Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika evilonep w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

51piorunów

Wchodzę na WP i widzę już któryś w tym tygodniu nagłówek dotyczący lekcji religii w szkołach. Nie chcę mi się tego czytać ogólnie, ale ja na religię chodziłem i dobrze wspominam te zajęcia. Z podstawówki niewiele pamiętam, ale w gimnazjum mieliśmy księdza, który kopał z nami piłę, normalnie można było pogadać, a same lekcje dotyczyły najczęściej omawiania jakiś zasad co jest moralne, a co nie, etyczne itd. Była to po prostu dyskusja moderowana przez ksiedza. Podał też swój numer GG i można było z nim pogadać. Ja nie gadałem, ale wiem, że byli tacy co omawiali z nim jakieś tematy, bo po prostu był w porządku. Miał w on w d⁎⁎ie kto chodzi do kościoła, a kto nie. Podobnie było w szkole średniej. Tam z kolei mieliśmy też spoko gościa, ale to był kaszub uzależniony od tabaki. Normalnie krechy sypał na zeszyt i zasysał, ale nie robił tego nigdy na Pismo Święte. On z kolei miał swój zespół muzyczny, grał jakieś tam koncerty i też szło normalnie pogadać. Nie żałuję, że chodziłem na te lekcje.

Chodziłeś/aś na religię?

  • Tak81%
  • Nie19%

441 głosów

Komentarze (75)

Tytan1piorunów

Ankieta trochę z doopy. Chodziliśmy na religie bo nas zapisano a pozniej z przyzwyczajenia. Gdybym teraz mial wybor to w zyciu bym sie na nia nie zapisal. Bylo albo granie w karty albo chodzenie do kosciola (w zaleznosci od nauczyciela). Religia powinna byc nauka o religiach, moze uczenia empatii itp. Niestety jest tylko indoktrynacja by bezwiednie dawac kase czarnym bo prawdziwy Polkat to katolik. Jesli chcemy religii to tylko poza godzinami lekcyjnymi i w salkach przy kosciele. Moze byc przed lub po mszy dla dzieci/młodzież. Oczywiscie wprowadzic dobrowolny fundusz koscielny finansowany z PITu przez wiernych. Szkola i panstwo maja byc swieckie bez skrajności czyli religii czy LPG.

Kosmonauta1piorunów

Niestety chodziłem, pewnie uzbierałoby się z tych wszystkich lekcji zmarnowany tydzień życia. Nie pamiętam żadnego katechety, ani katechetki, bo jedyne do czego służyła religia to odrabianie lekcji na inne przedmioty.
Prawda jest taka, że nawet katolików za bardzo nie ruszają te zmiany w szkole i raczej każdy się zgodzi, że 2h religii w szkole nikomu nie są potrzebne. Jak ktoś jest wierzący i faktycznie potrzebuje jakiejś metafizyki, to już niech lepiej pójdzie sobie na dodatkową mszę w ciągu tygodnia.

Autorytet1piorunów

@evilonep Jak tak sobie odświeżam pamięć, to właściwie ja zaczynałem religie w salce przykościelnej. Jako gówniak 5-6 lat byłem mega uradowany kolorową szóstką w zeszycie za ładnie napisaną modlitwę i prowadzenie zeszytu. Jak sobie teraz o tym pomyślę, to taki 'good dog' trochę.

W podstawówce religia była obowiązkowa, chyba, że ktoś był innego wyznania. Już wtedy pamiętam pierwsze przymiarki o tym jak można było uniknąć religii( dwie bite godziny dla ucznia klasy 2-3 to jest wieczność i 10 lat ). Genialnym trafem miałem akurat babcię, która lubiła naszych starszych braci w wierze i powiedziałem, że jestem żydem i nie będę chodzić na religię.

Oczywiście kłamstwo miało krótkie nogi i musiałem uczęszczać, "bo bozia każe i komunia niedługo".

