Dachowanie z kolegami, bez pasów (wiem, debile, Ale byliśmy młodzi). Więcej szczęścia niż rozumu. Kolega kupił Auto z napędem na tył (marka znana). Cały sezon na nie pracował. Jeździliśmy po podmiejskich drogach. W pewnym momencie kumple z tyłu mówi:
* weź zwolnij, tu często błoto jest, traktory wyjeżdżają z pola ( to było przy takim wyjeździe polnym połączonym z drogą główną )
Na co kierowca :
* co ty, patrz jak to się trzyma drogi!
Następne co pamiętam to takie pyłki szkła dookoła nas i że jesteśmy do góry nogami.
Wywaliło nas do rowu xD nikomu się nic nie stało poważnego, a holowaliśmy auto traktorem ojca jednego z kolegów (a przynajmniej to co zostało).
pamiętam tylko, że mnie okrutnie głowa bolała, ale to dopiero nocą. Fajna anegdotka do opowiadania, ale już więcej bym nie powtarzał xd