Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#stoicyzm

Lider

w Stoicyzm

22piorunów

(...) jeśli chodzi o tych, którzy od jednych zamierzeń przeskakują do innych albo nawet nie przeskakują sami, lecz bywają przerzucani przez jakowyś przypadek, to w jakiż sposób ci trwożliwi i chwiejni ludzie mogą mieć coś pewnego albo trwałego? Mało jest takich, którzy kierują sobą i swymi sprawami z rozwagą; reszta na podobieństwo rzeczy, które płyną w rzekach, nie idzie sama, lecz daje się unosić.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

34piorunów

Ludzie często mowią o tym, czego pragną, językiem, który z pewnością wzmoże ich własne pragnienia - nawet gdy zdają sobie sprawę, że pielęgnują w ten sposób niezdrowe nawyki: "Przepadam za czekoladą. Dlaczego jest tak pyszna? Ma niebiański smak! Jest lepsza niż seks". (A to głównie tłuszcz roślinny, trochę kakao i spora porcja cukru rafinowanego). To kolejny przykład retoryki nastawionej przeciwko Tobie. Z drugiej strony, kiedy opisujesz jedzenie lub cokolwiek innego, czego pragniesz, używając przyziemnego języka, możesz się od tego zdystansować. (...) Marek spoglądał niekiedy na pieczone mięsiwo i inne przysmaki i mruczał do siebie: "to jest trup ryby, tamto trup ptaka albo świni". Wykwintne wino to tylko sfermentowany sok z winogron i tak dalej. Oglądane z innej perspektywy - by ująć to inaczej - przedmioty ludzkich pragnień często nie mają w sobie niczego, czym możnaby się ekscytować.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

GURU6piorunów

@splash545 "Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało."

Lider

w Stoicyzm

51piorunów

Ludzie są skąpi w zachowywaniu majątku, lecz jeśli idzie o tracenie czasu – tej jedynej rzeczy, której chwalebnie jest skąpić – są największymi utracjuszami.

Seneka, O krótkości życia

Fanatyk2piorunów

@splash545 Prawda jest taka, że majątek się przekłada na czas, i działa to w obie strony. Dlatego istotna jest sztuka umiejętnego znalezienia optimum w zamianie czasu na majątek i majątku na czas,

Oczywiście optimum zależy od tego, jak dobrze umiemy te wartości na siebie zmieniać.

Dla wielu ludzi bez sensu będzie spędzanie dodatkowych 10 minut w sklepie szukając okazji, aby zaoszczędzić 5zł przy zakupach, dla niektórych bez sensu będzie spalenie dodatkowych 10 litrów paliwa, aby przyjechać gdzieś 5 minut szybciej - ale w obu wypadkach kalkulacja zależy od osoby.

Osobistość2piorunów

@LondoMollari Wiesz, kiedy przestajesz być biedny? Kiedy przestajesz wydawać czas, by zaoszczędzić pieniądze, a zaczynasz wydawać pieniądze, by zaoszczędzić czas.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

27piorunów

"Jak to działa na dłuższą metę?" Często to proste pytanie wystarcza, aby zmotywować do zmiany zachowania. Jednak to, co nazwiemy stoicką "analizą funkcjonalną", można wykonać znacznie dokładniej na papierze. Możesz wypisać krótkoterminowe zalety i wady określonego postępowania, a po nich jego długoterminowe skutki. Samo uświadomienie sobie, że Twoje pragnienia przynoszą negatywne skutki, może czasami zmienić to, jak odczuwasz i jak działasz. Innym razem jednak, aby je zmienić, może być konieczne wielokrotne, bardzo szczegółowe i plastyczne wyobrażenie sobie ujemnych skutków złych nawyków. Może się także okazać, że pomocne będzie wyobrażenie sobie dodatnich efektów powstrzymania pragnienia, opanowania go lub robienia czegoś w zamian. Może się również przydać wyobrażenie sobie dwóch dróg (...). Przykładami mogą być: rzucenie palenia lub niezrobienie niczego, kontynuowanie ćwiczeń albo ich zarzucenie. Poświęć chwilę na wyobrażanie sobie, jak te dwie drogi będą się rozchodzić z biegiem czasu, dokąd mogą Cię zaprowadzić za kilka miesięcy... za kilka lat...