Komunia to był niezły żart, bo który dzieciak przyzna, że się brandzluje do gołej pani z faktu przed dzadkiem w konfesjonale? No więc na pierwszej spowiedzi powiedziałem, że nie mam grzechów, oczywiście tez musiałem potem coś wymyślać, no bo jakto tak nie masz grzechów.

Gdzieś na przełomie podstawówki i gimnazjum, była katechetka, która klnęła pod nosem gdy ktoś się zachowywał jak małpa ( co w tym wieku jest jakby nie patrzeć, normalne ). Zapytana o to co on tam mówi pod nosem, odpowiadała " że się modli za duszę <imię>, bo ona to już wsadziłaby go do piekła". Miała tez w zwyczaju rzucanie kluczami w uczniów xD

Gdzieś w gimnazjum, to chyba był okres bierzmowania, był ksiądz zamiast katechetki. Ksiądz miał charakter w stylu parcie na szkło/fajnoksiądz z facebookiem. Nie umiał grać w piłkę nożną, ale biegał z ludźmi po boisku. Ja piłkę nożną mogę pooglądać, ale mam do tego dwie lewe nogi, więc zwyczajnie większość tych lekcji religii była spędzana na powietrzu pod gruszą. ( W czasie zimowym grali na korytarzu w pseudo piłkę z papieru i taśmy klejącej).

Do bierzmowania dopuszczał wszystkich jak leci, nawet nie wymagał jakichś zdrowasiek czy innych książeczek typu mały katechizm. Po gimnazjum w liceum zamiast katechetki była siostra zakonna xD

Deal wyglądał tak, że ona się realizuje zawodowo jako dyrygentka chórku, my "chodzimy" na chór i jesteśmy zwalniani z lekcji i jeździmy sobie na konkursy. Co prawda były czasem "lekcje" religii z siostrą zakonną, ale ona się tym zupełnie nie przejmowała. Zadawała jakiś temat na esej, pyk i religia zaliczona, cały semestr.

Czy religia była potrzebna? Nie wiem, wliczała się do średniej. Czy były jakieś rozmowy z katechetami/ksiezmi/siostrami o "hehe siusiak w waginie". Nie, od tego było wychowanie do życia w rodzinie, dużo ciekawsze lekcje ( ͡° ͜ʖ ͡°) . Jak sobie teraz wspominam, to wszyscy na tych lekcjach zachowywali się jak zwierzęta, aż mi się zrobiło teraz szkoda tych nauczycieli od takich przedmiotów.

Kosmonauta1piorunów

Chodziłem, bo przeważnie były jaja i dużo śmiechawy.

Kosmonauta1piorunów

Religia to mógłby być najlepszy przedmiot gdyby był dobrze poprowadzony i jakoś udałoby się zmotywować dzieci

Osobistość1piorunów

u mnie to było w skrócie tak, że podstawówka i gimnazjum, to było uczenie się katolickich paciorków na pamięć i odpowiadanie na głos przed całą klasą na ocenę i lasowanie się mózgu, jak próbowano nam wmówić, że niebo ma na górze zawory, przez które pada deszcz, a pod ziemą mieszka szatan.
W liceum był ksiądz 'luzak', który sypał uczniom tabakę i przechwalał się, jak weekendami ściąga koloratkę, zakłada pulloverek i lata po klubach - błazen, który wymyślił sobie, że bycie 'cool' zjedna mu młodzież. Nie przypominam sobie, żeby były poruszane jakieś tematy teologiczne :stuck_out_tongue_winking_eye:
Ogólnie rzecz biorąc jedna wielka strata czasu, która pomnożona przez ilość uczniów, którzy przez to przeszli i koszt pracy tych 'pedagogów' zakrawa na tragedię.

Fanatyk1piorunów

Bezsensownie spędzony czas w budynku szkolnym.
Ale niestety chodziłem.

Autorytet0piorunów

>religia w szkole okej, bo miałem spoko księdza
Kuloodporna logika.

