Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Osobistość

w Dyskusje

20piorunów

879 + 1 = 880

Tytuł: Historia na śmierć i życie

Autor: Wojciech Tochman

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron:

Ocena: 7.5/10

Dobrze się czytało, chociaż zrobił mi "smaka" na reportaż w wykonaniu Lidii Ostałowskiej, która to w oryginalne podjęła się tematu. Niestety zjednoczyła się z mocą i nie mogła dokończyć.

Reportaż w sam raz na jedno posiedzenie, przynajmniej dla mnie.

Fanatyk

w Książki

30piorunów

878 + 1 = 879

Tytuł: Oskar i pani Róża

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

Liczba stron: 88

Ocena: 9/10

Krótka, ale kompletna, pełna, wystarczająca.

Książka dla odważnych, lub tych co szukają ujścia we własnym bólu.

Na pewno nie jest przerysowana, nie próbuje na siłę grać na emocjach.

Sam temat przynosi emocje: ostatnie dni życia śmiertelnie chorego chłopca. Od początku sprawa jest przesądzona, nie trzeba już walczyć, trzymać się nadziei, udawać że będzie dobrze.

Został określony czas, bardzo krótki. Co Ty z nim zrobisz?

Oskar miał dobrą przewodniczkę. Zaproponowała taką zabawę: 12 dni do końca roku, a każdy z tych dni to 10 lat twojego życia. Czy da się przeżyć całe życie w 12 dni? Pierwszy spędzić na nieogarnieciu, drugi na błędach młodości i pierwszej miłości i podobnie kolejne?

W pewnym sensie, tak.

Jest to ciekawy zbiór refleksji na temat życia i śmierci, nie ma tu nic odkrywczego, żadnej tajemnicy. Tylko zwykłe, proste prawdy o których wszyscy zapominamy.

Tak, poryczałam się.

Gruba ryba2piorunów

Niechcący przeczytałem. Ciężko po tym funkcjonować.

Fanatyk1piorunów

@Dzemik_Skrytozerca ja w sumie wiedziałam na co się piszę, mam skłonności masochistyczne

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

34piorunów

877 + 1 = 878

Tytuł: Ubik

Autor: Philip K. Dick

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: ebook

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10

“Ubik natychmiast postawi cię z powrotem na nogi.”

Przyszłość, rok 1992 (książka miała premierę w 1969 także ten), rodzaj ludzki wyewoluował: telepaci czy jasnowidze są czymś powszechnym. Szczególnie poszukiwane są osoby obdarzone antyzdolnościami, tłumiącymi zdolności psychiczne innych, chroniąc tym samym prywatność klienta. Nawet śmierć nie jest końcem, organizm można utrzymać jeszcze przez jakiś czas w stanie półżycia.

Dick jak zwykle niczego nie tłumaczy i od razu wrzuca czytelnika w środek swojego świata. Podobnie jak w “Płyńcie łzy moje, rzekł policjant” burzy postrzeganie rzeczywistości, zaciera różnice pomiędzy ułudą a rzeczywistością, pogłębiając iluzję o percepcję bohaterów. Nawet chronologia wydarzeń nie jest do końca jasna, przy czym w “Ubiku” autor nie wskazuje jednoznacznie rozwiązania i wiele pozostawia domysłom.

Fascynujące jest to, że w 1969 roku autor przewidział świat pełen płatnych usług: abonament za kawę, prysznic, a nawet opłata za otwarcie drzwi własnego mieszkania.

Niewątpliwie błyskotliwa i surrealistyczna lektura, pełna typowych dla autora skrótów myślowych. I choć momentami sprawiała wrażenie napisanej na kolanie, to tym razem pasowało to do koncepcji opowieści.

GURU3piorunów

@saradonin_redux kilka razy czytałem. chyba znowu to zrobię, dzięki :smiley:

GURU9piorunów

No k⁎⁎wa w koncu dobra lektura w tej kupie empikowego gowna co wstawiaja na ! Grwtulacje jestes drugim laureatem erwinkowego tokenu dobrego gustu ! To unikallny przedmiot jesli kiedykolwiek ktos ci bedzie mowil ile “1984” mowi o naszym spoleczenstwie wystarczy ze wezmiesz token do reki i powiesz 3 razy Erwinku przybywaj pojawiam sie wtedy z nikad i typa napierdalam.

GURU1piorunów

LEAN OVER THR BOWL AND TAKE A DIVE ALL OF YOU ARE DEAD BUT I AM ALIVE

GURU1piorunów

@ErwinoRommelo to szykuj dupę, bo mam do dodania 4 recki empikowego gówna. Co ciekawe ze dwa z porządną oceną. XD

GURU0piorunów

@saradonin_redux kilka przeczytalem, z tych nowszych devastation of baal i dante, problem taki ze nigdy nie wiesz w tym dark library czy trafisz na dobra ksiazke czy na homo errorice hurr durr ja jestem silniejszy i bardziej honorwy niz ty hur dur

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Książki

34piorunów

876 + 1 = 877

Tytuł: Polowanie na Czerwony Październik

Autor: Tom Clancy

Kategoria: kryminał, thriller, sensacja

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: e-book

Ocena: 8,5/10

Wielokrotnie oglądałem ekranizacje i bałem się że książka nie zaskoczy. Na szczęście tylko ogólny zarys pamiętałem z filmu..

Także jest bardzo dobrze plus wiele pomniejszych wątków nie ujętych w filmie.

co jeszcze polecacie od Klensiego?

