Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

KrzakowiecGruba ryba

Dołączył/a:

  • 194 wpisów
  • 940 komentarzy
  • 72 obserwujących

Fanatyk

w Hydepark

99piorunów

Co robiliście głupiego jako dzieciaki w ? Bo ja cały dzień sie śmieje z dzieciaków teraz.

Otóż moje dziecko wczoraj miało apel w szkole i co bylo poruszane:

* Zakaz przynoszenia cyrkli i nożyczek i prośba aby nie dzgac innych ostrymi przedmiotami. Standard wiadomo. Nic niezwyklego

* Drugi temat to sikanie po ścianach w łazience. Powiesili na ścianiekartke zeby nie sikać po ścianach i kartka została obsikana. Skislem mocno, to jakos sobie wyobrażam i za swoich czasów. Ale najlepsze na koniec.

Pani zabroniła przynosić do szkoły młotki. Na co młodzieży młotki w szkole? Aby bic innych? Absolutnie nie. Młodzież obecnie młotkami stuka sie po twarzy. Nie innych, samych siebie.

Chłopcy w szkole córki założyli klub stukania sie mlotkami po twarzy, robili to w szkole, wrzucali filmiki i nawet na co Pani dyrektor wyszła z siebie i stanęła obok: zrobili oficjalna stronę klubu stukanie sie młotkiem po twarzy z logiem szkoły :smiley:

Młodzież chciała robić kluby zainteresowan a jak zwykle dziadersi wszystko niszczą.

Pewnie jesteście ciekawi po co stukać sie po twarzy młotkiem? Otóż w ramach czyli upiększania sie, powstało czyli walenie w kości aby w miejscu uszkodzenia kość narastala i chłopcy chcieli mieć bardziej męskie szczęki. Jak macie kiepskie szczęki to młotki w dłoń panowie:)

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Gdzie szukać ludzi/młode firmy, które potrzebują kompleksowej pomocy około firmowej ale z nastawieniem na tworzenie planu i contentu internetowego?

Już dawno temu przekonałem się, że najlepiej działam nie dla siebie, tylko z jasnym celem: pomoc z bieżącymi problemami danej firmy. Mam dość tworzenia tylko dla siebie - sklep z rękodziełem już dawno mi się znudził, tworzenie filmów dla siebie też, wolę robić teledyski i nagrywać muzyków.

No ale hobby to hobby, tu jeszcze przez lata nie będę zarabiać a mam zarówno sprzęt jak i umiejętności żeby pomóc małej dopiero wznoszącej się firmie kompleksowo. Nie muszę pracować jak typowa firma od contentu licząca każdą godzinę - bardziej chodzi mi o dosłowne wejście i pomoc w działaniu i to w każdym aspekcie od o tworzenia całego planu contentowego, tworzenie przestrzeni do nagrań, samo nagrywanie, nagłaśnianie, oświetlanie montowanie i testowanie nagrań razem z przerabianiem ich później na takie które lepiej działają.
Ale też jeśli są jakieś fuckupy pojechać gdzieś coś odebrać, jeśli pracownik dał d⁎⁎y wejść w jego rolę na kilka godzin albo pomóc po prostu z tym co jest potrzebne.

Mam świadomość, że takie działanie cięzko wycenić, wiem też że duża część małych firm w ogóle nie może sobie na taką pomoc w ogóle pozwolić ze względu na ceny, ale mam pół roku na zrobienie porządnego video portfolio i jednoczesne dorobienie sobie - nie muszę zarabiać kokosów, chcę zdobyć doświadczenie pracy z firmami.
Działałem tylko ze znajomymi w ten sposób, ale większość ma strasznie wolne tempo - niby chcą działać, ale jednocześnie choć oferuję konkretną pomoc nawet w około firmową, głupio im z tego korzystać i finalnie kończy się na niczym.

Miałem swój sklep rękodzielniczy przez ponad 8 lat, tworzę od kilku lat treści internetowe dla jednej firmy, sam hobbistycznie nagrywam ale wiem, że TO jest kierunek w jakim chciałbym iść.
Jakieś pomysły jak szukać, jak dotrzeć?

