Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Stannis_BaratheonKompan

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 12 komentarzy
  • 0 obserwujących

Lider

w Seriale

25piorunów

Kurcze obejrzałem sobie wczoraj 4 i 5 odcinek rycerza siedmiu królestw no i one są epickie i piękne.
Opowiadania Martina nie znałem, na początku wydawała się to prosta opowieść od zera do bohatera, gdzie wszystko pójdzie łatwo i sielankowo ale właśnie w tych odcinkach cała esencja świata GoT została wyciśnięta.

Za tydzień ostatni odcinek pierwszego sezonu - czekam z niecierpliwością.

Kompan1piorunów

Bardzo dobry serial, polecam i pozdrawiam.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

37piorunów

Wybory, wybory... i po wyborach. W pierwszej turze poparłem Duńczyka, bo przekonał mnie atomową Polską i swoją wizją lewicy, skupiającą się na industrializacji, mieszkalnictwie i prawach pracowników, a nie na feminizmie, LGBT i "inżynierach". Chcę, żeby ta wizja dominowała w debacie publicznej i cieszę się że zrobił dobry wynik.

Rozważałem też głos na Hołownię, ale w ostatniej chwili się zniechęciłem. Bo skłamał w głupiej sprawie – gdy Jakubiak w debacie spytał go o symbole Polski Walczącej usunięte z Ministerstwa Środowiska, to bez zająknięcia powiedział że to tylko na czas remontu i już wróciły. A to nieprawda.

Natomiast w drugiej turze nie zagłosuję wcale, bo jestem przeciwny zarówno duopolowi, jak i obu kandydatom. Żaden z nich nie ma ani mózgu, ani kręgosłupa, żeby sprostać stanowisku prezydenta RP. I nie przyłożę do tego wyboru ręki.

Pięć lat temu przyłożyłem. Zagłosowałem na Trzaskowskiego przeciwko Dudzie. Z obrzydzeniem, ale bardzo chciałem przełamać monopol władzy PiS-u. I co powiecie? Jak na granicy pojawili się inżynierowie, różne Sterczewskie, Jachiry, Ochojskie i inne k⁎⁎wy szatany dostały małpiego rozumu, to Rafał powiedział że obrona granicy ssie i gdyby był prezydentem, to by żadnej zapory i żadnych push-backów nie podpisał. A mi się robiło zimno, bo sam na niego głosowałem. O nie, panie Trzaskowski, drugi raz nie dam się w c⁎⁎ja zrobić.

O Nawrockim nie chce mi się nawet gadać, tak samo jak i o jego partii. O przepraszam, partii która decyzją prezesa go popiera. Od czasu powstania PiS-u nigdy na nich nie głosowałem i nie ma opcji, żebym zagłosował. Ale pamiętając im Baltic Pipe, obronę granicy przed operacją hybrydową Łukaszenki i przekazanie Ukrainie czołgów i bewupów w krytycznym momencie – jestem w stanie zrobić dla nich to, że się wstrzymam od głosu.

Decydujcie, kochani Polacy.

Specjalista10piorunów

No to jeszcze takich niegłosujących razy tysiąc, powtórzmy w internetach kluczowe frazy zgodnie z kluczem podanym przez @Dzemik_Skrytozerca i cyk, tak nas kukle będą swędzieć, jak nas jeszcze nie swędziały nigdy.
Będziemy mieli swojego Orbana imieniem Jarek, fajnie kurde, w końcu PiS obiecał w Polsce drugi Budapeszt. No i dowiezie…

Specjalista2piorunów

@xniorvox bardzo dobrze napisałeś bez agresji itp a w komentarzach chcą cię ukrzyżować, wybór między dżumą a malarią jest wg ich rozumowania - najlepszy :smiley: K@rwa od 30 lat ci sami!!! Ale teraz na pewno się uda.

