Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Historia

Kategoria: Nauka

  • 685 członków
  • 3278 wpisów

GURU

w Historia

34piorunów

17 marca 1963 w Świerku uruchomiono reaktor jądrowy „Anna” » Historykon.pl

Tego dnia 1963 roku w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku uruchomiono reaktor jądrowy „Anna” W cieniu wielkich przemian technologicznych lat 60. XX wieku, Polska wkraczała w nową erę badań nad energią jądrową. Reaktor jądrowy „Anna”, zbudowany w Świerku, stanowił jedno z

GURU

w Historia

19piorunów

15 marca 2007 miała miejsce kradzież stulecia na targach w Gdańsku » Historykon.pl

Kradzież stulecia na targach w Gdańsku była tak perfekcyjnie zaplanowana, że sprawca po prostu odebrał łup o wartości 1,5 mln dolarów. Diamenty warte fortunę znikały już z najlepiej strzeżonych sejfów świata, ale tym razem złodziej nie musiał nawet łamać zamków ani forsować

Gruba ryba

w Historia

48piorunów

Jak jazz podbił serca w komunistycznej Polsce

Głos Ameryki zaczął nadawać po Pearl Harbor. Emitował amerykańską muzykę rozrywkową, głównie big-band jazz, na cały świat, tak daleko, jak tylko docierał jego sygnał. Naziści zakazali jazzu – nazywali go Negermusik – jako kulturowej trucizny produkowanej przez Afroamerykanów i promowanej przez Żydów.

W roku 1953 Głos Ameryki stał się radiostacją United States Information Agency utworzonej przez prezydenta Eisenhowera. Eisenhower pragnął, by USIA stanowiła przyjazną twarz amerykańskiej wojny politycznej – była uśmiechniętym żołnierzem rozdającym głodnym jedzenie i słodycze w postaci informacji i rozrywki.

Był jednak jeden, niebywale potężny element amerykańskiej wojny politycznej. Był to fenomen nieprzenikniony dla osób niepodążających za modą. Chodziło o jazz.

Głos Ameryki miał dyskdżokeja nazwiskiem Willis Conover, który puszczał jazz od 22.00 do 1.00 w nocy. Wszyscy, którzy się liczyli, słuchali tej audycji”. Conover, w Ameryce kompletnie nieznany, w świecie komunistycznym był gwiazdorem.

Conover zaczął nadawać w roku 1955 i miał pracować przez czterdzieści lat, aż do śmierci. Jego głęboki baryton zabarwiony przez whisky i tytoń stał się powszechnie rozpoznawalny przez mieszkańców Warszawy, Pragi, Budapesztu i nie tylko. Niejeden Amerykanin odwiedzający wówczas wspomniane stolice spotykał miejscowych mówiących niezwykle bogatą angielszczyzną, a zapytani, gdzie się tego nauczyli, odpowiadali: „Villis Conofer”.

Na początku jego audycji puszczano Take the „A” Train Duke’a Ellingtona, melodię emanującą niezmierzoną optymistyczną energią. Puszczał muzykę i – co ważne – wywiady z Dukiem, Billie Holiday, Louisem Armstrongiem, Dizzym Gillespiem i Theloniusem Monkiem oraz wieloma innymi twórcami. Ich muzyka była siłą wyzwoleńczą w Ameryce, która nadal próbowała nimi gardzić i poddawać ich segregacji.

Jazz był muzyką wolności, mówił światu więcej o Ameryce, niż wiedziała większość Amerykanów.

Od początku 1959 roku Conover otrzymywał już całe worki listów z Polski, w których błagano go, by przyjechał. W czerwcu tegoż roku poleciał do Warszawy. Po wylądowaniu wyjrzał przez okno samolotu i ujrzał setki ludzi, niektórych z aparatami i magnetofonami, a także dziewczynki z kwiatami. Pomyślał sobie: „Lepiej poczekam, aż ten ktoś wysiądzie”. Wkrótce jednak był ostatnim pasażerem w kabinie. Tłum oszalał. Tego wieczoru, jak i kolejnego, z całej Polski zjeżdżali się muzycy, na własny koszt, by zagrać dla niego w Filharmonii Narodowej i pokazać mu, czego się nauczyli dzięki słuchaniu jego audycji. To właśnie było prawdziwe zdobywanie serc i umysłów dla Ameryki.

