Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

zjemtonasurowoPraktykant

Dołączył/a:

  • 1 wpisów
  • 18 komentarzy
  • 1 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

"#kosciol jeszcze 220 lat temu oficjalnie palił ludzi na stosach. Dzisiaj jakiś promil księży na nielegalu dotyka dzieciaki. Oficjalnie mordowali. Paru dotknie pisiorka za czekolady. Czy nie jest lepiej? Nie mówię, że jest dobrze, tylko się pytam, czy nie jest lepiej? Czy kościół nie staje się lepszy? Powolutku, tup tup, tup... W swoim tempie, oni mają takie tempo. Papież do dzisiaj nie wie, kto zaatakował Ukrainę" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Abelard Giza.

Od siebie napiszę, że polski stand-up, jest jak polski kabaret, ale czasami trafi się jakaś perełka. Nowy program Gizy, to do momentu 40 minuty - dobry program. Oby się nie popsuło i wracam do oglądania.

#standup #kabaret #pedofilia #bekazkatoli

Pokaż więcej komentarzy (5)

Praktykant

w Rower

12piorunów

Pierwsza przejażdżka nowym rowerem- Esker 6- jestem mega zadowolony. Od czasu gdy ukradli mi z piwnicy trekinga Moongose Pro (czyli z jakieś 10 lat temu) jeździłem na góralu. Trasy różne, średnio po 40-60km, ale zdarzyła się i 120 (Kraków- Kato). Zapomniałem, jakie to przyjemne, gdy depniesz i rower sam jedzie.... musiałem gębę zamykać bo muchy wpadały, a nie mogłem się banana z twarzy pozbyć....

#rower #gravel

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Podróże

125piorunów

W San Pedro de Atacama, miałem spędzić jakieś 5-6 dni. Tak na dobrą sprawę nie wiedziałem co dokładnie miałbym tam zwiedzać - w to miejsce przyciągnęły mnie głównie historie o niewiarygodnie czystym i rozgwieżdżonym niebie oraz bajecznych zachodach słońca. Gdy stawiałem pierwsze kroki na dworcu autobusowym nie minął jeszcze ranek, więc do głównych atrakcji było jeszcze trochę czasu.

Po zostawieniu plecaka w hostelu poszedłem zobaczyć to niewielkie miasteczko. Bardzo tradycyjne zabudowania, charakterystyczne tynki, gdzieniegdzie o barwie piaskowej, idealnie wpisującej się w otoczenie, a w bardziej reprezentacyjnych fragmentach - śnieżnobiałe, dzięki czemu mieniące się wręcz w ostrym słońcu na tle pustynnego krajobrazu. Przechadzając się wąskimi uliczkami czułem się trochę jak w westernie traktującym o powolnym życiu mieszkańców puebla.

Aplikacja maps.me sugerowała odwiedzenie cmentarza jako ciekawego miejsca. Lubię się przejść na miejsca pochówku w różnych krajach, żeby poczuć trochę tego lokalnego mistycyzmu i zobaczyć jak bardzo groby i pomniki w danym miejscu różnią się od tych polskich. Niby to był zwykły cmentarz, ale jednak niezwykły. Co kłuło w oczy, to prostota. Bo oczywiście, co bogatsi mieszkańcy miasta mieli swoje grobowce z bielonymi ścianami, ale jednak wiele było grobów, o których obecności informowała jedynie niedbale usypana górka pustynnego piachu i krzywo wbity, lichy krzyż.

Po wizycie na cmentarzu zgłodniałem (a jakże!), więc skoro zaliczałem już miejsca odwiedzane raczej tylko przez mieszkańców, tego samego oczekiwałem od wczesnego obiadu. Znów niezawodna mapa (możliwe, że tym razem inna) podpowiedziała, gdzie głównie stołują się miejscowi (nieopodal cmentarza zresztą). Był to ciąg pawilonów składających się z mikro knajpek ze starymi plastikowymi stolikami wystawionymi na zewnątrz. Zdecydowanie nie było to miejsce, w które lokalsi szli, żeby dobrze zjeść - raczej takie, gdzie po prostu jedli codziennie - tanio i szybko. Jedzenie było mocno przeciętne, ale nie miałem oczekiwań wykraczających ponad to.

Przypomniała mi się historia jeszcze - siedząc i czekając na obiad widziałem znów trochę bezpańskich, albo po prostu wioskowych psów (jak opisywałem dwa wpisy temu, jest ich sporo w Chile i całej Ameryce Południowej). Jeden z nich nieśmiało podszedł do mojego stolika, więc na powitanie dałem mu dłoń do obwąchania. Usiadł grzecznie i popatrzył rozmarzonym wzrokiem. Gdy go pogłaskałem i zacząłem drapać za uchem, aż westchnął i bez ceregieli wpakował mi swój wielki łeb na kolana, żebym tylko kontynuował to spa dla psa. Wyglądał, jakby nikt go nie głaskał od lat. Po chwili niestety przyszła pani kucharka/właścicielka knajpy i przegoniła mojego towarzysza, prawdopodobnie myśląc, że mi się narzuca i nie życzę sobie jego obecności.

