Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wspomnienia

Gruba ryba

w Hydepark

56piorunów

Moj pierwszy komputer, prawie jak Macintosh czyli Apricot PC.

Nie mial dysku twardego tylko dwie stacje dyskietek 720kB. Monochromatyczny monitor i DOS 2.11

Z ciekawostek to mial dodatkowy wyswietlacz na klawiaturze gdzie widac bylo co sie pisze.

Z tym komputerem wiaze sie mala dziecięca tragedia. Byl to rok okolo 92 moze 93. Jako gnojek bylem zafascynowany komputerami, kupowalem wszystkie książki jakie tylko moglem, Bajtka, Top Secret, Chipa, nawet jak wiekszosci z Chipa nie rozumialem :smiley: oczywiscie wszystkie programy w telewizji o komputerach tez.

Ale ze pochodzilem z biednej rodziny to na nic liczyc nie moglem...

Kiedys nie majac nawet komputera kupilem Megapacka 5, bylo to 10 oryginalnych gier na 10CD. Miedzy innymi Warlords2 Deluxe, FX Fighter, Jagged Alliance 1, super skladanka, ktora... sluchalem na wieży audio z CD jak odkrylem ze niektore gry maja muzyke na kolejnych sciezkach. Soundtrack z FX Fighter zgrałem sobie na kasetę i słuchałem na walkmanie wspominajac jak sobie w to grałem u kolegi. Ale to bylo oczywiscie duzo pozniej. W erze 486 i CD.

Wracajac do Apricota. Marzylem lata o komputerze i pewnego dnia w domu pojawily sie pudla z tajemniczym sprzetem. Napalony bylem strasznie ale ojciec byl surowy wiec nie tknalem tego palcem. Po calej dobie oczekiwania dowiedzialem sie od ojca ze "to jest komputer ale on nie dziala, ze byl u znajomego i nawet chipy przekladali (lol) i nic". Ryczalem caly dzien, od rana do wieczora. Ze matka to wytrzymala to święta kobieta, ja bym sie chyba zlal zeby byl lepszy powod do placzu :smiley:

Po kolejnym dniu wreszcie ojciec pozwolil mi ten sprzet uruchomic. Wszyscy koledzy wtedy juz mieli 286 ktore z Apricotem bylo niezgodne. Zawsze myslalem ze to byl XT ale teraz przeczytalem ze to nawet z XT nie bylo zgodne.

Spedzalem wiec czas na nauce pisania na klawiaturze przepisujac książki, robienia prostych plikow .BAT i optymalizujac autoexec i config.sys :smiley:

Nic wiecej sie nie dalo zrobic bo mimo ze byly to czasy piractwa poczta to juz oferowali tylko gry na 286.

Wtedy jeszcze byly ogloszenia typu "wyslij zaadresowana koperte ze znaczkiem, dostaniesz katalog gier i programów ". Oczywiscie zamawialem wszystkie te katalogi, bylo to kilka kartek na ksero z lista gier i jednym zdaniu opisu, same piraty do kupienia korespondencyjnie...

Ale to byly czasy ze oryginaly kupowali tylko bogaci frajerzy, dopiero pojawilo sie haslo "badz oryginalny, kup oryginal" a moj megapack byl pierwszym oryginalem ktory dzieciaki w klasie widzieli...

 

Zawodowiec3piorunów

@NatenczasWojski tym, że miałeś coś później niż wszyscy, a jak już miałeś to było to niezgodne z resztą aż mi przypomniałeś o moim dzieciństwie :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Hydepark

33piorunów

Rok 2011. Właśnie zacząłem studia. Niezapomniany, pierwszy wykład z algebry liniowej. Chłop zaczął od tego czym jest prosta i okrąg. Piękny slajd rzucony w wielkiej auli. Myślę sobie - za⁎⁎⁎⁎sta sprawa, nie spodziewałem się, że będą takie podstawy. Nawet nie wiem kiedy to się stało jak chłop od kreski przeszedł to jakiś po⁎⁎⁎⁎nych zagadnień, których totalnie nie kumałem. Nikt jeszcze się nie znał, więc zacząłem się rozglądać czy inni wiedzą co się w ogóle dzieje. Każdy pilnie notuje, po oczach wydaje się, że sami inteligenci, a ja największy przygłup. Po tym wykładzie zadzwoniłem do matki i do dziewczyny mówiąc, że po⁎⁎⁎⁎ne sprawa, ale ten kierunek to nie dla mnie, nic nie kumam. Matka uspokoiła, dziewczyna mniej. Dobrze, że się nie poddałem, bo skończyłem te studia nawet ze spoko wynikiem i okazało się, że wcale taki tępy nie jestem.