Pokaż więcej komentarzy (67)

Gruba ryba

w Książki

44piorunów

681 + 1 = 682

Tytuł: Pan Lodowego Ogrodu - tom I
Autor: Jarosław Grzędowicz
Kategoria: fantasy, science fiction
Ocena: 8/10

- Kiedy zacznie się wiec? - pytam.
- Nie wiesz? Już trwa.
Czuje się jak w szkole. Dlaczego zawsze wszyscy skądś wszystko wiedzą, a ja nie. To jak zły sen. "Do kiedy trzeba zaliczyć chemię? - Nie wiedziałeś? Do wczoraj.". A potem tak samo przez całe życie.

To dla mnie powrót sentymentalny, bo kilka lat temu, o czym już pisałem przy okazji wpisu o _Księdze jesiennych demonów_, właśnie za sprawą pana Grzędowicza i jego sagi Pan Lodowego Ogrodu na nowo rozkochałem się w czytaniu książek. Nie miałem co prawda zamiaru czytać znów całej sagi, nie miałem nawet zamiaru w ogóle do niej wracać, ale kiedy dowiedziałem się, że w miejscowym (czymś w rodzaju) dyskusyjnego klubu książki ten właśnie tom będzie na najbliższym spotkaniu omawiany, zdecydowałem że, jeśli chcę tam pójść i podyskutować, wypadałoby go sobie odświeżyć.

Lubię wracać tam gdzie byłem śpiewał pan Zbigniew Wodecki i te słowa doskonale opisują moje wrażenia związane z powtórnymi odwiedzinami Midgaardu – planety na drugim końcu wszechświata, na której rozgrywa się akcja całej sagi. Na tę planetę zostaje wysłana kilkuosobowa ziemska misja badawcza, po której jednak słuch zaginął. Wobec tego, zgodnie z ziemską moralnością należy wysłać po tych ludzi ekspedycję ratunkową. Samotnie, z pewnych względów, wysłany zostaje na nią Vuko Drakkinen, chorwacko-fińsko-polski śmiałek, wybrany spośród kilku kandydatów. W odróżnieniu więc od wyprawy badawczej na wyprawę ratunkową wyrusza tylko jedna osoba. Jedna osoba, ale za to jaka!

Świetnie są zbudowane postaci uczestniczące w tej historii. Zacząwszy od Drakkinena, jednego z głównych bohaterów, o którego wyborze do przydzielonego mu zadania zadecydowały przede wszystkim cechy jego osobowości – ciekawe i konsekwentnie przez cały ten tom określające jego zachowanie – a na dodatek jeszcze „ulepszonego” w laboratorium. Tak, Drakkinen jest superbohaterem, posiada nadprzyrodzone zdolności. Ten nadprzyrodzone zdolności są jednak równoważone jego słabościami, a użycie ich ma swoje konsekwencje. Balans tej postaci autor zachował w sposób wyśmienity.

Drugim z głównych bohaterów, którego z jakichś, chyba niezrozumiałych do końca dla mnie powodów, polubiłem bardziej, jest następca Tygrysiego Tronu, wywodzący się z rodu Kirenenów syn cesarza podbitego Amitraju. Młodzieniec, którego historię poznajemy od momentu rozpoczęcia nauki, przygotowania do objęcia władzy (rozdział Odwrócony Żuraw – coś, co przy pierwszym czytaniu te kilka lat temu zrobiło na mnie tak piorunujące wrażenie, że większość opisanych wydarzeń pamiętałem do dziś, coś co moim zdaniem obroniłoby się – i to fantastycznie – jako samodzielne opowiadanie), a który to zostaje w wyniku okoliczności rzucony w wir wydarzeń związanych z nastaniem na planecie nowego porządku. Postać tak kontrastowa w stosunku do Drakkinena wrzucona do tego samego świata nie tylko pozwala przedstawić go z dwóch różnych perspektyw (Drakkinen, który nie rozumie świata, do którego przybył i musi się sam go nauczyć oraz młody następca tronu, którego tego świata uczą), ale czyni tę historię niesamowicie ciekawą.

