Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wspinaczka

Fanatyk

w Sport

11piorunów

CII (CXXV) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Po tygodniu regeneracji pierwsza wycieczka z liną na ścianę. Pomijając początkowe problemy, bo głowa nie chciała się przestawić na kolorowe chwyty, poszło całkiem nieźle. Celem było ogóle rozruszanie się, ale zrobienie 6b+, 6b i kilku 6a+ to bardzo ambitne i satysfakcjonujące rozruszanie się.

O, a przy okazji wychodzi na to, że wspinałem się w tym roku już przez 100 dni, czyli raz na trzy dni chodziłem gdzieś łazić albo złazić. Miło.

Fanatyk

w Sport

33piorunów

El Chorro to maleńka (kilkuset mieszkańców) wioseczka w Andaluzji. Tym, którym sama nazwa jeszcze niczego nie powiedziała, pozwolę sobie trochę ją opisać w ramach i

Miejsce, położone w miejscu, w którym łączą się Rio Guadalhorce (płynąca wąwozem Desfiladero de los Gaitanes) oraz nadpływający z zachodu Arroyo del Granado słynęło od dawna z dużych wezbrań wody, która podczas większych opadów potrafiła spowodować solidne spiętrzenia poniżej złączenia tych rzek. Postanowiono to wykorzystać na początku XX wieku, gdy to wybudowano łącznie trzy tamy (jedną poniżej wyjścia wąwozu i dwie powyżej) w celu wybudowania tam elektrowni szczytowo-pompowej. Dodatkowo powstała również linia kolejowa przebiegająca tunelami z północy na południe i słynna - początkowo techniczna - droga łącząca oba krańce wąwozu: Caminito del Rey.

Czy jest tam warto przyjechać? Jeśli się wspinasz - tak. Jeśli się nie wspinasz - również tak, ale na krócej.

Zaczniemy od kontynuacji wątku turystycznego: najbardziej znaną atrakcją tych okolic (i jedną ze sławniejszych całej Andaluzji) jest wspomniana Caminito del Rey. Początkowo była to po prostu techniczna droga prowadząca po chodniku wspartym na betonowych podporach osadzonych w ścianie, służąca do transportu robotników i materiałów. Nazwa pochodzi od króla Alfonsa XIII, który osobiście był ją przeszedł na początku XX wieku. Z czasem szlak utracił swoje znaczenie i stał się lokalną atrakcją, którą odwiedzali turyści i - od lat 80 - wspinacze, skuszeni możliwością zdobycia skalnych ścian wąwozu. Degeneracja (i wypadki śmiertelne) spowodowały, że lokalne władze zdemontowały początkowe fragmenty drogi, by ukrócić wędrówki tamtędy. Jak można przypuścić, był to średni pomysł, biorąc pod uwagę fakt, że ludzie, którym próbowano przeszkodzić, umieli się wspinać. Z czasem pojawiły się tam osadzone zabezpieczenia w stylu via ferraty, a niektórzy wspinacze oferowali turystom nawet usługi przewodnicze. Okres od lat 90 do roku 2006 opisywany jest jako "dangerous era", z bilansem prawie 30 śmierci i 70 poważnych uszkodzeń ciała. W końcu lokalne władze postanowiły - w 2006 - odremontować tę drogę i stworzyć z niej atrakcję turystyczną, którą jest do dziś. Cena wycieczki to 10 euro (dzieci poniżej 8 lat nie wchodzą!), bilet do kupienia online; w cenie jest transfer z parkingu do punktu wejściowego i transfer z El Chorro z powrotem do wyjścia wąwozu, do parkingu. Legenda głosi, że wspinacze, którzy pojawią się tam rano, ze szpejem i potwierdzeniem ubezpieczenia, są wpuszczani za darmo, na sektor znajdujący się pośrodku. Nie sprawdzałem ani tej legendy, ani samego szlaku - w internetach jest mnóstwo fotek i filmów, każdy może zweryfikować czy to atrakcja dla niego. Ilość ludzi i pozytywnych opinii świadczy jednak o tym, że warto.

Drugą z lokalnych atrakcji jest Via Ferrata. Startująca z okolic tunelu kolejowego oferuje bardzo ładne wspinanie, dwa mostki tybetańskie i pięćdziesięciometrową tyrolkę. Zdecydowanie warta uwagi, bardzo ładnie poprowadzona. Sprzęt do VF i bloczek do tyrolki można wypożyczyć w kilku miejscach w El Chorro - ja wypożyczałem w Finca la Campana, tam też można od razu zostawić auto w razie potrzeby. Uwaga, przy zwrocie wypożyczonego sprzętu weźcie pod uwagę sjestę!

