Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

hejtoczyta

Kategoria: Literatura

Społeczność osób lubiących czytać książki.

  • 212 członków
  • 574 wpisy

Twórca

w hejtoczyta

8piorunów

Tytuł: Rodzina Corleone

Autor: Edward Falco, Mario Puzo

Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

"Ojca chrzestnego" przeczytałem w idealnym dla mnie czasie, dzięki czemu trybiki złożyły się razem w perfekcyjny mechanizm. Dlatego też powieść tę traktuję trochę jako świętość, w oderwaniu od reszty lektur. Nie wykluczam, że kiedyś z dziełem Mario Puzo zapoznam się ponownie i wtedy przejdzie z sacrum do profanum, jednak poza najbardziej znaną książka z serii o nowojorskich mafiozach, są też inne. Jedną z nich jest "Rodzina Corleone", która tymczasowo zaspokoiła mój głód na tego typu literaturę.

Omawiana powieść to prequel "Ojca chrzestnego", mamy tu zatem całą gamę bohaterów znanych z części pierwszej, w innym niż tam ustawieniu. Wszyscy oni są młodsi, mniej doświadczeni, niedotknięci naturalnymi konsekwencjami gansterskiego życia. Z jednej strony jest to plus - nawet dobrze znane nazwiska nie nużą i potrafią zaskoczyć, z drugiej jednak - autor poświęca sporo czasu na zarysowanie tak osobowości bohaterów, jak i początkowych sytuacji, w jakich ich zastajemy. Moim zdaniem jest to największą wadą książki, obok zbyt szczegółowych opisów w jej pierwszej połowie oraz niewystarczającej dynamiki akcji. Przez początkowe trzydzieści procent powieści przebrnąłem z lekką niechęcią, dodatkowo potęgowaną sztywnymi dialogami - czułem się trochę jak podczas czytania "Wielkiego Gatsbiego".

Z czasem akcja nabrała rozpędu, a postacie i ich relacje zaczęły pracować jak dobrze naoliwiona maszyna. Lekkość i dynamika właściwe "Ojcu chrzestnemu" i tu zaczęły być wyczuwalne. Większy udział Vito Corleone w opisywanych wydarzeniach dołożył również klimat i to magiczne "coś", co tak porywało w oryginale. Honor, zdrada, zemsta, wybór i poświęcenie - na to wszystko znalazło się tu miejsce. Po nakreśleniu tła, ustawieniu scenografii i aktorów, całość naprawdę mnie wciągnęła i byłem zadowolony z lektury.

Jak to zwykle z prequelami bywa - nie ma tu za dużo miejsca na suspens. Doskonale znamy dalsze losy głównych bohaterów, zatem wiemy, jak zakończy się historia. Przez to napięcie jest niewielkie i nawet w ramach pojedycznych epizodów mógłbym wskazać maksymalnie dwa, w których punkty kulminacyjne są rzeczywiście ciekawe. Kontrastuje to z "Ojcem chrzestnym", gdyż tam większość fragmentów, na które została podzielona całość historii, prowadziła do ciekawego "zagęszczenia" i rozwiązania akcji. Koniec końców jednak "Rodzina Corleone" dobrze skleja się pod względem fabuły i bohaterów z wątkami zawartymi w oryginale, zatem uznałbym ją za dobry prequel i poprawną książkę. Czytelnicy, którzy nie potrafią utożsamić się z Krzysztofem Jarzyną z "Poranku kojota" w kwestii przeczytanych książek, śmiało mogą odjąć od mojej oceny jedno oczko. Mi się podobało.

(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: 10.2021)

  

Twórca

w hejtoczyta

7piorunów

Tytuł: Ród M

Autor: Brian Michael Bendis

Gatunek: komiks

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

Spoko kreska - nowoczesna, ale trochę karykaturalna (w inny sposób niż infantylna Cassaday'a, taka "amerykańska" - z kwadratowymi głowami i ostrym cieniowaniem), co miejscami burzy klimat. Fabuła nie jest jakaś zachwycająca, ale ładnie się buduje na przestrzeni kolejnych zeszytów. Nie ma przesadnego przeładowania walką, choć i tej w momentach kulminacyjnych nie brakuje, aczkolwiek nie robią takiego wrażenia jak te z Age of Apocalypse czy z Civil War. Jak to w evencie - postaci jest wiele i są zróżnicowane, jednak brakowało mi osadzenia całości na bardziej lubianych przeze mnie bohaterach (Logan - OK, Emma Frost i Wanda - tak sobie). Dodatkowo, przy tak szerokim ich wachlarzu, nie ma szansy tak naprawdę zobaczyć nikogo w pełniejszym obrazie, ale znowu - taka jest chyba natura tego rodzaju krótkich marvelowych wydarzeń.

