Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#108stefkow

Fanatyk

w Buddyzm

34piorunów

_Ten, kto nie jest szczęśliwy z odrobiną szczęścia, nie będzie szczęśliwy z jego mnóstwem. (Laozi)_

_Nawet jeśli osiągniesz jakieś szczęście, jak długo jesteś w stanie je utrzymać? (Seung Sahn)_

Pytanie zadanie ostatnio przez @Hoszin: "jak to robicie że jesteście szczęśliwi?" popchnęło mnie do spojrzenia na to pytanie z innej strony, tej, o którą pewnie autor nie pytał. Pozwoliłem sobie napisać szersze opracowanko dotyczące tego, jak widzę to z poziomu mojego mizernego zrozumienia

Według mnie szczęście można osiągnąć tylko wtedy, gdy dotrze do nas, że ono nie istnieje.

Nasze życie polega na nieustannych zmianach. Dziś jesteśmy innymi ludźmi niż byliśmy wczoraj i innymi, niż będziemy jutro. Każdy stan "szczęścia" jest przez to zawsze przejściowy: stan, który dziś jest pożądany, jutro może stać się irytującym. Do tego definiowanie "szczęścia" jako stanu do którego dążymy, definiuje również "nieszczęście" jako stan, którego unikamy. To od razu wpuszcza nas w dualistyczne myślenie i generuje myśli oceniające: "dobrze-źle", "szczęśliwy-nieszczęśliwy". Pułapka tego myślenia polega na tym, że generuje przywiązanie do dążenia albo do utrzymania oczekiwanego, "dobrego" stanu.

Druga szlachetna prawda o cierpieniu mówi: _Cierpienie ma swoją przyczynę, tą przyczyną jest pragnienie_. Dążenie do szczęścia nigdy się nie kończy: jeśli nie można już dążyć do "tego mi jeszcze brakuje", to zawsze pozostaje "oby ten stan się utrzymał". Ta droga nigdy się nie kończy, to koło nie ma końca, a do tego poszukując i dążąc - gubimy to, co najważniejsze "tu i teraz".

"Tu i teraz" to jedyne o czym możemy - w naszej percepcji ograniczonej do czterech wymiarów i kilku zmysłów - powiedzieć, że jest prawdą. Przeszłość już nie istnieje, przyszłość - jeszcze nie istnieje i nie wiadomo czy zaistnieje. Przywiązania, obrazy, nadzieje, które tworzymy w umysłach, odrywają nas od "teraz", wrzucają nas w nurt oczekiwań, analiz, niekończących się "co by było" i "teraz to już na pewno".

Żeby zorientować się jak "teraz" jest, trzeba wysiąść z tego pojazdu, który pędzi w przyszłość na kilka minut-godzin-lat przed chwilą obecną. Przestać myśleć, analizować, katalogować, oceniać. Mistrz Zen Seung Sahn nazywa to umysłem przed-myśleniem. Gdy patrzę na trawę, widzę że jest zielona. Nie myślę o tym, czy mi się podoba, czy nie, czy bym sobie na niej usiadł, czy są w niej kleszcze, czy potrzebuje wody - po prostu: trawa jest zielona, niebo jest niebieskie, jeśli mam chęć usiąść, to siadam.

To jest stan ulotny jak moment zasypiania - gdy zorientujemy się, że zasypiamy, to przestajemy zasypiać. Jest on jednak możliwy do uchwycenia podczas medytacji, gdy wszystko jest sobie samo, życie płynie, zegar tyka, nie ma przywiązań, nie ma "co by było gdyby", nie ma "w razie czego". Jest tylko Teraz.

Sutra Mahaparanirwany (cytowana w "Kompasie Zen") mówi: "_kiedy znika zarówno pojawianie się, jak i znikanie, ten spokój jest błogością_". Ten stan możliwy jest do osiągnięcia po jakimś czasie praktyki, ale - w konsekwencji - również możliwy do utrzymania na co dzień, w ramach praktyki utrzymywania nieporuszonego umysłu.

Czy wobec tego tu się kończy historia? Cyk, medytacja, błogość i hop, żyjemy sobie? Otóż nie: przywiązanie do błogości jest też przywiązaniem, a nie do tego dążymy. Chcemy osiągnąć ten stan i przejść krok dalej: nie chcesz przecież zostać przywiązany do pustki, a funkcjonować w świecie nazwy i formy. Osiągnięcie pustki pozwala wykorzystać ją do powrotu do "tu i teraz", do dalszej pracy nad jednym pytaniem: "kim jestem?". Jeśli nie wiesz nawet kim jesteś, to dlaczego oczekujesz, że wiesz, co da Ci szczęście?

Na koniec cytat z "Kamiennego Mostu":

_Mnich zapytał: "Kim jest mój mistrz?"_

_Chao-chou powiedział: "Chmury unoszą się nad górami, strumienie bezszelestnie wpływają w dolinę."_

_Mnich powiedział: "Nie o to pytałem."_

_Chao chou powiedział: "To natura jest twoim mistrzem. Ty jej tylko nie rozpoznajesz."_

Nie wiem, czy nie zagmatwałem, pewnie tak. Z drugiej strony z Zen jest jak z opisywaniem smaku wody w szklance: mogę opisać jej wszystkie cechy, parametry fizyczne, porównać smak do innych - ale przecież najlepiej jest po prostu podać Ci tę szklankę, zorientujesz się sam(a) gdy się napijesz.