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Lider

w Stoicyzm

30piorunów

(...) ludzie dzisiaj często narzekają, że czują się "uzależnieni" od mediów społecznościowych. Spędzają wiele godzin w internecie, z przyzwyczajenia lub niejako z przymusu sprawdzają wiadomości, a jeśli próbują się od tego powstrzymać przez jakiś dłuższy czas, to stają się niespokojni, odczuwają rozdrażnienie albo się nudzą. Mają obsesję na punkcie sieci społecznościowych, gier komputerowych, programów telewizyjnych itp. niczym Lucjusz na punkcie wyścigów rydwanów i walk gladiatorów. Gdyby się jednak zastanowili, niewielu doszłoby do wniosku, że jest to najbardziej zadowalający sposób spędzania życia. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś miał ochotę wyryć na swoim nagrobku "Żałuję, że nie oglądałem więcej telewizji " lub "Szkoda, że nie spędzałam więcej czasu na Facebooku". Skoro te puste i bierne przyjemności nie dają trwałego poczucia spełnienia ani satysfakcji, stoicy przestrzegaliby nas przed trawieniem na nie czasu.
W szczególności osoby cierpiące na depresję kliniczną zauważają, że marne przyjemności zajęły ich życiu miejsce bardziej zasadnych działań niegdyś nadających mu sens. Może to łatwo doprowadzić do do rozstroju nerwowego lub stać się źródłem emocjonalnego otępienia.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Lider

w Stoicyzm

20piorunów

(...) zbyt spiesznie podążamy za domniemaniami. Nie staramy się zbadać tego, co przejmuje nas obawą, ani otrząsnąć się z niej, lecz trwożymy się i uciekamy tak, jak ci, których skłonił do porzucenia obozu kurz wzniecony przez umykającą trzodę, lub ci, których przeraziła jakaś, nie wiadomo przez kogo szerzona bałamutna wieść. Nie wiem, jak się to dzieje, iż czcze pogłoski niepokoją silniej. Bo wieści prawdziwe mają swą miarę.
Cokolwiek zaś niepewnego do nas dociera, staje się dla bojaźliwego umysłu przedmiotem różnych domniemań i zupełnie dowolnych wniosków. Żadne tedy zatrwożenia nie są tak szkodliwe i tak trudne do opanowania, jak zatrwożenia nierozważne. Inne bowiem odmiany lęku są bezpodstawne, te zaś bezrozumne. Toteż zawsze dokładnie badajmy sprawę.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

30piorunów

(...) stoicy zachęcają Cię do doceniania tego, co niezależnie od Ciebie dała Ci Fortuna. Marek ostrzega jednak, że musisz zachować umiar w tym względzie. Musisz unikać popadania w nawyk przeceniania rzeczy zewnętrznych i nadmiernego przywiązywania się do nich. Możesz to sprawdzić - mówi - poprzez zadanie sobie pytania, czy poruszyłoby Cię, gdyby doszło do utraty rzeczy, które cenisz. Stoicy chcieli rozwijać w życiu zdrowe poczucie wdzięczności nieskażone przywiązaniem. Ćwiczyli więc w spokoju wyobrażanie sobie zmian i strat, podobnych do unoszenia przedmiotów przez przepływającą rzekę. Mądry człowiek kocha życie i jest wdzięczny za możliwość, które mu ono daje, godzi się jednak z tym, że wszystko się zmienia i nic nie trwa wiecznie.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Lider

w Stoicyzm

31piorunów

Stoicy rozróżniali jednak między rodzajem przyjemności (hedone) czerpanej "z zewnątrz", na przy­kład z jedzenia, seksu czy pochlebstw, a głębszym poczuciem wewnętrznej radości (chara), o której mówi Marek. Radość stoicka jest głęboka. Pochodzi z osiągania podstawowego celu w życiu i doświadczania prawdziwego spełnienia, wobec których zwykłe przyjemności wydają się banalne. Zwykłe przyjemności często mącą nam w gło­wach, zwłaszcza gdy mamy ich zbyt wiele. W stoickiej radości to nie występuje - jest ona synonimem wewnętrznego spokoju i nie zna nadmiaru. Stoicy nazywają to czystą formą "radości", której doświadcza ktoś, kto żyje naprawdę wspaniałym życiem i osiąga prawdziwe osobiste spełnienie (eudaimonię).

