Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#feelsy

Autorytet

w Hydepark

40piorunów

Trochę trochę
Ostatnio był pogrzeb babci mojej żony. Seniorka dożyła słusznego wieku bo 96 lat. I była to taka mega stereotypowa ciepła babcia co bardziej troszczy się o innych niż o siebie. A szczytem tego było to że odłożyła sobie kasę do szafy i kazała w dniu swojego pogrzebu wziąść tę kasę i oddać każdemu z rodziny kto przyjechał na pogrzeb za paliwo :)

GURU7piorunów

lol

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Jakoś tak dziwnie się składa, że każde kolejne moje zauroczenie (100% nieodwzajemnionych) ma jakiś podkład muzyczny. Dla obecnego jest nim ta piosenka: https://www.youtube.com/watch?v=1tWFk8ojF4M
"'Cause there's this tune I found
That makes me think of you somehow
And I play it on repeat" - widać nie tylko ja tak mam. W każdym razie jak zawsze w moim życiu owo zauroczenie trwa już kilka lat i do niczego nie prowadzi. Ale może jednak uda mi się je pokonać i po prostu ruszyć z miejsca. Czego i Wam, jeśli jesteście w podobnej sytuacji, również życzę.

Specjalista1piorunów

@rain Arctic Monkeys, uwielbiam tę zwrotkę, piosenka sztos :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

Wszedłem do kuchni i widzę – leży masło na blacie... Przypomniałem sobie Pana Masełko! Jak miałem 12 lat, to byłem na kolonii i był tam taki chłopak, co miał 9 lat. Gość zjadał tę małą kostkę masła bez chleba. A nawet kilka, jak były. I mówiliśmy na niego Pan Masełko! To było fajne :grinning: Wiecie, te budżetowe kolonie w latach 2000. Na śniadanie parówka, keczup, chleb z masłem i ta kawa zbożowa – to mleko z wodą. Potem zbiórka, wyjście na plażę. Powrót, obiad, jakaś zabawa grupowa wieczorem, kolacja i wygłupy do nocy. Pan Masełko był ze mną w domku, w pokoju obok. Miał wtedy jakieś 9 lat i był naprawdę spoko gościem, chociaż trochę otyły. Nie wiem zupełnie dlaczego :grinning:

Pozdrawiam Pana, Panie Masełko, jeśli Pan to czyta!

GURU3piorunów

Xdd jak to opowiadal kardiologowi to wcale nie bylo takie hehe

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

77piorunów

taki post z p⁎⁎dy, ale naszły mnie nagle to chcę to z siebie wyrzucić.

Aplikacja podpowiada że parę dni temu minął mi setny dzień bez alko, to była też decyzja o udaniu się na psychoterapię, a za ciosem poszedł psychiatra. Przełamanie taboo, powiedzenie sobie wprost że jest źle, spróbowanie pracy nad sobą.

Od paru miesięcy jestem na lekach i niby powinno być git, ale wszystko to jakieś takie nie wiem...

Niby są realnie mierzalne sukcesy, ale nic mnie nie cieszy i wszystkie plusy deprecjonuję.

Myślałem, że więcej uda mi się zmienić. A im dłużej w tym siedzę tym pojawia się coraz więcej pytań.

Także ten, życzę wam i sobie żeby ten przyszły rok nie był gorszy niż obecny, trzymam kciuki za wszystkich walczących

Inspirator5piorunów

@Solar Pisarz Żulczyk z innym kolesiem mają podcast "Co ćpać po odwyku" i chociaż wiele przypadków jest różnych, to ja bym powiedział, że coś w tym jest. Więc nawet jak nic złego się nie dzieje, to pomimo depresji spróbuj sobie zapewnić jakąś przyjemność bez używek, coś, o czym może kiedyś myślałeś, ale było szkoda czasy i/lub pieniędzy. Może to być nawet krótki wyjazd, zakup jakiegoś gadżetu czy rozpoczęcie jakiegoś hobby. Chodzi o to, żeby dać mózgowi trochę tej dopaminy z innych źródeł i mieć na co czekać wieczorem, nawet jeśli jest to np. tylko planowanie wyjazdu.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Hydepark