  

Twórca

w hejtoczyta

10piorunów

Tytuł: Tango

Autor: Sławomir Mrożek

Gatunek: dramat

Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

Lekcje języka polskiego w liceum zraziły mnie do polskiej literatury jak nic innego. Po latach czas nadrobić zaległości, szczególnie że była ku temu dobra okazja po lekturze "Jak wychować rapera?" Profesora Matczaka, gdzie "Tango" (co prawda Maty, a nie Mrożka) miało swój oddzielny rozdział.

Pierwszy szok przeżyłem przy zderzeniu z samą formą dramatu, z którą nie miałem do czynienia w tekście od czasów liceum. Po kilkunastu stronach udało mi się odnaleźć, jednak zgadzam się z Krzysztofem Majem (polecam kanał na YouTube) co do tego, że ta forma sztuki powinna być przyswajana jednak jako przedstawienie teatralne. Po każdym akcie włączałem sobie zresztą fragmenty dostępne w Internecie (Adamczyk w roli Artura) i utwierdziłem się w tym przekonaniu.

Od początku czuć, że jest to sztuka absurdalna i groteskowa. Na przestrzeni trzech aktów autor przedstawia takie motywy i problemy jak na przykład: konflikt międzypokoleniowy (tutaj - na opak), ścieranie się chamstwa i inteligencji, Camusowski bunt i rebelia, ewolucja społeczna zjadająca własny ogon, autorytaryzm.

Całość podana jest dobrze, ale mnie nie zachwyciła na tyle, żeby ocenić tę książkę jako zapadającą w pamięć, zmieniającego cokolwiek w moim życiu i jego postrzeganiu. Bardzo możliwe, że to kwestia formy - na pewno sprawdzę jeszcze opowiadania Mrożka, szczególnie że widziałem opinie, jakoby "Tango" nie było jego największym dziełem.

(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: wrzesień 2021)

 

Specjalista

w hejtoczyta

5piorunów

19+1=20

Tytuł: Jak Pisać. Pamiętnik rzemieślnika

Autor: Stephan King

Gatunek: autobiografia

Opis książki

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

Prywatny licznik: 1+1=2

Książka tak naprawdę składa się z dwóch części. Pierwsza połowa jest autobiografią Kinga, druga zaś traktuje już o samym pisaniu- znajdziemy tam głównie rady czego unikać i czego się trzymać.

Biografia jest jak dla mnie napisana idealnie, nie ma tam męczących, nic nie wnoszących opisów, każda anegdotka trzyma w napięciu, tempo jest szybkie, a poczucie humoru autora strasznie do mnie trafiło ( najczęściej były to głupkowate uwagi wtrącone w nawiasach :).

Od tego rozdziału nie mogłem się oderwać i przy codziennych obowiązkach, myślałem tylko o tym by jak najszybciej skończyć i wrócić do lektury.

Przy poradniku nie było już tak kolorowo. Myślę, że osoba która rzeczywiście chcę się dowiedzieć więcej o tym rzemiośle, może być dalej tak samo zafascynowana jak ja, przy wcześniejszym akcie, natomiast mnie, w ogóle to nie interesowało ( co można zauważyć po tym wpisie) i czytało mi się to dobrze- co jest wielkim plusem, skoro czytam o czymś, czym nie jestem zainteresowany-ale już nie doskonale. Mimo wszystko rozumiem, że głównym targetem książki są właśnie przyszli pisarze (i niespełnieni) dlatego nie obniżyłem oceny i dałem solide 8.

Jest to pierwsze dzieło Stephana za które się wziąłem i chętnie niedługo sięgnę po jego lektury grozy :smiley:

Fanatyk1piorunów

@Negative pamiętam, że King mówił, że którąś powieść (chyba Cujo) napisał na haju, a potem w ogóle nei pamiętał, co w niej było. Ja ogólnie S.Kinga bardzo lubię, mam z 20-30 jego książek, ale tego pamiętnika nie czytałem akurat.