W ogóle jeszcze szerzej o wątku psów - jest ich w Chile naprawdę wiele, ale na szczęście te które dotychczas spotkałem nie przejawiały agresji i były bardzo uległe w stosunku do człowieka. Wydają się nie interesować niczym, nawet się nie narzucają jakoś. Czasem może zatrzymają się i popatrzą błagalnym wzrokiem w nadziei na jakieś papu rzucone w ich kierunku, ale głównie leżą i śpią.

I tak sobie chodzilem główną uliczką San Pedro de Atacama, mijając liczne psy odpoczywające cieniu bram i nie zwracające na nic, ani na nikogo uwagi, aż robiąc którąś już rundę (odwiedziałem różne agencje oferujące wycieczki po okolicy celem porównania cen) nieopodal mojej nogi znalazł się pies. Najwyraźniej nie do końca tutejszy, bo nagle z jednej bramy rozległo się ciche warknięcie, na które, jak jeden mąż, w górę powędrowało kilka kudłatych łbów, dotychczas ciężko leżących na ziemi. Wędrowny kundel nerwowo się rozejrzał i ze spuszczonym ogonem chciał przemknąć dalej, ale z każdym jego krokiem coraz więcej miejscowych psów zrywało się na nogi i warczało w jego kierunku, jakby chciały mu powiedzieć: _you are in the wrong neighborhood motherfucker._

"Obcy" zaczął wpadać w lekką panikę i szukając schronienia... zbliżył się do mnie na metr, licząc że schowa się za moimi nogami. K⁎⁎wa, co to, to nie, kolego - myślę sobie, więc zmieniam trajektorię marszu, ale pies ewidentnie upatrzył sobie mnie jako obrońcę, bo szedł przy mnie jak przywiązany. W tym momencie to ja już zacząłem wpadać w lekką panikę, bo w naszym kierunku (lub jak to wtedy myślałem - w moim kierunku i tego przebrzydłego psa, który się przyjebał nieproszony) zaczęły już podbiegać psy z wyraźnymi sygnałami agresji. Czułem, że jestem w nie mniejszych tarapatach niż ten nieszczęsny pies. No dobrze, te miejscowe psy wcale się mną niby nie interesowały, ale nawet jeśli by mi się nie oberwało rykoszetem, to wizja zagryzania biednego kundla metr ode mnie jakoś mnie nie cieszyła.

Wzbierające na sile warczenie i pierwsze szczeknięcia uciął nagle jak nożem krótki gwizd i seria żołnierskich słów. To jeden z właścicieli sklepików postanowił zrobić porządek z 20 psami i swoją zdecydowaną postawą, mimo raczej mikrej postury, wysłał całe czworonogie towarzystwo z powrotem do pozycji sennych. To było jak rzucenie zaklęcia - nagle gotowa do walki sfora psów, poszła jak gdyby nigdy nic dalej odpoczywać w cieniu. "Obcy" kundel przemknął po cichu dalej, nie niepokojony już nawet nieprzychylnym spojrzeniem.

Tego dnia miałem jeszcze do czynienia z drugim magicznym momentem - zachodem słońca. Zdjęcia nie oddają tak dobrze tych niewyobrażalnych kolorów, jakie gościły na niebie. Właściwie najładniej robilo się jakieś 20 minut po zachodzie - wówczas na firmamencie rozgaszczał się hiperintensywny pomarańcz, który z biegiem minut przeradzał się w mieszanę różu i fioletu. Nie mogłem wyjść z podziwu dla tego spektaklu.

Obiecałem sobie, że w kolejnych dniach spróbuję znaleźć jakiś punkt widokowy, żeby móc całkowicie skoncentrować się na tej eksplozji intensywnych barw. Zazwyczaj w takich momentach myślę sobie - byleby tylko pogoda dopisała, bo jak będzie padać, to gówno zobaczę, a nie zachód słońca. Tym razem jednak nie czułem tego niepokoju. Wszak byłem w jednym z najsuchszych miejsc na naszej planecie, gdzie deszcz pada średnio raz na kilka lat.

#polacorojo #podroze #chile #atacama #mojezdjecie

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Ciekawostki

578piorunów

Druga część wpisu, bedzie mniej smiesznie, a bardziej technicznie...

https://www.hejto.pl/wpis/slyszalem-ze-lubicie-smiesznehistorie-i-prawdziwehistorie-to-mam-dla-was-cos-co-

#prawdziwehistorie #elektryka #wojsko #usa

Poprzednia część zakończyła się na dojechaniu do bazy lotniczej w Belgii, był piątek wieczór. Chłopaki mówili "wpadniesz zrobisz pomiary i jutro rano jesteś z powrotem w domu. Szybka robota, łatwa kasa"

Podjechaliśmy do bramy, zrobili mi zdjęcie, wydrukowali przepustkę, jedziemy dalej. Pokażcie mi tą waszą pralnię.

