CzokowokoGruba ryba
154piorunówMoje ulubione wspomnienie ze #szkola . Byłem w pierwszej klasie podstawówki i mieliśmy deala z rodzicami że po szkole ojciec mnie będzie odbierał z parkingu, więc zawsze zaraz po lekcjach chodziłem i czekałem max 15 minut.
No i pewnego dnia staremu się zapomniało hihi, po godzinie poszedłem do świetlicy, czekałem tam kilka godzin aż ją zamknęli xD godzina 18 starego dalej brak xD dopiero jak matka wróciła z pracy i zapytała starego siedzącego przed telewizorem "A gdzie @Czokowoko ? na dworze?" To stary się wyrwał jak z procy xD
Do domu miałem 10 minut piechotą generalnie, a czekałem ok 5-6 godzin na starego xD
Heh. Ja miałem prawie 4 km do podstawówki i od pierwszej klasy najczęściej dymałem do domu na piechotę, bo nie chciało mi się na nikogo czekać. BTW to były jeszcze czasy watah bezpańskich psów. Najbardziej zapamiętałem bandę Bin Ladena (tak go ludzie zwali) xD Herszt tej bandy po kolei dymał wszystkich swoich psich podwładnych xd
@Czokowoko Ja dwa razy miałem odwrotnie - dzwonię domofonem w przedszkolu (czasy pandemii) i mówię, że czekam na Bombelka na dole. Po chwili w domofonie znów słychać głos mówiący: "Panie @Westfield , ale Pana Bombelka nie było dziś w przedszkolu" XD.












