Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Kawiarnia "Za Firewallem"

Kategoria: Literatura

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

  • 81 członków
  • 3289 wpisów

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Chociaż z mojego młodzieńczego wymarzonego sex, drugs and rock’n’roll dziś zostało mi już tylko and, to czasami jednak odzywają się jeszcze we mnie te niemal zapomniane młodzieńcze ideały. Na przykład te związane z ruchem hippisowskim, które obejmują między innymi życie w komunach:

*

Grudziądzka komuna wodna

Na plaży w Grudziądzu czasami stoją,
ćmy na nich siadają – nocne motyle,
żywi się ludzie czegoś ich boją,
a oni źle nie chcą. Ot, tylko tyle

byś wieczne w Wiśle miał wodowanie,
by łódki ci puszczać, nie znicze stawiać,
by łzy żałobników wody wezbranie
powodowały i, miast cię grzebać, raczej cię spławiać.

Niech Alleluja śpiewają szuwary:
będziesz wędkarzom zrywał haczyki,
bobrom podbierał ścięte konary
i tym, co żywi, sam będziesz życzył

by, opuściwszy lądową bazę,
martwieli w Wiśle. Tak wszyscy razem.

*


Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

8piorunów

You ar soł kjut
Wbij mi w głowę śrut
Jedyne, co widzę to brud
Pod paznokciami

Palę szlug
Do mnie oczkiem mrug mrug
Robisz, widzę, to cud
Między zjazdami

Święty spokój
Widzisz u mnie, więc dokuj
Kobieta nie popuści
Mężczyźnie

Dotrzymaj kroku
Ja nie pozostanę z boku
Gdy chcesz, bym odpuścił
To wygryź mnie

Maszkary, koszmary
Zasłonięte kotary
Słońce razi mocno
W oczka

Czarne okulary
Ochrona przed czary
Się chowa z łez oczu
Powłoczka

Ściany mięciutkie
Sufit wysoki
Kraty, a drzwi
Gdzie klamki

Wołam cię zbudź się
Uslysz me kroki
Wychyl główkę zza
Firanki

Trzy języki
Wzajemne dotyki
Orgia przytulania
Na łyżeczkę

Gardła bez grdyki
Udawane krzyki
Brak drania
Za to mamy cieczkę

Łzy ze wstydem
Których nie wytrę
Chcę się nauczyć
Mądrości

Mówię ze zgrzytem
Może jakoś wybrnę
Chciałbym tańczyć
Nie ze złości

Białe kafelki
Na nich fraktale
Białe
A jakby zwijane

Białe wafelki
Na klęczkach gorzkie żale
Grzeszki
A nie żałuję wcale

Trzy kolory
Wiele odcieni
Jak ludzie
W metrze w Bangkoku

Życie to wybory
Gra świateł i cieni
Raz po grudzie
A dwa w amoku

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem po raz kolejny,
Postanowiłem, że nie mogę odpuścić obecnej edycji , zwłaszcza że opowiadanie miałem już rozgrzebane i należało je jedynie dokończyć. Zatem ledwie patrząc na oczy zapraszam Państwa do lektury „Muchy”, do napisania której zainspirował mnie sam @George_Stark nawiązując kilka postów temu do słów piosenki Teksański, zespołu Hey (niestety nie jestem teraz w stanie odnaleźć tego wpisu).

A zatem przed Państwem fanfik do Teksańskiego

Mucha

Herbata stygnie zapada mrok
A pod piórem ciągle nic

Obowiązek obowiązkiem jest
Piosenka musi posiadać tekst
Gdyby chociaż mucha zjawiła się
Mogłabym ją zabić a później to opisać (…)

Od kilku godzin Kaśka wpatrywała się w pustą kartkę na stole. Pustą, jeśli nie liczyć bazgrołów na marginesie, które mimowolnie robiła piórem, żeby stalówka nie zaschła. W żółtym świetle lampy, w stronę sufitu wędrowała wąska stróżka dymu z papierosa, którego końcówkę obracała w palcach. Dopaliła go, peta zdusiła w popielniczce i w nadziei na pobudzenie natchnienia sięgnęła po stojącą obok szklankę z whisky. Jednym haustem wypiła całą zawartość. Miłe ciepło wypełniło jej ciało, ale w głowie nadal pozostała pustka. Już cały tydzień próbowała napisać - albo przynajmniej zacząć - tekst do nowej piosenki. Ale jedyne co jej się udało wyprodukować, to sterta pustych butelek po alkoholu.


Kątem oka Rysiek zauważył przytulne, oświetlone bladym, żółtym światłem wnętrze. Podleciał bliżej i wtedy do sielankowego obrazu dołączył wspaniały zapach: lekko kwaśny, zatęchły, roztaczający cudowną wizję kilkudniowych resztek jedzenia i piętrzących się śmieci. Aż aparat gębowy nabrzmiał mu śliną.