Jazz to muzyka pełna witalności, siły, zmiany społecznej, wyjaśniał Conover laikom. Muzycy umawiali się na piosenkę, jej ton, rytm i harmonikę, a „gdy już to wszystko uzgodnili, podczas swojego występu mogli grać, jak tylko chcieli. Podobnie skonstruowane są Stany Zjednoczone”. Jazz był „muzycznym odzwierciedleniem tego, jak toczą się sprawy w Ameryce”, powiedział „New York Timesowi” po powrocie z Polski. „Nie mamy w zwyczaju dostrzegać tego tutaj, jednak ludzie w innych krajach czują ten element wolności. Kochają jazz, ponieważ kochają wolność”.

(z książki Szaleństwo i chwała)

Gruba ryba6piorunów

@JapyczStasiek pokłosiem hitlerowskich fanaberii jest toporna niemiecka muzyka 😛

Gruba ryba5piorunów

@ZygoteNeverborn obrzydła mi już ta erika, 90% memów w tematyce to ten podkład xd

Autorytet2piorunów

@ciszej Dlatego nie oglądam memów. Ludzie je produkujący często nie wiedzą kiedy przestać.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Historia

8piorunów

Przewrót majowy (1926)

Prawicowi politycy do końca nie wierzyli, że dojdzie do puczu, ale Piłsudski miał tylko jedno wyjście: przejąć władzę siłą. Jak przebiegał przewrót majowy? Pod koniec zimy 1926 r. do Sulejówka zaglądało coraz więcej osób. Prawdziwa kumulacja nastąpiła zaś w imieniny Józefa 19

GURU

w Historia

44piorunów

12 marca 1999 Polska wstąpiła do NATO » Historykon.pl

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Polska znajdowała się po drugiej stronie żelaznej kurtyny, a dziś współtworzy najważniejszy sojusz obronny świata. Polska wstąpiła do NATO w momencie, gdy bezpieczeństwo w Europie wydawało się trwałe, ale kolejne kryzysy pokazały, jak istotna była ta

GURU

w Historia

10piorunów

Skutki klęski głodu w Irlandii

W latach 1845–1849 Irlandię nawiedziła klęska głodu, która zabiła ponad milion ludzi. Próby pomocy Irlandczykom okazywały się jednak gorsze od „choroby”... W roku 1846 phytophthora zniszczyła niemal wszystkie rośliny ziemniaka w Irlandii i spowodowała, że na następny rok nie

GURU

w Historia

7piorunów

Legendy o Nicolasie Flamelu. Nie tylko kamień filozoficzny » Historykon.pl

W mrocznych zakamarkach historii, gdzie magia łączy się z nauką, a tajemnice skrywane są przez wieki, pojawia się postać, której imię wciąż budzi fascynację – Nicolas Flamel. Przez stulecia jego nazwisko stało się synonimem mistycznych poszukiwań, a legendy o Nicolasie Flamelu

GURU

w Historia

4piorunów

Historia Meksyku. Od prahistorii do dziś » Historykon.pl

Od tajemniczych piramid Majów i Azteków po współczesne wyzwania polityczne, historia Meksyku to opowieść o nieustannej walce o przetrwanie, tożsamość i wolność. W tej bogatej i dramatycznej historii widać zarówno chwile chwały, jak i tragiczne wydarzenia, które na zawsze zmieniły

Lider

w Historia

79piorunów

Dzień dobry,
Poniższe zdjęcie przedstawia Sd.Kfz 251 z wyrzutnią Wurfrahmen 40. Był to był niemiecki system rakietowy używany przez Wehrmacht podczas II wojny światowej. Wyrzutnie montowanie były najczęściej właśnie na Sd.Kfz 251, a także na francuskich pojazdach zdobycznych. Celem tej kombinacji było uzyskanie bardziej mobilnego systemu artyleryjskiego w porównaniu do Nebelwerfera. W żargonie żołnierskim broń tę nazywano „Stuka zu Fuß“ (Stuką na piechotę - ze względu na charakterystyczny gwizd, przypominający dźwięk nurkujących Ju 87 „Stuka”) lub „Wyjącą Krową”.

Gruba ryba1piorunów

Lubili tym burzyć Warszawę w czasie Powstania...

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Historia

24piorunów

"Skąd pochodzą Polacy, czy szerzej Słowianie? Pewnie słyszeliście o hipotezach formułowanych od 100 lat wokół tego pytania przez archeologów. Część chciała widzieć te pierwotną ojczyznę na terenach obecnej Polski, inni wskazywali na tereny obecnej Ukrainy czy Białorusi. Wygląda na to, że nadchodzący artykuł w @Nature rozstrzygnie ten spór raz na zawsze."