Gruba ryba3piorunów

Ja pamietam, jak zacząłem studia, pierwsze dwa tygodnie pełen lajcik. Bananowe dzieci przynosiły na wykłady laptopy, grały w fife, pierwsze wspólne imprezki. Po czym zaczęły się wejściówki na pracownie i pierwszy kolos z rysunku technicznego który był niezłym szokiem dla niektórych, ze 140 osób, po miesiącu zostało nas 110, 30 osób zrezygnowało, bo trzeba było się wziąć do roboty :v

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

37piorunów

W ramach nostalgii i porządków na strychu znalazłem swoją ulubioną książeczkę z bajkami.

Za dzieciaka uwielbiałem ją, jest w fatalnym stanie bo jest pomazana, pokolorowana etc. Natomiast treść i obrazki są świetne.
Znalazłem na olx wersję w dobrym stanie (picrel) i kupię dla swojego potomka.

  

Inspirator1piorunów

@Odwrocuawiacz 
Świetny pomysł, ja tak wspominałem bajkę o jeżu co mieszkał pod jeżyną, u rodziców miałem ją w bardzo złym stanie ale narzeczona poszukała i zakupiła z antykwariatu z pieczątka biblioteki w środku xd (w bonusie książka o kotku co szuka mamy i piesek pomaga) byłem szczerze wzruszony a teraz to czytam młodemu i czytałem nawet do brzucha, młody albo bajkę pokocha albo znienawidzi 😅

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Kuku ruku jest trujące i kosztuje dwa tysiąceeee...

Smakuje jak kiedyś. Czyli jak gowno. Ale to takie były czasy że nawet gowno dzieciom smakowało...

Kiedyś trafiłem naklejkę z napisem "Wygrałeś! Kangurka kuku ruku". Wysłałem zgłoszenie i czekałem. Co to kurde jest kangurka? Nikt nie wiedział. Po 3 miesiącach przyszła zielona kangurka z napisem kuku ruku :smiley: I wtedy się dowiedziałem co to jest kangurka. Trochę bylem rozczarowany.

 

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Podczas piątkowych przygotowań do transportu, znalazłem na jednej z półek przedmiot z dzieciństwa. Był to rzutnik do wyświetlania bajek na takich taśmach przeziernych (nie wiem jak to sie nazywa profesjonalnie xD). Coś w tym stylu, plus do tego z kilkanaście lub więcej pudełeczek z taśmami do niego. Za gówniaka kilkuletniego (kiedy już coś z tamtego okresu pamiętam) było mi wyświetlane na ścianie takie coś. To były takie kojące, przyjemne chwile. Zdjęcie z neta dla zobrazowania znaleziska.      

Osobistość3piorunów

@Pimenista2
@4Sfor Ania i Jacek - klasyka. Co do postu OP'a to większą wartość pewnie mają te klisze niż ten rzutnik. Jak się nie uważali to podobno plastiki potrafimy się topić.

Gruba ryba1piorunów

@Pimenista2 były jeszcze takie jakby okulary, co wkładało się kartę ala pocztówka, gdzie poziomo były obrazki i jak się patrzyło przez wizjery, to wszystko było w 3d :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Kiedyś takiemu kolesiowi, z którym byłam w jednej grupie na studiach, półżartem półserio zaproponowałam, że chciałabym z nim na judo posparować. Szkoda że nie przyatakował werbalnie tematu dalej, bo się dla jej podobał.

    

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Kiedyś taka jedna d⁎⁎a z którą byłem w jednej grupie na studiach półżartem półserio zaproponowała że by chciała ze mną na judo posparować. Żałuje że nie przyatakowałem werbalnie tematu dalej, bo się dla jego podobała.