Skręcił gwałtownie, robiąc przy tym - bardziej dla efektu niż potrzeby - beczkę i przyśpieszył kierując się wprost na źródło światła i zapachu. Oczami wyobraźni widział już kawałki dwudniowej pizzy i kromki ze zjełczałym masłem gdy nagle zatrzymał się z hukiem na niewidzialnej przeszkodzie. Otrząsnął się zaskoczony, zawisł w powietrzu i rozejrzał w poszukiwaniu niewidzialnej przeszkody, chociaż “rozejrzał się” nie jest najlepszym określeniem dla kogoś z 360-stopniowym polem widzenia.

Zawisł przed ścianą, w otworze której widział upragnione światło i resztki na kuchennym blacie. Po chwili obojętnie wzruszył skrzydłami i ponownie się rozpędził tylko po to by znowu zatrzymać się na niewidzialnej barierze. Lekko już poirytowany, raz za razem ponawiał próby, celując w różne miejsca, za każdym razem zatrzymując się z łomotem na niewidzialnej granicy i nabawiając się jedynie bólu głowy.


Rytmiczne stukanie w szybę wyrwało Kaśkę z zamyślenia.

– Co do cholery? Jeśli to znowu te gnojki z dołu rzucają żołędziami to im nogi z tyłków powyrywam. Ja tu się próbuję skupić! – krzyknęła zdenerwowana.

Stukanie nie ustawało, więc podeszła do okna żeby zobaczyć kogo się takie żarty trzymają. Jako że w polu widzenia nie było żywej duszy, otworzyła okno w nadziei, że nakryje dowcipnisiów kryjących się pod parapetem. Jednak tutaj też nikogo nie było. Postała chwilę, bacznym okiem obserwując otoczenie i mamrocząc przekleństwa pod nosem, ale na zewnątrz panowała cisza.


Zmęczony walką z niewidzialną przeszkodą Rysiek zdobył się na ostatni wysiłek. Odleciał na dobre parę metrów, żeby nabrać rozpędu, złapał kilka głębszych oddechów i wystrzelił w kierunku światła i zapachów. Kiedy był już prawie u celu, centralnie na jego kursie pojawiła się ludzka postać. Żeby uniknąć zderzenia Rysiek wywinął piruet i zmienił kierunek lotu celując w narożnik otworu. Postać musiała coś zrobić z barierą, ponieważ przez nic nie zatrzymywany, wparował do wnętrza pomieszczenia. Otoczyła go feeria zapachów, aż z wrażenia przycupnął na lampie pod sufitem i głęboko wciągnął aromat.


Kaśka zamknęła z trzaskiem okno rozdrażniona tym, że nie udało jej się przyłapać złośliwych dzieciaków. Żeby ukoić trochę nerwy nalała sobie kolejną szklankę whisky, zapaliła kolejnego papierosa i siadła przy stole przed wciąż pustą kartką. Cała sytuacja pobudziła ją jednak na tyle, że w głowie zaczął jej kiełkować pomysł na słowa piosenki. Odłożyła papierosa, złapała pióro i napisała:

“Herbata stygnie zapada mrok,
A pod piórem ciągle nic”

– Niezły początek – pogratulowała sobie.

W tym momencie jej uwagę zwrócił ruch na brzegu stołu. Spojrzała na stojący tam talerz, z resztkami śniadania i zobaczyła wielką, tłustą muchę na środku niedojedzonej kanapki.


Rysiek był w siódmym niebie, kiedy zleciał z lampy i usiadł na kromce chleba z dżemem. Zanurzył przednie odnóża w słodkiej mazi i za pomocą znajdujących się na nich receptorów smakowych rozkoszował się lepką i gęstą konsystencją, ale przede wszystkim - wspaniałym smakiem.

– Wczorajsza – ocenił jak wytrawny znawca

Wyciągnął nogi z dżemu, wytarł je dokładnie o siebie i o swoje wielkie oczy, po czym przywarł lepkim językiem do słodkiej powierzchni przetworu. Polizał soczyście kilka razy kawałek truskawki, po czym ponownie przetarł język i oczy łapami.

Kiedy przymierzał się, żeby znowu przyssać się do kanapki, zarejestrował jakiś ruch za sobą. Mięśnie w ułamku sekundy zareagowały, wprawiając skrzydła w ruch i zgrabnym unikiem po paraboli Rysiek minął zbliżającą się dłoń dosłownie o kilka milimetrów.


Chociaż Kaśka bardzo powoli unosiła rękę i dopiero, kiedy ta była tuż nad celem gwałtownym ruchem pacnęła w talerz, to mucha jakimś cudem uciekła i znalazła się pod sufitem. Impet uderzenia rozchlapał dżem z kanapki po całym pokoju. Kawałki truskawek znalazły się nawet na lampie i ścianach.

– Dopadnę Cię gnoju – warknęła w kierunku krążącej pod sufitem muchy

Wytarła rękę o brzeg koszulki i napiła się kolejny łyczek whisky na ukojenie nerwów, cały czas śledząc tor lotu krążącego pod sufitem owada. Mucha zakreśliła kilka ósemek wokół lampy po czym gwałtownie zmieniła kierunek i nagle gdzieś jej zniknęła.