Poza wspomnianymi okolica oferuje jeszcze kilka szlaków turystycznych, między innymi szlak prowadzący na górujący nad okolicą szczyt Huma, a także bardzo ładnie puszczony czerwony szlak Ruta Escalera Arabe, prowadząca przez schody o tej samej nazwie.

Gdyby ktoś planował zaliczyć wszystkie atrakcje, to moim zdaniem trzy dni to aż nadto, żeby nachodzić się po całej okolicy i zobaczyć wszystko, co tam jest do odwiedzenia. Widać to też po opcjach zakwaterowania: większość to są kwatery na jeden-dwa dni, gdzie się nocuje, idzie na el Caminito i znika. Jeśli chodzi o zakupy, to na miejscu (podobno) jest sklep, jest też na pewno restauracja - wszystko obliczone pod jednodniowych turystów. Gdyby ktoś chciał coś większego, to w sąsiedniej Alorze (15 minut autem) jest Mercadona, duży, dobrze wyposażony supermarket.

Ale gdyby ktoś chciał się wspinać...

(i tu wchodzę w nudniejszą część, dziękuję, można się rozejść)

El Chorro jest miejscem, w którym pojawiły się jedne z pierwszych obitych dróg na świecie. Pierwsze pojawiły się w latach 80. Sporo wspinania kumulowało się w okolicy el Caminito, obecnie sektorów jest całkiem sporo. Niestety, część z nich jest zamknięta na stałe (ze względu na zachowanie wspinaczy), niektóre są zamykane okresowo (ochrona przyrody) - to można sprawdzić o tutaj.

Poza samą wioską znajduje się kilka sektorów, z których zdecydowanie wartym uwagi jest Desplomilandia, oferująca bardzo ładne, długie wspinanie w dobrej skale i (!) wystawę północną. Niestety, poważnym minusem jest wypolerowanie skał, w przewodnikach część dróg zawiera wprost adnotację o tym, ze jest wyślizgana. W efekcie tego zupełnie odpuściłem znany sektor Frontales.

Z miejsc, które mogę polecić - bardzo warte uwagi są sektory El Corral i wspomniana Desplomilandia. Dodatkowo na El Corral i Escalera Araba (sektor Escalera Suissa) są łatwe wielowyciągówki, które warto odwiedzić.

Topo brałem z wykupionego abonamentu na 27 Crags. Nie jest to najwygodniejsza forma nawigacji, ale drogi powstają na tyle często, że warto mieć aktualną wersję wraz z opisem i ewentualnymi zastrzeżeniami (luźne kamienie, wyślizganie, zamknięcie drogi itp.)

Drogi w okolicy są bardzo ładne, oferują wspinanie w bardzo, bardzo zróżnicowanym terenie, można mieć dosłownie wszystko: od prostych czwórek aż do 9b: przewieszenia, połogi, piony, tufy, zacięcia, płyty... Skała też jest bardzo ładna, przyczepna (!) ale nie ostra (!), gdyby nie jeden pechowy chwyt, na którym w przedostatni dzień przekłułem sobie palec, nie użyłbym w ogóle plastra. Do tego wszystko jest z grubsza w jednej okolicy, więc w grę wchodzą ewentualnie krótkie transfery samochodem lub niedługie (2-3 km) spacery ze szpejem w plecaku. Drogi są bardzo dobrze obite, runouty oczywiście się zdarzają, ale w większości są w łatwym (IV-V) terenie albo w przewieszeniu, więc praktycznie nie było miejsc, gdzie musiałem się zastanawiać co się ze mną wydarzy gdybym się poślizgnął. Dodatkowo wpinki są ułożone z głową, nie ma sytuacji w których wpinka jest daleko przed i tuż za cruxem, każde z potencjalnie "lotnych" miejsc, możemy przejść skupiając się na wspinaniu, a nie na perspektywie upadku.

