Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rosyjskieplakatypropagandowe

Fanatyk

w Wojna wna Ukrainie

16piorunów

I cos lekkiego na piateczek - historia rosyjskiego plakatu propagandowego z rosyjskiego portalu propagandowego:

Kto posłużył za model do plakatów „Ojczyzna-matka” i innych: mało znane fakty dotyczące najsłynniejszych radzieckich materiałów propagandowych – ZDJĘCIA

„Komsomolka” dowiedziała się, kto został przedstawiony na słynnych radzieckich plakatach

Władimir PEREKREST



Najsłynniejszy plakat z czasów wojny — „Matka Ojczyzna wzywa!”

Kim są ludzie, których twarze widnieją na najbardziej znanych dziełach? Kto zainspirował artystów do stworzenia tych arcydzieł? Temat ten jest słabo zbadany przez historyków i historyków sztuki. Wypełniamy te luki.

„STÓJ I NIE R⁎⁎⁎AJ SIĘ!”

Najsłynniejszy plakat z czasów wojny — „Matka Ojczyzna wzywa!” autorstwa Irakli Toidze. Oprócz niezwykle silnego ładunku emocjonalnego i patriotycznego wyróżnia się on również tym, że prototypem postaci przedstawionej na plakacie była żona artysty. To wielka rzadkość w tym gatunku.



– Artyści tworzący plakaty zazwyczaj posługiwali się obrazami zbiorowymi – powiedziała gazecie „KP” Liubow Rodionowa, kierowniczka działu wydawnictw plastycznych Rosyjskiej Biblioteki Państwowej (RGB). – A jeśli mieli konkretny pierwowzór, to nie rozgłaszali tego zbytnio. Natomiast w przypadku tworzenia dzieł malarskich zachowały się szczegóły i wspomnienia, a do plakatów podchodzono w sposób bardziej swobodny. Trzeba przyznać, że temat rzeczywistych pierwowzorów w tym gatunku jest dość słabo zbadany.

Historia plakatu Toidze’a stanowi wyjątek. Oto, co opowiedział mi wnuk artysty, reżyser Georgij Toidze:

– Rodzinna legenda głosi: „Usłyszawszy 22 czerwca 1941 roku w radiu wiadomość o ataku faszystów na ZSRR, babcia wbiegła do pracowni Irakli Moisejewicza z okrzykiem: «Wojna!». Dziadek, poruszony wyrazem jej twarzy, zawołał: «Zatrzymaj się tak i nie ruszaj się!». I natychmiast wykonał kilka szkiców...

Tamara Teodorowna (dla uproszczenia nazywano ją „Fedorowna”) była piękną i zadbaną brunetką, która wyglądała na młodszą niż jej 37 lat. Jednak na plakacie artysta nadał twarzy bohaterki surowszy, starszy wyraz, prostszą fryzurę, wyprostował i rozjaśnił włosy, dodał siwiznę oraz złagodził charakterystyczne południowe rysy – wszystko to służyło stworzeniu wizerunku rosyjskiej matki, błogosławiącej swoich synów przed wyczynem.



– Do rana następnego dnia plakat był gotowy, a czwartego dnia wojny, jak opowiadano w rodzinie, 26 czerwca, wisiał już w powiększonej wersji na budynku Centralnej Telegrafii przy ulicy Gorkiego – kontynuował Georgij Toidze.

Nawiasem mówiąc, podczas przygotowywania artykułu okazało się, że ogromny plakat „Matka Ojczyzna”, zajmujący cały budynek, pojawił się na rogu ulic Gorkiego (obecnie Twerskiej) i Ogarewa (przeulku Gazetnym) dokładnie 85 lat temu – 2 października 1941 roku. Udało się odnaleźć potwierdzającą to wzmiankę wraz ze zdjęciem w gazecie „Moskiewski bolszewik” z 3 października.



– Budynek ten zachował się do dziś – poinformowano gazetę „KP” w Muzeum Moskwy. – Przełęcz Gazietnaja 17, budynek nr 2 (obecnie budynek ten został odrestaurowany – red.).