Kaśka przez chwilę rozglądała się po pomieszczeniu, ale kiedy nie udało jej się namierzyć intruza, usiadła z powrotem do pisania. Poobracała w głowie kilka możliwych wariantów tekstu a kiedy w końcu podjęła decyzję zapisała kolejne wersy:

„Obowiązek obowiązkiem jest
Piosenka musi posiadać tekst
Gdyby chociaż mucha zjawiła się
Mogłabym ją zabić a później to opisać”

I wtedy zauważyła błysk światła odbijający się od tłustego i świecącego odwłoka muchy siedzącej na gnijącym pomidorze w kuchni.

Wstała cicho i ostrożnie. Powoli, w skupieniu zaczęła się zakradać do paskudnego stworzenia ale wypity alkohol wcale nie ułatwiał sprawy. Kiedy była zaledwie o krok od blatu, zaczepiła ręką o szklankę i spłoszyła muchę.


Tym razem to nie wzrok a słuch wygenerował ostrzeżenie i wysłał impuls do malutkich ośrodków nerwowych Ryśka. Ponownie mięśnie zareagowały niemal natychmiast i jednym zwinnym piruetem znalazł się w powietrzu.

Człowiek w dole wykonywał nerwowe i lekko nieskoordynowane ruchy rękami najwyraźniej próbując trafić Ryśka w powietrzu. Rozbawiony tym faktem podrażnił się chwilę z kobietą, po czym przycupnął na drzwiczkach od szafki pod sufitem i obserwował rozwój sytuacji.


Kaśka dyszała zmęczona gonitwą za kręcącą się nad jej głową muchą. Zatrzymała się z rękami wspartymi na udach i obserwowała spode łba, gdzie tym razem usiądzie ten przeklęty śmierdziel.

Owad, chyba celowo i złośliwie przysiadł prawie pod samym sufitem, zdecydowanie poza jej zasięgiem.

Ale może zasięg udałoby się zwiększyć?

Kaśka wyjęła z szuflady łapkę na muchy. Oceniła, że żeby dosięgnąć muchę musi jednak wdrapać się wyżej.

– Teraz mi nie uciekniesz – wysyczała do owada opierając kolano na kuchennym blacie.

Podparła się wolną ręką i dźwignęła cały ciężar ciała. W tym momencie jedyna ręka, którą się podpierała poślizgnęła się na resztce masła i Kaśka runęła jak długa do tyłu uderzając z impetem głową o twardą posadzkę. Niestety czaszka nie wytrzymała uderzenia i pękła.

Myjąca się spokojnie mucha była ostatnim co kobieta zobaczyła, zanim ogarnęła ją ciemność.


Rysiek przyglądał się jak leżące na podłodze ciało dostaje drgawek, by po chwili zastygnąć w bezruchu. Minęło kilka kolejnych sekund i trupowi puściły zwieracze.

– Chyba muszę polecieć po chłopaków, bo sam tego wszystkiego nie zjem – powiedział do siebie zamyślony, przetarł nogi i oczy i przeleciał nad stołem, omijając strużkę dymu z dopalającego się samotnie papierosa.

1157 słów.

Gruba ryba2piorunów

ABSOLUTNIE FANTASTYCZNE!!!

Ja sam nie wiem, co mi się najbardziej podoba: czy pomysł, czy wykonanie, czy puenta.
Kurde, dawno czegoś tak dobrego nie czytałem. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Mam włosy na twarzy i włosy na nogach
Włosy na jajach i włosy na głowie
Czy jestem człowiekiem czy jestem małpą
Czy jak podskoczę to w bramie mnie z gwałcą?

Jestem maszkarą czy jestem potworem
Bestiariusza przedmiotem czy doktorem
Tatuaże to plamy czy ozdoby
Umieramy w polu czy budujemy groby

Myślę, że pół na pół człowiekiem i bestią
Do tego w połowie jestem kobietą
W której połowie, dowiesz się samo

Myślę że to ciągle otwartą kwestią
Myślę, że sednem właśnie jest to
I że na pewno nie dowiemy się rano

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Z powodu ograniczonego dostępu do urządzeń wyposażonych w ekran i jeszcze bardziej ograniczonego dostępu do inernetów (powód tych ograniczeń załączam poniżej) tym razem edycję zabawy w Kawiarni pozwolę sobie otworzyć bez zbędnych i przydługich wstępów. Napiszę jedynie, że skoro jest to edycja XCI (słownie: 91), to rymować będziemy do sonetu o tym samym numerze autorstwa Williama Shakespearea.

Sonet 91

Jedni ród sławią, inni zręczność swoją,
Inni swe skarby, inni ciała siłę,
Inni strój modny, choć im źle go skroją,
Inni sokoły, psy i konie miłe.

