Hejto.plDodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

zygfrydosPraktykant

Dołączył/a:

  • 1 wpisów
  • 16 komentarzy
  • 0 obserwujących

Tytan

w Hydepark

80piorunów

Kilka miesięcy temu natknąłem się na hejto na wpis o afantazji, czyli niezdolności do wyobrażania obrazów w umyśle.

Pomimo 32 lat na karku nigdy o tym nie słyszałem a ku mojemu zaskoczeniu po zrobieniu prostego testu(patrz obrazek) okazało się, że mnie to dotyczy!

Tak jak autor owego wpisu myślałem, że liczenie owiec do snu to tylko takie powiedzenie. Jak zacząłem się zastanawiać to nie byłbym chyba wstanie zbytnio pomóc przy tworzeniu rysopisów nawet tak bliskich mi osób jak moja żona czy rodzice.

Zmierzając do meritum, od czasu natknięcia się na ten wpis często myślę jak afantazja wpływa na moje życie. Wiele dróg kariery zostało przede mną zamknięte.

Na przykład graficzne rzeczy jak wymyślenie logo firmy? Właściwie nierealne.

Z tego co rozumiem to "normalni" ludzie jak pomyślą o pięknym zachodzie słońca który oglądali na ostatnich wakacjach to go mają przed oczami(również myślałem, że to się tylko tak mówi hehe).

Ja nic nie mam przed oczami, pamiętam jak on wyglądał, ale nie ma żadnego obrazu.

Pewnie dlatego ciężko mi żyć przeszłością, bo jej "nie widzę" i skupiam się na przyszłości.

Wydaje mi się, że z tego powodu o wiele płycej przeżywam filmy i w szczególności książki. Pomimo starania się nie jestem w stanie zanurzyć się w bujne opisy krajobrazów czy sytuacji i właściwie jedyne książki jakie czytam to reportaże/literatura faktu/popularnonaukowe.

Zapewne również z tego powodu jestem osobą która polega na danych i liczbach. Mniejszy lęk spowodowany tym, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie najgorszych możliwych scenariuszy jak napad, katastrofa lotnicza, śmiertelny upadek w górach i tak dalej..

Cieszę się, że dowiedziałem się o tym, że mój umysł jest w zdecydowanej mniejszości społeczeństwa(~3%). Staram się brać to pod uwagę w codziennym życiu.

Z ciekawości pytałem kilkunastu znajomych jak to u nich wygląda i nie ma wśród nich osoby z afantazją.

Jak to wygląda u Was?

#przemyslenia #afantazja #umysl #mozg

Które jabłko "widzisz" w wyobraźni?

  • 514%
  • 144%
  • 224%
  • 312%
  • 46%

319 głosów

Pokaż więcej komentarzy (57)

Gruba ryba

w Hydepark

118piorunów

Gdybym mógł cofnąć czas to poszedł bym do technikum leśnego. Chodził bym sobie po lesie, mierzył drzewa, liczył robaki i było by spoko. A tak to poszedłem technik elektronik -> inżynier automatyk -> programista. I trochę żałuję. Są plusy bo w tym zawodzie dobrze się zarabia, i praca nie jest ciężka. Ale jest żmudna i siedzi się przed kompem całymi dniami. Dla mnie to tortura. Ja bym chciał do lasu, do przyrody. Ale kiedy zaczynałem drogę zawodową to nie miałem pojęcia co zrobić, co wybrać. Lubiłem elektronikę to poszedłem w tym kierunku. Serio musiał bym znać przyszłość. A jak bym poszedł tamtym torem to na końcu i tak nie umiał bym tego docenić, taka prawda. #rozkminy

Pokaż więcej komentarzy (53)

Mistrz

w Książki

42piorunów

907 + 1 = 908

Tytuł: Shogun
Autor: James Clavell
Kategoria: Powieść historyczna
Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda
Liczba stron: 1136
Ocena: 9/10

Pierwsza książka w tym roku, która w moim prywatnym spreadsheecie otrzymała 5/5 gwiazdek.

Na początku tego roku oglądałam świetny serial na podstawie tej książki (gorąco polecam), i myśl o jej przeczytaniu towarzyszyła mi przez niemal cały rok. Odstraszała mnie jednak objętość, bo to konkretna kobyła. Ale że rok się kończy i już niemal zrealizowałam swoje tegoroczne wyzwanie książkowe, to był to dobry moment na zmierzenie się z "Shogunem".

