enronGruba ryba
60piorunów30 155,34 + 21,37 = 30 176,71
A dzisiaj potruchtane z koleżanką 😁 Taka miła odmiana od samotnego biegania ☺️
Miłego dnia! ♥️

@enron wiadomo puścił panią przodem 😉
@enron borze... Mój mózg litery "t" pominął...
Dołączył/a:
enronGruba ryba
60piorunów30 155,34 + 21,37 = 30 176,71
A dzisiaj potruchtane z koleżanką 😁 Taka miła odmiana od samotnego biegania ☺️
Miłego dnia! ♥️

@enron wiadomo puścił panią przodem 😉
@enron borze... Mój mózg litery "t" pominął...
enronGruba ryba
33piorunów30 081,74 + 17,23 + 21,37 = 30 120,34
A coś mnie nosi rankami ostatnio 😃Czy tam nocami, jak koleżanka określiła - w sumie coś w tym jest, bo dziś rano biegnąc przez nieoświetlony fragment parku bardzo żałowałem, że nie mam oświetlenia xD
Gdybym wczoraj wstając nie obudził żony, to by były dwa papatoniki 😉
Pykło 400 km w sierpniu, powoli wracam na właściwą ścieżkę 😎
Miłego dnia! ♥️

enronGruba ryba
25piorunów29 794,14 + 10,01 + 11,09 + 12,73 + 12,37 + 21,37 + 21,37 + 21,37 + 10,19 = 29 914,64
Wiem, znowu się lenię. Nawet wczoraj jakoś nie dopisałem, masakra :face_with_rolling_eyes: No ale co poradzić - dobrze mnie znacie, wiecie że trudno o większego lenia - pozostaje mnie ignorować albo akceptować 😉
Ten tydzień przebiegł bez jakichś szczególnych fajerwerków. Miało być ciut więcej, ale moja fatalna organizacja czasu na to nie pozwoliła. Coś tam potruchtałem, cudem się mi udało urwać na piątkowy poranny papatonik a potem jeszcze dwa kolejne. Dzisiaj też miał być, ale jestem d⁎⁎a wołowa, zarwałem za dużo w nocy i zaspałem :zany_face: Ale nic, dobrze że chociaż tę marną dychę wymęczyłem.
Wczoraj wyszło mi jakieś dziwadło, bo co parę minut zmieniałem zdanie co do tego którędy i dokąd zamierzam biec - aż dziw, że w ogóle dobiegłem xD Koszmarne takie niezdecydowanie…
W tym tygodniu coś tam pobiegam, ale co z tego będzie to sam nie wiem. Obym jakoś się wyrabiał rano - młodego trza na konkretną godzinę do przedszkola zawozić i nie ma zmiłuj!
Z innych spraw to Becia mnie odstawia tak grubo że nawet nie myślę o gonieniu jej. Za to może uda się z inną koleżanką z rańca pobiegać 😁
Miłego dnia! 💕

Miłego
enronGruba ryba
36piorunów28 875,40 + 12,16 + 12,73 + 13,27 + 5,27 + 21,37 + 21,37 + 31,72 = 28 993,29
Minął tydzień - i chyba mam wypaczone postrzeganie, bo miałem wrażenie że było słabo a w sumie tylko jeden dzień był kiepski xD Może to dlatego, że planowałem parę papatonów na początku tygodnia i nie bardzo wyszło, a może dlatego że Becia mnie odstawiła w wyzwaniu o parę długości 😅
No w każdym razie jeśli chodzi o tempo to było bardzo średniawo, natomiast dystans wyszedł nawet przyzwoity - z dość mocnym zamknięciem dwoma papatonami i jednym uberpapatonem czeskim 😊 Oczywiście najwięcej radochy dał ten ostatni, tym bardziej że w końcu się przebiegłem po moich ukochanych okolicach Makowa Podhalańskiego - tym razem pętelka przez Grzechynię, Stryszawę i Suchą Beskidzką. Wyruszyłem trochę później niż planowałem, bo o 4:56 - w sumie ze 30 minut wcześniej to by były totalne ciemności, więc nawet dobrze wyszło. Tradycyjnie miałem lekkiego pietra na pierwszym kilometrze przez las, bo oczywiście przepłoszyłem jakieś dziki i latały na różne strony - jeden leciał równolegle do drogi, aż zacząłem odruchowo wypatrywać za drzewami na które by można się ewakuować 😵💫 Szczęśliwie każdy pobiegł w swoją stronę, a na dalszych kilometrach już tylko płoszyłem sarny i wkurzałem lokalne burki xD
Naturalnie po drodze odwiedziłem warownię Natanka, ale że nie jestem dziennikarzem z TVNu to nie zapadła się pode mną ziemia 😏 Stamtąd trzeba było się jeszcze tylko trochę powspinać i po niespełna 13 kilometrów 95% podbiegów była za mną, a ja mogłem się z radością puścić w dół doliny Stryszawy 🤩
Doleciawszy do dolnej Stryszawy skręciłem już na Suchą Beskidzką - tam zamiast lecieć wzdłuż głównej drogi poleciałem górnymi uliczkami osiedlowymi, okrążyłem szpital i zauważywszy, że coś za mało tych kilometrów jest skręciłem w kierunku Rynku i stamtąd na trasę do punktu widokowego. Sam punkt widokowy sobie odpuściłem, bo podejście jest arcymordercze i nie chciałem przechodzić do marszu - nawet pierwszy segment podejścia był taki, że prawie się poddałem 🤪 Ale to tyle z podbiegami, stąd już było tylko z górki j płasko 😎
Po drodze trafił się #koteczkizprzypadku 😍
Doleciałem w sam raz na czeski uberpapaton, obudziłem rodzinę, wykąpałem się i wtranżoliłem ćwiartkę wielgachnego arbuza 😋
Wyszło niecałe 600 metrów pod górę ☺️
A teraz relaksik na leżaczku, niech się śniadanko w bebzonie układa 😁
Miłej niedzieli! ❤️

