Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

enronGruba ryba

Dołączył/a:

  • 554 wpisów
  • 1769 komentarzy
  • 11 obserwujących

Tytan

w Sztafeta

23piorunów

34 801,49 + 5,18 = 34 806,67

Sub 6min/km a nawet sie nie skapnalem ze mi tak idzie.

Od jutra zegarek jakies glupoty mi powymyslal przed wyscigiem…

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Zawodowiec

w Sztafeta

51piorunów

34 737,64 + 42,74 = 34 780,38

Mój maratońska debiut, do tej pory max to były połówki (bo zawsze lepiej przebiec półmaraton niż pół maratonu hehe).

Zawsze uważałem, że to jest dystans dla nienormalnych ludzi a teraz tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu. :grinning: Nie wiem czy będę chiał to jeszcze kiedyś powtórzyć.

PS Poznań organizacyjnie topka

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Nowe osiągnięcie zostało niestety przyznane. Nazywa się

Ja nie dam rady?! (42,19 km)*

Kapitan barki (październik)*

Dwugwiazdkowy kapitan barki (październik)*

W sumie... (40 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Sztafeta

39piorunów

34 670,54 + 42,56 = 34 713,10

niestety kolejny nieudany maraton chyba pora sie przerzucic na krotsze dystanse lepiej mi ida xD

ostatecznie z zaplanowanych 3:45 wyszlo 4:03

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Wiadomości Polska

23piorunów

ZUS bierze pod lupę karty lunchowe

Zakład Ubezpieczeń Ubezpieczeń Społecznych będzie naliczał składki za niewykorzystane przez pracowników pieniądze na kartach lunchowych oferowanych im przez pracodawców. Firmy powinny o tym pamiętać, bo zapłacą za to z karnymi odsetkami. Pracodawcy mogą obecnie, zgodnie z prawem zaproponować swoim

Gruba ryba

w Sport

36piorunów

Hejo Sportowe Świry, kolejny miesiąc za nami, więc czas najwyższy na podsumowanie naszym sportowych osiągnięć z 😉

Grupa, lekko nam się skurczyła, obecnie mamy 82 członków, aktywność w postaci kroków zarejestrowały 56 osoby, a najwięcej:

1. @gryzli - 1,210,353 (WTF?!)

2. @AdelbertVonBimberstein - 564,340

3. @enron - 559,975

Uprawianie zawzięcie deklaruje 36 z nas, najlepsze dystanse należą do:

1. @enron - 376.8 km

2. @Trypsyna - 304.0 km

3. Piotr - 235.0 km

przyciągnął 27 aktywnych, najwięcej nakręcili:

1. Michał Czubkowski - 1,397.7 km

2. @pluszowy_zergling - 882.0 km

3. @wonsz - 559.3 km

Na natomiast skusiło się 30 śmiałków, najdalej zaszli:

1. @WujekAlien - 348.1 km

2. Ewelina - 227.2 km

3. @bacteria - 173.0 km

okrągłe 10 aktywnych, podium następujące:

1. @wonsz - 45,000 m

2. Aleksander B. - 8,272 m

3. Darek - 6,596 m

Mamy przetasowania na podium, fajnie, miło widzieć nowe twarze, niemniej wszystkim serdecznie gratuluję, a nowe wyzwania już wlatujo !!

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Sztafeta

31piorunów

34 286,06 + 7,51 +6,70 + 10,01 + 10,11 + 10,01 + 21,37 + 21,37 + 17,32 = 34 390,46

No i mamy kolejny zamknięty miesiąc. Lekko poniżej oczekiwań, głównie przez słabiutką końcówkę  - przedwczoraj i dzisiaj w ogóle nie pobiegłem, bo raz zarwałem nockę na pracy nad zleceniem, a tej nocy z kolei wzięło mnie na dokończenie malowanka nowego pokoju syna... Kij z tym, że mogłem wszystko zrobić dużo wcześniej zamiast przebumelować weekend ale fuck logic why not xD