206piorunów

Czesc,
2 tygodnie temu bylem kilka dni w polsce - troche zabiegany ale udalo mi sie pare razy do dziadka zagladnac (na 4 dni pobytu bylem 3x) cos tam pogadalismy, dziadek ponarzekal na zdrowie - byl juz w hospicjum. Strasznie tam mial cicho wiec zalatwilem mu radyjko (uwielbial lato z radiem i ta melodyjke) obiecalem mu, ze jak bede na urlopie to ogarne mu jeszcze telewizor z dekoderem tak zeby mogl czym zajac glowe. Obiecalem tez, ze jak bede na urlopie to go zabiore na tydzien do domu bo uwielbial siedziec pod altanka...

nie zdazylem... do urlopu zostalo mi 7 dni... bardziej gryzie mnie to, ze mialem zadzwonic w niedziele, ale zanim sie ogarnalem to byla juz 21 a wiem, ze o tej porze zawsze spal....
Dzisiaj mi sie przysnil, nawet mu tlumaczylem, ze sie troche zabiegalem i ze zadzwonie po pracy jak bede wracal do domu...
o 8 rano zadzwonila mama, ze zmarl nad ranem....

owca wziolem tag ktorego nikt nie obserwuje, mam nadzieje ze wystarczy...

Fanatyk2piorunów

Ja miałem właściwie taki sam sen. Za 2 dni stało się to samo.

Osobistość1piorunów

@Bystrygrzes Współczuję, ale dobrze że odwiedziłeś naprawdę. Te ostatnie spotkania, to zostaje w głowie. Trzym się ciepło, bo to zawsze trudny czas.

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Hydepark

37piorunów

Hejo,
dzisiaj moja aktywnosc na hejto byla prawie zerowa,bo i sporo sie dzisiaj dzialo.

Wstalem skoro swit i pedem pojechalem do Legionowa,gdyz przed poludniem mialem rozmowe o prace w ukochanej stolicy. A dlaczego tam? Bo latwiej tam zaparkowac,niz walczyc o wolny postoj w centrum. Nie ma glupich,przejade sie pociagiem i autobusem- wygodniej i szybciej.
Los czy jak to tam sie mowi nade mna czuwal,gdyz przy okazji byly dwie kontrole na kwadracie- licznikow i gazu:)
Nastepnie udalem sie na rozmowe kwalifikacyjna( tak sie zagmatwalo w trakcie,ze ja nie podalem interesujacej mnie stawki ani potencjalny pracodawca xD),potem odwiedziny na :
U Agi( imie zmienione),po staremu,pomnik oczywiscie brudny,wspanialomyslnie siostrzyczki zostawily moje znicze,ale zupelnie przypadkiem tylko w nich nie bylo nowych wkladow- jak byc malym czlowiekiem,to do konca:)
Ja kupilem nowe znicze( ok,wielkanoc minela,ale byly ladne i tanie) dla kazdego zmarlego,uzupelnilem brakujace wklady oraz wymienilem baterie w elektrycznej swieczce.Postalem chwile w zadumie rozmyslajac nad tym wszystkim,dlaczego mlodzi,porzadni ludzoe szybko odchodza,a stare podle hieny zyja i maja sie dobrze.

Renowka miala dzis sporo roboty,gdyz przejechalem prawie 500 km ( trasa Pulawy-Legionowo x2,dodatkowo zawiozlem Babcie do lekarza w Lublinie).

