Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#stefeksiewspina

Fanatyk

w Wspinaczka

34piorunów

Wyjazd w okolice południowo-wschodniej Gardy, czyli w terenie.

tl;dr

Nie warto. _Ale jeśli ktoś był i uważa inaczej, to zapraszam do komentarzy._

Tak, żebyśmy wiedzieli o czym piszę: tereny między Weroną a jeziorem Garda, w sumie wszystko tak do kilku kilometrów w linii prostej od Caprino Veronese. Sektory, które odwiedziłem to: Forte San Marco, Tessari oraz Ceraino (wszystkie nad Adygą) oraz Sengio Rosso (na zboczach Monte Baldo).

Na początek plusy tych okolic: miałem niedaleko z noclegu (ale ciężko tam znaleźć nocleg z którego jest daleko). Na deszczowe dni (miałem dwa, dokładnie pośrodku) jest całe zbocze Monte Baldo, poprzecinane szlakami, w niedalekiej okolicy są też dwie ferraty (nie byłem na tej w okolicy Cima Telegrafo), ale drugą, trochę na północny wschód (Ferrata Gerardo Sega) robiłem jakiś czas temu i polecam, przyjemny spacer. Ewidentnym plusem jest też to, że w razie jakiejś konieczności można się kosztem godzinki jazdy transferować na północ jeziora, gdzie jest również mnóstwo sektorów. Tłumu nie stwierdzono, nie wiem czy to minusy powodują, że ludzie nie jeżdżą tam na urlopy, czy to mi się tak szczęśliwie wylosowało, że na większości sektorów byliśmy sami, ewentualnie dzieląc teren z jednym zespołem.

Minusów za to jest więcej.

Przede wszystkim - są to tereny "historyczne", na niektórych sektorach pierwsze wspiny są datowane nawet na lata 40(!). Co w tej "historyczności" jest złego? To, że "historyczne" obicie jest utrzymywane: drogi są obijane rzadko i nie jest to "rzadko, ale z bezpiecznymi lotami". Raczej: "gówniane obicie". Przykłady: pośrodku trudności jest fragment łatwego terenu, więc tam nikt nie wbił wpinki. Jeśli ktoś poleci spod kolejnej, już sprzed/z trudności, to jeśli asekurant zostawi za dużo luzu, to będzie glebowanie. Inny przykład: już wysoko w ścianie, wpinki robione na tyle rzadko, że lot połączy się z szorowaniem po ścianie albo spotkaniem półeczki. Wiadomo, jest to ryzyko tej zabawy, ale jest różnica szorowania brzuchem przez trzy a siedem metrów. Dodatkowo część spitów to nie nowoczesne, atestowane plakietki a raczej jakieś starsze, wyglądające jak zrobione z kątownika. Czy to starsze, atestowane, czy też jakieś samoróby - nie wiadomo. Ale nie budziło to mojego zaufania i chęci do spadania.

Drugi minus i nie wiem, czy to efekt tego, że te sektory są rzadko chodzone, czy tak zaniedbane, ale - zarośnięcie i kruszyzna. Jest tego trochę, szczególnie (!) na łatwiejszych drogach (które powinny być przecież chodzone najczęściej!).

Trzeci, to już czysto wspinaczkowo (w końcu): drogi są w przeważającej większości patenciarskie i "morpho" (=zależne od budowy ciała), czyli to, czego nie lubię: osiem podobnych dziurek, ale tylko jedna zagra, trzy oblaczki na bardzo dalekim chwycie, z których zagra jeden O ILE stoisz na dobrym stopniu, a próbę masz tylko jedną. Jest to dokładnie to, czego nie szukam, bo lubię wejść w drogę, zrobić albo nie, a nie patentować kilka razy, ucząc się poprawnej sekwencji. Są tam drogi, które są fajne i przyjemne i się je robi, ale większość to po prostu patenty. I nawet jeśli da się to zrobić "naokoło" to też nie jest fajne - robić ruch za 7a na drodze 5c xD