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

33piorunów

Bardzo wielu nieszczęśliwców waha się pomiędzy lękiem przed śmiercią i udrękami życia: i żyć nie chcą, i umrzeć nie umieją. Uprzyjemniaj więc sobie życie przez wyzbycie się wszelkiej troski o nie. Żadna rzecz pożyteczna nie cieszy swego właściciela, jeśli nie jest on duchowo przygotowany do jej utraty.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

41piorunów

Okazuje się, że poświęcenie choćby kilku minut dziennie na głęboką refleksję nad swoimi wartościami jest zaskakująco pomocne. Rzeczywiście, uprzytomnianie wartości stało się integralną częścią nowoczesnego, opartego na dowodach leczenia depresji klinicznej. Uprzytomnienie sobie wartości i dążenie do zmiany stylu życia na bardziej zgodny z nimi może pomóc wyostrzyć rozumienie celu i sensu życia, co prowadzi do większego zadowolenia i poczucia spełnienia. Spróbuj co dnia urządzić sobie małą burzę mózgu, w rezultacie czego uda Ci się postępować w sposób bliższy Twoim wartościom. Nie unoś się ambicją, zacznij po prostu od małych zmian. A potem podczas wieczornych przemyśleń, możesz dosłownie wystawić sobie "w 10-punktowej skali ocenę za cnotę", czyli za życie w zgodzie z Twoimi podstawowymi wartościami. To Cię zachęci do głębszego namysłu nad sposobami ucieleśnianina Twoich wartości.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Lider

w Stoicyzm

29piorunów

Świadomość, że pod koniec dnia sami postawimy się w krzyżowym ogniu pytań (...). Zmusza Cię do zwracania większej uwagi na własne zachowanie przez cały dzień. Marek przypomniał sobie treściwe powiedzenie Heraklita: "Nie powinniśmy działać i mówić tak, jakbyśmy pozostawali we śnie". Innymi słowy musimy podjąć wysiłek, żeby obudzić naszą samoświadomość. Codzienne wykonywanie opisanych tu działań, czyli takie postępowanie, jakbyśmy byli nauczycielami samych siebie, w pewien sposób pomaga to osiągać.
Ten reżim sprawi, że będziesz lepiej uświadamiać sobie własne myśli, uczucia i działania.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Fanatyk7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk3piorunów

@onpanopticon a mnie te pierdy pomagają. Robię screeny tych, które do mnie mocniej przemawiają i powtarzam sobie

Fanatyk3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU3piorunów

@Kaligula_Minus @onpanopticon sam lubię stoicyzm i nie bez powodu zdarzyło mi się zastępować @splash545 , a takie wstawki z pierdami to kwestia dystansu. W moich rysunkach sporo jest ironii z rzeczy, które lubię. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Grok 4 napisał creepypastę o przygodzie młodego stoika w nawiedzonym szpitalu psychiatrycznym. Jestem ciekaw waszej oceny. Jeśli się spodoba to może nawet powstanie część druga.

