Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#stoicyzm

Lider

w Stoicyzm

46piorunów

Kiedy w twoim życiu po­ja­wia się jakaś kom­pli­ka­cja, pod­świa­do­mość stara się zro­zu­mieć, skąd się wzię­ła, i czę­sto wska­zu­je win­ne­go: szuka osoby, która za nią stoi, i przy­pi­su­je jej nie­cne po­bud­ki. Mó­wiąc ogól­niej, twoja pod­świa­do­mość za­zwy­czaj po­strze­ga kom­pli­ka­cje jako nie­za­słu­żo­ne mę­czar­nie. Dla­te­go pró­bu­je cię prze­ko­nać, że wy­rzą­dzo­no ci krzyw­dę. Jeśli nie po­dej­miesz kro­ków, żeby po­wstrzy­mać ten pro­ces, szyb­ko po­czu­jesz przy­pływ emo­cji po­twier­dza­ją­cych tę in­ter­pre­ta­cję wy­da­rzeń. A to po­gar­sza spra­wę, bo pod­świa­do­mość wy­mu­sza na świa­do­mo­ści po­słu­szeń­stwo za po­mo­cą zrzę­dze­nia, za to emo­cje pro­wo­ku­ją do krzy­ku. Dla­te­go gdy spo­tka cię jakaś kom­pli­ka­cja ży­cio­wa, ku swo­je­mu za­sko­cze­niu mo­żesz mi­mo­wol­nie za­cząć krzy­czeć na osobę, którą obar­czy­ła za to od­po­wie­dzial­no­ścią twoja pod­świa­do­mość.
Zatem gdy kom­pli­ku­je ci się życie, twoja świa­do­mość może stać się celem po­dwój­ne­go ataku – czyli zna­leźć się w krzy­żo­wym ogniu – gdzie szar­żę pro­wa­dzi pod­świa­do­mość, a wspar­cie za­pew­nia­ją emo­cje. W ta­kich oko­licz­no­ściach świa­do­mo­ści trud­no jest trzeź­wo my­śleć, więc może ci pod­po­wie­dzieć kiep­skie roz­wią­za­nie pro­ble­mu. Co gor­sza, raz roz­bu­dzo­ne emo­cje nie dają się łatwo stłu­mić, więc mogą mącić ci w gło­wie jesz­cze długo po tym, jak po­ra­dzisz sobie z sy­tu­acją, w któ­rej się po­ja­wi­ły. Dodam, że praca nad emo­cja­mi i pod­świa­do­mo­ścią to wy­zwa­nie na całe życie.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Fanatyk16piorunów

Ona nie jest naszym wrogiem, jej zadaniem jest między innymi utrzymanie nas przy życiu i tak np jako małe dziecko czujemy strach przed zostaniem samemu, bo dla dzieciaczka to oznacza rychłą śmierć, to jest tak głęboko wdrukowane w umysł, że niektórzy ludzie już dorosłym życiu odczuwają ten strach przed utratą bliskiej osoby, pamiętam moje pierwsze związki, jak reagowałem na informacje o zerwaniu, dosłownie panika i lament😂, jakby rozstanie oznaczało śmierć, nawet kiedy już zarabiałem dość dobrze i niczego mi nie brakowało do życia.
Po kilku razach mi przeszło, bo myk polega na tym że trzeba przeżyć to czego się boimy, aż ta mała kurwinka zrozumie że jesteś duży, innej drogi nie znam, jak tylko chłonięcie strachu ze spokojem

Lider5piorunów

@Gepard_z_Libii ano nie jest, bo gdyby nie ona i automatycznym odruchom powstającym dzięki niej, pewnie ciężko byłoby przeżyć choć kilka lat na tym świecie. Na pewno każdy jest w stanie przypomnieć sobie sytuacje kiedy zdążyliśmy się uchylić, odskoczyć, czy odpowiednio przekręcić przed upadkiem, nim zdążyliśmy cokolwiek pomyśleć. Natomiast warto mieć świadomość jak ona działa i że wcale nie musimy poddawać się i podążać za jej pierwotnymi lękami i rozpamiętywać je w nieskończoność.
A to co piszesz o strachu to fakt, bo ucieczka i brak konfrontacji ze swoim lękiem prowadzi do jego kumulacji, a wtedy odezwie się kiedyś w przyszłości, lub będzie na nas oddziaływał ukryty i sterował całym naszym życiem.

Fanatyk6piorunów

@splash545 hehe daleko szukać nie muszę, wczoraj miałem stłuczkę rowerem, koleś we mnie wjechał i go chwyciłem, bo leciał na jape, nic nie planowałem, to był dosłownie ułamek sekundy, aż dumny z siebie byłem, że tak szybko zareagowałem.

Co do strachu, to pocieszające w tym wszystkim jest, że jak wyzbędziesz się lęku przed jedną rzeczą, to z kolejnymi jest o wiele lżej

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Stoicyzm

32piorunów

A skąd bie­rze się wła­dza pod­świa­do­mo­ści? Mó­wiąc naj­pro­ściej, pod­świa­do­mość nie gra fair. Jeśli świa­do­mość znaj­dzie roz­sąd­ny powód, żeby od­rzu­cić jej su­ge­stię, pod­świa­do­mość po pro­stu wy­su­nie ją po­now­nie – a potem jesz­cze raz i jesz­cze, do skut­ku. To dla­te­go po­chła­niasz po obie­dzie drugi ka­wa­łek cia­sta, cho­ciaż tak na­praw­dę nie po­trze­bo­wa­łeś nawet pierw­sze­go. I dla­te­go gdy po­zwa­lasz sobie na jedno piwo, zaraz się­gasz po na­stęp­ne. Al­ko­hol za­war­ty w pierw­szym wpły­wa na twój mózg, ogra­ni­cza­jąc zdol­ność świa­do­mo­ści do opie­ra­nia się pod­szep­tom pod­świa­do­mo­ści, dla­te­go masz ocho­tę na „jesz­cze jedną, już na­praw­dę ostat­nią bu­tel­kę”.
Zda­rza się też, że pod­świa­do­mość prze­bie­gle czeka z pod­su­nię­ciem ci ja­kie­goś po­my­słu, aż po­ło­żysz się spać. Chcesz za­snąć, więc wy­rzu­casz go ze swo­ich (świa­do­mych) myśli, ale on wraca jak bu­me­rang. Zanim wzej­dzie słoń­ce, twoja świa­do­mość praw­do­po­dob­nie ska­pi­tu­lu­je: zrobi wszyst­ko, czego życzy sobie pod­świa­do­mość, byle tylko wresz­cie się za­mknę­ła.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Gruba ryba2piorunów

Naciągane. Podświadomość z żarciem i chlaniem niewiele ma wspólnego, za to z intuicją, prekognicją, pamięcią "głęboką" i pamięcią genetyczną już tak. Bardzo słabo zbadany obszar, ale przyjmuje się, że to najbardziej pierwotna, "zwierzęca" świadomość ludzka.

