ZohanTSWFanatyk
28piorunów
Pewnego ranka Kicia Horusia obudziła się bardzo wcześnie.
– Dzisiaj będzie ważny dzień! – powiedziała z uśmiechem.
Przyjaciele już czekali. Był Miaugrim, był Garviel, był też mały Torgadek, który zawsze chciał pomagać.
– Dokąd idziemy? – zapytał.
– Na wielką wyprawę! – odpowiedziała Kicia Horusia.
Wszyscy wsiedli do dużego, błyszczącego statku. Statek był tak wielki, że wyglądał jak pływające miasto.
Po drodze odwiedzali wiele planet. Na każdej planecie pomagali mieszkańcom.
– Razem damy radę! – mówiła Kicia Horusia.
I naprawdę dawali radę.
Pewnego dnia Kicia Horusia źle się poczuła. Na tajemniczym księżycu skaleczyła łapkę o dziwny kamień.
Przyjaciele bardzo się martwili.
– Odpocznij – powiedział Garviel.
Ale wtedy pojawiły się dziwne szepty.
– Chodź z nami... będziesz jeszcze silniejsza...
Kicia Horusia była zaskoczona.
– Silniejsza?
– Tak! Wszyscy będą cię słuchać.
Kicia Horusia zamyśliła się.
– To chyba brzmi dobrze...
Ale Miaugrim pokręcił głową.
– Prawdziwy bohater pomaga innym. Nie musi być najważniejszy.
Szepty jednak robiły się coraz głośniejsze.
Kicia Horusia podjęła złą decyzję.
– Chcę być najsilniejsza!
Nagle jej zbroja zrobiła się ciemniejsza, a oczy zabłysły czerwonym światłem.
Przyjaciele byli bardzo smutni.
– To już nie jest ta sama Kicia Horusia... – westchnął Garviel.
Teraz Kicia Horusia zebrała wokół siebie wielu nowych towarzyszy.
– Będziemy robić wszystko po mojemu! – oznajmiła.
Nie wszyscy się z tym zgodzili.
Na statkach wybuchły wielkie kłótnie. Dawni przyjaciele stanęli po przeciwnych stronach.
To był bardzo smutny dzień.
Daleko stąd Tata Imperator patrzył na gwiazdy.
– Mam nadzieję, że kiedyś przypomni sobie, że dobro i przyjaźń są ważniejsze od wielkiej siły.
A Kicia Horusia przez chwilę spojrzała w niebo.
Jakby przypominała sobie dawne wspólne wyprawy.
Czy jeszcze kiedyś odnajdzie drogę do swoich przyjaciół?
Tego nikt jeszcze nie wiedział.
Koniec.
zapomniałem że w przeglądarce to wygąda jak kupa, więc wersja dla przęglądarek:
Pewnego ranka Kicia Horusia obudziła się bardzo wcześnie.
– Dzisiaj będzie ważny dzień! – powiedziała z uśmiechem.
Przyjaciele już czekali. Był Miaugrim, był Garviel, był też mały Torgadek, który zawsze chciał pomagać.
– Dokąd idziemy? – zapytał.
– Na wielką wyprawę! – odpowiedziała Kicia Horusia.
Wszyscy wsiedli do dużego, błyszczącego statku. Statek był tak wielki, że wyglądał jak pływające miasto.
Po drodze odwiedzali wiele planet. Na każdej planecie pomagali mieszkańcom.
– Razem damy radę! – mówiła Kicia Horusia.
I naprawdę dawali radę.
Pewnego dnia Kicia Horusia źle się poczuła. Na tajemniczym księżycu skaleczyła łapkę o dziwny kamień.
Przyjaciele bardzo się martwili.
– Odpocznij – powiedział Garviel.
Ale wtedy pojawiły się dziwne szepty.
– Chodź z nami... będziesz jeszcze silniejsza...
Kicia Horusia była zaskoczona.
– Silniejsza?
– Tak! Wszyscy będą cię słuchać.
Kicia Horusia zamyśliła się.
– To chyba brzmi dobrze...
Ale Miaugrim pokręcił głową.
– Prawdziwy bohater pomaga innym. Nie musi być najważniejszy.
Szepty jednak robiły się coraz głośniejsze.
Kicia Horusia podjęła złą decyzję.
– Chcę być najsilniejsza!
Nagle jej zbroja zrobiła się ciemniejsza, a oczy zabłysły czerwonym światłem.
Przyjaciele byli bardzo smutni.
– To już nie jest ta sama Kicia Horusia... – westchnął Garviel.
Teraz Kicia Horusia zebrała wokół siebie wielu nowych towarzyszy.
– Będziemy robić wszystko po mojemu! – oznajmiła.
Nie wszyscy się z tym zgodzili.
Na statkach wybuchły wielkie kłótnie. Dawni przyjaciele stanęli po przeciwnych stronach.
To był bardzo smutny dzień.
Daleko stąd Tata Imperator patrzył na gwiazdy.
– Mam nadzieję, że kiedyś przypomni sobie, że dobro i przyjaźń są ważniejsze od wielkiej siły.
A Kicia Horusia przez chwilę spojrzała w niebo.
Jakby przypominała sobie dawne wspólne wyprawy.
Czy jeszcze kiedyś odnajdzie drogę do swoich przyjaciół?
Tego nikt jeszcze nie wiedział.
Koniec.
Warhammer lore się powiększa.



