XCIV-CI (CXVII-CXXIV) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Mój pierwotny plan zakładał jedno: nie zepsuć sobie kolanka. Przypomnę, że sobie je nieco przeciążyłem dwa tygodnie przed wyjazdem (ścięgna + łąkotka), co spodowowało ujawnienie się jakiejś starej kontuzji (o której właśnie się dowiedziałem). Okres przedwyjazdowy poświęciłem na intensywną rehabilitację i miałem w sumie jeden dzień faktycznego wspinania (i to lekkiego). Zaplanowałem wspinanie według sprawdzonego rytmu: trzy dni wspinania i jeden dzień restu, max cztery drogi dziennie. To taki system, który jakiś czas temu mi się sprawdził, dzięki czemu nie muszę się zastanawiać nad tym, czy "warto jeszcze jedną drogę?" albo "czy jutro będę zmęczony?": cztery drogi i fajrant.

Niczego sobie nie zrobiłem. Owszem, zdarzały się momenty bólu, kilka razy zrobiłem ruch zanim pomyślałem, ale w większości udało się ustawić tak, że kolano pracowało w płaszczyźnie, w której nie boli. Z perspektywy powyjazdowej: mam wrażenie, że przyjechałem bardziej zrehabilitowany niż wyjechałem. Oczywiście codziennie siedziałem z coldpakiem przez chwilkę, a w niektóre dni musiałem profilaktycznie maźnąć się maścią, ale - wyszło zgodnie z planem. Osiem dni wspinania, dwa dni restu.

Jeśli chodzi o samo wspinanko - to naprawdę, naprawdę jestem usatysfakcjonowany. Do tego stopnia, że robię się nieco podejrzliwy i zastanawiam się, czy te drogi nie są jakoś wyjątkowo nisko wycenione. Zrobiłem życiówkę (w sumie wyrównałem, ale tym razem tak na poważnie): trzy razy bez problemu (i bez "a czy to na pewno tędy, czy nie obszedłem trudności?") zrobiłem porządne, prawie (lub ponad) trzydziestometrowe drogi 6b+ (VI.1+). Dodatkowo wciągałem masowo 6b i 6a+, do tego stopnia, ze na 6a+ zdarzyło mi się rozgrzewać.

Dlaczego więc nie zaatakowałem 6c? W sumie jestem przekonany, że powinno pójść, biorąc pod uwagę, że na poprzednich musiałem się posiłować, ale było to daleko od granicy "maksymalnego wysiłku". Na przeszkodzie stanął mi czas: gdy uznałem, że w sumie warto się wstawić, najpierw nie było do końca w co, bo dostępne w okolicy 6c zawierały w sobie ryzyko rozbicia sobie dupska lecąc z pierwszej lub drugiej wpinki, a potem doszedłem do wniosku, że na koniec wyjazdu nie będziemy się siłowali, życiówki robi się na świeżo, a nie ryzykując, że ambicja weźmie górę nad rozsądkiem i pogłębię sobie kontuzję. Skoro doszedłem do tego poziomu, to jest duża szansa, że mi nie ucieknie.

Za to udało się zrobić kilka wielowyciągówek:

- Three-Sixty (4+): prowadzące na Cerro de Los Hornos, zrobione trochę z ciekawości, a trochę z dostępności, na pałę, ze zbyt ciężkim plecakiem, w sumie nie było to ani najładniejsze wspinanie świata ani najprzyjemniejsze;

- Blue Line (5+): prawie 300 metrów, 12 wyciągów, bardzo ładne, "górskie" wspinanie, z wszystkimi bonusami typu "pomijanie wpinek, bo asekuracja ma chronić tylko przed śmiercią" oraz dbaniem o poprawne prowadzeniem liny na długich, "spacerowych" wyciągach w zróżnicowanym terenie,

- Rogelio (6a+): podobna długość, nieco brzydsze wspinanie, bo trochę zbyt wiele łatwych wyciągów i "transferu" przez teren w trudnościach I i II. W bonusie ostatni wyciąg w trudności III, który był nieubezpieczony i dla którego specjalnie zabrałem z domu kostki. Może i nie było to potrzebne, ale miałem odrobinkę zabawy.

Zakupy zrobione przed wyjazdem: nowa torba na szpej typu "duffelbag" i nowa płachta na linę też się zdecydowanie sprawdziły. Gdy wystarczy po prostu wszystko wrzucić do wora, a nie upychać w plecaku słuchając trzeszczenia szwów, jest naprawdę, naprawdę przyjemniej.