Lider1piorunów

@kitty95 być może, ogólnie pierwszy raz się spotkałem, żeby w książce o stoicyzmie było to w taki sposób sformułowane.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

27piorunów

Je­steś isto­tą o dwo­istej na­tu­rze, po­nie­waż skła­dasz się za­rów­no z umy­słu, jak i ciała. Co wię­cej, twój umysł rów­nież dzie­li się na dwie czę­ści: świa­do­mą i pod­świa­do­mą. Ze wzglę­du na cen­tral­ny cha­rak­ter świa­do­mo­ści do­brze wiesz, w jaki spo­sób ona dzia­ła. Tego sa­me­go nie da się jed­nak po­wie­dzieć o two­jej pod­świa­do­mo­ści.
Jeśli chcesz zdo­być dowód na ist­nie­nie pod­świa­do­mo­ści oraz zro­zu­mieć, jak funk­cjo­nu­je, oddaj się me­dy­ta­cji zazen. Znajdź spo­koj­ne miej­sce, w któ­rym bę­dziesz mógł usiąść albo naj­le­piej po­ło­żyć się na pięć minut. Za­mknij oczy i nie myśl o ni­czym – to zna­czy: spró­buj o ni­czym nie my­śleć. Prze­ko­nasz się, że to nie­zmier­nie trud­ne za­da­nie. Do two­jej świa­do­mo­ści nie­ustan­nie będą się prze­dzie­rać różne myśli – a do­kład­niej, bę­dzie ci je pod­su­wać pod­świa­do­mość.
Świa­do­mość jest wy­raź­nie ra­cjo­nal­na, na­to­miast pod­świa­do­mość dzia­ła w spo­sób pół­ra­cjo­nal­ny. Miewa sza­lo­ne po­my­sły, czego do­wo­dem są nasze sny. Jest przy tym po­dat­na na różne zwod­ni­cze su­ge­stie. Na przy­kład gdy ku­pu­jesz coś, czego wcale nie po­trze­bu­jesz, praw­do­po­dob­nie ro­bisz to dla­te­go, że agen­cja re­kla­mo­wa sku­tecz­nie za­szcze­pi­ła taki po­mysł w two­jej pod­świa­do­mo­ści, która z kolei prze­ko­na­ła do za­ku­pu świa­do­mość.
Mo­gło­by się wy­da­wać, że z racji swo­jej ra­cjo­nal­no­ści prym w na­szym umy­śle bę­dzie wio­dła świa­do­mość – ale tak nie jest. Wręcz prze­ciw­nie, wy­glą­da na to, że świa­do­mość chęt­nie od­gry­wa rolę sługi pod­świa­do­mo­ści. Na przy­kład, za­miast szu­kać spo­so­bu na ob­ni­że­nie uciąż­li­wych rat kre­dy­to­wych, wy­ko­rzy­stu­jąc zdol­ność lo­gicz­ne­go my­śle­nia, twoja świa­do­mość może gło­wić się nad tym, jak sfi­nan­so­wać zakup eks­tra­wa­ganc­kie­go sa­mo­cho­du, który two­jej pod­świa­do­mo­ści wy­da­je się nie­zbęd­ny do życia.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Gruba ryba1piorunów

Ja mam zaświadczenie na brak umysłu i voila.

Wirtuoz

w Hydepark

25piorunów

Panie i Panowie. Nie dajmy się zwariować. Rozumiem gorycz porażki. Też nie jestem zadowolony. Ale:

* demokracja w Polsce nie upadła
* jest nas 50% Polaków (najniższa różnica głosów między kandydatami w historii)
* przekujmy wkurw w pracę nad sobą zamiast na robienie dram
* ludzie są różni, raczej pokazujmy dobrym przykładem, a nie atakiem, że można inaczej
* wyjaśniajmy do bólu dezinformacje, manipulacje fake-newsy

GURU11piorunów

@pushack ten ostatni punkt jest bardzo ważny, ale jest to walka z wiatrakami.

GURU4piorunów

@zjadacz_cebuli
nie ma sensu- gowno sie szybko roznosi,a dementi juz nikogo nie bedzie interesowac,bo mleko sie rozlalo

GURU1piorunów

@jajkosadzone i to mnie przeraża, fejki działają, a jak wyszły kwity na to że batyr jest oszustem to nie wierzą bo się okazał że jest zaradnym człowiekiem

Lider1piorunów
przekujmy wkurw w pracę nad sobą zamiast na robienie dram

@pushack no tak, najlepiej wiecznie pracować nad soba a przeciwnik przyjdzie, zrobi kupę na środku i z nami wygra XD

Fanatyk3piorunów

@Wyrocznia weź ty już usuń konto, bo robisz największy syf xD

Gruba ryba1piorunów

@ZohanTSW politruki rzadko z krytyka dyskutuja

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Stoicyzm

29piorunów

„ofia­ry nie­spra­wie­dli­wo­ści”. Wiele osób chęt­nie przyj­mu­je tę ety­kiet­kę. W końcu jako ofia­ra nie po­no­sisz od­po­wie­dzial­no­ści za te aspek­ty swo­je­go życia, które nie uło­ży­ły się po two­jej myśli. Po­nad­to z ofia­rą na­le­ży ob­cho­dzić się w szcze­gól­ny spo­sób: osoby o tym sta­tu­sie po­trze­bu­ją czasu, żeby wró­cić do sił, a w grę może nawet wcho­dzić pew­ne­go ro­dza­ju od­szko­do­wa­nie. Rów­no­cze­śnie jed­nak od­gry­wa­nie roli ofia­ry praw­do­po­dob­nie na­si­li tylko cier­pie­nie, ja­kie­go do­świad­czasz w wy­ni­ku do­zna­nych krzywd, gdyż wy­wo­łu­je po­czu­cie bez­rad­no­ści.
Czło­wiek od­por­ny psy­chicz­nie nie wej­dzie w rolę ofia­ry. Wzbu­dzał­by wtedy li­tość, a on nie uważa się za god­ne­go po­li­to­wa­nia. Jest silny i kom­pe­tent­ny. Wpraw­dzie nie ma wpły­wu na to, czy spo­tka go jakaś nie­spra­wie­dli­wość, ale może za­de­cy­do­wać, jak na nią za­re­agu­je. Albo po­zwo­li, żeby ze­psu­ła mu dzień, a w dłuż­szej per­spek­ty­wie znisz­czy­ła mu życie, albo od­waż­nie stawi jej czoła, z opty­mi­zmem szu­ka­jąc spo­so­bów na omi­nię­cie prze­szkód, jakie inni nie­słusz­nie umie­ści­li na jego dro­dze.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

Speł­ni­łem jaki czyn dla dobra ogółu? Więc sam od­nio­słem ko­rzyść. To za­wsze miej przed oczy­ma i w pracy nie usta­waj nigdy!

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Od człowieka żąda się tylko, by przynosił pożytek ludziom: jeśli potrafi – wielu, a jeśli nie – to choćby nielicznym, a jeśli nie – to choćby najbliższym, a jeśli nie – to choćby samemu sobie. Jeśli bowiem stanie się pożyteczny dla innych, działa także dla wspólnej sprawy. Podobnie ten, kto staje się gorszy, nie tylko szkodzi sobie, lecz także tym wszystkim, którym mógłby pomóc, gdyby stał się lepszy. A więc każdy, kto ma zasługi wobec samego siebie, tym samym przynosi korzyść innym, gdyż przygotowuje dla nich pomoc w przyszłości.