Gdzieś w tym wszystkim jest sens, który trzeba znaleźć samodzielnie - i wtedy będzie jak w pogańskiej Polsce.

Fenomen4piorunów

@Statyczny_Stefek bardzo ładnie opisane. Zwróciłbym jeszcze tylko uwagę, że przywiązujemy się i pragniemy rzeczy, które są nietrwałe i cierpimy, gdy je stracimy. Warto to też sobie uświadomić, że to też prowadzi do cierpienia.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Buddyzm

12piorunów

_Właściwa medytacja oznacza zrozumienie swojej prawdziwej jaźni. Ta droga rozpoczyna się i kończy pytaniem: „Czym jestem?”. To jest bardzo proste nauczanie, i nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Kiedy zadasz sobie bardzo głęboko to pytanie, wtedy pojawia się tylko „nie wiem”._ _Całe myślenie zostaje całkowicie odcięte, i powracasz do swojego umysłu przed myśleniem._ _Jeśli osiągniesz to nie-wiem, już osiągnąłeś swoją prawdziwą jaźń, już powróciłeś do swojej pierwotnej natury, która jest umysłem przed powstawaniem myślenia. W ten sposób osiągasz również swoją właściwą drogę i prawdę, a twoje życie funkcjonuje właściwie, wyzwalając wszystkie istoty od cierpienia. Nazywamy to „przebudź się”. Takie jest doświadczenie prawdziwej medytacji._
_Mistrz Zen Seung Sahn, Kompas Zen_

Czym jest prawda?

Czy jest w przyszłości? Skoro przyszłości nie ma, to i nie ma tam prawdy. Nie ma tam (jeszcze) niczego.

Czy w przeszłości? Zapamiętujemy tylko fragment zdarzeń, często wyraźne emocje lub nasze interpretacje. Proste fakty typu "byłem nad jeziorem rok temu" będą prawdziwe, ale im coś bardziej skomplikowane, tym większa szansa, że to, co było, zaginie gdzieś pomiędzy "jestem prawie pewien" a "coś koło tego". To co było miesiąc temu pamiętamy dobrze, zdarzenia sprzed dziesięciu lat to już jak dawno oglądany film.

Więc pewnie teraz, prawda? Tak. I nie. Znane powiedzenie Zen, które bywa przytaczane w wielu miejscach, brzmi "trawa jest zielona, niebo jest niebieskie". Inne: "Gdy jem, to jem. Gdy idę, to idę." Proste rzeczy, o których nie myślimy są prawdą. Gdy jednak dodajemy do tego myśl, interpretację, skojarzenia - tracimy prawdę i pogrążamy się w myśleniu, analizie, interpretacji. Efektem jest nie prawda - ale film na podstawie prawdy. Główne fakty się zgadzają, ale zostaje trochę miejsca na interpretację autora.

_Oświecenie jest jak księżyc odbity w wodzie: księżyc nie staje się mokry, ani woda się nie mąci._
_Mistrz Zen Dogen_

_--_
Mam nadzieję, że ktoś przynajmniej - po analizie powyższych cytatów i mojego marnego omówienia - będzie miał chwilę ciszy w życiu (zapewne w wannie albo pod prysznicem 😉 ).



Kosmonauta2piorunów

Może ukąszenie świni boli, lecz to rany po leszczynie goją się dłużej.
_Kutang Pan_

Fanatyk

w Buddyzm

7piorunów

_Samo się podpowiedziało po czesku, jo nie chcioł._

W dalszym ciągu wzbogacamy słownictwo @ErwinoRommelo : "Zenový Majster" -> "Mistrz Zen".

Dla tych, którzy przyszli tu po kontent, cytat:
"Praktyka [życie] nie polega tylko na radości i zabawie. Trwając w tym, co trudne, znajdujemy właściwą drogę".

I wreszcie link . Nie jestem obyty z YT, nie wiem czy da się tam wygenerować polskie napisy, oryginał jest po angielsku z czeskimi napisami. Mam nadzieję, że nie będzie to przeszkodą.

Tytuł to "Dlaczego dyscyplina w medytazji zen jest ważna?", ale, od 1:20, zaczyna się robić na tyle ogólnie, że można to odnieść do i


:no_entry_sign::arrow_right: 

Fanatyk

w Buddyzm

7piorunów

Dawno nie było filmowej wrzutki, zatem proszę. Krótko i treściwie.

A skoro ostatnio mi dobrze idzie z zakładanem tagów do czarnolistowania (i motywowania się): :no_entry_sign::arrow_right:

https://www.youtube.com/watch?v=9oLfdGgtjqs

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek dawno nie odwiedzałem tego kanału, z chęcią posłucham. 😉