
Obraz matki w kulturze trochę się zmienił
Jaskolka96Kosmonauta
51piorunówJako mama trójki dzieci bardzo często spotykam się z deprecjonującymi lub wręcz poniżającymi komentarzami na temat rodzicielstwa, zwłaszcza wielodzietnego. Do tej pory starałam się nie reagować, choć każda taka sytuacja była dla mnie niezwykle bolesna. Szymon w swoim materiale pokazał, że to, co do tej pory miałam za moje subiektywne odczucie, jest jednak obiektywnym faktem. Obraz matki w naszej kulturze się zmienia -nie chodzi tu o to, że to nie każdej matki, tylko madek (tych złych), jak często tłumaczą życzliwi. Bo czy sama nie zostałam nie raz potraktowana jak madka, bo moje dziecko zaczęło głośno krzyczeć w miejscu publicznym, bo karmiłam je piersią w kącie w knajpie (przykryta specjalnym fartuszkiem), bo mam czelność mówić o tym, że moje dziecko ma ADHD (pewnie sobie załatwiłam papiery na niewychowanego bachora), bo idąc z trójką przedszkolaków po ulicy czasem wyglądamy jak jeźdźcy Apokalipsy (jeden brudny od loda, drugi chce siku i zaczyna sikać pod drzewko- nie wytrzyma do domu, a trzeci zaczyna uciekać, bo zobaczył coś ciekawego gdzieś w oddali), bo jestem dumna z tego, że z trójką dzieci ukończyłam studia, choć musiałam czasem przyjść z wózkiem na wykład lub z kilkulatkiem na egzamin ustny.
I nie chodzi o to, że rządami specjalnego traktowania i obsypywania kwiatami. Chciałabym tylko nie być poniżana za to, że podjęłam się niezwykle trudnego zadania wychowania nowych ludzi. Bo tak, jest to trudne zadanie- najtrudniejsze z jakim miałam do czynienia. Dlatego też nie jest wolne od potknięć i niepowodzeń. Szkoda, że przy każdym z nich czeka już stado sępów, by mi je wytknąć, obśmiać i traktować jak dowód na to, że żadna ze mnie matka, a zwyczajna madka.
Komentarze (102)
Inni ludzie nie mają obowiązku tolerować i wychowywać twojego smroda: wątek.
no niestety, to nie wzięło się znikąd
roszczeniowe i patologiczne madki zrobiły największą robotę
@Jaskolka96 przykro mi, że spotykasz się z ostracyzmem ze strony postronnych osób. Nie jest w porządku w takiej formie.
Chociaż ja dopiero jako rodzic zrozumiałem większość sytuacji u przypadkowo spotkanych rodziców z dziećmi które kiedyś były dla mnie właśnie przykładem braku wychowania. I niestety, ale raczej ciężko aby każdy ten punkt widzenia zrozumiał. Także radzę się po prostu uodpornić na takie rzeczy i iść dalej w życie po swojemu. A ode mnie za ogarnianie trójki darmozjadów - czapka z głowy.
Obraz, który nigdy pewnie nie miał odzwierciedlenia w rzeczywistości vs spora ekstrapolacja na bazie memiarzy i mimo wszystko mniejszości: normalne matki i ich grzeczne dzieci są wartością oczekiwaną, więc nikt o nich nie pisze.
Szkoda, że przy każdym z nich czeka już stado sępów, by mi je wytknąć, obśmiać i traktować jak dowód na to, że żadna ze mnie matka, a zwyczajna madka.
Nie mam prawda do żadnych daleko idących wniosków nie widząc ani jednej takiej sytuacji na żywo, ale to zdanie serio brzmi trochę jak symbol oblężonej twierdzy. Tak, źli ludzie tylko czekają, by ci dokuczać.
Współcześnie ludzie nie są przyzwyczajeni do dużych rodzin i jak wygląda gromadka dzieci, a przypominam, że dzieci są jak pierdy - swoje mniej śmierdzą, to część niezadowolonych sama z siebie w roszczeniowy (o ironio) sposób chce ci wytknąć, co im przeszkadza.
@Jaskolka96 no dobra, a gdzie jest tatuś w tej opowieści?
@Jaskolka96 Ale przecież z tego co piszesz Twoje dzieci są uciążliwe dla innych i ludzie mają prawo do niezadowolenia kiedy Twoje dzieci im przeszkadzają albo np. sikają w miejscach publicznych.
