Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#warhammer40k

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

1189 + 1 = 1190

Tytuł: The Solar War

Autor: John French

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

“Our dreams cannot change the stars. But sometimes, our deeds can change the universe even if it is only by accident.”

I część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra

Długo mi zeszło, bo ostatnio miałem bardzo dużo pracy, wyjazdy i nie mogłem spokojnie usiąść z książką, więc czytałem tak trochę z doskoku, czasem tylko po kilkanaście minut.

Początek końca. 54 książki prowadziły do bitwy, którą rozpoczyna owa powieść. Syreny zawyły, gdy pierwsze okręty Mistrza Wojny dotarły na obrzeża Układu Sol. Siły Imperium od lat przygotowywały się na ten moment, więc drogi ku Terze strzegą liczne linie obrony.

Monumentalizm wraca do poziomu znanego z trylogii początkowej. Jest rozmach i pompa. Nieco chaosu też, gdyż autor starał się zawrzeć wiele różnych wątków zbiegających się ze sobą: od ogromnych bitew kosmicznych setek okrętów, po bardziej kameralną historię Mersadie Oliton, która to moim zdaniem okazała się najciekawszym elementem powieści.

Miara katastrofy jest przeogromna: umierają bohaterowie, okręty, stacje kosmiczne, czy nawet całe księżyce, a ich ofiara i tak wydaje się prawie nic nie znaczącą w skali całego konfliktu. John French jasno daje do zrozumienia, że opisane wydarzenia nie są tylko waśnią pomiędzy zbuntowanym synem a ojcem, ale pomiędzy Chaosem a ludzkością.

W tym odcinku Ezekyle Abaddon dostał swoje 5 minut i w końcu został pokazany nie tylko jako gburowaty wojownik, ale przede wszystkim jako zaufany generał Horusa, a przy okazji pojawiły się urywki jego młodości. Natomiast jeśli Layak łażący za nim niczym Wrzód za Bezim w Gothiku miał być zabawny, to niezbyt to się udało.

Specjalista

w Warhammer 40k

32piorunów

Wolf Scouts gotowi do wyjścia na stół, zarówno jako kill team, jak i oddział w większym formacie (chociaż na 2k raczej dokupię drugie pudło żeby wystawiać ich w komplecie). Mam nadzieję że będę teraz częściej malował, bo ostatnio miałem zbyt długie przerwy i ci scouci się ciągnęli strasznie długo xD

Autorytet1piorunów

@Dzizas Super. Podoba mi się, że nie jest tak sterylnie, tylko przybrudzone kolory itd. No typy wyglądają na styranych żołnierzy, a nie pancerze błyszczące jak nowe lambo z salonu.

Specjalista1piorunów

@Budo dzięki. Staram się właśnie dodawać ten battle damage. Z różnym skutkiem ale zawsze coś tam jest. Ogólnie znajdzie się tu dużo do poprawy, ale jestem zadowolony z tego jak wyglądają na stole, a to w sumie najważniejsze. O Golden demom nawet nie myślę xD

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

14piorunów

1169 + 1 = 1170

Tytuł: The Buried Dagger

Autor: James Swallow

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10

“What does not live will never be killed.”

LIV i zarazem ostatnia część cyklu Herezja Horusa

Książka podzielona została na dwa zasadniczo odrębne wątki. Pierwszy oznaczony przez autora jako numerowane ‘interwały’ dotyczy podróży Gwardii Śmierci przez osnowę w kierunku Terry. Przy okazji opowiada o trudnej młodości Mortariona na planecie Barbarus oraz jego przyjaźni z Calasem Typhonem. Szczególnie podobały mi się retrospekcje z Barbarusa, które w istocie budują osobę prymarchy, tym bardziej, że tak naprawdę po zakończeniu trylogii początkowej bardzo niewiele miejsca poświęcono XIV Legionowi, a Mortarion pokazywał się jedynie epizodycznie. Trochę smutne, że Mortarion, który w młodości kazał Imperatorowi Ludzkości się gonić, później okazał się zmanipulowanym przegrywem.

Drugi wątek, oznaczony standardowo numerowanymi rozdziałami, ma miejsce na Terze, gdzie Błędni Rycerze Malcadora niespodziewanie odnajdują niektóre z Sióstr Ciszy, które wcześniej uznane zostały za poległe lub zaginione. Śledztwo prowadzi do pewnych nieoczekiwanych odkryć, a końcówka decyduje o dalszych losach kilku kluczowych postaci.

We wszystko zamieszany jest dziadek Nurgle, a skoro tak, to musi być fujka, tak więc co wrażliwszych muszę ostrzec, że książka pełna jest opisów wszelkich obrzydliwości: chodzące trupy, patchworki ze zwłok, wypadające jelita, larwy itd

Przyznaję się do również faktu, że wszystkie dialogi wypowiadane przez Malcadora w języku angielskim mój mózg odczytywał głosem kancelerza Palpatina. Podobieństwo tych postaci jest po prostu uderzające, zarówno ich fizyczne przedstawienie jako zakapturzonych starców, posługiwanie się potężną mocą psychiczną, jak i prowadzone przez nich skomplikowane intrygi.