    

Zawodowiec1piorunów

Ja nauczyłem się wyłapywać sygnały już. Nie, żeby często się zdarzały, ale czasami alarm się uruchomi. Tylko co z tego jak żona w domu już... ehhh it's over dla chłopa

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Hydepark

26piorunów

Przed chwilą Janukowycz od katalizatorów na Tvp mówił że gdzie nie pojechał to JP2 wszyscy znali, Japonia usa, Niemcy itp.

Takie wspomnienie mi się włączyło właśnie w związku z tym.

Okolice 2018/19, Sarajewo stary rynek, Bośnia. Naganiacz z kanapy namówił mnie i babę na fajną wyżerkę. Siedzimy przy jakimś apetyzerze i tak luźnie gadamy trochę po angielsku trochę po swojemu. Gość pyta skąd jesteśmy, no ofkoz from Poland. Gada, że fajnie i coś tam kojarzy od nas nawet jakieś miasta typu Łosroł czy Kraków

No i teraz jakiś LOSOWY Bośniacki przechodzeń usłyszał naszą rozmowę i mówi do nas: LEWANDOWSKI!!! Z uznaniem mu wszyscy kiwneliśmy głową a DRUGI Bośniak co przechodził mówi: I SIENKIEWICZ!

Nawet nie wiecie jak mi gość zaimponował. Losowy Bośniacki przechodzeń kojarzy Sienkiewicza.

To tak w kontekście jak w TVP mówią, że JP2 jest najbardziej kojarzonym i uwielbianym Polakiem na świecie.

   

Fenomen6piorunów

@entropy_
> Przed chwilą Janukowycz od katalizatorów na Tvp mówił że gdzie nie pojechał to JP2 wszyscy znali, Japonia usa, Niemcy itp.

nie wiem co z tego ma wynikać, bo hitlera też wszyscy na świecie znają xd

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kompan

w Dyskusje

6piorunów

 

1978 rok, przechodzisz koło teatru "Osterwy" w Lublinie i masz ochotę na kawę, której aromat wydostaje się przez szczeliny okna z kawiarenki przy teatrze.

Nie jest to miejsce, w którym zmieszczą się tłumy. Dwa, albo trzy stoliki - nie pamiętam i coś w rodzaju półki - lady.

Kawa palona na miejscu i mielona w ręcznym młynku na korbkę.

Udało się, wszedłeś.

Po chwili podchodzi do mini stolika człowiek z pytaniem, czy może przysiąść się na chwilę.

Fajna pogawędka, ale czas leci. Kompan od kawy wychodzi.

Mija miesiąc, albo półtora. Jesteś na spektaklu i widzisz, że ten miły pan od wspólnej kawy jest na scenie. Jego donośny głęboki głos wibruje w przestrzeni teatru.

Mija rok, ty znów na kawie i "znajomy" pan od kawy ponownie szuka miejsca. Zapraszasz i znów miła pogawędka.

Zaczynasz pojawiać się częściej na jego spektaklach.

Okazuje się, że jest to świetny kompan do rozmowy i najnormalniejszy w świecie człowiek.

Nie jest celebrytą, ani nie gwiazdorzy, chociaż jest wspaniałym aktorem na deskach teatru.

Mijają lata, relacje stają się bliższe.

Wyjeżdżasz i z ogromną przyjemnością wspominasz pogaduchy przy kawie i innych napojach. Czas umyka i uderza cię w oczy po latach smutna wiadomość, nie żyje aktor Piotr Wysocki.

Pamiętam Piotrze tamte nasze rozmowy. Ty żyjesz, w pamięci tych, którzy Cię znali.

Na zdjęciu jako Jan Kochanowski z okazji Dni Lublina.

Specjalista

w Ciekawostki

19piorunów

Wzięło mnie na przejrzenie materiałów sprzed lat... uznałem, że codziennie spróbuję usiąść i coś zkleić, film lub fotografie. Mam spore archiwum.

Jeśli ktoś będzie miał ochotę wyrazić opinię to chętnie posłucham, poczytam i być może zmienię swoje zdanie na jakiś temat. Poszerzajmy horyzonty, porozmawiajmy.

Miłego tygodnia!

Pozdrawiam, Jan Rogal.