I pamiętaj że te dzieci zrobiłaś dla siebie, a nie w jakimś nie wiadomo jak wyniosłym celu. Przykro mi, ale ludzi nie obchodzi, że to dla Ciebie jest trudne. Wszyscy mają swoje problemy i nie oczekują, że losowo spotkane osoby im pomogą.
Dokładnie, tutaj obraz matki w latach 20-tych/30-tych zeszłego stulecia.
#pdk
Ah te madki teraz. W ogóle się dziećmi nie zajmują. Nie to co kiedyś.
jak ja byłem mały to moja matka się zajmowała mną lepiej. Raz dziennie mnie widziała jak krzyczałem „mama rzuć picie” a poza tym całe dnie łaziliśmy po pustostanach, rzucaliśmy w siebie kamieniami, odpalaliśmy petardy w butelkach, strzelaliśmy z wiatrówek do bażantów (żaden bażant nie ucierpiał) i robiliśmy wiele ciekawych rzeczy o których nasze najwspanialsze mamy nigdy nie wiedziały.
nie to co teraz te madki okropne.
@Jaskolka96 wiesz, ludzie ciagle sie z tym spotykaja. np tutaj w komentarzach, ktos napisal ze ludzie bez dzieci a ze zwierzetami sa gorsi. To nie jest tak, ze matki, czy rodziny wielodzietne sa jakos wyjatkowo krytykowani. Wszyscy sa, kazdy sie spotyka z taka krytyka. To, czego nam brakuje jako spoleczenstwu, to nie filmy ktore splycaja problem tak jak ten ktory zalaczylas, ale:
1. wyrozumialosc
2. empatia
Jesli te dwa warunki sa spelnione, to:
1. ludzie sa wyrozumialsi, gdy np twoje dziecko sie wydrze bo cos mu sie stalo i akurat ma taki charakter ze musi krzyczec
2. a ty jestes empatyczna, wiec jesli masz mozliwosc, to starasz sie nauczyc dziecko by szanowalo wspolna przestrzen i nie krzyczalo gdy sa inni ludzie
w takiej sytuacji i ty podchodzisz z szacunkiem do ludzi ktorzy zyja inaczej, a oni sie tym odwzajemniaja. Ale do tego trzeba kultury ktorej w Polsce brakuje. Z moich obserwacji jestesmy narodem frustratow, nerwusow, dzielismy sie na grupki - tych co maja dzieci, zwierzeta, samochody x, domy, czy mieszkania, miasta czy wsie. Ciagle sie dzielimy i wzajemnie atakujemy. A nie tedy droga. Brakuje nam w tej Polsce usmiechu faktycznie.
@Jaskolka96 Ten post jest serio? Bo myślałem, że to clickbait. Tu gdzie mieszkam nikt nie czepia się matek ani madek. Może Ty po prostu mieszkasz w Warszawie?
Osobiście słowo madka kojarzę z matką, która stara się wpływać na innych ludzi przez fakt bycia matką, np. wymuszanie czegoś za darmo. Albo ktoś, kto uważa, że wie lepiej, bo ma dziecko i tylko dlatego, podczas gdy inni ludzie też mają dzieci. Nie wydaje mi się, bym umorusane dzieci brał za błąd matki, bo dzieci po prostu się wciąż brudzą. To samo z dziećmi, co biegają. Nie mówię o dzieciach niegrzecznych, bo nie ma czegoś takiego jak niegrzeczne dziecko. Ono po prostu zachowuje się po swojemu często, bez premedytacji. O karmieniu piersią nawet nie wspominam, bo to powinno być w społeczeństwie naturalne tak jak kichanie.
@Jaskolka96 obraz matki się zmienił, ale zmieniło się też miejsce dziecka w społeczeństwie. Przez wieki dzieci żyły na innej płaszczyźnie niż dorośli (głównie na polu, w szkole, u guwernantki - zależnie od stanu posiadania) i miały swoje miejsca. Jednocześnie wiele miejsc było wyłącznie dostępne dla dorosłych, nawet we własnym domu często istniał rodzaj gabinetu, gdzie dzieci miały zakaz wstępu. Rola kobiety też się zmieniła i przestała ona byc pośrednikiem między światem mężczyzn, a dzieci. Jeszcze w pokoleniu naszych dziadków ojcowie praktycznie nie żyli na tej samej płaszczyźnie co ich dzieci.
