kotosOsobistość
0piorunówTa 9 to znacznie za mało

Kategoria: Hydepark
kotosOsobistość
0piorunówTa 9 to znacznie za mało

HerrJacuchFenomen
3piorunówDołączam do zabawy. Gry w większości z okresu świadomego dzieciactwa, gdy w domu rodzinnym Pegasus został już zastąpiony pecetem. Każdy z tych tytułów pomagał mi odnajdować kolejne fascynacje w grach. Do dziś aktualne zresztą.

festiwal_otwartego_parasolaLider
6piorunówpanie tusku, prosimy żeby jeszcze przez chwilę osobiście blokował pan cieśninę ormuz, bo chciałbym zobaczyć ten godny pożałowania spektakl

@festiwal_otwartego_parasola Niech się przypina, coraz zimniej się robi, a w tych outfitach z wywalonymi cyckami i miniówach może być jeszcze bardziej chłodno. Ja na miejscu obsługi stacji bym zignorowała i robiła zakłady kiedy wymięknie XD
lubiespacFenomen
0piorunów@Alwaro
Ehh 😟
#gownowpis
festiwal_otwartego_parasolaLider
0piorunów
dosłownie
TEAMZawodowiec
3piorunówFajnie bylo przywitać naszych mistrzów. Kibiców pojawiło sie na lotnisku na prawdę sporo. Co prawda nie są to tłumy znane z boisk piłkarskich, ale dzięki temu można było zrobić sobie z kimś fotę lub dostać autograf.
Fotka nie najwyższych lotów, ale ważniejsza była sama obecność!

festiwal_otwartego_parasolaLider
6piorunów
To wszystko trolle, prawda? PRAWDA?!?!?!
Gepard_z_LibiiFanatyk
10piorunów
@Gepard_z_Libii O ty, fakolca? Tak z rana? niegrzeczne kitku.
SzubiDubiDUGruba ryba
4piorunówZałapałem się na weekendowe testy nowej gierki Highways & CO.
Mała gierka tworzona przez jednego człowieka. Celem jest stworzenie wydajnej infrastruktury drogowej. Na czas testów udostępnione mamy kilka poziomów i laboratorium do bardziej swobodnej zabawy.
Chcę być uczciwy więc nie wrzucam screenów z rozgrywki ale wiem jedno. To jest idealna gra na mój autyzm. Tworzenie wielki węzłów autostrad jest super ale największą radochę mam z małych skrzyżowań.
Przy okazji teraz wiem jak wyglądają takie playtesty. Z 50 ludzi to 40 pograło i stwierdziło, że fajne. Dwóch gości znalazło patent na cheatowanie gry. Z pozostałych ośmiu to czterech wyłapało po dwa błędy a czterech ostatnich znalazło po 20 błędów na głowę, i przetestowało grę w każdej możliwej konfiguracji (np. czy AI woli nadrobić 2 kilometry drogi czy zatrzymywać się 10 razy na znaku stop).
Burmistrz jeszcze nie wie jak często będę truł d⁎⁎ę "według symulacji to skrzyżowanie można zrobić lepiej" ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Ogólnie polecam, wypatrujcie dema na Steamie.
#gry #grykomputerowe #highwaysandco #symulatory
https://www.youtube.com/watch?v=9366BiYbKZk

@SzubiDubiDU już ostatnim razem mnie zachęciłeś wystarczająco :p
Dodane do listy życzeń
festiwal_otwartego_parasolaLider
6piorunów
festiwal_otwartego_parasolaLider
8piorunówprawa człowieka są trochę niefortunne lewaku

festiwal_otwartego_parasolaLider
4piorunówJezus w dzisiejszych czasach zostałby ukrzyżowany ale przez pseudokatolików i pseudopatriotów

RagnarokkGURU
4piorunówDalem pierwsze wersje gier - jesli mialy kontynuacje tego samego typu, DLC, Remastery (czyli FM 2020 to kontynuacja FM 2007 - bo to jest to samo, z nowymi ficzerami i graczami, ale Diable 4 to nie kontynuacja Diablo 2, EU4 to nie kontynuacja EU2 )
Tylko #pcmasterrace

festiwal_otwartego_parasolaLider
3piorunów
@festiwal_otwartego_parasola może w końcu ktoś to gówno tak obic, zeby zdechlo gdzies pod plotem?
hatti-vattiOsobistość
8piorunówU mnie generalnie pół życia grane w mmo różnej maści ale taki zestaw zdecydowanie jest moim top9 :)