I to tyle na dzisiaj,nie byl to typowy cmentarny wpis jakie tutaj popelniam,ale mimo wszystko chcialem sie z Wami podzielic swoimi przemysleniami :)

Wybaczcie,ze tak nieskladnie i chaotycznie,ale jakos nie mam sily na redagowanie:)

za namowa @Half_NEET_Half_Amazing

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Jako Osobistość od kilku minut myślę, że zasługuję na chwilę uwagi 😊
Chciałem zapytać czy zauważacie jakieś zmiany w społeczeństwie czy to może ze mną jest problem.
W czym rzecz: mam wrażenie że relacje międzyludzkie bardzo się zmieniły.
Umówienie się z kimś znajomym na kawę czy cokolwiek graniczy z cudem. Oczywiście każdy "chce ale nie może". Każdy jest "zarobiony" ale już parę razy przekonałem się że pomimo tego jest na bieżąco z serialami itd.
Owszem, rozumiem że ludzie potrzebują odpoczynku ale zawsze potrzebowali. A parę lat temu jakoś łatwiej było się regularnie spotykać czy to ze znajomymi że studiów czy z pracy.
Ale - może być tak że to ja jestem dziwny, bo lubię rozmawiać z ludźmi (żywymi, na żywo) i sprawia mi to wielką radość. A czasem opowiadam historie swojego życia sprzedawcy w sklepie, albo portierowi w pracy...

GURU3piorunów

Komentarz usunięty

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Hydepark

96piorunów

Nie wiem czy to podswiadomosc czy cos innego,ale posluchajcie tego co mnie spotkalo.

Jako,ze niedlugo musze znowu jechac do Legionowa zalatwic kilka spraw to przy okazji odwiedze i zobacze co u mojej ś.p. pamieci malzonki.
Nastepnie cos mnie tknelo i sprawdzilem kalendarz- okazalo sie,ze jade w dzien jej urodzin.

Tak mnie cos teraz wzielo,jakiegos nerwa zlapalem,przy tym takie .
Edit: Mam nadzieje,ze sie jeszcze dzisiaj uspokoje,bo serce wali jak zle.

GURU21piorunów

@moll
A najlepsze jest to,ze do dzisiaj pamietam numer pesel,numer telefony i numery polis na mieszkanie i samochod,a o urodzinach prawie zapomnialem.

Co do kwiatow to z cietych:
Mieszane bukiety roz i tulipanow,najlepiej w kolorze czerwonym i zoltym( mimo,ze ten drugi kolor ma zla symbolike,ale co bylo robic)
W maju to obowiazkowo konwalie
A z kwiatow doniczkowych to dominowaly storczyki.

@rakokuc
Dzieki za slowa otuchy,przydadza sie.

Lider3piorunów

@jajkosadzone tak się zdarza xD

kurła, a co z żółtym jest, bo ja nigdy w symbolikę nie wchodziłam?

To może zabierz dla niej różę na cmentarz?

GURU3piorunów

@moll
Teraz zimno,to nie wiem czy jest sens- na wiosne i lato zawsze sa kwiaty na grobie.

_Kolor żółty jest symbolem fałszu, kłamstwa oraz zazdrości – czyli uczuć negatywnych. Lepiej nie dawać kwiatów o tym kolorze na Walentynki._

Lider3piorunów

@jajkosadzone zapomniałam jaka to pora roku. Może faktycznie lepiej z tym do wiosny

GURU2piorunów

@moll
Jak bylem w zeszlym miesiacu to margaritki z wszystkich świętych ( nie ode mnie) i bukiet z kapusty jeszcze stal- zobacze pod cmentarzem czy jest cos ladnego.

Pewnie bedzie tak jak zawsze- przyjde z nowymi zniczami i wymienie wklady.

Lider2piorunów

@jajkosadzone i to też nie jest złe, a na taką pogodę wytrzymalsze

GURU2piorunów

@moll
Ja na cmentarz jestem generalnie team znicze- bo sa trwalsze i wielokrotnego uzytku,bo wklady mozna wymienic.
Tak samo jak odwiedzam cudze groby to kupuje takie male znicze jak na zdjeciu.