Mocarz8piorunów

@evilonep sensowniejsza była by ankieta:
Tak, żałuję
Tak, nie żałuję
Nie, żałuję
Nie, nie żałuję

Bo kiedyś na religię chodzić trzeba było i ja np. żałuję każdej straconej godziny

Kompan5piorunów

A ja miałem stare raszple katechetki we wszystkich szkołach, które kazały wykuwać modlitwy, albo rysować jezusków. Przydatne jak straż miejska. No ale to chyba urok religii w dużych miastach. Spodziewam się, że w mniejszych miejscowościach wygląda to jak opisałeś

Kosmonauta4piorunów

@evilonep ja w gimnazjum miałem księdza co za odzywanie się albo spóźnienie kazał klęczeć pod tablicą i odmawiać koronkę po 15/20 minut. Robił regularne kartkówki z małego katechizmu i za każdą pomyłkę ucinał ocenę o stopień. Sprawdzał zeszyty po weekendzie czy mamy opisane o czym była niedzielna ewangelia. Potrafił też chodząc po kolędzie albo zaczepić rodzica pod kościołem i opowiedzieć wiele złego na temat dziecka aby „zmotywować rodzica” do nauki dziecka modlitw i innych. Regularnie miałem 2 bo uznawał że dysleksja nie tyczy się modlitw i że trzeba pisać poprawnie. Matce była zawsze wstyd jak ją zaczepiał przy innych. Na wsi ksiądz miał wielki autorytet

Fenomen3piorunów

@evilonep z wszystkich których spotkałem ( w sumie chyba 2 albo 3 księży i 2 katechetów), tylko jeden katecheta był spoko, na końcu, w technikum. Wprost powiedziałem na początku że jestem niewierzący, on powiedział że nie ma problemu, jak nie chcę to on mi obecności sprawdzać nie będę. Ale że religia była w środku dnia, no to kimałem sobie gdzieś z tyłu. Gość się okazał takim wporzo typem, że koniec końców gadałem z nim chyba najwięcej z całej klasy 😛 i to mi się podobało. Nie wywierał żadnej presji, ale na przykład założył się o cośtam że mną, nie pamiętam, o pierdołę, przegrałem i powiedział żebym przeczytał przypowieść o świętym, moim imienniku. Przeczytałem i później sobie o tym dyskutowaliśmy. Nie przekonał mnie oczywiście do wiary, ale nie był to czas stracony. To był po prostu bardzo dobry człowiek, z dystansem do kościoła, mimo że był nawet organistą Wojtyły zanim został papajem.
Ale za to ci poprzedni... Ech, no delikatnie mówiąc typy się na pedagogów nie nadawali. Stąd nie mam bierzmowania.

Gruba ryba5piorunów

@evilonep w liceum się wypisałem, jak pojawiła się możliwość. Godzinę wolną spędzałem z kolegą z klasy, który pochodził z rodziny, która miała RiGCz i byla laicka.
Mieli nam zorganizować lekcje etyki, ale uznali ze to chyba za drogo wyjdzie, więc nas zamietli pod dywan. Mieliśmy we dwójkę godzinę przerwy i spokoju.
Czasami szliśmy na piwko / dwa do pobliskiego pubu, tylko potem wytrzymać walkę z pęcherzem na kolejnych lekcjach było ciężko.
W gimnazjum bywało różnie, jak się spoko ksiądz trafił, to szło pogadać, a jak nawiedzona siorka, to już nie. Na lekcjach zaś bydło, jak to w gimnazjum.
Pamiętam za to jedną sytuację z podstawówki. Z czasów kiedy to nawet w dużych miastach wszyscy jednym pędem do kościółka co niedzielę chodzili i nikt nawet nie myślał, że inaczej się da.
I tak, jako szczyl absolutny, choć nad wyraz ciekawy świata, zadałem siostrze na lekcji pytanie:
A proszem siostry, a jak na przykład w Afryce jest jakieś dziecko, które nigdy nie dowiedziało się o jezusku, to ono pójdzie do nieba po śmierci?"
Siostra odparła wymijająco, że w Afryce to są misje.
Ale ja drążyłem dalej i spytałem, co jeśli nigdy to dziecko nie spotka księdza, który powie o wspaniałości Jezuska, bo wioska, w której żyje jest odcięta od świata i nikt nigdy nie nawiązał z nimi kontaktu?
I pamiętam to puste spojrzenie siostry, z lekkim gniewem w oczach, że jak taki mały gnój może zadawać takie pytania; absolutną ciszę w klasie przez kilka sekund i potem siostra odwraca wzrok i zmienia temat - "a teraz namalujemy krzyżyk, wyjmijcie kredki."