I każdy jedno ma upodobanie,
Które najwięcej radości mu sprawia,
Lecz nie chcę z nimi wchodzić w porównanie;
Nad wszystko dobre moje lepsze stawiam.

Dla mnie twa miłość lepsza niż ród stary,
Droższa niż skarby i strojów przepychy,
Milsza niż sokół, konie i ogary.

Drwię, mając ciebie, z całej ludzkiej pychy.
Lecz wynędzniałem od tego zarazem,
Drżąc, że odejdziesz, stając się nędzarzem.

Podsumowanie wraz z informacją o zwycięzcy pojawi się w najbliższy piątek, w godzinach popołudniowo-wieczornych, zależnie od urodzaju Państwa wytworów.

Miłego rymowania. 🙂

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Tego żem się nie spodziewał, no ale cóż zrobić.
Ale do rzeczy

Temat: koniec lata
Rymy: klata-lata-tata-szmata

Powodzenia :slightly_smiling_face:

GURU5piorunów

Koło ucha komar bydlak lata
Upał się z chłodem na zewnątrz przeplata
Już niedługo nadejdzie straszna data ta
Gdy jesień się zacznie wilgotna jak szmata.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

@George_Stark zainspirował i jako niegdysiejszy autor serii erotyków w kawiarni nie mogłem nie zareagować. Nie jest to część zabawy ale jest to sonet. Jest o więc uwaga! Nie daję ale występowałyby one po więc nie chcę zepsuć tagów. Co tu jeszcze powiedzieć...? Nie zapraszam na:

PENIS

Mogłabyś być Justyną Steczkowską
Mógłbyś być kotletem schabowym
Lecz prędzej bym poszedł w dyktaturę stalinowską
Niż taki pomysł by wpadł mi do głowy

By oddać mego penisa kochanego
Być oddać mego przyjaciela jedynego
By oddać mą miłość po grób
By kiedyś pozwolić, by zamknąć mu dziób

Bo penis to ciekawa sytuacja
Jakoś tak jest, że obcego się brzydzisz
Choćby należał do apostołów dwunastu

Własnemu się należy stojąca owacja
Temu się rozpisuję. Lecz to sonet, trybisz?
Jak Dżordżi nie, to ja się zmieszczę w czternastu
I pół wersie

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Szanowni Państwo,

trochę później niż obiecałam (ale to chyba dobrze, bo dzięki temu kolega @George_Stark mógł nam umilić sobotni ranek opowieścią o tym, że zaczął dzień od myślenia o penisie) zamykamy dziewięćdziesiątą edycję zabawy , czas więc na

Udział wzięło dwóch uczestników:

Kolega @fonfi z wierszem Bo ja proszę pana...

oraz

Kolega @George_Stark z wierszami: Grudziądzki wiking czyli Powrót kajakiem (w którym powrócił do cyklu grudziądzkiego, co nas ogromnie cieszy) oraz O rozmachu języka polskiego (który nie jest sonetem, ale kolega twierdzi, że w ramach sonetu nie zmieściłby się ze swoim penisem).

Oddaję głos woli ludu, zwycięża więc kolega @fonfi !

Koledze gratulujemy i oddajemy w jego ręce organizację edycji numer dziewięćdziesiąt jeden!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, no to obudziłem się dziś rano z myślą o penisie. Myśl ta nie dotyczyła jednak organu jako takiego, nie odnosiła się do samej tego słowa semantyki, ale, zupełnie niewinnie, dotyczyła wyłącznie jego deklinacji. Przypomniało mi się bowiem, że usłyszałem kiedyś o tym, że gramatyka języka polskiego dopuszcza w bierniku (kogo?; co?) dwojaką tegoż słowa odmianę. W związku z powyższym oba zdania, tak Natychmiast schowaj ten penis!, jak i Natychmiast schowaj tego penisa!, z gramatycznego punktu widzenia będą całkowicie poprawne i dopuszczalne:

*

O rozmachu języka polskiego

Polszczyzna. Mowa nam niby znana,
a takie na co dzień sadzimy byki:
aspekty, forma niedokonana,
tryby, przydawki i rzeczowniki.

A już przypadki? Miecz gramatyki!
Bywają nieraz problemem dla nas:
jakieś wołacze, inne bierniki –
jak choćby słowa „penis” odmiana.

I synonimy! No! – to są czary!
Możesz używać miana fallusa,
członka, siusiaka albo fujary
i mnóstwo innych słówek wyszukać.

Choćbyś polszczyźnie składał ofiary,
rozmach języka nikogo nie wzrusza;
padnie pytanie: – Przepraszam, stary,
chodzi ci tutaj o zwykły k⁎⁎as?