Zgubiony w Lesie: Opowieść o Stefanie i Nawiedzonym Szpitalu

Pewnego jesiennego popołudnia, gdy liście w lesie szeleściły pod stopami jak strony starej księgi, młody mężczyzna o imieniu Stefan postanowił wybrać się na samotny spacer. Miał dwadzieścia osiem lat, smukłą sylwetkę i twarz, która zawsze wyglądała na obojętną – jakby świat wokół niego był jedynie iluzją, niegodną wzruszenia ramion. Stefan był zagorzałym wyznawcą filozofii stoickiej. Czytał Marka Aureliusza i Epikteta tak często, jak inni przeglądają media społecznościowe. Dla niego życie było jak rzeka: płynęło, a on stał na brzegu, obserwując je bez emocji, akceptując to, co nieuniknione.
Spacer zaczął się niewinnie. Stefan wędrował ścieżkami, które znał od dziecka, rozmyślając o tym, jak stoicyzm uczy odróżniać to, co zależy od nas, od tego, co nie. Ale las, ten stary i gęsty, miał swoje własne plany. Mgła opadła nagle, jak kurtyna w teatrze, a ścieżka skręciła w nieznane. Godziny mijały, a Stefan zgubił orientację. Jego twarz pozostała spokojna, bez śladu paniki. "To, co się dzieje, jest poza moją kontrolą" – pomyślał. "Mogę jedynie kontrolować swoją reakcję. A moja reakcja to spokój."
Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, Stefan natknął się na coś, co wyglądało jak ruina z innego świata. Przed nim wyłonił się ogromny, opuszczony szpital psychiatryczny – budynek z popękanymi murami, pokrytymi bluszczem jak bliznami. Okna były wybite, a drzwi wisiały na zawiasach, skrzypiąc w wietrze. Tabliczka, ledwo czytelna, głosiła: "Szpital Psychiatryczny im. Zapomnianych Dusz". Legenda głosiła, że to miejsce było nawiedzone – pełne duchów pacjentów, którzy nigdy nie znaleźli spokoju. Ale Stefan nie wierzył w legendy; wierzył w rozum.
Wszedł do środka, krocząc po potrzaskanych kafelkach korytarza. Powietrze było ciężkie od wilgoci i czegoś jeszcze – szeptów? Jego obojętna twarz nie drgnęła, nawet gdy usłyszał pierwszy jęk. W jednym z pokoi, dawnej sali terapeutycznej, powietrze zafalowało, a przed nim zmaterializowała się postać: blada kobieta w poszarpanej koszuli nocnej, z oczami pełnymi bólu. Duch unosił się lekko nad ziemią, szepcząc: "Dlaczego mnie tu zostawili? Ból... tyle bólu..."Stefan zatrzymał się, spojrzał na nią bez mrugnięcia okiem. Zamiast uciekać czy krzyczeć, zaczął mówić spokojnym, miarowym głosem, jakby prowadził wykład na uniwersytecie. "Droga duszo, jeśli jesteś prawdziwa, to pozwól, że przypomnę ci słowa Epikteta: 'Nie wydarzenia nas ranią, lecz nasze opinie o nich'. Twój ból, ten, który cię tu trzyma, jest iluzją umysłu. To, co się stało, już minęło – poza twoją kontrolą. Skup się na tym, co w tobie: na cnocie, na spokoju wewnętrznym. Czyż nie lepiej zaakceptować los, niż walczyć z nim w nieskończoność?"
Duch zamarł, jakby zaskoczony. Kobieta uniosła głowę, a jej jęk przeszedł w cichy szmer. Ale Stefan nie czekał na odpowiedź; ruszył dalej, mijając kolejne sale. W piwnicy, gdzie kiedyś trzymano leki, natknął się na grupę duchów – mężczyzn w kaftanach bezpieczeństwa, szarpiących się w niewidzialnych kajdanach. Jeden z nich, z twarzą wykrzywioną w grymasie szaleństwa, rzucił się w jego stronę, krzycząc: "Uciekaj! To miejsce pochłonie cię całego!"
Stefan stał nieruchomo, jego twarz jak maska z marmuru. "Bracia w cierpieniu" – zaczął monolog, ignorując ich widmowe szarpnięcia. "Stoicyzm naucza, że prawdziwa wolność jest w umyśle, nie w ciele. Marek Aureliusz mawiał: 'Możesz być szczęśliwy w każdych warunkach, bo szczęście zależy od ciebie'. Wasze kajdany są tylko wspomnieniami. Puśćcie je. Kontrolujcie to, co możecie: swoje myśli. Reszta to fatum, przeznaczenie, które należy przyjąć z godnością.
"Duchy zamilkły, ich postacie zaczęły bladnąć, jakby jego słowa działały jak egzorcyzm rozumu. Ale szpital nie poddawał się łatwo. W głównej sali operacyjnej, gdzie powietrze śmierdziało stęchlizną i czymś metalicznym, pojawił się najstraszniejszy z nich wszystkich: duch dyrektora szpitala, mężczyzna w białym kitlu splamionym krwią, trzymający w ręku widmowy skalpel. "Witaj w piekle umysłów" – zagrzmiał. "Tu nie ma ucieczki przed szaleństwem!"
Stefan podniósł brew – jedyny gest, na jaki sobie pozwolił. "Piekło? Szaleństwo? To tylko etykiety, które nadajemy rzeczom" – odparł filozoficznie. "Seneka twierdził: 'Nie ma powodu do obawy przed tym, co nieuniknione'. Jeśli jesteś tu, by mnie przestraszyć, to wiedz, że strach jest wyborem. Wybieram obojętność. Wybieram stoicki spokój. Powiedz mi, co cię tu trzyma? Może razem znajdziemy drogę do akceptacji.
"Duch dyrektora zawahał się, a skalpel opadł. W miarę jak Stefan kontynuował swój monolog, cytując stoików i wyjaśniając, jak odróżnić iluzje od rzeczywistości, widma zaczęły się rozpływać. Szpital, nawiedzony przez dekady, zdawał się oddychać ulgą. Stefan wyszedł na zewnątrz, gdy noc już zapadła, a las wydawał się mniej groźny. Znalazł drogę powrotną, kierując się gwiazdami – symbolem niezmiennego porządku wszechświata.
Od tamtej pory Stefan opowiadał tę historię tylko tym, którzy chcieli słuchać, zawsze z tą samą obojętną twarzą. "Widzicie" – mówił – "nawet duchy mogą nauczyć się stoicyzmu. A jeśli nie, to przynajmniej ja pozostałem sobą." I tak, w świecie pełnym chaosu, Stefan kroczył dalej, nieporuszony.