Prosty temat, banalny do zaadresowana zarówno moralnie, jak i w duchu religii chrześcijańskiej; osoba wierząca spokojnie by wytłumaczyła ten aspekt wiary dziecku. Ale siostra bała się wejść w polemikę z małym szczylem i wolała zmienić temat, żeby przypadkiem nie pojawiły się dalsze pytania.

Specjalista3piorunów

W podstawówce dostałem jedynkę za to, że powiedziałem że zwierzęta mają rozum a nie instynkt

Gruba ryba3piorunów

Chodziłem do 2 klasy liceum, trzecia już sobie odpuściłem. Zawsze miałem religie z nawiedzonymi dewotami, u których odpowiedzią na wszystko był pambuk i nie było dyskusji. Żenada, zero meytoryki, tylko beka

Wirtuoz7piorunów

@evilonep Religie to zło:
• religie stoją w opozycji do nauki
• religie to wiara (w bajki), a nie wiedza
• religie są nieetyczne (łamią kręgosłupy, wprowadzają zamieszanie, krzywdzą)
• to nieuctwo (katolicy sami nie znają ani katechizmu, ani Pisma Świętego, ani naukowych standardów)
• to zakłamanie (wierzą jak dawno temu Grecy w mity i we wzajemnie sobie sprzeczne zasady wiary)
• to wyrachowanie (wyciągają ze wszystkiego osobiste korzyści)
• to hipokryzja (wierzący sami nie żyją według własnych zasad)
• to działania bezwzględnie (jak w każdej sekcie)
• istotą ich jest nietolerancja, segregacja, dyskryminacja
• to ograniczenia dotyczące aborcji i eutanazji, co sprowadza zagrożenie życia i katorgę na cierpiących
• to życie sprzecznie z zasadami, które innym się narzuca
• to wysługiwanie się zbirami do ochrony swoich interesów (jak mafia)
• to wszczynanie konfliktów
• to zachłanność (Jezus nie miał nic, ale oni gromadzą najcenniejsze dobra)
• to prześladowanie inności (osoby LGBT, kobiety...)
• to tuszowanie przestępstw członków swojej grupy
• to manipulowanie nieświadomymi osobami
• to ingerencja w politykę państw świeckich
• to wciskanie nienaukowych przekonań i wartości
• to rekrutowanie do swojej organizacji już najmłodszych (poprzez chrzest, pierwszą komunię... i bez żadnych konsekwencji)
• to usprawiedliwianie złych moralnie czynów tym, że w Piśmie Świętym jest tak nakazane
• to marnowanie czasu i pieniędzy na modlitwy i zajęcia sprzeczne z rzeczywistością
• to przypisywanie sobie niezasłużonych zasług

Kosmonauta1piorunów

Czyli ten z liceum nie czuł pisma nosem?

Osobistość3piorunów

@evilonep To super ale to powinno być w salce kościelnej jak kiedyś a jeśli nie ma to by mogli wynajmować coś. W ostateczności jak nie ma możliwości to by mogli wynajmować pomieszczenie od szkoły jak to jakaś mała wioska i nic nie ma wyjątkowo i kuratorium by musiało za każdym razem wydawać na to zezwolenie. Ale całkowicie osobno od zajęć szkolnych i co najwyżej by mogli się umawiać że tuż po szkole ale tylko dla naprawdę chętnych.