widoki jak zawsze boskie 😍
i parę wykresów na koniec
enronGruba ryba
53piorunów27 953,83 + 10,08 + 21,37 + 7,24 + 9,06 + 12,73 + 21,37 + 1,45 + 21,37 + 9,01 + 4,05 + 7,08 + 12,73 + 2,74 + 21,37 + 27,31 = 28 142,79
No doobra, w końcu dopisuję xD Leń jestem, do tego dużo się działo - praca, wyjazdy, remonty, urwanie głowy, takie tam różne sprawy jak to w życiu. Czasami nawet brakowało czasu na bieganie - bywało, że musiałem skrócić trasę do marnych paru kilometrów a raz nawet w ogóle nie pobiegałem rano i wieczorem cosik tam urwałem żeby cokolwiek było :zany_face: Ale weekendy pozostały święte, takoż i papatony 😎 Jakieś standardy trzeba trzymać, nie?
Dzisiaj miało być ciutkę inaczej - no ale zaspałem. No i wyszedł inny plan, postanowiłem wpaść na dworzec przywitać przyjaciela przyjeżdżającego po wielu latach do Polski. Sprawdziłem jak się sprawy mają, opóźnienie 15 minut, trasa zaplanowana można lecieć. Nawet chwilami przyspieszałem, bo wydawało mi się że się nie wyrobię... i tak żem se leciał, po drodze zobaczyłem że opóźnienie wzrosło do 30 minut to nawet zahaczyłem o Rynek Główny. W końcu dolatuję na dworzec, piszę żeby się nie spieszył bo będę... a ten mi pisze że od godziny stoją w Trzebini xD
No nic to, kolejny raz się na portalu pasażera zawiodłem - okazało się, że jak pociąg stoi to nie aktualizują opóźnienia :face_with_rolling_eyes: Fuck logic. A ja potuptałem w stronę domu - już z mniejszym pośpiechem, do tego ze świadomością że papatonu już nie będzie i strzelę jakiś uberpapatonik. No i wyszło idealnie, 27,31 km w tempie 5:32/km. Czas współpracował papatońsko, bo wyszło 2:31:17 xD
Do domu dotarłem zanim przyjaciel dojechał do Krakowa (ʘ‿ʘ) Nic to, spotkamy się wieczorem. A teraz idę szaleć z remontem, gładzie się same nie zrobią 😅
Miłej niedzieli! ❤️

@enron jestem prostym człowiekim. widzę uśmiechniętego enrona - piorunuję.
w bonusie remontowy enron xD
enronGruba ryba
53piorunów26 329,23 + 4,40 + 10,07 + 10,15 + 5,36 + 21,37 + 21,37 = 26 401,95
No i znowu tydzień za nami... a ja na lipcowym liczniku mam 399 km. Kusiło dokręcić ten jeden kilometr , no ale dzisiaj się spieszyłem i poza tym papaton trza było zrobić 😅
Trochę nie mogłem się rozkręcić w tym tygodniu, i to mimo sprzyjających warunków dzieciowo-żonino-pracowych. Mówiąc krótko - leń śmierdzący jestem i do tego nie umiem planować czasu, zbyt późno chodziłem spać i za długo spałem, kto to widzioł 🙄
No i z planowanych 4-5 papatonów ostały się zaledwie dwa, a dwa dni pobiegłem tyci dystans koło 5 km 🤪
Wczorajszy papaton spokojny i na luzaka - miałem głupie myśli czy nie polecieć czegoś dłuższego, ale że jako przedstawiciel gatunku Polak Zwyczajny (Polonus vulgaris) planowałem na sobotę spore roboty remontowe to wziąłem sobie na wstrzymanie xD i wystartowałem na luzaka dopiero koło 6 rano.
Dzisiaj sytuacja była zupełnie inna - planowałem pojechać pociągiem na działkę do żony i najmłodszego synka, a że dzisiaj wracamy do Krakowa to idealny był wyjazd o 8:53 - więc trzeba się było sprężać 😅 Wstałem 4:20, jakoś się ogarnąłem, jeszcze się okazało że zegarek prawie rozładowany 🙄 i jeszcze mi zeszło na znalezieniu działającej ładowarki - mój staruszek Fenix 5 ze zgniłymi pinami jest bardzo wybredny i ciężko znaleźć coś co działa 😢
Wyruszyłem więc ciut późno, o 4:55. I może dobrze, bo podświadomie się spieszyłem, przez co trochę podkręciłem tempo. Nic zjawiskowego, marne 5:17/km, ale zawsze to lepiej niż leniwe 5:40/km jak ostatnio zwykłem człapać.
Mamma mia, ile fauny po drodze spotkałem! Podwójne #koteczkizprzypadku jeden przefajny #pieseczkizprzypadku, dwa razy #sarenkizprzypadku i jeszcze jeden #liskizprzypadku, nie mówiąc o panu #bocianyzprzypadku i mojej nieprzypadkowej znajomej bocianiej rodzinie 🤩 Tylko dziki nie dopisały, pewnie dzięki ominięciu Lasku Mogilskiego 😉
Dobra, kończę bo już prawie dojechałem na działkę, zgarnia mnie żona i czas na relaks 😏
Miłej niedzieli! ❤️

