30ohmGURU
6piorunówNie od dziś wiadomo, że menadżerowie średniego stopnia w korporacjach są oderwani od rzeczywistości i często mają gwoździa zamiast mózgu.
To co widzę w swoim korpopolu jest typowym zjebaniem ludzi, którzy nic innego w życiu nie potrafią jak zarządzanie. Często ich kompetencje miękkie sprowadzają się do co najwyżej zarządzania kurnikiem na jakiejś wiosce zabitej dechami, bo do pracy z ludźmi się nie nadają.
Jest standardowo ciśnienie na prace z biura. Przecież pilnujący pręgierza musi się wykazać przed kadrą wyższą, że coś robi a jego parobkowie dzielnie zapierdalają ku chwalę korporacji. Rodzi to pewne problemy: typu brak miejsc do pracy, przecież jest praca zdalna. Nagle się okazuje, że część tego samego zespołu jest rozlokowana na różnych piętrach i siedzą ze sobą na słuchawkach. Łazienki to wyglądają jakby stado bizonów urządziło sobie w nich sadzawkę do zabawy a ostatni wychodząc się zesrał. Ludzie z 5 cyfrowymi miesięcznymi zarobkami na początku z cyfrą 2 lub 3 a kultury osobistej totalnie brak.
Teraz mamy wymuszanie obecności w grach i zabawach dla korpo szczurów czyli różnych eventach końcowo rocznych, oczywiście po godzinach pracy, oczywiście za darmo. Odbijasz, że szanujesz work life balance to jest zesranie, bo jak to tak. Nie chcesz pić rozwodnionego piwa z kolegami z pracy? To nie są koledzy, to są znajome twarze.
Tak to się żyje w korpo syfie.