Specjalista0piorunów

@Zielczan Rzeczywiście wspomniał o tym, że nie pamięta jak napisał cujo.

I jak wygląda sprawa z poczuciem humoru i opisami w jego książkach grozy? Strasznie polubiłem jego styl po tym dzienniku, ale obawiam się, że w w/w gatunku nie ma miejsca na żarty.

Możesz też polecić z jakim tytułem powinienem zacząć:)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w hejtoczyta

1piorunów

W panu jest tyle demona, ile trucizny w zapałce… I wcale pan nie posiada szampańskich własności… Pan ma raczej własności starego sera, co to podnieca chore żołądki, ale prosty smak może pobudzić do wymiotów… B Prus Lalka

Fenomen

w hejtoczyta

3piorunów

#bookmeter

Tytuł: Wielka degeneracja. Jak psują się instytucje i umierają gospodarki Autor: Niall Ferguson Gatunek: literatura faktu Ocena: 3/10 Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Prywatny licznik: 6/200 Książka to właściwie takie misz-masz. Tam Smith tu Tocqueville i zaraz jakieś pojęcie zaczerpnięte od

Specjalista

w hejtoczyta

8piorunów

12+1=13

Tytuł: Przemiana

Autor: Franz Kafka

Gatunek: literatura piękna

Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆

Prywatny licznik: 0+1=1

Jest to książka o Gregorze Sams, który przechodzi tytułową przemiane w robaka. Lektura porusza temat alienacji, braku zrozumienia własnej pozycji czy odrzucenia przez bliskich poprzez przedstawienie losów w domu rodzinnym po metamorfozie bohatera .

Szkoda, że robi to dla mnie w ku⁎⁎⁎⁎ko nudny sposób .

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w hejtoczyta

13piorunów

 11+1=12

Tytuł: Stoicyzm na każdy dzień roku. 366 medytacji na temat mądrości, wytrwałości i sztuki życia

Autor: Ryan Holiday

Gatunek: filozofia

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

Już niemal dwa lata towarzyszy mi ta książka, dzień w dzień, każdego poranka czytam kolejną krótką stoicką lekcję z komentarzem. Najczęściej chwilę później zapominam, co przeczytałem, ale wyrobiłem sobie nawyk.

Ludzie jej zarzucają, że lekcje są ekstremalnie krótkie, a sama nauka maksymalnie uproszczona, jednak uważam, że jako minutowa lektura sprawdzają się znakomicie, szczególnie dla ludzi, którzy z filozofią nie mają zbyt wiele wspólnego. Pomogła mi przetrwać trudne chwile kowidu, za co jestem jej szczególnie wdzięczny. Dzisiaj jestem znacznie bardziej spokojnym, zdystansowanym i doceniającym ulotność chwili człowiekiem. Serdecznie polecam. 

Statysta2piorunów

@tmg ja bym bardziej stwierdził, że to jest obowiązek ( ͡~ ͜ʖ ͡°). Bez codziennej praktyki pewne rzeczy będą nam uciekać tak jak piszesz. Często można znaleźć porównanie do siłowni i tego, że tylko regularnością jesteśmy w stanie osiągnąć oczekiwany rezultat. Obserwuję to na sobie i widzę doskonale to samo co Ty. To co robi z naszą głową chociaż kilka dni przestoju od praktyki stoickiej. Odkąd prowadzę dziennik oraz stoicką praktykę porannych i wieczornych przemyśleń to widzę, że jest to jedyna możliwość zapanowania nad tym. Trzeba sobie wyrobić odpowiedni nawyk. Journaling dla mnie to gamechanger.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w hejtoczyta

10piorunów

Tytuł: 7 Ew

Autor: Neal Stephenson

Ocena: 9,5/10

Książka z mojego ulubionego gatunku fantastyki: socjologicznej. Obraz niemalże całkowitej zagłady ludzkości, prób jej przetrwania i odrodzenia. Książka Stephensona składa się z trzech części, a u podstaw fabuły leży tajemnicza katastrofa kosmiczna. Księżyc rozpada się na kilka dużych kawałków, co początkowo wywołuje u ludzi tylko oczywiste zaciekawienie. Szybko jednak okazuje się, że odłamki wskutek zderzeń ze sobą dzielą się na coraz mniejsze, a niektóre powstałe w trakcie tego procesu meteoryty spadają na Ziemię. Naukowcy nie mają wątpliwości, że w ciągu kilkunastu miesięcy postępujący coraz szybciej proces doprowadzi do kosmicznego bombardowania Ziemi, które będzie trwało co najmniej kilka tysięcy lat i całkowicie zniszczy życie na planecie.