Choć James Swallow nie jest moim ulubionym autorem Black Library, to tym razem się spisał. Co prawda czytanie go wymaga pewnego skupienia, gdyż często stosuje on wyjątkowo złożone zdania o nieraz przestawionym szyku, ale udało mu się wciągnąć mnie w opowieść i sprawić, że niecierpliwie wyczekiwałem dalszego rozwoju wydarzeń.

Na tym chwilowo zamykam Herezję Horusa. Ukończyłem łącznie 42 tomy tej serii, pominąłem natomiast 12, dotyczących głównie mniej istotnych wątków pobocznych lub antologii opowiadań. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, bo lubię uzupełniać sobie obraz całości kolejnymi puzzlami. Teraz jednak nie mogę doczekać się wielkiego finału całego tego galaktycznego zamieszania - czeka mnie 10 powieści i 3 nowele składające się na “The Siege of Terra”.

“The struggle only matters if we are mortal.”

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

1158 + 1 = 1159

Tytuł: Slaves to Darkness

Autor: John French

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10

“You are left with one thing that means that you are not a slave - you have a choice.”

LI część cyklu Herezja Horusa

Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Sztormy osnowy tracą na sile, Horus zdaje sobie sprawę, że czas się kończy i musi uderzyć póki jeszcze lojalne Imperatorowi Legiony I i XIII nie dotarły układu Sol. Zwołuje więc braci, którzy stanęli po jego stronie, by wyruszyć na podbój Terry: Hej, chłopcy, zbieramy się odwiedzić tatusia. Lorgarku, znajdź Fulgrima, a ty Perturabo weź ze sobą Angrona <papajmacha.jpg>

“Slaves to Darkness” okazało się jedną z trudniejszych części cyklu.

Po pierwsze dlatego, że jest to opowieść o podziałach. O tym, że każdy ze zdradzieckich prymarchów ma w tej wojnie swój własny cel, a niektórzy nawet zboczyli ze ścieżki na tyle daleko, że obalenie Imperium przestało ich interesować. O tym, że Legiony również nie są monolitami, a ambicje poszczególnych oficerów prowadzą do wewnętrznych zdradzieckich rozgrywek. Ponadto niektórzy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, że byli tylko pionkami w grze prowadzonej przez innych, ale mimo tej świadomości nie mają już możliwości powrotu z obranej drogi i stają się niewolnikami losu.

Druga sprawa, to chaotyczna narracja. Niby została podzielona w prosty sposób na trzy wątki, ale jest pełna zaburzających rytm czytania wtrąceń i retrospekcji, czasem wyjaśniających skomplikowane ciągi przyczynowo-skutkowe, a czasem będących po prostu wspomnieniami. Tak jakby złożona konstrukcja przerosła autora i musiał tym sposobem ratować spójność opowieści. No i na mój gust za dużo było osnowowego ugabuga.

Tym razem to Maloghurst nie zrobił nic złego.

Ciekawe przedstawiony został Perturabo łączący sprzeczne cechy posłusznego psa i giga chada.

Książka ma też mocne momenty takie jak spotkanie Perturabo z Angronem, czy końcówka na Ullanorze.

W perspektywie całości Herezji Horusa jest to średniak, który nie wnosi wiele nowego, a raczej wyjaśnia pewne zagadnienia.

GURU2piorunów

Smerfy juz jada wszystkich rozjebac, wysmiewani a tak samo jak tysiace lat pozniej z indomitud crusade, kiedy wszystko sie rozpada, nadzieja znika pod oceanem ciemnosci, to synowie macragge sa kregloslupem imperium.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Dobra ostatni xD

GURU5piorunów

Ddd Space komuchy sa super bo zawsze jak o nich wsponisz nerdy sraja pod siebie bo jak moza nie byc grimdark

Sum1piorunów

@ErwinoRommelo jak lata siedzę w 40k, szczególnie w figurkach, tak nigdy nie słyszałem, żeby ktoś kurwił na brak grimdarku w Tau. Może gdy wychodzili, to był chwilowy skowyt. Potem już tylko wyzywanie od ryb, komunistów i kurwienie na zasady w bitewniaku, że gięte

