npnptcnAutorytet
41piorunówJakoś przypadkowo mam na stravie kolesia z okolicy i no to jest taki przykład ziomka, przy którym nie dziwię się, że ktoś się śmieje z pedalarzy :grinning:
Tym zdjęciem okraszona jest "jazda" 12 kilometrów.
12 kilometrów. Robi je raz na tydzień i jest to wyprawa jak widać.
Czyli dłużej się ubierał niż jeździł. A jeszcze trzeba się rozebrać. Ale zdjęcie "patrzcie jadę" jest. Rower za miliony monet, jest. Pełny kolarski strój. Ja na 12km nawet się nie przebieram, tylko skoczę jak jestem, bo szkoda czasu.
Ja może jestem jakimś dziwnym pedalarzem, ale to się nazywa pozerstwo. I ogólnie mam to głęboko w d⁎⁎ie, bo niech sobie robi co chce i jak chce. Niemniej sam jak to widzę, to mniej mnie dziwi, że niektórzy mają bekę z pozerów pedalarzy neofitów xD Bo faktycznie wygląda to co najmniej zabawnie. Rower o wartości furki jest, fotka jest, odległość taka, że Wujek spaceruje więcej jest, można iść pić latte i robić inne foteczki xd
Ehh. Takie trochę instagramowanie wszystkiego. Nie liczy się co robisz, tylko jak prezentujesz. Więc może nawet szacun, że te 12km pod stravę przejedzie, zamiast zrobić fotkę ubranym na podjeździe xD

Czyli dłużej się ubierał niż jeździł.
No miałem dokładnie to pisać :grinning: Średnio mi leży jazda w chujowej pogodzie typu deszcz jeśli tylko nei muszę, ale późną wiosną, w lato i nawet jesień jak jeszcze jest pogoda to u mnie proces decyzyjny wygląda tak: czy gacie i koszula nadają się na wyjście czy będę wyglądał jak skończony żul? Jak jest okej to tylko jakieś klapki na nogi i jazda, ja szybciej wydpiam z domu i robię te 12 kilosów jak gdybym miał się w to wszystko ubierać, zbierać ten szpej i się pakować. Ja siadam na koło napierdalać, ale no cóż- niektórzy robią z tego rewię mody i trendu ¯\\(ツ)/¯
Też nie cierpię wizerunkowców, uczynili z fajnego hobby cyrk



