"Shogun" to powieść pełną gębą. Śledzimy w niej losy Anglika Johna Blackthorne'a, pilota statku, który w XVI wieku po burzliwej i wielomiesięcznej podróży dopływa do wybrzeży Japonii. Nie znając języka, z resztką załogi trafiają w ręce Japończyków; pragnie tylko handlować i wrócić do Anglii, jednak zamiast tego staje się marionetką w rękach walczących o władzę nad cesarstwem.

Clavell fenomenalnie kreuje postaci i świat przedstawiony. Immersja podczas czytania tej książki jest niezwykła. Widać, że autor zrobił konkretny research podczas pisania tej książki (a została opublikowana w 1975 roku!).
Jedyne, co odejmuje jej uroku, to tragiczne formatowanie na Legimi (fuck you, Legimi) i nieco czerstwe dialogi między Blackthornem a Mariko pod koniec. Poza tym, historia wciąga i żałuję, że to już koniec, i że kolejne tomy sagi nie przedstawiają dalszych losów Blackthorne'a.

Prywatny licznik (od początku roku): 51/52

Polecam, polecam, polecam.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

140piorunów

Mam gigantyczny ból d⁎⁎y do samego siebie, wręcz nienawiść która nic mi nie daje prócz wzmacniania schematów których nie mam siły zmienić.

W terapii doszedłem do punktu w którym zdałem sobie sprawę, jak bicie przez ojca pasem małego, wiecznie coś brojącego Krzakowca ma gigantyczne znaczenie w większości moich ucieczek od rzeczy trudnych. Schemat porażki wrył mi się w banię tak bardzo, że choć racjonalny ja stoi i tłumaczy że przecież potrzebuję czasu, współczucia do samego siebie i systematyczności tak naprawdę nie widzę najczęściej nic, prócz własnych porażek i błędów.

Notorycznie, mam dość samego-k⁎⁎wa-siebie. Nie ważne co zrobię i jak, nie jestem zadowolony z efektów.

W połączeniu z pracą którą wykonuję, całym #rozkminkrzaka który jak zawsze jest rozwalony i planami na "wyjście do ludzi" w postaci filmów, szkoleń i generalnie tworzenia ale tym razem obrazu i muzyki a nie tylko rękodzieła jestem... Sparaliżowany, od paru dobrych tygodni niezdolny do pracy twórczej. A głowie odwieczny krzyk "jesteś niczym, jesteś dnem".

Plan rozpisany od dawna, wiem co mam robić i pierwszy raz w życiu mam to dobrze poukładane. Mam rozpisanych ponad 120 pomysłów na swoje filmy, oświetlenie już dawno przetestowane cała matryca Eisenhowera krzyczy do mnie RÓB, a ja choć jestem w największej d⁎⁎ie finansowej od początku mojej działalności PONOWNIE raz jeszcze, jak to było już dziesiątki razy w moim życiu gdy przychodzi ten TRUDNY okres, który trzeba przeboleć i z trudem działać, najchętniej rzuciłbym to wszystko w piździec i zaczął od nowa coś innego.
Coś łatwiejszego i bardziej ekscytującego niż już utarta przez lata praca rękodzielnicza. Ewentualnie wróciłbym na etat, na którym po prostu bym odpoczął choć wiem, że w głowie biczowałbym się w każdy dzień że odpuściłem. Albo wróciłbym do pracy jako kierowca ciężarówki i znowu pozwiedzał kawałek świata co zapoczątkowało moje myśli o sklepie rękodzielniczym.

K⁎⁎wa, w głowie mam tylko "Jesteś słaby" "Jesteś pierdolonym dnem" "Nie dasz rady" i choć jest lepiej jak w przeszłości w której w takich momentach po prostu rzucałem wszystko i zaczynałem coś innego, NIE CHCE MI SIĘ WALCZYĆ.

Nie mam absolutnie jakiejkolwiek motywacji do działania i z każdym dniem tylko zmuszam się żeby cisnąć dalej, ale za c⁎⁎ja nie czuję z tego powodu dumy, choć powinienem. Wiem, że z każdym dniem wygrywam srogą walkę sam ze sobą i naprawdę powinienem czuć rozpierającą dumę że w ogóle cokolwiek ogarniam biorąc na barki depresję, leki, trudną terapię, ADHD i przeszłość.