@enron czy jest ryzyko, że widziałem Cię w piątek wieczorem na bulwarze? 😉
na lipcowym liczniku mam 399 km. Kusiło dokręcić ten jeden kilometr
@enron Zostaw, tak ładniej wygląda 😉
enronGruba ryba
40piorunów25 734,05 + 12,37 + 15,52 + 12,73 + 12,73 + 21,37 + 21,37 + 21,37 + 10,02 = 25 861,53
Nuuudy. Trochę papatonów, trochę papatoników, jakieś tam luźne biegi. Wszystko w tempie dość luźnym, ale w końcu nic mnie nie goni 😉
Chciałem wrzucić wpis wczoraj, ale weekend miałem ultraintensywny - z racji remontu i jednocześnie przeprowadzki firmowych rzeczy całe dnie w rozjazdach, noszeniu mebli, sprzątaniu, jakimś dłubaniu... W sobotę nawet się wczułem w los busiarza - żeby jedną szafę przywieźć, musiałem wypożyczyć w traficarze Renault Mastera. Miałem trochę stresa, nigdy takim bydlęciem nie jeździłem... dla odwagi sobie piwko strzeliłem. Bezalkoholowe rzecz jasna. 😎
Wczoraj podczas biegania trafiłem na ultraprzyjaznego #koteczkizprzypadku - jak tylko się zatrzymałem, zaatakował mnie i zażądał czochrania. Aż żal było biec dalej.
A dzisiaj... szkoda gadać. Wczoraj po tych całych robotach tak byłem głodny, że obżarłem się arcynieprzyzwoicie - dzisiejszy bieg więc był wyjątkowo ociężały xD
Miłego!

CZOCHRAJ MNIE
enronGruba ryba
60piorunów24 393,75 + 17,32 + 15,32 + 18,04 + 21,37 + 11,51 + 21,37 + 21,37 = 24 520,05
Ani się człowiek obejrzał, a tu kolejny tydzień minął 🙄 Ja nie wiem jak ten czas leci, poza tym że zjedwabiście szybko xD
Siadłem do wpisu z zamiarem ponarzekania, że słaby tydzień... i stwierdziłem że może warto najpierw pomyśleć bo w sumie trochę tych kilometrów się uzbierało xD konkretniej to coś koło 127 😊
Ale że jestem Polakiem, to mam obowiązki polskie. W tym też narzekanie. Na szczęście mam o co - zaliczone 199,27 km w miesiącu, żebym wiedział to bym dokręcił gdzieś te 700 metrów xD
Tempo wyszło mocno relaksacyjne - wszystkie biegi oscylowały wokół 5:40 min/km, ale fakt że przecież nic mnie nie goni więc w sumie po co się spieszyć? 😅
Dość skromnie z papatonami, dopiero 4 w tym miesiącu. Lepsze to niż nic 🙃
Miałem lekkie obawy o dzisiejszy papaton - ryłem wczoraj przy przenoszeniu mebli z firmy do nocy i byłem dość wykończony, a na noc nażarłem się pizzy i opiłem piwa i groziło mi zaspańsko (a dzisiaj były plany wyjazdowe) i ociężałość bebzonogenna. Jakimś cudem organizm sam się upomniał - obudziłem się o 4 rano, aż doszedłem do wniosku że se jednak spokojnie do 6 pośpię - co też wdrożyłem w życie. Życie singla, nawet tymczasowe, miewa swoje uroki 😄
Poleciałem w końcu dopiero tuż przed 7. Lekko kropiło, co mi w tradycyjnie ogóle nie przeszkadzało. Z czasem kropienie się zintensyfikowało i na chwilę przeszło w regularną ulewę, by potem odpuścić i tak było jeszcze parę razy. Mimo to spotkałem paru biegaczy - nad Zalewem Nowohuckim nawet jakichś Kenijczyków (chyba chorzy byli, bo ich wyprzedziłem xD). Potem poleciałem zwiedzać Grębałów, gdzie trafiłem na #koteczkizprzypadku - tym razem dość specyficzny przypadek, bo Pani Kota właśnie zbierała się za konsumpcję świeżo upolowanej myszki 😁
Dziś z racji kawalerowania nie musiałem robić żadnych zakupów, więc potem już spokojnie potruchtałem prosto do domu. Tradycyjnie wymierzyłem idealne #2137 😎
A w domu sobie pociachałem ćwiartkę wielkiego arbuza, a potem siadłem w grodzie i sobie go spałaszowałem korzystając z chwilowego przebłysku Słońca 🤩
Dojechałem teraz na działkę, zgarniam żonę i pewnie jutro też będzie luzik i sobie pofolguję rano 😃 Biegowo oczywiście 😏
Miłej niedzieli! ❤️