Fanatyk5piorunów

Pojedynczy przypadek.
Mój ksiądz miał wszystko w d⁎⁎ie, kazał nosić cegły na budowie kościoła, zbierał naklejki z różańców i innych takich i wystawiał jedynki jak ktoś nie chodził (miałem obowiązki domowe oraz mieszkałem w przysiółku 5km od parafii w rodzinie bez samochodu).
Dużo, dużo więcej złego robił i odwalał, aż w końcu go parafianie (nawet ci najbardziej zaślepieni) wywalili.
Tak czy siak nie patrząc w inne komentarze mamy 1:1 co. wywalenia religii.
A i tak księża i katecheci mogą i mają możliwości (w każdej parafii jest choćby kościół jak nie salka) by religii nauczać poza szkołą. Więc nawet jak religii by nie było w szkołach to i tak nie zniknie. Więc w czym problem?

Gruba ryba6piorunów

@evilonep W podstawowce jeszcze jakos to wygladalo. W gimnazjum z kolei to byla czysta patologia. Ksiadz sie na nas potrafil wydzierac, bo patusy skutecznie go podgrzewaly przez cala lekcje. Byly jakies karteczki z pytaniami do ksiedza i oczywiscie patusy robily sobie z niego beke i pytaly o masturbacje, czy ksiadz zmienia skarpetki, o jego rzekomy romans z jedna z parafianek itd. Potem odszedl od Kosciola bo chyba okazalo sie to prawda xD No czeski film.
W Liceum mialo to jakos rece i nogi, ale juz zaczynalo mi byc cos nie halo, mimo ze bylem ultra zindoktrynowany. Teraz mam generalnie niechec mocno do ksiezy i do tej instytucji, bo to manipulanci, ktorzy probuja wzbudzic w Tobie czesto poczucie winy za normalne rzeczy - np ksiadz raz w pociagu na mnie nafukal, bo gralem sobie w gierki xD Albo seks bez slubu - bedziesz sie zmazyl w piekle grzeszniku xD
Straszne to wszystko i traumatyczne.

Gruba ryba19piorunów

Z lekcji religii najbardziej pamiętam to, że zostałem wyrzucony i mieli być wzywani rodzice, ale dyrektorka powiedziała, że mam rację i ksiądz jest niepoważny xd po miesiącu już go z nami nie było ^^

A poszło o dowody na temat boskości Jezusa. Gość próbował nam powiedzieć, że Jezus istniał i był bogiem, bo w piśmie świętym jest wspomniana studnia w Jerozolimie na skrzyżowaniu jakichś dróg i archeolodzy faktycznie ta studnie odkopali. Ja jako wtedy jeszcze wierzący nastolatek stwierdziłem, że ok, ale w mitologii greckiej wspominają o Olimpie i taka góra faktycznie istnieje, wiec Zeus też był bogiem xd niczego nie żałuję xd

Fenomen9piorunów

Jak tu czytam, to niektórzy co prowadzili te "lekcje" religii to niezłe przypadki do psychiatry. A ludzie w większości dalej bezrefleksyjnie zapisują swoje dzieci na te balaniuki i narażają je na kontakt z tymi psycholami. No, ale co mnie obchodzą czyjeś dzieci.

Osobistość5piorunów

Chodziłem bo w tamtych czasach wszyscy chodzili, teraz jak już wiem że to jedna wielka ściema, to swoich dzieci już od początku podstawówki nie zapisuję.

Gruba ryba7piorunów

Nie chodziłem na religię od początku, od zerówki, to było w 1999 roku, byłem z tego powodu koszmarnie prześladowany w klasie, k⁎⁎wa bili mnie i wyzywali za to że nie byłem katolikiem - jak sobie teraz pomyślę że jako sześciolatek przechodziłem piekło to dziwię się że jeszcze żyje i nawet wyszedłem na ludzi.

Zawodowiec7piorunów

Chodziłem bo musiałem. W zasadzie była to całkowita strata czasu. Nic sensownego nie było na lekcjach i ksiądz omijał kontrowersyjne tematy - typowe zachowanie kościoła.