Seneka, O bezczynności

Takie dwa cytaty wynalazłem dla siebie, z motywacją do dalszej pracy, przede wszystkim w poszerzaniu swojej refleksyjności, a także przy trwaniu w codziennych wyborach jakościowego życia w zgodzie z samym sobą. Właśnie tego sobie życzę, bo są to rzeczy zależne ode mnie. A cały ten post wrzucam z okazji drugiej rocznicy mojej praktyki stoickiej, to właśnie dzięki niej mogę robić to co robię i nie zamierzam przestać. 😉

Fanatyk3piorunów

Twój tag to jedna z lepszych rzeczy, jakie spotkały ten portal

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

Za­uwa­ży­łem, że sto­jąc w korku, wy­dzie­ram się na in­nych kie­row­ców, cho­ciaż mnie nie sły­szą. A nawet gdyby do­cie­ra­ły do nich moje wy­zwi­ska, i tak tkwi­li na za­tło­czo­nej ulicy tak samo jak ja i nie mogli nic na to po­ra­dzić. Czemu więc słu­żył mój krzyk? Może chcia­łem w ten spo­sób po­pra­wić sobie sa­mo­po­czu­cie? Rze­czy­wi­ście, przy­no­sił mi ulgę, ale tylko chwi­lo­wą. Póź­niej znów ogar­nia­ła mnie złość. Do­sze­dłem do wnio­sku, że dużo le­piej by­ło­by w ogóle się nie zde­ner­wo­wać; wtedy nie mu­siał­bym robić nic, żeby cho­ciaż na mo­ment po­pra­wić sobie na­strój. 
Kon­ty­nu­owa­łem swoje roz­my­śla­nia nad zło­ścią i gro­ma­dzi­łem ko­lej­ne do­wo­dy na to, jak sam się nią krzyw­dzę.
Zła­pa­łem się na przy­kład na tym, że krzy­czę na po­li­ty­ków, któ­rych oglą­dam w te­le­wi­zji. Cóż za non­sens, prze­cież nie mogą mnie usły­szeć! Za­uwa­ży­łem też, że cza­sem od­ży­wa we mnie na nowo złość z po­wo­du dawno mi­nio­nych wy­da­rzeń. Tuż przed za­śnię­ciem nagle przy­po­mi­na­ło mi się, jak ktoś mnie ura­ził wiele mie­się­cy wcze­śniej. Póź­niej przez kilka go­dzin prze­wra­ca­łem się z boku na bok, a na­stęp­ne­go dnia obu­dzi­łem się w pa­skud­nym hu­mo­rze.
W efek­cie tego śledz­twa za­czą­łem się zło­ścić na sie­bie za to, że złosz­czą mnie takie dro­bia­zgi. Do­sze­dłem do wnio­sku, że czas naj­wyż­szy po­ra­dzić sobie z nie­kon­tro­lo­wa­nym gnie­wem. Za­kła­da­łem, że jeśli na­uczę się nie wście­kać z po­wo­du co­dzien­nych kom­pli­ka­cji, zo­sta­nie mi nie­wie­le zło­ści, z którą będę mu­siał sobie ra­dzić.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

GURU25piorunów

@splash545 dzisiaj wleciała podwójna stoicka propaganda widzę. xD

Lider3piorunów

@Dziwen zależy jak na to patrzeć. Można powiedzieć, że nawet potrójna. 😉

Fenomen2piorunów

O, to o mnie ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Stoicyzm

50piorunów

Jak zatem na­le­ży za­re­ago­wać, kiedy czu­je­my, że ktoś nas skrzyw­dził? Zda­niem Se­ne­ki po­win­ni­śmy zro­bić wszyst­ko, żeby nie wpaść w złość. Dzię­ki temu nie bę­dzie­my mu­sie­li sobie z nią ra­dzić: ani jej wy­ra­żać, ani tłu­mić. Wiele osób bez na­my­słu od­rzu­ci tę radę. „Nie je­ste­śmy w sta­nie po­wstrzy­mać się od zło­ści” – wy­ja­śnią. „Tak po pro­stu re­agu­je­my, i już”.
Oso­bi­ście po­le­mi­zo­wał­bym z tą opi­nią. Cho­ciaż nie uwa­żam się za czło­wie­ka sko­re­go do zło­ści, z całą pew­no­ścią po­tra­fię wpaść w złość, jed­nak jej rola w moim życiu zmie­ni­ła się, odkąd stu­diu­ję fi­lo­zo­fię sto­ic­ką.
Mo­ment olśnie­nia na temat zło­ści prze­ży­łem w po­cze­kal­ni przed ga­bi­ne­tem le­kar­skim. Za­zwy­czaj w ta­kich sy­tu­acjach za­bie­ram ze sobą coś do czy­ta­nia, po­nie­waż le­ka­rze czę­sto się spóź­nia­ją. Tego dnia moją lek­tu­rą był esej Se­ne­ki o gnie­wie – bo cóż by in­ne­go? Wi­zy­ta opóź­ni­ła się o go­dzi­nę, a ja do­ko­na­łem w tym cza­sie in­te­re­su­ją­ce­go od­kry­cia: do­brze wie­dzia­łem, że mam pełne prawo zde­ner­wo­wać się na le­kar­kę, która ka­za­ła mi tak długo cze­kać, ale nie mo­głem się do tego zmu­sić. Se­ne­ka prze­ko­nał mnie, że by­ło­by to nie­mą­dre, bo wpa­da­jąc w złość, tylko wy­rzą­dził­bym krzyw­dę sobie sa­me­mu. Dzię­ki temu zda­rze­niu zro­zu­mia­łem, że po­tra­fię obyć się bez zło­ści, co wcze­śniej wy­da­wa­ło mi się nie­moż­li­we.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

Fanatyk1piorunów

@splash545 tylko trzeba pamiętać, że czym innym jest brak złości a powstrzymywanie jej.
Powstrzymaną złość trzeba gdzieś uwolnić. A tutaj chodzi o sytuację gdzie złość w ogóle nie powstaje.

Lider1piorunów

@CzosnkowySmok zgadza się, było o tym więcej we wczorajszym cytacie i w komentarzach pod nim. 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

31piorunów

Kiedy wpa­da­my w złość, mamy do wy­bo­ru dwie moż­li­wo­ści: albo ją wy­ra­zić, albo stłu­mić. Stłu­mio­na złość może się w nas za­ko­rze­nić i przejść w stan uśpie­nia, by za­pło­nąć po­now­nie w na­szej świa­do­mo­ści w zu­peł­nie nie­spo­dzie­wa­nym mo­men­cie, na przy­kład rok po sy­tu­acji, która ją wy­wo­ła­ła. Wię­cej – echa zło­ści mogą od­zy­wać się w nas przez kil­ka­dzie­siąt lat. Z wie­kiem mamy coraz słab­szą pa­mięć, ale nie za­po­mi­na­my krzywd, jakie nam wy­rzą­dzo­no. Dzie­więć­dzie­się­cio­lat­ka, która może nie wie­dzieć, jaki jest dzień ty­go­dnia ani rok, po­tra­fi dość szcze­gó­ło­wo przy­wo­łać z pa­mię­ci in­cy­dent, który zde­ner­wo­wał ją pół wieku wcze­śniej, i znów wpaść w gniew z jego po­wo­du.
Wy­obraź­my sobie teraz, że za­miast tłu­mić złość, swo­bod­nie ją wy­ra­ża­my. Jeśli zro­bi­my to w spo­sób sprzecz­ny z pra­wem, mo­że­my skoń­czyć w wię­zie­niu. Na­to­miast wy­ra­że­nie zło­ści w ak­cep­to­wa­ny spo­łecz­nie spo­sób nie za­wsze krzyw­dzi osobę, która jest jej ad­re­sa­tem, za to za­wsze ma ne­ga­tyw­ny wpływ na nas sa­mych.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Fanatyk9piorunów

@splash545 no i co się powinno w takim razie zrobić?