Po prostu wyszukiwanie firm o profilu który mi się podoba i spotkanie się na żywo żeby się przedstawić i powiedzieć jak mogę im pomóc?

Nie mam pomysłu, może Wy mi jakoś pomożecie, albo znacie ludzi z Wrocławia którzy potrzebowali by kogoś "od wszystkiego" który po prostu pchnie rzeczy do przodu a zamiast umowy po prostu wystawi fakturę i będzie działać b2b.
Jestem ciekawy waszych pomysłów : )

A jeden z moich wisiorków jeszcze z rękodzielniczych czasów dla przyciągnięcia uwagi

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Alert RCB to nieśmieszny żart, więc w przypływie wolnego czasu i frustracji stworzyłem bardzo krótki film.

Z definicji miał być systemem ostrzegania w wyjątkowych sytuacjach.
A wyszło, że w wielu sytuacjach jest wyjątkowo irytujący i nieostrzegający.

Zamiast alarmować wkurza sygnałami o silnym wietrze który nie nadchodzi albo burzy, która choć uderzyła nie była niczym wyjątkowym.

A gdy nadchodzi prawdziwe niebezpieczeństwo, ta prawdziwa i niebezpieczna dla życia "anomalia" - możliwe że alert zbagatelizujemy, w końcu widzieliśmy go przecież dziesiątki razy i nic dla nas wtedy nie znaczył, ot dziwna pogodynka.


Była taka przypowieść - „Chłopiec, który wołał: wilk!”
Oby tutaj tak nie było.


https://youtu.be/w6uMdutNjUw

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

83piorunów

Ależ się wpieprzyłem moi drodzy xD

Jak miałem 5 lat mój stary po prostu wsadził mnie na motorynkę i powiedział - JEDŹ.

Zrobił generalnie to samo co jego ojciec, z tą roznicą że pewnie mój dziadek wcześniej bardziej wytłumaczył możliwości które 5 latek jest w stanie zrozumieć a to znaczy głównie "manetki nie odkręcaj do końca"

A ja tak też zrobiłem. Babcia widziała moją glebę, ojciec dostał przez łeb za głupie pomysły a ja?

A mnie wessało i jedyne o czym myślałem to motorynka.

Więc ojciec jako mechanik z wykształcenia i inżynier z zamiłowania zrobił mi porządnie 3 kolową motorynkę - żałuję że nie mam zdjęć, ale z tyłu były normalne koła od motorynki, zawieszenie, napęd przeniesiony tylko na jedno koło generanie DZIAŁAŁO i o dziwo wyglądało.

Po krótkim czasie konstrukcja poszła w niepamięć a ja dumny mały gówniarz mogłem jeździć już po niezbyt rozległym podwórku na dwóch maleńkich kołach.

Wiecie co sąsiedzi w takim momencie robią w latach 90? Kupują swoim synom motorynkę, albo składają komara, albo wyciągają z szopy to co mają i wręczają swym dzieciakom dając niewielkie instrukcje które skracają się do "nie zabij się" , "po asfalcie masz nie jeździć", "obok Jankowskiego masz jeździć spokojnie bo już był u mnie że jest głośno", "masz wrócić na obiad". Ogólna wolność.

Banda 4 motocyklorynek (2x motorynka, komarek i jeden microcross 80cc)

Ogólnie najlepsza rzecz jaka może się wydarzyć dziecku w małej mieścinie gdzie nie ma za bardzo co robić fajnego.

Później przyszła Yamaha XT125 z lat 80, pojęcia nie mam gdzie mój stary ją kupił ale to było niebo a ziemia pomiędzy motorynką. Nagle okazało się że można jeździć po okropnych dziurach i nie czuć praktycznie nic.

A jak miałem jakieś 14 lat ojciec dorwał Hondę CL350. Piękny scrambler którego czasem mogłem używać a później stał się moim pełnoprawnym motorem na kilka dobrych lat.

I tak to motory były ze mną przez całe życie w zasadzie. Jak tylko zdawałem prawko, ojciec powiedział mi żeby robić od razu kat. A. Bo jak teraz nie zrobię to już później nie będzie mi się chciało.

A później jak niektórzy mogą kojarzyć z stałem się kierowca zawodowym, przez lata jeździłem autem a nie motorem i… motoru nie dotknąłem przez przeszło 15 lat. Nie było jak. Nie było kiedy.