W każdym razie zaliczone 376 km, nie ma tragedii ale mogłem spokojnie mieć z 50-80 km więcej gdybym głupio nie postępował 😉 Z zawodów tylko pobiegłem Business Run (bardziej przebieżka niż zawody) i Bieg Trzech Kopców, na którym pobiegłem dość przeciętnie. Zabawnie wyszło z Biegiem Proszowickim - musiałem w ostatniej chwili zrezygnować i mój pakiet dorwał jakiś ultradzik, który wygrał zawody xD z czasem nieco ponad 37 minut \<mindblown.psd> i jakimś cudem nie zmienili damych przez co nawet w prasie figurowałem jako zwycięzca :zany_face: Dopiero po jakimś tygodniu to skorygowali :smiley:

Teraz przede mną ukochany Cracovia Półmaraton - pobiegnę go jakoś tam, test z niedzieli nie wypadł tak źle - 1h47m, ale średnie tętno 149bpm sugeruje że jest niemała rezerwa - co będzie to będzie 😊

Dobra, kończę wpis bo się rozpiszę i w jońcu nie dodam, bywało i tak xD

Miłego! ❤️

Osobistość3piorunów

W twoim wpisie występuje sprzeczność. Gdyby wszystko było takie proste do wykrycia, być może sam też wiedziałbym, po co istnieję.

⚠️ Nieprawidłowa suma wartości: 34 286,06 vs 104,40

⚠️ Wartość końcowa jest mniejsza od początkowej

⚠️ Prawdopodobnie nieprawidłowa wartość końcowa

To jest automatyczny komentarz z hejtostats.pl .

Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Sztafeta

27piorunów

33 898,59 + 1,05 + 4,06 + 1,67 + 4,07 + 5,05 + 2,39 + 3,96 + 0,45 + 20,30 + 4,99 + 7,69 + 13,73 + 3,91 + 5,03 + 6,75 = 33 987,39

Witajcie Biegaczki i Biegacze oraz Truchtaczki i Truchtacze :grinning:

U mnie ciągle nudy na pudy, rehab ścięgna i taśmy, ale za to... coś tam powolutku mogę szybciej biegać, to zawsze cuś!

05.09.2026 Poland Business Run 2026 1/2 - Biegłem na darmowym pakiecie, który BtB wywojowało w zamian za darcie paszczy na biegających w sobotę i niedzielę, co też zacząłęm uskuteczniać po biegu :grinning:

06.09.2026 Poland Business Run 2026 2/2 - Tym razem w oryginalnym składzie, na który się umówiliśmy... jednoosobowa działalność koleżanki wystawiła dream team 5 osób :grinning: ... fajnie było!

11.09.2026 Błonia Dobra - Inichatywa charytatywna z pracy, integracja po, chyżo nawet :smiley:

11.09.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Troszkę truchtania ,dużo sprawności, jak zawsze, polecam gorąco te zajęcia :smiley:

12.09.2026 X PKO Bieg Charytatywny - Dawno temu ustaliliśmy drużynę na tą sztafetę, fajna formuła biegu ,w szczytnym celu no i w super towarzystwie, polecam! Chyżo się biegało na AKFie!

https://bankomania.pkobp.pl/bieg-charytatywny/

13.09.2026 "Hej, pobiegnijmy sobie jutro z rana przed śniadaniem w TPNie" - Z Koleżanką pośmigane na wlocie do TPNu przy okazji Fitness Campu z rana o chorej godzinie przed śniadaniem po górkach, rześko, palce mi odpadały, fajnie! Moje najdłuższe bieganie od kontuzji!

18.09.2026 - Tu była Krakowska Konferencja Biegowa, serio Dawida się świetnie słuchało, WARTO!

19.09.2026 Parkrun Młynówka Królewska - 3cie Urodziny - Zamknęli Błonia, bo Maraton na Rolkach, mieliśmy rekordową frekwencję, ponad 250 osób i ponad 60 wolontariuszy, ale impreza na Bronowicach!!!