Oczywiście te zmiany były konieczne, ale oznacza to też, że kontakt (szczególnie z obcymi) dziećmi dzisiaj jest sporo częstszy niż kiedykolwiek. Często odbywa się w wymuszonych sytuacjach i miejscach, które (jak samoloty czy supermarkety) są trudne dla dzieci, szczególnie tych małych. Dlatego rozumiem frustracje osób, dla których kontakt z dziećmi ogranicza się do negatywnych bodźców, pochodzących od obcych ludzi.
@Jaskolka96 psy szczekają a karawana jedzie dalej, przekładając na współczesną polszczyznę: sraken pierdaken.
A tak poważnie to jest epidemia egoizmu: ważne jest moje szczęście i wygoda. I spoko jeśli faktycznie ktoś potrafi znaleźć szczęście w samotności lub alienacji - jednak ci, którzy teraz narzekają żyją w społeczeństwie i będą korzystać z pracy tych dzieci: gdy dorosną to będą ich opiekunkami, kierowcami, kucharzami i lekarzami. I ta odrobina empatii, którą musimy jako rodzice zaszczepić w dzieciach, to ziarno miłości do drugiego człowieka, jest kluczowe aby cały system nazywany ludzkością działał poprawnie.
@AdelbertVonBimberstein zgoda, natomiast czy powinnismy wymagac od dzieci zeby zajmowaly sie swoimi starymi - dobrze leczonymi - rodzicami przez dziesiatki lat, rezygnujac ze swojego zycia, czesto tez wlasnych dzieci, podrozy, zajec, rozwoju, zycia, zabawy w najlepszych ich latach zycia?? Brutalne co powiem, ale przeciez to nowosc, ze tak opiekujemy sie staruszkami. Wczesniej, starcy po prostu umierali szybko bo nie bylo dobrej opieki medycznej. No i spadali nisko w hierarchi gdy nie mieli sil by pracowac.
@mitsue bardzo dobrze, że starsi, wykluczeni będą mieli wsparcie. I fajnie jak technologia już działa w tym kierunku, moja siostra z UK ma świetny kontakt z rodzicami. Tylko, że to jest fajne gdy technologia pozwala ułatwić kontakt z człowiekiem, a nie gdy go zastąpi.
@AdelbertVonBimberstein nie wiem, czy to taka straszna koniecznosc, w koncu roznie z dziecmi bywa, nie wszystkie gdy dorosna zajmuja sie rodzicami, ba zazwyczaj zajmuja sie bardziej swoim zyciem. Czesc wyjezdza za granice i przyjezdza bardzo rzadko. Czy to zle, ze rodzice beda mieli wsparcie od nowych technologii i zycie bedzie latwiejsze dzieki temu?
@Orzech straszna konieczność i generalnie raczej dalej niż bliżej.
Spora część rzeczy o których piszesz jest powiązana z ADHD dzieci. Gdy są one głośne lub nadaktywne to ludzi nie obchodzi z czego to wynika tylko chcą byś je ogarneła.
Do tego moim zdaniem trzeba się przyzwyczaić i zaakceptować, bo wydaje mi się to normalne że jeżeli ktoś łamie zasady współzycia społecznego to naraża się na jakiś ostracyzm, a jedna z tych zasad jest ograniczanie hałasu i obojętne czy chodzi o dzieci, sebiksa z głosnikiem blutu, imprezujacego sąsiada itp. dopóki ta grupa nie stanowi większości osób -wtedy zmienia się to na normę. Inna sprawa że większość ludzi jest pasywna wobec zachowań które im przeszkadzają, aktywne są głównie np stare baby.
Pozostaje wg mnie akceptacja tego i stosowanie się do zaleceń specjalistów w zakresie opieki, wychowania i farmakologii. No i otaczanie się własna bańką , innych kobiet z dziećmi.
Co do całości kulturowej to według mnie mamy wychylenie wahadła w drugą stronę, jako efekt traum i frustracji poprzedniego pokolenia, wcześniej mieliśmy presję społeczną na posiadanie dzieci, czego efektem było to że część kobiet uginała się pod nią z negatywnymi skutkami dla siebie, więc teraz agituje w drugą stronę. W kolejnych pokoleniach pewnie to się osłabi.