Akcja powieści dzieje się w bliżej nieokreślonej pierwszej połowie XXI wieku, kiedy znajomość mechaniki orbitalnej, a także procesów reprodukcji życia jest trochę lepsza niż współcześnie. Pozwala to na ewakuację niewielkiej części ludności ziemi (po jednej parze z każdego kraju) do budowanej na orbicie "Arki w Chmurze". Opowiada o tym pierwsza część, ale, moim zdaniem, najważniejszy w nim jest opis zachowań ludzi wobec nieuchronnej, zbliżającej się zagłady. To niezwykle inspirujące pytanie - jak wyglądałby świat, gdyby ludzie dowiedzieli się, że wszystkim im został rok, góra dwa życia?

Zagłada przychodzi, ale na orbicie nie wszystko idzie po myśli twórców "Arki" i ludzkość jest o krok od całkowitego wyginięcia. Próby uniknięcia tego to temat części drugiej. W trzeciej zaś przedstawiona jest wizja ludzkości, która przetrwała w dwóch orbitalnych, zwaśnionych państwach i siedmiu rasach. Rozwój technologii pozwolił na usunięcie reszty księżycowych odłamków z orbity i rozpoczęcie odbudowywania życia na Ziemi. Czy jednak ludzie przetrwali tylko na orbicie, czy nikt nie mógł przetrwać na powierzchni? Tak się wydaje mieszkańcom orbitalnego pierścienia... W trzeciej części szczególnie pasjonująca jest refleksja nowych ludzi nad ich przeszłością, która każe zastanowić się nad mechanizmem powstawania mitów. Oto pierwotni mieszkańcy "Arki w chmurze" byli nagrywani w każdej swojej czynności, nagrania te się zachowały i po wielu latach i kilkudziesięciu pokoleniach stanowią mityczny epos, analizowany naukowo, a jedną z nisz badawczych jest kwestia pornografii oglądanej przez ostatnich, którzy urodzili się na Ziemi. Inni, którzy przetrwali, uczą się na pamięć Encyklopedii Britannica, świętej księgi jednej z ras. Jeszcze inni za najważniejszy gest uznają specjalne ułożenie ręki, symbolizujące robienie zdjęcia.

Szkoda tylko, że wątek odbudowy życia na Ziemi został przerwany w najciekawszym momencie. Aż się prosiło o czwartą część, która opowiedziałaby losy ludzkości po kolejnych kilkuset latach. Poza tym, każdy znajdzie tu coś dla siebie - miłośnicy hard science fiction wyczerpujące opisy techniczne, wielbiciele fantastyki socjologicznej całe spektrum ludzkich postaw, a każdy, kto tę książkę przeczyta, zapewne zastanowi się nad tym, czym właściwie są nasze społeczne zachowania.

Gruba ryba

w hejtoczyta

16piorunów

Tytuł: Życie i los

Autor: Wasilij Grossman

Ocena: 10/10

Po przeczytaniu "Cichego Donu" nie myślałem, że istnieje lepsza powieść napisana w języku rosyjskim. Myliłem się. Wczoraj skończyłem czytać "Życie i los" Wasilija Grossmana. To powieść, której akcja koncentruje się wokół wydarzeń bitwy stalingradzkiej, ale fabuła toczy się zarówno w Stalingradzie, jak i w innych rosyjskich miastach, a także w łagrze, getcie, obozie koncentracyjnym oraz... na Kremlu i w kwaterze głównej Hitlera. Losy rodziny Szaposznikowów i ich znajomych posłużyły autorowi do przedstawienia dylematów jednostki wobec totalitarnego państwa. Grossman mistrzowsko ukazał, jak władza państwowa łamie charaktery, i że wolnym zarówno w stalinowskim Związku Sowieckim, jak i w hitlerowskich Niemczech mógł być tylko ten, kto nie dbał o swoje życie. Wolny był ten, który zginął za odmowę budowania komory gazowej, ten, który nie splugawił na życzenie partii własnego dorobku naukowego, ten, który nazwał przełożonego, który uderzył jeńca łajdakiem, i ta, która dała kawałek chleba pokonanemu Niemcowi. Przywódcy, wielcy dowódcy, oficerowie, czekiści, więźniowie i zwykli ludzie - wszyscy są dla Grossmana przede wszystkim ludźmi. Wilka na okładce książki dla dzieci bał się i Adolf Hitler, i żydowski chłopiec zamordowany w komorze gazowej. "Życie i los" nazywane jest "Wojną i pokojem XX wieku" i nie miało żadnych szans ukazać się legalnie pod rządami komunistów. Zbyt wiele w nim jest dowodów na to, że nazizm i komunizm to bliźniacze systemy. Arcydzieło.

