Brudnema_JajaZawodowiec
24piorunów
@Brudnema_Jaja santo subito na drugie kopyto
@mannoroth papieska fiesta
Brudnema_JajaZawodowiec
24piorunów
@Brudnema_Jaja santo subito na drugie kopyto
@mannoroth papieska fiesta
Brudnema_JajaZawodowiec
10piorunów
@Brudnema_Jaja ale na szkalowanie papierza to jeszcze polorej godzinki
coraz wiecej amatorow pcha sie do zabawy
@Sweet_acc_pr0sa dziękuję
suseuLider
15piorunów
@suseu jak to nie kupiłeś? Nie weźmiesz wielkiego Polaka do ust?
@Dynamiczny_Edek Big Yellow Polack
kurde a powinni robić papieskie w Wadowicach :upside_down_face:
strzepanGruba ryba
30piorunów
Grubo
@strzepan Pierwszy mnie rozjebał xD #crossmemizm
@hellgihad Aliemu bardzo zależy na usłyszeniu czasu przeszłego. Cfaniaczek
gurwa spóźniłem się!!

Komentarz usunięty przez moderatora
@Half_NEET_Half_Amazing dla w0jtyły to za stara, ale magik to by dla niej upadł na głowę
suseuLider
36piorunów
enronGruba ryba
39piorunów363,57 + 12,37 + 21,37 + 12,73 + 1,01 + 22,42 + 1,01 = 434,48
AMBA FATIMA, BYŁA FORMA A JEJ NI MA! xD
W skrócie: noworoczny bieg GPK zaliczony, 23 kilometry i 900 m przewyższeń, zaliczyłem łącznie trzy gleby - w tym dwie kuźwa w jednym miejscu xD Poszło słabo, ale i tak było bosko - bo o to chodzi w bieganiu! :star-struck:
No to mamy nowy rok. Stary zakończyłem papatonem, ale sylwester był intensywny i zakończył się rozwożeniem kolegów syna po domach, potem ogarnianie domu, a potem spańsko tak długie że już trochę nie było jak wygospodarować czasu na papaton. Skończyło się na skromnym minipapatoniku czeskim, który szedł nawet w miarę.
Następnego dnia znowu zaspałem, a że żona szła do pracy to odpuściłem sobie bieganie - ale wieczorem już nie wytrzymałem i musiałem się przebiec. Zabawna sprawa - cały dzień siedziałem w domu przy komputerze, w ciepłych ciuchach, pod kocykiem... i marzłem. Dopiero jak się przebrałem w krótkie ciuchy i zaliczyłem uczciwy papaton, to zrobiło mi się ciepło :zany_face:
Nie wiem czy to była kwestia pełnego brzucha, czy ogólnie świąt, czy też coś tam się ze mną dzieje, ale tętno wyszło dość wysokie, a pod koniec biegu szło mi wyjątkowo słabo. Zakładam, że to raczej kwestia obżarstwa i zapuszczenia się, bo ostatnio robiłem badania i są wzorowe.
Następnego dnia... no cóż, znowu sobie przyspałem, a potem uznałem że w sumie to mam większą ochotę poleniuchować i zjeść śniadanie z rodziną. I w sumie mogłem sobie odpuścić bieganie, ale dzień wcześniej wymyłem buty po poprzednim GPK (great timing, cud że się błoto nie wżarło w nie na stałe xD) i wypadało po założeniu na nie micoacha je skalibrować. Do bieżni mam ciut ponad 4 km, więc było jak znalazł na wieczorną przebieżkę. Znowu wysokie tętno, ale już jakby bardziej w rozsądnych granicach. Gdy dobiegłem do bieżni... oops, zamknięte. Nie biegłem na nic, więc przeskoczyłem przez zamkniętą bramę i zrobiłem 5 kółek. Kurczę, 50-letni stary cap przełazi przez bramę, może żona ma rację i faktycznie coś nie tak ze mną? xD
W każdym razie buty skalibrowane, wróciłem do domu, spakowałem wszystko co ważne, przygotowałem ciuchy na dzisiejsze zawody, rzuciłem się na obiad a potem kąpciu i lulu.
Dzisiaj w końcu obudziłem się o właściwej porze. Szybko ogarnąłem smarowanie, ciuchy, a potem wziąłem się za gotowanie owsianki na mleku. Niektórzy może tego nie tolerują, ale dla mnie jest to pokarm bogów - cudowny smak i daje energię na caluteńki dzień :heart_eyes: Jeszcze strzeliłem espresso (wiem, ryzykowne, ale co tam uzależniony jestem), wskoczyłem do auta i śmignąłem na miejsce.
No i powiem tak: było jak zawsze bosko! Oprócz mnie jeszcze dwie osoby były uczciwie ubrane 🙂 Bylo sporo śniegu, mnóstwo liści i conieco lodu. I ten ostatni dał mi się we znaki - pod koniec pierwszej pętli byłem już dość pewny siebie, gdy nagle mnie pociągnęło do przodu i przejechałem dobrych parę metrów na tyłku. Bez większych strat, od czegóż jest tłuste dupsko? :smirk: No i najlepsze, że na drugim okrążeniu uważałem... i znowu w tym samym miejscu się przejechałem. Widać było mi dane. A potem dosłownie minutę później, zaliczyłem kolejną glebę xD Ale już chwilę później była meta i radocha 😎
Poszło słabiutko, mój drugi najgorszy czas na GPK. Może to jakiś spadek formy, może problemy które mnie ostatnio męczą (coś mi się na skórę rzuciło), może to że sobie coś porobiłem z prawym czworogłowym i teraz kuśtykam na obie nogi? Whatever, liczy się radość z biegania a ta jest absolutnie cudowna 😊
Miłego wieczoru! ❤️