Nikt nie powiedział że będzie łatwo, ale mam dość tego, że to wszystko jest dla mnie aż tak trudne i nie radzę sobie z rzeczami które dla innych ludzi są... Proste. Szczególnie gdy mają już jakiś plan.

Piszę głównie po to, żeby to wszystko zostało napisane, żeby wybrzmiało jakkolwiek to brzmi. Ryczę nad klawiaturą, najchętniej waliłbym teraz pięścią w ścianę i to w tak by zabolało. Jest we mnie poskromiona wściekłość na samego siebie która chciałaby coś rozjebać. Nie siebie - spokojnie, z tym sobie poradziłem już dawno temu. Ale chciałbym zrobić COŚ żeby dać ujście tym wszystkim emocjom które kotłują się we mnie od cholera wie jakiego czasu.

Otwarcie drzwi w drugą stronę żeby wyleciały razem z futryną było drugim pomysłem, ale finalnie jako że rzeczy kosztują, a ręce potrzebuje do pracy - piszę ten wywód.

Wolałbym opcję z drzwiami, powiedzmy że to następna z wygranych walk z których i tak nie jestem dumny.
Nie mam realnego sposobu na spuszczenie pary - kiedyś to było właśnie tworzenie i rękodzieło. Ono dawało mi niesamowitą ucieczkę i ciekawe uczucie tworzenia danej rzeczy od początku do końca własnymi rękoma. Teraz w tym temacie nie zostało mi nic prócz presji czasu, pieniędzy i dowodów dla samego siebie że jestem zjebany. I nie, absolutnie nie piszę tego żeby ktoś tutaj w komentarzu napisał - Ej wcale nie jesteś zjebany! - Ja to wiem. Tylko niełatwo wyłączyć ten głos w głowie, realnie go przekonać że jest odwrotnie.

* Nie palę papierosów które dawały mi momenty na ochłonięcie bo rzuciłem, brawo ja.
* Nie piję, bo ojciec alkus i wiem czym to się kończy, na szczęście nie polubiłem się z alkoholem, brawo ja.
* Zielonego staram się nie dotykać póki nie wyprostuję tego co w głowie i wiem, że na tym etapie mi nie pomoże.
* Tworzenie muzyki tak samo jak rękodzieło teraz działa na mnie odwrotnie jak kiedyś. Grając albo śpiewając czuję tylko złość do siebie i presję że idzie mi źle i że nie mam w sobie systematyczności która jest motorem napędowym doskonalenia się.
* Swoją drogą wszystkie zajawki które miałem po drodze: Longboard, motocykl, rower, zbieranie instrumentów, robienie koszulek, wypalanie w drewnie, pisanie - wszystko poszło w kąt bo albo trzeba było coś sprzedać żeby się utrzymać, albo nadszedł cięższy moment, a ja rzucałem zajawkę przechodząc do następnej.

W tym momencie chyba jedyną przyjemnością jaką czerpię i momentem w którym znikam jest dobry film albo serial, ale najczęściej nie jestem w stanie utrzymać porządnie uwagi na dłużej, a na kino do którego kocham chodzić mnie nie stać. Z tego też powodu mam ogromny problem z czytaniem książek, choć niegdyś czytałem je nagminnie i potrafiły mnie wyłączyć.

Ja pi⁎⁎⁎⁎le, czuję się jakbym pisał usprawiedliwienie dlaczego MAM PRAWO CZUĆ SIĘ ŹLE, jednocześnie czując się paskudnie, że zwyczajnie nie daję rady z tym wszystkim, tym bardziej że ludzie mają o wiele wiele gorzej w życiu i to nie jest tak że nie mam żadnych opcji na przeżycie. Ręce mam, nogi również sprawne - zdrowotnie powoli prostuje się i buduję formę więc mam więcej niż prawdopodobnie 90% ludzkości.

Po prostu siedzi 33 letnie dziecko i się użala nad swoim losem zamiast działać. Wewnętrzne dziecko tupie nogami, a ja najchętniej kopnąłbym go żeby zamknął ryj.
Czuję ten PAS. Autentycznie czuję go nad sobą, widzę siebie w sypialni gdy dostawałem wpierdol zamiast zrozumienia więc uciekam c⁎⁎j wie dlaczego, gdzie i po co.