Fanatyk9piorunów

Ech, mogłem w ankiecie rozbić opcję "Tak" na jeszcze dwie tj. mam dobre wspomnienia i mam złe wspomnienia, bo po komentarzach widzę, że tylko u mnie te lekcje wyglądały jakoś sensownie. Bo to co piszecie to jest turbo po⁎⁎⁎⁎ne xD

Inspirator11piorunów

No widzisz, a ja miałem w gimnazjum dewotkę, która zasłaniała rolety na oknach, zapalala świece i kazała nam pisać "listy", które głównie opierały się na zadaniu "przekonaj koleżankę, żeby nie robiła aborcji", puszczała nam filmy z tym typem co jest samym korpusem, że ej on żyje to po co robić aborcję, kazała nam rozmawiać z aniołami a przy tym wszystkim, jak ktoś tylko wyłamywał się że schematu to była w c⁎⁎j agresywna. No ale musiałem chodzić i nie miałem absolutnie pola do dyskusji w domu. Aktualnie jestem szczęśliwym apostatą już od długiego czasu, dzieci nie ochrzciłem i uważam że szkoła to nie miejsce na religię, chyba ze ktoś chce posłać dziecko do szkoły prowadzonej przez osoby z kościoła - co tez uważam za patologie, no ale jest to jakiś kompromis.

Kosmonauta6piorunów

@evilonep religia przez całą moją edukację to była zawsze głęboka patola. Każdy nowy ksiądz miał jakieś poważanie przez pierwsze lekcje, ale każdy miał ego w kosmosie.
Z reguły zawsze na trudne pytania nie odpowiadał, albo odpowiadał coś z d⁎⁎y. No i kończyło się tym, że każdy robił co chciał na tych lekcjach i miał wywalone. Za jedynkę nie dało się nie zdać dalej, a do średniej i tak się nie wliczalo. No było naprawdę dziko i sam nie wiem dlaczego to robiliśmy.

Fanatyk5piorunów

@evilonep chodziłem przez SP, potem gimnazjum. W liceum wytrzymałem chyba pół roku i stwierdziłem że jestem za duży na takie pierdololo.

Na każdym etapie spotykałem na swej drodze pie⁎⁎⁎⁎⁎ięte katechetki i księży, łącznie z taką co się krzyżem kładła na ziemi w klasie i odprawiała jakieś tajemne modły. Nie wyniosłem z tych dziesiątek godzin spędzonych w ławce żadnych pozytywnych ani rozwijających przemyśleń, czułem jedynie tępą indoktrynację i bezsens.

Zazdroszczę, że miałeś więcej szczęścia, ale raczej nie jest normą to o czym wspominasz. Won z religią ze szkoły.

Wirtuoz9piorunów

@evilonep Ty miałeś spoko ja miałem w podstawówce bardzo fajną katechetkę ale wysłali ja do Rzymu, za to w gimnazjum hmm katechetka na lekcji kropiła całą klasę wodą święconą, twierdziła że niektórych opętał demony, za niewygodne dla niej pytania wyrzucała z klasy na korytarz, a to co było wtedy mniej lub bardziej modne jak HP czy pokemony okuktyzm demony i druidyzm. W Liceum był ksiądz, dość specyficzny, uczył np że plemniki dojrzewają 30 dni i jeżeli uprawiasz seks a one są jeszcze nie dojrzałe to będą chore dzieci no na autyzm, do tego w seminarium tak się modlił i leżał krzyżem aż rozmawiał z Jezusem, a jak zmarł papież to się źle tego dnia czuł i zegarek równo o 21:37 mu stanął i się popsuł. I to wszystko szkoła publiczna w mieście powiatowym 🤷

Fanatyk30piorunów

@evilonep
no i co z tego?

Że twoje doświadczenie ma wskazywać że te lekcje mają być?

Osobistość1piorunów

@evilonep to co pamiętam to patola, chociaż nienajgorsze liceum, była a szkoda nauczycieli bo chcieli dobrze. Co do tego kto powinien łożyć na to się nie wypowiadam

Fenomen8piorunów

W LO odpuściłem kolorowanie Jezusa na krzyżu, przypowieści o gadającym krzaku i łażeniu po wodzie.
Od kościoła też odszedłem. Skoro wafelek jest dla plebsu a dla ojczulka wino to nie jest ok. Teraz służę szatanowi, przeklinam, masturbuję się i zjadam kajzerki w Biedronce na zakupach. Zdecydowanie lepsza opcja.