@enron Tu się nie da pieruna nie zostawić
PS J⁎⁎ać marvina
enronGruba ryba
53piorunów23 655,23 + 5,13 + 13,72 + 14,12 + 11,05 + 7,11 + 21,37 + 21,37 + 10,31 + 9,01 = 23 768,42
No kurna nad Morskim Okiem, a gdzie? xD
Tak - może i w tygodniu były nudy, ale najlepsze zachowałem na weekend 😎
W tygodniu leń śmierdzący (a przy tym powolny), raz nawet do dychy mi się nie chciało dociągnąć. Ale cały czas z tyłu głowy miałem myśl "luzik, jest weekend będzie fajnie".
I BYŁO FAJNIE 😃
W sobotę, mimo że nie powinienem, postanowiłem polecieć spokojny papatonik, dopiero pierwszy w tym miesiącu (mammamia, jakiś dramat). A dlaczego nie powinienem był?
Bo w niedzielę były zawody!
I to nie byle jakie - XIII bieg im. Zamoyskiego, z Palenicy do Morskiego Oka! 😍
Kiedyś marzyłem o tym biegu - cudne widoki, fajna krótka trasa z małym przewyższeniem (10 km, 400m up) - ale zawsze mi się nie chciało tak szaleć, bo bieg startuje z Palenicy o 7:30, co oznacza nocleg w Zakopanem albo nieludzką pobudkę. Z biegiem lat definicja nieludzkiej pobudki uległa u mnie lekkiemu zniekształceniu - i gdy dwa lata temu zobaczyłem że można się zapisać i w dodatku ma to być ostatnia edycja tego biegu (jakieś przepychanki z TPN), to się od razu zapisałem. Poleciałem razem z koleżanką, było super, zmieściłem się poniżej godziny (58 minut z groszami) i byłem bardzo zadowolony. I smutny, bo spodobał mi się ten bieg.
No i jakoś na początku 2026 zajrzałem czy coś się zmieniło - a tu zapisy! 🥳 Od razu się zapisałem i zacząłem pisać po znajomych czy ktoś do mnie dołączy. No i wstępnie dwie koleżanki się zgodziły, potem jedna odpadła, a ostatnio odpadła i druga 😢 Nic to, miało być fajnie i będzie fajnie! 🤩
Co się robi gdy trzeba odebrać pakiet startowy w Palenicy Białczańskiej o 7 rano? Wcześnie idzie spać i wyjeżdża z Krakowa o 5 rano. Dlatego wdrożyłem plan, z tą drobną różnicą że poszedłem spać o 1:30 xD
Cudem się obudziłem o tej 4:07, wykąpałem się, wymyłem zęby i poleciałem szykować sobie śniadanko. Potem szybki check wszystkich elementów listy do wyjazdu, sprint do samochodu i równą godzinę po pobudce wyruszyłem. Droga spoko, ale przez większość trasy lało więc nie szarżowałem. Potem już ostatni stres - otworzy się szlaban na parkingu czy się nie otworzy? 🫣 Uff, otworzył się, a ja sobie elegancko zaparkowałem i poleciałem po pakiet. Pakiet skromny, ale nie po to przybyłem 😃 Jeszcze wizyta w Krainie Tysiąca Smro...Zapachów na skraju parkingu i lekki niczym sumienie OJ Simpsona potuptałem na start.
Zaczęło kropić. "Hehe, będzie kąpiel w pakiecie".Kropiło coraz mocniej. Zaczęło niemalże lać. "He... he... no z cukruśny nie są, nie?"
No i start! Dziki pooooszły, my szaraczki za nimi. Tak przez niemal kilometr, gdzie nastąpiła nawrotka do startu, a od startu z powrotem tą samą trasą. Cóż, ktoś kiedyś stawiając parking nie pomyślał że ludzie będą chcieli dychę polecieć xD
Biegło się fajnie. Deszczyk chłodził, wody nie trzeba było uzupełniać, trasa luksusowa, z lekkimi podbiegami i chwilowymi wypłaszczeniami. Z mozołem udało mi się parę osób wyprzedzić, ale bez szaleństw - tym bardziej że pod koniec, gdzie jest wypłaszczenie a nawet z górki, dwóch gości mnie wyprzedziło. Jak zwykle w trakcie biegu zastanawiałem się po co mi te głupoty, a po dotarciu do mety radocha, euforia i "za rok powtórka!" xD Ależ ja jestem przewidywalny 🤪
No i szok: czas 54:48, ponad 3 minuty lepiej niż ostatnio! 🤩 Ale i tak nie załapałem się na żadne miejsce. Ale gdyby bieg był w październiku, miałbym drugie miejsce w M50 🙃
Na miejscu cudownie. Piękne Morskie Oko, na jego brzegu przepiękny Pan Kaczor 😍 Trochę posiedziałem z ludźmi, zjadłem pyszną szarlotkę, na chwilę zajrzałem do schroniska, a na koniec wspôlna fotka i śmigiem na parking. Z górki łatwiej, na koniec jeszcze dokręciłem do 9 km na parkingu.
Na parkingu wdrożyłem Plan Oczyszczenia. Rozebrałem się do majtek, stanąłem w klapkach i wylałem sobie na łeb całą zawartość pięciolitrowego baniaka z wodą, który w tymże celu przywiozłem 😃 Laska obok tylko mruknęła "ech że o tym nie pomyślałam" xD a ja się świeżutki wytarłem i przebrałem w cywilne ciuchy 😎
Fajnie było 😊
Potem dojazd na działkę w Makowie Podhalańskim, gdzie do teraz rypałem sprzątając dom przed przyjazdem dzieci. Będzie w domu trochę luzu 🤩 Tylko dojechać do Krakowa, po drodze zgarniając pizzę z Mascarpone 😋
Miłego niedzielnego wieczoru! ❤️