 

Gruba ryba1piorunów

@smierdakow @pol-scot Polecam, ponad 800 stron ale ciężko się oderwać, dobrze tylko sobie na początek jakoś rozrysować relacje rodzinne głównych bohaterów, bo autor tylko bardzo pobieżnie wspomina kto jest córką, synem kogo itp., chociaż wokół tych relacji jest osnuta duża część fabuły

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w hejtoczyta

4piorunów

#bookmeter

Tytuł: Zatrute fale Autor: Leszek Gabriel, Władysław Zieliński Gatunek: historia Ocena: 6/10 Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej Liczba stron: 153 Prywatny licznik: 5/200 Książka jest z 1970 roku, gdzie jest sporo naległości w związku z ówczesnym okresem. Jakby to pominąć to

Mistrz

w hejtoczyta

18piorunów

10+1=11

Tytuł: Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci

Autor: Jacek Hołub

Gatunek: reportaż

Ocena: ★★★★★★★★★☆

No i druga recka dzisiaj, ale ta książka dużo mocniejsza i trudniejsza. 5 opowieści matek, które poświęciły swoje życia po to, żeby ich niepełnosprawne dzieci mogły żyć w miłości. Nie były świadome zagrożenia życia dla nich, czasem przez brak uświadomienia choroby genetycznej przez teściową, czasem przez brak badań prenatalnych, czasem przez niekompetencję lekarzy, a czasem przez... bo Bóg tak chciał? Coś przekazać? Czymś zawiniły w przeszłości? A może po prostu tak się zdarzyło?

Z czasem to już i tak bez znaczenia, liczy się tylko przetrwanie dziecka. W tym celu walczą, kłócą się, dociekają, zbierają, szukają pomocy, gdzie tylko się da. Bo Polska po prostu w tej kwestii zawodzi. Pięć przejmujących i bolesnych historii, których w skali całego kraju są tysiące. Ich zmagań wewnętrznych, ale i zewnętrznych: z lekarzami, nauczycielami, biurokratami, psychologami, sąsiadami, a także i rodzinami, dziadkami, teściami, małżonkami, rodzeństwem, a przede wszystkim samymi dziećmi.

Ile tak można, kiedy nadziei praktycznie brak? Co potem? Najczęściej nie ma czasu na myślenie o tym, liczy się tylko dziś. Ale jeśli już się taki czas pojawia, to w głowie pojawiają się słowa. Słowa, których nigdy w życiu nie powiedzą na głos, bo narażą się na zbytni ostracyzm, choć w każdej z nich one siedzą i kołaczą. Żeby umarło przede mną.

  

Lider1piorunów

@Zielczan nie, to znaczy, że osoby świadome występowania chorób genetycznych w rodzinie męża udawały, że wszyscy zdrowi, wszystko ok, a o tym, że zdarzają się jakieś dolegliwości dziedziczne informują dopiero na etapie ciąży (jak się wysypie coś złego w badaniach) albo wychodzi to dopiero po porodzie.

A jest to nazwane oględnie jako "teściowa" dlatego że zwykle to kobiety mają największe rozeznanie co komu dolega w rodzinie i zwykle to baba babie powie, albo zatai, bo są też matki, co tają przed własnymi dziećmi takie rzeczy i potem nie wie tego ani syn, ani synowa i oboje są wpuszczani w kanał pt. niepełnosprawny potomek

Mistrz1piorunów

@Zielczan Dokładnie w tym przypadku jest jak napisał @moll, teściowa była świadoma choroby genetycznej w rodzinie, ale nie przekazała takich informacji ojcu. A dokładnie ta choroba genetyczna pojawiła się najpierw u jednego dziecka, a potem u drugiego (poczętego jeszcze przed tym, jak u pierwszego pojawiły się pierwsze objawy).