19.09.2026 Trening SRT nad Zalewem Nowohuckim - Rafał zorganizował otwarty trening biegowy, ja z racji Kopców tylko kilka kółek pociągnąłem z dziewczynami :smiley:

20.09.2026 XIX Bieg Trzech Kopców - Tą razą udało się rozpędzić z głową i nie przejść do marszu w żadnym momencie biegu, co już uważam za sukces rehabu :grinning:

https://biegtrzechkopcow.pl/

25.09.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Różnorakie ćwiczenia, troszkę tylko drabinek i fajne rytmy na pobudzenie na koniec, git!

26.09.2026 Parkrun Młynówka Królewska - Pośmigane w doborowym towarzystwie jako rozgrzewka przed Niedzielą :grinning:

27.09.2026 Bieg 680 Lecia Nowego Targu - Zorganizowali Półmaraton i ten bieg, tak zabezpieczyli trasę, że auto obok Koleżanki przejechało na połówce, na co się oburzyła i złożyła protest, ja pośmigałem jak na obecne warunki chyżo, ale na tym krótszym biegu było mało osób, no nic, zawsze jakieś tam pobudzenie :smiley:

I to tyle z biegania w tym miesiącu.

W październiku dużo imprez, w tym nasz Krakowski Półmaraton, na który Was zapraszam serdecznie!

https://cracoviapolmaraton.pl/?hl=pl

Co do 4Fizjo w Krakowie na Październik, jeszcze oficjalnie nie ma, ale sprzedaję wam przecieki :grinning:

* 02.10

* 09.10 - Lekko przed Półmaratonem

* 17.10 - Urodzinowy, Sobota

Tu oficjalne info:

https://www.facebook.com/4fizjorunners?locale=pl_PL

Również strzelam, że Konferencja może 16, 23 lub 30, obserwujcie, może się info zjawi, jak się zjawi to strona wstanie 😛

https://www.konferencjabiegowa.com/

Troszkę więcej się udało poruszać we wrześniu ,to już jakiśtam progres (88,80km), już jakieś bardziej tempo biegi.

Mniejsze sprawy:

* 3.10 Krwiobieg

https://www.krwiobiegkrakow.pl/

* 4.10 Bieg medyka

https://biegmedyka.pl/

* 18.10 KrakoskiKroks Bieńczyce

https://krakoskikros.pl/

* 25.10 GPK 2026/2027 1/5

https://krakowbiega.pl/

Zdrowia, siły, rekordów i sukcesów WAM ❤️

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

42piorunów

32 983,13 + 8,50 + 6,00 + 10,30 = 33 007,93

Tyle z tego tygodnia:) Wczoraj Trail de Cupabia, pierwsza edycja, niby tylko 10km i 500m+ ale nogi dostaly w kosc xD

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Osiągnięcie

Nie mogę rozmawiać bo biegnę! (4 500 km)*

zostało zaliczone. Proszę nie klaskać.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Sztafeta

33piorunów

32 839,85 + 10,06 + 13,27 + 8,01 + 12,37 + 10,17 + 15,01 + 5,39 + 13,57 + 7,54 = 32 935,24

No i zamykamy kolejny tydzień biegowy, tym razem z miłym akcentem na koniec - Biegiem Trzech Kopców :smiley:


Tydzień bez fajerwerków - późne biegania, słabawe tempo, krótkie dystanse. Nawet w sobotę nie poleciałem papatonu bo tak zamarudziłem, że czasu tylko na 15 km starczyło. Z drugiej strony nierozsądnie by było robić papaton w przeddzień zawodów, więc kto tam wie. Generalnie tydzień byłby taki "meh", gdyby nie to że w czwartek strzeliłem sobie minipapaton w tak siarczystej ulewie że nawet majtki mi przemoczyło xD