Ogolony....
Tak, mogłem tego nie zauważyć. Ale zauważyłem. Zdobywasz osiągnięcie
Kapitan barki (lipiec)*
---
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.
enronGruba ryba
40piorunów22 784,53 + 6,21 + 12,37 + 21,37 + 21,37 = 22 845,85
Po powrocie do Krakowa - nuuuda paanie. Nuda i niesubordynacja 🤪
Najpierw w poranek po przylocie zaspałem i nawet na dychę czasu nie miałem 🙄 więc ino śmignąłem po obwarzanki, coby się nogi nie zastały xD
Niestety jestem nie tylko strasznym leniem, ale do tego totalnie niezorganizowaną fleją - skutkiem czego dzień w dzień (a raczej noc w noc) przeżerałem się jak głupi, zarywałem nockę a rano przesypiałem zbyt długo. Normalnie nie da się z takim dziadem żyć 🙄
No ale chociaż się zmobilizowałem do strzelenia papatonów w sobotę i niedzielę. Z obrzydliwie pełnym bebzonem i w lamerskim, emeryckim tempie, ale przynajmniej zaliczonych 😅
Oczywiście w międzyczasie kibicowałem wirtualnie @scorp02 i niesamowitej @Trypsyna
No dobra, kończę bo się luzuję na działeczce i trza do domu wracać.
Aaa, jeszcze spotkałem dzisiaj #koteczkizprzypadku 😍
Miłej reszty niedzieli! ❤️

@enron Bez wąsów to nie to samo 😒
enronGruba ryba
40piorunów22 251,65 + 12,37 = 22 264,02
Wszystko się kiedyś kończy... Z przygodą z wąsem nie jest inaczej 🥺
Wczorajszy wypad na Montmartre wyszedł super, zaliczone wszystkie punkty, crêpes zjedzone, winko pod chmurką wypite 😊
Dziś ze względów logistycznych nie mogłem sobie pozwolić na finałowy papatą 🙄 Ale i tak choć mini papatonik czeski wpadł - zawsze to jakieś pocieszenie.
Bardzo miło będę wspominał #paryz - mimo zabójczych upałów biegało się wyśmienicie, wszechobecna zieleń i liczne poidełka robiły robotę 😅 Ani raz nie czułem się w najmniejszym stopniu zagrożony, mimo ogromnej liczby nie-białych mieszkańców 😉 Widziałem parę sytuacji działania służb - np. przy nas jeden gościu przeskoczył przez bramki metra, nie minęło 30 sekund i dwóch rosłych panów w mundurach pojawiło się dosłownie znikąd i wezwali gościa, pełna kulturka, stanowcze MONSIEUR i pan gapowicz grzecznie czekał 😉
Szczególnie cenię... paryskich kierowców. To jest zupełnie inny poziom cywilizacyjny - tutaj pieszy naprawdę JEST święty, nikt nie mrugnie okiem na to że ktoś nie zdążył zejść z przejścia przed zielonym dla aut czy wręcz wlazł na czerwonym. Cały jeden raz zostałem strąbiony... bo zatrzymałem się na czerwonym a auta jeszcze też miały czerwone! Tak, gość mnie pogonił żebym niepotrzebnie nie stał xD Nawet jak gdzieś wpadłem na czerwonym nie zauważywszy auta, to kierowca po prostu się zatrzymał i tyle. Ale poza tym widać, że nawet jak jedzie jakaś wypasiona fura, to nikt nie pędzi na złamanie karku, nie rusza z piskiem opon - przez 3/4 wykopków tutejsi kierowcy by byli zwyzywani od kapeluszników...
Dziś, w dzień wyjazdowy, czeka nas apogeum upałów - równe 40°C 🫠 Trzeba będzie jakoś przeżyć, chyba mam namierzony fajny park gdzie się klapniemy na kocu piknikowym 😁
Powrót do Krakowa czarną nocą - dobrze że z Orly, mojego ulubionego lotniska 😎
Miłej środuni! ❤️