       

Lider

w Stoicyzm

31piorunów

Gdy już zabiorą światło sprzed oczu, kiedy umilknie moja żona, która zna dobrze moje przyzwyczajenie, przechodzę w pamięci dzień od świtu do zmierzchu, uważnie badam i wszechstronnie roztrząsam wszystkie swe słowa i czyny. Niczego przed sobą nie zatajam, niczego nie pomijam. Dlaczego miałbym się obawiać któregoś z swych błędów, skoro mogę sobie powiedzieć: „Strzeż się, abyś już tego więcej nie czynił! Tym razem jeszcze tobie przebaczam. W tej dyskusji zbyt ostro głos zabierałeś. Pamiętaj, abyś na przyszłość nie wdawał się w spory z niebiegłymi w przedmiocie! Nie chce się nauczyć niczego, kto nigdy niczego się nie uczył. Tamtego napomniałeś bardziej surowo, niż trzeba. Nie poprawiłeś go więc, lecz obraziłeś. W przyszłości patrz nie tylko na to, czy prawdą jest to, co ty mówisz, lecz także czy ten, do którego mówisz, potrafi znieść prawdę. Każdy człowiek dobry raduje się z upomnienia, lecz im kto gorszy, tym trudniej może ścierpieć głos ostrzeżenia.

Seneka, O gniewie

Lider

w Stoicyzm

31piorunów

Jeśli zaś chodzi o duszę, to trzeba ją przyzwyczaić do codziennego rachunku sumienia. Czynił tak Sekstiusz, który po skończonym dniu, kiedy się już udawał na spoczynek, zapytywał swą duszę: „Jaką chorobę swoją dziś uleczyłaś? Jakiej się wadzie przeciwstawiłaś? Pod jakim względem stałaś się lepsza?" Ostygnie gniew i stanie się bardziej umiarkowany, jeżeli będzie mu towarzyszyć świadomość, że dzień w dzień stanąć musi przed sędzią dla zdania rachunku. Co jest piękniejsze niż zwyczaj przetrząsania i dokładnego badania całego dnia? Jaki sen smaczny następuje po takim zbadaniu siebie! Jaki spokojny, jaki głęboki, jaki niezakłócony, gdy dusza jako stróż siebie samej i tajny sędzia człowieka po wnikliwym rozpoznaniu swego postępowania albo pochwali swe obyczaje, albo je zgani. Ja również praktykuję ten zwyczaj i dzień w dzień zdaję rachunek przed sobą.

Seneka, O gniewie

Lider

w Stoicyzm

21piorunów

Podczas uczenia stoickich praktyk zauważyłem, że pomocne jest posiadanie prostej ramy codziennych praktyk stoickich. Obejmuje ona powtarzany każdego dnia "cykl nauki", składający się z początku, części środkowej i końca. Z rana przygotowujesz się do nadchodzącego dnia, przez cały dzień starasz się konsekwentnie żyć w zgodzie ze swoimi wartościami, a wieczorem analizujesz postępy i przygotowujesz do powtórzenia cyklu nazajutrz. Stoickie ćwiczenia praktykowane na początku i na końcu każdego dnia będziemy określać mianem porannych i wieczornych przemyśleń. Taka codzienna rutyna znacznie ułatwia konsekwentne praktykowanie.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Lider