Polecam nitkę na TT
https://x.com/mbukows/status/1897701325204242845

TLDR: Słowianie są najbardziej spokrewnieni z Bałtami, z terenów Białorusi/Ukrainy (bagna Polesia), przybyli na ziemie współczesnej Polski w 6 wieku.

Nitka w formie artykułu:
https://threadreaderapp.com/thread/1897701325204242845.html

Osobistość3piorunów

Sprawa jest obiektem sporu naukowców.Pierwsi Słowianie niewiele po sobie zostawili. Nie pisali, budowali z drewna, palili zwłoki. Różnicowanie genetyczne mocno niepewne. Ale opanowali sporą część kontynentu, do dzisiaj językami słowiańskimi posługuje się większość Europejczyków. Dla bardziej zainteresowanych tematem polecam książkę Cywilizacja Słowian

GURU2piorunów

@A.Star Badania są nowsze niż ta książka i w zasadzie rozwiewają wątpliwości.
Zresztą nawet jeszcze przed badaniami więcej poszlak wskazywało na pochodzenie z jednego, stosunkowo izowanego obszaru - lingwistyka czy choćby charakterystyka kultury, która opierała się na "samowystarczalnych technologiach".

Osobistość0piorunów

@GazelkaFarelka W takim razie równie chętnie przeczytam:smiley:. Zwłaszcza, że w końcu mają być dowody, a nie tylko poszlaki. A książka nie jest aż taka stara, bo chyba 2023. Podejrzewam, że autor przynajmniej w części odwołuje się do badań, które będą opisane w artykule.

GURU1piorunów

@A.Star Nie odwołuje się, mam tą książkę. Chociaż sam autor skłania się do tej hipotezy, którą potwierdzają te badania. A badania to świeżynka, artykuł dopiero ma się ukazać.

Fanatyk0piorunów

@GazelkaFarelka chyba nic nowego tutaj nie ma. Badania mtDNA sugerują, z kolei, ciągłość genetyczną na obszarze Polski od czasów starożytnych.

GURU3piorunów

@MostlyRenegade To nie są badania Y-DNA czy mtDNA tylko podobieństw całych genotypów na linii czasu.
I nie ludzi współczesnych ale historycznych pochówków, na bardzo dużej ilości próbek.

GURU0piorunów

@MostlyRenegade "Badania mtDNA sugerują, z kolei, ciągłość genetyczną na obszarze Polski od czasów starożytnych."
Nie słyszałam o takich badaniach, jakieś źródło?

Fanatyk0piorunów

@GazelkaFarelka nie pamiętam źródła, ale gdzieś kiedyś o tym czytałem.
Ogólnie rzecz biorąc, posługiwanie się genetyką w tej materii może być ryzykowne jeśli weźmie się pod uwagę możliwość, że Słowianie jeśli przybywali skądś na nowe tereny mogli po prostu wchłaniać "rdzenną" ludność. Możliwe, że obie przeciwstawne hipotezy: allochtoniczna i autochtoniczna, są słuszne w jednakowym stopniu

GURU1piorunów

@MostlyRenegade Przeczytaj może ten wpis, jest tam opisane w jakim % na jakich obszarach jest to miks.

Fanatyk0piorunów

@GazelkaFarelka nie jestem archeogenetykiem. Jeśli TY nim jesteś, to wytłumacz mi, co znaczą te wyniki i w jaki sposób to zbadano. W przeciwnym razie oboje nie wiemy, o czym mówimy.

GURU1piorunów

@MostlyRenegade Przecież masz napisane:

"Na jednym obrazku wygląda to tak. Genotypy mieszkańców Europy Środkowej w późnej epoce żelaza (przed 600 rokiem naszej ery) są podobne do genotypów dzisiejszych Skandynawów, a po roku 600 do genotypów dzisiejszych Polaków przy czym stopień wymiany populacyjnej to 80%-90%. Pozostałe 10%-20% to geny wcześniejszych, germańskich mieszkańców."

Czyli tak, jest jakaś ciągłość genetyczna, ponieważ poprzedni mieszkańcy nie opuścili tych ziem całkowicie i mieszali się z przybyszami (stąd te 10-20%), ale jednocześnie widać, że nastąpił dominujący napływ nowej puli genowej.