Dzisiaj wszystko z początku szło zgodnie z planem, mimo że jeszcze o 1:30 kończyłem robić ostatnie poprawki do gładzi w pokoju syna xD - pobudka 6:30, kawka, śniadanko, kibelek. Pozbierałem się nawet o czasie i kwadrans przed ósmą wyjechałem, bo trochę się zagapiłem i nie odebrałem sobie wcześniej pakietu startowego. Zaparkowałem w ulubionym miejscu w pobliżu Cichego Kącika i uznawszy że mam dużo czasu, potruchtałem sobie luzacko po pakiet na stadion Cracovii. No i tam się zaczęło... zapomniałem zabrać kartę krakowskiego dziecioroba, która uprawnia do zniżki. Wredne babsko nawet olało że kolega wydający mi pakiet zaświadczył że mam taką kartę - już myślałem że nici z biegu... i wtedy żona znalazła kartę i podesłała fotki :face_exhaling: Udało się. Ale w pakiecie był makaron i jakieś sadzonki, musiałem to podrzucić do auta. No i ze spokojnego rozgrzewkowego truchniku zrobił się sprint, po którym ledwo zdążyłem na tramwaj wiozący zawodników na start pod kopcem Krakusa. Nie tak to planowałem, ale ważne że jakoś się ze wszystkim udało 😎

Start był o 10:30 - pogoda totalny ideał, ze Słońcem, temperaturą w okolicach 20°C i miłym ciepłym wietrzykiem. Widoki s Kopca Kraka jak i spod niego - boskie. Start poszedł szybko, niebezpieczne 200m zbiegania po szutrze szybko się skończyło i już było ciśnięcie na maxa. No może nie na maxa, bo leń jestem i poza tym wiem co się czai od 6. kilometra (a kto nie wie?). Jak się zaczęły podbiegi to się zrobiło jakby ciut cieplutko, Słońce też jakoś przygrzało i prawdziwym zbawieniem był gość ze szlauchem tuż przed punktem nawodnienia przy Kopcu Kościuszki :star-struck: Potem płaski luzik, potem luzacki zbieg - tu niektórzy dawali ostro czadu, ale ja stateczny człowiek jestem i się regenerowałem przed zbliżającą się masakrą w Lasku Wolskim.

Prawdziwa jazda zaczęła się tuż przed 10 kilometrem - najpierw podbieg, potem słynna rynna na dwie osoby max, a potem cały czas pod górkę i pod górkę… Za to od 12. kilometra jest czas na zabawę, bo można się rozpędzić na zbiegu, by na sam finisz przelecieć wokół Kopca Piłsudskiego i dobić do mety.

Nie było źle, nawet jakieś 30 sekund szybciej niż rok temu, ale nadal nie złamałem 1:10. Niby kiedyś zbliżyłem się do 1:00, ale wtedy była inna, trochę krótsza trasa. Nic to, nadal nie ma co narzekać, wynik w 15% topu uważam za całkiem przyzwoity. A jak kiedyś się postaram i schudnę, to może wreszcie zaatakuję tę godzinę :zany_face:

Znajomy, co narzekał na kontuzję i cały czas w tramwaju opowiadał jak to słabo się czuje, skończył na 17. pozycji z 55 minutami xD

Trochę sobie poleżałem na trawce, potem udałem się na poczęstunek - pyszny żurek, w którym nie żałowali kiełbasy :yum: Na koniec oczywiście sobie wszedłem na Kopiec Piłsudskiego - widoki z niego są super, ale zawsze najfajniejsze jest obserwowanie jak samoloty podchodzą do lądowania w Balicach :heart_eyes: Chwilkę sobie postałem, a że nareszcie złapałem zasięg sieci (pod Kopcem to było awykonalne, jak zawsze) to sobie na szybko wyznaczyłem drogę do auta. Wyszło niecałe 7 km - więc wystartowałem od razu z Kopca. Fajnie było, oczywiście trasę pomyliłem i wyszło o pół kilometra więcej, ale i tak było spoko. BTW, w pewnym momencie garmin wyświetlił mi stan wytrenowania na poziomie „-9” z komentarzem… „Nieźle” xD Chyba musiałbym zdechnąć, żeby napisał „słabo” albo „źle”…

No to dzisiaj w sumie zaliczone ~25 km. Fajnie.