To nie tyle wizerunek matki, co odbiór dzieci w społeczeństwie. Tu jak mi młody młody wpadnie na kogoś w sklepie to muszę przepraszać. W Hiszpanii dzieci są tak mocno częścią społeczeństwa, że jak mój gościu wysypał babce w sklepie towary z palety, to zaproponowała mu żeby poukładali je razem i kto zrobi to szybciej. A w restauracjach na nasze pytanie "czy można z dziećmi" patrzyli się na nas jak na idiotów bo nie kumali czemu niby nie. I to działa nie tylko na południu, w Norwegii dzieciaki też są integralną częścią społeczeństwa, ale na swój, typowy dla Norwegów sposób. U nas to przestało działać i dzieciaki są postrzegane jako przeszkoda przez wszystkich na około, nawet rodziców innych dzieci.
@AndzelaBomba masz rację. Dzieciaki wychowuje społeczeństwo, w którym żyje.
Komentarz usunięty przez moderatora
@Maciek wszystko się zgadza, ale w ciągu ostatnich 15-20 lat wychowanie dzieciaka w Polsce się zmieniło. Stąd u nas często karteczki z napisem, że z dziećmi nie wchodzimy.
Siedzę w restauracji, przy stoliku obok rodzice się cieszą że mogą w spokoju zjeść, bo mała pociecha zajęła się opróżnianiem serwetek z serwetniki i zrzucaniem ich na podłogę.
Albo przy innym stoliku młody wywalił jedzenie na podłogę. Co robi mama? Spycha stopa pod stolik, przesuwa krzesło, żeby się wybrudzic, potem wychodzą. Albo młode bawi się jedzeniem i rozpieprza wszystko wokół, bo jest mały i uczy się jeść. Potem zostawiają syf i wychodzą.
Widzisz różnicę ?
Matka/ojciec nie sprzątają po młodych, zezwalają na niszczenie cudzego mienia.
Może i koszty znikome, ale to są początki. Rodzic uczy, pokazuje granicę. Sprząta i ponosi odpowiedzialność za swoje młode.
Tak jak podniosła autorka wpisu, oczywiście nie wszyscy rodzice tacy są i nie zawsze dzieciaki są problemem w miejscu publicznym. Nie można wrzucić do worka wszystkiego i wszystkich. Ale jak zauważyłeś, problemem jest podejście do dziecka.
Spotyka poniżające matki komentarze. Czyli ze wchodzi na internet i szuka poniżających komentarzy. Tak proszę pani tam można znaleźć krytykę na wszystko i wszystkich.
@Jaskolka96 myślę że jest to wyolbrzymione. Ludzie się nie zmienili. Wcześniej też wielu nie pasowało karmienie piersią w miejscu publicznym czy wrzaski itd tylko znaleźli innych którym też to nie pasuje i się razem utwierdzają w swoich przekonaniach.
A internet to żaden w sumie argument. Tam wszystko wszystkim nie pasuje. nawet często mają to w dupie ale i tak napisza że nie żeby siać ferment
@kodyak komentarze są również ustne. W sklepie, na ulicy. Poza tym tak, jestem użytkownikiem portali internetowych, jak wszyscy i nie szukam celowo złych komentarzy. Trafiamy na nie, jak na wiele innych. Oczywiście mogłabym nie czytać, nie korzystać z internetu lub nie wychodzić na ulicę. W filmie jednak nie chodzi o subiektywne odczucia, ale a fakt pewnej zamiany w społeczeństwie, która negatywnie odbija się na matkach. No można też osobom dyskryminowanym z różnych względów powiedzieć, żeby nie czytały i nie słuchały. Ale chyba jednak jako społeczeństwo powinniśmy piętnować problem hejtu i dyskryminacji, a nie mówić ich ofiarom, żeby przestały czytać.
@Jaskolka96 najlepiej olewać. To są obcy ludzie, którzy widzą Cię przez ułamek dnia, a potem idą dalej
@Feniks_rf i dlatego niestety nic nie zdziałasz... Wiele się od dzieci nie różnią paradoksalnie xD
@moll nasze systemy wartości się rozjechały. Oni poszli dalej w karierę, ja zawsze chciałem bardziej mieć rodzinę, natomiast wiele innych tematów mamy wspólnych.