Jedyny minus to weekendy. O ile pierwszy to był weekend Święta Zmarłych (i imprez halloweenowych) i był spokojny, o tyle kolejny to było weekendzicho z wszystkimi bonusami: kamperami zastawiającymi całe parkingi (na parkingu na 30 aut stały cztery samochody i pięć kamperów postawionych tak, żeby nikt nie zaparkował, a nawet gdyby chciał - to na środku stały stoliki i leżaki), tłumami na sektorach (czasem ludzie wspinali się linia przy linii, jak na ścianie wspinaczkowej) i koncertami z muzyką na żywo do późnych godzin nocnych (ale tak serio późnych, do 3 rano). W weekendy robi się dni restowe albo idzie na trekking, zapamiętać.

Dodatkowo jeszcze podsumowanie

Ze względu na odległość do sklepu zakupy trzeba było zrobić na dwa razy. W efekcie nie kupiłem tego, co planowałem (w Lidlu nie mieli normalnych batoników zbożowych i musiałem posiłkować się podłymi podróbami Twixów), do tego obiady (w zasadzie to większe kolacje) były zbilansowane ale dość obszerne, a do tego ostatnie dni polegały na "oj, kupiliśmy za dużo, przecież nie wyrzucimy", tak że zdecydowanie na brak jedzenia nie narzekałem. Mimo to, w porównaniu z wagą wyjściową jestem "w górę" około kilograma, z czego większość, jeśli nie całość, to zatrzymana woda i nadmiar leżący luzem w jelitach, tak szybko to się nie tyje. Trochę celowo, trochę z musu (i lenistwa) odpuściłem sobie bilansowanie i wpisywanie wszystkiego w apkę: zobaczymy co mi wyszło z takiego odżywiania się na czuja. W ciągu kilku dni powinno mi się wszystko elegancko wyrównać i uzupełnić, więc postaram się wrzucić jakąś aktualizację. Chyba że zapomnę, to nie. Albo chyba że nie będzie mi się chciało, to wtedy też nie.

Podsumowując: wyjazd wyjątkowo udany, nie spodziewałem się tak dobrych wyników, tak przyjemnego i efektywnego wspinania. Czytanie skały, korzystanie z chwytów, technika wspinania zdecydowanie poszła w górę, co na pewno jest wynikiem częstszego bulderowania i szukania nienajprostszych rozwiazań. Do tego forma zdecydowanie na plus.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Sport

8piorunów

XCIII (CXVI) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Ostatnie wyjście przed wyjazdem i jednocześnie pierwsze wspinaczkowe po kontuzji. Kolano działa, ale widzę, że będę musiał unikać części ruchów. Na obwodach było całkiem spoko, ale tam miałem pełną kontrolę nad tym gdzie chcę postawić stopy. Prawdziwy teren może to boleśnie zweryfikować i zdegradować mnie do roli samobieżnego punktu asekuracyjnego.

W zasadzie to samo podejście pod skały może to zrobić, bez wspinania nawet.

Fanatyk

w Sport

11piorunów

XCII (CXV) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Ciężko nazwać to wspinaniem, ale w sumie trening wspinaczkowy i w miejscu, gdzie się ludzie wspinają więc...

Kolano nadal odpoczywa, ale na szczęście sprawne (przynajmniej częściowo) ramiona pozwoliły mi się doszczętnie zniszczyć na chwytotablicy, kampusie i po prostu na drągu. I odpychając się od gleby.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

Kupiłem sobie papucie do i dostałem od kolegi jego stary woreczek na magnezję, teraz jestem poważnym wspinaczem, wczoraj byl test, buty chyba dobrze dobrałem, 27tras zrobilem, myślałem, ze beda większe zakwasy, ale jestem w stanie podnieść szklankę wody xd

Osobistość9piorunów

@StaryPijany uważaj bo są tacy, którzy się triggerują na nazwę "trasy", są "problemy", "drogi" ale nie "trasy".

Choć to pewnie skutki uboczne nawdychania się węglanu magnezu w dużych ilościach.

Fenomen1piorunów

@Dynamiczny_Edek aha, dobrze wiedzieć xd ale to chyba raczej jakies pojedyncze jednostki, czy raczej większość? Ludzie juz nie mają sie czego czepiać, tylko nazwy drogi/problemu.. ale tacy ludzie chyba sa we wszystkich grupach sportowych

Fanatyk7piorunów

@Dynamiczny_Edek @boogie

A ja bardzo lubię jak ktoś mówi "trasa", to urocze. Nie wolno się dawać zastraszać starym dziadom, którzy by tylko poprawiali innych, bo za ich czasów się tak mówiło!

