Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Książki

Kategoria: Literatura

  • 826 członków
  • 9225 wpisów

Lider

w Książki

1piorunów

1320 + 1 = 1321

Tytuł: Ukryte na widoku

Autor: Jeffrey Archer
Seria: Wiliam Warwick - Tom2

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Rebis

Format: audiobook

Liczba stron: 312

Ocena: 8/10

Po przeczytaniu "Nic bez ryzyka" miałem ochotę na więcej przygód Warwicka. Jeffrey Archer stworzył sympatycznego bohatera, któremu zdecydowanie bliżej do eleganckiego brytyjskiego dżentelmena niż zgorzkniałego detektywa z problemem alkoholowym. Drugi tom nie tylko utrzymuje poziom poprzednika, ale moim zdaniem jest od niego jeszcze lepszy.

William, który jako jedyny w rodzinie prawników postanowił stanąć po drugiej stronie sali sądowej, trafia do wydziału zajmującego się przestępczością narkotykową. Jego nowym celem jest Assem Rashidi, tajemniczy baron narkotykowy znany jako Żmija, kontrolujący znaczną część londyńskiego rynku. Problem w tym, że choć wszyscy wiedzą o jego istnieniu, prawie nikt nie wie, jak wygląda i jak się do niego dostać.

A złapanie człowieka, którego nikt nie potrafi rozpoznać, jest jednak pewnym utrudnieniem w pracy policjanta.

Równolegle powraca Miles Faulkner, w pakiecie z żoną, z która już na całego drą koty o resztki majątku, jaki im zostały. Miles jest przekonany, że odpowiednio duża suma pieniędzy potrafi rozwiązać każdy problem, a jego głównym problemem jest interesujący się nim wymiar sprawiedliwości. Tym razem jednak William zamierza wykorzystać jego zainteresowanie narkotykami, żeby wreszcie doprowadzić go przed oblicze sądu i nie dać mu się wykpić wyrokiem w zawieszeniu, na który został skazany w I tomie.

I właśnie to podoba mi się w tej serii najbardziej. Archer nie zapomina o swoich bohaterach po zakończeniu poprzedniego tomu. Wątki powracają, relacje się rozwijają, a antagoniści dalej dają o sobie znać. Dzięki temu nie mam wrażenia, że czytam kolejną niezależną zagadkę kryminalną, jak to ma miejsce w innych seria, ale obserwuję fragment znacznie większej historii. I po rozpoczęciu III tomu mogę śmiało powiedzieć, że ten motyw jest dalej kontynuowany.

Ciekawym aspektem historii są sądowe potyczki. Rodzina Warwicków ponownie ma okazję pokazać, że znajomość prawa bywa równie skuteczną bronią jak policyjna odznaka. William może i zdecydował się na inną ścieżkę kariery, ale od rodzinnego dziedzictwa tak łatwo nie ucieknie. Zwłaszcza gdy ojciec i siostra mogą pomóc mu zamknąć za kratkami człowieka, którego tak bardzo chciał złapać.

Do tego dochodzi życie prywatne Williama i przygotowania do ślubu z Beth. Oczywiście nawet tak ważne wydarzenie nie może przebiec całkowicie spokojnie, szczególnie kiedy po Londynie chodzą ludzie, którzy mają z naszym bohaterem rachunki do wyrównania.

W porównaniu z I tomem akcja jest bardziej dynamiczna, a sama historia lepiej korzysta z już narysowanych bohaterów. Mamy policyjną obserwację, informatorów, przestępcze układy, rozprawy sądowe i kilka naprawdę udanych zwrotów akcji. Wszystko to podane w charakterystycznym dla Archera stylu - lekko, szybko, z humorem i bez niepotrzebnego epatowania brutalnością.

Nie jest to może kryminał szczególnie realistyczny. William nadal ma wyjątkowe szczęście do spotykania właściwych ludzi we właściwym momencie, dowodów, które się wręcz materializują przed nim, a niektóre wydarzenia układają się niemal zbyt idealnie.

"Ukryte na widoku" utwierdziło mnie w przekonaniu, że William Warwick to bohater, o którym chcę czytać więcej, ale na szczęscie mam w zanadrzu kilka kolejnych tomów.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

1319 + 1 = 1320

Tytuł: Pierwiastek kwadratowy z człowieka

Autor: William Tenn

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Phantom Press

Format: książka papierowa

Liczba stron: 223

Ocena: 6/10

Solidny zbiorek opowiadań amerykańskiego pisarza. Znajdziemy tu zarówno typowe hard SF o eksploracji kosmosu, jak i opowieść grozy czy teksty o współczesnych czarownicach albo robocie-komiku.

Wszystkie opowiadania przepełnione specyficznym humorem, w starym dobrym stylu złotego wieku SF - seksistowskie i konserwatywne, wypełnione uroczym retrofuturyzmem, a przy tym proste i czytelne bez zbędnych "ozdobników", co sprawia że połyka się je błyskawicznie.