    

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

Pisałem dzisiaj na tagu o tej szkole i ukraińskich dzieciach w Polsce i naszło mnie na wspomnienia jak to 15 lat temu bywało w podobnej sytuacji jako Polak w UK i swoje stare świadectwa znalazłem, w załączniku dla ciekawych - pierwsze z ósmej klasy i ostatnie z 11 klasy i dla porównania ostatnie polskie z 5 klasy. Tak, też mnie dziwiło brak jakichkolwiek formalnych druków, wzorów itd. ale tak już jest, jedyne co jest z hologramem to dyplom z każdym przedmiotem osobno ale za dużo tego, więc wrzuciłem zbiorcze oceny :smiley:

Jako że miałem 12 lat jak trafiłem do angielskiej szkoły, trafiłem ówcześnie do ósmej klasy, tj. drugiej klasy szkoły średniej. System szkolny dzielimy tutaj na primary education czyli klasy 1-6 i secondary education czyli 7 do 11 i potem albo dwie klasy Sixth Form liczone jako 12 i 13 albo 2 lata College, ja wybrałem to drugie żeby się wyrwać ze szkoły i z tego środowiska na coś nowego no i potem ewentualnie są studia jak ktoś chce. Ja byłem ostatnim rocznikiem który mógł skończyć edukację w wieku 16 lat, czyli kończąc tylko 11 klas - późniejsze rządy przedłużyły ten obowiązek do ukończenia 18 roku życia. Szkołę secondary skończyłem akurat w sam raz na Euro 2012, o miesiąc wcześniej niż zwykle bo w czerwcu a zazwyczaj kończyło się w 3 tygodniu lipca :grinning:Rok szkolny trwa od września do połowy lipca, co 6 tygodni jest tydzień ferii + 3 tygodnie wolnego na boże narodzenie i 3 tygodnie wolnego na wielkanoc oraz 6-7 tygodni wakacji letnich.

Charakterystycznym dla ówczesnego brytyjskiego systemu było to że chodziło się połówkami roczników tj. tak jak na przykłd u mnie była druga połowa 1995 z pierwszą połową 1996 (ja jestem lipiec '96), do końca sierpnia tak żeby każdy miał ukończone dany wiek we wrześniu, w momencie pójścia do szkoły, czyli nie chodziło się rocznikami kalendarzowymi jak w Polsce, więc teoretycznie mimo że powinienem być rocznikowo w 7 klasie, poszedłem do ósmej. Nie ma też przypadków powtarzania klas w UK, klasy są za to podzielone na tzw. sety według umiejętności od 1 do 6 - 1 jest najlepszy i ma najtrudniejsze zadania i teoretycznie najwyższy poziom a 6 to zlot tumanów :smiley: Przeważnie plasowałem się między 3 a 4, tylko z angielskiego byłem w drugim potem i w matematyce w pierwszym.

Klasy 7-9 to Key Stage 3 i takie normalne nic nie wiążące lekcje jak w Polsce, tak jak widzicie na tym niebieskim świadectwie, kończące się ówcześnie egzaminami SAT a Klasy 10-11 to już przygotowania do egzaminów GCSE i pisanie prac na BTEC (obecnie też zmienione na pół na pół egzaminy/praca roczna) i uczliśmy się tylko tych przedmiotów co są na egzaminy. Godzin lekcyjnych w tygodniu u mnie w szkole było 25 - codziennie 5 x 60 minut między 9 a 15 z 15 minutową przerwą pomiędzy 2 a 3 lekcją i 35 minutową na drugie śniadanie między 3 a 4 lekcją. Obecność sprawdzano na tzw. rejestracji z wychowawcą o 8:50 i potem po lunchu o 12:50, tak żeby na 13:00 być już gotowy na 4 lekcję :smiley: Czasami we wtorki zamiast 1 lekcji był apel albo dla danego rocznika, albo dla całego key stage, nic specjalnego ale trzeba było iść, sprawdzali wtedy czy się ma wpuszczoną koszulę w spodnie i odpowiednią ilość pasków na krawacie - bo ofc. obowiązywał mundurek którego szczerze nienawidziłem bo mi wiecznie było zbyt ciepło, a weź tu popylaj w czerwcu w garniturowych butach i portkach, okropność xD

Karaniem były przeważnie tzw. detention czyli albo trzeba było zostać godzinę po szkole albo zamiast na lunch trzeba było iść do nauczyciela u którego sobie przeskrobaliśmy. Na szczęście ja byłem dość grzeczny a poza jedną starą raszplą od plastyki w klasach 7-9 nauczyciele nie stosowali odpowiedzialności zbiorowej więc mi detention się nie przyrafiało :grinning:

Oceny czytamy tak w KS3 były poziomy national curicculum od 1 do 8, przy czym 1 był najgorszy a 8 najlepszy.

W KS4 (klasy 10 i 11) są trzy rodzaje ocen: GCSE miał skalę od A do F przy czym A było odpowiednikiem 6+ a F polskiej 1. W BTECach system był oparty na Fail, Pass, Merit, Distinction czyli tak jakby od dwójki do piątki a w Literacy i Numeracy mozna mieć było tylko Pass albo Fail czyli zdać albo nie zdać :smiley:

Oczywście sprawy przez te 10 lat mogły się zmienić, a że mam akurat w tym roku siostrę w 11 klasie to wiem że na pewno się dużo pozmieniało, także nie traktujcie tego jako stan faktyczny a tego co było jak ja chodziłem do szkoły :smiley:

Pytajcie więcej to opiszę, z głowy przychodzi mi na razie to 😉    

Gruba ryba1piorunów

@tptak O, to czyli dobrze wiedzieć że później staje się to bardziej poważne w tych polskich szkołach, ja nie chodziłem nawet bo naturalnie miałem zainteresowania w kierunku książek od dziecka, mnie nie musieli przymuszać do czytania więc pod tym względem rodzice mieli ze mną łatwo. GCSE z Polskiego zrobiłem ale A-Level już nie, bo w college do którego chodziłem akurat nie oferowali (zresztą to też temat na osobny post - zajęcia miałem zaledwie 16 godzin w tygodniu, było to ustawowe minimum wtedy :D, w dodatku wypłacali nam 15 funtów na tydzień jako zachętę jak ktoś miał w danym tygodniu 100% obecności i brak spóźnień) a w sixth formie nie chciałem zostawać, zresztą uznałem że znam tak czy tak więc nie ma takiej potrzeby, ale wiem że moja siostra chce robić - ona ma trochę inny plan na siebie niż ja, interesują ją bardziej humanistyczne kierunki niż mnie :smiley: Co ciekawe, moja siostra się nauczyła czytać po polsku z Mang - ma niektóre części serii po polsku i w ten sposób nauczyła się pisać sama do GCSE, ba sam jej kupowałem przy okazji wizyt w PL kilka za każdym razem a przed covidem bywałem w PL średnio 3-4 razy w roku :smiley: Poza tym ogląda normalnie polską telewizję, ma w pokoju dekoder Polsatu i chyba to też jej sporo pomogło.

Co do tych polskich szkół, klubów czy stowarzyszeń, wydaje mi się że w bardziej rozrzuconych miejscach dobrze spełniają swoją rolę spajając te społeczność, niemniej jednak tu gdzie żyje w okolicach: jest Slough, High Wycombe, Maidenhead czy generalnie zachodni Londyn (Ealing, Hayes, Hounslow, Uxbridge) - Polaków jest aż nadto i ludzie się aż tak nie integrują, bo mają więcej polskich znajomych niż może się wydawać :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

37piorunów

Czytam sobie na Onecie o problemach z aklimatyzacją ukraińskich dzieci w polskich szkołach i mam niesamowite dejavu z tym co sam przeszedłem jako polak, z podstawami angielskiego w angielskiej szkole :smiley:

Też był to ten okres masowej imigracji, na 150 uczniów w moim roczniku, 36 było z Polski w tym tylko może 3-4 co chodziło już tu do szkoły wcześniej, ale też niewiele więcej i z tego co pamiętam też łatwo nauczycielom nie było, tylko wydaje mi się że w UK podeszli do tego z trochę lepszej strony. Na początku też eksperymentowali - jak przyszedłem od razu do ósmej klasy to zrobili nam polską klasę i zatrudnili nauczycielkę co znała polski jako asystenkę i zamiast różnych innych, uznali że mniej ważnych lekcji (muzyka, plastyka, o religiach, drama) mieliśmy dodatkowe lekcje angielskiego ale potem uznali że to głupi pomysł i porozdzielali nas po 6-7 osób po każdej klasie że niby tak się szybciej nauczymy. Coś w tym było no, bo widac że próbowali do tego jak najlepiej podejść :grinning:

Dopiero w 10 klasie przy próbach do GCSE podzielili nas według umiejętności - było sześć setów i ja się wtedy załapałem do trzeciego a potem do drugiego i jakimś cudem w 11 klasie dostałem C z GCSE z angielskiego co wszyscy uznawali jako wielki sukces :smiley: A tak naprawdę to angielskiego (chociaż akcent niestety mi został, nie do wyplenienia po 12 latach w Polsce :D) dopiero nauczyłem się w college, jak byłem jednym z dwóch polaków w klasie i siłą rzeczy człowiek musiał się bardziej zaaklimatyzować i mieć inne grono znajomych, co nie zmienia faktu że z większością kumpli z secondary school do dzisiaj się kolegujemy, bo jednak te 4 lata w szkole cementuje, zwłaszcza że mieliśmy podobne doświadczenia.

Co więcej - mam 10 lat młodszą siostrę i tu obserwacje są już zupełnie inne, ich pokolenie które chodziło od 3-4 roku życia do szkoły w UK w szkole nawet między polakami mówi już tylko po angielsku, co dla nas było nie do pomyślenia, nie mają akcentu polskiego w mowie po angielsku, ale co ciekawe niektóre dzieci gdzie rodzice mniej pilnują mówią po polsku z angielskim akcentem :smiley:

    

https://www.onet.pl/informacje/newsweek/ukrainskie-dzieci-w-polskiej-szkole-po-naszemu-nie-pisze-a-pani-go-po-polsku-uczy/jx1wswl,452ad802

Gruba ryba2piorunów

@kodyak A ja w UK miałem i Polski, najwyższa możliwa ocena bo siłą rzeczy był to egzamin skonstruowany jako ''Polski jako język obcy'' ale tak czy tak, jestem dumny :grinning: Uczyć się polskiego po angielsku to jest abstrakcja jak u Monty Pythona, @Niggauke: Specjalnie pogrzebałem w teczkach dzisiaj po pracy i w załączeniu są moje oceny z 11 klasy już tu z UK, system znasz - GCSE od F do A* (1 - 6+), BTEC jako Pass Merit Distinction (mniej więcej odpowiednik 4, 5, 6) a Literacy i Numeracy jest Pass albo Fail, to tak dla porównania :smiley:

Jako załącznik dodatkowy, moje ostatnie świadectwo z PL, z 5 klasy podstawówki :smiley:

Osobistość0piorunów

@MarianoaItaliano bardzo stresujace bylo na poczatku chodzenie do klasy gdzie nie do konca wiesz czego od Ciebie chca? I jakie miasto oczywiście przydaloby sie wiedzieć. Dlaczego twój ojciec nie chciał zrobic zadnego kursu, zeby miec papier na cokolwiek? I w jakim zawodzie robisz bo nie pamietam

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kosmonauta

w Luźne Rozmowy

6piorunów

Po dziś dzień ociepla moje serduszko komplement, który dostałem od Pani dentystki, kiedy miałem 20/19 lat. Powiedziała wtedy, że rzadko trafia jej się takie brzydkie uzębienie, krzywe i niemal czarne. Od czasu do czasu przypominam sobie o tym podczas rutynowych czynności, gdy wędruje w meandry swoich myśli. Upłynęło już 6 lat, a tak to we mnie utkwiło. Miło.

  

Pokaż więcej komentarzy (12)

Wirtuoz

w Gównowpis

1piorunów

Po dziś dzień ociepla moje serduszko komplement, który dostałem od Pani dentystki, kiedy miałem 19/20 lat. Powiedziała wtedy, że rzadko trafia jej się takie ładne uzębienie, równe i niemal białe. Od czasu do czasu przypominam sobie o tym podczas rutynowych czynności, gdy wędruje w meandry swoich myśli. Upłynęło już 6 lat, a tak to we mnie utkwiło. Miło.

  

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

   

Ktoś pamięta jeszce tego jegomościa?

Często kiedy słucham sobie blackmetalu, myślę o tym człowieku. Kiedy jeszcze miałem konto na wykopie, zdarzało nam się pisywać do siebie...

Ehh....

Pokaż więcej komentarzy (7)