INNA WERSJA

Czy plakat „Matka Ojczyzna” został wydrukowany jeszcze przed wojną?

Istnieje jednak alternatywny punkt widzenia – że plakat został wydrukowany jeszcze przed atakiem Niemiec.

– Znajomy artysta z Kołomny, Nikolaj Stepanowicz Riabinkin, obecnie już nieżyjący, pokazał mi kiedyś swój obraz – w tle plakat „Matka Ojczyzna”, a na pierwszym planie stół, na którym leżą oficerska taca, plecak, tytoniowa torebka z makhorką i bukiet kwiatów – – opowiedział gazecie „KP” antykwariusz Andriej Goryaczew. – Według jego słów, gdy tylko 22 czerwca ogłoszono atak, udał się do komisariatu wojskowego, gdzie zobaczył ten plakat i, czekając na swoją kolej, naszkicował go. Zanim wyruszył na front, zdążył namalować ten obraz.



Nie wiadomo jednak, gdzie się obecnie znajduje.

Według antykwariusza fakt, że taki plakat mógł zostać namalowany z wyprzedzeniem, jest całkiem logiczny.

– Było jasne, że wojna jest tuż za rogiem – mówi Goryaczow. – W 1938 roku ukazał się film „Jeśli jutro wybuchnie wojna”, a rok później – książka Mikołaja Szpanowa „Pierwszy cios. Opowieść o przyszłej wojnie” – o tym, jak przepędzamy niemieckich najeźdźców po Europie...

– Być może tak właśnie było – nieoczekiwanie zgadza się wnuk Toidze. – Trudno sobie wyobrazić, że tak wielkoformatowe dzieło powstało w ciągu jednego dnia. W naszym domu zachowało się bardzo wiele szkiców do tego plakatu – oczy, twarz, inne detale... Jeśli ktoś uświadomi sobie wagę zadania i zabierze się do pracy, to teoretycznie można to narysować w ciągu dnia lub dwóch. Ale przecież szkic trzeba jeszcze zatwierdzić! Widziałem metadane dotyczące prac mojego dziadka – czerwona pieczęć, napis „zatwierdzono”, podpis osoby odpowiedzialnej… Czy to wszystko w ciągu 4 dni?

Jak więc rozwiązać tę zagadkę? To bardzo proste. Egzemplarz kontrolny każdej publikacji drukowanej wysyłany jest do RGB (dawnej „Leninki”). Jest na nim podana data druku. I oto odpowiedź.



– Tak, mamy egzemplarz referencyjny tego plakatu – potwierdziła mi Liubow Rodionowa. – Jest on datowany na 4 lipca 1941 roku.

Wychodzi więc na to, że rodzinna legenda jest prawdziwa i należy położyć kres sporom dotyczącym dat. To, co zrobił Irakli Toidze, jest rzeczywiście prawdziwym wyczynem twórczym.

Nawiasem mówiąc, artysta niejednokrotnie powracał do tego motywu. Tak więc popularność zyskał wydany w 1943 roku plakat „Za Ojczyznę-matkę!”, na którym ta sama kobieta w czerwieni jedną ręką obejmuje syna, a drugą trzyma czerwony sztandar.

„GODNY TYTUŁU BOHATERA”

Kolejny słynny plakat z czasów wojny – „Dotrzemy do Berlina!” autorstwa artysty Leonida Golowanowa. Przystojny, uśmiechnięty żołnierz z płaszczem-namiotem przewieszonym przez ramię, w elegancko nasuniętej czapce i z jasnobrązowym kosmykiem włosów wystającym spod niej, przykucnął przy drodze i zakłada but. Jeszcze sekunda – i rzuci się, by dogonić swoją kolumnę, odchodzącą na zachód.



To również prawdziwa postać. Na rysunku przedstawiono „wybitnego snajpera”, jak nazywano go w relacjach z frontu, instruktora i dowódcę kompanii snajperskiej – porucznika gwardii Wasilija Golosowa.