Najlepsze opowiadania to:

"Wenus jest planetą mężczyzn" - w przyszłości większość mężczyzn opuściła nasz glob celem kolonizacji kosmosu. Społeczeństwo ziemi zostało silnie sfeminizowane, kbiety rządzą światem a nieliczni pozostali chłopcy i mężczyźni nie mają prawa głosu. Znalezienie męża graniczy z cudem, wobec czego dla mieszkanek Ziemi organizowane są komercyjne loty na inne planety, gdzie mężczyzn jest wielu. Zderzenie dwóch kontrastujących światopoglądów rodzi komiczne reperkusje.

"Ten" - grupka niezidentyfikowanych osób dodaje LSD do miejskich wodociągów w Nowym Jorku. Szaleństwo, chaos, surrealizm i psychodelia :smiley:

Najsłabszym ogniwem okazał się z kolei tekst pod tytułem "Kłopotliwy ładunek", zaczynające się buntem załogi statku kosmicznego, trochę jak w "Wyspie Skarbów", ale potem skręciło w dziwną stronę pogrążając się w chaosie a samo zakończenie okazało się bardzo dziwne i bez większego sensu. Na szczęście pozostałe teksty są całkiem dobre, autor cechuje się nielichą wyobraźnią. Warto spróbować - za całość solidna 6.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

@trixx.420 Chyba czytałem daaawno temu. Jest tam może opowiadanie o załodze małego statku, badającego planetę? Wydaje się idealna do rozwoju, bujna flora tylko z jakichś zagadkowych powodów brak fauny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Autorytet

w Książki

20piorunów

1318 + 1 = 1319

Tytuł: Solaris

Autor: Stanisław Lem

Wydawnictwo: Interart

Format: ebook

Liczba stron: 198

Ocena: 8/10

Urlop to jak zawsze czas na czytanie książek, zwłaszcza ten który właśnie się zakończył a spędzony w dużej mierze na podróżach więc warunki były sprzyjające i pyknąłem 5 pozycji xD

Na pierwszy ogień wybrałem klasykę czyli Solaris Lema. Miałem jakieś małe romanse z jego twórczością ale jedyne co ukończyłem (a i to nie w całości) to pamiętniki pilota Pirxa, które zapamiętałem jako lekturę dość trudną i toporną. Sięgnąłem więc po jeden z jego największych "hitów" no i nie zawiodłem się. Bezspojlerowo książka opowiada perypetie naukowca który przybywa na tytułową planetę Solaris celem kontynuowania badań nad ową planetą w założonej przez ludzkość ruchomej stacji planetarnej. Z racji mizernych efektów dotychczasowych badań stacja ta jest dość zapomniana, można by rzec zapuszczona a obsługują ją zaledwie trzy osoby.

Czyta się to naprawdę nieźle, retrofuturyzm Lema który cechuje książki Sci Fi powstałe kilka dekad temu nie jest zbyt męczący bo i też nie on stanowi tutaj głównej osi fabuły. Jest za to dość sporo mocno technicznych opisów świata Solaris i musiałem nieźle się nagimnastykować żeby wyobrazić sobie struktury tych mimoidów, symetriad i innych dziwności. Jednym zdaniem można ją podsumować że jest to bardzo nietypowa książka o kontakcie z obcą... inteligencją, bo raczej nie cywilizacją, podlana sporą ilością psychologicznych wkrętów.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to dialogi, nie wiem czy specjalnie są takie drętwe żeby pasowały do reszty książki czy po prostu Stasiek nie umie w dialogi (przekonam się pewnie jak sięgnę po kolejne pozycje) ale w większości wyglądały one mniej więcej tak:

- A Ty wiesz?

- Co?

- No że ten...

- Wiem

I teraz sobie myślę że to jest zrobione specjalnie bo cała książka jest jakby jednym wielkim niedopowiedzeniem, wyjaśnia niektóre rzeczy dość szczątkowo a inne może i zbyt dogłębnie. Zakończenie jest otwarte na interpretacje i większość wątków jest praktycznie nie zamknięta. Jak dla mnie jest to spoko, ale no nie każdemu się to może spodobać. Książka nieco trudniejsza i bardziej dla fanów hard Sci Fi, ale zdecydowanie rozbudziła mój apetyt na więcej Lema.

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1317 + 1 = 1318

Tytuł: Uczta dla wron. Sieć spisków

Autor: George R.R. Martin

Tłumacz: Michał Jakuszewski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375069907

Liczba stron: 528

Ocena: 9/10

Przez całą pierwszą część zastanawiałem się, dlaczego Martin nie napisał ciągu dalszego przygód moich ulubionych bohaterów (Tyriona i Jona). Wyjaśnienie znajduje się na końcu drugiej części - chciał przedstawić „całe” historie postaci, żeby nie urywać ich w połowie. Chociaż w przypadku Brienne i Cersei zdecydowanie tak zrobił.

Pieśń rozrosła się do tego stopnia, że ten tom, podzielony na dwie części, i następny, również podzielony na dwie części, rozgrywają się mniej więcej w tym samym momencie. No nie udałoby się upchnąć tego wszystkiego w jednym tomie, co jest zrozumiałe, i co niestety prowadzi do tego, że napisanie kolejnych jest pewnie mocno utrudnione. Chociaż w dobie AI, które mogłoby pomóc przy organizacji notatek i sprawdzaniu, czy autor przypadkiem nie pomylił jakichś faktów, Martin mógłby się pokusić o dokończenie historii.