Staram się ich uświadamiać jak to wygląda po drugiej stronie mocy, ale to trochę jak mówienie bogatemu że chleb kosztuje 5zl :see_no_evil:
@JakTamCoTam nikt nikogo nie jedzie, po prostu dla nich to wkurw, że dzieciak płacze w sklepie, a ty go nie spacyfikujesz jednym krzykiem.
Ja tam się nie wkurzam jak np ich pies podbiegnie się przywitać i cały Ciebie oślinii, rozumiem, że tak wygląda okazywanie emocji i to akceptuje, tak samo jak to, że nie każdy ma ten sam pogląd na życie co ja, ale do momentu gdy potrafimy kulturalnie wymieniać opinie, to jest ok😉
@Feniks_rf jakby ktoś był tak dziecinny to bym zerwał z nim znajomość na twoim miejscu. Bez przesady jak można po swoim koledze/kolezance jechać, bo dziecko jest głośne. Wtf
@Feniks_rf znajomych mam o takim samym systemie wartości. Z drugiej strony równoe dobrze możesz sam zacząć jechać po ich wyborach i stylu życia, ale to chyba nie o to chodzi.
Dziecko to człowiek, a nie przedmiot, którym możesz dowolnie manipulować pod własne widzi mi się.
Może to jest właśnie problem - odczłowieczenie dziecka. Bo to bombelek, kaszojad i gówniarz, a nie człowiek tylko mniejszy
@moll A co w sytuacji gdy rozmawiasz ze znajomymi i oni również tego nie rozumieją bo chcą mieć święty spokój, a krzyk dziecka rozumieją jako porażkę wychowawczą i to Ty jesteś według nich odpowiedzialny za ten krzyk?
Spora część moich znajomych (w większości Ci co nie chcą mieć dzieci) nie rozumie, że dziecko to nie "kąkuter" i czasem trzeba szukać różnych metod wychowawczych aby do niego dotrzeć.
A gdy uruchamiam argument: "przecież też kiedyś byłeś dzieckiem i zachowywałeś się podobnie", to argument trafia w próżnie :man-shrugging:
@Jaskolka96 jak sobie poukładasz w głowie, że ból dupy mają frustraci i zwierzakorodzice oraz stare baby (co to zapomniały jak miały małe dzieci) to nie. Brzmisz na świadomą mamę, więc raczej ogarniasz dziatwę żeby nie była celowo uciążliwa dla otoczenia.
Wiesz, w momencie jakby "wszyscy" wokół mieli dzieci to dzieciowe zachowania stanowiłyby normę, a nie coś z czego ludzi sobie robią tanią sensację.
Dlatego szczerze mówiąc, po mnie spływa i nie zostają zadry.
@moll tak robię, ale to się gdzieś w głowie odkłada, taka zadra, a gdy jest ich naprawdę wiele, to zaczyna boleć
Bo ten świat jest po⁎⁎⁎⁎ny... Jak na równi z dzieckiem stawia się psy to chyba coś jest mocno nie tak...
Wmówiono nam, że posiadanie dziecka nie jest fajne,cool,trendy i ludzie w ten sposób wyrażają swoją frustrację, zapominają jacy sami byli za młodu, świętym prawem dziecka jest być ciekawskim, coś rozwalić, coś zbroić itp. jednak wg obecnych frustratów dziecko powinno siedzieć w kajdankach i zakneblowane bo inaczej to jesteś madką która nie potrafi bachora wychować.
@travel_learn_wine proszę sobie wyobrazić, że nie mieszkam w Sopocie. Jak jest w pobliżu toaleta miejska to z niej korzystam, niestety w moim miejscu zamieszkania jest ich jak na lekarstwo, a poza ścisłym centrum nie ma w ogóle.
@travel_learnwine ja mam 33 lata i czasem sikam pod drzewem/murkiem ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Co prawda nie przy tłumie ludzi, ale jednak
@cebulaZrosolu może OPka jest madką, zwłaszcza fragment o sikaniu pod drzewko jest zastanawiający, gdy inne idzie ubrudzone lodem. Wyobrażam sobie to jako deptak w Sopocie, jedno dziecko je loda a drugie sika z boku chodnika przy tłumie ludzi, bo madce szkoda 4 złote na toaletę(bo do domu nie wytrzyma). PS. Mam dwójkę dzieci i jak coś się dzieje biegniemy do najbliższej toalety.