*

;
trochę , no bo od sonetu wyszedłem, ale w czternastu wersach za nic nie udało mi się tego mojego penisa zmieścić;
no i chyba jeszcze , bo, jeśliby ktoś spytał: No dobra, ale czemu z tym penisem to tak jest?, to nie odpowiem mu standardowym A c⁎⁎j wie, ale odeślę do wyjaśnienia , jakie w sprawie tej swoistej dualności penisa podała pani profesor Katarzyna Kłosińska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Przyznam się Państwu, że czasami jestem zaskoczony jak daleki potrafi być efekt końcowy mojego dłubania w rymach od pierwotnego założenia i pomysłu. I takie zaskoczenie towarzyszy mi właśnie dzisiaj w trakcie pisania tych słów. Zaskoczyłem się, ponieważ poniższy wytwór (do lektury którego Państwa zachęcam) jeszcze wczoraj w nocy, jak kładłem się spać, miał tytuł "Nie jestem gotowy na jesień", zaczynał się od słów "Kolejna kartka z kalendarza zerwana..." i jak łatwo się domyślić traktować miał o pięknej jesieni, którą mamy tego lata.

Otóż nie tym razem.

Najwyraźniej nie jestem jeszcze gotowy na zachwyty nad jesienią. I to zarówno tą literalną, jak i - jak można przeczytać niżej - tą metaforyczną. W każdym razie życzę Państwu miłej lektury i miłej końcówki tygodnia.

Bo ja proszę pana...

Pochwalę się panu, że ja, proszę pana,
Chociaż na głowie mam srebrne kosmyki,
A w kościach mnie łamie od samego rana,
To wcale nie czuję tych lat z mej metryki.

I może pan powie, że brak w tym logiki,
To u mnie w głowie wciąż, proszę pana,
Są żarty, swawole, hulanki, wybryki,
Choć trzeszczy coś żona. I czasem kolana.

I niech tam pesel twierdzi żem stary,
Gdy mnie rock'n'rolla gra ciągle dusza,
Bo ja, proszę pana, to wciąż jestem jary...

Lecz przerwał słowotok głos sanitariusza,
Co rzekł - endoskop biorąc i okulary:
Niech pan się wypnie i przez chwilę nie rusza.

PS
Dla tych z Państwa, którzy są ciekawi jakie pokrętne spięcia neuronów zaprowadziły mnie od jesieni do kolonoskopii, załączam obrazek. I czy miał z tym coś wspólnego "wikary". Być może... :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba0piorunów
Ostatnio szukałem nawet tego wydania "Cierpień młodego Wertera" z 1832 dla
_@George_Stark_
_@George_Stark@George_Stark_
i to jest już niemożliwe do nabycia.

Jeśli rzeczywiście tego szukałeś, to ja pragnę poinformować , że nie mam pojęcia czy takie wydanie w ogóle kiedykolwiek było wydane. Obrazek mi ładnie do narracji pasował, to je do opowiadania wpisałem, licentia poetica w końcu. 😉

EDIT: A sam wiersz kapitalny, uwielbiam taką przyczajoną ekspozycję i zaskoczenie z tej ostatniej strofy. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Dzień dobry.
Uroczyście oznajmiam moją wygraną.
Podziękowania dla wszystkich, którzy się przyczynili do tego.
A zatem, zadanko na dziś:

Temat: nieszczęście

Rymy: pech - zdechł - mucha - ucha

Zasady:
* Masz podany temat i rymy
* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.
* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci
* Szerzysz radość z tworzenia
* Et voilà

Ps. Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.

Gruba ryba8piorunów

Zjawiła u mnie się kostucha, a plany miałem, taki pech
Wyzionąć przyjdzie mi więc ducha - urodził się chłop i chłop zdechł
Opuszcza pierś ostatni dech, na mętnym oku siada mucha
Z oddali dziecka głośny śmiech nie dotrze już do tego ucha

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

* To jest profesor Rafał Wilczur!
Po sali sądowej rozszedł się szmer. Podobieństwo oskarżonego do zaginionego przed wieloma laty chirurga, mało kto jednak dostrzegał. Niewielu wiedziało jak w ogóle wyglądał ten słynny medyk, a nawet jeśli ktoś go znał, szmat czasu zdążył zniekształcić obraz. Poza samym Dobranieckim oraz Marią Wilczur nikt nie zdawał się być poruszony tą rewolucyjną deklaracją.