Chciałem ale nie było mnie stać, albo nie było na to przestrzeni.

No i wpadają wiele lat później moje 35 urodziny, a ja stwierdzam przeglądając OLX - o kurde, Yamahy xj600 51j są strasznie tanie! 2000zł i można coś dorwać jeżdżącego!

Kupiłem starego sztrucla za 2100zł. Zarejestrowany, opłacony i myślałem że złapałem Boga za rogi - wystarczy zmienić opony i nic tylko jeździć! Co więcej, od dawna chciałem sam sobie poprzerabiać motor, więc może tak stworzyć scramblera? Taka mała klamra spinająca przeszłość i motor z którym się wychowywałem i jeździłem kilka młodzieńczych lat czyli Hondą o której wspominałem.

Rok później i wieeeele napraw oraz frustracji dalej mam maszynę z której nie do końca mogę się cieszyć xD

Jedno co chciałem zobaczyć zobaczyłem bardzo: chcę wrócić do jeżdżenia. Nagle mieszkanie we Wrocławiu zyskało pewien urok którego nie miałem od dawna - czyli przemieszczanie się po tym mieście to nie była katorga a przyjemność.

Zapomniałem w ogóle jak to miasto mnie wkurza jeśli chodzi o jazdę. A ja kocham jeździć! Wrocław sprawił że przestałem, przynajmniej po mieście. O wiele przyjemniej jeździło mi się rowerem i na niego się przesiadłem. Ale motorem?

Trzeba załatwić zakupy + coś ważnego dla mojej firmy? CYK. Z uśmiechem na twarzy wsiadam na Moto i jade.

Ale pierwszy rok to było szukanie problemu przerywania w wyższych partiach obrotów japońskiej kurtyzany. Nie polubiła mnie, coś było nie tak i nikt nie był mi w stanie pomóc.

To był też moment w którym okazało się że w motorze NASI BYLI. Elektryka połatana, niby model 51j w papierach, a silnik mocniejszy z rzadkiej wersji 3km co oznaczało duży problem z dostępnością części.

Więc czemu się wpieprzyłem moi drodzy którzy jeśli tutaj dotarliście, mogliście zapomnieć, że to właśnie od tego wątku zacząłem ten tekst?

Bo chciałem zmienić tylko trochę wizualnie moja maszynę i przywrócić jej sprawność.

A skończyło się na tym że gaźniki czyscilem z pomocą kolegi i chińskiej ultrasonicznej czyszczarki, pierwszy raz w życiu synchronizowałem gaźniki, stwierdziłem jednocześnie że w sumie zegary są brzydkie więc sam zrobię obudowę do nich, jednocześnie przecież miałem robić scramblera więc walić to wszystko tniemy ramę i zrobimy inny błotnik.

… No i się wpieprzyłem. Bo ja się w sumie na tym nie znam. Od zawsze byłem kombinatorem, ale ja jebe w paru aspektach nieźle się przeliczyłem xD

Więc mamy początek sezonu a mój motor jest w kilkunastu częściach. Jutro wracam do strojenia gaźników, kończę elektrykę (dumnie brzmi, po prostu chce żeby customowe złomowe światła zaczęły działać porzadnie i wymieniam jedną wiązkę) oraz tnę siedzenie tak, żeby dać do tapicera który zrobi mi z tego coś ładnego.

A ja MOŻE, tylko może wyjadę na chwilkę na tymczasowym siedzeniu sprawdzić czy wszystko chodzi.

I za dwa lata kupię coś bliższego memu sercu. Albo zacznę odnawiać stara hondę, bo zapomniałem że to czym jeździłem za młodu, czyli poczciwa Honda CL 350 z 79 roku to już przeszło 47 letni motor. KLASYK.

Dobrze się czasem wpieprzyć. Bo pierwszy raz w życiu pozwalam sobie na błędy. Kiedyś za błędy dostawałem po prostu wpierdol, ot takie czasy. Pozniej sam się za nie karciłem, ot taka była moja psychika działała przez lata - a teraz pozwalam sobie coś zepsuć, bo w końcu się zmieniłem i w końcu umiem zrobić coś DLA SIEBIE czego każdemu z Was od serca życzę.