Fanatyk0piorunów

@GazelkaFarelka to są same ogólniki, a ja pytam o konkrety.
Nie pytam o to, czy tanie wino jest tanie, tylko skąd się wzięła tak lub inna cena.

GURU1piorunów

@MostlyRenegade masz tam wyżej, przeprowadzono badania genetyczne historycznych pochówków na bardzo dużej ilości próbek

Fanatyk0piorunów

@GazelkaFarelka ja rozumiem, ale bardziej chodzi mi o określenie "genotyp", bo ono jest strasznie ogólnikowe.

Osobistość0piorunów

@GazelkaFarelka Intryguje mnie ta "b duża ilość próbek”. Właśnie w książce, o ile dobrze pamiętam, był opisany problem z dostępem do materiału genetycznego wczesnych Słowian. Niewiele tego udało się wykopać, bo mieli w zwyczaju palić zwłoki. A i klimat nie sprzyjał dobremu zachowaniu materiału genetycznego.

GURU1piorunów

@A.Star Masz na tych wykresach po ilości kropek pogląd. Sam artykuł jeszcze się nie ukazał, więc konkretne liczby dopiero pewnie będą jak będzie publikacja. Nie zawsze Słowianie palili zwłoki, poza tym po przyjęciu chrześcijaństwa przestali, więc przy szeroko zakrojonych kompleksowych badaniach sporo materiału mogło się mimo wszystko zebrać.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Historia

10piorunów

Bolesław Bierut. Ciekawostki i mało znane fakty

Bolesław Bierut zapisał się na kartach historii jako komunista i sabotażysta. Udało mu się wprawdzie zostać prezydentem Rzeczpospolitej, lecz jego działania były niezwykle kontrowersyjne. Przyłożył rękę do masowych represji, mordów politycznych, fałszerstw wyborczych oraz niszczenia

GURU

w Historia

5piorunów

Jak wyglądało małżeństwo w średniowieczu? » Historykon.pl

W średniowieczu małżeństwo było czymś więcej niż tylko więzią między dwojgiem ludzi – to była instytucja, która miała moc kształtowania całych rodzin, a nawet narodów. W tym świecie, w którym władza, religia i tradycja splatały się w jedną całość, pytanie _„_Jak

GURU

w Historia

7piorunów

Marzec 1968: bunt studentów, a w tle polityczne rozgrywki i antysemicka propaganda

57 lat temu, 8 marca 1968 r. w Warszawie milicja brutalnie stłumiła demonstrację studentów. W tle były polityczne rozgrywki w aparacie PZPR oraz propaganda: antysemicka i antyinteligencka. Władze same sprowokowały bunt studentów: najpierw zdejmując z afisza Teatru Narodowego

Gruba ryba

w Historia

47piorunów

Jak wyglądało życie prywatne Karola Marksa w Londynie

Marks w życiu prywatnym jest człowiekiem niezwykle nieuporządkowanym i cynicznym; jest złym panem domu, prowadzi życie bohemy. Mycie, czesanie, zmiana bielizny to dla niego rzadkie zdarzenia; chętnie się upija. Często cały dzień próżnuje, ale jeśli ma dużo pracy, pracuje dzień i noc z niestrudzoną wytrwałością; nie ma stałych godzin kładzenia się i wstawania; bardzo często nie śpi całą noc, potem około południa kładzie się ubrany na sofie i śpi do wieczora, nie martwiąc się o ludzi, którzy wchodzą do jego domu jak do młyna.

Jego żona to kobieta kulturalna i sympatyczna, która z miłości do męża przyzwyczaiła się do tej biedy i przystosowała się do tego cygańskiego życia. Ma dwie dziewczynki i chłopca, a cała trójka dzieci jest bardzo ładna i ma inteligentne oczy po ojcu. Jako mąż i ojciec Marks jest najczulszym i najłagodniejszym człowiekiem, pomimo swego ogólnie drażliwego i dzikiego charakteru.

Marks mieszka w jednej z najbiedniejszych dzielnic Londynu, a co za tym idzie, jednej z najtańszych. Posiada dwa pokoje, jeden z widokiem na ulicę, jest to pokój dzienny, za którym znajduje się sypialnia. W mieszkaniu nie można znaleźć ani jednego mebla czystego i w dobrym stanie, wszystko jest połamane, rozebrane i podarte, wszystko pokrywa gruba warstwa kurzu, i nic nie jest w porządku. Kiedy wchodzi się do Marksa, ma się przed oczami taką chmurę dymu węglowego i tytoniowego, że trzeba szperać po omacku jak w jaskini, aż wzrok się do tego przyzwyczai i pozwoli dostrzec kilka obiektów, jak we mgle. Wszystko jest brudne, wszystko jest pokryte kurzem, usiąść jest naprawdę niebezpiecznie. Jedno krzesło ma tylko trzy nogi, na drugim, które przez przypadek jest nadal całe, dzieci bawią się w gotowanie. Właśnie to podaje się gościowi, ale nie sprzątnąwszy dziecięcej kuchni: jeśli usiądziesz, ryzykujesz spodniami.

Ale nic z tego w najmniejszym stopniu nie zawstydza Marksa ani jego żony. Przyjmą was bardzo miło, uprzejmie przyniosą fajkę, tytoń i wszelki poczęstunek, jaki mają pod ręką. Inteligentna i przyjemna rozmowa zrekompensuje domowe braki, sprawiając, że brak komfortu stanie się znośny. Przyzwyczaimy się do tego towarzystwa, uznamy to miejsce za ciekawe, oryginalne.

_

W kwestii pieniędzy jest oczywiście ironią, że człowiek, który badał ekonomię i stworzył najbardziej szczegółową analizę stosunków pieniężnych w społeczeństwie przemysłowym, był tak spektakularnie niezdolny do zarządzania własnym gospodarstwem domowym, nawet kiedy otrzymał różne rodzinne spadki i jego sytuacja nie była już rozpaczliwa. Szacuje się, że w połowie lat sześćdziesiątych XIX wieku miał roczny przychód rzędu 500 funtów, podczas gdy robotnik niewykwalifikowany zarabiał 50 funtów na rok, a oszczędna pięcioosobowa rodzina mogła wyżyć za około 200. Żył jednak niebezpiecznie, „huśtając się jak wahadło między szampanem a lombardem”, jak doniósł pewien szpieg w 1859 roku.

(Z książki Idol. Życie doczesne i pośmiertne Karola Marksa)

Gruba ryba0piorunów

@JapyczStasiek Że też ludzie biorą na poważnie dzieła kogoś takiego. To jakby zabrać jakiegoś Miecia spod sklepu i mianować na ministra finansów.

GURU12piorunów

@vrkr Dzieje się tak nie bez przyczyny. O ile teraz wiemy, co wynurzenia Marksa spowodowały później, o tyle w tamtych czasach jego perspektywa na problemy społeczne i ekonomiczne była świeża. A jej świeżość wynikała między innymi z jego warunków życia - mało było takich obserwatorów, którzy zatopiliby się w ówczesnej biedzie.
Teraz łatwo jest osądzać, ale kapitalizm końca XIX wieku to była rzeźnia dla większej części populacji. I o ile Marksa można potępiać za bycie podmiotem sprawczym ogromnych cierpień w czasach późniejszych, o tyle trzeba sobie zdawać sprawę, że to dzięki takim jak on mamy podstawowe mechanizmy zabezpieczeń socjalnych.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Historia

19piorunów

7 marca 1953 roku ukazał się dekret o o przemianowaniu miasta Katowice na miasto Stalinogród i województwa katowickiego na ....

Dekret o o przemianowaniu miasta Katowice na miasto Stalinogród i województwa katowickiego na województwo stalinogrodzkie, Zgodnie z uchwałą Rady Państwa i Rady Ministrów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z dnia 7 marca 1953 roku o uczczeniu pamięci JÓZEFA STALINA, stanowi się, co

GURU

w Historia

12piorunów

Polak, który został… cesarzem Madagaskaru. Jak udało mu się tego dokonać?

Maurycy August Beniowski to postać, której życie przypomina awanturniczą powieść. Żołnierz, podróżnik, zesłaniec, a w końcu – cesarz Madagaskaru. Jego losy pełne były brawurowych ucieczek, dalekomorskich wypraw i politycznych intryg. Choć zdobył władzę nad egzotyczną wyspą

GURU

w Historia

12piorunów

Arkona – święte miejsce Słowian

W tajemniczym głównym centrum kultu Słowian połabskich miały znajdować się niezmierzone skarby. W końcu znalazł się władca, który postanowił podbić Arkonę... Przybrzeżna wyspa Rugia na Bałtyku stanowiła ważny ośrodek Słowian połabskich. Obszar ten był zamieszkany przez