Gruba ryba6piorunów

@KatieWee strzelam że zostać stoikiem 😉
Ale już na serio - podłączam się do pytania.

Lider6piorunów

@KatieWee @PaczamTylko można zacząć od nazwania emocji: czuję złość (specjalnie tak, a nie "jestem zła", bo nie jestem złą osobą, tylko odczuwam emocję pt. złość), a potem w zależności od sytuacji - jak się da to wyjść z pomieszczenia i dać sobie moment na odparowanie, a jak się nie da to ćwiczenia oddechowe pomagają.
Dobra też jest cegła antystresowa, ale ona chyba nie jest akceptowalna społecznie xD

Lider9piorunów

@KatieWee @PaczamTylko @moll po prostu się nie denerwować. xd
Odpowiedź będzie w następnym cytacie, który jest nawiazaniem do wczorajszego. Według autora to jest właśnie odpowiedzią, żeby dzięki treningowi umieć wyłapać ten moment gdy możemy podjąć decyzję, żeby nie dać się złości rozpędzić i wybrać wtedy przyjęcie sytuacji z humorem lub jako wyzwanie, o czym będzie w dalszej części książki.

Natomiast co zrobić gdy już w tę złość wpadniemy: jedną z moich ulubionych technik jest technika dwóch uchwytów, którą wykonuje w całości lub sama jej pierwsza część często bywa wystarczająca. Polega ona na tym, żeby oddzielić swój stan emocjonalny - w tym przypadku gniew od zaistniałej sytuacji czy osoby z nim związanej. Wtedy skupiamy się na samej emocji, obserwujemy ją, pozwalamy jej być, pozwalamy jej wybrzmieć. Nie jest to miłe i z tego powodu pierwszą reakcją jest ucieczka, schowanie emocji w kieszeń, udawanie, że jej nie ma.
Czasem przyzbiera to formę pewnego wyrazu, krzyku, próby konfrontacji, zazwyczaj w sposób nadmierny, lecz po tym następuje wycofanie i ukrycie emocji w głąb siebie gdzie nie wyrażona w pełni dalej oddziałuje na naszą podświadomość w szkodliwy sposób.
Z grubsza jest to to o czym napisała @moll i to zazwyczaj wystarcza.

Chciałem opisać dalej ale zerknąłem w swoje notatki gdzie jest to ujęte zgrabniej, wiec wkleję. xd
Te dwa uchwyty jest to metoda Epikteta:

1. Skup się na konkretnym zadaniu bądź emocji i odseparuj ją od wszystkiego innego. np. skup się tylko na gniewie, niepokoju, strachu. - gorący uchwyt

2. Zestaw tę emocje na co wpływa tu i teraz. Którego aspektu w obecnej chwili dana emocja najbardziej dotyka - jaką rzecz dana emocja podgrzała. Przykład: zestaw gniew na ojca i relacje z ojcem

3. Skup się na ważnej rzeczy. Stań z boku własnej emocji i spójrz na rzecz ważną. Przeniesienie uwagi z emocji na relacje, wartość, dobro. Długofalowe dobro, relacja jest ważniejsza niż chwilowa emocja. Zestaw korzyść tkwienia w przejściowej emocji a wartości, która będzie ważna długofalowo. Pomedytuj nad tym, wyobraź sobie, pokontempluj. - zimy uchwyt

Gwiazdor1piorunów

@KatieWee rady splasha są dobre. Dodam tylko, że antyczni tradycyjni Stoicy patrzyliby na to w taki sposób, że powinieneś się zastanowić nad przyczyną złości. Epiktet wielokrotnie mówi o wyobrażeniach i o tym jak one tworzą problemy. W tym sensie tutaj chodzi o to, że to jest kwestia osądu. Jeśli ktoś uważa, że stała mu się niesprawiedliwość i że to co się dzieje jest złe to będzie się złościł.

Stoicy starali się wykorzeniać u samych przyczyn. Czyli po prostu dany adept Stoicyzmu miał się przede wszystkim edukować w Stoickiej doktrynie i ją przyswajać przetrawiać tak aby ją zinternalizować i ogólnie reflektować się nad swoimi reakcjami.

Gdy mu się udało rozwinąć w tej kwestii to zwyczajnie stawiał się odporny na sytuacje bo osąd który był fundamentem reakcji był usuwany. Dlatego taki człowiek był w stanie zachować spokój. Może i czasami nawykowo się wkurzał, ale po chwili gdy racjonalny umysł wchodził do gry złość się nie rozkręcała i wracał do zrównoważonego stanu.

Tak to przynajmniej wyglądało w idealnym procesie bo zapewne dla wielu osób może być to wszystko dyskusyjne.

Zawodowiec4piorunów

Jak się nie obrócisz, d⁎⁎a z tyłu.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Stoicyzm

31piorunów

Lu­dzie re­agu­ją na kom­pli­ka­cje ży­cio­we na różne spo­so­by. Nie­któ­rzy prze­ży­wa­ją je wy­jąt­ko­wo mocno – nawet drob­na trud­ność wy­wie­ra istot­ny wpływ na ich stan emo­cjo­nal­ny i długo do­cho­dzą do sie­bie. Część z nich nie po­tra­fi zna­leźć żad­ne­go roz­wią­za­nia, inni wcho­dzą w rolę ofia­ry i skar­żą się wszyst­kim wokół, jakie to nie­spra­wie­dli­we, że muszą zma­gać się z takim pro­ble­mem. Mogą nawet prze­ko­ny­wać, że jako ofia­ry nie po­win­ni sami szu­kać wyj­ścia z trud­nej sy­tu­acji – ktoś po­wi­nien zro­bić to za nich.
Więk­szość z nas jest jed­nak bar­dziej od­por­na. Na kom­pli­ka­cje, któ­rych do­świad­cza­my, re­agu­je­my nie bez­rad­no­ścią i przy­gnę­bie­niem, lecz po­czu­ciem fru­stra­cji. W wielu przy­pad­kach jest to re­ak­cja mi­mo­wol­na: nie de­cy­du­je­my o tym, czy ogar­nie nas fru­stra­cja, tak jak aler­gik nie de­cy­du­je o tym, czy kich­nie, kiedy w po­wie­trzu unosi się pyłek kwia­to­wy. Dzie­je się to nie­za­leż­nie od nas.
Ist­nie­je jed­nak ważna róż­ni­ca mię­dzy kich­nię­ciem a fru­stra­cją. Ki­cha­jąc, po­zby­wa­my się tego, co draż­ni nasze za­to­ki, więc po chwi­li od­czu­wa­my ulgę. Na­to­miast fru­stra­cja czę­sto prze­ra­dza się w złość. To nie­do­brze, po­nie­waż zło­ści nie da się po­go­dzić z uczu­ciem szczę­ścia; można ją wręcz uznać za prze­ci­wień­stwo ra­do­ści. Zatem re­agu­jąc fru­stra­cją na pro­blem, tylko po­gar­sza­my spra­wę.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

Fanatyk2piorunów

@splash545 O, to trochę o mnie, z tym że pic rel

Gruba ryba8piorunów

Ostatnio oglądałam wywiad z babeczką neuronaukowczynią czy jakoś tak, która powiedziała, że nie ma tak że nie mamy kontroli nad naszymi zachowaniami i emocjami. Pierwszy odruch, jest wyuczony, automatyczny, właśnie np. złość,. Potem zaczynamy mieć przestrzeń, aby wpłynąć na to co czujemy już bardziej świadomie i dzięki nauroplastyczności i treningowi mózgu, mozemy zmienić te nasze automatyzmy.