Dodatkowo to, co jest cechą tych okolic, nie jest minusem jako takim: wyceny. Starzy wspinacze mówią na to "harde wyceny", dla mnie to bardziej dziecinada: "daliśmy sobie dawno temu wyceny pół lub cały stopień niższe, żeby ludzie, którzy przyjeżdżają, czuli, że u nas jest trudniej". _Dosłownie, to był wg tego, co czytałem, element pasywnej "wojny" między wspinaczami lokalnymi i austriackimi._ Do tego, na potwierdzenie moich spostrzeżeń: w opisach sektorów dosłownie pojawiają się opisy o "wycenach dla twardych wspinaczy" albo o tym, że "wyceny dróg nie są nigdy zawyżone". I nowe sektory te wyceny utrzymują. Czy mnie to boli, bo nie zrobiłem "cyfry"? Nie, o tym będzie niżej. Ale boli mnie to, że wstawiam się w drogę, która jest wyceniona na 6a, gdzie pośrodku jest czysty i oczywisty fragment, ale za co najmniej 6c, a poprzedza go coś, co jest na pewno ciągowym 6b. Innymi słowy: gdyby to było "odejmij sobie pół stopnia i będziesz wiedział w co się wstawiasz" to tam spoko, damy radę. Ale takie oczywiste przegięcia zabierają radość ze wspinania, bo nie wiadomo czego można się spodziewać.

--

Teraz nudne, czyli o mnie.

Nie jechałem z wielkimi oczekiwaniami, jak to zwykle w skały. Nie przeszkodziło mi to czuć odrobiny zawodu nawet gdy się już oswoiłem z wycenami - gdy nic nie działało tak, jak przyzwyczaiłem się na panelu. Dopiero po dwóch dniach "zaskoczyło" i przypomniałem sobie (serio, wypiszę to sobie na uprzęży albo coś): żeby się dobrze wspinać w skałach trzeba się dużo wspinać w skałach. Więc w moim przypadku nie będzie to nigdy równe, wyniki z panelu zawsze będą inne niż w skale, szczególnie biorąc pod uwagę, że robię drogi OS/TR lub AF, a bardzo rzadko RP/RK.

Udało mi się, niezależnie od powyższego, zrobić życiówkę: 6c. Czy to było "prawdziwe" czy "zawyżone" - nie wiem. Podobnie jak nie wiem czy zrobiłem tę drogę w linii czy nie, bo byłem w umownej odległosci rozstawu ramion od linii ekspresów, ale pomiędzy próbą TR i RP popierdzieliłem sekwencję. Ruchy za 6c - były. Więc zamierzam sobie uznać, że zrobiłem 6c, brzydkie, ale 6c. Kiedyś się poprawi.

Z bardziej motywujących rzeczy: pierwszy raz wstawiałem się w 7a (TR) i tu jestem bardzo zadowolony. Mocne, ciągowe wspinanie po dobrych chwytach, seriami po maleńkich krawądkach, które w ciągu doszedłem bardzo wysoko, aż prawie do miejsca, gdzie miałem zawieszoną wędkę (z sąsiedniego stanowiska, zostało ze 3 metry). Doszedłbym w ciągu na pewno do tego miejsca gdybym to zapatentował, co zamierzam uznać za duży sukces i postęp.

Czyli: treningi dały swoje, można się w spokoju regenerować.

Gruba ryba3piorunów

Na uj się wspinać jak i tak trza zleźć! 😉

Fanatyk0piorunów

@Statyczny_Stefek jak komandos, w sensie że bez majtek? A w dupę się nie wżyna lina?