Ponownie przyszło mi się zachwycać, jak autor sprawnie potrafi przedstawić różne charaktery i perspektywy. Szczególnie dobrze wyszło mu to w wątku Cersei, która stworzywszy swoją sieć spisku, sama się w nią zaplątała. Myślała, że jest „synem” swojego ojca, ale mocno się przeliczyła.

Uwielbiam Martina także za masę drobnych sugestii, szczegółów, które pozornie nie mają znaczenia, a okazują się bardzo ważne. Chociażby przepowiednia, którą otrzymała Cersei - kobieta była na tyle pewna swojej interpretacji, że nie brała żadnej innej pod uwagę. Na przykład, że młodszym bratem, który doprowadzi do jej śmierci, na pewno jest Tyrion, a równie dobrze może to być Jaimie, który urodził się parę minut po siostrze.

Mimo że nie przepadam za nią, to jej wątek był najciekawszy spośród innych obecnych w tej części.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba3piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk

Chociaż w dobie AI, które mogłoby pomóc przy organizacji notatek i sprawdzaniu, czy autor przypadkiem nie pomylił jakichś faktów, Martin mógłby się pokusić o dokończenie historii.

AI agenta nie odpali na MS-DOSie i to jeszcze bez dostępu do internetu :v Bo na takim sprzęcie Martin pisał do tej pory ASOIAF.

A obawiam się, że powodem niedokończenia serii niestety nie jest "chaos wątkowy" a fakt, że wszyscy już znają zakończenie (o którym GRRM wypowiadał się że jest "właściwe"), a odebrane zostało fatalnie XD Oczywiście cała droga do punktu finalnego pewnie byłaby inna, motywy i przyczyny wydarzeń też, ale koniec końców miałoby się skończyć tak samo.

Chłop stracił wenę ¯\\(ツ)/¯
Ja tam spodziewam się Wichrów Zimy innego autora (kiedy, o ile, dojdzie do przekazania praw autorskich...), a zdecydowanie bardziej liczę na kolejne opowiadania o Dunku, bo tej historii jeszcze w pełni nie znamy :grinning:

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Dom Wydawniczy REBIS ogłasza następny dodruk ze świata Diuny. "Mentaci Diuny" Briana Herberta i Kevina J. Andersona wracają do księgarń 3 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą ma 600 stron, w cenie detalicznej 119 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Wygrana wojna z myślącymi maszynami uratowała ludzkość, ale też postawiła ją w trudnej sytuacji – kuleją wszystkie dziedziny, w których dużą rolę odgrywały komputery.
Na niechęci do zaawansowanej technologii zyskuje Szkoła Mentatów, w której ludzie uczą się technik mentalnych dawniej zarezerwowanych dla maszyn. Gilbertus Albans, założyciel szkoły, balansuje jednak na cienkiej linie – przeciwnicy technologii nie przebaczyliby mu przywiązania do robota Erazma, którego pamięć wciąż przechowuje.
Przywódca tych fanatyków, Manford Torondo, zagraża – jak wcześniej maszyny – wszystkim. I wszyscy muszą podjąć wyzwanie, bo inaczej ludzkość na zawsze pogrąży się w mrokach niewiedzy...

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

       

Gruba ryba1piorunów

@Whoresbane kurde, ta seria ma tyle książek, wątków, a ten świat mnie tak pociąga, żeby go bardziej poznać i wsiąknąć, ale jednocześnie jakbym miał zacząć czytać kolejną kobyłę, której akcja dzieje się x tysięcy lat wcześniej/później i w trakcie książki też skacze jak szalona, to mi się odechciewa XD Przynajmniej takie są moje odczucia w głównej serii, a póki jej nie skończę nie chciałbym się zabierać za te wszystkie poboczne.

W skali "makro" niesamowity świat i jego ewolucja, w skali akcji książkowej wydziwione i momentami okrutnie nudne XD

Gwiazdor0piorunów

@Oczk nie przeczytałem wszystkich tych dodatkowych opowiadań, ale jeśli jakościowo podchodzą pod jihad butlerianski to szkoda czasu i nie ma czego żałować :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

Cytat na dziś:

Bezam Planter wpatrywał się w stos monet na stole. Gardło Dibbler przesunął dłonie i stos stał się nieco mniejszy, ale wciąż pozostał największym stosem monet, jaki Bezam Plan ter w życiu widział - to znaczy na jawie.

Terry Pratchett, Ruchome obrazki

Lider

w Książki

15piorunów

1316 + 1 = 1317

Tytuł: Nic bez ryzyka

Autor: Jeffrey Archer
Seria: Wiliam Warwick - Tom1

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Rebis

Format: audiobook

Liczba stron: 336

Ocena: 8/10

Twórczość Archera zacząłem doceniać niestety po jego śmierci. O serii z Wiliamem Wawickiem wiedziałem tylko tyle, że pierwszy tom jest dostępny co najwyżej na chomiku, ale pozostałe są już obecne na niemal wszystkich platformach.

