npnptcnOsobistość
79piorunówNie no, spotkałem dzisiaj najgorszy rodzaj pedalarza.
Byłem sobie zrobić krótkie kółko, wjechałem na ścieżkę i już widzę za sobą szosowca. Ja se pyrkam lekko, bo betonoza w nogach dzisiaj, a ten widzę że tam ciśnie, staje na pedały, to pewnie zaraz mi tu tylko mignie jak strzała.
A jednak w końcu po zadziwiająco długim czasie dojeżdża zziajany (a ja bazunia i w telefonie muzę zmieniam) i zamiast jak każdy normalny człowiek kiwnąć, powiedzieć cześć i se jechać, to się zrównuje i zagaduje.
W niecałe 5 minut wspólnej jazdy zakomunikował mi że:
* właśnie wrócił z Alp i ma stamtąd koszulkę, którą ma na sobie
* wybudował dom niedaleko, bo jest turbo bogaty po pracy za granicą
* ma za⁎⁎⁎⁎sty rower za 100 tysięcy milionów tryliardów
* takiego garmina jak ja to miał jak zaczynał, teraz ma 20 garminów i trzy w majtkach
* jego szosa jest tak wybitna, że zmieści oponę gravelową i jak chce to wjedzie wszędzie i on tu był we wszystkich lasach i wszystkich ścieżkach (nie wejdzie swoją drogą, zerknąłem xd, rower też k⁎⁎wa tani trek, a pi⁎⁎⁎⁎li, nie mówiąc o lasach, rower wygląda jak nówka xdd)
* ma formę życia i go śmieszą tutejsze górki, bo w Alpach to było, 20k przewyższeń i nawet go nie ruszyło
Po czym po tym zbędnym słowotoku pochwały wobec samego siebie, stwierdził, że odbija i jedzie se w lewo.
Miałem dość tej jego obecności, ale tak stwierdziłem, że odbija przecież na podjazd. Ja bez formy, jedna noga, gravel nie szosa, ale jednak mnie zirytował, to jedziem za nim xd Podjazd śmieszny.
Pojechałem, dogoniłem, na podjeździe kiwnąłem ręką i docisnąłem na jednej sprawnej xd Widziałem, że zaczął coś cisnąć, aż czerwony cały ryj, ale okazało się, że Alpy to on widział w telewizji najwyżej. Bo jak taka góreczka go wykończyła, a robi go jednonogi śmieciuch po pół roku przerwy na rowerku za 4k, a nie miliony, to sorry :grinning:
Po co tacy ludzie to pi⁎⁎⁎⁎lą to ja nie wiem.
@npnptcn Wszyscy szosowcy mają coś z głową.
Ja mam najtańszy rower cargo jaki znalazłem, dzięki czemu zabieram ze sobą różne fajne wycieczkowe toboły, a jeżdżę w domowych ciuchach, a nie specjalistycznych. Szosowcy, to jak audiovoodoo – da im się pewnie wcisnąć jakieś drogie podkładki poprawiające przepływ powietrza, a ceną roweru i szybkością jazdy kompensują sobie kompleksy.
Tymczasem w jeździe na rowerze liczy się tło drogi i przygoda, czego szosowcy nie zdążą zauważyć jadąc szybko, bo muszą uważać na warunki drogowe, a nie ciekawostki otoczenia. Do tego często jeżdżą też konfrontacyjnie wobec innych uczestników ruchu, jak samochodziarze jeżdżący i parkujący gdzie popadnie w drogich autach.
Dobre za to mam wspomnienia z rozmów z dziadkami–turystami na składakach (pewnie dlatego nimi jeżdżą, że można je za darmo przewozić pociągami).
@976497 nie mówiłbym, że konkretnie szosowcy. Ogólnie wśród pedalarzy jest taka grupa osób. W zasadzie tak samo jak wśród kierowców, tylko bez sebiksów, bo ci na motorynce wolą. Są różne grupy. Tu akurat nawet na hejto masz kilku szosowców i same fajne ludzie. Niemniej wśród nich może występować to deczko częściej, zwłaszcza że na asfalcie ten sprzęt, lekkość, czy aero - mogą dać te procenty, które przy prędkościach powyżej 30km/h - w miarę widać. Chociaż wśród gravelowców też to widzę. Gdyby było tego mniej, to same rowery nie miałyby tak niesłusznie nabitej cenówki. Gravel na starcie, z gorszym osprzętem i słabszą ramą, ogólnie gorsze wozidło, będzie 2x droższy od mtb tej samej firmy.
@npnptcn Napisałeś to w takim takim tonie jakbyś to Ty miał coś z głową, bóldupisz jak mała dziewczynka.



