Zarażasz ludzi, dziś też widziałem biegającego gościa w krótkiej koszulce przy -13C
@WujekAlien jeez, gdzie dzisiaj było -13? 😮Wydawało mi się, że najzimniej było w Małopolsce a u nas już w południe było powyżej zera
@enron odczuwalne -13 ;) na pewno w Warszawie, bo tak mi Strava podsumowała spacer
suseuLider
29piorunów
@suseu chyba pedolino
@serotonin_enjoyer obowiązkowo w rzułtych gumopedofilcach 😉
intyLider
12piorunów
Sam bym kupił xD
TyGrySSekFanatyk
25piorunów
@TyGrySSek dziękuję Panie Papieżu
dziękuję Panie Papieżu

@Half_NEET_Half_Amazing hehehehe
suseuLider
19piorunów
A_aLider
32piorunów*rzułto #heheszki #rzultyalert #2137

Komentarz usunięty przez moderatora
A_aLider
50piorunów
@A_a ona tego nie czuje, a ja jednak chciałbym się dowiedzieć czemu papież nie może zjeść kremówki.
@aarahon bo umar XD
A ja w pełni rozumiem. Są pewnie znaki pokazujące że jednak ta druga osoba jest nieco upośledzona i nic z tego nie będzie 🙂
Brudnema_JajaZawodowiec
14piorunów
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon jeszcze jak!
@onpanopticon Moc i siła się jeszcze nie zgadza
A_aLider
16piorunów
Piekne widoki
@A_a Ponoć rzułty śnieg najsmaczniejszy
vrkrGruba ryba
16piorunów
@vrkr niby stary, a pierwszy raz widzę :grinning:
enronGruba ryba
44piorunów43 585,18 + 11,05 + 17,32 + 17,32 + 21,37 = 43 652,24
No i nadjszedł on - koniec roku! Roku, który zakończyłem dokładnie tak jak zacząłem - czyli papatonem xD
Papatonem, których było w tym roku równe 110 😎
Rok, który był wyjątkowy pod wieloma względami - biegowo i nie tylko, ale skupmy się na bieganiu 😉
Absolutny życiowy rekord - 6032 km, co było możliwe dzięki tak wielu różnym nietypowym sytuacjom, że raczej już się nie powtórzy. I chyba by mi się nie chciało xD Grudzień to była ostra walka, bo było wyjątkowo dużo przeciwności losu zdrowotno-logistycznych, przez które moja liczba bezbiegowych dni urosła aż do pięciu. Ale koniec końców się udało, nawet przebiłem nieco 300 km w grudniu (łącznie 326) ale w wykresie kilometrów wyraźnie widać że nie było lekko.
Absolutny rekord miesiąca - 700 km zaliczonych w maju. Miesiąc wypełniony codziennymi papatonami, czasem z dodatkowymi biegami bo jak świrować to na całego :upside_down_face:
Rekordowe 42 dni codziennych papatonów - tak wyszło, że załapała się śmierć papieża, konklawe i wybór nowego.
Rok, w którym zaliczyłem pierwsze okrążenie wokół Ziemi. Powiedziałby mi ktoś 15 lat temu, że będę mógł uczcić przebiegnięte 40k kilometrów to bym go śmiechem i bebzonem zabił!
Zrobiona życiówka w maratonie - 3h21m, ponad godzinę lepiej od maratońskiego debiutu :star-struck:
Poprawiona życiówka w półmaratonie - w końcu, po 11 latach, poprawiłem o 2 minuty (do 1h35m) wynik zrobiony na swoim pierwszym półmaratonie xD
Znacząco poprawiona życiówka na 5 km - 20:38. Zacząłem na serio wierzyć, że kiedyś zejdę poniżej 20 minut :face_holding_back_tears:
Do tego doszło jeszcze 525 km spacerów.
A dzięki pięcioletniemu wyzwaniu widzę, że przez ostatnie 5 lat zaliczyłem 25600 km (bez, hehe, półtora kilometra).
I tak jakoś przeleciał ten rok. Fajnie było, więcej się takie wariactwo nie powtórzy. To był też ostatni rok w kategorii M40 - w przyszłym (pod koniec, ale jednak) zmieniam na kolejną 😎
Zdjęcie sprzed paru dni, ale je lubię i bardzo dobrze pokazuje w jakim stanie najczęściej można mnie spotkać o poranku :smiley:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA TEN NADCHODZĄCY ROK! ❤️

@enron szefo dowozi jak zwykle, udanego 2026!
DziadBorowyKosmonauta
13piorunówTrzech brakło...

A jakby kogoś interesowało pełne podsumowanie
MrGerwantGruba ryba
8piorunów