w Stoicyzm

20piorunów

"Co powiedziałby na to Sokrates lub Zenon?" Możesz sobie wyobrazić, że Twoj osobisty wzór do naśladowania - lub nawet cały zespół stoickich mędrców - udziela ci rad. Co kazaliby Ci zrobić? Jakich rady by udzielili? Co by rzekli o tym, jak obecnie podchodzisz do sprawy? Zadawaj sobie tego typu pytania, kreśląc w wyobraźni ich obrazy, i próbuj sformułować możliwą odpowiedź. (...)
Po rozpatrzeniu wzoru następuje zwykle "próba generalna" zmiany zachowania - wyobrażenie sobie, że upodabniasz zachowanie do naśladowanych wzorów lub postępujesz zgodnie z ich radami. Często wymaga to kilku podejść. Potraktuj to jako uczenie się metodą prób i błędów. Wyobraź sobie, że dajesz radę wyzwaniom, których się spodziewasz, i przejawiasz cnoty, które chcesz opanować. Prawdopodobnie lepiej Ci pomoże wyobrażenie poprawy małymi krokami, niźli natychmiastowego opanowania całej sytuacji. (...) Nie próbuj biegać, zanim nie nauczysz się chodzić, nie wyznaczaj nierealnych celów. Aby rozpocząć, po prostu przećwicz kilka prostych zmian w swoim zachowaniu. Małe zmiany mogą mieć nieraz duże znaczenie.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Lider10piorunów

@splash545 rozumiem Sokratesa ale co nas obchodzi zdanie mojego starego?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

Człowiekowi bardziej wypada śmiać się z życia niźli płakać nad nim. Warto też dodać, że większe zasługi wobec ludzkości ma ten, kto ją wyśmiewa, niż ten, kto żałuje: tamten zostawia choćby odrobinę nadziei, ten natomiast w głupi sposób płacze nad rzeczami, co do których nie spodziewa się żadnej poprawy. A biorąc wszystko pod uwagę, trzeba powiedzieć, że wznioślejszą ma duszę, kto nie powstrzymuje śmiechu, niż ten, kto nie powstrzymuje łez, gdyż pobudza najbardziej umiarkowane uczucia i w tym wielkim przepychu życia niczego nie uważa za wielkie, poważne, ani nawet żałosne.

Seneka, O spokoju ducha

Fanatyk3piorunów

Właśnie zdałem sobie sprawę, że Ricky Gervais jest chyba stolikiem xD

Lider2piorunów

@CzosnkowySmok duża część rozsądnych filozofii życiowych będzie bliskich stoicyzmowi. 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

36piorunów

Rustyk prawdopodobnie zmarł około 170r.n.e., gdy Marek przebywał na północnym pograniczu i dowodził tam legionami w czasie pierwszej wojny markomańskiej. Istnieją przesłanki, że pracę nad Rozmyślaniami* mógł rozpocząć mniej więcej w tym samym czasie. Można by się pokusić o rozważenie, czy zrobił to w reakcji na stratę przyjaciela i nauczyciela. Jak wiadomo Marek opisał pobyt wśród ludzi, którzy sprzeciwiali się jego poglądom, a nawet chcieliby, aby znikł. Wygląda na to, że naprawdę doskwierał mu w tym czasie brak przyjaciela takiego jak Rustyk, podzielającego jego przekonania filozoficzne i najbardziej cenione wartości.
Jeżeli Marek zaczął tworzyć te notatki dla siebie krótko po straceniu stoickiego mentora, mógł to robić z zamiarem wzięcia na siebie odpowiedzialności za swoisty "automentoring". Nawet dzisiaj takie zajęcie, jak prowadzenie dziennika terapii, jest popularną formą samopomocy.
*Pamiętajmy, że oryginalny grecki tytuł Rozmyślań brzmi: Do siebie samego.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

W jednym z fragmentów Marek wyobraża sobie mądrego nauczyciela instruującego kogoś, by nie myślał o niczym, czego nie chciałby głośno powiedzieć bez ocenzurowania, gdy tylko przyjdzie mu to do głowy. (...) Mówi, że powinniśmy wyobrazić sobie kogoś, kto bez ostrzeżenia pyta: "Co się teraz dzieje w twojej głowie?", i że powinniśmy móc odpowiedzieć mu na to zgodnie z prawdą, bez rumienienia się. (...) Nawiązuje też jednak do bardzo skutecznej strategii terapeutycznej. Pozostawanie pod obserwacją może nam pomóc rozwinąć większą samoświadomość i poprawić zachowanie, zwłaszcza w obecności kogoś, kogo podziwiamy, na przykład zaufanego mentora. Jednak na­wet wówczas gdy brakuje nam "własnego" Rustyka, samo wyobrażenie sobie, że ktoś mądry i życzliwy nam się przygląda, może potencjalnie przynieść podobne korzyści, szczególnie jeśli potrafisz sobie wyobrazić, że Twoje najskrytsze myśli i uczucia są dla niego w jakiś sposób widoczne.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz