CamelinthejungleKoneser
3piorunówMacie do polecenia jakieś tytuły na #bookbeat, których dobrze się słucha? Pod względem gatunków jestem otwarty na prawie wszystko #ksiazki #literatura #hejtoczyta
Dołączył/a:
CamelinthejungleKoneser
3piorunówMacie do polecenia jakieś tytuły na #bookbeat, których dobrze się słucha? Pod względem gatunków jestem otwarty na prawie wszystko #ksiazki #literatura #hejtoczyta
tomilidzonsGURU
73piorunówPojawiły się wątpliwości, czy ogarnięcie tak dużej sprawy mieści się możliwościach ludzkiego umysłu, ale sąd w Olsztynie poinformował, iż rozpozna sprawę. Chodzi o grupę osób oskarżonych m.in. o urządzanie nielegalnych gier hazardowych. Akta liczą 320 tys. stron i sędzia

CamelinthejungleKoneser
3piorunówKtoś zrobi jakieś tl;dr, o co chodzi z tymi psami i schroniskami? #wiadomoscipolska #polska #psy
DzesterSpecjalista
31piorunówHejtowe badanie opini publicznej.
Prośba o udział w ankiecie.
Jakie masz poglądy polityczne?
458 głosów
kim_jestesmy_dokad_zmierzamyOsobistość
23piorunówAle zabytek odkryłem w moim pudełku z płytami.

Kolekcjoner_duszFanatyk
51piorunówW odpowiedzi na groźby celne prezydenta Donalda Trumpa, Parlament Europejski oficjalnie zawiesił proces zatwierdzania nowej umowy handlowej z USA. O decyzji poinformował przewodniczący komisji handlu Parlamentu Europejskiego Bernd Lange. wiadomosciswiat #polityka

WyroczniaLider
232piorunówOpowiem Wam krótko o dwóch "dziennikarzach" i o tym, co ich historie mówią nam o reżimie Żoliborskiego Naczelnika.
* Pierwszy "dziennikarz" to Adrian Klarenbach. Adrian przez kilka lat grzeczniutko pracował w reżimowej telewizji, mówił to co mu kazano mówić, robił k⁎⁎wę z logiki i faktów, szczuł jak mu wskazano. Aż mu się niedawno zachciało przykozaczyć i przesadził. W studio gościł posła z sekty ziobrystów, który postawił zakład: jeśli ktoś znajdzie w Polsce człowieka przyjmującego większą emeryturę niż Donald Tusk, to on, poseł z sekty ziobrystów, przekaże swoją wypłatę na dom dziecka. Nie wiem co strzeliło do głowy panu Klarenbachowi, ale przez chwilę zachował się jak normalny dziennikarz i szybciutko znalazł sekciarzowi, że owszem, są tacy ludzie i występują w ilościach znacznych, robiąc z sekciarza idiotę.
* W normalnej telewizji potraktowano by taką orkę jako element pracy dziennikarskiej, ale rzecz działa się przy Woronicza. Adrian Klarenbach został szybciutko awansowany w dół do regionalnej TVP3 Info, o której istnieniu nie wiedzieliście pewnie aż do przeczytania tego zdania. Adrian musiał kogoś porządnie przeprosić, bo po miesiącu pozwolono mu wrócić do centrali, czyli zdegradowano go w górę.
Sygnał był jasny. Władza nie toleruje nawet takich pojedynczych wyskoków.
* Drugim "dziennikarzem" jest Bronisław Wildstein. Jeden z wierniejszych mediaworkerów Prezesa, który dla niego nawet wynosił z IPN zmanipulowane dokumenty o rzekomych tajnych współpracownikach SB, których publikacją chciał dochrapać się tytułu Drugiego Macierewicza, co dużo mówi o jego ambicjach. Wildstein również był w studio na Woronicza i powiedział co następuje:
"Więc chodziłoby mi o to żeby Polacy sobie uzmysłowili, że my nie jesteśmy skazani na Unię Europejską. My powinniśmy w niej być tak długo, jak długo ona przynosi korzyści. Jak ona przestaje przynosić korzyści, a zaczyna kosztować coraz więcej, to powinniśmy się racjonalnie zastanowić, mówić o tym racjonalnie, czy nam się to opłaca czy nie. I w ogóle zacząć mówić o tym racjonalnie, bo się zamyka usta pokrzykując o "polexicie"."
I absolutnie nic się nie stało.
* Zrozummy. Zaufany "dziennikarz" Prezesa, który bez jego zgody nie może pierdnąć. W programie w reżimowej telewizji, która jest po prostu narzędziem propagandowym Partii, wypisz wymaluj Dziennik Telewizyjny lub Rassija 1. Mówi, że Polska nie jest skazana na UE i że musimy się, zastanowić, czy nadal nam się ta cała impreza opłaca. I chłop to mówi tam gdzie mówi, będąc tym, kim jest. I nic się nie dzieje. Żadnej kary. Żadnego awansu do TVP3.
Widocznie Partia się z tym utożsamia.