Fanatyk0piorunów

@Statyczny_Stefek też bym się bał, dlatego nie wspinam się po górach, jak jakiś... _komandos_ :face_with_raised_eyebrow:

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Gównowpis

20piorunów

Ostatnio zrobiłem sobie tydzień przerwy od internetu prawie w ogóle. Doskonałe posunięcie, muszę częściej je stosować. Zostawiłem do wykorzystania tylko te apki i strony, których potrzebowałem na co dzień do życia, a cała reszta była nieodwiedzana, a w przypadku Discorda w ogóle wyrzuciłem go z telefonu. Ogólnie to Wykorzystanie apek innych niż niezbędne (niezbędne = mapy, apka od książki, pogoda itp.) spadało czasem poniżej 5 minut dziennie.

W międzyczasie też doszedłem do tego, że to już czas pożegnać się z dzienniczkiem treningowym pod - spełnił swoje zadanie, motywując do regularności, teraz już od pewnego czasu na siłę musiałem szukać czegoś bardziej kreatywnego niż suche podsumowanie. Dzienniczek spadł do podziemia, pobrany do excela (w żadne API nie będziemy się bawić, będziemy się napierdalać Pythonem po HTTP i turlać regexpami). Nie czuję, żebym potrzebował jakiejś dodatkowej motywacji, więc jest to już drugi tag (po [hash]rokmedytacji), który spełnił swoje zadanie i idzie na zasłużoną emeryturę... prawie. Zmienię mu przeznaczenie i zostawię go sobie na istotne rzeczy typu wyjazdy wspinaczkowe lub ciekawsze sytuacje. Ale regularnie już nie będę się produkował, przynajmniej na razie.

_Muszę też przemyśleć podejście do innych sztafet, bo z motywującej zabawy zaczęły stawać się obowiązkiem, a ja szybko (za szybko) wpadam w wir grindu xD Ale to już bez uprzedzania, ani omówień, nie muszę pisać swojego planu na rok na Hejto._

Podsumowując: w styczniu pozbyłem się grindowej, nieskończonej gierki, którą po ponad dwóch latach oceniłem jako "gram coraz bardziej z powodu efektu utopionych kosztów " (gdzie "kosztem" jest poświęcony czas, nie złote monety). Teraz odrzucę kolejne przywiązania-przymusy w ramach nieskończonej pracy nad

Nie wiem na co przeznaczę oszczędzony czas, mam nadzieję, że nie na jakieś bardzo głupie głupoty, tylko takie rozsądniejsze.

Gruba ryba1piorunów

Ło Panie, to żeś mnie zaskoczył. To jest sens chodzić teraz na ściankę jak nie będzie z tęgi raportu?

Fanatyk1piorunów

@Fafalala można samemu pisać raporty, co to ja jestem, naczelny kronikarz wycieczek szkolnych? :thinking_face:

Ech, dzieciaki: weź namów, weź zabierz, weź opisz.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Sport

9piorunów

XXI (CLXIII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Drugi dzień z rzędu. Widać zmęczenie z dnia poprzedzającego, nie było to dobicie, a bardziej dorżnięcie. Ale co mogłem, to zrobiłem. Kilka obwodów, kilka serii bulderowych problemów o różnych trudnościach z rzędu, dość, by osiągnąć satysfakcjonujący stan dziwnego pulsowania w przedramionach 😉

Fanatyk

w Sport

8piorunów

XX (CLXII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Pierwszy trening z serii wytrzymałości siłowej, w większości planowana jest lina, zobaczymy jak to wyjdzie. Interwały w seriach po trzy z przerwą na asekurację tyleż, co sam się wspinałem. Plus dobicie się na obwodzie.

Nie spodziewałem się, naprawdę się nie spodziewałem, że dam radę zrobić interwały z pierwszą próbą na 7a (a w kolejnych seriach z pierwszą próbą na 6c+ i 6c). Czy żałuję tego dzisiaj? Fizycznie tak, a to dopiero pierwszy z dwóch dni z rzędu, jutro będzie gorzej. Psychicznie: jest to przeskok o pół stopnia (i z większą swobodą) niż poprzednio, więc tak, jest super, człowiek zadowolon.