@cebulaZrosolu no kiedyś było całkowicie inaczej. Tak jak pisze @AndzelaBomba koszty wzrosły nieporównywalnie. Moja dziewczyna ma jeszcze trójkę rodzeństwa. Nie mieszka z nimi a wie od mamy, że przeciętne zakupy spożywcze w sklepie to koszt obecnie 500-600zl, bo dzieci chcą różne jogurty proteinowe i takie tam bzdety nakręcane przez influencerow. No a to tylko koszty spożywcze. Ostracyzm społeczny jest nieporównywalnie większy w szkole niż dawniej a wszystko kosztuje. Nie mówiąc o chorobach i innych takich, które potrafią wydrenować Cię z forsy całkowicie.
A do tego (imo słusznie) ludzie chcą czegoś więcej od życia aniżeli tylko wychowywanie dzieciaków i robienie powtarzalnej pracy. Chcą coś osiągnąć i przeżyć a że do tego trzeba mnóstwa czasu i jak przeżyją to uznają „ok mogę mieć dziecko i się osiedlić” to mają już po 40-50 lat to inna sprawa.
Edit: wiele osób robi też dzieci mimo, że nie powinno i potem stają się przysłowiowymi karynami. Jak nie masz ogarniętej psychiki nie powinieneś mieć dziecka, proste. Do tego dochodzi brak dostępu do aborcji i ludzie którzy niechca/nie powinni mają dzieci z przymusu niszcząc życie innym.
Tak to obecnie wygląda. Kochanie bardziej piesków niż dzieci to taki bambinizm dzisiejszych czasów. Może wynika to z chorób psychicznych, że ktoś jedt zbyt delikatny i potrzebuje poczucia miłości? Nie wiem …
Komentarz usunięty przez moderatora
@AndzelaBomba jakoś wątpię by ktoś nie robił sobie dziecka bo nie stać go na markowe ciuchy, ludzie nie robią sobie dzieci bo mają inne priorytety. I mi nic do tego, nie tego tyczy się dyskusja :D
A to, że pieniądze nie są głównym powodem dlaczego ludzie nie chcą mieć dzieci jest tylko moim zdaniem.
Wg mnie głównym powodem jest kariera i ja to rozumiem. Nie rozumiem nie rozumiem aby tego o czym piszę opka, czyli wrzucania wszystkim mam do jednego worka bo jej dziecko ma czelność zachować się jak dziecko :D
Komentarz usunięty przez moderatora
@AndzelaBomba no dobrze, ale dzisiaj to o czym piszesz jest prawnie zabronione? Nie można się bawić zabawkami po bracie? Ubrań też nie można nosić? Od groma jest grup na fb gdzie sobie rodzice oddają ciuchy zabawki itp po dzieciach, to samo lombardy z rzeczami dla dzieci, wózki, foteliki samochodowe itp.
Nie wiem jak z podręcznikami, ale patrząc, że kiermasze szkolne są do dzisiaj to mniemam, że nadal można tak kupować książki.
Wg mnie pieniądze nie są głównym czynnikiem nie posiadania dzieci, głupi przykład, ale dlaczego ludzie na socjalu się mnożą a pracujący wybierają karierę? Przecież nie mają tyle kasy co Ci drudzy
Komentarz usunięty przez moderatora
@JakTamCoTam wg mnie koszta nie grają takiej roli jak wygoda ludzka. No bo nasi rodzice jakoś kasy nie mieli a dzieci się rodziły, najwięcej dzieci rodzi się np po wojnach gdzie też kasy nie ma.
Faktem jest, że nie tylko młode kobiety tak do tego podchodzą, mam w pracy koleżankę 56 lat która kompletnie nie interesuje się wnukami (chociaż mieszkają w tym samym mieście) za to piesek jest dla niej najważniejszy (jako, że pracuje z moją żoną to wiem, że nie chodzi tu o to, że wnuki nie chcą do babci przychodzić, to jej wola). I ja ogólnie rozumiem kobiety które wolą najpierw karierę niż dzieci, wiem, że świat tego teraz wymaga. Ale cały czas pije do tego co piszę opka, czyli wrzucanie wszystkich mam do jednego worka tylko dlatego że mają dzieci.