super! w ogóle Paryż jest super, świetny pomysł na wypad
@TwojStaryJeSuchary Bosko jest, takie piknikowanie to ja rozumiem 🤩mimo 39°C
@enron ooo! pięknie!!! korzystajcie! i zazdro trochę :smiley:
No i przywiezie nam ten upał kurła
enronGruba ryba
69piorunów22 170,38 +21,37 = 22 191,75
To nie żart, wąs na Montmartre 😉
Wczoraj pogoda dała się nam we znaki, 38°C w cieniu to nie przelewki 🫠 Mimo to się nie poddaliśmy i tym razem ruszyliśmy na podbój Dzielnicy Łacińskiej i zwiedzanie Notre Dame. Może dużo tego nie było, ale parę godzin zeszło. Na wieczór puściłem chłopakom Amelię w ramach zachęty do odwiedzenia Montmarte.
A skoro tak, to wypadało zrobić rekonesans przygotowawczy 😁
No i na początek mało brakowało, a byłaby totalna porażka, bo zaspałem. Uratował mnie upierdliwy budzik najstarszego syna, którego szczęśliwie zapomniał zdezaktywować xD Żeby nie było za lekko, to jeszcze oczywiście padła bateria w pasku HRM i zeszło kolejnych parę minut na wymianie... Koniec końców nie było źle, wystartowałem parę minut po 6 czyli tak z półgodzinnym poślizgiem.
Temperatura była dość łaskawa - o 6 rano 24°C, a na powrót wzrosła tylko do 27°C. Dziś ma znowu być 38-39°C, więc nie narzekam 😅 Wziąłem wodę, trochę głupio zrobiłem bo nie wypiłem nic przed wyjściem i szybko zaczęło mnie suszyć - głupie przyzwyczajenia z Polski xD
Trasa na Montmarte jest nawet dość płaska - dopiero ostatnie 2 kilometry to względna wspinaczka. Ach, spotkałem pierwszego #koteczkizprzypadku w #paryz - w ogóle dotąd nie widziałem od przyjazdu ani jednego kota. Doleciawszy do karuzeli pod Sacre Ceur stwierdziłem, że jednak odpuszczam wbieg pod samą bazylikę - trochę czas naglił, a pomijając wszystko nie znoszę zbiegać po schodach. Wracając nabyłem jeszcze bagietkę - dowody w załączniku (ʘ‿ʘ) BTW już się wyćwiczyłem ciutkę w podstawowych wypowiedziach i kupiłem ją chyba skutecznie podszywając się pod Francuza xD Takie drobne przyjemnostki umilają życie 😊
Powrót wdłuż Kanału Saint-Martin był przyjemny - sporo cienia i lekki chłód bijący od wody. Zaczęli się pojawiać biegacze - w sumie dziś zaledwie 83 minąłem. Na koniec doleciałem do poidełka, wypiłem ze 3 butelki wody, po czym doczłapałem do hotelu. A tam zastałem całą rodzinę jeszcze w łóżkach - po co ja się spieszyłem? xD
Teraz czas zebrać towarzystwo i poszwendać się śladami Amelii Poulain (♥ ͜ʖ♥)
Miłego wtorunia! ❤️

@enron wule wukuszę awek mła?
@enron czas zapuścić prawdziwe, @AdelbertVonBimberstein poleci ci dobry wosk :smiley:
@Opornik straszny leń jestem, nie wiem czy mi się będzie chciało 😅
@enron na początku przestajesz się po prostu golić żeby nie mieć wąsik-alfąsik, potem golisz samą brodę, a po jakimś czasie odruch zakręcania wąsa robi się ... no, odruchowy, i nawet wosku nie potrzeba.
https://allegro.pl/oferta/zew-for-men-glinka-do-wlosow-sliwka-japonska-100ml-17998895550
Ładnie pachnie.
Kobiety będą się na ciebie gapić (oczywiście z pożądania)
I faceci też (oczywiście z zazdrości)
enronGruba ryba
34piorunów22 039,67 + 32,71 = 22 072,38
Dotarł wąs do La Defąs 😉
Dzień w dzień skwar, żar się leje z nieba - w cieniu 37°C, w Słońcu jakieś pincet stopni, w metrze temperatura powierzchni Słońca i wilgotność ze dwa miliony stopni. W telewizji tylko krzyczą Attention Canicule, pokazują ludzi desperacko taplających się w paryskich kanałach, a tymczasem ja włóczę rodzinę po rozgrzanym betonie, starając się unikać zbytniej ekspozycji na Słońce 🫠
Wczoraj dotarliśmy do Łuku Triumfalnego, nie udało się wejść na górę bo zamknęli przez upały (ba, nawet Wieżę Eiffla zamknęli, fuks że już byliśmy). Pokazałem, że ładnie widać dzielnicę wieżowców i nowy łuk, ale mimo namawiania nie chcieli tam podjechać. A bardzo chciałem tam zajrzeć...
No to zajrzałem 🤩
Dzisiaj się obudziłem nieco po czwartej, trochę podumałem co by tu zrobić, po czym ostro się wziąłem za planowanie trasy do La Defense. Coś tam się ogarnąłem, zjadłem jakiegoś owoca, po czym się ubrałem i parę minut po piątej wyruszyłem w trasę.
Mimo wczesnej pory nie mogłem liczyć na poranny chłodek - już na starcie było 25°C, a potem gdy już wzeszło Słońce temperatura mogła tylko iść w górę. Zaopatrzony w małą półlitrową Cisowiankę postanowiłem zaufać gęstej sieci miejskich poidełek.
Większość tras z mojego hotelu zaczyna się podobnie - tak było i tym razem. Nawigacja mocno świruje wśród kamienic, ważne że pomiar trasy mam z buta więc obarczony minimalnym błędem - z GPSa to by trochę kicha była, chwilami zegarek myślał że biegnę w przeciwnym kierunku 🤪
W każdym razie początek szedł gładko, po 10 kilometrach doleciałem do Łuku Triumfalnego i wyruszyłem w stronę La Defense. Miło, bo płasko a chwilami z górki, wygodna ścieżka rowerowa i prawie zerowy ruch. Zaczęli się pojawiać biegacze, na tyle nieliczni że nawet odmachiwali 😁Schody - i to dosłownie - zaczęły się po przekroczeniu Sekwany, co chwila so góry i co gorsza w dół, potem nagle trafiłem do tunelu pieszo-rowerowego, ale na koniec wydostałem się na powierzchnię i zobaczyłem Grande Arche w pełnej okazałości. Był równie imponujący jak wtedy, gdy go zobaczyłem po raz pierwszy 😍
Droga powrotna była trochę zakręcona, ale w końcu wydostałem się z La Defense i przebiegłem przez Sekwanę. Zapomniałem na La Defanse uzupełnić wodę i powoli mnie zaczynało suszyć, ale złośliwie wodopojów coś nie było 🙄 Lasek Buloński, ponownie most na Sekwanie, sucho w gębie z temperatura już 29°C xD Jak w końcu dorwałem poidełko, to wypiłem chyba ze dwa litry wody 😃
Pod hotel dotarłem idealnie z dystansem uberpapatonu 32,71 więc pozwolę sobie otagować #2137 😉
Dał mi radę ten finisz przy 30°C, tempo już spadało poniżej przyzwoitości i walczyłem z pokusą skrócenia trasy - ale się nie poddałem 😎 Wsysłem pół arbuza i jeszcze hektolitry soków na śniadaniu, powoli dochodzę do siebie - a teraz się zbieramy na dalsze zwiedzanie w tym ukropie - ma być 38°C xD
Trzymajcie kciuki!
Miłego poniedziałku ❤️

