SeeleLider
52piorunówMam ostatnio trochę niewygodny dylemat.
Poznałem dziewczynę, z którą naprawdę świetnie mi się spędza czas. Dużo się śmiejemy, mamy podobny vibe, podobne zainteresowania i styl życia. Czuję się przy niej spokojny, akceptowany, doceniony. Jest czuła, empatyczna, bardzo otwarta i mamy też między nami sporo chemii w sensie bliskości i zmysłowości. Jej libido jest chyba nawet większe od mojego.
I tu pojawia się mój problem: fizycznie nie do końca mnie pociąga. Nie chodzi o to, że jest nieatrakcyjna. jest ładna, słodka, urocza, nie jest jakaś ulana tylko trochę bardziej korpulentna niż mój typ. I łapię się na tym, że kiedy jesteśmy blisko, z jednej strony bardzo chcę tej bliskości, a z drugiej nie czuję tego magnetyzmu. Jej dusza mnie przyciąga na maxa.
Zastanawiam się więc nad czymś, co chyba wielu ludzi kiedyś przeżywało: czy ważniejsze jest to, że ktoś daje ci poczucie bezpieczeństwa, lekkości i autentycznego połączenia… czy jednak to, żeby pociąg fizyczny był absolutnie bez wątpliwości?
Nie chcę nikogo zmieniać ani wywierać presji. Jednocześnie staram się być uczciwy wobec siebie i swoich odczuć. I właśnie nad tym się teraz zastanawiam: czy takie rzeczy mogą się jeszcze naturalnie „dostrajać” z czasem, czy raczej są czymś, co od początku powinno być oczywiste.

fizycznie nie do końca mnie pociąga
@Seele kiedyś usłyszałem w tej kwestii ciekawą radę, a szła tak:
Przeleć ją, to zacznie.
Ja tylko ze swojego doświadczenia wiem, że to tak nie działa. Ta chemia i pociąg do drugiej osoby musiał u mnie być i koniec.
I kobiety mi to samo mówiły - że ich chłop musi pociągać.
Co do charakteru drugiej osoby, to jest to ważne również, żeby nie było sytuacji jakie się czasem w internetach czyta - podział majątku, rozwód, prawo do opieki do dzieci i inne tragedie.
Ale generalnie to wszystko musi mniej więcej na poczatku grać niestety. Jesteśmy zwierzętami.