* To jest wybitny autorytet w dziedzinie medycyny! - skandował rozentuzjazmowany lekarz.
Z uwagi na narastający gwar, sędzia uderzył kilkukrotnie młotkiem i zarządził uspokojenie się zebranej gawiedzi. 
* Przypominam - sędzia zwrócił się do Dobranieckiego - że przyszedł pan tu wydać opinię na temat działalności Antoniego Kosiby, wioskowego znachora, a nie wykrzykiwać ogłoszenia, niczym z Kuriera Porannego. 
* Ale przecież to jest ogłoszenie na miarę Kuriera Porannego! Oto po latach spoglądamy na człowieka, po którym słuch zaginął przed dekadami! Jakżesz tego nie manifestować!
* Niech się pan uspokoi, bo zaraz każę pana wyprowadzić! - następnie sędzia zwrócił się do oskarżonego - Czy to prawda? Czy jesteście z wykształcenia chirurgiem?
Siedzący na ławie zarośnięty chłop chwilę milczał. Odchrząknął, podrapał się pod pachą i zaczął powoli odpowiadać:
* Panie sędzio, ja jestem Antoni Kosiba, parobek ze młyna. Ja w mieście jestem pierwszy raz, odkąd sięgam pamięcią. Nie jestem znanym chirurgiem ani nie posiadam specjalistycznej wiedzy medycznej. 
* Rafał! Co ty wygadujesz? Przecież poznaję cię! - pieklił się profesor Dobraniecki. 
Sędzia, tak jak zapowiedział wcześniej, zarządził wyprowadzenie biegłego z sali. Ten jeszcze próbował się wyrywać i coś krzyczeć, lecz silne ramiona strażników uniemożliwiły mu to skutecznie. Dobraniecki został ukarany mandatem za sianie zamieszania podczas rozprawy, dostał też mocnego kopa, gdy wyrwawszy się straży, próbował siłą wedrzeć się z powrotem na salę sądową. Przemoc fizyczna ostudziła jego rozpalenie i pokornie opuścił budynek sądu.
Maria Wilczur, która obserwowała całe zajście próbowała skanalizować kłębiące się w jej zabandażowanej głowie emocje, powstała i zapytała, czy oskarżony jest w istocie jej ojcem, lecz głos ugrzązł jej w gardle, zoperowany ośrodek mózgu jeszcze w pełni nie został zrehabilitowany, przez co z jej ust wydał się tylko cichy bełkot. Zniecierpliwiony zamieszaniem sędzia, po raz kolejny zaczął tłuc młotkiem i wszystkich obecnych.

* Ostatni raz zapytam - czy oskarżony ma tu coś do dodania? - podniesionym tonem pytał rozsierdzony prawnik, celując do tego młotkiem w znachora.
* Nic już dodać więcej nie zamierzam, ponad to, co już wcześniej wypowiedziałem - zaanonsował Antoni Kosiba.
Rezultatem procesu sądowego była kara pieniężna, na którą oskarżony przeznaczył złote monety, które to wcześniej otrzymał od młynarza za przywrócenie władzy w nogach Wasylkowi. Po rozprawie, wspólnie powrócili furmanką na wieś, zubożali, ale mimo wszystkim usatysfakcjonowani, że nie skończyło się batożeniem lub celą.
Wieczorem, jak to młynarz Prokop miał w zwyczaju, zasiadł na ławce przed chałupą, tuż obok Kosiby, który palił tytoń i kontemplował zachodzące za widnokręgiem słońce.

* Powiedzcie mi Antoni - zaczął gospodarz - czy wy rzeczywiście jesteście uznanym chirurgiem?
* A pewnie, że tak. Tylko widzisz, Prokop, sale operacyjne szpitala uniwersyteckiego nie dla mnie. Nie dla mnie fartuchy, cylindry, dorożki i fraki. Nie dla mnie sprowadzane z Paryża drogie alkohole lub jaja jesiotra na kolację. Ja w sercu prosty jestem chłop, a nie dystyngowany dżentelmen. Widzisz przyjacielu, życie w mieście różni się od tego na wsi. Tam cię baba może zostawić z dnia na dzień i czmychnąć w ramiona innego chłopa. W mieście po nocy nie możesz spacerować w czystym odzieniu, bo zaraz się męty przypałętają, ograbią i gębę stłuką. Pośród zaufanych przyjaciół znajdą się knujący szubrawcy, co podstępem pozbawić cię próbują i statusu, i pracy, i reputacji. Nie przystoi ci w mieście, Prokop, jeść kiełbasy i wycierać mordy w rękaw. Nie uchodzi za eleganckie napicie się wody prosto z wiadra i splunięcie na ziemię. W towarzystwie, ważyć trzeba mowę, by nie uchodzić za prymitywa i ostrożność zachowywać należytą, aby ohydy nie zasiać i wstydu sobie nie narobić w grupie. Nikt ci, drogi druhu w mieście nie pomoże bezinteresownie! Choćbyś zdychał w rynsztoku, jedyne na co możesz liczyć to flegma i pomyje. Nie podwiezie cię dorożkarz ani nie pochowa klecha, jeśli wcześniej kilku monet mu do łapy nie wciśniesz. Nie ma już ratunku, a z każdym kolejnym rokiem, było coraz gorzej. 
W tym momencie Kosiba odchrząknął głośno i splunął przed siebie w trawę. Rozmówca nie pozostał w tyle i także wypuścił pocisk śliny w pokrzywy.