Kosmonauta7piorunów

@evilonep nie było innej opcji a księdża w szkołach to poza jednym byli najwięksi debile, którzy nigdy nie powinni pracować z młodymi. Raz kazał kolegom zrobić lekcje o uzależnieniach, przyniesli butelkę po wódce z wodą i pustą paczkę fajek to zrobił aferę na całą szkołę i wylądowali na dywaniku u dyrektora xD

GURU36piorunów

@evilonep Religia powinna se być w salce katechetycznej albo w niedzielę na świetlicy w szkole i tylko dla chętnych. Kompletnie nie pamietam co miałem na religii, wiem, że katechetka była pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta

GURU4piorunów

najpierw chodziłem bo musiałem a później chodziłem bo idealnie pasowała aby przepisywać zad dom 😉

Lider6piorunów

Tak i nie, w zaleznosci na jakim etapie. Ale za to kiedys dostalem liscia od ksiedza na korytarzu za pyskowanie xD

GURU3piorunów

W technikum zapisany byłem, ale religia była na ostatniej godzinie albo pierwszej to nikt nie chodził i tak xD

Lider52piorunów

Szkoła nie jest od rozrywki, jak lekcje religii mają się sprowadzać do tego, że 1 na 10 nauczycieli będzie spoko gościem, no to rzeczywiście nam to potrzebne xd

Specjalista0piorunów

@smierdakow moim zdaniem szkoła właśnie powinna też dostarczać rozrywki, bo inaczej mamy więzienie dla dzieci, a nie naukę. Dzieciaki świetnie uczą się przez zabawę, młodzież zresztą też. Tak już abstrahując od przykładu z religią OP-a.

Tytan5piorunów

@evilonep no od dyskusji to powinna być etyka czy podstawy filozofii, historia idei czy religioznawstwo. Co do zasady takie "luźne lekcje" bez uczenia się pod klucz egzaminacyjny są fajne, ale facet w sukience jest tam zbędny.

Fanatyk42piorunów

No i w zasadzie co z tego, że miałeś spoko księdza w szkole? Nijak to się ma do artykułów, których nie czytałeś ani nie przytaczasz.

Gruba ryba1piorunów

@evilonep miałem tak samo jak Ty w liceum. Gość był w porządku, nie religijny Fanatyk. Szkoda że takich jest niewielu

Fanatyk4piorunów

@RogerThat to był impuls do tego wpisu po przeczytaniu nagłówka "religia w szkołach: koniec eldorado"

Specjalista5piorunów

Wypisałem się z religii w pierwszej klasie technikum we wrześniu, bo chciałem mieć jedną godzinę wolną, aby sobie pospać między zajęciami. :D Okazało się, że ksiądz był na tyle fajny w stosunku do moich kolegów, że aż sam czasami przychodziłem do niego na lekcje, mimo bycia tym bezbożnikiem. :) Religia w podstawówce była nawet w porządku, ale to gimnazjum właśnie obrzydziło mi te zajęcia i każde 45 minut spędzałem z głową położoną na ławce, lubiłem sobie wtedy zrobić drzemkę.

Gruba ryba1piorunów

Na religię zacząłem chodzić jak się w podstawówce dowiedziałem, że na komunię babcie robią się jeszcze bardziej hojne i będzie "bogactwo". Z rozpędu zakończyłem na bierzmowaniu.

Lider9piorunów

@evilonep pykło mi 18ście i się sam wypisałem

Fenomen0piorunów

@A_a tak samo, w podstawowce mialem calkiem mile katechetki, w gimnazjum jakas nawiedzona, a w technikum jakiegos przybitego, ktory byl smieszny, ale nikt nie traktowal tego powaznie

Mistrz9piorunów

@evilonep chodziłem na religię dopoki nie poszedłem do gimnazjum. Tam przestałem i tak już zostało