https://youtu.be/DUz_6o92f1I?si=IqTDRfFA4_YcAYEg

Jesteśmy u progu wielkich odkryć w leczeniu depresji, autyzmu i Alzheimera - didaskalia#51Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Lider3piorunów

@Fafalala dokładnie o tym jest stoicyzm, fajnie, że jest potwierdzenie w neurobiologii. Wywiad zapisuje i jakoś w weekend sobie obejrzę. 😉

Lider4piorunów

@Fafalala
Nie są więc namiętnością wzruszenia powstałe pod wpływem żywych wyobrażeń przedmiotów, jeżeli tylko ich doznajemy, ale stają się nią dopiero wtedy, kiedy im ulegamy i pozwalamy się takiemu bezwolnemu poruszeniu porwać za sobą. Jeśli bowiem ktoś bladość na twarzy, łzy tryskające, wzburzenie wstydliwych soków, głębokie westchnienia, spojrzenia, które nagle stają się bardziej ogniste, albo coś podobnego uważa za objaw namiętności i za oznakę świadczącą o stanie wewnętrznym, jest w błędzie i nie rozumie tego, że są to wzruszenia ciała. Tym się tłumaczy, że bardzo często żołnierz, nawet najwaleczniejszy, kiedy wkłada na siebie zbroję, blednieje, i że najodważniejszemu wojownikowi, gdy dadzą hasło do boju, cośkolwiek zadrżą kolana, i że wielkiemu wodzowi, zanim hufce zderzą się z sobą, serce kołacze się w piersi, i że znakomitemu krasomówcy, gdy się przygotowuje do wygłoszenia mowy, sztywnieje język.
Poznaj, w jaki sposób namiętności po- wstają, wzrastają i przybierają nadmierne rozmiary. Oto pierwsze ich poruszenie nie jest dobrowolne, jest jak gdyby wylęgiwaniem się namiętności i pewnego rodzaju groźbą. Drugie następuje za zgodą woli, jeszcze nie zaciętej w uporze: trzeba by, żebym się zemścił, skoro doznałem obrazy; trzeba by temu a temu wymierzyć karę, skoro popełnił występek. Trzecie poruszenie już nie daje się pohamować, już nie tylko pragnie się zemścić, gdy trzeba, lecz przede wszystkim oponowuje rozum. Pierwszego odruchu nie jesteśmy w stanie uniknąć za pomocą rozumu, podobnie jak objawów występujących w ciałach, o czym mówiliśmy wyżej, jak na przykład, by cudze ziewanie nie pobudzało i nas do ziewania, by automatycznie nie zamykały się oczy, gdy nagle zagrożą im palce. Takim odruchom rozum nie może zapobiec, a przyzwyczajenie i pilna uwaga osłabiają poniekąd wrażliwość. To drugie jednak poruszenie, które z rozmysłu się rodzi, rozmysłem bywa tłumione.

Seneka, O gniewie

Gruba ryba2piorunów

@splash545 kiedy greccy filozofowie rozkminili podstawy neuroplastycznosci zanim ktokolwiek zaczął grzebać w neuropsychologii. 😉

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Stoicyzm

55piorunów

Lu­dzie czę­sto sta­ra­ją się prze­bić nasze opo­wie­ści o kom­pli­ka­cjach. Je­że­li po­wie­my, że za­tru­li­śmy się je­dze­niem w re­stau­ra­cji, w za­mian mogą nam zre­la­cjo­no­wać ze szcze­gó­ła­mi, jak przez trzy dni cier­pie­li po zje­dze­niu taco ze sto­iska ulicz­ne­go w Ti­ju­anie w Mek­sy­ku. Są też osoby, które po­tra­fią mówić nie­mal wy­łącz­nie o swo­ich ży­cio­wych przej­ściach, przy oka­zji wskrze­sza­jąc w sobie gniew, jaki w nich wy­wo­ła­ły. Rzecz jasna, tacy lu­dzie nie są naj­przy­jem­niej­szy­mi to­wa­rzy­sza­mi. Mimo to jeśli się na nich na­tkniesz, zwróć bacz­ną uwagę na ich za­cho­wa­nie. Czy re­agu­jesz cza­sem na pro­ble­my w ten sam spo­sób? A jeśli tak, to czy mo­żesz nad tym w jakiś spo­sób za­pa­no­wać? Jeśli zdo­łasz to zro­bić, bę­dzie ci się żyło znacz­nie ła­twiej, a nawet być może od­kry­jesz, że je­steś szczę­śliw­szy niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Gruba ryba8piorunów

To jest bardzo ciekawe zjawisko wynikające bezpośrednio z niedowartościowania i potrzeby bycia lepszym, nawet w negatywnych aspektach. Czasem też tak się manifestuje ego wywalone w kosmos - czyjaś historia nie może być absolutnie lepsza od mojej.

Fanatyk4piorunów

A to to nic, u mnie to dopiero była historia...

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Stoicyzm

36piorunów

Jeśli za­czniesz ob­ser­wo­wać, jak wpły­wa­ją na cie­bie roz­ma­ite kom­pli­ka­cje, doj­dziesz do waż­nych wnio­sków. Spró­buj pro­wa­dzić dzien­nik kom­pli­ka­cji: opi­sy­wać pro­ble­my, które cię spo­ty­ka­ją, ich źró­dło, zna­cze­nie i swoją re­ak­cję na nie. Dzię­ki temu uświa­do­misz sobie, że kom­pli­ka­cje ży­cio­we wiążą się z dwoma ro­dza­ja­mi kosz­tów. Pierw­szy można okre­ślić jako koszt fi­zycz­ny. Jeśli twój sa­mo­chód ze­psu­je się na au­to­stra­dzie, bę­dziesz mu­siał wy­ko­nać wiele kon­kret­nych rze­czy, żeby po­ra­dzić sobie z tą kom­pli­ka­cją, w tym wydać pie­nią­dze. Po­dob­nie, jeśli le­karz po­in­for­mu­je cię o cho­ro­bie no­wo­two­ro­wej, le­cze­nie, któ­re­mu się pod­dasz, może po­cią­gnąć za sobą kosz­ty fi­zycz­ne takie jak nud­no­ści i różne inne do­le­gli­wo­ści.
Jed­nak oprócz kosz­tów fi­zycz­nych po­nie­siesz rów­nież kosz­ty emo­cjo­nal­ne. Awa­ria sa­mo­cho­du może wy­wo­łać w tobie ogrom­ną złość, a dia­gno­za „no­wo­twór” może cię na­peł­nić głę­bo­kim smut­kiem. Co wię­cej, w wielu przy­pad­kach emo­cjo­nal­ny koszt kom­pli­ka­cji ży­cio­wej znacz­nie prze­wyż­sza jej koszt fi­zycz­ny.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Sum

w Hydepark

22piorunów

Dzień dobry! :slightly_smiling_face:

Lider1piorunów

@qbuch tego się nie spodziewałem. Może jest ich gdzieś więcej? 😁

Sum1piorunów

@splash545 to by było spoko, trzeba się pokręcić po mieście :grimacing:

Kosmonauta2piorunów

@qbuch no zes kurwa 😁 juz radę od niego slyszczalam dzisiaj .
I jeszcze Ty ??