Kapitalny pomysł miał pan Grzędowicz na sposób opowiedzenia tej historii. Wątki Drakkinena i młodego cesarza prowadzone są oddzielnie, opisywane w co drugim rozdziale i w tym pierwszym tomie nie krzyżują się ze sobą. Płacąc za jedną książkę dostajemy więc dwie oddzielne historie! – moim zdaniem to się opłaca! Dodatkowo – świetne rozwiązanie narracyjne – przygody Drakkinena opowiadane są z perspektywy trzeciej osoby, zwykle aż do momentu kiedy zaczyna się dziać coś dynamicznego, narracja wówczas przechodzi w pierwszoosobową. Efekt? Kapitalny!

W ogóle sposób w jaki pan Grzędowicz snuje tę (i nie tylko tę, za to bardzo cenię tego autora) jest tak obrazowy, tak gawędziarski, że czystą przyjemnością jest chłonąć jego słowa dla samego tylko ich rytmu, dla porównań, dla pomysłów. Jasne – te pomysły nie wszystkie są jego. Mamy w Panu Lodowego Ogrodu między innymi kruka, który nazywa się Nevermore, a cały pomysł oparty jest (o czym zresztą w książce jest wprost) na obrazie _Ogród rozkoszy ziemskich_ autorstwa szesnastowiecznego niderlandzkiego malarza, Hieronima Boscha. Czy to źle? Absolutnie. Przynajmniej dla mnie. Odnajdywanie inspiracji autorów zawsze jest dla mnie świetną zabawą. Zapoznawanie się zaś z tym, w jaki sposób autorzy te inspiracje przetworzyli zwykle sprawia mi mnóstwo przyjemności.

Kilka jeszcze szczegółów na koniec, które najwyraźniej zapamiętałem z tego pierwszego tomu, już w formie listy:
– jeden z cytatów, który z jakiegoś powodu najbardziej zapadł mi w pamięć, a który otwiera ten wpis; pamiętałem, że pochodzi on z tej sagi, ale nie że z pierwszego jej tomu; ogromnie się ucieszyłem, kiedy go tutaj znalazłem;
– postać Lemiesza – Amitraja, który uważa, że jest Kirenenem; świetna prezentacja tego, jak wyobrażamy sobie inne, „lepsze” od nas kultury, pomijając już to, że w historii ta scena w jego dworze jest zwyczajnie odprężająca, a i dość zabawna;
– sposób w jaki pan Grzędowicz wprowadza tajemniczość, jak przede wszystkim rozmowa z Kruczym Cieniem w Żmijowym Gardle, a raczej tej rozmowy zakończenie;
– koncepcja religii Amitraju, ale to głównie ze względu na to, że równolegle studiuję sobie wierzenia ludów pierwonych.

Jest w tej książce kilka nieścisłości, ale bardzo drobnych. Gdybym nie był literackim pedantem, pewnie bym ich nawet nie zauważył. Jest też trochę deus-ex machina, ale nie żeby jakoś bardzo to raziło. Nie wpływają te – w mojej ocenie – potknięcia na odbiór historii (być może irytowałyby mnie, gdyby była ona nudniejsza lub napisana gorzej?). Jest też tutaj cała ta – naiwna jednak – otoczka fantasy ze wszystkimi jej wzniosło-teatralnymi zachowaniami postaci, z Niesamowicie Napuszonymi Nazwami czy to regionów, czy też bohaterów. No ale, taką konwencję ma fantastyka i, jeśli się tę konwencję łyknie, a przez pana Grzędowicza w tym pierwszym tomie Pana Lodowego Ogrodu podana jest ona w wyjątkowo apetycznej formie, to lektura tej pozycji powinna być wyjątkową przyjemnością. Przynajmniej dla mnie była.

I tylko końcówka tej pierwszej części mniej mi się podobała i w zasadzie zniechęciła do sięgnięcia kolejny raz po kolejne tomy tej opowieści. Dla mnie było tego wszystkie już tam zbyt dużo, zbyt bardzo i zbyt jednak fantastycznie. Losy bohatera, jego zmagania ze światem przedstawionym są dla mnie zdecydowanie bardziej pasjonujące niż największy nawet rozmach tego świata przedstawionego. A, z tego co pamiętam i z tego co wnioskuję po zakończeniu tej pierwszej części, dalej nacisk położony będzie raczej na tę drugą, mniej mnie zajmującą sprawę.