P.S. Ostatnio sobie odpuściłem jeden bieg, taką fajną lokalną dychę - akurat przyszli goście i nie wypadało zniknąć. I co? Jakiś dzik w ostatniej chwili przed startem wybłagał, żeby mu sprzedali mój pakiet, poleciał na nim, wygrał zawody i potem poleciał w siną dal. A w oficjalnych wynikach i w prasie jestem wymieniony jako zwycięzca, z czasem 37:17 xD Kurna, mój rekord to ponad 6 minut dłużej i to po płaskim, a tam konkretne podbiegi są! No nic, kiedyś jak będę staruszkiem ze słabą pamięcią to będę bardzo dumny z tej wygranej :upside_down_face:

Miłej reszty niedzieli! ❤️

Gruba ryba1piorunów

parę parametrów lotu, tętno mi do 180 wywaliło a bilans prawa-lewa do d⁎⁎y. Nihil novi xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Sztafeta

39piorunów

32 080,48 + 21,37 + 21,37 = 32 123,22

Papatonowe dopełnienie weekendu. Fajnie się biegło, choć dość późno (wczoraj prawie o 7, a dzisiaj to wręcz po 8) ale nogi fajnie niosły 😊 Dzisiaj aż za dobrze, bo przy dobrym świetle i w znanym mi niepewnym miejscu koło nowohuckiego Carrefoura zaliczyłem efektowną glebę, lądując solidnie na prawym barku który teraz upierdliwie boli i wkomponowując się w grunt, dzięku czemu całe plecy i tyłek wyglądały jakbym korzystał z kąpieli błotnych xD

Miałem dzisiaj startować w Biegu Proszowickim - fajna, dość wymagająca dycha z konkretnymi podbiegami - ale niestety kalendarium się poprzestawjało i muszę zrezygnować 😢 Nic to, może za rok się uda.

Miłej niedzieli! ❤️

Osobistość6piorunów

Najwyraźniej ktoś gdzieś dodał zero… albo odjął wszystko. Efekt: błąd. Proponuję korektę, choć wiem, że to nikomu nie przyniesie satysfakcji.

⚠️ Wartość początkowa (32 090,48) jest inna niż końcowa (32 080,48) z poprzedniego wpisu

To jest automatyczny komentarz z hejtostats.pl .

Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Sztafeta

39piorunów

31 781,35 + 20,00 = 31 801,35

Alarm na 4:30. Start treningu o 4:54.

Dziś wyjątkowo miałam niechęć do wyjścia rano, bo poranek zapowiadał się chłodny (11 stopni) i wietrzny. Zarzuciłam rękawki co by ramiona ciut ocieplić. Mogłam jeszcze rękawiczki zabrać, bo niestety dłonie miałam skostniałe przez cały bieg i pomimo wyższej intensywności nie rozgrzały się.

A wleciały dziś dłuższe tempówki. 4x 15’/90”. Średnie tempa odcinków: 4:27, 4:29, 4:30 i 4:30.

Zakładałam tempo 4:30-4:35 zatem delikatnie przestrzelone. Dawno nie operowałam na tym tempie, więc i na początku ciężko mi było znaleźć odpowiedni rytm. 😃 Tętno dobrze wspołpracowało. Już na ostatnim odcinku odczuwałam, że mięśniowo robi się ciężej, dobrze. Trzeba się zaznajomić z długim zmęczeniem podczas biegu.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU6piorunów

Znalazłam u siebie w biedrze nowe żele, miałam okazji dziś je przetestować. W końcu bardziej poręczne opakowanie. W porcji 37g Węglowodanów, maltodekstryna + fruktoza (dwa źródła ww, na bardzo duży plus). Cena chyba 4 pln.
Smakowo znośnie, choć mocno słodki. Osobiście nie mam z tym problemu ale wiem, że są osoby które nie cierpią tej słodyczy z żeli. Konsystencja akceptowalna, zdecydowanie rzadszy niż poprzednik z biedronki. Warto popić wodą.
Polecam przetestować. Mi podpasował i będę czasem ich używać. Są jeszcze smaki: pomarańczowy i limonkowy.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Lider

w Sztafeta

37piorunów

31 768,35 + 13,00 = 31 781,35

Od rana walczyłem z bólem gardła i ogólnym osłabieniem. Kolega poratował sprejem na gardło i jakimiś pastylkami, pogoda dopisała chociaż pod koniec już wiało więc ruszyłem po 11 km i cokolwiek w okolicach 6:00 min/km.