Kosmonauta1piorunów

@qbuch
Nigdy tak nie powiedziałem - Marek Aureliusz

Powiedział podobnie, ale jak dla mnie to inny wydźwięk:
> Rankiem, gdy się niechętnie budzisz, pomyśl sobie: budzę się do trudu człowieka. Czyż Kondycja ludzka, Praca,
Natura, Umiarkowanie,
Miłość
więc czuć się mam niezadowolonym, że idę do pracy, dla której się zrodziłem i zesłanyzostałem na świat? Czy na tom stworzony, bym się wygrzewał, wylegując się w łóżku?

Sum1piorunów

@mtriciak33 Kurła, rzeczywiście :grimacing: tam jest Marek Arueliusz xd jakiś podrabianiec :grimacing:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Stoicyzm

56piorunów

Może nam się wreszcie wydawać, że nie będziemy szczęśliwi, jeśli nie sprostamy postawionym sobie w przeszłości wymaganiom - na przykład nie uda nam się żyć tak, jak to sobie zaplanowaliśmy, albo nie uda nam się zrealizować każdego z naszych dalekosiężnych planów i marzeń.
Wszystko to bujda.(...) bo szczęście ma to do siebie, że świetnie się obywa bez wielkiej ilości rzeczy.

Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików

Gruba ryba3piorunów

Polecam mindfulness w odniesieniu do cieszenia się drobiazgami, zwłaszcza w okolicznościach przyrody.

Gruba ryba3piorunów

@splash545 to jest zarówno zdumiewające, jak i przerażające, jak dużo ludzi jest "odpornych" na doświadczanie otaczającego świata. Może jest to skaza cywilizacyjna, a może i genetyczna.

Gwiazdor3piorunów

@kitty95 po prostu dla większości takie rzeczy to zwyczajne bzdury i cóż ludzie nie uważają tak bez powodu.

Dla nich uważność wymaga wysiłku bo musisz obserwować bieżące doświadczenie. Nie jest to dla nich fascynujące bo nie cenią prostoty, więc nie czują motywacji.

Jeśli ktoś ma proste przekonania że szczęście można odnajdywać tylko w podążaniu za rzeczami typu bogactwa związki itd. To woli się na tym skupić niż na trenowaniu umysłu.

Co w gruncie rzeczy nie jest złe i to normalne z perspektywy ich hierarchii wartości. Z tego co wiem to i są chyba jakieś ewolucyjne uzasadnienia dlaczego ludzie nie bardzo przepadają za autorefleksją czy uważnością.

Ten trend jest taki sam na całym świecie i jest od zawsze(chyba).

Lider3piorunów

@kitty95 Odkąd powstały cywilizacje to rozwój ludzkiej podświadomości nie nadąża za rozwojem człowieka i środowiska w jakim się znajduje. Już od dawna żyjemy w nienaturalnym, choć wygodnym środowisku, które jednak jest dużo bardziej skomplikowane niż nasze ustawienia fabryczne typu: zdobądź pożywienie, ucieknij przed tygrysem. Stąd te ciągi niekończących się myśli i niepokojów.
A świat dzisiejszy to już w ogóle czysty mindfuck, przebodźcowanie i rozproszenie uwagi non stop i z każdej strony. Bardzo ciężko jest się przed tym uchronić i nic dziwnego, że tak ciężko dostrzec świat choć na chwilę takim jaki jest tu i teraz.

Gruba ryba3piorunów

@Dan188 być może. Jednak prostota jest kuriozalnie najbardziej efektywną konstrukcją (prostota, nie prostactwo). Również w świecie procesów, czy mechanizmów, te najprostsze są najodporniejsze na awarie, a dodatkowo pochłaniają najmniej zasobów. Życie oparte o skomplikowane cele i założenia wymaga ogromnych wydatków energetycznych, ale liczonych nie tylko w czystych kaloriach, ale też np. zdrowiu, więc można polemizować czy prostota jest bzdurą, czy nie jest. Ja bym powiedział, że po prostu proste umysły nie ogarniają prostoty i korzyści jakie może dać. 😁

Poza tym uważności nigdzie nie uczą.

@splash545 prawda i ten rozjazd jest coraz większy.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Stoicyzm

24piorunów

Sto­icyzm wy­maga co­dzien­nej prak­tyki. Jest jak mię­sień i po­dob­nie jak re­li­gia – wiem, bo by­łam w mło­do­ści ka­to­licz­ką – wy­maga za­an­ga­żo­wa­nia i ćwi­czeń, by za­cho­wać siłę. Przy­znam, że zda­rzały mi się całe mie­siące bez czy­ta­nia sto­ików i bez sto­ic­kich spa­ce­rów z An­drew, a wtedy za­cho­wy­wa­łam się nie po sto­icku, wra­ca­łam do sta­rych na­wy­ków i sche­ma­tów. Za­czy­na­łam bać się o rze­czy, na które nie mia­łam wpły­wu, za­po­mi­na­łam o we­wnętrz­nym spo­koju, rzu­ca­łam się w po­goń za daw­nymi pod­nie­tami, igno­ru­jąc fakt, że po nich za­wsze na­stę­pują doły. Ku­siły mnie rze­czy ze­wnętrz­ne – ma­ją­tek i sława, re­pu­ta­cja i po­zory. Nie­po­kój znów za­kra­dał się do mo­jego serca. Za­czy­na­łam tra­cić czas.
Za­po­mi­na­łam, czego się na­uczy­łam, ale wtedy, na chwi­lę przed po­ja­wie­niem się roz­pa­czy, przy­po­mi­na­łam so­bie, że prze­cież mam wszyst­kie po­trzeb­ne na­rzę­dzia. Leżą w tor­bie u mo­ich stóp.
Jak po­kut­nica u wrót ko­ścio­ła albo skru­szony po­sia­dacz za­ku­rzo­nego kar­netu sta­jący w drzwiach si­łowni ze sfla­cza­łymi mię­śnia­mi, od­kry­wa­łam, że mogę po­wró­cić do sto­icy­zmu (a wła­ści­wie mu­szę to zro­bić). I po­win­nam do niego wra­cać, jak naj­czę­ściej, do sa­mego końca.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Fanatyk6piorunów

Akceptacja niepewności to jedyna droga do wolności

~Ja

Gruba ryba

w Filozofia

7piorunów

Moje dalsze rozważania na temat cierpienia:

Podzieliłem źródła cierpienia na trzy grupy:

Grupa 0, cierpienie fizjologiczne jako niespełnione potrzeby organizmu do życia. W kolejności malejącej ważności: tlen, ciepło, woda, pożywienie. Nie ma co się rozwodzić, wiadomo że jak ich brakuje, to każda żywa istota cierpi. Na tym poziomie są rośliny.

Grupa 1: cierpienie fizyczne jako realne zagrożenie bezpieczeństwa, przez uraz fizyczny ze strony innej istoty żywej, urazy mechaniczne, czy termiczne. Można je obiektywnie potwierdzić np wiadomo że jak płonie las i parzy zwierzęta to będą one cierpiały. To cierpienie charakteryzuje zwierzęta jako wyższe istoty niż rośliny (tak wiem że są podejrzenia że rosliny też czują ale na razie nie wnikam w ten temat). Co ważne cierpienie w tej grupie również jest obiektywne łatwe do fizycznego potwierdzenia i często też wspólne dla większej liczby jednostek. A recepta na rozwiązanie tego cierpienia zwykle jest prosta: oddalić się od jego źródła.