GURU1piorunów

@moll
A u mnie to roznie,akurat tym razem byly biale.
A kolory to roznie,im bardziej kolorowe tym lepiej.

Fanatyk4piorunów

Sobie nie wyobrażam siły, jaką trzeba mieć. Trzymaj się tam!

GURU0piorunów

@RogerThat
Wiesz ile trzeba miec? Niewiele.
Bo akurat tyle mam.

Fanatyk1piorunów

@jajkosadzone niewiele to ci zostało może. Wspieram chopie

Fenomen1piorunów

@jajkosadzone w jakim wieku była Twoja żona gdy odeszła?

Pokaż więcej komentarzy (22)

GURU

w Hydepark

19piorunów

Bylem dzisiaj na zakupach w sklepie i mnie takie wziely,ze nie wiem.

Bedac na szybkich zakupach wsrod wielu towarow zauwazylem znicze-choinki( mialy byc od soboty) i tak mnie cos wzielo,ze myslalem ze sie poplacze w sklepie. Taki zal,taki smutek,no nie wiem jak to opisac slowami.

Generalnie same znicze sa troche kiczowate,ale zawsze na swieta bozonarodzeniowe i wielkanocne kupie.

Chyba za bardzo tesknie- byl okres,ze sie pogodzilem,ale ostatnio mnie non stop bierze.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Anime

20piorunów

Ale mnie naszly feelsy

Autorytet14piorunów

@jajkosadzone ehhh pierwsza generacja ...

Mistrz3piorunów

@Tylko-Seweryn najlepszym być naprawdę chce
Jak nigdy dotąd nikt

Kurna mam ciarki od razu xd

Mistrz2piorunów

@Tylko-Seweryn POO KEEE MOOOON
czy już wszystkie masz?

CZY JUŻ WSZYSTKIE MAASZ?!

Mistrz9piorunów

@Tylko-Seweryn nom, to dosłownie walki kogutów na śmierć i życie, które trenują nastolatkowie. W tym czasie profesor Oak posuwa matkę Asha xd

Fenomen2piorunów

@maximilianan To w ogóle dziwny świat w którym ludzie się nie starzeją a o bezpieczeństwo i zdrowie dbają służby słożone z armii klonów.

Dodatkowo ekosystem został niemal kompletnie wytrzebiony z normalnych zwierząt.

Niezła dystopia

Gruba ryba4piorunów

>organizowaniem walk zwierzaków i trenowaniem ich w tym celu

@Tylko-Seweryn dlatego tak je lubiłem za dzieciaka. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba1piorunów

Mi się podobają tylko pierwsze dwie. Ta myszka Marill słodziutka. Reszta generacji jakaś krzywaśna.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Przegryw

4piorunów

Dość na dzisiaj,a może i na jutro
Dość tego cholera
Miesza się we łbie, spać się zachciało
No to do wyrka tera

Dzisiaj nic dobrego,następny dzień "futro"
zmiana rutyny może i depreche leczy
Wybyć na chwilę - jednak będzie się jechało
lecz jako szoferak - to ma coś do rzeczy...:face_with_rolling_eyes:

   

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

   

Ktoś pamięta jeszce tego jegomościa?

Często kiedy słucham sobie blackmetalu, myślę o tym człowieku. Kiedy jeszcze miałem konto na wykopie, zdarzało nam się pisywać do siebie...

Ehh....

Koneser0piorunów

@tomwolf pamiętam, świeć Panie, chociaż był strasznym grafomanem

Koneser1piorunów

@tak_bylo Nwojtek. Pewnie też już w grobie

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Wykop

4piorunów

Trochę 

Wyobrażam sobie mój związek z Hannahalą, ja bym wracal z tyrki rozpierdoliłbym się przed kompałką, w tym momencie wjeżdża obiad na stół taki 10/10 z własnego wyrobu kompocikiem, kubek własnoręcznie wytoczony na kole gliniarskim i pomalowany, w nim własnej roboty kompot ze śliwek wedle prastarej receptury babci hannahali, która robiła go jak jej dziadek wracał z polowania na niedźwiedzie w puszczy kampinoskiej jako ułan na koniu z szablą. Wtedy ja zaczynam wpierdalać obiad i pytam z grzeczności "jak minął dzień?" Hannahala zaczyna opowiadać, że rano pobiegała 20km, zrobiła sobie paznokcie, ugotowała czterdzieści słoików konfitur, potem siadła do kompa, zobaczyła jak własnoręcznie zbudować pojemnik na domowy kompost żeby z niego pozyskiwać energię, poszła do drewutni po deski, zamówiła z aliekspres części elektroniczne i oto ptrosze mogę dzięki temu taniej umyć sobie d⁎⁎e, dzięki hannahala. Skończywszy jeść idę do łazienki na umycie rąk i sranie. Srając pod nogami mam własnoręcznie wydziergany przez hanahale dywanik żeby mi było ciepło w stupki, na nim wyhaftowane "oppaj kochanie, miej dobre sranie", dzięki hanahala. myję ręce własnoręcznie zrobionym mydłem ze smalcu zabitych własnoręcznie przez hanahale świń i wychodzę z łazienki z zamiarem poopierdalania się trochę przy wykopie. Kiedy siadam do kompa hanahala podsuwa mi pod nos własnego wypieku ciasteczka cynamonowe z narysowanymi lukrem serduszkami i cycuszkami i opowiada, co się działo przez cały dzień na wykopie, kiedy mnie nie było. Dzięki hanahala, to naprawdę znakomite memy bednarz zapostował. Po dziesięciu minutach hanahala mówi, żebyśmy się przestali lenić i zrobili coś pożytecznego. Za jej namową idziemy do lasu i budujemy mrowisko dla mrówek, które jeszcze go nie mają, żeby im pomów. Pomagamy jeszcze dwóm jeżom wrócić do lasku bielańskiego i wracamy do domu. Na tę część dnia czekałem, czas na miłość z hanahalą. Własnoręcznie wyrzeźbiony cockring i analne kulki z własnoręcznie zebranych kasztanów tylko wzbogacają doznania. Zasypiam szczęśliwy i spełniony, gotowy na kolejny dzień z hannahallą

jak tu jesteś to daj jakiś znak

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Jakiś czas temu kręciłem z jedną dziewczyną z mojej miejscowości (wieś gminna here) i mimo prób i dość dobrej woli nie udało się ze względu na różnice między nami. Oboje przyjęliśmy to jak dorośli ludzie i w zgodzie się pożegnaliśmy.

Kilka miesięcy później spotkaliśmy się w gronie wspólnych znajomych i być może to alkohol, ale historia się od nowa zaczęła i spędziliśmy wieczór i pół nocy na ławce gadając o wszystkim i niczym, ale także głównie o tym, że może warto by spróbować jeszcze raz. I tutaj obiecaliśmy sobie spotkać się jakoś na dniach i znów pogadać, coś porobić. Jednak z jej strony nie było już za bardzo odzewu, później przypomniałem się, że może byśmy to w końcu mogli zrobić i znów była chęć z jej strony, a później brak odzewu.

Stwierdziłem, że to pi⁎⁎⁎⁎le i nie będę z siebie robił głupka, a ją zwyczajnie mam gdzieś. Problem tylko tkwi w tym, że nadal mamy jakichś wspólnych znajomych i zdarza nam się widzieć. Nie wiem jak ona to teraz widzi, ale na jestem skrępowany mocno w jej towarzystwie, żarty nie są już takie śmieszne, jestem ostrożniejszy w tym co mówię, i ogólnie czuję jakąś presję i chujnie.

Wspominam o tym w ogóle, bo wczoraj mój koleżka miał imieniny, na które nie poszedłem, bo co prawda mnie karpik i makowczyk zmęczyły XD ale ona tam była. I cieszę się że mnie tam nie było, bo jak tylko zobaczyłem ją na zdjęciu z moimi znajomymi to już mi jakoś źle od rana XD

Czy uważacie, że może moje reakcje są jakoś przesadzone? Nie wiem do końca co o tym uważać. Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę być jakiś dziwny, ale potrzebowałbym ewentu czyjegoś potwierdzenia XD Generalnie jestem zdania, że jeśli ktoś z naszej dwójki powinien wypierdalac ze wspólnego towarzystwa to ona.

A tak poza tym to wesołych świąt hejty i hejtówy:)

Osobistość1piorunów

@Legitymacja-Szkolna @dywagacja Nie no, nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru odbierać jej prawa do znajomości z tymi samymi osobami, z którymi znam się ja. Po prostu to była taka przenośnia, że to raczej u niej postrzegam winę.
@BananowyKoko Powiedziałem XD Poza tym właśnie chciałem też to z nią omówić, ale propozycja spotkania była zbywana. Nie daje mi zamknąć tematu i tyle.
@jelonek Nie zesraj się. Mój wpis, to robię co chcę. Wszyscy tu są z wykopu tak btw.

Osobistość5piorunów

A ogólnie to dzięki wszystkim za porady. Ostatnio jakoś nie ma do kogo japy otworzyć, więc fajnie, że chociaż randomow z neta można zapytać o zdanie:)

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Pasty i imby insternetowe

7piorunów

Kaczor Donald uparcie kopał głęboki dół. Z właściwą sobie niezdarnością uderzył się szpadlem w stopę. Tym razem jednak nie zakwakał gniewnie, nie rzucał się na wszystkie strony, nie machał wściekle rękami. Nie miał już siły. Obok niego leżały zwłoki Gogusia.

- Goguś to, Goguś tamto. Ja zawsze miałem pecha, ty zawsze miałeś farta, nie? Wydać dolara na kupon w loterii to dla ciebie najlepszy biznesplan. Zawsze przy kasie, zawsze przystojny. O nic się nie martwiłeś. A masz, kwa, kwa!

Donald przerwał kopanie grobu i uderzył szpadlem zmasakrowaną twarz swojego kuzyna. Kaczor zaniósł się skrzeczącym, kaczym rechotem.

- Już nie jesteś taki przystojny, co nie? Zawsze na pierwszym miejscu. Zawsze najlepszy. A ty, Donald, paraj się każdą pracą, tyraj, opiekuj nie swoimi dziećmi. Walcz o przeżycie, walcz o każdy pieprzony cent. Kwa, kwa, kwa, kwa!

Kaczor odrzucił łopatę i niezdarnymi kopniakami swoich płetw strącił zwłoki do dołu. Miał dość, po tych wszystkich latach miał po prostu dość. Zasypywał zwłoki ziemią i wiązanką nieskładnych przekleństw. Wspominał, jak parę tygodni temu zatrudnił się jako sprzątacz w kaczogrodzkim burdelu. Jak się okazało, Goguś był tam stałym klientem. Widząc swojego kuzyna w pracy, uśmiechnął się pogardliwie i rzekł tym swoim gogusiowatym tonem:

- Hej, Donald! Miło cię widzieć. Za godzinkę skończę, wpadnij posprzątać!

Wyciągnął z portfela plik banknotów, ostentacyjnie postawił na stole burdelmamy dobre dwa tysiące dolarów i zaprosił dwie młodziutkie mulatki. Dwa tysiące pieprzonych dolarów. O resztę nie prosił.

Po dwóch godzinach panienki wylazły śmiejąc się, całe ućpane kokainą. Zza sfatygowanych staników sterczały liczne studolarówki. Chwilę później wyszedł za nimi Goguś, całkiem zaspokojony. Rzucił swojemu kuzynowi dolara napiwku i pomachał na pożegnanie. Łaskawca.