Tytan

w Historia

14piorunów

Front Bałkański w I wojnie światowej część 24, na podstawie "Through the Serbian Campaign -The Great Retreat of the Serbian Army" By Gordon Gordon-Smith wyd. 1916

Poprzednie części pod tagiem

Noc spędziliśmy w chacie albańskiego chłopa w wiosce Fleti, składającej się z pół tuzina domów, otoczonej, jak większość albańskich wiosek, suchym kamiennym murem. Albańska ludność odmówiła przyjęcia naszych serbskich srebrnych pieniędzy i niechętnie musieliśmy wydobyć nasz niewielki zapas 10 i 20 franków w złocie. W normalnych czasach jedna z nich stanowiłaby małą fortunę dla albańskich górali, ale najwyraźniej byli oni zdecydowani wykorzystać serbski odwrót komercyjnie najlepiej jak potrafili. Wyruszyliśmy następnego ranka o świcie. Wkrótce po południu wyprzedziliśmy króla Piotra i jego sztab. Pomimo swoich siedemdziesięciu sześciu lat maszerował pieszo z werwą, której mógłby mu pozazdrościć młodszy mężczyzna. Przez cztery godziny marszu z królewskim sztabem Jego Wysokość ani razu nie wsiadł na konia, którego prowadził za nim żołnierz. Kiedy zatrzymaliśmy się na noc w wiosce Bredeti, król miał za sobą dziesięć godzin marszu.

To właśnie w tym miejscu natknęliśmy się na pierwszych żandarmów Essada Paszy, władcy Albanii, który osiemnaście miesięcy wcześniej usunął z tronu księcia von Wieda, marionetkowego króla mianowanego przez wielkie mocarstwa za namową Niemiec i Austrii. Żandarmi ci zostali wysłani przez swego żelaznego pana, by chronić podróż króla Piotra i jego sztabu. Wyglądali imponująco, wielu z nich szło boso po śniegu, ale nie było wątpliwości co do pierwszorzędnej jakości ich karabinów i rewolwerów. W większości nosili serbskie mundury - jeśli w ogóle nosili jakiekolwiek mundury - których kilka miesięcy wcześniej rząd Niszu podarował Essadowi Paszy kilka tysięcy.

Postawy Albańczyków wobec Serbów nie można określić jako przyjaznej, ale jednocześnie nie okazywali oni żadnych zewnętrznych oznak wrogości. Rzadko salutowali serbskim oficerom i nie wykazywali żadnej chęci zaoferowania gościnności. W przypadku członków rządu serbskiego, króla i jego świty oraz sztabu głównego, Essad Pasha zorganizował zakwaterowanie w rzadkich albańskich wioskach, ale każdy, kto nie należał do jednej z tych jednostek, miał wszelkie szanse na złe traktowanie. Jedyne, na czym mogli polegać, to „hany”, czyli przydrożne karawanseraje. Te ogromne, przypominające stodoły konstrukcje składają się z czterech ścian i dachu pokrytego gontem, który zazwyczaj nie jest wodoszczelny. Tutaj ludzie i konie są zakwaterowani w jednym miejscu. Każdy zajmuje tyle miejsca, ile może i rozpala ogień dla ciepła i gotowania. Ponieważ „hany” nie mają kominów, a dym przedostaje się przez otwarte drzwi lub dach, można sobie wyobrazić stan atmosfery. Ponieważ du Bochet i ja parliśmy naprzód przed Sztabem Kwatery Głównej, naturalnie straciliśmy możliwość zakwaterowania w domach zarekwirowanych przez żandarmów Essada.

Po przybyciu do Bredeti musieliśmy więc skorzystać z gościnności miejscowego „hana”. Rozpaliliśmy ogień na jednym lub dwóch metrach kwadratowych przestrzeni, którą udało nam się zająć. Ale atmosfera wkrótce okazała się dla nas zbyt ciężka. Nie wiem, w jaki sposób to osiągają, ale oczy i płuca serbskich żołnierzy wydają się być odporne na dym. Siedzą i wesoło rozmawiają w chmurze dymu, przez którą nie widać nawet metra. Ponieważ nie nabyliśmy nawyku palenia, w ciągu godziny zostaliśmy zmuszeni do ucieczki. Ślepota i uduszenie wydawały się karą za dłuższy pobyt. Dlatego, pomimo śniegu i mrozu, uciekliśmy na zewnątrz. Tutaj, jako pewną ochronę przed pogodą, postanowiliśmy rozłożyć mały namiot, który nosiliśmy wśród naszych bagaży. Miał on zaledwie trzy stopy wysokości i był otwarty z jednej strony, w związku z czym stanowił jedynie niewielkie schronienie przed niepogodą. Jednak po tym, jak Stanco rozpalił ogień w pobliżu otwartego końca, weszliśmy do niego i poszliśmy spać. Trzy godziny później obudziliśmy się i znaleźliśmy nieszczęsny namiot w płomieniach. Z trudem wydostaliśmy się na zewnątrz i udało nam się uratować większość naszych rzeczy z płomieni. Ale namiot i śpiwory przepadły i nie pozostało nam nic innego, jak pozostać przy ognisku, aż nadejście świtu pozwoli nam wznowić nasz zmęczony marsz.

Na następnym etapie czekało nas nowe doświadczenie. Droga biegła przez wiele kilometrów przez skalisty wąwóz, przez który płynęła rzeka. Trasa biegła wzdłuż jej koryta, a jedynym sposobem na podróżowanie było przechodzenie z jednego kamienia na drugi. Nic tak nie denerwuje, jak konieczność ciągłego wpatrywania się w ziemię, gdzie każdy krok stanowi nowy problem. Oczywiście co jakiś czas jeden z kamieni obracał się pod naszymi stopami, a to oznaczało zanurzenie się po kolana w lodowatej wodzie strumienia. Jak okiem sięgnąć, nie było nic poza tym skalistym korytem, wijącym się między wysokimi bazaltowymi klifami. Zadanie przetransportowania tysiąca ludzi i koni w takich warunkach było niemal nadludzkie. Gdyby Albańczycy byli otwarcie wrodzy, żaden człowiek nie uszedłby z życiem. Kiedy dotarliśmy do wioski, w której zatrzymaliśmy się na noc, mieliśmy największe trudności z uzyskaniem zakwaterowania, dopóki nie okazało się, że nie jesteśmy Serbami. Wtedy okazano nam wszelką gościnność, ale ceny były ogromne. Albańczyk, jak większość chłopów, jest chciwy i lubi pieniądze, ale gdy przekroczysz jego próg, twoja osoba i własność są święte. Nigdy nie miałem najmniejszego strachu, gdy wszedłem do albańskiego domu. Ale na drodze wszystko jest możliwe. Plemiona żyją ze sobą w stanie wojny, a szacunek dla ludzkiego życia nie istnieje. Podróż godzinę po zmroku byłaby warta tyle, ile warte było nasze życie. Ale za dnia uzbrojona grupa budzi pewien respekt.

Fizycznie mężczyźni albańscy są prawdopodobnie najprzystojniejsi w Europie. Nigdzie nie widziałem tak pięknych dzieci jak w Albanii, a ich rodzice wydają się je bardzo lubić. Ale mali ludzie wydają się prowadzić bardzo poważne życie. Nigdy przypadkiem nie widziałem pół tuzina bawiących się razem dzieci. Siedziały w milczeniu, patrząc na nas zdziwionymi oczami, zwłaszcza gdy du Bochet i ja rozmawialiśmy po francusku. Ani jeden Albańczyk na stu nie umie czytać ani pisać, ani nigdy nie był dalej niż dwadzieścia mil od domu. I właśnie przez taki kraj Serbowie musieli przetransportować armię, i to z Niemcami i Bułgarami w bliskim pościgu. Ostatnie etapy marszu były prawdopodobnie najtrudniejsze, ponieważ pasza dla zwierząt i żywność dla ludzi były praktycznie nie do zdobycia. Trudności z pieniędzmi również rosły z dnia na dzień, Albańczycy odmawiali przyjęcia serbskiego srebra lub banknotów po jakimkolwiek kursie wymiany. Oddawali jednak żywność i zakwaterowanie w zamian za odzież, koszule, bieliznę, skarpety i buty. Na ostatnim etapie musieliśmy więc uciekać się do prymitywnego systemu wymiany, kupując nocleg za koszulę, a posiłek za parę skarpet.