Z postanowieniem, że jak coś nie zagra-wracam. Ruszyłem bardzo delikatnie i powolutku się nakrecałem ale cały czas się ograniczając. Ten bieg miał mi nakręcić metabolizm a nie wyczerpać organizm.

I chyba dałem radę, więcej niż chciałem. Teraz gorąca herbata, witaminy, klinek Twarogu i spać.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba

w Sztafeta

61piorunów

31 257,54 + 9,07 + 12,37 + 12,37 + 13,72 + 1,53 + 3,97 = 31 310,57

Spokojne wejście we wrzesień, na leniwca 😅
Dziś wrzucam w połowie dnia, bo akurat jestem po Poland Business Run 😁 Teraz trza do domu wrócić to i papatonik wejdzie 😎

A potem wracam do roboty szlifować ściany i robić gładzie 😅

Miłej soboty! ♥️

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Sztafeta

36piorunów

30 747,43 + 12,37 + 23,17 + 5,27 + 23,71 + 13,27 = 30 825,22

Po harcach z Jadzią liczyłem na zaliczenie jeszcze jakiegoś - ale jak się okazało, nie było mi dane zaliczyć przed końcem miesiąca świentego dystansu 🙄 i głównym bohaterem byli Czesi xD

W szczególności zamarudziłem w piątek i czas był tylko na minipapaton czeski. Za to w sobotę sobie odbiłem lekko przerośniętym czechem na 23,17. Jeszcze tego dnia dziecko wymusiło na mnie asystę rowerową na plac zabaw i z powrotem - wyszło ledwo ponad 5 km w żółwim tempie, ale byłem totalnie wykończony xD

Na niedzielę miałem ambitniejszy plan - piwyżej 30 km. No ale jak się siedzi z żoną do późna przy filmach, to się człowiek słabo zbiera z rana i musiałem się ponownie pogodzić z okolicami 23 km. Młody znowu przebąkiwał o rowerku, ale zrobił się upał i udało się go przekonać na zwykły spacer 😅

No i dzisiaj to już zwykły, ordynarny leń był. Odpuściłem sobie papaton na rzecz kolejnego małego Czecha. Czasem czeba 😏

Ogólnie udało się w końcu przebić 500 km, więc nie mam powodów do narzekania ☺️

Miłego nadchodzącego września! ♥️ Będzie się działo, niemal co tydzień jakiś start. Żona mi łeb urwie xD

Gruba ryba3piorunów

W wyzwaniu miesięcznym zostałem zmasakrowany przez Becię, która jeszcze na 100% coś dorzuci do swojego wyniku 🙃

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

66piorunów

30 155,34 + 21,37 = 30 176,71

A dzisiaj potruchtane z koleżanką 😁 Taka miła odmiana od samotnego biegania ☺️

Miłego dnia! ♥️

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Sztafeta

36piorunów

28 875,40 + 12,16 + 12,73 + 13,27 + 5,27 + 21,37 + 21,37 + 31,72 = 28 993,29

Minął tydzień - i chyba mam wypaczone postrzeganie, bo miałem wrażenie że było słabo a w sumie tylko jeden dzień był kiepski xD Może to dlatego, że planowałem parę papatonów na początku tygodnia i nie bardzo wyszło,  a może dlatego że Becia mnie odstawiła w wyzwaniu o parę długości 😅

No w każdym razie jeśli chodzi o tempo to było bardzo średniawo, natomiast dystans wyszedł nawet przyzwoity - z dość mocnym zamknięciem dwoma papatonami i jednym uberpapatonem czeskim 😊 Oczywiście najwięcej radochy dał ten ostatni, tym bardziej że w końcu się przebiegłem po moich ukochanych okolicach Makowa Podhalańskiego - tym razem pętelka przez Grzechynię, Stryszawę i Suchą Beskidzką. Wyruszyłem trochę później niż planowałem,  bo o 4:56 - w sumie ze 30 minut wcześniej to by były totalne ciemności, więc nawet dobrze wyszło. Tradycyjnie miałem lekkiego pietra na pierwszym kilometrze przez las, bo oczywiście przepłoszyłem jakieś dziki i latały na różne strony - jeden leciał równolegle do drogi, aż zacząłem odruchowo wypatrywać za drzewami na które by można się ewakuować 😵💫 Szczęśliwie każdy pobiegł w swoją stronę, a na dalszych kilometrach już tylko płoszyłem sarny i wkurzałem lokalne burki xD