* I jak pięknie odwrócił kota ogonem. On nie nawołuje do polexitu, nie. To WY, łajdaki jedne, zakrzykujecie go tym polexitem. A on bidulek chce tylko racjonalnie rozmawiać. A że jego zrozumienie racjonalizmu kończy się na antyzachodnich teoriach spiskowych i bazarowym podliczeniu dotacji i składek to pewnie przypadek, nie dopytujcie. O to czy w tej części Europy da się nie być w UE i nie być obiektem troski putinowskiego imperium - też nie pytajcie. Zaufajcie racjonalizmowi Wildsteina.
* Popatrzmy na to, jak Partia rozumie czy ta cała UE to nam się "opłaca". Że Partia uważa Unię za terra barbarica leftorum - to wiemy. Że propaguje najbardziej idiotyczne teorie spiskowe o tejże i ewidentnie nie poczuwa się do bycia częścią nowoczesnej (czytaj: liczącej sobie dobre 300 lat), oświeceniowej kultury europejskiej, zamiast tego rojąc coś o chrześcijańskich wartościach - to wiemy. Że uważają, że UE to nas tłamsi, represjonuje i kto wie czy nie kolonizuje - również.
* No i teraz może uprzejmie przypomnę, że dzięki staraniom tych autokratów, już od dwóch lat mamy zamrożone jakieś 160 miliardów złotych i wbrew recyklingowanym zapewnieniom niektórych dziennikarzy, że "Prezes potrzebuje hajsu z KPO, by wygrać wybory" - niewiele wskazuje na to, by miały być one przed wyborami rzeczywiście odmrożone. A po wyborach to niby po co? Przypomnę również, że od kilku miesięcy przedstawiciele Komisji Europejskiej coraz częściej mówią, że KPO to jedno, ale zamrożony może być zaraz także Fundusz Spójności. Czyli tak jakby dwa razy więcej, circa 300 miliardów.
* Informacja o tym, że Unia może przestać nam płacić, chyba nie przeraziła ani Polaków, ani Partii. Może to nie jest tak ważne, a ja histeryzuję, nie wiem. Wiem natomiast, że jeśli Polacy dalej będą udawali, że tego nie widzą, to w partyjno-ziobrowsko-wildsteinowskim rozumieniu, Unia rzeczywiście nie będzie się nam opłacać. Bo skoro i tak jest nam niby obca kulturowo, opresyjna, coś nam ciągle każe, a teraz jeszcze przestała płacić... cóż, chyba pora zacząć się racjonalnie zastanawiać, towarzysze.
A nawet jak nie... to przecież formalnie w 2027 i tak staniemy się płatnikiem netto. Akurat przed końcem ewentualnej trzeciej kadencji Partii. Racjonalny człowiek zadziałałby z wyprzedzeniem, prawda?
* Nie udawajmy też może, że z takich niby-racjonalnych wypowiedzi nie wyłazi lekko tylko przypudrowana narracja putinofilskich ekspiertów od gieopolityki, którzy również tylko nawołują do racjonalizmu, który jakoś dziwnym trafem w 10 przypadkach na 10 kończy się konkluzjami wyjętymi wprost z ruskiej propagandy. Różnica polega na tym, że Sykulski czy Braun bredzą te brednie w zaciszu swoich baniek i szczęśliwie nie mają zbyt wielu wyznawców. Natomiast Wildstein to oficjalny aparatczyk Partii, który mówi to w jej oficjalnym kanale propagandowym.
To jest element oficjalnego stanowiska Partii. Polexit. Oni to mówią wprost. Przestańmy k⁎⁎wa udawać, że nie.
#wiadomoscipolska #putinowskapolska #polityka #jebacpis #bekazpisu
(tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)

HateGwiazdor
160piorunówWrzucam, bo koteł akurat pozował elegancko

DexterFromLabGruba ryba
225piorunówNie rozumiem fenomenu konfederacji. Od 2019 roku nie zrobili absolutnie nic w sprawie poprawy funkcjonowania gospodarki a to był ich główny program. Pod płaszczem liberalizmu gospodarczego wprowadzają konserwatywne nazmiany. Ich celem nie jest stworzenie gospodarczo liberalnego państwa dobrobytu a państwa religijnego, zupełnie podobnego do państw na bliskim wschodzie bazujących na prawie szariatu. To są ludzie niekompetentni, zupełnie mało mądrzy ale z dobra gadką. Moim zdaniem świadczy to o tym jakim Polacy są narodem. Łatwym do zmanipulowania, dającym się nabrać na pozory i z ignoranckim podejściem do wielu spraw takich jak polityka. Na konfederację głosują ludzie wykształceni ale łatwo dzięki temu poznać kto jest wykształconym głupcem.
lokalWirtuoz
69piorunówrosja to twór kolonialny, który do dziś okupuje nieswoje tereny. Teraz Ukraińcy odpierają najeźdźcę, ale nie zapominajmy, że gdzieś na świecie żyją ludzie, którzy chcieliby żyć w wolnej ojczyźnie -- Buriacji, Jakucji, Tuwie, nie wspominając już o wolnej Czeczeni czy Dagestanie.