W rodzinie Warwicków przyszłość zawodowa wydawała się właściwie przesądzona. Ojciec jest cenionym prawnikiem, siostra właśnie wkroczyła na tę samą ścieżkę kariery, a przed młodym Williamem otwierają się drzwi do świata sal sądowych, paragrafów i całkiem przyzwoitych zarobków. Problem w tym, że William postanawia zostać policjantem.

Uznał, że skoro cała rodzina zajmuje się bronieniem przestępców, to ktoś powinien wreszcie zacząć łapać tych, których ojciec i siostra będą później bronić.

I właśnie tak rozpoczyna się "Nic bez ryzyka", pierwszy tom serii Jeffreya Archera o Williamie Warwicku, młodym policjancie, który zamiast korzystać z rodzinnych znajomości, zaczyna karierę od patrolowania londyńskich ulic. Z czasem trafia do Scotland Yardu, gdzie jego zainteresowanie sztuką okazuje się bardzo przydatne podczas śledztwa dotyczącego kradzieży bezcennego obrazu Rembrandta.

Na drodze Williama staje Miles Faulkner, niezwykle bogaty kolekcjoner sztuki, dla którego posiadanie drogocennych obrazów jest równie ważne jak umiejętność omijania prawa. Jeszcze ciekawsza okazuje się jednak jego żona Christina. Małżeństwo Faulknerów zdecydowanie nie należy do udanych, a ich wzajemne relacje coraz bardziej przypominają wojnę, w której amunicją są prawnicy, pieniądze i kolekcja dzieł wielkich mistrzów.

Bo przecież można się rozwieść jak cywilizowani ludzie, ale po co, skoro można jeszcze powalczyć o kilka Rembrandtów?

To właśnie ten wątek podobał mi się najbardziej. Obserwowanie bogatego małżeństwa, które próbuje przechytrzyć siebie nawzajem, wykorzystując przy tym Williama, prawników i kolejne fortele, jest momentami znacznie ciekawsze niż samo śledztwo. Szczególnie że żadna ze stron nie zamierza łatwo odpuścić, a granica między współpracą z policją, a realizowaniem własnych interesów, bywa wyjątkowo cienka.

Archer bardzo sprawnie łączy klasyczny kryminał z powieścią obyczajową i prawniczą. Oprócz poszukiwania skradzionego obrazu dostajemy pierwsze kroki Williama w policji, jego relacje rodzinne, romans z Beth Rainsford oraz sporo sądowych potyczek. Te ostatnie wypadają szczególnie dobrze, zwłaszcza kiedy do głosu dochodzą członkowie rodziny Warwicków.

Nie jest to oczywiście kryminał, który próbuje wymyślić gatunek na nowo. Niektóre wydarzenia układają się zaskakująco wygodnie, bohaterom zdarza się mieć wyjątkowe szczęście, a całość momentami przypomina bardziej elegancką przygodę niż brutalną policyjną rzeczywistość. Ale totalnie mi to nie przeszkadzało, powiem więcej, miałem ochotę na właśnie taką książkę. Prostą, łatwą, lekko humorystyczną z delikatnie zarysowanym wątkiem kryminalnym.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 195/128

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

25piorunów

1315 + 1 = 1316

Tytuł: Echoes of Eternity

Autor: Aaron Dembski-Bowden

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 560

Ocena: 9/10

“We who are about to die, salute you”

VII część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra

Ostatnie bastiony wokół Sanctum Imperialis padają jeden po drugim. Pozostali lojaliści pod wodzą Sanguiniusa gromadzą się przed Eternity Gate by utworzyć ostatnią linię obrony przed zbliżającą się hordą Mistrza Wojny i żądnego krwi Angrona.

“Echoes of Eternity” jest powieścią wykorzystującą romantyczny archetyp Termopil. Opowiada zarówno o poświęceniu i bohaterstwie obrońców, jak też strachu i żalu za utraconą przyszłością. Uwarunkowana genetycznie niezłomność Astartes kontrastuje z ludzkimi reakcjami i obserwacjami m.in. kapitan Sarrin czy Arkhana Landa (tak, ten od Land Raiderów). Autor unikał globalnej perspektywy i całą historię przedstawił z punktu widzenia kilku postaci, których pogląd na całokształt wojny jest ograniczony, co nadaje wydarzeniom unikalny i bardzo osobisty charakter.

Z całą pewnością Aaron Dembski-Bowden jak nikt inny potrafi pisać o XII Legionie. Rewelacyjnie posłużył się zabiegami językowymi, aby oddać utratę poczytalności/świadomości pod wpływem Gwoździ Rzeźnika, a nieszczęśliwy bromance Amita i Kargosa okazał się równie dobry, a może nawet lepiej napisany niż Kharna i Argel Tala.

Książka zawiera również obszerne i wartościowe retrospekcje dotyczące Sanguiniusa: jego pierwsze spotkanie z Imperatorem i z własnym legionem oraz początki IX Legionu. Te fragmenty uświadamiają czytelnika jak perfekcyjnie Sanguinius odgrywa swoją rolę w Herezji Horusa, a jednocześnie jak bardzo nie pasowałby do świata 40k.