Plus: to lepsze niż sygnał alarmowy, od razu wiadomo, na kogo trzeba uważać xD

Fanatyk8piorunów

@StaryPijany

Ogólnie w świecie wspinaczkowym panują różnego rodzaju konwencje nazewnicze, jak wszędzie, w każdej grupie.

Buldering to osobna podkategoria, bo to takie modne, instagramowe wspinanie, tutaj nawet doświadczeni mówią "trasa" i nikogo to nie rusza.

Ale gdybyś poszedł wspinać się z liną, to raczej mówiąc "trasa" (trasy są w parkach linowych), "szlak" (nimi chodzą turyści) albo "karabińczyk" (tego używają strażacy) zwrócisz na siebie uwagę.

Osobistość1piorunów

@StaryPijany nie wiem jaka jest skala. Ja dopiero zaczynam robić trasy i się nie znam. Wiem, że są tacy, czasem nawet bliżej niż mogłoby się wydawać.

Fenomen2piorunów

@StatycznyStefek bede pewnie bywał na linie i bulderingu, wiec musze sie przestawić, zeby mnie nie bili i nie wytykali palcami ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Fanatyk7piorunów

@StaryPijany ja nie wytykam palcem, tylko ewentualnie patrzę czy ktoś nie usiłuje zrobić mi krzywdy lub zrobić sobie jej o mnie, tak że na początku to w sumie dobrze xD

Lider2piorunów

@Statyczny_Stefek nigdy nikomu nie zwróciłem uwagi na to jak nazywa trasy, problemy czy ścieżki wspinaczkowe. Rozbawił mnie komentarz węglanu magnezu :slightly_smiling_face: Ja zazwyczaj używam naprzemiennie: jak rozmawiam z kimś zaznajomionym ze wspinaczką to raczej bym użył "problem", ale z kimś kogo namawiam do spróbowania to używam określeń, które są łatwiejsze do "zrozumienia" przez każdego. Climbing path, climbing route, czasami tłumaczę że dla wspinacza ścianka jest czymś w rodzaju "problemu, który trzeba rozwiązać". Btw. określenie "route" jest jak najbardziej używane w anglojęzycznym świecie wspinaczka (czyli droga lub trasa). Chyba nawet częściej niżeli "problem".

Gruba ryba1piorunów

@Dynamiczny_Edek ja się odbiłem od tego sportu właśnie przez religię wspinu. No źle trafiłem, od początku chodziło mi tylko o naumienie się włażenia gdzie potrzebuję, bez dorabiania ideologii

Fanatyk8piorunów

@boogie a czy w ogóle jest taka różnorodność określeń jak ścieżka/trasa/droga/szlak? Chodzi mi o to jak można powiedzieć to "niepoprawnie"?

@Pouek co masz na myśli pisząc "religia wspinu" i "ideologia"?

Lider2piorunów

@Statyczny_Stefek wg mnie nie, ale używając niektórych określeń (np. szlak wspinaczkowy), Twój rozmówca może myśleć o np. szlaku czerwonym, fioletowym czy czarnym jak o standardowych szlakach dla pieszych. To wszystko to tylko semantyka i osobiście podchodzę do tego liberalnie. Dla mnie wspinaczka to hobby, na które namawiam wszystkim :slightly_smiling_face:

Osobistość1piorunów

@Pouek przykro mi, że tak Ci się trafiło. Chociaż trochę nie rozumiem. Bo osobiście nie potrafiłbym znaleźć miejsca na "religijność" i nadawać temu takiego znaczenia, żeby się od tego odbić w czymś co polega na wspinaniu się i nie spadaniu przy tym.

Mi się udało trafić na sympatyczne i pomocne towarzystwo a największą przeszkodą jest dla mnie moje lenistwo.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fanatyk

w Sport

12piorunów

XCI (CXIV) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Zaległy wpis z poniedziałku. Ale w sumie mi się nie spieszy. Pamiętacie, jak w piątek pisałem, że miałem wspaniały dzień wspinaczkowy, wszystko wchodziło, siłowe przechwyty jak miodzio i w ogóle? No, to wola i motywacja pozostały wysokie, ale najwyraźniej opakowanie nie nadążyło. Kolano powiedziało "przerwa".