I ostatnia grupa 2: cierpienie abstrakcyjne, wymyślone, subiektywne i bez większego obiektywnego sensu. Domena człowieka. A szczególnie człowieka współczesnego który ma zapewnione potrzeby z grupy 0 i brak zagrożeń z grupy 1. Otóż jest nam wmowione że mamy cierpieć. Czy noworodek cierpi bo ma niemarkowe spioszki? Albo niemodna kołyskę?
A czy człowiek 1000 lat temu cierpiał że nie działa mu w samochodzie klimatyzacja? Albo że ma za wolny internet?

99% współczesnego cierpienia wymyślamy sami sobie. To cierpienie i jego sens zaczyna i kończy się w naszej głowie. Dlatego nie ma szans żeby ktoś nas w nim zrozumiał. I dlatego nigdy się nie kończy bo zawsze można wymyśleć nowa niespełniona potrzebę. Całe życie cierpimy bo uważamy ze nasze życie jest gorsze niż zaslugujemy a czym więcej mamy dookoła możliwości, tym uważamy że zaslugujemy na więcej.

I jest to cierpienie tylko i wyłącznie ludzkie. Czy więc zostaliśmy stworzeni aby cierpieć? Czy może bez sensowne cierpienie czyni nas ludźmi?

Czy jeśli porzucimy ciągle gonienie za luksusami to wyrzekamy się części człowieczeństwa i stajemy się bliżsi zwierzętom? Pies zje, położy się w ciepłym kącie i jest szczęśliwy. Czy poczucie szczęścia po tym jak zjemy sobotni obiad i pójdziemy na drzemkę na hamaku to marnowanie ludzkiego potencjału? No i co lepsze: być szczęśliwym psem czy nieszczęśliwym człowiekiem?

GURU28piorunów

@NatenczasWojski Porównywanie człowieka i jego szczęścia do zwierzęcia czy noworodka? Szczęście to nie tylko zaspokojenie potrzeb fizjologicznych. To dopiero fundament, warunek konieczny, ale nie wystarczający. Odpoczynek to nie marnowanie ludzkiego potencjału, ale należy znaleźć w tym wszystkim balans. Żadna skrajność nie jest dobra. Emeryci, którzy mają sporo wolnego czasu wcale nie są najszczęśliwszą grupą społeczną, itp.

Nie myślę też, że człowiek 1000 lat temu cierpiał, bo nie działa mu w samochodzie klimatyzacja albo ma za wolny internet. Nie zgadniesz czemu - bo nie było wtedy samochodów ani internetu. Większość ludzie nie umiała też czytać, ani pisać. Wierzono, że cierpienie to forma oczyszczenia, próba od Boga i czasem zadawali sami sobie cierpienia, aby zbliżyć się do Boga (biczowanie się, posty). To było to ich wymyślone Twoje cierpienie - strach przed potępieniem.

Osobistość1piorunów

@NatenczasWojski To formalnie bardzo interesujące jednakowoż zacząłbym od pomiaru izolacji narzędzi bo któreś cię chyba od czasu do czasu doziemia :')

Gx

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hejto

22piorunów

Fanatyk Hejto 2.0

Mój Stary był fanatykiem , najgorzej. Pół pulpitu zawalone przedinternetowymi memami z CDA i gigabajtami obrazków ze śmiesznymi kotami. Druga połowa zawalona notatkami do wpisów o kaskaderskim wypasie owiec, hodowali jedwabników i mongolskim balecie. Średnio raz w miesiącu dostawał bana za brak tagów.

Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into Reddit, bo myślałem, że przystopuje trochę ze swoją tffurczościom, bo nie umie into angielski czy inne cywilizowane języki, ale Stary obczaił Google Translate i łamaną angielszczyzną siedział i kręcił gównoburze z Januszami z zagranicy, którzy nie kumali o co mu chodzi z Thank you from the mountain czy Talk without little gardens. Do tego potrafił drzeć mordę do monitora albo wywalić klawiaturę przez okno. Kiedyś jak mnie Stary wnerwił, to założyłem konto i go trollowałem pisząc w jego tematach jakieś randomowe głupoty typu "Wykop Pany!". Matka nie nadążała z gotowaniem leczo na uspokojenie. Aha, na Hejto miał rangę Omega za natłuczenie 3 mln wpisów.

Stary zawsze przy obiedzie nawijał o zaletach Hejto. Jak się dostałem na studia to mój Stary przez tydzień gadał, że to dzięki temu, że czytanie Hejto uczy logicznego myślenia i potem mózg lepiej pracuje. Chociaż przy jedzeniu zawsze opowiadał o nowych społecznościach i tagach, ale za każdym razem schodził w końcu na Moderację. Stary sam się nakręcał i dostawał strasznego bólu d⁎⁎y: hurr za mało banujo, durr pełno ruskich trolliów. Robił się przy tym cały czerwony jak burak, odchodził od stołu klnąc i szedł przeglądać lub żeby się uspokoić.

Zwykle co weekend jeździł na . Od 5 lat w każdy pierwszy piątek miesiąca ze znajomym Tomkiem budził całą rodzinę o 4:00 w nocy, bo hałasowali pakując prowiant. Jakiegoś dnia, jak miałem urodziny, to Stary jako prezent wziął mnie ze sobą w drodze wyjątku. Super prezent bulwo!

Pojechaliśmy gdzieś daleko za miasto, dochodzimy nad brzeg jeziora, a Staremu oczy się zaświeciły i oblizywał wargi cały podniecony, bo nowy kontent na . Rozłożył cały sprzęt, siedzimy nad wodą i patrzymy jak jego kumple puszczają . Po 5 minutach mi się znudziło, więc włączyłem MP3, a Stary mnie trzepnął przez łeb, że wszyscy słyszą muzykę z moich słuchawek i się denerwujo. Jak się chciałem podrapać po tyłku "krzyczał szeptem" żebym się nie wiercił, bo szeleszczę dresami i trzeba będzie puszczać wszystko od nowa. Bite 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na tę szopkę jak w jakimś chędożonym Guantanamo. Mam urodziny w grudniu, więc jeszcze do tego pizgało jak na Syberii. Dlatego gdyby mnie na długość ręki dopuścić do wszystkich Adminów w Hejto, to bym wziął i anihilował.

Wspomniałem, że Stary miał kolegę Tomka, z którym na jeździł. Ale kiedyś towarzyszem jego wypraw był Mirek. Człowiek o kształcie krasnala ogrodowego z brodą do pasa. Byli z moim Starym prawie jak bracia, przychodził z żoną Grażyną na Wigilię do nas, itd. Raz Stary miał imieniny i Mirek przyszedł na kielicha. Nawalili się przy tym jak świnie i oczywiście cały czas nawijali o Hejto. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę kto daje lepszy kontent.
- Weź mnie nie denerwuj Mirek. Widziałeś ile pierunów jednym wpisem kręcę. Cyk i Gorące Dyskusje!
- Kurła, Tadek ja daje ciekawsze rzeczy na Swojej Społeczności. A ty nawet 100 pierunów za komentarz nie potrafisz zebrać.
- Co ty mi tu o Społecznościach pierd*lisz jak ledwo jeden obrazek umisz dodać. To ja jestem #NowyWłaścicielHejto!

No i zaczęli zapasy na dywanie, a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona Mirka, że Mirek spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym mojemu staremu, a mój Stary: No i kurła chwała papajowi! Tak go za te pieruny znienawidził.