Najchętniej wydrukowałbym sobie koszulkę z gigantycznym napisem "C⁎⁎J MI W D⁎⁎Ę", usiadł z papierosem na środku pracowni i poużalał się nad sobą w kłębie dymu bo to wystarczająco ironiczny obraz żeby uśmiechnąć się do samego siebie i stwierdzić, że życie to jest jednak abstrakcyjne i po⁎⁎⁎⁎ne momentami.

No a skoro już nadymiłem, to może wykorzystać tę chwilę i nagrać jakieś ładne ujęcie bo dym w kadrze ładnie wygląda i zawsze powoduje jakąś taką miekkość obrazu.

Finalnie nawet w głowie ta scena kończy się u mnie tak, że ustawiam wszystko, telefon, aparat, światło, później patrzę na to co nagrałem a tam - jedno wielkie gówno, które wygląda całkowicie inaczej niż sobie wyobrażałem, a montaż dźwięku tylko pokazuje mi że znowu zjebałem.

Racjonalny ja mówi "Nie nagrywasz na codzień, więc musisz poćwiczyć"
A głowa podpowiada "Nic nie umiesz i nie nauczysz się bo jesteś zjebany więc odpuść"
Głowa od lat mówi mi: NIEWAŻNE CO ZROBISZ I TAK BĘDZIE ŹLE. NIEWAŻNE CO ZROBISZ I TAK BĘDZIE KARA.

Ta walka trwa już od lat, ale dopiero od miesiąca wiem, że jest związana z przemocą fizyczną i tą blizną która wzmacniała moje złe schematy prawie całe życie. Nie łatwo z tego wyjść i jeśli gdzieś czuję dumę to właśnie tutaj. Że pierwszy raz od wieków nie uciekam od tych emocji tylko je analizuję. Piszę. Płaczę. Wkurwiam się i próbuję to jakoś twórczo wykorzystać. Oczywiście przy tym wszystkim czuję się jak totalna p⁎⁎da bo przecież facet nie może płakać, ale jak już ustaliliśmy - c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę.

Co śmieszne, mój ojciec to naprawdę dobry człowiek mający serce po odpowiedniej stronie którego ojciec miał bardzo ciężką rękę i pech chciał że urodził się w Polsce, w której alkohol w latach 70 był motorem napędowym większości ucieczek ludzi którzy sobie nie radzili z własnymi emocjami. Nie jego wina, że zrobił to co zrobił - powielił schemat własnego ojca i przerzucił zbyt dużo na niewinne dziecko, pewnie zresztą zapijał to uczucie wielokrotnie i to też pchnęło go w kierunku wysoko funkcjonującego alkoholika.

Kocham go i na szczęście nie winię, jednocześnie jestem wściekły że tak banalna rzecz jak napierdalanie mnie pasem aż tak bardzo hamuje mnie w codziennym życiu żeby po prostu działać. Żeby się nie przejmować błędami, żeby mieć głęboko w d⁎⁎ie ocenę innych i po prostu... Robić swoje. Aktualnie mam wrażenie, że nie radzę sobie po prostu z niczym a w szczególności z odgrzebaną na terapii przeszłością która wyszła na wierzch. Ja nawet nie wiedziałem, że mam z tym aż taki problem!

Więc aktualnie c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę i nie piszę tego by się użalać. Piszę to dla siebie i potencjalnie dla Ciebie, żebyś zrozumiał różnicę pomiędzy KARĄ, a przemocą fizyczną rodzica. Pomiędzy stawianiem granicy dziecku, a jebaniu go pasem bo bał się do czegoś przyznać, bo już wcześniej nieważne co zrobił i tak dostawał za to pasem - czasem niesłusznie. Granica jest niesamowicie cienka i nigdy nie wiadomo czego chwyci się psychika dziecka by uciec od trudności.

Kimkolwiek jesteś dziękuję że to czytasz. Mam w sobie dość dużą cząstkę atencyjnej dziwki i nie wiem czemu, ale czuję się ciut lepiej gdy wyobrażę sobie że ktoś to czyta i poczuje swego rodzaju współczucie. Współczucie do mnie, do adhdowców czy ludzi ogółem i ich zawsze po⁎⁎⁎⁎nego losu.

Ale głównie do mnie - w końcu jestem bohaterem tego tekstu, a ja nie wiem czemu najwyraźniej chcę być ojojany na własnych dziwnych warunkach które właśnie tworzę pisząc to wszystko.