Co prawda w poniedziałek poszedłem kontrolnie się pobawić - i wszystko się da, legancko, tego. Może i z przeprostowanym lekko kolanem, może i bez ruchów skrętnych, ale obwody - bo akurat i tak miałem je w planie - zrobiłem bardzo ładnie (szczególnie że gdy noga nie nadąża, to trzeba kompensować rękoma, nie?).

Rąk na szczęście nie popsułem, ale zrobię sobie tak z tydzień przerwy od używania kolana w niecnych celach. Rąk mi nie urwało, więc na kampusie dam radę sobie sprawić ból, tag pompeczkowy też się nie obrazi.

A tak to, cóż: nic tragicznego się nie stało, trochę przeciążenia, trochę opuchnięte, trochę dowiedziałem się, że moja bujna, rowerowa przeszłość mogła mi załatwić uszkodzenie łąkotki (które się trochę zaktywizowało), więc teraz w domu smaruję, chłodzę, rehabilitacja i magiczne lasery, prądy i hipnoza () - i czekamy sobie. Już w sumie nie boli jak chodzę (albo czasem kłuje), więc powoli, powoli.

Fenomen

w Hydepark

22piorunów

Eh, urlop sie kończy, wracam do Polski, ale to byl wyjazd, pierwsze wspinaczki na ścianie, troche kanionów, opalania i oglądania rybek pod wodą z maska i pita gyros, ja nie chce wracac ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Fanatyk4piorunów

Ehh, Souvlaki, chyba w przyszłym roku trzeba znowu do Grecji pojechać :)

Fenomen1piorunów

@zomers no chyba trzeba bedzie zrobić powtórkę

Fanatyk5piorunów

@cebulaZrosolu aż tak różowo do mieszkania nie jest, pewnie zależy co byś robił i gdzie, mam siostrę co mieszka tam już prawie 30 lat. Ale turystycznie, w szczególności morza i jedzenie, super

Mistrz2piorunów

@zomers wiem, że nie jest kolorowo, ale myślę, że dało by się to rozegrać ładnie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Sport

9piorunów

XC (CXIII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Tak to można chodzić. Udało się wyjść zaraz po pracy, o 15:00. Cała bulderownia pusta, a do tego były świeże przekrętki.

No i wszystko wchodziło, tak jak powinno: sflashowałem jedną siódemkę, jedną zrobiłem w drugiej próbie, jedną zrobiłem prawie do topu (bo nie, nie będę skakał do olbrzymiego oblaka będąc trzy metry nad materacem), dołożyłem do tego kilka fajnych i technicznych szóstek. Dwie i pół godziny sytego bulderowania.

Lider2piorunów

@Statyczny_Stefek na mojej sali, na automatach nie zmieniło się nic chyba już ze 2 miesiące... Teraz nie wiem, zaczynać nowy projekt, czy olać bo zmienią (może) tydzień xD Trochę irytujące, że nie ma jakiegoś plany / kalendarza co i kiedy planują zmieniać.

Fanatyk

w Wspinaczka

15piorunów

Walka o kliknięcia wchodzi na wyższy poziom.

https://wspinanie.pl/2025/10/alex-honnold-taipei-netflix

Nie jestem zwolennikiem wspinaczki bez asekuracji: i nie rozumiem po co to robić (ale dobrze, każdy ma swoje powody), i tym bardziej nie widzę powodu żeby się zachwycać (szczególnie że te wspinanki po budynkach to relatywnie prosta i powtarzalna rzecz). A jeśli robimy z tego wielkie wydarzenie inne niz filmik na YT z dronami (i ewentualnie aresztowaniem), to coś robi się nie tak.

Trochę do swiata, a trochę do samego siebie (mając na uwadze osiągnięcia Honnolda) mogę napisać: stop making stupid people famous.

Fanatyk5piorunów

@Statyczny_Stefek uuu, Banot już pewnie w kolejce

Fanatyk7piorunów

@rith to jest jedna z osób, których nazwisko mnie zawsze omija, i wychodzę na ignoranta: "Wspinasz się? Ooo, fajnie, śledzisz Banota?".