Wspomniałem o arcywrogu mojego starego, czyli Moderacji. Stała się ona kompletną obsesją mojego Starego i jak np. w TV mówili, że gdzieś był zamach terrorystyczny, to Stary mamrotał pod nosem, że powinni w końcu o tej Moderacji coś powiedzieć.

Szefem Moderacji jest niejaki @bojowonastawionaowca . Jest on dla mojego starego uosobieniem całego zła, które wyrządzono użytkownikom przez Adminów i Stary przez te całe 5 lat toczył z nim wojnę. W końcu pewnego razu jak pojechał na , gdzie pojawił się @bojowonastawionaowca mój Stary wrócił do domu z podartym płaszczem, bo go siłą musieli usuwać, bo o takie inby odjaniepawlał, że małe.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem Moderacji mój Stary rozpoczął anonimową partyzantkę polegającą na szkalowaniu Hejto i @bojowonastawionaowca na fejk kontach. Tłukł na jego temat jakieś głupoty typu, że to wilk w owczej skórze i że widział jak organizował czarne msze, demony przyzywał, itd.
Obserwowałem ten tag i widziałem, jak mój Stary nieudolnie porobił multikonta typu: Szczepan123, Szczepansky321, Wszczepu312 i potem na dodatek używał tych trollkont do prześladowania użytkowników ze swojej . Jak któryś z nich zakładał jakąś Społeczność, to Stary się tam wbijał na trollkoncie i na przykład pisał, że kijowy kontent i widać, że nawet nie umiejo po polskiemu poprawnie pisać xD.
Z tych samych trollkont udzielał się także w swoich wpisach i jak na przykład wrzucał swoje autorskie memy, to sam sobie pisał NOOOO GRATULUJĘ POCZUCIA HUMORU! WIDAĆ, ŻE DOŚWIADCZONY HEHESZEK! a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i matce, jak go chwalą.
Nie nauczyłem starego into TOR, więc skończyło się bagietami i kolegium za szkalowanie, a Stary musiał zapłacić 2000 cebulionów kary i dostał pernbana na Hejto.

Jak zapłacił to przez tydzień w domu było istne piekło, bo mój Stary bluzgał na przekupne sądy, diaboliczne Hejto, demoniczną Moderację i w ogóle na całą chędożoną Społeczność. Z jego gadaniny wynikało że Admini jak jacyś masoni, czy inni kosmici rządzący światem, pociągający za sznurki i mający wszędzie układy i agentów. I do tego przeliczał też te dwa tysiące na rogale i dostawał strasznego bólu d⁎⁎y.

GURU18piorunów

Pieruny tutaj, bo mam chore wyzwanie z komentarzami xD

GURU6piorunów

@boogie dzięki, jesteś niezawodny 😉

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Stoicyzm

38piorunów

(...) na co dzień kie­ruję się sto­icy­zmem i ko­rzy­stam ze sto­ic­kich tech­nik.
Po pierw­sze, po to, by prze­trwać dzień, po­ra­dzić so­bie z ne­ga­tyw­nymi uczu­ciami i sy­tu­acja­mi, które w in­nym ra­zie przy­gnę­bi­łyby mnie lub prze­ro­sły.
Po dru­gie, sto­suję sto­icyzm do re­gu­la­cji swo­jego za­cho­wa­nia wo­bec in­nych. Dzię­ki niemu sta­łam się mniej re­ak­tywna, jest we mnie mniej gnie­wu, mniej oce­niam, je­stem mniej roz­go­ry­czona i mniej po­datna na po­czu­cie ura­że­nia niż wcze­śniej. Krót­ko mó­wiąc, wy­lu­zo­wa­łam. W roku 2019, gdy sto­icyzm na do­bre mnie po­chło­nął, za­czę­łam pro­ces od­pusz­cza­nia so­bie wielu rze­czy, które mnie wku­rzały albo na­krę­cały. Ten pro­ces wciąż trwa.
Po trze­cie, sto­icyzm po­maga mi pre­cy­zo­wać emo­cjo­nalne cele. Za­miast go­nić za szczę­ściem, dążę do sub­tel­niej­szego i po­ten­cjal­nie bar­dziej osią­gal­nego stanu, któ­rym jest we­wnętrz­ny spo­kój.
Szczę­ście – przy­naj­mniej w moim przy­padku – to czę­sto prze­lotna emo­cja, która wy­daje się po­ja­wiać i zni­kać, kiedy chce (a ja go­nię za nią, by jesz­cze przez go­dzin­kę móc po­grzać się w jej cie­pełku). W prze­ci­wień­stwie do szczę­ścia we­wnętrz­ny spo­kój – choć to stan mniej eks­cy­tu­jący – jest trwal­szy, dzia­ła jak stop­niowo uwal­nia­jący się lek, który sta­bi­li­zuje mnie i daje za­do­wo­le­nie przez cały dzień. We­wnętrz­ny spo­kój obie­cuje dłu­go­trwa­łą wol­ność od cier­pie­nia i trosk. Czy to nie jest to, czego wszy­scy pra­gnie­my?

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba2piorunów

Ja bym chciał tylko wyłączyć reakcje na głupotę i debilne zachowania. Tyle i aż tyle.

Lider

w Stoicyzm

29piorunów

Śmierć jest cen­tral­ną za­sadą, wo­kół któ­rej zor­ga­ni­zo­wany jest sto­icyzm. Sto­icy za­wsze o tym pa­mię­tali, bo ma­jąc świa­do­mość, że nie bę­dzie dru­giego ży­cia, żyli peł­nią w swoim tu i te­raz. W końcu co­dzien­nie po tro­sze umie­ramy, a wszyst­kie dni, które do dziś prze­ży­li­śmy, „wiek dzie­cinny, pa­cho­lęcy, mę­ski i star­czy. I tych wszel­ka prze­miana jest śmier­cią” - Rozmyślania

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba0piorunów

Największy sukces, to umrzeć przed narodzeniem.

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

Wymyśliłem swoje własne motto: "Liberatio in morte" (wyzwolenie w śmierci)

Jaki jest sens tego motta? Otóż wieloraki.

Z jednej strony to obietnica, nie martw się bo tak czy inaczej będziesz wyzwolony od wszelkich trosk. I to wyzwolenie masz pewne.

Ale skoro jest pewne także Carpe diem, chwytaj dzień póki jeszcze jesteś zniewolony ta cielesnością i fizycznymi przyjemnościami.

Wyzwolenie nadejdzie, pamiętaj o nim, memento mori. Oswoj się z tą myślą bo i tak nie uciekniesz od tego wyzwolenia

Ale jak i tak wszystko stracisz to nie ma co się przejmować vanitas vanitatum et Omnia vanitas
Możesz odpuścić i po prostu czekać, nie trzeba się spinac.

Wiele osób boi się śmierci, dla mnie to obietnica na którą czekam. Jedyna obietnica która na pewno będzie spełniona.

Lider3piorunów

Trud skończon. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Fanatyk2piorunów

Śmierci to się chyba nie boje. Bardziej bólu z tym związanego.

Tak się nakrecam z tym że pewnie jak dojdzie do tego to powiem " myślałem że będzie gorzej" i padne

Autorytet1piorunów

@kodyak Ja bólu też się obawiam, aczkolwiek najbardziej boję się bezradności związanej ze starością oraz na pierwszym miejscu - straty ukochanej osoby.

Fanatyk1piorunów

@Rashan no tak. To normalne. Mam tez takie obawy.

Pokaż więcej komentarzy (7)