Szczególnie wyróżnił się w walkach o wyzwolenie obwodu charkowskiego. Dowództwo zgłosiło go nawet do nadania tytułu Bohatera. Oto, co czytamy w oficjalnym dokumencie z 26 czerwca 1943 roku:

„Towarzyszu Golosow osobiście zlikwidował 422 Niemców, w tym do 70 snajperów wroga. Wyszkolił do 170 snajperów, wyruszając z nimi na „polowanie” we wszystkich rodzajach walk; jego podopieczni mają na swoim koncie 3765 zlikwidowanych faszystów. Porucznika Gwardii Golosowa zna i szanuje cała dywizja, a nawet sąsiednie oddziały. W trakcie walk wielokrotnie wykazał się osobistym bohaterstwem i został czterokrotnie ranny. W pełni zasługuje na nadanie tytułu Bohatera Związku Radzieckiego”.



Niestety, snajper nie zdążył otrzymać „Złotej Gwiazdy” – 16 sierpnia, na tydzień przed wyzwoleniem Charkowa, zginął. „W drodze na kolejne polowanie t. Golosow został niespodziewanie zabity odłamkiem wrogiej miny” – tak dowództwo opisało śmierć bohatera. Doszło do tego w pobliżu wsi Dolgenkie w obwodzie charkowskim. Nie chodzi o to, które niedawno wyzwolili nasi żołnierze na froncie wschodnim – to w rejonie Kupjansk, a o inne – w rejonie Izium. Do niego jeszcze nie dotarli.

Dekret o nadaniu Głosowowi tytułu Bohatera Związku Radzieckiego został podpisany już po jego śmierci. Do tego czasu zdążył zlikwidować jeszcze 5 Niemców, zwiększając swój osobisty dorobek do 427. To jeden z najlepszych wyników tej wojny.



UŚMIECH SNIPERA

Jak i kiedy skrzyżowały się drogi artysty i snajpera? Ani historycy sztuki, ani historycy nie udzielają jednoznacznej odpowiedzi. Ale miałem szczęście — udało mi się znaleźć w bibliotece broszurę „Leonid Fedorowicz Golowanow. Mistrz radzieckiego plakatu”, wydaną w 1949 roku. Jest to niemal jedyna publikacja poświęcona twórczości tego słynnego plakacisty.

Starszy porucznik Golowanow, który już na początku wojny był znanym artystą, autorem ilustracji do dzieł Arkadija Gajdara, Lwa Kassila i innych pisarzy dziecięcych, od 1943 roku był oddelegowany do Studia Artystów Wojskowych im. Grekowa. „W ciągu ostatnich trzech lat wojny odbył pięć długich wyjazdów na fronty, z których każdy trwał co najmniej trzy miesiące” – pisze autor monografii Aleksiej Sidorow. Podczas jednej z takich podróży, na Froncie Południowo-Zachodnim, spotkał snajpera Golosowa i wykonał szkic, przedstawiający bohatera „o twarzy bystrego i pewnego siebie rosyjskiego wojownika”. Miało to miejsce w maju 1943 roku, pisze badacz. Rysunek ten, jak się wydaje, nie zachował się.

A rok później, kiedy wojska radzieckie zbliżały się już do granicy państwowej, przełożeni zlecili Gołowanowowi stworzenie plakatu pod hasłem: „Dotrzemy do Berlina!”. Oto jak sam opisał swój zamysł: „Wzorem dla żołnierza na plakacie »Dotrzemy do Berlina!« stał się uśmiechnięty rosyjski bohater, który w mojej wyobraźni uosabiał radzieckiego snajpera Głosowa”.



Trzy szkice — i rozwiązanie zostało znalezione. Tylko w swoim frontowym notatniku artysta przedstawił żołnierza jako „bystrych”, a do plakatu o tak optymistycznym tytule lepiej pasowałby uśmiechnięty. Jednak i z tym nie było problemu — wystarczyło przejrzeć archiwa: dziennikarze chętnie fotografowali tego uśmiechniętego snajpera.