GURU1piorunów

@Vinzenty oczywiscie ze bylo i dalej jest wycie, dobrze dla ciebie ze na nich nie trafiales. Sam fakt ze te mniejszosci u tau sa « zniewalane » to jest retcon bo przecie kazdy musi byc zly i zjebany. Dla tego samego powodu umtramarines sa hejtowani bo nie sa zjebami pijacymy krew wilkolakami i po urodzeniu nie musza pepowina dusic szczura. Poprostu chlopaki z dobrych rodzin dostaja boltery i sie im nakresla jak z nich rozpierdalac wrogow imperium. Mnie uczyl grac sp pan marek co robil w uk i tam zalapal 40k of 2giej edycji, nie wszytko bylo full grimdark, duzo bylo goofy modeli, prawi komicznych smaczkow. Teraz wszystko musi byc morczne edgy i fan servicowe. To jest przynajmniej moja wizja.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów


Gruba ryba7piorunów

xd

I tak dobrze, że bez rzymskich numerów

GURU2piorunów

@saradonin_redux Xdd ej ale mutacje sa zakazane ! A ci co sie zmieniaja w wilkolaki? Vampiry z wscieklizna ? Ten twoj syn co mial no kurwa skrzydla ? Eeee ten no kurwa mordy w kubel i napierdalac heretykow wy nie jestescie od myslenia ja zreszta tez.

GURU8piorunów

@SpokoZiomek albo ze sekrety robienia super zjebow wykradl bogom chaosu xd z moralnego punktu widzenia tylko orki sa normalne i zerowe, proste chuopy honorowa chca sie napieralac na ustawkach zero ukrytych intencji

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Za każdym razem kiedy w książce pojawia się smutas Perturabo

GURU2piorunów

No niewiem, znalesc prymarcha bez daddy issues ciezko bo jest tylko ten od Alpha legion a tam takie szachy 4d ze on sam nie wiem czy zyje czy nie czy jest zdrajca czy nie ktory z blizniakow zostal zabity czy to w sumie on byl zabity.

Gruba ryba2piorunów

Uwaga spojler!

@ErwinoRommelo


kanonicznie umarł, zabity przez Dorna
ALE nikt o tym nie wie, ponieważ po jego śmierci Omegon przybrał imię Alpharius, bo jest identyczny, a o jego istnieniu i tak nikt poza legionem chyba nie wiedział. Zresztą u nich każdy twierdzi, że jest Alphariusem, więc co za różnica

GURU3piorunów

@saradonin_redux ta ale to tez mogla byc zmylka bo oni mieli tego perka ze oficerowie dostawali power up i przybierali torzsamosc jednego z braci wiec zawsze jest opcja ze zaden nie zgninol. A kanon w wh40 k to jak dziewictwo mariolki na dorzynkach, dorn tez kanoniczne umarl juz raz.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

1145 + 1 = 1146

Tytuł: Legacies of Betrayal

Autor: praca zbiorowa

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 448

Ocena: 6/10

“I think that you should laugh when you are killing.”

Antologia stanowiąca XXXI część cyklu Herezja Horusa zawiera następujące opowiadania:

Chris Wraight - Brotherhood of the Storm - 7/10

John French - Serpent - 4/10

Guy Haley - Hunter's Moon - 6/10

David Annandale - Veritas Ferrum - 5/10

John French - Riven - 8/10

Guy Haley - Strike and Fade - 5/10

Gav Thorpe - Honour to the Dead - 5/10

Aaron Dembski-Bowden - Butcher's Nails - 8/10

John French - Warmaster - 6/10

Graham McNeill - Kryptos - 5/10

Chris Wraight - Wolf's Claw - 7/10

Graham McNeill - Thief of Revelations - 5/10

Gav Thorpe - The Divine Word - 7/10

Graham McNeill - Lucius: The Eternal Blademaster - 6/10

Anthony Reynolds - Khârn: The Eightfold Path - 8/10

Gav Thorpe - Cypher: Guardian of Order - 6/10

Aaron Dembski-Bowden - Heart of the Conqueror - 8/10

Nick Kyme - Censure - 7/10

Chris Wraight - Bjorn: Lone Wolf - 6/10

Kolejna książka, którą początkowo chciałem pominąć, ale przed lekturą “Karmazynowego Króla” oraz “Wolfsbane” chciałem uzupełnić pewne luki fabularne w wątkach dotyczących postaci Luciusa i Bjorna, a skoro już przeczytałem kilka wybranych, to wypadało dokończyć pozostałe.

Zbiór jak zwykle był zróżnicowany pod względem zarówno formy jak poziomu. “Brotherhood of the Storm” to krótka powieść, przedstawiająca okoliczności, w których do Szram dołączył Targutai Yesugei oraz Ilya Ravallion, a więc na pewno wartościowa lektura dla fanów V Legionu. Z drugiej strony niektóre opowiadania miały tylko kilka stron. Znów dobrze mi się czytało opowiadania o Pożeraczach Światów i bawiła relacja Angrona z kapitan Lotarą Sarrin.

Zbiór jak zbiór: znalazło się miejsce zarówno na nic nie wnoszące zapychacze, jak i ciekawe fabularne smaczki dotyczące m.in. trzech popularnych łobuzów z okładki.

Pokaż więcej komentarzy (3)