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w hejtoczyta

6piorunów

9+1=10

Tytuł: Porządek dnia

Autor: Eric Vuillard

Gatunek: powieść, reportaż, esej

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

Książka trudna do zakwalifikowania gatunkowo, bo każdy z 16 rozdziałów ma w sobie coś z powieści, coś z reportażu, ale też coś z eseju. Pokazuje moment powstawania III Rzeszy i stopniowego doprowadzania do wojny, ale nie z punktu widzenia makro, z którym mamy do czynienia na lekcjach historii czy w większości książek historycznych. Tutaj każda z 16 miniopowieści skupia się człowieku bądź jakiejś niewielkiej grupie ludzi, chociażby na przywódców takich jak Adolf Hitler czy Neville Chamberlain, czy na niemieckich przedstawicieli wielkich przedsiębiorstw. Każda z tych osób podejmowała małe decyzje, które łącząc się ze sobą, nieubłagalnie prowadzą do wieloletniego konfliktu, pochłaniającego dziesiątki milionów ofiar.

I tak zaczynamy od spotkania 24 postaci, będących szefami niemieckich koncernów przemysłowych, którzy dobrowolnie na spotkaniu z Göringiem i Hitlerem zobowiązują się do złożenia datku na nazistowską partię przed wyborami w 1933 roku. Później przechodzimy przez wizyty i kontakty między wysokimi urzędnikami niemieckimi i angielskimi, budujące niemiecką bezczelność w działaniach politycznych, wywieraniu nacisku na austriackich przywódców, by dokonać anschlussu tego kraju, niemiecką niezawodną machinę wojenną (która akurat podczas wkraczania do Austrii bardzo zawodziła), aż po reakcje austriackiej ludności i pewność francuskiego przywódcy, że dzięki kolejnym ustępstwom udało się uratować pokój. A to wszystko okraszone niekiedy spojrzeniami w przyszłość, gdzie m.in lądujemy na rozprawie w Norymberdze, czy są wspominane korzyści, jakie niemieckie koncerny uzyskały za wspieranie Hitlera. Ale chyba najwięcej dają pewne uniwersalne prawdy, wyciągane w prawie każdym rozdziale. Jakie? To już odeślę do książki, bo jest warta przeczytania. Szczególnie dla każdego miłośnika tematyki politycznej i wojennej ubiegłego wieku.

No i jeszcze wyróżnię okładkę, która pięknie się komponuje z taką jedną aferą ostatnio 😛

  

Fenomen

w hejtoczyta

2piorunów

#bookmeter

Tytuł: TCP/IP od środka. Protokoły. Wydanie II Autor: Kevin R. Fall, W. Richard Stevens Gatunek: informatyka, matematyka Ocena: 7/10 ISBN: 9788324648153 Tłumacz: Marek Pałczyński, Andrzej Grażyński, Grzegorz Pawłowski Wydawnictwo: Helion Liczba stron: 1048 Prywatny licznik: 4/200 Książka nie kłamie.

Lider

w hejtoczyta

9piorunów

18.01 w wydawnictwie PWN ukaże się książka Zawód: historyk, będąca biograficznym wywiadem z Andrzejem Friszke. Cena ok. 90 zł, miękka oprawa.

Andrzej Friszke (ur. 1956), historyk, prof. dr hab., członek Polskiej Akademii Nauk, autor ponad dwudziestu książek o historii Polski w XX wieku, przedstawia swoją drogę życiową od dzieciństwa aż do dzisiaj. Jest to niezwykła opowieść o patriotycznej tradycji rodzinnej, o młodych latach spędzonych w Olsztynie, o pierwszych zainteresowaniach historią, studiach na Uniwersytecie Warszawskim,opozycji przedsierpniowej i posierpniowej, pracy w „Tygodniku Solidarność”, Klubie Inteligencji Katolickiej i „Więzi”, a także w archiwach londyńskiej emigracji.
Autor wspomina swe kontakty z wybitnymi postaciami – Mazowieckim, Bartoszewskim, Michnikiem, Giedroyciem, Ciołkoszową. Opowiada o środowisku historyków, którzy rozwinęli badania nad dziejami PRL, o warunkach ich pracy, dyskusjach i dokonaniach.
To biografia historyka, który przez całe życie nie tylko prowadził z pasją badania naukowe, ale też pozostawał aktywny jako obywatel w walce o demokratyczną Polskę.

Pokaż więcej komentarzy (3)