@enron kurasant po biegu był?
@AdelbertVonBimberstein no ba, przy śniadanku sobie nie żałowałem 😎 i wziąłem wiele dobrości
Tak, mogłem tego nie zauważyć. Ale zauważyłem. Zdobywasz osiągnięcie
Dokumentalista (50 zdjęć)*
---
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.
enronGruba ryba
58piorunów21 894,78 + 21,37 = 21 916,15
Je suis parisienne, trust me bro 😉
Dziś ciut później i leniwiej, no i w większym gorącu. Muszę zacząć wcześniej wstawać, bo jutro o tej porze to zdechnę z kretesem xD
Wczorajsze włażenie na Wieżę Eiffla było relaksujące w porównaniu z przejazdem zatłoczoną linią metra numer 7 xD
Najmłodszy syn teraz ma traumę i jak mówimy dokąd się wybieramy to pyta czy można tam dojechać bez wsiadania do metra...
#sztafeta #bieganie #2137

Ten wąs niejedną ...piiii.... trząsł.
Najmłodszy syn teraz ma traumę i jak mówimy dokąd się wybieramy to pyta czy można tam dojechać bez wsiadania do metra...
nogą drzwi musieli dociskać, żeby ludzi zmieścić?
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta własnymi plecami żem drzwi musiał wstrzymywać xD
enronGruba ryba
117piorunów
@enron chłop co tak daleko biegł, że pobiegł do Paryża xD
@enron jak lubicie czekoladę to polecam Chapon i ich musy czekoladowe: https://maps.app.goo.gl/4uMA5D5VBTHGDnxc7
@heavelock sprawdzę, thx. Czekoladę lubię aż za bardzo, co widać po mojej figurze - niczym modelki pozującej do figurki Wenus (ale tej z Willendorf)
@enron to lepiej zostaw portfel w hotelu XD wszystko co od nich kiedykolwiek jadlem było pyszne. I ladne na prezent 😉
enronGruba ryba
27piorunów21 537,25 + 11,03 + 11,06 + 12,73 + 12,37 = 21 584,44
Nuuda, dzień w dzień wstaję zbyt późno żeby coś fajnie pośmigać ( ͡° ʖ̯ ͡°) No ale przynajmniej nic nie odpuściłem. Wrzucam coby się nie kolejkowało za dużo ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Chińczyki trzymają się mocno.
Miłego! ♥️

enronGruba ryba
51piorunów20 915,57 + 13,27 + 12,37 + 12,08 + 7,03 + 12,37 + 21,37 + 21,37 = 21 015,43
Ani się człowiek obejrzał, a tu minął kolejny tydzień. Tydzień dość leniwawy - parę razy zaspałem, ze dwa planowane papatoniki przez to nie poleciały, raz nawet dychy nie udało mi się zaliczyć. Niby 100 km (bez paru metrów) zaliczone, ale trochę niedosytu jest :face_with_rolling_eyes: Chińskie ciżemki na chwilę poszły w odstawkę bo szkoda mi ich było na ulewy i błoto, ale dzisiaj znowu wjechały i od razu fajniej się biegło 😎
Po drodze minąłem dwa bocianie gniazda - w obu już chyba się odbywało konkretne karmienie młodych :heart_eyes:
Wystartowałem nieco po 6, ale mimo późnej pory biegaczy minąłem ledwo czwórkę - najwyraźniej większość wolała pospać 😅 Ja tam byłem zadowolony z takiej pory, bo była bardzo przyjemna pogoda - lekki chłodek i świeży wiatr bardzo pomagały w biegu.
Miłej niedzieli! 💕