Donald ścisnął mocniej łopatę. Ten drań specjalnie zostawił bałagan gdzie się tylko dało. Kacze nasienie było wszędzie: na łóżku, w łazience, na oknie, wszędzie. Gdy przytargał ciężkie wiadro z wodą i zabrał się za sprzątanie, coś spadło mu na twarz. Spojrzał w górę: dwa kondomy kapały, wisząc na żyrandolu.

Donald był sfrustrowany. O tak, jak wszystkich bawiła jego frustracja! To takie zabawne, ten nasz kochany Kaczor Donald tak fajnie się denerwuje, tak wtedy śmiesznie bluzga, tak wspaniale robi to swoje „kwa, kwa, kwa”! Tak bardzo lubimy, jak Kaczor Donald przegrywa, jak ląduje na d⁎⁎ie dokładnie na ostatnim miejscu.

Nie tym razem. Donald przełknął łzy gniewu i rozpaczy. Gdy skończył zrzucać do grobu resztki ziemi, odlał się na świeżo wykopany grób Gogusia. To było jak wyzwolenie. Każda kropla moczu pełna była skumulowanej przez lata nienawiści i bezsilności.

Nie myślał już o swoich porażkach. Przypominał sobie widok przerażenia na twarzy Gogusia, gdy zaczęły na niej lądować bezładne ciosy. Jego niedowierzanie, że jego legendarny fart tym razem nie przynosi mu żadnego gotowego rozwiązania, żadnego ratunku. I oczy Gogusia, oczy z których powoli gasło życie, gdy Donald zaciskał dłonie na delikatnej szyi swojego znienawidzonego krewniaka. Wspominał jak masakrował ciepłe zwłoki serią szaleńczych ciosów, aż zupełnie wystygły.

Oj tak. To jest jego czas. Kaczor Donald spojrzał na swój ogródek. Daisy. Ach, moja słodka Daisy! Tyle lat zabiegał o jej względy! Ale jeszcze na lata przed ukuciem terminu: „Friendzone”, urocza Daisy zamknęła go w nim jak w sowieckim łagrze.

Łzy rozpaczy napłynęło Donaldowi do oczu. To był wypadek. Naprawdę nie chciał tego robić, po prostu tak wyszło. Wpadł do niej z kwiatami, chciał zaprosić na randkę, oczywiście potknął się o próg i wszystkie kwiaty rozsypały się po przedpokoju. Myślał, że jego ukochana się wścieknie, ale nie. Zrobiła coś o wiele, wiele gorszego.

Wyśmiała go.

Śmiała się widząc jak kaczor władował się między tulipany, jak czerwień na jego twarzy pięknie komponuje się z wetkniętymi pośrodku różami, a błękit jego marynarskiej czapki – z wciśniętymi po bokach niezapominajkami. Daisy śmiała się do rozpuku.

Nie chciał jej zabić. Chciał ją tylko upomnieć, ukarać za to, że zrobiła sobie z niego pośmiewisko. Niestety, włożył w ten cios coś więcej. Całą gromadzoną latami frustrację, bezsilność, gniew za lata, przez które traktowała go jak śmiecia. Miał zamiar walnąć jej tylko z liścia, lecz coś nim zawładnęło. Opamiętał się kwadrans później, z rękami zaciśniętymi na jej czaszce. Kant stołu ubabrany był krwią, kawałkami mózgu i oczu jego ukochanej.

Donald kopiąc grób stale zapewniał ją o swojej miłości, o tym, że nie chciał, że ją nadal kocha, wyznawał wszystko to, co chowało się w nim przez lata. Żadne wyznanie jednak nie mogło wrócić jej życia. Daisy słuchała wszystkiego z trupią obojętnością, niemal tak obojętnie jak robiła to za życia. Kwiaty przyniesione przez Donalda leżały teraz na starannie wykopanym grobie, czule związane nierozłączną, różową kokardką dawnej sympatii.

Tej nocy Kaczor Donald nie zamierzał spać. Pracowicie podkładał ładunki wybuchowe w kluczowych punktach skarbca wuja Sknerusa. Znał go na wylot, sam pomagał zakładać wujkowi i Diodakowi kolejne zabezpieczenia, wiedział jak je ominąć. Oczywiście, z wyłączeniem tych, które prowadziły bezpośrednio do serca skarbca; Sknerus pilnował, aby były znane tylko jemu.

Sknerus. Jedną swoją decyzją całkowicie odmienić przeklęty los Donalda. Nasz kaczor nie miał dużych wymagań od życia, dwa tysiące dolarów miesięczne w zupełności by mu wystarczyły. Ile to by było dla Sknerusa? Tyle co nic. A przecież tyle razy ratował tyłek i majątek tego starucha, tyle razy nadstawiał za niego karku! Po co? Za co?

Po nic i za nic.

Nad ranem Donald sięgnął po detonator. Wysłał przedtem SMSa do Diodaka, aby nie przyjeżdżał tego ranka do Sknerusa. Z rozczarowaniem zobaczył, że przyjaciel postanowił zignorować jego ostrzeżenie. Szalony wynalazca chyba wszystkiego się domyślił. Przyleciał jednym ze swoich zwariowanych wehikułów i zaczął rozglądać się po skarbcu. Pewnie w panice próbował rozbrajać rozstawione ładunki trinitrotoluenu i innych, mocniejszych materiałów wybuchowych. O ironio, niektóre z nich sam wynalazł!

Donaldowi naprawdę było żal, ale nie było już odwrotu. Nacisnął detonator. Oczyma wyobraźni widział, jak źrenice Diodaka rozszerzają się w przerażeniu. Jak próbuje w ostatniej chwili ratować się swoim arsenałem wynalazków. Jak eksplozja odrywa kawałki skóry od jego ciała, pozbawia oddechu, jak strop miażdży go ciężarem setek ton. Donald milczał, ale jego sumienie wyło z bólu i rozpaczy.

Gdy jednak pomyślał o tym, jak stary Sknerus w panice się budzi, jak próbuje ratować swoją magiczną dziesięciocentówkę, jak eksplozja wybija duszę z jego starego ciała, a setki ton żelastwa grzebie na wieki wieków – Donaldowi od razu zrobiło się cieplej na sercu. Uśmiechnął się szczerze i szeroko.

Syreny policji, straży pożarnej i karetek pogotowia niosły się po całym Kaczogrodzie. Oj, Myszka Miki i jej niezdarni współpracownicy będą mieli masę roboty. Donaldowi pozostała do zrobienia tylko jedna rzecz. Pociągnął łyk taniej whisky, zawiązał byle jaki węzeł szubieniczny i przerzucił linę przez belkę stropową. W końcu zrobi coś tak jak należy. Niedługo siostrzeńcy wrócą do Kaczogrodu z jakiegoś skautowskiego obozu. Przerażeni zawołają: „Wujku, wujku, słyszałeś co się stało ze skarbcem Wujka Sknerusa?!”. Będą wołali, szukali swojego wujaszka, starego, poczciwego Donalda, aż znajdą dyndające na strychu zwłoki. Jak zareagują, co zrobią czy znajdą kiedykolwiek odpowiedź na to, dlaczego tak się stało i czy musiało tak być? Ha, czy w „Poradniku młodego skauta” jest jakiś rozdział, który mówi jak należy zachować się w takiej sytuacji? Wątpliwe. A podobno wszystko tam jest…

Ostatni łyk whisky, ostatnie gniewne kwaknięcie. Potem rozbujanie stolika, naprężenie liny, paniczne chwytanie powietrza i ciemność.

Wygrałeś, Lucyferze.