* U ciebie, Prokop, ja znalazłem spokój ducha, i poczciwe życie, i wszystko, czego uczciwemu człowiekowi potrzeba. Praca we młynie jest ciężka, mąką, którą wyprodukujemy, najedzą się ludzie w okolicy. Ręce może i bolą od targania worów, ale myśl, że potem można usiąść sobie na ławie, wycharkać się pod stopy, zapalić sobie i popatrzeć na wróble, sprawia, że jestem człowiekiem szczęśliwym.
* Ale Antoni! Przecież tam była twoja córka! Ta dziewka, której głowę otworzyłeś i ją do żywych przywiodłeś na powrót, jesteś przecież jej ojcem! To tak nie przystoi!
* Daruj, Prokop. Nie psuj pięknej chwili.
Siedzieli w milczeniu jeszcze z godzinę, co chwila cmokając przy zaciąganiu się papierosami i spluwając pod nogi.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

No tak to się nie bawimy, nie po to wstawiam wierszyk po czasie aby wygrywać :grinning:
Ale skoro już się udało, to wybierzemy się razem za zwrotnik raka - co jest dzisiejszym tematem.

A zatem! Na południe od zwrotnika raka
Rymy: Dołu - stołu - przygoda - doda

- Rymujemy używając powyższych słów, mniej więcej na zadany temat.
-Wygrywa osoba, która będzie miała najwięcej piorunów do jutra do 20 i ona rozpocznie jutrzejszą edycję.

Gruba ryba5piorunów

Wyszedłem zmachany z dołu
by zasiąść na drugiej półkuli do stołu
fest była podczas przekopki przygoda
z kangura burger siły mi doda

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Dzień dobry się z Państwem,
Dzisiejsza scenka rodzajowa pod PWP:

– Kolego, kolego poczekaj?!
– Shit, zaraz będzie chciał kasę - pomyślałem widząc idącego w moją stronę pana żula
– Kolego, zgubiłeś coś?
Mój mózg potknął się przygotowany na zupełnie inne pytanie, i jedyne na co się zdobyłem, to elokwentne:
– Eee??
– No bo pisałeś coś na kartce i wieszasz na ścianie. Może pomogę?
– A to! To nie... to tylko wiersz.
Teraz mózg pana żula napotkał error:
– Eee?
– No wiersz, poezja, bo to jest Punkt Wymiany Poezji. Można przynieść i przyczepić wiersz albo poczęstować się jednym z tych co tu wiszą.
– I każdy może sobie wziąć, tak po prostu?
– Pewnie.
Pan żul przyjrzał się kartkom, po czym krzyknął do czekającego za rogiem kolegi:
– Andrzeeeej, chodź tutaj, coś ci pokażę! Ziomek napisał wierszyk o mosznie!

No i przez to wszystko dałem ciała. Bo wiersz pod ramką (niestety tylko jeden) obfotografowałem, swój na fiszce nabazgrałem i pod ramką powiesiłem (jak widać powyżej, ku radości pana żula) ale przez całą tę scenkę zapomniałem powiesić kartki z Centralnej Dystrybucji, o czym uświadomiłem sobie - oczywiście - już parę przecznic dalej.

No nic, ale skoro już je przygotowałem i powieszę (obiecuję) w drodze powrotnej, to pozwolę je sobie i tak poniżej zamieścić. Najpierw te spod ramki.

——————————

(tu wpisz swój tytuł................)

Zabił Ptaka w ciasnej celi
myśli tłukących się od ściany do ściany
z żalu... strachu...
że odleci.

Autor: A.S.

——————————

Mosznoplastyka

Nie mówi się o tym - bo nie wypada,
Jak jajka ułożyć gdy na rower wsiadam?
Czy bardziej na lewo, czy może na prawo?
Przekładam, poprawiam, oglądam z obawą,
I zmieniam spodenki, siodełka dobieram,
Lecz jajko w nogawce niezmiennie uwiera,
I kiedy po jeździe znów z bólu są syki,
To zostać pionierem chcę mosznoplastyki!

Autor: fonfi

——————————

Oraz dwa wiersze z "centralnej dystrybucji":

——————————

Kontakt

Kontakt się urwał
zgasło mi światło
i choć tkwiłam w ciemności szponach,
znalazłam nowy.
Nie było łatwo,
lecz teraz jestem
znów oświecona

——————————

Uduszona różą

Moja dusza zamknięta na klucz krzyczy
A ten klucz w moim sercu skryty
Woła błagalnie o otwarcie
Lecz serce głuche i uparte
Klucz powoli zanika
Serce bluszczem odrasta
Zamek wciąż łzy wylewa
Czy dusza ma wolności się doczeka?

——————————

Spójrz w górę
Na niebo
Słodki obłok
Tam spotkają
Się oczy nasze
I unikniesz:
Jesteś!
Choć Cię nie ma
Da się?

——————————

  - tag do czarnolistowania

Lider1piorunów

@fonfi ja juz gdzieś ten wierszyk o mosznie widziałem. 😉 A sama scenka xd

Fanatyk1piorunów

@splash545 Tak wierszyk już chyba w Kawiarni się pojawił, ale w ramce chyba go nie było (mam nadzieję). Wrzuciłem, bo dość istotny dla kontekstu całej scenki. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Wygrali Panowie @Piechur i @wiro , czynię honory w zastępstwie:

Temat: świat podwodny
Rymy: morze - łoże - taka - raka

Zasady:
wiersz niech będzie napisany,
wers niech kończy rym podany,
gdy kolejność też w porządku -
witaj w kawiarnianym kątku!