Wizerunek ten zyskał sympatię całego kraju i nawiązywał do bohatera popularnego wówczas poematu Twardowskiego „Wasilij Terkin”. Artysta postanowił więc stworzyć całą serię rysunków przedstawiających tego dzielnego żołnierza. Najbardziej znanym, nie ustępującym popularnością pierwszemu, stał się plakat, na którym Gołowanow przedstawił swojego bohatera pod murami Reichstagu. Tylko że teraz ma on pierś obsypaną odznaczeniami, oficerskie naszywki, a za plecami widnieje napis „Dotarliśmy!”.

Na plakacie widzimy również wyrytą na ścianie datę: 2/V-45. To bardzo subtelny szczegół. Żołnierze podpisywali się na ścianach Reichstagu również później, nawet kilka miesięcy po bitwie. A 2 maja to właśnie ten dzień, w którym berliński garnizon się poddał, a przed Reichstagiem świętowali ci, którzy bezpośrednio brali udział w jego szturmie. Oznacza to, że ten wesoły chłopak nie tylko dotarł na miejsce, ale znalazł się w pierwszych szeregach.

Golanow, nawiasem mówiąc, sam był w Berlinie w tym zwycięskim maju. A napis „Chwała narodowi rosyjskiemu” umieszczony na plakacie, który po pierestrojce często nieśmiało zamazywano, nie jest domysłem autora, lecz faktem. Zdjęcie napisu z tymi słowami znajduje się na przykład w książce „Szturm na Berlin”, wydanej w 1948 roku.



ZNOWU W BITWIE

Artysta przedstawił swojego bohatera jeszcze co najmniej trzy razy. Na plakacie „Dobrze, że do nas przyszedłeś” z 1945 roku rosyjski żołnierz karmi chlebem głodne dzieci z krajów zachodniosłowiańskich. We wrześniu 1945 roku wydrukowano również plakat „Chwała Armii Czerwonej – wyzwolicielce” – ten sam burzowłosy żołnierz w nonszalancko nasuniętej czapce pilotce trzyma na rękach chińskiego chłopca, wyzwolonego spod jarzma japońskich militarystów. To również rzadkość – temat zwycięstwa nad Japonią był w radzieckiej propagandzie poruszany nie tak aktywnie, jak temat zwycięstwa nad Niemcami.

I wreszcie zwieńczenie cyklu – plakat z 1962 roku „I w pracy zwyciężamy”. Brawurowy żołnierz jest już w podeszłym wieku – to siwy weteran z przerzedzoną czupryną i gwiazdą Bohatera Pracy Socjalistycznej na piersi. A za jego plecami widnieją dwa słynne plakaty, przypominające o dawnych zwycięstwach.

O samym Golosowie wiadomo niewiele. Urodził się w 1911 roku w obwodzie tulskim, gdzie ukończył 5 klas. Po odbyciu służby wojskowej przeniósł się do Moskwy, gdzie pracował jako gospodarz w jednej ze szkół w dzielnicy Kijowskiej. Na froncie od 28 czerwca 1941 roku. Został pochowany niedaleko miejsca śmierci – w zbiorowej mogile we wsi Studenok w obwodzie charkowskim, przy granicy z DNR.

W lokalnej szkole istniało kiedyś nawet muzeum poświęcone temu bohaterowi. Jednak zła ironia losu sprawiła, że w 2022 roku w miejscu, gdzie znajdowało się muzeum rosyjskiego snajpera, utworzono stanowiska snajperów i karabinierów Sił Zbrojnych Ukrainy. Zniszczona ostrzałem osada przechodziła z rąk do rąk, a obecnie znajduje się w strefie ofensywnych walk armii rosyjskiej.



JAKIE JESZCZE PLAKATY PRZEDSTAWIAJĄ PRAWDZIWYCH LUDZI

1. Popularny podczas I wojny światowej plakat Leonida Pasternaka „Na pomoc ofiarom wojny”. Co prawda nazwisko modela nie zachowało się, a twarz rannego żołnierza na plakacie jest prawie niewidoczna. Jednak, jak twierdził sam artysta, „model” był niezbędny do jak najdokładniejszego odtworzenia szczegółów munduru.