Fanatyk5piorunów

@Statyczny_Stefek to dosyć zabawne bo Banot w sumie nie jest wspinaczem w sensie wspinaczki sportowej i praktycznie wcale nie produkuje takiego contentu. Ja rozumiem Magnus czy Eric Karlsten xD

Gruba ryba2piorunów
szczególnie że te wspinanki po budynkach to relatywnie prosta i powtarzalna rzecz

@Statyczny_Stefek

Fanatyk9piorunów

@FriendGatherArena do czego zmierzasz?

Solówki Honnolda w skałach, czy nawet tego gościa (nie pamiętam nazwiska), który regularnie żywcuje na Jurze, to osiągnięcia. Można dyskutować czy to warte ryzyka, ale nikt nie podważy sportowej jakości.

Wchodzenie na budynek to powtarzalne ruchy z piętra na piętro, zresztą nawet w artykule masz to napisane.

Gruba ryba0piorunów

@Statyczny_Stefek zmierzam do tego, ze większość osób zesra sie jak ma wejsc na drabinę na wysokość 5m, a Ty piszesz o wejściach na drapacze chmur jakby to było przejście na drugą stronę ulicy. Że o aspekcie kondycyjnym nawet nie wspomnę.

Fanatyk9piorunów

@FriendGatherArena

Użyłem zwrotu "relatywnie prosta". Budynki mają powtarzalną konstrukcję, ruchy do wykonania są podobne. Zobacz choćby filmy Alaina Roberta i porownaj je z solówkami Honnolda, ale ze skał, to zobaczysz gdzie jest różnica.

Nie podważam ani niczyjej fizycznej wytrzymałości, ani - zwłaszcza - psychicznej. Pod kątem sportowym wejście na wieżowiec mi nie imponuje (vide 2 akapit z mojego poprzedniego komentarza), co nie znaczy że to jest czczym popisem i w sumie byłoby do zrobienia dla każdego.

Pokonywanie problemów wspinaczkowych bez asekuracji jest problemem wspinacza: jeśli chce, potrzebuje, lubi - jego sprawa. Robienie tego samego, ale jako kontentu lub wprost (jak w tym wypadku) dla eventu - jest dla mnie kierunkiem złym.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Sport

10piorunów

LXXXIX (CXII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Rzadko kiedy mi się tak źle wspina jak dziś (wczoraj). Nic nie wchodziło, a do tego przyszło, mimo późnej pory, strasznie dużo ludzi - i to młodych. I nie przeszkadza mi wiek, ale to, że zwykle przychodzą w grupach, obsiadają problemy i albo trzeba się wpychać w kolejkę, albo łapać to, co jest wolne. A do tego gdy jest tyle grupek, to robi się za głośno.

Dopiero po godzinie, gdy postanowiłem po prostu wspinać się po tym, co jest dostępne i co wchodzi, jakoś zaczęło się robić lepiej. Wciągnąłem nawet problem przygotowany na ten tydzień, czujny na początku, siłowy na końcu. Na sam koniec nawet - nie wiem jakim cudem - zaczęły mi wchodzić siłowe ruchy w przewieszeniu.

Fanatyk

w Sport

11piorunów

LXXXVIII (CXI) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Ależ się upodliłem! Wydawało mi się, że w sumie nic takiego, ale zacząłem od mocniejszych wstawek z typową (pięciominutową) przerwą, ale pod koniec, gdy już zszedłem na łatwiejsze problemy, skończyło się to sporą ilością prób z mniejszym restem. Owszem, siódemka wpadła fleszem, to sobie zapisuję. Znalazłem jednak kilka łatwiejszych problemów, które wymagały uwagi i kilku prób (i szczotkowania).

Znowu wspinanie w towarzystwie młodzieży, podziwiam zacięcie, wygląda na to, że kamienie już się rozpędziły i lawina jedzie sama. Nawet były wstawki w palczaste krawądki, ciekawe czy dziś boli. 😉

Fanatyk

w Sport

12piorunów

LXXXVII (CX) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Czy jeden dzień przerwy między sesjami bulderowymi może być wystarczający? Nie, nie może. Niby człowiek wiedzioł, ale się łudził.

Nie był to najprzyjemniejszy dzień mojego wspinaczkowego życia: już na samym początku przedramiona powiedziały, że nie chcą się bawić i planowane wstawki w trudne problemy zakończyły się po dosłownie kilku i wymusiły nie pięcio, a dziesięciominutowe resty.