#rosja #wojna #ukraina #geopolityka

RKS_Huwdu_HooligansTytan
62piorunówKto miał żonę w ciąży, ten się w cyrku nie śmieje...
Jesteśmy z żoną (6 miesiąc ciąży) na weekend w hotelu w Borach Tucholskich. Śniadania w formie bufetu. Jak wspomniałem w ostatnim wpisie, sam budzę się ok 7⁰⁰, żona też. O 8 rano zeszliśmy na śniadanie, sala pusta. Pytam żony, gdzie chce usiąść.
-Obojetnie.
Zająłem stolik, wziąłem co chciałem, ona też. Siedzimy, jemy i się zaczyna:
- Ale mogłeś wziąć stolik przy oknie.
- Patrz, tam był fajny stolik.
- Wszyscy siadają gdzieś z boku, a my na środku [sali].
No to mówię:
- Pytałem, gdzieś chcesz usiąść, było ci obojętne, to teraz nie komentuj, bo ja tu na relaks przyjechałem.
Żona łzy w oczach i foch. Całe śniadanie się nie odezwała, jest już 9³⁷, czekam na rozwój sytuacji, bo zaraz mamy jechać na wycieczkę.
Ona generalnie jest normalna, ale hormony to coorvy, mordo.
Rastafari85Fenomen
0piorunówMam dosyć duży problem, sprzedałem samochód Gruzinowi, rubrykę kupującego w umowe kupna-sprzedaży wypełniał pan Gruzin i za cholerę nie potrafię rozszyfrować jak miał na imie.
Czy ktoś z Was zna na tyle cyrylicę żeby odczytać to imie, bez tego nie mogę teraz wyrejestrować samochodu ani zakończyć ubezpieczenia OC.
NatenczasWojskiGruba ryba
40piorunówWitam ponownie, jest niewymownie. #originalcontent #prawdziwehistorie #przekret #oszustwo #biznes
Wracam z nowym odcinkiem, w planach jest obiecane rozdajo dildosa Shiri Zinn i opowieść o przekrętach w komisach, ale dziś mam wenę na inną opowieść. Nowych czytelników zapraszam do poprzednich cześci.
i inne.
Dziś pojadę z tematem trochę pobocznym, bo działo się to w czasie gdy prowadziliśmy komis samochodowy. Tematem jest "Oszust zawodowy". Raz w życiu miałem dłuższy kontakt z prawdziwym zawodowym oszustem i mogłem oglądać go przy "pracy"
Na szczęście nas nie oszukał bo częściej śmierdzieliśmy trawą niż groszem a co dopiero złotówką - tylko bieda nas uratowała bo na pewno nie rozum...
Prowadząc komis samochodowy mieliśmy pomysł na sprzedaż samochodów z flot poleasingowych, ale bez kasy nie było możliwości kupić ich samemu. Potrzebowaliśmy kogoś kto ma kasę, samochody i w nas uwierzy. Zwykle trafialiśmy w 2 z 3 i do niczego nie dochodziło. Ale pewnego razu idąc tropem kilkunastu pięknych 3-4 letnich Aygo trafiliśmy do jednego z większych komisów w Warszawie.
Siedział tam... powiedzmy że miał na imię Marcinek albo Mariuszek. Wpływ mistrza mocno. Od razu zrobił na nas cudowne wrażenie, gdyż zapalił się do naszego pomysłu. Poczuliśmy się jak matka w piaskownicy której powiedziano "A Pani Piotruś to taki mądrzejszy niż mój synek". Ekstaza, radość i wizja bogactwa. Marcinek z komisu powiedział że jest nie byle kim, bo właścicielem całego interesu, że nasz pomysł jest świetny i.... podejdźcie tutaj, widzicie tego Mustanga? Jak nasz biznes wypali, to po roku tego Mustanga dam Wam w prezencie jako bonus, może być?
O żesz k... Pewnie że może być! Tylko pierwszy problem! Jak dostaniemy jednego Mustanga na dwóch, to jak się nim podzielić?? Co drugi dzień zmiana? Czy może co tydzień? W biznesie zawsze same kłopoty...
Mariuszek błyskawicznie został naszym bogiem, mesjaszem i ojcem Mateuszem w jednym. Szczególnie że widać było iż jest kimś bardzo ważnym, z koneksjami i możliwościami. Potrzebujecie samochody? Ile? 10? Będą za tydzień. Nie ma problemu. I tak było ze wszystkim. Błogosławiony dzień w którym poznaliśmy Mariuszka, naszego zbawcę i św. Piotra do bram bogactwa.
Ale już drugiego dnia był pierwszy zgrzyt. Mianowicie jak przychodziliśmy do tego komisu to inni pracownicy na nas patrzyli spode łba, a nawet zauważyliśmy że jeden z nich chodził za nami, udawał że robi zdjęcia samochodom a zdjęcia robił nam. WTF? Mariuszek szybko nas uspokoił że to dlatego iż nie jest jedynym właścicielem, jest drugi wspólnik który zazdrości nam nowego wspólnego biznesu i będzie chciał go storpedować. Achtung Achtung Hermann! Drei, zwei, ein, null, feuer! Torpedo los! Unikaliśmy więc zazdrosnego wspólnika jak ognia i na wszelki wypadek więcej się tam nie pojawiliśmy.
Mariuszek dostarczył w międzyczasie parę samochodów i ogłosił że w związku z tym iż ze wspólnikiem się nie dogaduje to otwiera swój własny komis. To był czas że na jego obrazie zaczęły pojawiać się rysy.
Przyszliśmy do niego kiedyś i mówimy "Mariuszek, miało być 10 samochodów za tydzień, minęły dwa tygodnie, gdzie te samochody?!". "Jadą z Francji, już dzwonię zapytać co się dzieje. Halo? No gdzie jesteście? A na granicy? OK to jutro będziecie? Pojutrze, ok! Będą pojutrze." Tydzień później pytamy "Mariuszek, co z tymi samochodami?" "A już są w Warszawie, jutro możemy podstawiać". Nigdy nie dojechały.
Zaprosił mnie kiedyś na jakieś pole koło Fortu Piontek, macha ręką dookoła i mówi "odtąd aż do lasu, wszystko moje".
Przyjechałem do nich do komisu, na stole stał olej spożywczy, w takim opakowaniu 0,5L a on mi go pokazuje i mówi "To z mojej tłoczni'.
Jeździł Porsche, mieszkał w wielkiej willi w Warszawie. Kiedyś przy mnie przychodzi do niego jego pracownik komisu i mówi "Panie Mariuszu, przyjechał właściciel tego Porsche" "Którego Porsche?" "No tego którym Pan jeździ". Mariuszek zrobił się czerwony jak pan Ziutek spod monopolowego w połowie miesięcznego maratonu, ale tematu nie skomentował. A ja już wtedy tylko się z niego śmiałem, nawet nie chciało mi się drążyć tematu.
Taki był skubany dobry, że jakbym na przykład sprawdził czyja ta ziemia co mi ręką machał i wyszłoby np. że to jakiejś babki, to by powiedział "No co ty myślisz że głupi jestem, nie mogę mieć wszystkiego na siebie, to moje ale zapisane na siostrę". Jakbym sprawdził że to nie jego siostra to by powiedział "No k⁎⁎wa, siostra stryjeczna!" i tak dalej i tak dalej. Nie było sensu w ogóle drążyć tematu. Jechał grubo, z wielkim przekonaniem a jak ktoś wytykał mu nieścisłości w ściemach to robił smutną minkę w stylu "zawiodłem się na tobie, nie sądziłem że mógłbyś mnie tak zranić".
Pewnego razu mówi żebym przyjechał, bo musi mi pokazać swoje najnowsze odkrycie marketingowe. Przyjechałem a tam przy bramie stoi taka wielka plastikowa palma podświetlana. Może kojarzycie, biały plastikowy pień co się świecił i liście. Całość z 4m wysoka. Mariuszek wyskakuje taki zadowolony i mówi "no i co i co? Za⁎⁎⁎⁎sty pomysł co? Te palmy to będą znakiem rozpoznawczym sieci moich komisów". Spojrzałem, uśmiechnąłem się i tylko pomyślałem "Oj Mariuszek Mariuszek, te palmy to idealny twój znak rozpoznawczy" :smiley:
Innego razu Mariuszek dzwoni z kolejną dobrą wiadomością: ma nowego wspólnika! Właściciela dużej dyskoteki w Warszawie. My w panikę. Kuźwa, może koleś ma jakieś koneksje w półświatku, Mariuszek pożyczy od niego kasę, nam sprzeda samochód, jemu nie odda działki, ten do nas przyjdzie, nasze jaja są niekompatybilne z akumulatorami samochodowymi, co robic!?
Głupio było kolesiowi powiedzieć "Nie wchodź w spółkę z Mariuszkiem bo to oszust" i tak by nie uwierzył. To był czas że zorientowaliśmy się już że to samo co nam mówił na początku, pewnie powiem temu od dyskoteki. Poprzedni wspólnicy, zazdrośni, torpedują, nie wierz im. Wymyśliłem więc że zrobimy listę zasad współpracy, którą Mariuszek będzie musiał przy wszystkich podpisać. Lista niby była OK, ale tak napisane jakby Mariuszek miał 7 lat. Już nie pamiętam szczegółów, ale było to mniej więcej tak "Jeśli Mariuszek chce siusiu, musi napisać maila z informacją co najmniej 24h wcześniej. Brak pisemnej informacji zwalnia nas z odpowiedzialności za zasikane rajtuzki Mariuszka".
Przyszli do nas cała ekipą, podpisali. Disco mafiozo patrzył się na nas jak na idiotów, my czuliśmy się jak idioci, ale jeśli czytaliście poprzednie części to wiecie że nie jest mi to obce uczucie i przywykłem.
Nasza współpraca w tym okresie już zanikała. Samochody Mariuszka były coraz gorsze, biznes z Discomanem się rozkręcał, postawili nowy wielki komis samochodowy. Biuro bylo dwupiętrowe z kontenerów, w środku wielka plazma, elektryczny kominek, kanapy ze skóry no i... palma. Palma też była. Bogactwo się wylewało, my tylko mogliśmy się tam przemykać, prawie nas pilnowali żebyśmy atramentu z kałamarza nie wypili.
Co to by była za historia bez zakończenia.
Nasza współpraca umarła śmiercią naturalną, a parę miesięcy zadzwoniła do mnie adwokat discomana czy mógłbym być świadkiem w sprawie o oszustwo :smiley: Poszedłem na policję, powiedziałem co wiedziałem, generalnie to staram się wiedzieć mało a myśleć jeszcze mniej, więc jakiś rewelacji nie miałem, ale podpytałem policjanta trochę o sprawę.
Okazało się że willa wynajmowana i z zajęciem komorniczym, porsche oczywiście żadne nie było jego, a modus operandi wyglądał mniej więcej tak: Mariuszek budował wokół siebie wizerunek bogatego biznesmena i szukał wspólników. I mówił tak "słuchaj, jest biznes, łatwy pieniądz, ja wkładam 2 mln, Ty wkładasz 2 mln i w rok zarobimy po pierwszym milionie a potem tylko lepiej." No i w sumie w połowie miał rację, tzn wspólnik wkładał 2 mln a Mariuszek wyciągał z tego milion dla siebie. Reszta na palmy i kominki :smiley:
Po tym komisie z kominkiem rozkręcili się jeszcze bardziej. A mianowicie kupili spółkę na NewConnect i wypuścili obligacje :smiley: których oczywiście później nie wykupili.
Co się z nimi dalej działo? Nie wiem, nie ma żadnych wieści w sieci ani wśród osób z którymi rozmawiałem. Być może ułożył sobie życie na nowo z kilkoma bańkami w kieszeni. A może siedzi... A może żyje dalej jak żył. Był niezłym kozakiem i teraz też jak kozak wchodzi w symbiozę z korzeniami jakiejś brzózki...

NatenczasWojskiGruba ryba
371piorunówBIZNES DILDOSOWY :D
#originalcontent #prawdziwehistorie #nsfw #biznes
W ramach przenoszenia kontentu na hejto, podzielę się Wami swoją historią którą kiedyś opisywałem na wykop, o tym jak chciałem handlować dildosami :smiley:
Był rok 2009, sprzedałem udziały w spółce handlującej samochodami (za duże siedlisko przekrętu jak na mój gust, opiszę jeszcze Wam co tam się działo 😉 ), miałem trochę kasy więc postanowiłem w coś zainwestować. Pomysłu brak, ale akurat oglądaliśmy z żoną w nocy jakieś programy telewizyjne i bum! Bóg dał nam znak! Program o firmie co robi prezentacje artykułów erotycznych w domach, wraz z możliwością zakupu. Temat cipkowy zawsze był mi bliski, ale dotychczas hobbystycznie, możliwość wejścia (hehe) pełną parą jako profesjonalista? Jedyny problem, to jak się później nazwać? Cipkowy król czy Król cipek?
Jeśli jeszcze nie zauważyliście to ciągle się zapalam do nowych rzeczy i w przeciwieństwie do większości, zaczynam je realizować (z różnym skutkiem, zwykle na początku śmiesznym, a potem żenującym, ale to inna sprawa). Tak też było z cipkowym biznesem. Nie leżałem odłogiem tylko stanąłem (hehe) i wziąłem się do roboty. Generalnie wśród znajomych zawsze byłem uważany za seksualnie wyzwolonego (teraz już nie, teraz uważają że jestem starym zbokiem), więc nie miałem żadnych oporów.
Ale wiecie, oprócz tego że jestem debilem, to zawsze chciałem być w jakiś sposób wyjątkowym debilem. Więc i mój biznes musiał być wyjątkowy. Strategia mocno przemyślana: robimy firmę tylko dla kobiet, gadżety też takie wyjątkowe, subtelne, główny kolor fiolet królewski, kwiatki, żadnych wielkich realistycznych murzyńskich pał XXXL. Brakowało mi jeszcze bielizny i tak sobie myślę... Myślę... Wiem! Grubasy! Grube baby! W pierwszej chwili bueeee, bo grubasów nie lubię mimo że śmiesznie biegają, ale biznesowo? Może to jest to! Sexi bielizna dla grubasów! Tego nie ma. Zrobimy firmę przyjazną grubasom, będzie to dobrze wyglądało marketingowo, ruch body positive się budził, nie możesz pokonać wroga, przyłącz się do niego.
Tak więc kwiatki, dildosy i koronkowe namioty - to był mój biznes mix mający sprawić że już niedługo moje logo będzie wisiało na dachu firmowego wieżowca. Oczami wyobraźni widziałem się jako cipkowy Avon. Dziesiątki prezenterek robiących spotkania dla kobiet, towar schodzi jak świeże bułeczki, ja jestem cipkowym Królem (albo królem cipek, ostatecznie nigdy nie podjąłem decyzji, a potem się okazało że nawet dupnym królem nie zostałem...). Wyobraźcie sobie te emocje, ta kasa już na horyzoncie, ten splendor, człowiek czuje się wtedy jak na haju. Zjazd potem też jest dobry, ale do tego jeszcze dojdziemy. Na razie jeszcze żyłem emocjami, kasa była, plany były, endorfiny w c⁎⁎j!
Pierwsze co oczywiście trzeba zrobić to stronę i sklep internetowy. Sklep potrafiłem zrobić sam, doświadczenie w nazistowskich medalach się przydało. Grafikę tym razem zamówiłem profesjonalną, była naprawdę ładna.
Potem towar. Miało być ekskluzywnie i ładnie, więc poszło Lelo, cały ich asortyment ówczesny wszystko po 3-5 sztuk. Wiadomo! Baby się będą zabijały, a jak nie będzie towaru to nic nie sprzedam. Nie sprzedam, nie zarobię. Ergo bierzemy wszystko w dużej ilości, wątpliwości później.
Nawiązałem też kontakt z Shiri Zinn, brytyjską projektantką w tej branży. Bardzo drogie, albo bardzo ładne dildosy z kryształami, w szkle, jakieś futrzane ogony. Czad. Nawet zamówiłem w Playboyu artykuł o niej w ramach promocji. Daliśmy redaktorowi jednego dildosa z kocim ogonem i była krótka wzmianka o niej. O nas oczywiście nie, ale liczyłem że ktoś wpisze w google i trafi do mnie, bo tylko ja w Polsce to miałem. Zdjęcie poniżej, dalej mam parę kartonów tego :smiley:
Przy okazji z nią wyszedł mały zgrzyt bo w ferworze organizacji zarejestrowałem domenę shirizinn.pl bez konsultacji z nią. Byłem przekonany że muszę, bo zaraz mnie wszyscy wyprzedzą a to będzie mój hit sprzedażowy :smiley: Babka jak się dowiedziała to zjebała mnie równo, wtedy byłem w szoku, później dopiero zrozumiałem jakie to było słabe. Ale kupiłem od niej też cały asortyment wszystko po 2-3 sztuki. Poszło na to chyba z 15 tys zł :smiley: Sprzedałem może z dwa :grinning: bo cena była żeby był zarobek to 700-800 zł za sztukę. Rynek nie był na to gotowy, teraz też nie jest chyba 😉
No i bielizna... Wybór padł na amerykańską markę Dreamgirl. Jakoś tak przypadkiem trafiłem kolesia co miał tego mnóstwo, likwidował działalność i sprzedawał za pół ceny. Patrzyłem na niego i sobie myślałem "Hehe kolego, Ty upadasz bo nie umiesz tego sprzedawać, ja mam pomysła, zarobię na tym miliony, dawaj jeszcze parę tych przebieranek dla grubasów! namiot policjant? Masz więcej?", a tamten pewnie myślał "debil, no debil. Szybko dawaj kasę! Ekstra zniżka? Pewnie!". Nabrałem tego jak głupi, bo patrz wyżej, towar musi być. Jakoś do mego zakutego łba nie przyszła myśl że może jednak te seksi przebieranki dla grubasów to nie jest dobry pomysł. Sprzedało się wszystko w normalnych rozmiarach a dla grubasów zostało :smiley: Mam np. strój elfa XXL, wyobrażacie sobie takiego wielkiego grubego zielonego elfa z dziurą w kroku? To lepiej sobie nie wyobrażajcie bo ta myśl prześladuje mnie do dziś. Może to i lepiej dla ludzkości że to się nie sprzedawało.
Wiadomo że trochę może słabo wygląda jak facet próbuje coś wcisnąć kobiecie w tym biznesie (hehe), więc zrobiłem rekrutację na kierowniczkę działu sprzedaży. Szybko trafiła się dziewczyna która poczuła klimat, wcześniej pracowała w dziale sprzedaży luksusowych kosmetyków dla kobiet, zapaliła się równie jak ja, zaczęliśmy współpracę.
Jednocześnie robiliśmy rekrutacje na prezenterki, jak i prowadziliśmy działania promocyjne.
Jednym z takich działań była impreza w klubie w centrum Warszawy z okazji dnia kobiet. W klubie powiedzieli że jak kupimy drinki za X zł, to salę mamy gratis, więc zrobiliśmy drink powitalny gratis. Ulotki na mieście, plakaty rozklejone. Frekwencja dopisała. Sala była pełna. Z facetów byłem tylko ja i fotograf. Zaprosiliśmy jeszcze parę innych firm ze stoiskami, nasze dildosy pięknie stały 😉 Ja się wziąłem za przemowę, dziękowałem najważniejszym kobietom w moim życiu czyli mamie, żonie i córce - aż się wtedy wzruszyłem tymi podziękowaniami. Ciekawe jak to wypadło z zewnątrz, pewnie żałośnie jak zwykle.
Ale clou imprezy miał być pokaz seksi bielizny dla grubasów. Wyobraźcie sobie te grube "modelki" które wyglądały jakby wpierdoliły cztery normalne modelki i powiedziały "jestem gotowa na danie główne", ubrane w seksi stroje. Te siateczkowe to wyglądały jak wystawa szynek w mięsnym. Nie pamiętam już szczegółów, zbyt dużo wydałem na alkohol i psychoterapeutę aby do tego wracać. Generalnie brawa, jakie to odważne, jakie to potrzebne (tylko nie było kobiety co krzyczała U! T! S! w basenie z moczem.). Sprzedaż zerowa, koszty się nie zwróciły.
Zrobiliśmy też prezentację w kinie :smiley: Są takie Lejdis Night, film tylko dla pań a przed filmem pokaz. No i poszła jedna z prezetenterek z dildosami, prezentacja na wielkim ekranie (ale by wyglądał taki wielki murzyński dildos XXXL na takim ekranie, jakby miał z 30m! wooooow stracona okazja). Na sali była jedna pani co przyszła z córką 15 lat. Cały czas córce zasłaniała oczy :smiley: Ale nawet nie było z tego afery....
Robiliśmy również pokazy na panieńskich. To będzie historia chyba największego cringu w moim życiu. Aż jak to piszę to musze zablokować krzesło biurowe bo do tej pory mnie skręca z żenady. Generalnie to jakoś szło, bo dziewczyny płaciły za pokaz, w cenie był taki zestaw ślubny (naklejki na sutki, jakieś gadżeciki do zabawy, itp). Ale pewnego razu jak pracownica odbierała zamówienie to coś jej do głowy strzeliło i zapytała: "a ma byc prezenter czy prezenterka?". A one, nie wiem czego się spodziewały, PREZENTER! A jedynym facetem w firmie byłem ja...
Naprawdę nie wiem czego się spodziewały, może jakiegoś czipendejlsa, a dostały... mnie. Trochę ładniejszego od psiej kupy (ale nie tej białej, białe kupy to obecnie ultra rare, chad wśród kup. Z nimi sie nie równam). Nie mogłem odmówić bo jakby to wyglądało... Zgarnąłem pudła z gadżetami i poszedłem. Panieński był dla dziewczyn w wieku 17-19 lat bo panna młoda zaliczyła wpadkę. Na początku było nawet nieźle, później niektóre sobie popiły za mocno i zrobiły się obelżywe to uciekłem. Ale cringe w c⁎⁎j....
Generalnie firma w końcu upadła z powodu braku wystarczającej sprzedaży. Wszyscy mówili że to takie fajne i potrzebne, to mówimy "no to za tydzień u Ciebie? Zaproś znajome!" a oni "Nieee moi znajomi się tym nie interesują, dzięki". Lawina nie ruszyła. W UK firma co to robiła zarabiała miliony funtów miesięcznie, a ja co najwyżej funt kłaków.
No ale przynajmniej z jedną pracownicą się trochę bliżej zapoznałem i mam teraz co opowiadać :smiley:
Zwiedziłem też przy okazji imprezy fetyszowe i swingerskie w ramach poznawania rynku :smiley:
Możecie zagłosować nad tym co chcecie przeczytać w kolejnym odcinku, mam jeszcze trochę historii z mojej kariery zawodowej 😉
Kolejny odcinek zrobić o:
953 głosów

@NatenczasWojski dildosy jak różdżka Dumbledora o cię c⁎⁎j xD
"Generalnie wśród znajomych zawsze byłem uważany za seksualnie wyzwolonego (teraz już nie, teraz uważają że jestem starym zbokiem)" XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD #metoo
Lopez_Fenomen
63piorunówBiden zawitał na Ukrainę i każdeu odpierdala, że koleś ma takie jaja wielkie.
A ja tylko przypomnę, że jak na początku wojny Vateusz z Kaczorem również pojechali na Ukrainę i to NA POCZĄTKU WOJNY, gdzie było w cholerę niebezpiecznie i miała ona trwać kilka tygodni, to wylewał się hejt xDD Hohoho, Polaczki pojechały na Ukrainę, wszystko dla słupków w sondażach, chrum chrum
A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że ta wizyta Bidena idealnie pokazała, że większość osób w tym kraju to zakompleksione polaczki bez poczucia własnej wartości xD Teraz pojawia się jeden za drugim wpisem w stylu "O Boże, a ktoś miał tam takie spodnie, a taki krawat, jaka siara", "Jezu, w jakiej pozycji on stał, co za cebula", "Omg, ludzie tam stali w taki sposób, ale wiocha na cały świat".
Pedagogika wstydu wjechała mocno. No k⁎⁎wa, ludzie. Normalna sytuacja, przyjeżdża przywódca wielkiego kraju do nas i ludzie chcą się z nim zobaczyć, zostaje zorganizowana jakaś konferencja, a wy wszędzie się doszukujecie jakiejś siary, bo was nauczono, że cokolwiek się u nas nie dzieje, to TRZEBA SIĘ WSTYDZIĆ. Nawet jak nie dzieje się nic złego, a dana sytuacja wygląda identycznie jak w każdym kraju (patrz wizyta Bidena), to zawsze znajdziecie jakiś powód.
I te śmieszki-heheszki z Dudy. Ja rozumiem, że "Adrian" to nie jest wybitny przywódca (nie głosowałem na niego), ale to jego na Ukrainie witali jak bohatera i chociaż nie ma wizerunku niemieckiego przydupasa, z którym się nikt z sojuszników nie liczy.
#polityka #wiadomosciswiat #gownowpis #ukraina #wojna #rosja

@qwlghm Ja ci zadałem proste pytanie. Nie rozpopisuj się o konfederacji.
Która lub które partie są godne głosu i napisz dlaczego. Będę wdzięczny.
@Lopez_ Ja glosuję, nie bez oporów i rozczarowania, na Razemków - są najbliższej nordyckiego modelu gospodarczo-politycznego.
CamelinthejungleKoneser
94piorunówSiemanko! Kojarzycie to uczucie, kiedy wygrywacie #rozdajo, a autor posta od razu się z Wami kontaktuje, dopytuje jeszcze o Wasze upodobania, a wkrótce idziecie do paczkomatu i odbieracie paczkę bogatą jak ta od cioci z Niemiec w latach 90.? Bo ja kojarzę dzięki niezwykle wspaniałemu Hejtownikowi @TheLastOfPierogi.
Przyznam, że zdarza mi się grzmocić (drzewiej plusować) w rozdajo dosyć przypadkowo. W ten sposób na portalu na W wygrałem raz: darmowego burgera w Łodzi. Miało to miejsce jakieś 5 lat temu, a ja w Łodzi byłem ostatnio jakieś 5 lat wcześniej i nic nie zapowiada, że miałoby się to zmienić w ciągu najbliższych 5 lat. Więc moja jedyna do tej pory nagroda przepadła.
Ale na Hejto jest inaczej. Na Hejto grzmotnąłem wpis @TheLastOfPierogi i przyznam, że też było to dosyć przypadkowe. Kiedy otrzymałem wiadomość (moją pierwszą wiadomość na Hejto ever), zdziwiłem się. Czego ten władca pierogów ode mnie chce? Okazało się, że chce mi przekazać nagrodę, którą mają być herbaty. Ale nie chce po prostu wysłać mi sagi czy nawet Liptona dla zarządu, tylko dopytuje: jaką herbatę lubimy z małżonką, jakie mamy uczulenia. Poczułem się jak w ekskluzywnej restauracji. Nigdy nikt tak o mnie nie dbał (może żona przed ślubem).
W końcu się doczekałem: cudowna paczka wypełniona herbatami o trudnych nazwach, które rozszyfruje tylko największy pasjonat naparów. Plon azjatyckich herbacianych pól zawitał do mojego Paczkomat InPost TM.
Dziękuję Ci, drogi lutowy Mikołaju. Niech całe #hejto wie, że @TheLastOfPierogi jest niezwykle uczciwym użytkownikiem i wspaniałym człowiekiem.
Załączam zdjęcie plonów. Dla lepszego efektu rozsypałem zawartość jednej torebki (już posprzątane). I tak, jak obiecałem, już szykuję moje rozdajo!

@Camelinthejungle cieszę się, że doszło i smacznego! :smiley: Opis jest mistrzem, więc radość podwójna. To nie jest ostatnie rozdajo, które organizuje, więc będzie jeszcze okazja wygrać parę rzeczy! :smiley:
@Camelinthejungle lol, nie. W życiu chyba niczego nie wygrałem przez losowanie.
Betonowy_MakaronTytan
9piorunów
@Betonowy_Makaron radziecka Rakieta - najszybszy zegarek na świecie
mrmydloAutorytet
0piorunówCzy może mi ktoś wyjaśnic raz a dobrze jak to działa? Przykładowo teraz wychodzi ten nowy Harry Pota, wersja z Xbox one powinna chodzic na Xbox series x? Będzie grafika jak z Xboxa one?
@mrmydlo Tak. Grafika jak z Xbox One. Możesz to sprawdzić na przykładzie Metal: Hellsinger z Game Pass, gdzie dostępne są wersje z obu generacji. Kupując grę upewniaj się, że to wersja Xbox Series X.
SlavyanGwiazdor
6piorunówStany Zjednoczone to państwo terrorystyczne. Mają na sumieniu miliony niewinnych istnień, są odpowiedzialni za destabilizację bliskiego wschodu, podsycanie konfliktów społecznych i szerzenie marksizmu kulturowego w zachodnich społeczeństwach. Dopuszczali się tortur, katowali pojmanych więźniów w polskich, tajnych placówkach. Nie walczą z Rosją o wartości świata zachodniego ale z czystej pychy o poszerzenie swoich wpływów i zwiększenie eksportu surowców do Europy.

@Cybulion idź się zaszczep i zamaseczkuj, zrobisz dobrze planecie :smiley:
widmo82Kompan
2piorunówPrezydent Chorwacji Zoran Milanović powiedział, że jest przeciwny wysyłaniu Ukrainie jakiejkolwiek broni, ponieważ - jego zdaniem - to jedynie przedłuża wojnę z Rosją.
Ma gość rację, stop już tej bezsensownej wojnie
@B3loza źle zapamiętałeś linka xDDDD popraw, bo nie będzie 50 kopiejek xDDD
@B3loza to teraz stop amerykanizacji, na stop ukrainizacji nikt się już nie chce złapać?