Będzie lepiej. A dzisiaj c⁎⁎j mi w d⁎⁎ę, ściskam serdecznie i spróbuję stworzyć cokolwiek, co pchnie mnie do przodu w działaniu i planach.

PS: Z MIŁĄ CHĘCIĄ ODDAM SWOJE ADHD CHĘTNEJ OSOBIE, ALBO WYMIENIĘ NA COŚ INNEGO Z DOPŁATĄ.
PS2: To naprawdę dobra konsola była.
PS3: Wracam do pisania tutaj stanowczo zbyt osobistych rzeczy których normalnie człowiek nie zamieszczałby w internecie. Ale aktualnie to jedna z niewielu rzeczy które daje mi ujście emocji, spuszczenie pary i mam zamiar to wykorzystać. Więc ponownie witajcie w moim rękodzielniczym świecie, jestem Krzakowiec a to moja historia.
#depresja #tworczoscwlasna

https://streamable.com/gr419t

Gruba ryba2piorunów

@Krzakowiec

Śledzę Twoją twórczość jeszcze od czasów Wykopu - pamiętam, jak próbowałem znaleźć Twoje stoisko na Pyrkonie bodajże w 2019 roku, ale nie mogłem trafić. :')

Pod pewnymi względami mam podobnie. W moim przypadku wystarczy małe potknięcie - w pracy, w życiu prywatnym czy twórczości - żebym zaczął negatywnie o sobie myśleć. Nie zawsze tak jest, ale wystarczająco często, żeby wpływało negatywnie na życie.

Co do wspomnianej twórczości, to głównie odczuwam lęk przed porażką. Dlatego mój blogasek świeci pustkami. Dlatego nigdy nie wziąłem udziału w konkursie literackim czy naborze. Nawet jak znajomy rzucił pomysłem na fanzin, to prawie nie skorzystałem z tej szansy na publikację. A jak napisałem opowiadanie i pierwszy numer fanzinu się ukazał, nawet drukiem, to miałem ochotę zapaść się pod ziemię i żałuję, że nie napisałem tekstu pod pseudonimem.

Z kolei do teraz żałuję, że jednak nie napisałem opowiadania do drugiego numeru. Ale pewnie i tak by nie wyszło, jakbym tego chciał.

Piszę o tym, ponieważ podziwiam Cię, że pomimo różnych trudności i negatywnych myśli, to jednak działasz i rozwijasz swoją twórczość/działalność. W różnym tempie, z różnym skutkiem, ale mimo to co kolejny wpis od Ciebie zmieniało się coś na lepsze. Takie odnoszę wrażenie po kilku latach czytania Twoich przemyśleń. : )

Trudności, chwile słabości i zwątpienia zawsze będą nam towarzyszyć. Ale trzeba przeć dalej. Co innego zostało? Poddać się? Wtedy będziemy narzekać, że odpuściliśmy.

Zawsze źle. :')

Kompan2piorunów

@Krzakowiec @Krzakowiec są Ci podobni. Twoim ogromnym osiągnięciem jako człowieka, jest miłość do ojca potym wszystkim. Wielu po terapiach zrywa kontakt, i na zawsze piszą sobie w duszy niepokój. Już zawsze będą czuć, że coś jest nie tak,bo nie oni są sedzią. Ja widzę tu artystę, który tworząc wiecznie przerabia swoją przeszłość, która stała się teraźniejszością. Nauka już dowiodła że to normalne bo przerabianiem traum zajmuje się prawa półkula (tak artysto, twoja też) i która nie jest zbyt dobra w racjonalizacji. Poza tym myślę że to może być moduł bezpieczeństwa- tworzysz, masz do dyspozycji abstrakcje, bo gdybyś miał tylko twarde fakty, świat stałby się nie do zniesienia i byś się pochlastal. Zatem pilnuj swojego zdrowego dobrego człowieka. Widać że masz narzędzia, sporo świadomości i doświadczenie- to wszystko to twoje duże zalety. Ps: zauważ że tworzenie daje czasem ulgę, wynosi człowieka wyżej bo sowoje " ja" zamienia w narzędzie, nie fiksuje się na sobie tylko na istocie zagadnienia, które chce pokazać. Może to jest to?