Ponoć ma wychodzić Aion 2, tak tylko mówię jak co 😅
@Tomekku grałabym. W tej gierce spedzilam najwięcej czasu w zyciu ;D
Eh, Lineage było grane na jakimś lewym serwerze z kumplami z podwórka na kompie z który ledwo to dźwigał. Później graliśmy w MU Online na serwerze Herona:)
30ohmGURU
7piorunów
xD jak się uczyłem Linuksa to miałem minta który jeszcze był oparty na Pythonie 2.7, a ja potrzebowałem używać Pythona 3, i ta dwójka mnie wkurzała, więc zrobiłem apt remove python2
To jest poziom AI xD
WatluszPierwszyFanatyk
11piorunówW poniedziałek pod znakiem #niecodziennydworzec proponuję wizytę na jednym z najmniejszych dworców kolejowych w Polsce uważanym przy tym za najmniejszy dworzec z historycznym budynkiem. Jest to Jabłoń Kościelna na Podlasiu. Ten niewielki budynek powstał w roku 1884 i pierwotnie służył jako tzw. dróżnicówka. Przez lata PKP oficjalnie klasyfikowało go jako swój najmniejszy czynny dworzec w kraju. Całkowita powierzchnia zabudowy historycznego budynku dworca w Jabłoni Kościelnej wynosi zaledwie 102 m2. Co ciekawe dla pasażerów przeznaczona jest jedynie niewielka część tej powierzchni.
Obiekt przeszedł gruntowną renowację w ramach Programu Inwestycji Dworcowych i został ponownie oddany do użytku pasażerów w lipcu 2021 roku. Zachowano jego historyczną, ceglaną architekturę, ukrywając wewnątrz nowoczesne systemy biletowe, klimatyzację i poczekalnię dostosowaną do osób z niepełnosprawnościami. Dworzec funkcjonuje jako przystanek kolejowy.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2006
Autor: ssiwy

tomek-kowalskiGwiazdor
0piorunówFilip Chajzer o rodzicach żony. Padły ostre słowa o teściowej
Ten gość już całkiem odjechał narkotyki i wóda zrobiły swoje teraz przyszła kolej na "Boga"
mannorothLider
8piorunówNa podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:
Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?
Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:
-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.
No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD
Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...
Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:
-Nie ma nas.
-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?
-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.
-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.
-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.
-To gdzieś za ile możecie być?
KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.
-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.
Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD
-A to ja mogę po Was podjechać.
-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.
-AHA!
Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:
-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe #pdk
Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉
Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?
#przemyslenia #mieszkanie #dom #niewiemjaktootagowac #gownowpis
W jaki sposób przyjmuję gości?
25 głosów
Jak się zapowiedzą, to spoko. Pół godziny to trochę mało, ale jakbym był w domu i nie miał planów, to na kawę mogą ludzie zajrzeć. Ale jak mnie nie ma, albo chcę cokolwiek innego porobić, to odmawiam.
W temacie, historia rodziców sprzed dekady. Do brata wpadli z prezentem po przeprowadzce JAK GO NIE BYŁO W DOMU, bo dostali klucze "w razie W", więc uznali że mają otwarte zaproszenie. Weszli, kawkę sami sobie zrobili i czekali. Nawet nie dali znać że są.
No nie.
Brat ich zjebał, mama obrażona klucze oddała, szukała potem poparcia u mnie, i styki się przepaliły że go nie dostała. Parę dni potrzebowała żeby przetrawić, ale ogarnęła i już zawsze dzwonią.
Aksal89Gruba ryba
8piorunówCiężko mi było wybrać 9 konkretnych gier, ale stwierdziłem, że spróbuję, a przy okazji się pouzewnętrzniam (jest takie słowo) na temat tego, dlaczego takie wybory ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
1. Gothiczek - gra, która mnie oczarowała w pierwszych latach mojego giereczkowego życia. To była pierwsza gra, która tak bardzo wciągnęła mnie fabułą. Do dziś pamiętam, co robiłem, kiedy pierwszy raz doszedłem do momentu przywołania Śniącego w obozie na bagnie i jak potem siedziałem nieobecny przy kuchennym stole, żarłem kanapkę z żółtym serem i zastanawiałem się "ociebaton, co się dalej stanie?" XD Potem długi czas działałem na forum Gothica, poznałem tam sporo fajnych ludzi, to było moje pierwsze tego typu miejsce w sieci, gdzie z randomami gadałem godzinami o tej samej grze.
2. HOMM III - myślę, że nie trzeba wyjaśniać. Gra, którą dostałem z moim pierwszym kompem (Pentium 100mhz, więc Heroski potrafiły mulić XD), razem z bratem zarwaliśmy wiele nocek przy grze dwuosobowej. Dopiero wiele lat później nauczyłem się w miarę nieźle grać w Heroski, ale i tak przez te wszystkie lata dały mi maaasę przyjemności.
3. Baldur's Gate - gra, która urzekła mnie swoją jakością (dubbing i ręcznie malowane tła), a także rozpaliła we mnie miłość do fizycznych wydań gier - kumpel pożyczył mi swój egzemplarz na 5 płytach w big boxie i zakochałem się - potem wiele lat śliniłem się do stron w czasopismach growych gdzie pokazane były pudełka gier wraz z cenami i marzyłem, że kiedyś będzie mnie na nie stać.
4. Pokemon Crystal - jako gówniak wychowany w latach 90tych oczywiście jarałem się Pokemonami w TV, tak jak wszyscy. Ale jak kumpel przyniósł mi na dyskietce romy pierwszych dwóch generacji Pokemonów wraz z jakimś prostym emulatorem, to zakochałem się - nie mogłem uwierzyć, że mogę grać w grę z ukochanymi Pokemonami. Dodatkowo - ta miłość do pokemonów przełożyła się na współczesną miłość do handheldów.
5. Warcraft III The Frozen Throne - trochę podobna sytuacja jak z Gothiczkiem - też wywarła na mnie wrażenie fabułą, rozmachem i też jestem w stanie sobie przypomnieć, co robiłem pomiędzy eskortowaniem Bestii Kodo, albo wyżynaniem mieszkańców Stratholme z pomocą Arthasa.
6. Transport Tycoon - gra, która rozpaliła moją nieustającą miłość do wszelkiej maści Tycoonów - grałem w ich dziesiątki i kocham je wszystkie - bardzo relaksuje mnie zarządzanie i obserwowanie jak moje przedsiębiorstwo (jakiekolwiek) prężnie się rozwija.
7. NFS Porsche 2000 - jako samochodziarz od zawsze kochałem gry wyścigowe, ale jako młody fan Porsche najbardziej pokochałem NFS Porsche 2000. Przeszedłem całość co najmniej kilka razy i wciąż lubię czasem do niej wracać. Nie miała najlepszego modelu jazdy, ani klimatu, ale to zdecydowanie najmilej wspominana przeze mnie gra z serii. Późniejsze czasy od NFSU już mi aż tak bardzo nie podpasowały.
8. Gran Turismo 5 - wybrałem 5tkę, chociaż wszystkie części uwielbiam - bardzo lubię całą serię, zwłaszcza tę mnogość mało popularnych, zwyczajnych aut, ale to 5tka była moją pierwszą, dla niej kupiłem swoją pierwszą w życiu konsolę i nie żałuję :smiley:
9. Legend of Zelda Breath of the Wild - Gra, która sprawiła, że pokochałem nietypowe podejście do tworzenia gier Nintendo. Grałem do tej pory wiele godzin, ale jestem jeszcze daleeeeeko od końca, bo zbyt dobrze się bawię w tej piaskownicy, którą dostałem w swoje ręce. Zachwyca mnie, że gra pozwala nam zrobić niemal wszystko co przyjdzie nam do głowy. Bardzo doceniam to nietypowe podejście. Dodatkowo - po przejściu pierwszej części (tej sprzed 40tu lat) byłem w szoku, jak mało zmieniła się ta seria pod względem samej "osi" rozgrywki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