Pierwsza to próba również bez obandażowanej dłoni, ścięgno nie boli od klam nawet dnia kolejnego.

Fanatyk

w Sport

8piorunów

XIX (CLXI) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Dodatkowy trening siły. Nie, że był jakoś potrzebny, ale potrzebny był wolny weekend, bez treningu pośrodku. W sumie wśród problemów nie doszedłem jakoś nigdzie dalej, ale nie przeszkadza mi to.

Chyba o tym pisałem, ale jakiś czas temu na bulderowni zmienił się trend i od pewnego poziomu trudności drogi polegają głównie na ekwilibrystyce. Tak jak kiedyś jeszcze były nakręcane siódemki, które były "wspinaczkowe", o tyle teraz zdarzają się takie tylko pojedyncze. Na szczęście zawsze umiem sobie znaleźć coś do roboty i do zmęczenia się.

Teraz, o ile nic nie stanie na przeszkodzie, wytrzymałość siłowa i przygotowanie do pierwszych w roku wyjazdów w skały.

Fanatyk

w Sport

13piorunów

XVIII (CLX) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Powoli tworzą się trendy, wspinanie staje się modne, popularne dzieciaki z Hejto coraz chętniej przychodzą na wspinanie, więc hejtowspin w pełnej krasie. Oczywiście potwierdziło się, że inaczej motywuje "ktoś mi pokazał jak zrobić", a inaczej "wspólnie szukamy rozwiązania" albo "ktoś patrzy", więc mam wrażenie, że i @Fafalala i @Yes_Man jakoś chętniej i z większą motywacją zabrali się do roboty. Oby dziś nikogo nie bolały ścięgna xD

Dla mnie był to ostatni dzień planowej siły, nadchodzą Dni Cierpienia, czyli wytrzymałość siłowa. Mniej bulderowni, więcej liny, treningi seriami po dwa dni. Póki co, w ostatni dzień, jakoś mi się dobrze wspinało: mniej dłuższych wstawek, więcej krótszych i sytych, tępy, pulsujący ból w przedramionach godzinę po zakończeniu wspinania zdawał się sugerować, że może za dobrze mi poszło z "jeszcze ten jeden".

Przynajmniej ścięgno w dłoni już się uspokaja i może w końcu przestanę chodzić na wspinanie z ręką zawiniętą jak do klinowania (lub tajskiego boksu). Powoli zużywam coraz mniej plastra, więc idzie ku lepszemu.

Gruba ryba5piorunów

Plecy mnie bolom, a tak to okej. Czyli na baldach już Cię nie szukać? :((

Fanatyk5piorunów

@Fafalala szukać można, przychodzić można. Dam znać, na spokojnie 😉

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Sport

11piorunów

XVII (CLIX) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right: CXLXVI

Dzień po zawodach, więc wszystko na czym wspinali się uczestnicy pozostało nakręcone. Tradycja pozostała: damskie baldy polegały na wspinaniu, męskie - głównie na sztuce cyrkowej. Oczywiście w takich przypadkach chodzę sprawdzić wszystkie damskie i te z męskich, które przynajmniej odrobinę przypominają wspinanie. Na szczęście nie było kolejek: wszyscy panowie uparcie robili przystawki dla małpek, znacząc swój ślad gumą z butów i krwią na łapanych dynamicznie chwytach.

Jestem usatysfakcjonowany: udało się zrobić kilka ładnych i siłowych problemów, udało się nie zrobić kilku bardziej siłowych (ale za to, zgodnie z planem, dałem radę się tam zmęczyć), dobiłem się na "moim" obwodzie. Oczywiście w zawodach byłbym gdzieś na samym końcu, bo w połowę męskich bym się nawet nie wstawił (po prostu: niektórych rzeczy nie robię i już).

Fanatyk

w Sport

13piorunów

XVI (CLVIII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right: CXLXVI

Tyle ludzi nawaliło, że został dla mnie tylko spraywall. Na szczęście siłowy obwód, który sobie przygotowałem kiedyś, spełnia wszystkie wymagania. Mój trening więc skupił się na powtarzaniu tego samego (no, prawie, było kilka wariantów) w cyklu 2 minuty pracy - 5 minut restu. I tak przez dwie godziny.

Fajna taka bulderownia, można na spokojnie posiedzieć, książkę poczytać...

Fanatyk

w Sport

8piorunów

XV (CLVII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right: CXLXVI

Najzabawniejszą historią tego dnia było to, że przypadkiem usiadłem sobie na saszetce, w której trzymam rolki plastra. I nożyczki. Sądzicie, że (sobota) byłbym w tym tygodniu którą osobą na SOR, która "przypadkiem" usiadła na nożyczkach i zrobiła sobie z nich ? XD

Ciąg dalszy treningu siłowego. Nie trzeba było nawet szukać niczego trudnego, dałem radę zniszczyć się na drogach stopnia niższego ale prowadzących w dachu. Siódemki nawet nie chcą wchodzić (albo w tym rzucie zostały nakręcone te w górnej granicy stopnia), ale na szczęście ich za bardzo nie potrzebowałem. Dłoń nadal zaplastrowana jak do sportów walki, z dnia na dzień boli mniej.

Fanatyk

w Sport

9piorunów

XIV (CXLXV) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Wspólne wspinanki m.in. z @Yes_Man Ponownie wszyscy przeżyli.

W szczególności przeżyła moja dłoń, którą nadwyrężyłem przy jednym ruchu w niedzielę. Nie jestem bardzo zaawansowanym plastrowaczem, ale początkującym też nie, więc złożyłem sobie z ~2 metrów plastra zabezpieczenie przed zginaniem tam, gdzie boli i naciskaniem tam gdzie boli. Dodatkowo ograniczyłem się do ładowania siły na spraywallu, ułożyłem sobie nawet własny obwód, który bardzo ładnie mnie zniszczył (i bardzo dziś o tym pamiętam). Przynajmniej będę go miał na przyszłośc, nigdy nie miałem do tego cierpliwości, a tu sytuacja mnie sama zmusiła.

Fanatyk

w Sport

9piorunów

XIII (CXLXIV) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Kontynuacja ciężkiej pracy na bulderach przyniosła efekty: pokonana siódemka, może bardzo brzydko, ale za to bardzo siłowo, czyli zgodnie z planem. Innym wypracowanym efektem było przeciążenie dłoni, które gdzieś tam wisiało od jakiegoś czasu, ale właśnie teraz, wskutek jednego ruchu się wysyciło.

Przede mną dwa dni (planowej) przerwy, trzeba chodzić, obserwować, bo może przerwy będzie więcej.

Fanatyk

w Sport

16piorunów

XII (CXLXIII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Pierwsze w historii spotkanie z kimś z Hejto, kogo nie znałem przed założeniem tu konta. Los rzucił nas z @Yes_Man w zamagnezjowane objęcia, spotkanie okazało się owocne, treściwe, wszyscy przeżyli i prawdopodobnie, dopuszczając błąd statystyczny, mają tyle samo sprawnych kończyn i stawów co w momencie rozpoczęcia.

A tak bardziej na poważnie, to jest to bardzo miły człowiek, 10/10, polecam Hejtowicza i dziękuję za miłe wspinanki.

_Teraz nudne, można nie czytać._

Pierwszy dzień siły, skupiłem się więc na siódemkach (jedna padła, jedna prawie padła) i szóstkach (od trudniejszych i siłowych, robionych pojedynczo, do takich robionych trzy z rzędu). Po ostatnich przekrętkach jest gdzie się zmęczyć, będę jutro bardzo wspominał każdy z wykonanych ruchów. Uznałem że to już, gdy nie byłem w stanie utrzymać piątki w przewieszeniu, to mogło być za późno, a 10 podciągnięć na sam koniec mogło być niepotrzebne. xD

GURU2piorunów

Co to za potajemne spotkania?! :grinning:

Lider4piorunów

@sireplama nie interesuj się bo bolca gej...