Pokaż więcej komentarzy (20)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Się wygrało, więc tera trzeba wrzucać.

Temat: mięso z grilla
Rymy: kiełba - szaszłyki - ze łba - łyki

GL&HF 😁

Gruba ryba5piorunów

@splash545
Duża rybka, kaszaneczka, potem też klasyczna kiełba,
Uwędzone pomidorki, karkóweczka i szaszłyki.
Pojedynek, teść już odpadł mi pot ciurkiem leci ze łba
A do mety zawałowej pozostały piwska łyki

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

No tak to już bywa jak trzech wygrywa,
że przed wrzuceniem każdy się miga.

Temat: żal
Rymy: lata - koni - oplata - gamoni

GL&HF:stuck_out_tongue_winking_eye:

GURU4piorunów

Już wyczekuję babiego lata
Nie pójdę już łowić w tym roku okoni
Z każdym dniem jesień mój nastrój oplata
Nie będą już dla mnie grać swoich gam oni.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

W kawiarni naszej, kawiarni , króluje ostatnio motyw niedoczasu. Motyw ten, jak na króla przystało, jest nagi, poczułem więc potrzebę, ażeby go w słowa ubrać:

*

Szybko!

Szybko!
Bo czas ucieka.
Szybko!
No rób coś!
Rób i nie zwlekaj.

Rób coś natychmiast
bo, trzeba przyznać:
- w portfelu malizna;
- wzywa ojczyzna;
lub grozi grzywna
albo golizna.

I znajdzie się jeszcze milion powodów
żeby się spieszyć:
byle do przodu,
zamiast się cieszyć.

I ile nie zrobisz, nic to nie zmienia
bo ciągle jeszcze
masz coś do zrobienia;

więc żyj człowieku
w wiecznym pośpiechu:
szybko!

A spieszcie się:
szybko!
Spieszcie, jeśli musicie
kompanio krewka!

Szybko
niech mija wam życie
szybko,
po łebkach.

*

No i w kwestii inspiracji, to, jak na kółko wzajemnej adoracji przystało, wymieniłbym jeszcze niezwykle celne życzenie koleżanki @KatieWee z tego wpisu: Zachęcam do zabawy i rymowania oraz do cieszenia się i radowania z życia. Jeżeli ktoś ma na to czas oczywiście oraz wspaniały wers kolegi @RogerThat pochodzący z tego wiersza: Muszę coś, muszę szybko, cokolwiek, bo czas goni.

Miłej, powolnej, zahaczającej wręcz o leniwość niedzieli! :smiley:

Fanatyk3piorunów

@George_Stark
Danuta Wawiłow,
Szybko!

Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko, światło zgaś w łazience!
Szybko, tramwaj nam ucieka!
Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, książki swoje sprzątaj!
Szybko, kładź się, już dziewiąta!
Szybko, szybko, bez hałasu!
Szybko, szybko, nie ma czasu!

Na nic nigdy nie ma czasu…

A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
cały dzień się w wannie chlapać
i motyle żółte łapać
albo z błota lepić kule
i nie spieszyć się w ogóle…

Chciałbym wszystko robić wolno,
ale mi nie wolno…

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Chodzę na miasto tylko gdy chmury widzę i zaraz ma padać
Słońce wywiera na mnie zbyt dużą presję, nie potrafię wtedy działać
To dziwne, bo przecież jestem jak roślina, bez fotosyntezy hibernuję
Weź mi nie tłumacz, że to niemożliwe, wiem, bo z chemii miałem tróję

Mam mocne wrażenie, że przebiłem płuco, więc wypatruję latarni
Przebiegłem bez przerwy cztery kilometry, a teraz siedzę na palarni
Zdrowy tryb życia to moje motto, papierosa odpalam drewnem
I prędzej niż dotknę używek to na pięćdziesiąt procent sczeznę

Niebo niebieskie, a chmury białe, trawa za to zielona
Woda przezroczysta, to moje marzenia, że tylko marzenia szkoda
Ale coś za coś, w zamian za szarość mogę w końcu wyjść na miasto
Na swoje nieszczęście nie mam dokąd pójść, dlatego wolałbym światło

Ciemno i zimno, wieje i pada, mam pełny pakiet doświadczeń
Mamy sierpień i dwanaście stopni, bóg pogody dzisiaj popił strasznie
Ja ledwo po pracy, jeden dzień wolnego, więc dlaczego wychodzę nie wiem
I obym wrócił dzisiaj do domu, chyba że weźmiesz mnie do siebie

Lepiej brzmi pod melodię, którą mam w głowie. Wie ktoś, jak coś tanio nagrać?
Trochę a trochę ale na pewno którą będę od dziś sobie tagował

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Pokaż więcej komentarzy (2)