enronGruba ryba
31piorunów20 008,97 + 11,08 + 21,37 + 10,08 + 21,37 = 20 072,87
No to długi weekendzik za nami :star-struck:
Miał być potrójny papatonik, ale że jestem leń i gapa to zasiedziałem się w czwartek i zaspałem w piątek xD Skutek taki, że w piątek poleciałem zaledwie 11 km. Ale nic to, sobota i niedziela to gwarantowane papatony jeśli tylko nie ma jakiegoś wyjazdu. Tak więc 2/3 planu zrealizowane 😎 Pogoda dopisała, nawet aż za bardzo - mimo mglistej soboty i pozornie chłodnego niedzielnego poranka było koniec końców dość duszno :hot_face:
Tymczasem w sobotę trafiło się małe ekstra bieganko - uznałem, że jest zbyt ładna pogoda żeby z młodym po prostu iść na plac zabaw, zaproponowałem więc żeby podjechał tam rowerem. Młody na to że chętnie, ale on sobie wymarzył inny plac zabaw - nad Zalewem Nowohuckim. I zamiast 2 km spaceru zrobiło się z tego bite 10 km biegu - niby w miarę luźnego jeśli chodzi o tempo, ale mega męczącego bo musiałem mieć oczy dookoła głowy, cały czas dostosowywać prędkość do tego co młody sobie wykombinował i w ułamku sekundy reagować jak popełnił jakiś błąd :zany_face: W międzyczasie na docelowym placu zabaw musiałem bawić się w berka xD Nic więc dziwnego, że lało się ze mnie strumieniami :face_with_spiral_eyes: Doszło jeszcze pchanie młodego jak było ostrzej pod górkę, ale wtedy przynajmniej mogłem przechodzić do marszu 😅
Muszę przyznać, że mimo paru pomniejszych wtop młody naprawdę dobrze sobie radził i był bardzo dzielny, zaliczywszy pierwszą w życiu dychę na rowerze :heart_eyes: Do tego nalatał się jak wściekły po placach zabaw (jak dojechaliśmy z powrotem na osiedle to koniecznie chciał zaliczyć też osiedlowy) - nie dziwota, że tak padł że dzisiaj wstał dopiero o 8 rano xD
Przy okazji tej rowerkowej asysty w końcu wypróbowałem buty z temu 😁 i muszę przyznać, że sprawdziły się bardzo dobrze! Mięciusie jakby sam Jezusek chmurki pod stópki podkładał xD Zachęcony tym testem założyłem je do dzisiejszego papatonu i nie powiem, byłem pozytywnie zaskoczony tempem :relaxed: Fajna inwestycja za 70 złotych xD
Niedziela się już kończy, więc życzę wszystkim miłego wejścia w nowy tydzień! ❤️

Młody spisał się na medal, chinole też 🤩
@enron Chcę mieć takie zakola jak ty
enronGruba ryba
31piorunów19 667,39 + 10.52 + 10,77 + 13,72 + 21,37 = 19 723,77
To ja se poprzynudzam standardowym papatonowaniem - w sumie trochę na wyrost określenie, bo zaledwie jeden miniczeski i jeden klasyczny. Coś tam wpadnie więcej, ale na razie jest ile jest 😉
Pierwsze dni czerwca to mocno leniwe - zaspańskie dyszki z hakiem, w środę jakoś wymęczyłem większy minipapaton - ale obowiązki trzymają i nie ma jak sobie pofolgować. Jutro może się uda, bo nic mnie nie goni, takoż i w weekend.
A póki co to pobiegane w lekkiej mżawce (mimo to spotkałem niemało biegaczy i rowerzystów), potem poczłapane w mżawce na procesji z dziećmi a teraz sobie leniwie mija nibyniedziela :relaxed:
Miłego! ❤️

Wychodzi na to że dziś w Małopolsce Papaton jest obowiązkowy! Panie i Panowie, do dzieła!
enronGruba ryba
28piorunów18 745,83 + 11,14 + 13,27 + 21,37 + 21,37 + 21,37 = 18 834,35
O, hejto ożyło to dopisuję 😉
Na koniec miesiąca udało mi się wyrwać wcześniej w piątek i zaliczyć papatonik, a potem kolejne dwa w weekend. Biegało się przyjemnie, ale najfajniej było w piątek bi raniuteńko i Słońce bosko świeciło 😍
Wyjątkowo w ostatnich dniach nie natknąłem się na dziki, za to była sarenka, trochę kotkówzprzypadku i całe stada bażantów.
Dziś wypróbowałem nową trasę na budowanej drodze... i utkłem na szczycie jakiejś górki, na którą nie wiedzieć czemu ona prowadziła xD Z bólem serca musiałem zawrócić - jak już parę razy pisałem, nie lubię biegać po tych samych odcinkach w ramach jednego biegu 🙄 No ale już wiem czego unikać, a nowa trasa jest całkiem spoko, fajna górka do pokonania 😅
No i uzbierało się te 547 km w maju - dużo lepiej, niż przypuszczałem.
Miłej niedzieli! ❤️

@enron Nigdy nie zapomnę jak ci obcy wylazł z klaty a ty dalej żyjesz i jeszcze biegasz.
https://www.youtube.com/watch?v=eR34qwF86dQ
Alien is Born Scene - Alien (1979) HDAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube