ZielczanFanatyk
31piorunówNo to taki drop wyszedł na wynos

Jutro pewnie wszystko zniknie :)
@Lubiepatrzec może ciut dłużej :grinning:
@Lubiepatrzec myślę że nie da rady całego mydła tak szybko zjeść :)
Do kieszeni pakowałeś?
Dołączył/a:
ZielczanFanatyk
31piorunówNo to taki drop wyszedł na wynos

Jutro pewnie wszystko zniknie :)
@Lubiepatrzec może ciut dłużej :grinning:
@Lubiepatrzec myślę że nie da rady całego mydła tak szybko zjeść :)
Do kieszeni pakowałeś?
MortadelajestkluczemGruba ryba
29piorunówŚwieża dostawa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Daj pan chociaż jakieś ciekawostki z każdej z tych książek :face_with_cowboy_hat:
@Ratatosk Tak na szybko - teraz czytam o Szoszonach (na zdjęciu nie ma tej pozycji) - byli pokojowi, usuwali się na bok, nie napierdala, przepraszam, nie walczyli z białymi tak, jak inni (terytoria mieli naprawdę duże). taki Twain pisał o nich z pogardą, że tak "upodlonego rodzaju człowieka to nie widział".
Żywili się skromnie, korzonkami, larwami etc, po latach okazało się, że dieta była doskonale zbalansowana. Oczywiście potem, jak osadnicy zaczęli ich ziemię pod swoje preferencje ustawiać, pojawił się głód
(nie, w żadnym wypadku nie jest to z mojej strony argument za "wpierdala, przepraszam, jedzmy robaki")
schweppessGruba ryba
52piorunów222 + 1 = 223
Tytuł: Na południe od Brazos
Autor: Larry McMurtry
Kategoria: western
Wydawnictwo: Vesper
ISBN: 9788377312766
Liczba stron: 862
Ocena: 10/10
Pamiętam szok, jaki przeżyłem, gdy po paru godzinach grania produkcja Rockstar zatytułowana Red Dead Redemption 2 rozpostarła się przede mną w całej swej okazałości, a historia z każdym kolejnym dialogiem i każdą kolejną napotkaną osobą nabierała coraz większych rumieńców. Było to dla mnie coś doprawdy niesamowitego, sprawiło to, że chłonąłem każdy moment spędzony w tamtym świecie i pomimo, że byłem ciekaw dalszego ciągu fabuły, to nie chciałem jakoś kontynuować, bo zbliżało mnie to do końca przygody oferowanej przez Rockstar.
Wspominam o grze, bo podczas lektury powieści pana McMurtry'ego miałem identyczne odczucia. Nie byłem w stanie skupić się na czymkolwiek innym, chciałem tylko chłonąć kolejne strony i przeżywać losy wykreowanych przez autora postaci. Historia spędu bydła zaczynająca się w południowym Teksasie, a kończąca się na północy mitycznej Montany rozkręca się powoli, stopniowo, a akcja toczy się dość leniwie. Piszarz sporo miejsca poświęca wspomnieniom, wątkom pobocznym i rozmaitym emocjom towarzyszącym bohaterom, którzy są chyba najmocniejszą stroną "Na południe od Brazos". Ich kreacja to coś niesamowitego, są autentyczni i głębocy psychologicznie. A co za tym idzie, same opisy relacji między nimi, ich zmian, postrzegania poszczególnych aspektów są kapitalne i czyta się je z wypiekami na twarzy.
Jakby tego było mało, nie brakuje tu ciekawych spostrzeżeń dotyczących życiowych kwestii, rewelacyjnie napisanych dialogów i kwestii obyczajowych takich jak choćby kobiecość.
I nie wiem po prostu co tu jeszcze mógłbym dodać, wierzcie mi, do tej pory mam lekkie drżenie rąk na samo wspomnienie niesamowitego czasu, jaki spędziłem z tą pozycją. Pewnie przez to tekst będzie nieskładny, a za jakiś czas jak będę go czytał, będę się dziwił, jak mogłem coś tak słabego napisać. I choć przed rozpoczęciem pisania tego tekstu powtarzałem sobie, żeby podejść racjonalnie do tematu, to nie potrafię. Po prostu nie potrafię. Bo takie książki, które zostawiają takie silne emocje w czytelniku, zdarzają się rzadko, bardzo radko. Dlatego nie widzę innej opcji niż 10/10.

Tak jak napisałeś - jedną z najmocniejszych stron książki jest głębia psychologiczna opisywanych postaci i relacje między nimi. W ogóle to się czyta jednym tchem, jak dobry kryminał. Świetny western. I porównanie z RDR2 całkiem trafione, akcja też rozwija się dosyć powoli, ale od pewnego momentu nie można się oderwać.
Dawno nie zdążyli mi się czytać żądnego westernu. Przekonałeś mnie :smiley:
kimunyestTwórca
36piorunówPodobno już nie pierwszy raz. Powinno się takich wyłapać i ręce przy samej d⁎⁎ie poucinac. Uwaga! #katowice #slask
Kiedyś jak mieszkałem na jednym osiedlu, to powstała straż sąsiedzka, bo ludziom obrabiali komórki lokatorskie. Jak dostali raz wpierdol, to już więcej nikt nic nie ukradł, a policja rozkładała ręce.

Masakra co się ostatnio dzieje. U mnie na osiedlu (Siedlce) już trzeci czy czwarty włam był w ciągu miesiąca (!) Koleżanka mojej baby, która mieszka w Białymstoku mówi, że tam jest to samo. Swoją drogą to nie wiem jak można nie zamykać drzwi od mieszkania, gdy się siedzi w środku.
@Ratatosk ja nie zamykam.
@kimunyest W krakowie na Ruczaju te same metody. Mojemu factowi ukradli laptopa z biurka dokladnie w taki sposob jakis rok temu. Rok pozniej i ubezpieczenie mienia pozniej: ktos nam juz na nowe mieszkanie normalnie i bez pardonu sie na przedpokoj wjebal ale mamy psa bandyte i generalnie zrobil sie z tego rumor okropny. Jedyne co widzialam jak wybieglam do przedpokoju to gorączkowe zamykanie drzwi przed psem :grinning: Wyszlismy za nim ale sie ulotnil w ulamku sekundy.
schweppessGruba ryba
58piorunów_Mark Maggiori - The Place Where You Can Hear Silence (2015)_

@schweppess dodaję ścieżkę dźwiękową
https://youtu.be/AFa1-kciCb4
The good the bad and the ugly - Thememy favourite them tune ever from the legendary film the good the bad and the ugly composed by enio moricone (sorry bout spelling) from the famous series whic...YouTube@madhouze wole tą wersje https://www.youtube.com/watch?v=enuOArEfqGo
The Good, the Bad and the Ugly - The Danish National Symphony Orchestra (Live)#TuvaSemmingsen #DNSO #FilmmusicLIVEThe Good, the Bad and the Ugly Composed by Ennio MorriconeVarious flutes: Hans Ulrik, Russell ItaniVocals: Tuva Semmingse...YouTube@frk mi nie podeszła
@schweppess dodaję gameplay #reddeadredemption2
MortadelajestkluczemGruba ryba
21piorunów
Aż mi się "Dyliżans" Forda przypomniał :smiling_face_with_3_hearts:
@Ratatosk Wspaniały film