Naturalnie po drodze odwiedziłem warownię Natanka, ale że nie jestem dziennikarzem z TVNu to nie zapadła się pode mną ziemia 😏 Stamtąd trzeba było się jeszcze tylko trochę powspinać i po niespełna 13 kilometrów 95% podbiegów była za mną, a ja mogłem się z radością puścić w dół doliny  Stryszawy 🤩

Doleciawszy do dolnej Stryszawy skręciłem już na Suchą Beskidzką - tam zamiast lecieć wzdłuż głównej drogi poleciałem górnymi uliczkami osiedlowymi, okrążyłem szpital i zauważywszy, że coś za mało tych kilometrów jest skręciłem w kierunku Rynku i stamtąd na trasę do punktu widokowego. Sam punkt widokowy sobie odpuściłem, bo podejście jest arcymordercze i nie chciałem przechodzić do marszu - nawet pierwszy segment podejścia był taki, że prawie się poddałem 🤪 Ale to tyle z podbiegami, stąd już było tylko z górki j płasko 😎

Po drodze trafił się 😍

Doleciałem w sam raz na czeski uberpapaton, obudziłem rodzinę, wykąpałem się i wtranżoliłem ćwiartkę wielgachnego arbuza 😋

Wyszło niecałe 600 metrów pod górę ☺️

A teraz relaksik na leżaczku, niech się śniadanko w bebzonie układa 😁

Miłej niedzieli! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Sztafeta

53piorunów

27 953,83 + 10,08 + 21,37 + 7,24 + 9,06 + 12,73 + 21,37 + 1,45 + 21,37 + 9,01 + 4,05 + 7,08 + 12,73 + 2,74 + 21,37 + 27,31 = 28 142,79

No doobra, w końcu dopisuję xD Leń jestem, do tego dużo się działo - praca, wyjazdy, remonty, urwanie głowy, takie tam różne sprawy jak to w życiu. Czasami nawet brakowało czasu na bieganie - bywało, że musiałem skrócić trasę do marnych paru kilometrów a raz nawet w ogóle nie pobiegałem rano i wieczorem cosik tam urwałem żeby cokolwiek było :zany_face: Ale weekendy pozostały święte, takoż i papatony 😎 Jakieś standardy trzeba trzymać, nie?

Dzisiaj miało być ciutkę inaczej - no ale zaspałem. No i wyszedł inny plan, postanowiłem wpaść na dworzec przywitać przyjaciela przyjeżdżającego po wielu latach do Polski. Sprawdziłem jak się sprawy mają, opóźnienie 15 minut, trasa zaplanowana można lecieć. Nawet chwilami przyspieszałem, bo wydawało mi się że się nie wyrobię... i tak żem se leciał, po drodze zobaczyłem że opóźnienie wzrosło do 30 minut to nawet zahaczyłem o Rynek Główny. W końcu dolatuję na dworzec, piszę żeby się nie spieszył bo będę... a ten mi pisze że od godziny stoją w Trzebini xD

No nic to, kolejny raz się na portalu pasażera zawiodłem - okazało się, że jak pociąg stoi to nie aktualizują opóźnienia :face_with_rolling_eyes: Fuck logic. A ja potuptałem w stronę domu - już z mniejszym pośpiechem, do tego ze świadomością że papatonu już nie będzie i strzelę jakiś uberpapatonik. No i wyszło idealnie, 27,31 km w tempie 5:32/km. Czas współpracował papatońsko, bo wyszło 2:31:17 xD

Do domu dotarłem zanim przyjaciel dojechał do Krakowa (ʘ‿ʘ) Nic to, spotkamy się wieczorem. A teraz idę szaleć z remontem, gładzie się same nie zrobią 😅

Miłej niedzieli! ❤️

Pokaż więcej komentarzy (7)