W górach tuż przed Puka odkryłem pierwszy ślad wilków. Zwłoki martwych koni, których było już kilkadziesiąt, nosiły ślady rozszarpania przez nie. Część francuskiego korpusu lotniczego, który nas poprzedzał, zgubiła się w śniegu i ciemności i musiała spędzić noc na otwartej przestrzeni bez ochrony. Kilkunastu odniosło odmrożenia, ale obyło się bez ofiar śmiertelnych. Po sześciu dniach ponownie dotarliśmy do rzeki Drin, teraz szerokiej i wartko płynącej. Odtąd marsz do Scutari można podsumować słowem błoto - błoto najgłębszego i najbardziej uporczywego rodzaju, czasem sięgające tylko do kostek, czasem do kolan, ale zawsze tam było. Dwadzieścia pięć mil między przeprawą promową przez Drin a Scutari to nie lada wysiłek fizyczny. Była to meta dla wielu nieszczęsnych koni jucznych. Przez ostatnie dwa dni praktycznie nie dostawały jedzenia. W tych dniach znajdowaliśmy martwe konie co sto metrów. Kiedy w końcu, o czwartej po południu, ujrzeliśmy wieże i minarety Scutari, wszyscy odetchnęli z ulgą.

Na zdjęciach król Piotr maszerujący przez góry Albanii do Adriatyku

Gruba ryba

w Historia

28piorunów

Pierwsze próby budowania utopii komunistycznej

W latach trzydziestych XVI wieku niemieckie miasto Münster stało się areną jednej z bardziej spektakularnych prób stworzenia Królestwa Niebieskiego. Münster było w średniowieczu stolicą biskupiego państewka. Niedługo po wystąpieniu Lutra wielu jego mieszkańców bez ceregieli porzuciło katolicyzm, a biskup – zamiast starać się przywrócić ich na łono rzymskiego Kościoła – postanowił sam zerwać związki z papiestwem i przekształcić diecezję w dziedziczne księstwo. Jego poddani poszli jeszcze dalej, stając się w dużej części anabaptystami.

Cechą charakterystyczną anabaptystów jest dążenie do powrotu do ideałów pierwotnego chrześcijaństwa. Najbardziej radykalny postulat – sformułowany i wdrożony w Szwajcarii już w latach dwudziestych XVI wieku – dotyczył zniesienia własności prywatnej i wspólnego gospodarowania przez całą religijną wspólnotę.

W roku 1533 anabaptyści zdobyli władzę w mieście i wypędzili biskupa, a w ślad za nim swoich sąsiadów trwających przy katolicyzmie lub luteranizmie, zmuszając ich przy tym do pozostawienia pieniędzy, jedzenia i zapasowej odzieży. W następnym kroku zlikwidowano obieg pieniężny i wprowadzono centralne planowanie: nie tylko żołnierze, lecz także robotnicy i rzemieślnicy pracowali odtąd na rozkaz władz. Założono publiczne jadalnie, gdzie posiłkom towarzyszyło głośne czytanie Biblii. Żywność ukrywaną w domach rekwirowano. Później zarządzono, że drzwi i okna mają być przez całą dobę otwarte.

W Wielkanoc 1534 roku przywódca komuny – przekonany, że jest biblijnym Gideonem, a Bóg niechybnie stanie po stronie prawdziwych wyznawców – wraz z garstką bojowców przypuścił szturm na oblegające miasto oddziały biskupa, w wyniku czego został schwytany i posiekany na kawałki.

Komuna jednak przetrwała. Jej nowy lider rozwiązał radę miasta i ogłosił się, czerpiąc z biblijnych wzorców, królem Dawidem. Wprowadził przymusową poligamię (w mieście było wówczas znacznie więcej kobiet niż mężczyzn, bo ich mężowie uciekli, zostali wygnani lub zabici). Ulicom i bramom miejskim nadał nowe nazwy, zniósł niedziele i święta. Pod karą śmierci – którą często wykonywał własnoręcznie – zakazał wszelkich zgromadzeń, opuszczania miasta i pomocy komukolwiek w ucieczce.

Tyrania trwała ponad rok, do czasu, aż w czerwcu 1535 roku oddziały biskupa zdobyły miasto. W styczniu następnego roku charyzmatyczny król Dawid (w poprzednim banalnym życiu: urodzony w Lejdzie dwudziestopięcioletni czeladnik krawiecki Johan Beukelszoon) oraz jego dwaj pomocnicy zostali na oczach publiczności rozerwani na strzępy rozżarzonymi obcęgami. Ich ciała umieszczono dla przestrogi w żelaznych klatkach zwisających do dziś z katedralnej wieży.

(Z książki Idol. Życie doczesne i pośmiertne Karola Marksa)

Obraz Anabaptists in Münster, Hanuš Schwaiger 1886.

GURU4piorunów

Nie bez powodu uważa się że komunizm to karykatura chrześcijaństwa...

Pokaż więcej komentarzy (3)