Lider0piorunów

@George_Stark jak dla mnie pierwszy 9/10, drugi 7/10 a reszty to nawet nie pamiętam

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

30piorunów

Jestem w połowie piwerszego sezonu. Jehowo, ile tu się dzieje! Ned Stark to moja ulubiona postać. Uosobienie mądrości i szlachectwa!
Akurat teraz ma drobne problemy, bo w wyniku zdrady wylądował w lochu, ale już nie mogę się doczekać jak jego syn Rob nadciągnie i go uwolni, żeby mógł wraz z żoną zasiąść na żelaznym tronie!

Gruba ryba1piorunów

@jelonek wstawaj, zesrales się :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (18)

Mocarz

w Hydepark

99piorunów

To się podzielę. Niedawno wróciłem ze szpitala, diagnoza - choroba Leśniowskiego-Crohna. Choroba z grup nieswoistych zapaleń jelit. Miałem ostry rzut choroby, a z objawami chodziłem 2 lata.

2 lata nie zdając sobie z sprawy że to mam, każde badanie mi pokazywało że niby jest wszystko ok. Tylko śledziona nieznacznie powiększona i lekko podwyższony wynik na kwinki białe. Ale tak to ok.

Tylko że nie było ok.

W ciągu roku schidłem 20 kg. Z 88kg do 63kg. Niewielka anemia, zawroty głowy, czasami wymiotowanie po posiłkach.

Aż w końcu musiałem trafić na izbę. Z CRP 164mg (obecnie mam 40, gdzie norma to jest >5), ale teraz, gdy już od tygodnia jestem w domu to w miarę normalnie się czuje mimo że brzuch czasami mam jak piłka. Za dwa tygodnie wracam i zaczynam leczenie biologiczne.

Juz widzialem co może mnie czekać w przyszłosci.

Trzymajcie kciuki.

W między czasie postanowiłem pobawić się jeszcze w AI i wykorzystać fakt że potrafię obsługiwać illustratora - to robię sobie grafiki w oparciu o to co mi wypluje midjourney, więc być może mógłbym postować moje pomysły :smiley:

 

Gruba ryba0piorunów

@rms Ta choroba wpływa jakoś na trawienie i wydalanie?

Mocarz1piorunów

@JaktologinniepoprawnyWTF Tak. Trawienie mam ok, ale przy wydalaniu są problemy. normallnie ludzie mają bardzo częste biegunki. U mnie - są zaparcia. Ale takie kilkudniowe nawet.

Osobistość3piorunów

@rms Masakra z tymi chorobami autoimmunologicznymi. Moja dziewczyna w tym tygodniu dowiedziała się, że ma hashimoto, mój ojciec też ma hashimoto od wielu lat, mama łuszczycę, a ja cukrzycę typ 1.
Może się mylę, ale mam wrażenie, że jeszcze kilkanaście lat temu nie było tylu osób cierpiących na choroby autoimmunologiczne.

Gruba ryba1piorunów

@HmmJakiWybracNick byly tylko sie nie leczyly. Co do Hashimoto nie bylo na to nazwy - dosyc niedawno pan Hashimoto opisal ten stan. Jak nie bylo nazwy na jakis zespol objawow to jak to zdiagnozowac? Ma pan podwyzszone przeciwciala i elo. Zreszta leczenia w Hashimoto nie ma, chyba, ze masz guzy/problemy z hormonami tarczycy. Jedyna droga to dieta przeciwzapalna.

Znam x kobiet z PCOS - wczesniej to schorzenie w ogole nie bylo diagnozowane, pomimo tego, ze istnialo. Lekarze tylko mowili „moze miec pani problemy z zajsciem w ciaze” i tyle xD

Wiele chorob z ktorymi da sie zyc jest po prostu olewanych, a ty musisz szukac rozwiazan po omacku. Wielu lekarzy nie wie jak leczyc schorzenia xyz. Ogolnie jest tragedis z leczeniem chorob autoimmuno. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (20)