Milego!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

260piorunów

W Castoramie nie pracujesz - Castorama się wydarza. Wchodzisz normalnym człowiekiem, wychodzisz kimś, kto potrafi przez 20 minut tłumaczyć różnicę między kołkiem a twoim życiem i nadal być uprzejmy.

Klient stoi nad wiertarkami jak nad grobem faraona. Mówi, że „on nie chce nic drogiego, tylko porządne”. Bierze najtańszą. Patrzy mi w oczy i mówi, że „jak się zepsuje, to wróci”. Wiem, że wróci. Wszyscy wracają. Castorama nie ma klientów - ma cykle.

Radio gra jedną piosenkę trzeci raz w tej samej godzinie. Nikt jej już nie słyszy, ona po prostu jest, jak szum w głowie. Ktoś przez radio mówi „czy ktoś może podejść”. Zawsze ktoś może. Zawsze ty.

Wózek paletowy prowadzi się jak wózek sklepu po LSD. Jedzie gdzie chce, skręca kiedy uzna, że to dobry moment. Paleta wygląda jakby była ułożona przez człowieka, który nienawidził zarówno towaru, jak i przyszłych pokoleń.

Klient pokazuje mi zdjęcie z telefonu. Coś rozmazane. Pyta, czy „to da się zrobić”. Odpowiadam, że tak. On mówi, że „wiedział”. W tym momencie zostałem konsultantem snów.

Kasa woła. Kasa zawsze woła. Kasa to serce Mordoru. Wchodzisz na chwilę, wychodzisz z historiami ludzi, których nie chciałeś poznać. Pani opowiada o remoncie, rozwodzie i że silikon był za rzadki. Nie wiem, co odpowiedzieć, więc pikam produkty szybciej.

Kierownik pojawia się nagle, jak random encounter. Pyta, czy „ogarniesz jeszcze dział”. Dział to pojęcie metafizyczne. Dział nie ma końca. Jak ogarniesz, to znaczy, że nie ogarnąłeś wystarczająco.

Przerwa przychodzi, ale nie siada. Kanapka jest ciepła w złym sensie. Kawa smakuje jak decyzje życiowe. Ktoś mówi „jeszcze tylko godzinka”. To kłamstwo funkcjonujące w obiegu zamkniętym.

Zwrot. Towar wygląda jakby przeżył pożar i rozwód. Paragon pamięta papieża Polaka. Klient mówi „bez problemu, prawda?”. Bez problemu. Zawsze bez problemu. Problem jest abstrakcją.

Pod koniec dnia ktoś pyta mnie, czy tu jest ciężka praca. Patrzę na regały, radio, palety, ludzi i mówię „różnie bywa”. To najbezpieczniejsze kłamstwo.

Wychodzę. Drzwi się zamykają. Na parkingu odzyskuję słuch. Jutro wrócę. Nie dlatego, że chcę. Dlatego, że Castorama nigdy nie kończy zmiany -tylko ją przerywa

za /ludzie/krysztofiakowy90

Kompan8piorunów

Zawsze mnie to zastanawia, jak to jest: nielubisz swojej pracy a tam siedzisz. DLACZEGO?

Jeśli siedzisz i nigdzie indziej nie chcą Cię zatrudnić to nie marudź.

Myślisz że gdzie indziej jest pięknej, lepiej? Nope. Każdą robota ma swoje uciążliwości. Kontakt z ludźmi. Itp.

Takie życie.

P.S. pracuje od 21 roku życia w różnych pracach zaczynając od ulotek, przez helpdesk z callcenter po co consulting i siedzenie z dyrekcją w jednym pokoju. Jednego się nauczyłem: "nie pi⁎⁎⁎ol jak ci źle, a jak ci źle to zmień pracę. Marudzeniem tylko wkurwiasz innych".

Pokaż więcej komentarzy (47)

Gruba ryba

w Hydepark

53piorunów

Lata 90 to była jazda bez trzymanki na pewno. Jestem rocznikiem 90 więc nostalgia bardziej jak szarość Polski tamtego okresu.

Gość który jeździł wtedy w Małopolsce po jarmarkach z grami wbił się za⁎⁎⁎⁎ście w nisze - małe podhalańskie wioski, raz w tygodniu jarmark, a przyjeżdża gość od którego możesz kupić dosłownie każdą grę o której słyszałeś. A jak nie ma?

Zapisuje Cie na listę i po tygodniu w tym samym miejscu masz to co chciałeś.

Kupiłem od niego pierwszego gameboya advance za chyba 180zł, z pół roku oszczędzałem. A marzyłem o nim po tym jak pojechałem do kuzyna do Warszawy na Ursynów, gdzie stacja metra była na łące, a my tam zamiast gdzieś łazić graliśmy w pokemony a później w piłke z osiedlakami.

Dla mnie wtedy inny świat, szczególnie podwórka osiedlowe gdzie u mnie podwórko było po prostu wokoło mojego domu + drogą gruntowa którą można było jeździć motorynka 4km do innej wiochy i starzy tylko mówili żeby nic nie rozjebać co i tak robiliśmy xD

A wypalanie płyt?

Mój dobry kumpel, swoją drogą niezły skurwisyn który za co się nie brał to mu wychodziło - snowboard? Wicemistrz Europy juniorów w slalomie. Biegi do dzisiejszego dnia rekordy w szkole. Jednocześnie wziął się za kulturystykę i gdyby nie Polska (wygrane 1 miejsca na oficjalnych polskich dużych zawodach a w nagrodzie pakiet odżywek) to mógłby z tego żyć.

Ale. Mój sąsiad prócz tego że brał stypendium z gówno szkoły, jeździł w piekarni od 4 do 10 (na pełen etat, po prostu dobrze sobie poukładał punkty i ludzi) zajmował się też sprzedażą i wypalaniem gier na płytach.

Miałem pierwszego kompa w 96 (Pentium mmx166 i voodoo2 robiły robotę) a on kilka lat później wydał chore pieniądze za nagrywarkę, prędkość chyba x4. Nagrywarka wtedy kosztowała naprawdę chore pieniądze.

Kupował gry na jarmarku o którym była mowa na który przyjeżdżał gość który otworzył nam wszystkim oczy na świat gier i powielał a później w szkole rozprowadzał.

Nagrywarka zawróciła się w dwa miesiące xD

Ciekawe czasy dla takich dzieciaków jak my, wspominam całkiem miło i nie wiedziałem że czasem było patologicznie i ciężko.

Także nostalgia, ale jednocześnie jak pomyślę, gdy po latach rozmawiam ze znajomymi z mojej wiochy o alko i co tam się w domach różnego wyrabiało to nostalgia trochę jest przemywana spirytusem.

Mój stary wysoko funkcjonujący więc wielkiej patoli nie było, ale alko mocno bo trzeba sobie jakoś radzić z Polską lat 90 i czasami w których gotówka to coś nowego.

Przez lata nawet nie wiedziałem że rozkręcając firmę ze wspólnikiem zastawili chałupy, żeby było co zapłacić ludziom jako że ktoś nie zapłacił za robotę 2 miesięcy i strzelili prawie bankruta

No po⁎⁎⁎⁎ne czasy generalnie, ale i tak nostalgia.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Specjalista

w Hejto

257piorunów

No to i ja, po 10,5 roku na Wypoku, przesiadam się na Hejto. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Założyłem konto na Hejto jeszcze w 2023, ale w ogóle na nie nie wchodziłem - przyzwyczajenie brało górę i wbijałem na wykop. Niemniej afera na dwudziestolecie przelała czarę spierdolenia, jakie tam od dłuższego czasu panuje, i kazała mi się stamtąd wynieść.

Nie byłem szczególnie aktywny tam i nie będę zapewne szczególnie aktywny też tutaj, ale jako że należy się przywitać, to się witam.

Dzień dobry!

Pokaż więcej komentarzy (48)

Osobistość

w Hydepark

58piorunów

Z kolei moje 2025:

* W styczniu tego roku podjąłem nową pracę na UoP po raz pierwszy od ponad 10 lat, ponieważ wcześniej prowadziłem JDG

* W marcu urodził mi się syn i to był początek rodzenia się we mnie nowego rodzaju miłości, która mnie zaskoczyła, bo nie sądziłem że w moim wieku jestem w stanie odczuwać takie emocje

* W lipcu przeprowadzono na mnie operację usunięcia guza trzustki, który przez kilka miesięcy od diagnozy wprowadził do naszego związku czarne chmury, ponieważ do samego końca nie byliśmy pewni z jakiego typu guzem mamy do czynienia. Na szczęście okazał się niewielkim, nieagresywnym typem guza, kwalifikującym się do enukleacji

* W listopadzie zapadła ostatecznie klamka i w styczniu nadchodzącego roku podpiszemy umowę kupna działki, która (mam nadzieję) będzie nas cieszyć przez nadchodzące lata

To chyba tyle. Działo się dość sporo i jak to tej pory był to najbardziej intensywny rok w całym moim 41-letnim życiu. Intensywny zarówno fizycznie (rany pooperacyjne zrastają się dużo dłużej niż myślałem) jak i psychicznie. Sam nie wiem czy był to rok pozytywny czy negatywny, ale na pewno bilans jest dodatni :smiley:

Na nadchodzący rok chciałbym Wam życzyc przede wszystkim zdrówka, bo całą resztę da się kupić. Aha, no i badajcie się regularnie, bo nigdy nie wiecie co Wam może rosnąć tam w środku!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Jeden przejazd McLarena i prawie pół mln zł kosztów dla gminy

https://share.google/FKOzZuGfFdnCEgJuC

Grubsza akcja z mclaren'em, który wjechał w dziurę na gminnej drodze.

Tytan3piorunów
Jadąc z prędkością ok 30-40 km/h nagle poczuł on uderzenie i wstrząs. Po przejechaniu ok. 50 metrów

Zamiast zatrzymac sie od razu, to szorowal 50 metrow po asfalcie i rozwalal dalej. Gmina powinna w papuge zainwestowac.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Gruba ryba

w Hydepark

63piorunów

Nie wiem o co chodzi ale dołączam do zabawy, jeśli to będzie paskudne dajcie znać kogo mam zabić za zmarnowanie mojej ulubionej zupki chińskiej

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

129piorunów

No wyjebią mnie z pracy jak nic bo zadaję za dużo pytań xD

Aaa tak, witam kolejnej chyba 3 części dzienników niedoświadczonego Shuntera na

Zapomniałem już jak firmy transportowe kombinują i choć domyślam się dlaczego tak jest (pomijając oczywiście cięcie kosztów) cholernie cieszę się, że jestem w takim miejscu w życiu że nie jestem na ostrzu noża finansowo i mogę sobie pozwolić na ewentualnie walenie papierami.

Na rozmowie usłyszałem “wszystko co trafia na konto jest oskładkowane, dniówka 340zł na rękę i robimy po 10.5h"

Typowa sytuacji kierowcy zawodowego.

Oczywiście minimalna na konto, reszta uznaniówki i premie - co śmieszne, fakt że powiedziano mi że całość pieniędzy ładuje na koncie była małym ewenementem bo to rzadkość, zazwyczaj próbują wciskać pod stołem.

ALE. Na warunki się zgodziłem, pełna świadomość jak to wygląda, mija 3 dzień szkolenia umowy nie ma. Dopytuje - będzie. Pierwszy dzień oficjalnej pracy, wyrabiam badge na bramy i dostepy, dopytuję: będzie jutro.

Jako że wszystko szło oficjalna drogą a nie telefoniczną i miałem to na papierze jakoś się tym nie przejmowałem, rzeczywiście umowa przychodzi po dwóch dniach

Ah moi drodzy, jakże piękna jest to umowa. Zrzekanie się nadgodzin (pamiętajmy, 10.5h oznacza że miesięcznie 16 dni to pełen etat), nocki nie są dodatkowo płatne a dopiero powyżej 18 dni pracy są dodatki do dniówki.

I tu pojawia się Państwo Polskie i szara ciekawa strefa. W czystej teorii powinni się trzymać litery prawa które obowiązuje nas wszystkich - płacone dodatkowo godziny nocne, płacone nadgodziny, BRAK zaplanowanych nadgodzin i tak dalej.

Ale nadal jeśli ktoś stworzy umowę w której zacznie kombinować - możesz iść do PIPu, możesz dokumentować grafiki i brak zapłaconych nadgodzin i tak dalej, ale bardzo możliwe że nic nie uzyskasz, albo uzyskasz coś co jest niewarte zachodu. Niestety tak to jest.

Cóż, mówiono mi o tym, jak już mówiłem zaakceptowałem fakty ale jest pewien mały problem z którego kisnę bo firma zachowuje się jak dzieci a ja to obserwuję z uśmieszkiem i co i rusz dopytuję.

Razem z umową brak regulaminu wynagradzania, choć podpisuje się że się go otrzymało i tu czerwona lampka, więc już pierwszego pracowniczego dnia gdy mam podpisywać umowę która dostarcza mechanik (xD) w sumie nic nie wiadomo.

Telefon, oni nie wiedzą dadzą znać.

Podpisałem, papiery dostałem pieniądze na konto za 3 dni szkolenia poprzedniego dnia - to działamy, dopytam w trakcie, przecież wiem że chodzi o kombinacje i przecież dobrze wiem czemu nie dostałem regulaminu.

Profilaktycznie i choć to niewiele zmienia skreślam na obu kopiach że zapoznałem się z regulaminem (którego w końcu nie dostałem prawda?) a umowę oddaje mechanikowi który przecież nic nie wie.

I tu zaczyna się właściwa część historii, wybaczcie rozciągnięte tło ale od tego momentu z małą satysfakcja piszę na watsuppie do kierownika kiedy dostanę regulamin wynagradzania.

Niebawem.

Webasto nie działa zgłaszam, jednocześnie pytam jak tam z moim regulaminem a telefonów nie odbieram celowo.

Zgiąłem kontenera, piszę o tym jednocześnie daje znać że dalej nie dostałem regulaminu.

I tak mija kilka dni w końcu piszę już z irytacją i wprost stylem pytającym który bardzo lubię.

“Czy nie uważasz że to niepoważne podejście szczególnie na samym początku współpracy? Brak wglądu do regulaminu choć umowa twierdzi że się z nim zapoznałem"

I po tym dostaję dokładnie to, czego potrzebowałem - nie regulamin (jego nie dostałem od 3 tygodni xD) ale NAPISANĄ wiadomość, że pan K. rozumie o co mi chodzi, ale to co ustalaliśmy pozostaje w mocy: 340zł dniówki na rękę, wszystko oskładkowane na konto”

Czy idiotyzmem jest podpisywanie umowy bez wglądu do regulaminu? Yep, nie róbcie tak.

Ale to nie jest sytuacja w której wszyscy wstają i klaskaja w dłonie a konduktor, choć w tym przypadku dyspozytor też klaskał i uścisnął mi dłoń.

To po prostu rzeczywistość a ja przynajmniej mam na piśmie to co chciałem a co chcieli powiedzieć tylko przez telefon. Śmieszne to jest, od kierowców na pytanie co dostają na pasku dostałem urocza odpowiedź “domyśl się - Andrzej raz napisał ze chce pasek to dostał paragon z biedronki z którego nic nie wynikało a pozycji było za przeproszeniem od c⁎⁎ja i nie wiadomo było kto jest synem kogo”

Urocza była też odpowiedź którą dostałem gdy dalej dopytywałem się o regulamin: “kadry mnie poinformowały że obecny regulamin jest przestarzały zmieniamy w nim zapisy i będzie dostępny do wglądu kierowców w połowie miesiąca”

Sprawdźcie dzisiejszą datę xD

Nie dziwię się, nie pluje na nich - zwyczajnie to śmieszne jak trzeba się wygimnastykować w takich miejscach żeby podatkowo zrobić wystarczającą optymalizację na ludziach, by góra była zadowolona.

A najśmieszniejsze jest to, że ja pasek i regulamin wynagrodzenia chcę głównie po to, żeby obliczyć jakie mają koszty na pracownika i zaproponować im konkretną kwotę na b2b tak żeby obie strony były zadowolone.

I wtedy potencjalny mój plan jest taki, by próbować wrócić do rękodzieła na pół etatu reaktywując sklep i dalsze pomysły (LAMPKI!!) a tutaj siedzieć 12 dni w miesiącu by mieć stabilność finansową i nie martwić się Zusem.

Bo niestety widzę że jeśli tutaj miałbym pracować te 17-18 dni moje siły kończą się na tym co samemu udało mi się zdobyć przez lata: czyli dwa stałe dodatkowe zlecenia na które poświęcam 5 dni w miesiącu + ten etat.

Zero rozwoju tylko stanie w miejscu i zarabianie.

Ale tak szczerze? Najbardziej ucierpiało moje ego xD byłem pewien, że mimo wszystko składając CV w różne miejsca (marketing entry lvl, drukarnia, pracownik gazety, fundacje pomocy, animator, przedstawiciel handlowy kilku różnych po⁎⁎⁎⁎nych rzeczy i pewnie z 50 różnych dziwnych opcji znalezionych na pracuj.pl i LinkedIn) i z moim doswiadczeniem rozpisanym jako jdg ze wszystkim i współpracami które miałem przez lata COŚ ZNAJDĘ PRZYSZŁOŚCIOWEGO, ALBO PRZYNAJMNIEJ ROZWOJOWEGO.

A tu kop do d⁎⁎ę i powrót za kółko.

Ale to tylko ego, przewożąc kontenery mam dużo czasu na myślenie o tym wszystkim i nowy plan się kreuje.

A jak przyjdzie w końcu regulamin pracy, dam znać xD

Miłego ludki i pamiętajcie - walczcie o siebie samych w miejscach pracy, wymagając szacunku który ma działać w obie strony!

PS: Kierowca zawsze będzie kopany. I może dlatego wśród nich jest aż taki syndrom zbawców narodu i wozicieli bułek, wędlin itd. Często kopani są na własne życzenie, ale cóż zrobić jak często rzeczywistość przytłoczy i nie zostaje nic innego jak jechać przed siebie i zarobić jak najwięcej?

Fanatyk3piorunów

@Krzakowiec potwierdzam warto czytać co podslyaja. Pamiętajcie oni nad tymi umowami siedzieli kilkanaście godzin, a wy macie się zdecydować kilka minut. To samo w sobie jest sku⁎⁎⁎⁎⁎⁎stwo i jak najbardziej macie prawo prosić o to by wam przysłali na maila żebyś mógł sobie poczytac.

Mnie w IT kiedyś podsunięto umowę że mam jeździć do kacapii. Ja pi⁎⁎⁎⁎le ciekawe czemu o tym nie wspomnieli na rozmowach. Nie podpisałem i wyszedłem. 😉

Pokaż więcej komentarzy (23)

Lider

w cybulion jest inny

16piorunów

Ej Krzaku!!! @Krzakowiec ten twoj meszek to z czego jest? Nie otruje avocado?

Gruba ryba1piorunów

Hej :smiley:

To naturalny chrobotek reniferowy. Jedyny minus to ludzie nie piszą o tym że jest barwiony przez człowieka, bo podczas rośnięcia gdy zaczyna łapać wilgoć zastępuje się ją gliceryna z naturalnymi barwnikami.

Ja używałem go już w bardzo różnych miejscach, mój niezbyt bystry kot którego na studia nie wyśle zjadł go i zwrócił więc w czystej teorii powinien być bezpieczny dla roślin i otoczenia :))

Swoją drogą jeśli tylko będzie mieć wilgoć powinien wytrzymać bez problemu parę lat - to zadziwiająca roslinka i do dzisiaj jestem dumny że jest moim "wypelniaczem" w paczkach :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

46piorunów

Autorytet19piorunów

@PanNiepoprawny Ten Wiedźmin miał przynajmniej słowiański sznyt. Moim zdaniem tylko smok się nie udał w tej adaptacji, nie przypierdalam się do szczegółów jak psychofani serii.

Gruba ryba9piorunów

Oni to nagrali w chyba bardzo krótkim czasie.

Jednocześnie rząd niesprzyjający twórcom, parli pod prąd, śmieszne pieniądze i to w czasach w których CGI było na śmiesznym poziomie więc gdyby mieli budżet pewnie robili by ruchomą mechaniczna makietę by ograniczać koszty.

Pokaż więcej komentarzy (6)