A nie czekaj, już możesz 😆

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Sport

11piorunów

XI (CXLXII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:


Wkrótce zaczynamy robienie siły, trzeba się przyzwyczajać. Bulderownia. Chyba wszystko odrobiłem z przeszłości. Kilka zatopowanych szóstek (i kilka nie, w niektóre rzeczy nie bawimy się bez liny), jedna siódemka prawie zatopowana - zjechałem ze stopnia już musnąwszy topu dwoma dłońmi. Ogólnie jest tak, jak było przed przerwą: jeśli nie ma skakania i biegania, to szóstki wchodzą wszystkie.

Poza wyżej wymienionymi sporo, sporo piątek i trochę spraywalla, czyli wspinanie na objętość.

Wirtuoz1piorunów

@Statyczny_Stefek Trochę nie rozumiem 😒 to bouldery czy z liną?

Wirtuoz1piorunów

@Statyczny_Stefek No właśnie - a potem część w której piszesz że 'kilka nie bo nie bawisz się bez liny' - dlatego się pogubiłem - to nie złośliwie jakby co - zwyczajnie dalej nie rozumiem :smiley:

Fanatyk4piorunów

@bandziorek po prostu końcówka problemu była, wiadomo, wysoko, a ruch dość nietypowy: gdybym wyjechał z chwytu, to spadłbym na materac jakoś losowo, niekoniecznie na nogi lub plecy. Więc takie ruchy na tej wysokości wolałbym robić z liną, a nad materacem odpuszczam.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Sport

11piorunów

X (CXLXI) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Uff, jutro będzie dzień. I to nie będzie dobry dzień.

Zrobiłem łącznie prawie 300 m w pionie interwałami ze schodzeniem. Łącznie 5 długości ściany: :arrow_up::arrow_down::arrow_up::arrow_down::arrow_up:. Nie wspiąłem się na nic trudniejszego niż 5+, a do tego schodzenie robiłem po wszystkim dostępnym. Niby łatwiutko, niby z restowaniem po drodze, ale pięknie weszło w łapki.

Fanatyk

w Sport

11piorunów

IX (CXLX) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Katujemy nadal "proste drogi" na sznurku, sytuacja bez zmian. Poziom tych, które wchodzą na spokojnie, wrócił już do stanu wyjściowego, 6b/+ już wsiada. Miało być po dwie drogi - łatwa prowadzona, trudniejsza na wędkę, skończyło się na interwale po trzy, różnej trudności. Taka wytrzymałość trącająca o wytrzymałość siłową. W sumie może być, grunt, żeby palce przygotować do nadchodzącej na bulderowni za dwa (?) tygodnie siły.

Starałem się wszystko zrobić na lekko, nawet opuszczałem przybytek cierpienia z uczuciem niedosytu i niewyczerpanego potencjału, ale poranne "czemu czołg mnie przejechał?" uświadomiło mi, że trening zdecydowanie został odbyty i to mocniej niż przypuszczałem.

Fanatyk

w Sport

17piorunów

VIII (CXLIX) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Gdybym ja umiał sobie dobrać trudność na bulderowni, to pewnie nie byłbym taki zmęczony. Miało być bardzo spokojnie (pomińmy te dwie szóstki) i łatwo, ale najwyraźniej nie do końca udało się zachować równowagę między siłę i metrami. Albo może właśnie się udało i dlatego ledwo żyję :upside_down_face:

Fanatyk

w Sport

11piorunów

VII (CXLVIII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Nic wyjątkowo wyjątkowego, niby tylko wspinanie ciągiem po łatwych drogach (6a+ max), ale jednak pięknie weszło w mięśnie.