W końcu nie miałem wyboru i musiałem przerzucić się na coś prostszego, ale robionego trochę bardziej intensywnie. Do tego nawał ludzi przesuwał mnie, niczym gałąź kołyszącą się na falach, na coraz to nowsze problemy, bo nie lubię wspinać się ani tam, gdzie trzeba stać w kolejce, albo - i to tym bardziej - tam, gdzie jest ryzyko, że ktoś zaraz wstawi się tuż obok mnie albo wręcz (!) pode mną (serio!), chcę się skupić na wspinaniu, a nie na przypominaniu innym jak działa grawitacja.

Dzień skończył się solidnym zmęczeniem tych mięśni, które były zaplanowane, teraz czas na zasłużone dwa dni fajrantu.

A, trzydziestoletnia "młodzież", która ze mną chodzi na ściankę, robi zauważalne postępy. To jest jedna z przyjemniejszych rzeczy - patrzeć jak ludziki naturalnie (lub po ewentualnych drobnych uwagach) zaczynają ustawiać się pod profil drogi, przesuwać środek ciężkości i wspinać się bardziej elegancko: mniej siłowo, bardziej technicznie.:smiling_face_with_3_hearts:

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek jak przebijesz 40tkę to 3 dni może być mało xD

Fanatyk6piorunów

@boogie raz mi wystarczył, dziękuję, nie chcę ponownie.

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek o kurka, skoro jesteś w klubie i możesz tyle trenować to totalnie Ci zazdroszczę :slightly_smiling_face: Założyłem, że masz 16 lat 😉 bo masz trening, który by mnie zabił 😛

Fanatyk7piorunów

@boogie jeśli moja działalność na tym portalu brzmi na nastolatka, to muszę sobie wszystko bardzo dokładnie przemyśleć. O_O

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek LOL, nie poziom komunikacji, tylko Twoja sportowa aktywność. Ja nie jestem wstanie iść na ściankę 4-5 razy w tygodniu... Ale może da się to jakoś wytrenować? Dałeś mi do myślenia...

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Sport

10piorunów

LXXXVI (CXI) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Wpis za przedwczoraj, trochę opóźniony (szczególnie, że dziś najprawdopodobniej pójdę znowu).

Dzień patentowania i siły: padła jedna siódemka (nie wiem jakim cudem, nie była trudna, brakowało mi przechwycenia jednego, śliskiego maleństwa - po prostu utrzymałem), zapatentowałem sobie, przynajmniej częściowo, fragmenty dwóch kolejnych siódemek i dobiłem się szóstkami. Nie wiem czy je (siódemki) ukończę, wymagają dużej uwagi na górze, a spadanie z trzech metrów na materac, na plecy, nie brzmi jak przyjemna niespodzianka. Na szczęście sam "dół" jest wystarczająco męczący, bez problemu treningowo można go zrobić po dwa razy z rzędu i wycierpieć swoje 😉

Fanatyk

w Wspinaczka

14piorunów

Wpadło kolejne 8C+. Zachęcam do rzucania okiem na filmik, na mnie wrażenie zrobił ten dynamik z wyjechaniem nóg i pilnowaniem żeby niczego nimi nie dotknąć.

https://wspinanie.pl/2025/09/koreanczycy-gora-sosa-8c-dla-sungsu-lee

Lider2piorunów

@Statyczny_Stefek w pierwszym momencie myślałem, że Tobie wpadło kolejne 8C+ :slightly_smiling_face:

Lider

w Hydepark

69piorunów

Aleksandra Mirosław w pięknym stylu po raz trzeci została mistrzynią świata!

Polka zdominowała rywalizację we wspinaczce na czas podczas światowego czempionatu w Seulu i zdobyła trzeci złoty medal mistrzostw świata w karierze. W finale nasza reprezentantka pokonała Chinkę Lijuan Deng, poprawiając własny rekord świata, który obecnie wynosi 6.03.

Następny rekord będzie już miał 5 z przodu ❤️

Mocarz12piorunów

Najbardziej mnie bawi to, że szybciej ona zapierdala pod górę niż ja po płaskim xD

Lider2piorunów

@Themamduzopieniedzy to tylko 15 metrów i chyba jest w stanie przebiec 15m w mniej niż 6s, ale rozumiem żart i faktycznie to tak wygląda 😛

Osobistość2piorunów

@boogie przecież te taśmy je wciągają 😛 kazdy by tak zapitalal :grinning:

Gratulacje dla mistrzyni :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (14)