Na płycie lotniska stał rozbity namiot. Wielki jak skurczysyn, z 2 wielkie helikoptery by się zmieściły, a w środku 6 pralek i 6 suszarek. Obok agregat. Zapytałem czy większego namiotu nie mieli, oni w śmiech że tylko taki był na szybko do kupienia a armia USA się nie pi⁎⁎⁎⁎li w tańcu, ma być szybko i w terminie, a pieniądze nie ważne. Agregat też kupili a nie wynajmowali, j⁎⁎ać biedę.

Ja patrzę, a tam wszystkie urządzenia na przedłużaczach wpiętych jeden w drugi i na jednej esce 16A. "Ej, a to może być tak że jak zaczną prać i suszyć to będą wywalały bezpieczniki?" pytam. Chłopaki pobledli "Karwa nie może tak być, ma wszystko działać albo nas ujebią koncertowo". "No to panowie mam zła wiadomość, wszystko jest zjebane, trzeba robić od nowa. Macie kable 3x2,5, bezpieczniki i gniazda?" "Nic nie mamy, jest piątek 22:00 wszystko zamknięte, jutro hurtownie również pozamykane, a to ma być gotowe maks do 12:00 w sobote... (smutny kot face)". No to mamy problem.

Pojechaliśmy do hotelu, pobudka przed 6 rano. Jedziemy do Francji do marketu, bo tam otwierają godzinę wcześniej market budowlany (we Francji o 7:00, w Belgii o 8). Kabel 3x2,5 i gniazda kupiłem, ale te eski jakieś takie dziwne. Okazało się że w jednym module ale L+N i C16, B16 nie używają. Ale to mi akurat nie przeszkadzało. Później się okazało że oczywiście ledwo da się to wszystko spiąć w małej rozdzielnicy agregatu gdzie zasilanie było 6mm2 a te dziurki w esce jak musieli z każdej strony zmieścić dwie, to ledwo dały radę. Co się nakląłem to moje.

No ale kupiliśmy wracamy, wsadzam eski, dzielę je na fazy, rozkładam kable, gniazda, wszystko idzie za⁎⁎⁎⁎ście, pogoda dopisuje. Jak już skończyłem klnąć że te 6mm2 nie chcą mi wejść w otwory w eskach... Odpalam agregat, podnoszę zabezpieczenia, a tu buch! Strzela, zwarcie, eski spadają. Co robi debil? Podnosi je jeszcze raz! Przecież to na pewno przypadek, nie? I znów buch zwarcie. Zrobiłem się bielszy niż ten namiot był.

Co się okazało? W agregacie przewody były następujace: niebieski, czarny normalny, czarny cieńszy, brązowy, żółto zielony. Ostatni wiadomo PE, a który N? N jak Niebieski, wiadomo, podstawowa zasada elektryki. Przez myśl przeszło mi czemu ten jeden czarny jest cieńszy, ale co chwila wpadają żołnierze z brudami, czy już czy już, czemu jeszcze nie, gacie czystych nie mam a pralnia niegotowa. No i podłączyłem ten niebieski jako neutralny.

Poszło międzyfazowe 400V na urządzenia, bo neutralny to był ten cienki czarny. Moje szczęście że chłopaki jak te przedłużacze brali to nie oszczędzali i wzieli takie droższe z warystorami. Przedłużacze wszystkie szlag trafił i niestety jedna pralkę też...

Ale to nie koniec przygody. Jeszcze w samochodzie chłopaki mowia że wymogiem jest uziemienie 20 omów. OK, zrobiliście? No pewnie że tak, co kilkadziesiąt metrów w płycie lotniska jest otwór żeby wbić szpilkę. Wbiliście? No pewnie ze dwa metry weszło! Matko boska energetyczna miej mnie w opiece, 2m to na pewno za mało, ani tego wyjąć ani dobić skąd ja szpilki w piątek w nocy wezmę...

W sobotę dojechał do nas wojskowy elektryk, amerykanin z bazy w Polsce. Bliżej nie mieli? Nie wiem. Ale zorientowali się że mamy przejebane jak w ruskim czołgu i wysłali go na pomoc. On generalnie nie mógł nic robić bo zlecenie było realizowane przez podwykonawcę a nie przez wojsko, ale doradczo i nadzorczo jak najbardziej. Przyjechał z Sonelem, mówi że najlepszy miernik. Ja w tym czasie wstyd Uni-T UT595 bez certyfikatu, bez mierzenia uziomów, całe szczęscie że on przyjechał.

No i co przyjechał, wypłakałem się że spaliłem pralkę, on mówi nie martw się, ja w USA pół domu spaliłem jak puściłem międzyfazowe na urządzenia 110V, ale miałem ubezpieczenie i wszystko pokryło (no świetnie, szkoda że ja nie miałem wtedy ubezpieczenia, ale w sumie jedna pralka to jeszcze nie aż taki koszt). Stwierdził że zacznie mierzyć to uziemienie. Rozłożył sondy na trawniku po drugiej stronie drogi, mierzy. 28. Przesuwa sondy. 30. Przesuwa 27,5. Jesteśmy udupieni, chłopaki już myślą gdzie wysłać CV...

