak się zderzymy, to twoja wina".

Pierwsza zasada - kto ma głośniejszy klakson, ten wygrywa. Pierwszeństwo, wjechanie na przeciwległy pas, żeby kogoś wyminąć lub przecięcie przeciwległego pasa przy skręcaniu.

Światła:
Jedno mrugnięcie - "dzięki".
Dwa mrugnięcia - "wjeżdżam na twój pas".
Trzy mrugnięcia - "pa na to, lol".

Na stwierdzenie "ziom, tu jest przejście dla pieszych, a ty gonisz 70kmh", dostałem odpowiedź "a jak się gówniarze nauczą, że oni ważą 50kg, a ja prawie 2 tony?". Ciężko się z tym się zgodzić. Przejścia dla pieszych to też ewenement. Pieszy ma pierwszeństwo jak inne pojazdy stoją w korku, inaczej będzie musiał czekać aż inne pojazdy staną w korku.

GURU1piorunów

W jest jeszcze jeden rodzaj sygnalizacji.
Napiedalanie długimi jak strobo w remizie, co oznacza: „spierdalać bo jadę i nie mam zamiaru hamować”

Pokaż więcej komentarzy (3)