Trafiły się również małe wpadki, gdzie autor pomieszał kilka detali i dziwię się, że to opuściło biurko edytora. Arkhan Land w pewnym momencie określa Rogala Dorna jako “The Fourth Primarch“ i nie wydaje się to być formą złośliwości (Dorn jest siódmy, a czwartym jest rywal Dorna - Perturabo). Ponadto poprzestawiał pary walczące na słynnej arenie na pokładzie Zdobywcy w stosunku do “Zdrajcy”.

Niby nie ma to wielkiego znaczenia, ale przecież skoro sam napisał obie książki, to mógłby być konsekwentny.

Mimo drobnych potknięć uważam, że jest to jedna z najlepszych pozycji Herezji Horusa.

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Cytat na dziś:

Sierżant Colon i kapral Nobbes z Nocnej Straży przyjaźnie dzielili się skrętem pod bramą; robili to, z czym Nocna Straż radzi sobie najlepiej - pilnowali, żeby było im sucho i ciepło, i trzymali się jak najdalej od możliwych kłopotów.

Terry Pratchett, Ruchome obrazki

Fanatyk

w Książki

15piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Znak zapowiada nową książkę Normana Daviesa. "Historiomachia. Bitwy o historię" ma zaplanowaną premierę na 28 października 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą zawiera 480 stron, w cenie detalicznej 99,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Zadaniem historyka jest opowiadać o przeszłości, by powtarzano dobro, a zła unikano.

Im większy niepokój ogarnia świat, tym częściej zapomina się słowa Cycerona, który historię nazywał nauczycielką życia. Politycy, generałowie i zwykli ludzie nie wyciągają wniosków z przeszłości. Historia nabiera rozpędu i coraz bardziej lubi się powtarzać – szczególnie, gdy na scenę wchodzą dyktatorzy rozgrywający kolejne akty totalitaryzmów i konfliktów.

Pochylając się nad bolesnymi wątkami polskiej historii, Norman Davies dowodzi, jak bardzo okupacja niemiecka czy rzeź wołyńska wpływają na relacje z naszymi zachodnimi i wschodnimi sąsiadami. Podkreśla, że budowanie przyszłości bez zrozumienia przeszłości i przebaczenia nie jest możliwe, a konflikty międzynarodowe powinny być rozwiązywane w zaciszu gabinetów dyplomatycznych.

Historiomachia. Bitwy o historię stawia pytania o to, czy historia była i czy nadal jest nauczycielką życia. Drogowskazami ku nadziei są Wrocław, który mimo wojennej traumy odrodził się niczym feniks z popiołów, a także muzyka Fryderyka Chopina – zachwycająca kolejne pokolenia bez względu na podziały polityczne czy kontynentalne.

Historiomachia zawiera niepublikowany wcześniej pamiętnik Normana Daviesa z jego podróży do Moskwy w roku 1963.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Fenomen

w Książki

12piorunów

1314 + 1 = 1315

Tytuł: Czwarty protokół

Autor: Frederick Forsyth

Kategoria: kryminał thriller

Format: ebook

Ocena: 8/10

Dosyć dobra choć trochę popsuta przez treści polityczne na temat partii w UK - ominąłem te strony bo nic specjalnego nie wnosiły dla reszty wydarzeń . Zakończenie spoko - trzymało w napięciu do końca - choć chyba nigdy nie doczekam się książki w którym

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Książki

18piorunów

1313 + 1 = 1314

Prywatny licznik: 33+1=34

Tytuł: Spojrzenie wstecz. Rozmowy

Autor: Justyna Dąbrowska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375364521

Liczba stron: 168

Ocena: 8/10

Bardzo lubię czytać rozmowy ze starszymi, inteligentnymi ludźmi. Nie mówię, że ich słowa są jakąś wyrocznią, w którą trzeba ślepo wierzyć, ale że pozwalają pokazać nieco inne perspektywy na rzeczy, które z ich punktu widzenia są istotne. A że w tej książce autorka porusza sprawy fundamentalne, takie jak życie, miłość i przemijanie, to czytanie tych króciutkich (~10-15 stronicowych) rozmów było bardzo przyjemne i z poczuciem bardzo dobrze spędzonego czasu.

Rozmówcy, pomijając że byli w podeszłym wieku (nawet jak na standardy hejto), to byli bardzo różnorodni, zarówno w kwestii podjętych ścieżek w życiu (acz wszyscy byli bardzo wykształconymi ludźmi), jak i w kwestii wyznawanych poglądów. Jestem pewny, że będę do tej książki wracał jeszcze nieraz, szczególnie w momentach, kiedy będę miał jeszcze jakieś poważniejsze kwestie do przemyślenia.

Mistrz

w Książki

20piorunów

1312 + 1 = 1313

Prywatny licznik: 32+1=33

Tytuł: Aglo. Banką po Śląsku

Autor: Zbigniew Rokita

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383674445

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Lubię podróże z panem Rokitą po Śląsku. Poprzednim razem w Kajś odbyłem podróż w przeszłość rodziny autora, tym razem wsiadłem wraz z nim do banki nr 7 i udałem się przez całą Aglomerację ze wschodu na północy zachód, od katowickiego Zawodzia po centrum Bytomia.

Tyle, że nie jest to jedynie podróż w sensie geograficznym, ale również historycznym - bo na niektórych przystankach na trasie autor nie tylko opisuje teraźniejszość za oknem, ale lubi też wracać do ważnych wydarzeń z wieku XX które działy się w okolicy. Dzięki temu widzimy naprawdę dużą różnorodność regionu i ludzi, których szczególnie z zewnątrz lubimy określać jednym słowem.

Tak więc mamy tu opowieść o lokalnym artyście, wielu muralach, charakterystycznych osiedlach, budynkach czy pomnikach, ale również o języku, pochodzeniu czy stosunku do Polski. Bardzo doceniam, że autor jest otwarty w swoich słowach i myślach, do tego stopnia, że wraz z kolejnymi etapami podróży potrafi też przyjrzeć się swoim poglądom i je skrytykować - widać, że książka i będąca jej podłożem droga przysłużyła się też czemuś autorowi.

Jedną z moich ulubionych czynnościach przy czytaniu takich książek jest wędrowanie wraz z autorem. Nie mogłem tego zrobić na miejscu, "towarzyszyłem" mu jedynie poprzez Google Maps. Jednak zdecydowanie mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przejechać całą trasą Siódemki w towarzystwie pana Rokity

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

9piorunów

Dawno nic nie przyszło, no to jest mała dostawa

Mistrz3piorunów

@WujekAlien widzę, że seria z ArtRage weszła 😛

Mistrz3piorunów

@WujekAlien

Bolesław Kędzierzawy

Historia terroryzmu. Od starożytności do Da’isz

Konrad Mazowiecki

Mieszko II

Rewolucja husycka. Krótka historia

Sunnici i szyici. Dzieje sporu

Zwycięstwa i porażki. Chiny w czasach Czang Kaj-szeka 1887–1975

Zygmunt I Stary

+nowości z serii Proza Dalekiego Wschodu

Nie jest łatwo...

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Książki

12piorunów

1311 + 1 = 1312

Tytuł: O objętości czasu - Tom 2

Autor: Solvej Balle

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: ebook

Liczba stron: 272

Ocena: 8/10

Pierwszy tom "O objętości czasu" pozostawił mnie z poczuciem sporego niedosytu. Świetny pomysł na pętlę czasową, interesująca bohaterka, ale zdecydowanie zbyt mało wykorzystanych możliwości. Na szczęście w drugiej części Solvej Balle zaczyna wreszcie rozwijać swoją historię w kierunku, na który liczyłem. I od razu zrobiło się znacznie ciekawiej.

Tara Selter nadal tkwi w 18 listopada. Każdego dnia świat budzi się do tej samej rzeczywistości, podczas gdy dla niej mijają kolejne tygodnie i miesiące. Zmienia się jednak coś znacznie ważniejszego, podejście samej bohaterki do swojego położenia.

Tara powoli zaczyna rozumieć, że prawdopodobnie nie wydostanie się z pętli, po zatoczeniu kręgu 1 roku, straciła już nadzieję. Że nie ma żadnego prostego rozwiązania, tajemniczego mechanizmu, który wystarczy odkryć, ani określonej liczby powtórzeń, po których wszystko wróci do normy. Być może już na zawsze pozostanie w 18 listopada. Zamiast nieustannie walczyć z tą myślą, zaczyna więc zastanawiać się, jak właściwie można w takich warunkach żyć.

Jednym z najciekawszych motywów jest tęsknota za porami roku. Dla nas ich zmienność jest czymś zupełnie naturalnym. Zima ustępuje wiośnie, później przychodzi lato, jesień i wszystko zaczyna się od nowa. Tara zostaje tego pozbawiona. Nie zobaczy pierwszego śniegu, jeśli nie padał 18 listopada. Nie doczeka wiosennego przebudzenia przyrody ani długich letnich wieczorów. Ale przecież 18 listopada nie wszędzie wygląda tak samo.

I właśnie to odkrycie otwiera przed nią zupełnie nowe możliwości. Tara zaczyna podróżować, szukając miejsc, w których jej niekończący się dzień przypomina inne pory roku. Gdzieś może znaleźć zimowy krajobraz, gdzie indziej letnie słońce, a jeszcze gdzieś indziej scenerię kojarzącą się z wiosną lub jesienią. Swoje obserwacje zapisuje w dzienniku pór roku, próbując w ten sposób odzyskać choć część naturalnego rytmu życia.

Bardzo spodobał mi się ten pomysł. Bohaterka, która teoretycznie została uwięziona w jednym dniu, odkrywa, że nadal może doświadczać zmienności świata. Nie może przesunąć kalendarza do przodu, ale może zmienić miejsce, z którego na niego patrzy.

Przełomowym wydarzeniem okazuje się jednak kradzież. Nieznany napastnik na rowerze wyrywa Tarze torbę i odjeżdża. Kobieta odzyskuje swoje rzeczy "kolejnego" dnia, ale w portfelu brakuje gotówki, a przede wszystkim znika jej dziennik pór roku. Pozornie zwyczajny incydent nabiera szczególnego znaczenia w rzeczywistości, w której niemal wszystko można przewidzieć.

W drugim tomie powraca również motyw rzymskiej monety, którą Tara otrzymała od znajomych. Bohaterka zaczyna interesować się jej historią, a następnie podąża tropem Cesarstwa Rzymskiego. To kolejny interesujący kierunek, bo w świecie pozbawionym przyszłości przeszłość okazuje się czymś, czego nadal można poszukiwać i co można odkrywać.

I właśnie takich pomysłów zabrakło mi w pierwszej części.

Bohaterka też w końcu rozumie to, o czym pisałem w 1 tomie i w komentarzu pod nim - czyli, że konsumuje nieowdracalne zasoby świata:

Znajduję supermarkety i delikatesy z produktami, które pod koniec dnia mają zostać wyrzucone, piekarnie z chlebem, który nie został sprzedany. Jeśli czas jest zbiornikiem, oznacza to, że może zostać opróżniony, a jeśli nie będę ostrożna, niedługo dostrzegę własne ślady w mieście, rzeczy, które zostaną zużyte, puste sklepowe półki, grasującego potwora, bestię w akcji, krwiste ślady drapieżnika.
Próbuję to ukryć, ale doskonale o tym wiem. Jestem potworem, który pożera swój świat. Należy powiedzieć to wprost. Mogę jeść resztki, mogę cały dzień chodzić głodna, mogę krążyć z miejsca na miejsce i zostawiać po sobie jak najmniejszy ślad, mogę rozproszyć zakupy, wybierać w Café Möller te puszki z herbatą, które są najpełniejsze, ale wszystko to jest próbą ukrycia prawdy, pomniejszenia potwora. Wiem o tym. W pewnym momencie się to skończy. Opróżnione puszki, puste garnki. Nie da się tego ukryć. Jestem potworkiem w złotej klatce.

Zakończenie tomu również bardzo mi się podobało (uwaga spoiler do 2 i 3 tomu):

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Prószyński i S-ka przedstawia noworoczne wznowienie. "Holly" Stephena Kinga trafi do księgarń 14 stycznia 2027 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 560 stron, w cenie detalicznej 65 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Gdy Penny Dahl zwraca się do agencji Uczciwi Znalazcy z prośbą o pomoc w odnalezieniu córki, Holly Gibney najchętniej odpuściłaby tę sprawę, gdyby nie coś w głosie zdesperowanej klientki. Holly jeszcze nie wie, że niedaleko od miejsca, gdzie zniknęła Bonnie Dahl, mieszka małżeństwo emerytowanych profesorów. Z pozoru są typowymi przedstawicielami klasy średniej, zakochanymi w sobie staruszkami, jednak za drzwiami doskonale utrzymanego domu skrywają potworny sekret. Holly będzie musiała wykorzystać wszystkie swoje zdolności, by przechytrzyć bezwzględną i szalenie przebiegłą parę i odkryć makabryczną prawdę.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Cytat na dziś:

Gardło głęboko wciągnął do płuc miejskie powietrze. Prawdziwe powietrze. Trzeba by daleko szukać, żeby znaleźć powietrze prawdziwsze niż w Ankh-Morpork. Oddychając nim, czuło się, że inni od tysięcy lat robili to samo.

Terry Pratchett, Ruchome obrazki

Fanatyk

w Książki

21piorunów

1310 + 1 = 1311

Tytuł: Miasto na Marsie. Czy możemy skolonizować kosmos, czy powinniśmy to robić i czy naprawdę mamy to dobrze przemyślane?

Autor: Zach Weinersmith, Kelly Weinersmith

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Insignis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368352153

Liczba stron: 573

Ocena: 8/10

Książka obdzierająca ze złudzeń, że za naszego życia zaczniemy kolonizować Księżyc, Marsa czy inne planety (nie mówię o stacjach badawczych!).

Poruszone są tu praktycznie wszystkie najważniejsze kwestie. Od jedzenia, wydalania czy seksu w kosmosie. Braku wiedzy jak na ludzkie ciało będzie oddziaływać długotrwałe przebywanie w kosmosie.

Szereg niebezpieczeństw, które się czają aby nas zabić gdy wychylimy się poza ziemską magnetosferę.

Typy potencjalnych baz i jak wiele z nich to tylko mrzonki, niedostępne przy obecnych technologiach.

Wszystko okraszone zabawnymi rysunkami jednego z autorów (kreskę możecie kojarzyć z https://www.smbc-comics.com/).

Lekko nudniejszy rozdział związany z kwestiami prawnymi. Aczkolwiek bardzo ważny jeśli się zastanawiamy czy w kosmosie mogą powstać nowe niezależne państwa.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Koneser2piorunów

Już Sagan 40 lat temu napisał że brak magnetosfery na Marsie czyni wszelkie próby zasiedlenia plonnymi bo przez wiatr słoneczny ucieka atmosfera a co do perspektyw ekspansji to czy autor ocenił ile lat potrzeba aby potrzebne technologie się wydevelopowaly, obstawiam ~200, o ile się nie podusi y do tego czasu z braku zasobów

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Książki

26piorunów

1309 + 1 = 1310

Prywatny licznik: 31+1=32

Tytuł: Historia makaronu w dziesięciu daniach. Od tortellini do carbonary

Autor: Luca Cesari

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324084159

Ocena: 7/10

Książka, która ma być prezentem dla ukochanej na urodziny. No ale jak tak leżała i kusiła... (wyjątkowo książka, nie ukochana, której przez weekend nie było akurat) - proszę Jej o tym nie mówić xD

Nie zaskoczę o czym jest ta książka - autor wykonał fantastyczną robotę badając źródła pisane w poszukiwaniu pochodzenia poszczególnych dań makaronowatych jak i sprawdzając, na ile autentyczne są te "jedyne i autentyczne" przepisy wywodzące się z włoskiej tradycji. No i cóż, ani zdecydowanie nie są jedyne, ani zdecydowanie nie są autentyczne xD Zdecydowana większość obecnych ustalonych przepisów wywodzi się z pierwszej połowy XX wieku, nie wspominając już nawet o fettuccine alfredo czy spaghetti bolognese, których najpewniejszym źródłem są włoscy imigranci w USA. Ba, nawet takie "zbrodnie" jak śmietana w carbonarze ma swoją historię 😉 Natomiast lazania (językowo związana z naszym tortem!) czy gnocchi (acz oczywiście w mącznej formie, jako że ziemniaki są stosunkowo świeżym "wynalazkiem" kulinarnym pochodzącym z Ameryki) mają ładną, wielowiekową tradycję, choć przepisy oczywiście wielokrotnie się na przestrzeni wieków zmieniały.

Książka nie jest dla osób, które nie znają się na włoskiej kuchni - dużo tam kulinarnych sformułowań, które autor w miarę możliwości próbował tłumaczyć, ale nie zawsze się udawało. Zresztą tłumacz zrobił naprawdę fajną robotę, tłumacząc cytowane włoskie przepisy sprzed setek lat za pomocą archaicznego języka - głębokie ukłony za to! Natomiast przeogromny minus jest za brak JAKICHKOLWIEK zdjęć, obrazków, grafik, tabel - nic, zero, null. Wydawałoby się, że to idealna książka do bycia uzupełnioną sferą graficzną, natomiast prawdopodobnie wzorem oryginału nie ma nic. Wielka szkoda.

Podsumowując świetna książka żeby zgarnąć dużo ciekawostek o włoskiej kuchni, ale bariera wejścia jest niestety dosyć duża, a czytanie nie sprawia aż takiej przyjemności, jaką by mogła.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Książki

21piorunów

1308 + 1 = 1309

Prywatny licznik: 30+1=31

Tytuł: Columbine. Masakra w amerykańskim liceum

Autor: Dave Cullen

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367324472

Liczba stron: 636

Ocena: 9/10

Po zeszłotygodniowych wydarzeniach z polskich szkół stwierdziłem, że w sumie mam na półce książkę, która mogłaby pomóc zrozumieć dlaczego do takich ataków dochodzi - mowa o reportażu pokazującym chyba pierwszy największy atak tego typu... który okazał się kompletną porażką, a mimo to niestety zyskał niesamowitą popularność.

Tak, 14 zgonów (+2 sprawców) to naprawdę niewiele w porównaniu do tego, czym atak miał się stać. Na szczęście dla wszystkich, umiejętności Erica Harrisa były zdecydowanie niewystarczające by zbudować działające bomby, które docelowo miały doprowadzić do śmierci nawet ponad 0,5 tys. nastolatków i dorosłych. Mimo tej niewątpliwej porażki, Harris i Klebold stali się "bohaterami" dla wielu nieletnich napastników, którzy próbowali powtarzać ich wyczyny w amerykańskich (i nie tylko) szkołach.

Książka zaczyna się na kilka dni przed samym zamachem i pokazuje kluczowe godziny doprowadzające do ataku, po czym rzetelnie i dokładnie relacjonuje niecałą godzinę dramatu dziejącego się w szkole... który niedoświadczona w traktowaniu aktywnych strzelców policja niepotrzebnie rozciąga do wielogodzinnej akcji, co doprowadza do śmierci niektórych osób, które mogły zostać uratowane. Następnie przechodzi w zasadzie naprzemiennie do zarówno wydarzeń sprzed zamachu, pokazujących drogę nastoletnich przestępców do zrealizowania swojego planu (a także kto i gdzie zawodził, żeby można było mu zapobiec) jak i wszystkich następstw ataku - zarówno ze strony ofiar i ich rodzin, losu samej szkoły, postępowań władz i służb porządkowych, a nawet zachowania rodziców sprawców, co jest moim zdaniem naprawdę dużym plusem.

Ten brak oddzielenia od siebie przeszłości i następstw ataku jest jedynym i zdecydowanie najpoważniejszym zgrzytem - moim zdaniem dużo lepiej było wyraźniej oddzielić te dwie części, kompozycja niestety niekoniecznie sprzyja płynnemu czytaniu.

Bardzo cieszy mnie, że w książce uwzględniono również stan psychiczny autora, który nie kryje jak trudnym doświadczeniem dla niego było spędzone prawie 9 lat na śledzeniu i zgłębianiu szkolnego dramatu, by móc go w jak najlepszym stopniu oddać czytelnikom.

Zdecydowana polecajka.

Pokaż więcej komentarzy (4)