Poleciał po wodę z solą, leje wokól tej szpilki, mierzy, leje, mierzy, leje, aż się zrywa i krzyczy "Wojski Wojski chodz szybko, rób zdjęcie". Patrzę... 19,9 oma. Wyciągnął jakims cudem z tych 2m szpilki :smiley:

No to ja ide mierzyć impendancje petli zwarcia. Nie wychodzi, nie wychodzi. Co jest, wiem UniT to szajs ale żeby aż tak. A tu zerowe napięcie miedzy L-PE. Agregat w układzie IT... No to nie dziwne że nie wychodzi. I teraz co zrobić? Uziemić punkt centralny agregatu i zrobić TN czy nie uziemiać i nie będą działały te eski na zwarcie doziemne... Dobrze że on był to podjął decyzję, uziemiamy! Zrobiliśmy, zaczęło działać pomiary wyszły.

A tymczasem jak my walczyliśmy z prądem to chłopaki walczyli z wodą. Wiadomo na środku lotniska wody i kanalizacji nie ma. To kupili dwa mausery (takie zbiorniki 1000L na palecie). Jeden na czystą wodę, drugi na ścieki. No i o ile czystą wodę ogarneli, jakaś pompa robiła ciśnienie i do pralek woda leciała, tak z brudna był problem: pralka chce wode grawitacyjnie wylewac, a do mausera trzeba przecież poziom wody podnieść żeby się gorą wlało... W markecie zaczeli szukac pompy do brudnej wody, ale były same zanurzeniowe. Wszystkie sklepy specjalistyczne zamkniete, po angielsku nikt nie chcial gadac, po polsku tylko k⁎⁎wa rozumieli (albo sie nauczyli wtedy).

Chlopaki byli juz zrezygnowaniu, w koncu jakims cudem udało się cos wlasciwego kupić i około godziny 21:00 w sobote, z tylko 9 godzinowym opoznieniem udalo sie to uruchomic. Ulga że weź! W niedzielę rano byłem z powrotem w domu. Pralkę powiedziałem żeby wzięli w rozliczeniu za dodatkowe prace, a zaplacili tylko za pomiary. Umawiałem się na coś koło 2,5 tys więc nie było źle.

A teraz pytanie którego nikt nie zadał, ale na pewno wątpliwość się pojawiła: czemu wzieli mnie, a nie kogoś lokalnego? Otóż nikt z lokalsów nie chciał albo nie umiał gadać po angielsku, a jak już gadał to mówił że termin za tydzień. W końcu stwierdzili że szybciej będzie ściągnąć kogoś z Polski, a jak mówiłem budżet był ogromny, ale czasu mało...

Pokaż więcej komentarzy (48)

Kompan

w Ciekawostki

15piorunów

Tym którzy zapomnieli przypominam (a tym którzy nie wiedzą podpowiadam) - przestawcie swoje okna w tryb zimowy :grinning:

https://youtu.be/vWj-QdfLL6k

Tytan3piorunów

@zjemtonasurowo Czasami na tych trzpieniach do regulacji jest grawer który pomaga ustawić wszystkie jednakowo. Jeżeli go nie ma to można 'białkowo' patrzeć jak mamy ustawione bo to są mimośrody czyli z jednej strony są 'grubsze' i mocniej dociskają okno po zamknięciu.

Tutaj dobrze to opisali:

https://sklep.winkhaus.pl/pl/blog/post/jak-regulowac-okna-i-kiedy-warto-to-robic

Jak regulować okna i kiedy warto to robić?Nawet najlepsze okna plastikowe oraz drewniane mogą wymagać regulacji okuć. Warto o tym pamiętać.sklep.winkhaus.pl
Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Rower

35piorunów

Wczoraj cały dzień spędziłem w lesie, przejechałem na rowerze prawie stukilometrowy szlak "Leśno Rajza" i zrobiłem parę fotek #czujedobrzeczlowiek #chwalesie

https://www.strava.com/activities/8102019500 - Leśno Rajza to bardzo fajny szlak wytyczony na Śląsku pośród dużych kompleksów leśnych pomiędzy Tarnowskimi Górami a Lublińcem. Dziewięćdziesiąt procent szlaku wiedzie przez piękne lasy. Przy czym dróżki są bardzo dobrej jakości. W Internecie możecie się natknąć na blogerów narzekających na odcinki z piachami/kamieniami - nic sobie z tego nie róbcie, takich odcinków może ze 2-3km spotkałem na całym stukilometrowym szlaku, a reszta to dobre i płaskie szutry, zieleń na około, czilera utopia. Po drodze jest też co oglądać - zbiorniki wodne, pałacyki, zabytki. Jak by ktoś chciał jechać, to niech sobie wrzuci GPXa do jakiejś aplikacji, bo oznakowanie szlaku jest dość słabe, a czasem niejednoznaczne.

Praktykant3piorunów

dzięki za fajną trasę, wrzucam sobie na wiosnę

Osobistość2piorunów

@Lesny_Boruta super, dodałem do ulubionych. Wiosną się wybiorę

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Ciekawostki

22piorunów

Skażenie w Goiânii

Zdarzenie radiacyjne stopnia piątego w siedmiostopniowej międzynarodowej skali INES. Skażenie radioaktywne w centralnej Brazylii spowodowało śmierć 4 osób, a 22 osoby zostały napromieniowane w stopniu narażającym życie i zdrowie. Opis zdarzenia W roku 1984 klinika radioterapii w szpitalu

Debiutant

w Hydepark

12piorunów

Siema, jesteście w stanie polecić jakąś elektryczna maszynkę do golenia? Do tej pory golilem się żyletkami ale zajmuje to bardzo dużo czasu i dość łatwo się zaciąć. Osobiście się zastanawiałem nad OneBlade'm ale może możecie polecić coś lepszego?

Kompan2piorunów

tylko nożyk wilkinson i dobra pianka w żelu

Debiutant1piorunów

dzięki za tyle opinii, chyba zdecyduje sie na andis slimline lub mimo wszystko oneblade pro

Pokaż więcej komentarzy (23)

Tytan

w Heheszki

25piorunów

Przypomniałem sobie o najbardziej zabawnej paście jaką znam, więc kradnę i wrzucam xD

Wierzcie lub nie, ale raz byłem aresztowany na jedną noc z powodu błędów ortograficznych, w dodatku nie moich xD

Był u mnie na osiedlu taki typek, zresztą z nim do podstawówki chodziłem, który miał ksywę GŻEGŻUŁ, bo raz taki podpis nasprejował na ścianie, podczas, gdy na nazwisko miał Grzegrzółka xD

Gżegżuł już w podbazie nie był zbyt bystry, a różnej maści substancje odurzające przyjmowane przez niego systematycznie od początku gimbazy nie poprawiły jego kondycji intelektualnej. Był oczywiście 100% sebixem i z samej gimbazy go wyjebali z dwa razy. Potem zaczął napierdalać jakieś dziesiony, kraść radia itd. Natomiast jako, że ja byłem "swój", bo mnie kojarzył z podbazy i ośki, to kontakty mieliśmy dobre i raz czy dwa rozpiliśmy nawet razem browar.

Pewnego wieczora szedłem do sklepu, na ławce siedzi Gżegżuł z jakimś ziomkiem, pozdrawia mnie ELO MORDECZKO i zagaduje, czy ma dem szluge. Dałem, stanąłem z nimi, palimy i gadamy co tam - jak tam. Nagle z krzaków wychodzą bagiety i się burzą, że przy ławce stoją butelki po alko - nie wiem, czy Gżegżuł to wcześniej wypił czy ktoś inny, no ale stały. Wiadomo, od razu spisywanie, ja daję dowód, a Gżegżuł mówi, że nie ma dokumentów.

NO DOBRA TO PAN POD DANE I MY SPRAWDZIMY PRZEZ CENTRALE. W11 TU 301 ODBIÓR, SPRAWDŹCIE NAM DELIKWENTA. JAK NA IMIE?

SEBASTIAN

NAZWISKO?

GŻEGŻUŁKA

JAK?

GRZEGŻÓŁKA

GŻE-GRZU-ŁKA, PRZYJĄŁEŚ MARIAN?

<z krótkofalówki> WEŹ PRZELITERUJ

GIE JAK GRAŻYNA... JAK SIĘ TO PANA NAZWISKO PISZE?

W tym momencie ja już parsknąłem śmiechem, a bagietmajster wkurwiony

A PANU CO TAK WESOŁO? ZARAZ KIESZENIE SPRAWDZIMY

Teraz wchodzi Gżegżuł

NO GRZEGŻÓŁKA

NO ALE JAKIE 'ŻET' SIĘ PYTAM?

Z KROPKĄ CHYBA

MARIAN ODBIÓR SPRAWDŹ NAM GŻEGŻUŁKA PRZEZ ŻET Z KROPKO

<z krótkofalówki> GŻE-GŻ.... A JAKIE 'Ó'?

Teraz już k⁎⁎wa nie wytrzymałem i ryknąłem im śmiechem prosto w twarz. Ci bagietmajstrzy już byli niesamowicie wkurwieni sytuacją, więc

OOO A WIDZĘ, ŻE KOLEGA TO TROCHĘ ZA DUŻO DZISIAJ WYPIŁ. POJEDZIEMY NA ALKOMAT

Wezwali k⁎⁎wa radiowóz, czekamy w piątkę, a Gżegżuł siedzi na ławce i zapatrzony w chodnik pod nosem sylabizuje szeptem swoje nazwisko, licząc sylaby na palcach xD

GŻE-GŻUŁ-KA, GŻE-GRZÓ-ŁKA, GRZE-GRZUŁ-KA

Więc ja dalej kisłem, a bagiety coraz bardziej się wkurwiały, że niby się z nich śmieję xD W końcu zapakowali mnie do bagietowozu i powieźli na owiany złą sławą komisariat przy ulicy Malczewskiego, którego gościnne progi, jak wkrótce miało się okazać, stały się na kolejnych kilkanaście godzin zarówno moim domem, jak i miejscem kaźni. Co opiszę jutro, elo.

Podjeżdżamy na komisariat, wprowadzają mnie na dyżurkę, ale ich przez radio wydzwonili, że gdzieś znowu mają jechać, więc mnie tylko oddali typowi ,co na tej dyżurce siedział

WEŹ GO NA ALKOMAT

A CO ZROBIŁ?

WESOŁEK TAKI K⁎⁎WA, PODŚMIECHUJKI Z FUNKCJONARIUSZY. WIDAĆ, ŻE NADŹGANY

Typ mnie przejął, zaprowadził do pokoju z alkomatem, gdzie siedział jakiś inny policjant

WEŹ GO ZBADAJ, PATROL OBRAŻAŁ NA⁎⁎⁎⁎NY

Wydmuchałem 0.3 promila, bo przed wyjściem z domu wypiłem z dwa piwa, a jak szedłem do sklepu po więcej to właśnie Gżegżuła spotkałem. Typ mi dał wynik na paragonie, zaprowadził do takiego pokoju, gdzie było kilka klatek a przed nimi stolik i kazał w jednej z tych klatek siedzieć, ale drzwi od niej nie zamknął. Siedzę, czekam, w klatkach obok jakieś seby i żule pozamykane też czekają. Mnie nie zamknęli, bo gołym okiem widać, że im nic nie zrobię ani nie spierdolę xD

Po chwili przyszedł policjant, taki k⁎⁎wa brzuchaty były ZOMOwiec z wąsami koło 50tki, jak z filmów xD

TY NA PRZYSTANKU NA⁎⁎⁎⁎NY KRZYCZAŁEŚ HWDP JAK ZOBACZYŁEŚ RADIOWÓZ?

NIC Z TYCH RZECZ, PANIE WŁADZO, JA GRZECZNY CHŁOPAK HEHE

TA? NO TO ZARA K⁎⁎WA ZOBACZYMY, SIADAJ TU KONDONIE

Ja już obsrany, że tu się sprawy rozwijają jak w jakiejś k⁎⁎wa Symetrii - co jakiś bagieciarz przyjdzie, to mnie oskarża o coraz cięższe zbrodnie, zaraz będzie, że policjanta nożem pchnąłem xD

Posadził mnie przy tym stoliku, wyjął protokół, z 5 minut coś tam pisał bez słowa, a potem zaczął hehe przesłuchanie i pyta co odpierdoliłem. Chciałem go podejść chwytem retorycznym, że najpierw takie niby niezwiązane pytanie zadam, a potem się rozsupła cała kwestia, on się zaśmieje serdecznie, poklepie mnie po plecach, powie SORY MŁODY POMYŁKA HEHE i mnie puszczą. No to walę z grubej rury zabiegiem retorycznym, czy wie, jak się pisze Grzegrzółka.

Oj k⁎⁎wa, nie zadziałało. Jeb-jeb-jeb-jeb-jeb, jeszcze nie zdążyłem odpowiednio zaakcentować ostatniego słowa, a już mnie z plaskuna po mordzie wychlastał jak jakiś k⁎⁎wa Obeliks rzymianina.

Wszystkie patologi co siedział zamknięte w klatkach dookoła skoczyły do krat i drą mordę EEEE ZOSTAW K⁎⁎WO CHŁOPACZYNE i się rzucają jak w zoo xD Zrobił się taki kociokwik, że pół komendy się zleciało i napierdalają pałkami w te kraty, żeby sebów uspokoić, co w sumie tylko podnosiło napięcie. Wobec mnie została podjęta błyskawiczna decyzja

JAK NA⁎⁎⁎⁎NY JEST TO I TAK Z NIM K⁎⁎WA NIE MA CO GADAĆ DZISIAJ, DAWAJCIE GO NA DÓŁ, WIDZICIE CO TUTAJ NAM NAODPIERDALAŁ

Na dołek trafiałem więc już jako animator niepokojów społecznych i buntów więziennych xD

Na dołku mi zabrali sznurówki, telefon, pasek, potem hehe przysiady, czyli mówiąc wprost zaglądanie w d⁎⁎ę xD Potem jeb do celi. Nie powiem, moim pierwszym zmartwieniem było jak wytłumaczę mame, że wyszedłem do sklepu i wróciłem następnego dnia, a drugim, czy mnie tam pod celą ktoś nie wyrucha xD

W celi siedziało dwóch typów w średnim wieku. Powiedziałem tylko SIEMA i siadam na swoje hehe kojo, czyli kawałek betonu wystający nad podłogę xD Wypytywali się ogólnie co tu robię, to powiedziałem, że za obrazę funkcjonariusza xD 15 minut nie minęło i jeszcze nam dorzucili dla towarzystwa jednego z tych sebów, co siedział wcześniej w klatce koło mnie, a potem w mojej obronie wyklinał policjantów.

NO MAŁOLAT DOBRZE Z NIMI POJECHAŁEŚ SZTYWNO TRZEBA SIĘ TRZYMAĆ K⁎⁎WA I SIĘ NIE ROZJEBAĆ, PI⁎⁎⁎⁎LIĆ POLICJE CAŁY CZAS BO TO GESTAPO JEBANE

I zaczyna do mnie jechać taką grypserą, że może co trzecie słowo rozumiałem i zazwyczaj było to K⁎⁎WA xD W swoim wywodzie czasami robił pauzy, jakby oczekując mojej wypowiedzi, więc wtedy mówiłem tylko

NO, DOKŁADNIE ZIOMUŚ, J⁎⁎AĆ K⁎⁎WY

Na szybko wykminiłem, że J⁎⁎AĆ K⁎⁎WY jest sformułowaniem dosyć ogólnym, pozostawiającym pewne pole do interpretacji -dyskutant ma prawo sobie pomyśleć, że mam na myśli dokładnie te same k⁎⁎wy co on, czyli że się z nim zgadzam xD podczas, gdy w rzeczywistości nie miałem pojęcia co mówi xD Tę technikę zastosowałem zresztą z powodzeniem kilka miesięcy później, gdy idąc nocą przez pewną niewielką miejscowość zostałem przez lokalnych kibiców zapytany za kim jestem, ale o tym innym razem xD

Zadziałało to bardzo dobrze, ale niestety rozmowa zaraz zeszła na to, kto kogo zna, a tak się składa, że ja nie znam nikogo.

TY MAŁOLAT A KOGO ZNASZ

YYY EEE NOOOO GŻEGŻUŁA ZNAM

A TO JA GO NIE ZNAM, A ADIEGO ZNASZ?

NOOOO CHYBA COŚ KOJARZĘ, ALE ZNAM JESZCZE TAKIEGO ZIOMKA CO Z GŻEGŻUŁEM SIĘ BUJA, TYLKO KSYWY ZAPOMNIAŁEM, NO TAKI ŁYSY - miałem tutaj na myśli typa, który siedział z Gżegżułem na ławce jak mnie zawinęli xD

TEN ŁYSY CO PRZY POLACH MIESZKA, TEN OD NORBIEGO?

NO NO CHYBA TEN

Czułem, że długo tak nie pociągnę i zaraz nieopatrznie skłamię, że znam kogoś, kogo znać nie powinienem, bo na przykład jest z moim towarzyszem niewoli skonfliktowany, ew. nie trzymał się sztywno cały czas i się rozjebał.

Na szczęście rozmowę przerwał policjant, który wszedł do celi i ogłosił, że mamy zapierdalać po koce i materace i możemy iść do kibla zapalić szluga. Ja szlugów nie miałem, bo to je między innymi szedłem kupić jak spotkałem Gżegżuła, ale Seba spod celi kazał jednemu z dwóch pozostałych współwięźniów nas poczęstować xD

Z tymi dwoma typami była taka opcja, że jeden miał sprawę za to, że kopnął psa sąsiadki, bo się z nią kłócił na klatce i pies na niego szczekał. Ona mu założyła sprawę, ale on zmienił adres i nikomu nie powiedział, więc nie dochodziły do niego przez rok wezwania na rozprawy i w końcu za nim wysłali list gończy xD Systemowi administracyjno-mundurowemu objawił się dopiero, jak dostał pracę w jakimś supermarkecie i go zgłosili do ZUS i wtedy po niego przyszło z 6 tajniaków do tej jego Żabki, bo w końcu wielki bandyta, od roku poszukiwany xD

Drugi typ był jeszcze lepszy, bo sobie urządził na imieninach ciotki mortal kombat z familią xD Z tego co opowiadał wychodziło, że u nich każde spotkanie rodzinne kończyło się MMA i istniała nawet nieformalna sieć sojuszy, która jednak była dynamiczna jak w Grze o Tron xD

Z NIMI TO TAK ZAWSZE. WESOŁYCH ŚWIĄT, BUZI-BUZI, JEDNA FLASZKA, DRUGA, A POTEM SIĘ ZACZYNA PROSZEM JA CIEBIE BANDEROZA. A TEN SK⁎⁎⁎⁎SYN MÓJ BRAT, TO JESZCZE JAK NA WIELKANOC SIĘ NAPIERDALALIŚMY ZE SZWAGREM I JEGO SYNEM, TO ZA MNĄ BYŁ, TEGO SIOSTRZEŃCA RÓWNO NAPIERDALAŁ, A TERAZ MNIE K⁎⁎WA KRZESŁEM PRZEZ PLECY. MNIE, WŁASNEGO BRATA! JA JUŻ NIE MAM BRATA!!!

Potem dostaliśmy do jedzenia ten słynny chleb ze smalcem, o którym pamiętał Wilku WDZ w utworze pt. Nienawiść i poszliśmy spać. Rano mnie zabrali z dołka i kazali spierdalać do domu. Jeszcze na koniec zapytali

I CO, NAUCZYŁEŚ SIĘ CZEGOŚ?

TAK

NO I DOBRZE,

Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, bo w końcu dowiedziałem się od Seby spod mojej celi, że sztywno się trzeba trzymać k⁎⁎wa i się nie rozjebać.

Kompan2piorunów

@B3loza Nie wiem, czy to ludzie są aż tak głupi, czy to sprawa agencji wywiadowczych i kontrwywiadowczych. Dosłownie nic nie można powiedzieć o ukraińcach. A już wspomnieć o ich niechlubnej historii, to tak jakby z automatu zostać zbrodniarzem.

Autorytet1piorunów

@PanHeniek Ooo dawno gżegżuła nie widziałem, jedna z lepszych :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kosmonauta

w Hydepark

79piorunów

Dobra, dostałem bana na dwa tygodnie na portalu z pornografią i moderacją ze zbyt dużą ilością chromosomów. Chyba pora się tutaj przywitać na poważnie i przedstawić, bo może mnie ktoś nie kojarzy.

Jestem Boniek. Zbigniew Boniek. Na portal należący do pyrmana wrzucałem kradzione z innych portali golgify, ukradłem pomysł na rozpiski od legendy tagów sportowych która usunęła konto i ze dwa razy wrzuciłem autorskiego mema. Ogólnie będę się udzielał na tagach piłkarskich przede wszystkim, ale może to wystarczy.

Witam więc serdecznie. Po raz drugi, teraz już na pełnych mam nadzieję obrotach.

Twórca1piorunów

@fxd mam pytanie, rozpiski skupiają się tylko na piłce nożnej?

W sumie znam stronę, gdzie ktoś robi rozpiskę w niedzielę tego, co leci w TV + Viaplay na cały tydzień ze sportu (tyle, że według kanałów).

Kosmonauta0piorunów

@lurekztwittera taksiegra albo satkurier, temat jest znany - sam z tego korzystam. Ale zamysł rozpisek jest taki, że se wchodzisz rano na hejto i widzisz co dzisiaj jest, nie musisz specjalnie wchodzić na inne strony. skupiają się na piłce nożnej, czasem jak jest większe wydarzenie z innego sportu to wrzucam.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

W ramach dodawania kątentu to opowiem Wam historię z pracbazy.

Mamy w pracy elektryka, na potrzebę historii nazwijmy go Tomek. Pewnego razu pojechał On do Państwa Iksińskich naprawić zepsuty domofon.

Po przyjeździe i zapoznaniu się ze stanem urządzenia, poinformował Pana i Panią Iksińskich że naprawa tego domofonu mija się z celem i za samą robociznę musiałby wziąć więcej kasy niż za nowy domofon.

W tym momencie pani Iksińska wpadła, jak określił to Tomek wręcz w histerię. Zaczęła prosić by jednak coś spróbował zrobić. Jej mąż w międzyczasie przyniósł z garażu pudełko, z jakimiś częściami z dwóch innych domofonów:
- Panie Tomeczku, przecież z tego może da się coś zrobić?
Kolega dalej próbuje tłumaczyć, że łatwej kupić nowy model, lepszy i że nawet nie ma pewności jak ten domofon będzie działał po włożeniu starych części.
Nic z tego Państwo są uparci.
(Tu trzeba nadmienić że Owi państwo pieniędzy mają jak lodu, więc nie chodziło o kwestie tego że nie stać by ich było na nowe urządzenie).

Kolega w końcu ulega i bierze się za naprawę zepsutego domofonu. Trwa to dość długo ale koniec końców udaje się przywrócić urządzenie do stanu używalności. Czas było przejść do przyjemniejszej (dla elektryka) części czyli rozliczenie.
- Panie Tomeczku, to ile to Pan za to chcesz.
- Panie Iksiński, to wyszło X złotych.
- Co kur*a? Za co?
Kolega stara się tłumaczyć że zeszło to prawie cały dzień, że dużo roboty i na początku zaznaczał że taniej było by kupić nowy domofon.
Iksiński jednak nie zamierza płacić, argumentując to tym że przecież dał części do naprawy.

Tu na szczęście Tomek wyciąga kartę pułapkę w postaci podpisanej umowy sporządzonej przed naprawą i grożąc że sprawa będzie miała swój finał w sądzie a jeśli Iksiński przegra to dojadą mu koszty sądowe.
Gość w końcu odpuszcza i czerwony ze złości daje koledze kasę wyzywając go od wyzyskiwaczy.

Ale ta historia się tu nie kończy. Ale to trzeba usiąść na spokojnie.

Praktykant1piorunów

czekam na ciąg dalszy

Gwiazdor0piorunów

Pewnie myśleli, że przesadza i tak drogo nie będzie, tylko robić mu się nie chce ;]

Pokaż więcej komentarzy (3)