Moja mama mnie urodziła jak miała 19 lat, łatwo na pewno nie miała, zwłaszcza, że po urodzeniu mojego brata ojciec wybrał inna ścieżkę życiową... Na pewno grzeczny nie byłem, mam swoje za uszami, dzisiaj na pewno byłaby nazwana madką, mimo wszystko jakoś na ludzi wyszliśmy :p
@cebulaZrosolu nikt nic nie wmówił. Nie było żadnej propagandy na ten temat. Po prostu tak jest, że dzieci zmieniają twoje życie(często niszczą jak ktoś w złym momencie będzie je miał) i ludzie teraz to wiedzą. Z tym, że zły moment dla niektórych to przed 30-50. ¯\\(ツ)/¯
W dodatku cudze dzieci faktycznie irytują i bzdura jest, że to wina rodziców. Czasem się nic nie da zrobić. Ewentualnie np nie jeździć pociągiem, ale nie każdy ma kasę. Nie wolno tłamsić energiI dziecka i kazać mu być cicho cały czas.
Do tego dochodzą koszty utrzymania które są ogromne i jeszcze większe posiadania więcej niż 1-2 dzieci.
a rodzic nie poczuwa się do odpowiedzialności
@LondoMollari Tak naprawdę, to sytuacja prawna nie jest zawsze super jednoznaczna i czasem bliżej jej do tego co oczekuje @cebulaZrosolu . Rodzice nie odpowiadają za wszystkie szkody spowodowane przez dziecko. Będąc dokładnym, to obowiązkiem rodzica jest sprawować opiekę nad dzieckiem. Jeśli domagasz się od rodzica "naprawienia szkody wyrządzonej przez dziecko", to domagasz się od rodzica naprawienia szkody wyrządzonej przez jego zaniedbanie w opiece nad dzieckiem.
Dlaczego to nie zawsze jest tożsame? Banałem jest jeśli zauważymy, że rodzic nie może chodzić i pilnować 15 latka 24h/dobę. Takie zachowanie byłoby toksyczne i krzywdzące dla dziecka. Aby dobrze się rozwijać dziecko musi wraz z wiekiem stopniowo się usamodzielniać. Granica wieku w jakim dziecko powinno mieć różne swobody jest dyskusyjna, ale w prawie funkcjonują np. regulacje wg. których dopiero po ukończeniu 10 lat dziecko może samodzielnie poruszać się pod drogach. Dużo psychologów też określa te 7-10 lat jako wiek do którego dziecko powinno być pod ciągłą opieką, a po nim może w jakiś sytuacjach być samodzielne.
Tak więc rodzic nie musi automatycznie odpowiedzieć za szkody wyrządzone przez dziecko. Np. jeśli dziecko spowodowało uszkodzenie pojazdu. Jeśli rodzic wykaże, że nie było wcześniej sygnałów o problemach z dzieckiem, że zrobiło "kartę rowerową", że było w wieku odpowiednim do samodzielnego pójścia do szkoły, a mimo to uszkodziło jakiś pojazd w ruchu drogowym - to nie koniecznie musi być wina rodzica, a więc nie musi za to odpowiadać .
Dlaczego to tak wygląda? Gdyż dziecko nie jest własnością rodziców - jest osobnym człowiekiem mającym swoją podmiotowość, swoje prawa, ale ze względu na wiek wymaga opieki i nie jest zdolny do przypisania mu odpowiedzialności za niektóre czyny.
@LondoMollari no ja wiem skąd są memy o madkach, ale opka pisze o tym, że teraz na każdego co idzie z dzieckiem patrzy się jak madkę :p
Swoich rzeczy dziecko nie niszczy? 😛
@cebulaZrosolu Niech swoje niszczy do woli, jego sprawa. Nawet jeśli cudze zniszczy, i kiedy rodzic bierze za to odpowiedzialność, to nikt normalny problemu robić nie będzie. Memy o "madkach" biorą się między innymi z sytuacji, kiedy dziecko idzie w samopas, niszczy rzeczy i zatruwa ludziom życie, a rodzic nie poczuwa się do odpowiedzialności.
@matips może i tak, ale dlaczego od razu zakładasz, że zniszczenia rzeczy osób trzecich? Swoich rzeczy dziecko nie niszczy? :p
Poza tym ile razy się coś zepsuło ale udało się uciec :D
@cebulaZrosolu Bzdura, zawsze postrzegano zniszczenie rzeczy osób trzecich przez dziecko, jako zaniedbanie rodzica.