Crags27 l przypominają nieustannie w mailingach, że w miejscach, gdzie się wspinałem, otwierają się nowe sektory. Trzeba brać się za robotę, robić bułę, zrzucać tłuszcz, bo wkrótce trzeba iść walczyć o cyfrę xD

Fanatyk

w Sport

12piorunów

VI (CXLVII) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Pierwsza myśl po pobudce: czołg mnie przejechał. Druga: aha, to nie czołg.

Ostatni dzień treningów przed trenowaniem stał się pierwszym dniem trenowania po przygotowaniu ¯\\_(ツ)_/¯

Po ponad miesiącu przerwy i miesiącu powrotu w normie mamy wszystko z wyjątkiem wytrzymałości siłowej. Ale... siła jest na miejscu, ba, nawet wychodzi na to, że ta przerwa mi przysłużyła, bo - już wskoczywszy w trudne drogi - 6c/c+ byłem w stanie zrobić w ciągu i to dużo łatwiej niż zapamiętałem.

Celem była wytrzymałość i interwały na małych chwytach. Jedno i drugie udało się uczynić, nawet udało się napocząć drogę 6c+/7a. _W sumie to podawanie trudności nie ma dla nikogo znaczenia oprócz mnie (szczególnie że nie przekłada się na postęp w skałach), ale Czytelnik wybaczy._

Wygląda na to, że powoli robi się czas na sprawdzenie prognoz pogody, terminów urlopu, wzięcie excela i rozpisanie periodyzacji, bo zaraz będzie trzeba jechać w skały robić cyfrę. Chociaż planem na ten rok jest: przynajmniej raz pojechać w Tatry (gdzie "cyfra" nie ma znaczenia), ale przed Tatrami z kolei czekać będzie wycieczka w Sokoły i wspinanki na własnej.

Poranny, obolały ale po raz pierwszy treningowo w tym roku.

Lider2piorunów

@Statyczny_Stefek byłeś na ściance mam rozumieć?

Fanatyk3piorunów

@Yes_Man Tak, ale takiej co się na sznurku wisi. Umawialiśmy się na buldering, to coś innego xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Sport

9piorunów

V (CXLVI) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Piąty dzień, który prawie uczciłem wspólnym bulderowaniem z @Yes_Man Nie wyszło między innymi dlatego, że żaden z nas nie przyszedł na bulderownię xD I w sumie nie do końca się umówiliśmy na ten dzień, ale prawie zaczęliśmy. Kiedyś się uda osiągnąć sukces, jesteśmy na niego skazani.

Dziś wylądowałem na sznurkowni. I szczerze powiem, że jest już lepiej, można skończyć przygotowania i zacząć treningi. Może, mooooże po półtorej godziny byłem już martwy, bo wytrzymałość kuleje, ale za to zrobiłem to, co chciałem zrobić, na satysfakcjonujących mnie trudnościach (m.in 6b+/c).

Zapewne jutro będę miał ciężki dzień, ale jest to cena, którą jestem gotów zapłacić.

Fanatyk

w Sport

12piorunów

IV (CXLV) dzień w ramach

:no_entry_sign::arrow_right:

Proponowałem dziś buldering jednej takiej leniwej bule z Hejto, ale jest leniwą bułą (i do tego nie zgadza się na oznaczanie wszem wobec, żeby wszyscy widzieli).

Zatem skończyło się na tym, że poszedłem na sznurek.

Wspaniałe jest to, jak forma szybko wraca (albo: robię treningi żeby dojść do miejsca, w którym mogę zacząć robić formę). Starczyło mnie na piramidkę (takie ćwiczenie) na 6a+/b i na zwędkowanie (bez żadnych problemów) 6b+. I na przewieszenia, i na obwód. Dużo się działo, bo teraz liczy się ilość.