Pokaż więcej komentarzy (75)

Lider

w Książki

25piorunów

272 + 1 = 273

Tytuł: Wieszać każdy może
Autor: Andrzej Pilipiuk
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ISBN: 9788375740639
Liczba stron: 328
Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 11/12

Tutaj faktycznie mamy już lekkie obniżenie lotu - licząc od Jakuba, czwarte pokolenie Wędrowyczów wkracza na scenę (już prawnuk, lekko nastoletni), Jakub wciąż ma 90 lat, Semen to nowy Matuzalem, czy coś...
I niby zbiór, a znowu - krócizny plus coś, co samo w sobie mogłoby być cienką powieścią pod własnym tytułem, bo ma 250+ stron.
Ocena 6/10 tylko dzięki opowiadanku o Unii i kolczykowaniu, najbardziej malownicza historyjka w tomie.

--------

Dotychczas przeczytane:
11. Wieszać każdy może, Andrzej Pilipiuk
10. Logistyka autyzmu. Przewodnik dla rodziców, którzy zmagają się z kładzeniem dziecka spać, treningiem toaletowym, napadami złości, biciem i innymi wyzwaniami dnia codziennego, Kate Wilde
9. Chłopki. Opowieść o naszych babkach, Joanna Kuciel-Frydryszak
8. Kolor magii, Terry Pratchett
7. Zagadka Kuby Rozpruwacza, Andrzej Pilipiuk
6. Weźmisz czarno kure..., Andrzej Pilipiuk
5. Noc ognia, Éric-Emmanuel Schmitt
4. Czarownik Iwanow, Andrzej Pilipiuk
3. Kroniki Jakuba Wędrowycza, Andrzej Pilipiuk
2. Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów, Temple Grandin, Richard Panek
1. Tajemnice ptasiej alkowy, Andrzej G. Kruszewicz

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #czytajzhejto #hejtoczyta #dwanascieksiazek #ksiazki

Gruba ryba2piorunów

Co Cię tak na czytanie tych podlubelskich legend pasjami wzięło?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

110piorunów

#heheszki #gimbynieznajo

Skoro to portal dla starych ludzi, to pochwal się, jak bardzo stary jesteś. Ja zaczynam:

https://www.youtube.com/watch?v=HnGX5jL-lhg

Pokaż więcej komentarzy (53)

Fenomen

w Książki

39piorunów

42 + 1 = 43

Tytuł: Kroniki Jakuba Wędrowycza
Autor: Andrzej Pilipiuk
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ISBN: 9788375745092
Liczba stron: 296
Ocena: 6/10

Po ostatnich ciężkich lekturach potrzebowała czegoś lekkiego do posłuchania. I padło na Pilipiuka. Część z tych opowiadań już kiedyś czytałam ale postanowiłam się zmierzyć z całym cyklem. Dodatkowym dla mnie smaczkiem jest że akcja osadzona jest w dosyć niedalekiej okolicy (chociaż nigdy nie byłam w Wojsławiacach) a fajnie w książce czytać nazwy znanych miejscowości. Opowiadania, których głównym bohaterem jest prawie stuletni egzorcysta, bimbrownik, kłusownik dzielnie zwalczający wampiry, duchy i wszelkie inne siły nieczyste, nigdy przy tym nie trzeźwiejąc nie są może jakimś dziełem sztuki ale mogą być niezłą zabawą. Gagi nie są może najwyższych lotów i nie jest to humor na poziomie na przykład Pratchetta ale parę razy śmiechłam. Najbardziej z tego zbioru podobało mi się opowiadanie w którym tęskniący za wakacjami Jakub Wędrowycz wraz z kolegami zakładają hotel w ruinach starego pałacu. A mój ulubiony cytat z jednego z opowiadań to: "Studnia dogasała powoli"

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Osobistość2piorunów

@serotonin_enjoyer jak dla mnie to humor był bezbecki i często obrzydliwy, a fabuła klecona na kolanie aby jakaś była, jedno z większych rozczarowań czytelniczych.

Osobistość1piorunów

@serotonin_enjoyer lubię wracać do tych opowiadań. Pamiętam jak nie lubiłem w podbazie czytać książek, ale ktoś z rodziny miał ją na półce. Przeczytałem kroniki w godzinkę i sam byłem w szoku że tak szybko czas zleciał przy książce. Polecam serdecznie :)

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fenomen

w Muzyka

36piorunów

Wylądował dziś nowy album Łony, Andrzeja Koniecznego i Kacpra Krupy - TAXI.

Gdy pierwszy raz usłyszałem, że na kolejnej płycie, gdzie pojawi się Łona, za warstwę instrumentalną nie będzie odpowiadał Webber, trochę się zasmuciłem. Jednak teraz, po dwóch przesłuchaniach nowego wydawnictwa, bardzo się cieszę z tego, bo nikt przecież nie przestanie nagle uwielbiać bitów Webbera, a zdecydowanie więcej osób (w tym ja) odkryją twórczość członków ekipy Siema Ziemia.

No a odkrywać jest co. Płyta, jako pierwszy album koncepcyjny w polskim hip-hopie od bardzo dawna, jakiego słuchałem, jest instrumentalnie bardzo świeża i spójna jednocześnie. Dałbym bardzo dużo za jakiś bonus z samymi instrumentalami właśnie. Nie mogę się doczekać, aż wyjdę z pracy i odsłucham na lepszym sprzęcie.

Łona klasycznie jest Łoną. Przenikliwy, szczery, inteligentny, z ogromną dozą humoru. Teksty, tym bardziej poprzetykane fragmentami wywiadów z taksówkarkami i taksówkarzami, mimo dotykania tematów związanych konkretnie z tym zawodem, są niezwykle uniwersalne.

No i co, pisać coś pod tagiem i nie wrzucić utworu? Ale album koncepcyjny to w całości najlepiej jednak, do czego wszystkich namawiam. Dorzucę utwór, który mnie kopnął w głowę, zarówno podejściem do tematu, jak i bitem.

Łona x Konieczny x Krupa - 10 pytań
https://youtu.be/KSzSJwlSQmw?si=7JODCg-wK8i4kTRJ

#muzyka #lona #polskihiphop

Osobistość1piorunów

@HerrJacuch Świetna płyta,tak muzycznie jak tekstowo. Ma jakiś klimat,może to przez klipy,może przez klimat właśnie,ale idealna do słuchania w nocy w aucie. Jest jakaś magia w tym projekcie. Winyl oczywiście dziś wylądował na półce.

Praktykant1piorunów

@HerrJacuch Cały dzień mi dzisiaj gra w uszach. Wszystko ze sobą gra. Podoba mi się przerwa w powadze jak Pan Darek wjeżdża na pełnej.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

35piorunów

Słońce w końcu zawitało do #irlandia , więc postanowiłem to docenić i dobrze wykorzystać. Wybrałem się do hrabstwa Donegal, gdzie znajduje się niewielkie pasmo górskie zwane Seven Sisters. Tym razem moim celem było wejście na środkowy szczyt zwany Aghla More.
Z jednej strony fajny pomysł na aktywne spędzenie czasu z drugiej natomiast sprawdzenie swoich możliwości i szybka lekcja w której szybko nauczyłem się, że zbyt ciężki plecak to nie jest dobry pomysł na tak strome podejście 😅
Na dole kilka fotek z wyprawy a dla bardziej ciekawych drogi wstawiam również film w komentarzu.
#podroze #podrozujzhejto #gory

Gruba ryba2piorunów

udanej wyprawy życzę.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Zdrowie

73piorunów

Halo nocna, czy ktoś mnie słyszy? Macie tu przydatnego linka od wujcia Sullafa

https://symptoms.webmd.com

Kryje się tutaj maszynka, do której wpisujecie wiek, płeć i aktualne dolegliwości, a automacik wypluwa Wam propozycje diagnozy. Im więcej danych, tym dokładniejsze i bardziej prawdopodobne. Fajne narzędzie o tyle, że stoi nieco wyżej niż słynny "doktor Google", w miarę swoich skromnych możliwości prosi o doprecyzowanie rozmytych stwierdzeń (np.: wpisując "fever" nie odpuści, będzie prosił o podanie temperatury), także podając propozycje diagnozy, podaje więcej informacji na temat danych chorób, tak by móc samemu osądzić, czy akurat to może być na rzeczy czy jednak coś popierdolił.

Rzecz jasna, nie pozwalamy zastąpić algorytmowi swojego zdrowego rozsądku i nie zastępujemy tym wizyt u lekarza - mimo wszystko, te ziomeczki potrafią więcej niż automat na WebMD.

Zwykle.

#zdrowie #ai #przydatnestrony

Osobistość2piorunów

Mi wyszło rak

Praktykant3piorunów

Jest podobne narzędzie od polskiej firmy Infermedica: https://symptomate.com/pl/

Pokaż więcej komentarzy (10)