2. Główną postać słynnego plakatu z czasów wojny domowej „Zgłosiłeś się na ochotnika?” Dmitrij Moor namalował na podstawie własnego wizerunku. Plakat powstał w ciągu jednej czerwcowej nocy 1920 roku.

3. Jednym z najczęściej wydawanych plakatów podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej był plakat Wiktora Koreckiego „Żołnierzu Armii Czerwonej, ratuj!”. Do jego stworzenia pozowali bliscy artysty – jego przybrana córka Marina Gicewicz oraz chłopiec z sąsiedztwa.

4. Plakat „Nie gadaj!” autorstwa Niny Watolinowej i Mikołaja Denisowa (1941 r.). „Na terytorium ZSRR, zwłaszcza w regionach przygranicznych, działało wiele grup dywersyjnych i szpiegów niemieckich” – powiedział gazecie „KP” Valerij Kuliczkow, kierownik działu Muzeum Zwycięstwa na Pokłonnej Górze. – Postawiono przed nami zadanie uświadomienia społeczeństwu konieczności zachowania czujności, zwłaszcza w kontaktach z nieznajomymi. Praca była pilna, nie było czasu na szukanie modelki, dlatego artystka wykorzystała własne odbicie w lustrze”.

5. Główną postacią plakatu Arkadija Plastowa „Odbudujemy!” (1944 r.) jest barwny, siwy starzec o muskularnych rękach. Wygląda jak żywcem wyjęty z portretów Lwa Tołstoja! Okazuje się jednak, że tak nie jest. „To rodak artysty, stolarz z wsi Prislonichy w obwodzie uljanowskim, Matwiej Kondratjew” – poinformowała „KP” kierowniczka Muzeum Plastowa Svetlana Shatkina. „Bogatyr ciałem, a niemowlę duszą” – pisał o nim z czułością sam Plastow.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

14piorunów

Choinka NATO // Związek Radziecki // 1960

Na samej górze:

Kiereński: Aleksander Kiereński był rosyjskim

rewolucjonistą, który stał na czele Rządu Tymczasowego w 1917 r. po upadku cara. Jego umiarkowana polityka i brak wycofania się z I wojny światowej doprowadziły do jego obalenia przez bolszewików.

Czang Kaj-szek: Czang Kaj-szek był przywódcą chińskiego rządu nacjonalistycznego, który walczył zarówno z japońską inwazją, jak i siłami komunistycznymi. Po przegranej wojnie domowej wycofał się na Tajwan i rządził tam jako prezydent.

Kishi: Nobusuke Kishi był japońskim politykiem i premierem w latach pięćdziesiątych XX wieku, który promował bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi. Uwięziony w związku z podejrzeniem zbrodniarza wojennego, później stał się kluczowym architektem powojennej odbudowy Japonii.

Batista: Fulgencio Batista był kubańskim przywódcą wojskowym, który dwukrotnie rządził Kubą, najpierw jako populistyczny reformator, a później jako dyktator. Jego korupcja i represje wywołały rewolucję, która wyniosła Fidela Castro do władzy.

Syngman Rhee: Syngman Rhee był pierwszym prezydentem Korei Południowej i zagorzałym antykomunistą. Jego autorytarne rządy i oszustwa wyborcze doprowadziły do protestów, które zmusiły go do rezygnacji w 1960 r.

2 piętro: żołnierze

1 piętro: kapitaliści

Do drzwi puka Święty Mikołaj w postaci szkieletu z czymś, co wygląda jak słowo „kryzys" wypisane na jego kapeluszu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

19piorunów

Krokodil, czasopismo satyryczne ukazujące się od 1922 roku w ZSRR, komentowało najazd bolszewików na Polskę w 1939 r.

Opis :

Zdjęcie nr 1 Specjalne(wydanie) krokodyl przekracza granicę. Na teczce napis: WITAMY PRACOWNIKOW ZACHODNIEJ BIAŁORUSI I ZACHODNIEJ UKRAINY!

Zdjęcie nr 2:

17 września 1939

W zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainie rozpoczęły się przygotowania do październikowych świąt.

Zdjęcie nr 3:

NOWOŚCI W UPRAWIE ZIEMI

(W zachodniej Białorusi)

A pod zdjęciem: Najpierw czyszczenie, potem siew.

Reszta w komentarzu

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

27piorunów

Mapa na plakacie:

Komunizm to świetlana przyszłość całej ludzkości.

ZSRR, lata 70.

Według tajnego raportu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ZSRR do Prezydium KC KPZR zatytułowanego „Środki zapobiegania i eliminacji żebractwa” z 1954 roku, odnotowano, że w ciągu ostatnich trzech lat policja zatrzymała łącznie ponad 400 000 osób („elementów antyspołecznych, pasożytniczych”). Około 70% z nich stanowili inwalidzi wojenni i robotniczy.

W raporcie minister spraw wewnętrznych bezpośrednio wskazał na problem braku wystarczającej liczby mieszkań dla osób niepełnosprawnych i starszych, pisząc: „Niektórzy żebracy, niepełnosprawni i starsi, odmawiają skierowania do domów dla niepełnosprawnych, a ci, którzy tam trafią, często opuszczają je bez pozwolenia i kontynuują żebranie. Nie ma ustawy o przymusowym przetrzymywaniu takich osób w domach dla niepełnosprawnych”.

Minister zaapelował o przekształcenie części istniejących domów dla osób niepełnosprawnych i starszych w zamknięte placówki ze specjalnymi warunkami, „aby zapobiec nieuprawnionemu opuszczaniu ich przez osoby, które nie chcą tam mieszkać, oraz pozbawić je możliwości żebrania”. W kolejnych latach dokładnie tak się stało: wielu niepełnosprawnych zatrzymano na ulicy i eksmitowano do szkół z internatem (czytaj ostatniego miejsca zamieszkania) za „złośliwe uchylanie się od pracy”.

Pewnego dnia wyparowało z ulic 2 mln osób, które trafiły pod"opiekę" państwa, gdzie spokojnie umierały z głodu i zimna i nie niszczyły ładnego widoku sowieckich miast.

Osoby niepełnosprawne, takie jak osoby po amputacjach, były w bloku wschodnim niezwykle stygmatyzowane, a społeczeństwo wręcz je odrzucało i spychało na margines. Breżniew wręcz zaprzeczył, że w ZSRR w ogóle są osoby niepełnosprawne, gdy zapytano go, czy zorganizuje tam paraolimpiadę, co wiele mówi o tym, że jego władze nie przejmowały się tym, jak kiepski jest system, a jedynie tym, że z zewnątrz wygląda dobrze.

GURU12piorunów

Doprecyzowanie losu tych, którzy nie mieli tyle szczęścia co panowie na zdjęciu.

Z reguły internaty znajdowały się w opuszczonych i trudno dostępnych miejscach, w szczególności na terenach opuszczonych klasztorów. Osadzono tam zarówno rannych żołnierzy, jak i osoby niepełnosprawne. Setki tysięcy niepełnosprawnych były solą w oku „zwycięskiego narodu radzieckiego”: bez rąk, bez nóg, bezdomni, żebrzący na dworcach kolejowych, w pociągach, na ulicach i kto wie gdzie indziej. Cóż, oceńcie sami: jego pierś jest usiana medalami, a on żebrze o jałmużnę pod piekarnią. To niedopuszczalne! Pozbyć się ich, pozbyć się ich za wszelką cenę! Ale gdzie ich umieścić? W dawnych klasztorach, na wyspach! Z oczu, z serca. W ciągu kilku miesięcy zwycięski kraj oczyścił swoje ulice z tej „hańby”! – pisze w swojej książce przewodnik Jewgienij Kuzniecow, który przez wiele lat pracował na Walaamie.

Warunki w tych instytucjach były podobne do tych w więzieniach. Według dziennikarza Arkadego Beynensona, w pierwszych latach pensjonariusze nie mieli prądu: „Nie było światła, pokoje nie były ogrzewane, a większość z tych „setek” zmarła w ciągu pierwszych dwóch lat. Latem „samowary” lub „walizki” (jak nazywano inwalidów bez rąk i nóg) wisiały przez cały dzień, czasami parami, w koszach na drzewach. Zdarzało się, że zapominano je zdjąć na noc, a noce w Karelii są zimne nawet latem”.

Według wspomnień Kuzniecowa warunki były trudne: „Doszło do tego, że wiele osób chodziło do stołówki na obiad z półlitrowymi szklanymi słoikami (na zupę). Brakowało aluminiowych misek! Widziałem to na własne oczy. Kiedy pytaliśmy któregoś z nich: „Co mamy przynieść z Petersburga?”, zazwyczaj słyszeliśmy: „Trochę pomidorów i kiełbas, kawałek kiełbasy”.

GURU

w Hydepark

22piorunów

Czego Rosja spodziewała się po Donbasie w 1921 roku? (Krótko mówiąc, Rosja spodziewa się dużych dostaw węgla z Donbasu.)

Bez kitu. Cały teren dzisiejszego Doniecka został zabudowany po tym, jak wysłannik cesarzowej, który tamtędy przechodził, zobaczył, jak jeden z miejscowych (zbiegłych chłopów pańszczyźnianych i innych ludzi, których Moskwa uznała za niepożądanych) rozpala w kominku dziwny czarny kamień, który przynieśli z pobliskiego wąwozu.

W 1869 roku John Hughes założył w regionie zakłady metalurgiczne i kilka kopalń, co dało początek miastu Donieck (dawniej znane jako "Miasto Róż"). W ZSRR region stał się sercem przemysłowym Związku Radzieckiego.

GURU

w Hydepark

20piorunów

Napis pod ilustracją : Dla tego pacjenta nie ma już nadziei: stwierdzono u niego całkowity brak środków do życia...

Sowiecki plakat propagandowy z lat 50. XX w.

Najlepsza propaganda zawsze ma swoje korzenie w prawdzie, prawda? Żaden system rządów nie jest idealny. Łatwo jest wskazywać wady innych systemów, by odwrócić uwagę od wad własnego.

Lider13piorunów

@alaMAkota taa, je⁎⁎⁎ie z kapitalizmu, że niby to komuna taka wspaniała w momencie, kiedy sam siedzisz po uszy w gównie niedostatku wszystkiego, wszechogarniającej biedzie i największych podziałach klasowych, które sam stworzyłeś swoimi urojeniami o "wrogach ludu". Typowa komuna jest typowa- kłamać, kłamać wszystkim, kłamać byle więcej i ciągle.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

19piorunów

Tekst na plakacie :

Zbrodniarze Hitlera pod opieką CIA
W 1943 roku, na spotkaniu Departamentu Wojny i Departamentu Stanu USA, przedstawiciel Pentagonu oświadczył: „Narodowi socjaliści mogą być i będą bardziej użyteczni i wygodni niż różni antyfaszyści i demokraci w ogóle... Potrzebujemy licznych kadr, które są nam bliskie duchem i przekonaniami”.
Po wojnie ukrywanie przestępców zostało podniesione do rangi amerykańskiej polityki państwowej; około 5000 „zatwardziałych” i przekonanych o swojej nieomylności bandytów zostało deportowanych z Europy. Zostali oni „ekspertami” dla CIA, Pentagonu i innych agencji.

Ruska propaganda niewiele się pomyliła. Po II wojnie światowej do Stanów Zjednoczonych sprowadzono od około 1600 do 10 000 nazistów, głównie naukowców i ekspertów, którzy mieli służyć w czasie zimnej wojny. Wśród nich znaleźli się także zbrodniarze wojenni, poczynając od strażników z obozów śmierci, poprzez oficerów SS, aż do wysokiej rangi zbrodniarzy na przykład czołowego doradcy Adolfa Eichmana kierującego ludobójstwem Żydów czy jednego z przywódców marionetkowego rządu Chorwacji w czasie II wojny światowej.

Ale to dzięki nim Amerykanie polecieli na Księżyc, a CIA mogła podjąć walkę z KGB.

Jednym z nich był Otto Von Bolschwing, bliski współpracownik Adolfa Eichmana, głównego autora planu eksterminacji Żydów. Pracował dla Centralnej Agencji Wywiadowczej. Po klęsce III Rzeszy trafił do USA także Arthur L. Rudolph. W czasie wojny kierował fabryką amunicji Mittelwerk, obok której powstał obóz koncentracyjny dostarczający przymusowych robotników. W Stanach wraz z innymi niemieckimi uczonymi rozwijał amerykański program badań kosmicznych. Jest uważany za ojca rakiety Saturn V, która wynosiła w kosmos podążającego na Księżyc Apolla.

Tscherim Soobzokov, były żołnierz Waffen SS, pracował zaś po wojnie jako doradca CIA. Nie udało się go deportować z USA, bo nawet po ujawnieniu jego hitlerowskiej przeszłości dowody uznano za niewystarczające. W 1985 r. Soobzokov zginął w wybuchu bomby, którą w jego domu podłożyli żydowscy radykałowie.

Klaus Barbie, esesman zwany rzeźnikiem Lyonu. Po wojnie stał się ważnym agentem w kontrwywiadzie amerykańskich wojskowych służb informacyjnych i pomagał tropić komunistów w okupowanych Niemczech. W 1951 r. dzięki funduszom z USA oraz wsparciu Watykanu wyjechał do Boliwii.

Kiedy w 1945 roku Reinhard Gehlen, były generał wywiadu hitlerowskiego, przekazał USA mikrofilmy z tajnymi danymi z archiwów radzieckich, otrzymał od amerykańskich władz okupacyjnych zadanie utworzenia wywiadu niemieckiego. Wraz z zaufaną grupą oficerów Gehlen organizował tak zwane szczurze linie — trasy, którymi przerzucano do Ameryki Południowej i Środkowej zaopatrzonych w fałszywe dokumenty zbrodniarzy III Rzeszy. Ponad pięć tysięcy nazistów opuściło w ten sposób Europę i uniknęło procesów sądowych.

Tak na marginesie. Funkcjonariuszem NSDAP był co trzeci członek gabinetu kanclerza Konrada Adenauera, co czwarty poseł w Bundestagu oraz wielu pracowników służby cywilnej i sądownictwa. Dyrektorem kancelarii kanclerza Niemiec został zbrodniarz wojenny Hans Globke, współautor komentarza do ustaw norymberskich. W roku 1951 niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych zatrudniało 59 urzędników państwowych, z czego aż 43 należało w przeszłości do NSDAP, a ośmiu byłych nazistów zostało ambasadorami.

Nie zmienia to faktu, że ZSRR polowało na niemieckich inżynierów równie ochoczo, jak USA, jednak z mniejszym skutkiem jednym z nabytków był Dr Eugen Haagen, który po wojnie, trafił do radzieckiej strefy okupacyjnej i został tam zatrudniony.

GURU

w Hydepark

35piorunów

Napis na plakacie: Jeśli to jest wolność, to czym jest więzienie?

Sowiecki plakat propagandowy z 1968 r.

Świetnie wykonany, prosty i wymowny w odbiorze.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

Pamietajcie, ze "wrog nie spi"!
Takze Rosjanie o tym wiedza - trafilem na serie plakatow dbajacych o bezpieczenstwo armii czerwonej:

Gruba ryba11piorunów

Te ich mundury nieodmiennie kojarzą mi się z firmą ochroniarską zatrudniającą inwalidów i rencistów do pilnowania zarosłej pokrzywami porzuconej bocznicy kolejowej na zadupiu. POTĘŻNE IMPERIUM ubiera swoje dzikie hordy jak szmaciarzy, stare, znałem.

GURU7piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba3piorunów

@UmytaPacha jak bylem maly i bylem w harcerstwie to wygralem konkurs na poziomie hufca na plakat naborowy do ZHP. Namalowałem kopię tego, z harcerzem zamiast krasnoarmiejca xD mialem moze z 10 lat

Pokaż więcej komentarzy (15)