Kosmonauta5piorunów

Całą serię wal z Jackiem Ryanem, a co :grinning:

Patrioci

Kardynał z Kremla

Stan zagrożenia

Suma wszystkich strachów

Itd.

Spoko rozrywkowo, detale techniczne jak są pokazane to raczej nie przesadzone, jedynie 'Murica numba one z każdego konfliktu spoziera

Lider3piorunów

@Bujnik Suma Wszystkich Strachów to mój ulubiony Ryan - i książka i ekranizacja top

Kosmonauta0piorunów

@WujekAlien ekranizacja właśnie średnio mi siadła, książka mega. Ale moja ulubiona to chyba Kardynał z Kremla z tej serii

Kosmonauta2piorunów

Czerwony sztorm właśnie czytam, wciąga jak odkurzacz, polecam

Fanatyk0piorunów

@b0lec o to sprawdzę

Fanatyk2piorunów

@b0lec jestem po akcji rafinerii i powiem no jest wypas

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

31piorunów

875 + 1 = 876

Tytuł: Anioł Exterminatus

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 617

Ocena: 8/10

“W żelazie nasza siła. W sile nasza wola. W woli nasza wiara. W wierze nasz honor. A honor nasz jest z żelaza!”

XXIII część cyklu Herezja Horusa

Prymarcha III Legionu - Fulgrim dowiaduje się o tajemniczej broni Eldarów mogącej przechylić szalę zwycięstwa na stronę rebeliantów. Ponieważ broń ukryta jest w twierdzy, namawia Perturaba - mistrza oblężeń i prymarchę IV Legionu do udziału w misji.

Dobrze, że poczekałem z lekturą tej pozycji, gdyż zapoznanie się z Wielkim Oblężeniem Mniejszej Damantyne z “Ery Mroku” jak i bitwy o Phall opisanej w “Cieniach zdrady” pomaga zrozumieć kontekst niektórych wątków.

Książka przedstawiająca doktrynę “Żelaznych Wojowników” oraz Perturaba, o którym do tej pory mówiono tylko tyle, że jest ponury. Perturabo okazał się ciekawą postacią: mistrzem strategii wojennej, budowniczym, wynalazcą, historykiem i przede wszystkim niezrozumianym marzycielem. A także wodzem zmęczonym faktem, że jego legion wykorzystywany jest przez Imperium do prowadzenia żmudnych i wyniszczających oblężeń.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten tom ma w sobie coś z komiksu efektowne narysowanego w jaskrawych barwach. Fulgrim osiąga niespotykany dotąd poziom melodramatyzmu i zepsucia. Fabius - szalony naukowiec, pozbawiony moralnych ograniczeń, przypomina mi złoczyńcę z uniwersum Batmana. Sharrowkyn i Wayland będący parą agentów wyjątkowych nawet jak na standardy Astartes. Stary znajomy - fechmistrz Lucius wciąż szukający przeciwnika mogącego zapewnić mu choć odrobinę rozrywki.

Znów jedna z lepszych części: bogaty język, barwne i pobudzające wyobraźnię opisy, wspaniała scena pojedynku pod koniec oraz emocjonujące zakończenie.

GURU2piorunów

Perturabo to p⁎⁎da i przegryw, zero ktore chcialoby byc jak Rogal Dorn ale urodzil sie na podkarpaciu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Książki

20piorunów

874 + 1 = 875

Tytuł: Szóstka

Autor: Przemysław Kowalewski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788382809398

Liczba stron: 408

Drugi tom o milicjancie Litwinie-alkoholiku w Szczecinie. Tym razem historia dzieje się w latach 1967-1968 i znów inspirowana jest prawdziwym wydarzeniami, konkretnie największa katastrofą tramwaju w historii Polski oraz niską tolerancją władzy ludowej na żydów. Całkiem dobra.

Licznik prywatny: 33/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum

w Książki

18piorunów

873 + 1 = 874

Tytuł: Mieszko. Wyjście z cienia

Autor: Daniel Komorowski

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

ISBN: 9788383293271

Liczba stron: 432

Ocena: 3/10

W odróżnieniu od Ja, Dago, Mieszko. Wyjście z cienia to pełnoprawna powieść historyczna, pozbawiona fantastycznych wątków, opisująca domniemane losy Mieszka I zanim objął tron w sposób brzmiący nawet prawdopodobnie.

I na tym plusy tej powieści się kończą. Fabularnie wieje nudą – w kółko czytamy o tym, jak to Czcibor z bratem naradzają się, żeby posłać po Mieszka i przekazać mu władzę, Mściwoj sapie się, bo jego zięć Czcibor nie zostanie królem, Mieszko i jego wikińska drużyna robią rozwałkę randomowej wiochy i gwałcą pojmane kobiety, a Bogna kombinuje, jak tu zostać pierwszą konkubiną Mieszka. Postacie są papierowe, przy czym, w porównaniu do książki Nienackiego, Mieszkowi-Dagome brakuje charyzmy i cała jego władza nad drużyną trzyma się na trytytkach, jego potencjalni przeciwnicy nie mają w sobie ani miligrama ikry i są jak dzieci we mgle, a do pełnego scharakteryzowania dowolnej żeńskiej postaci wystarczy wybrać kategorię matka/żona/kochanka. Do tego świat przedstawiony ogranicza się do tego, że gdzieś tam w tle ludzie wierzą w słowiańskie/nordyckie bóstwa.

Generalnie, cała powieść to taki trochę biedafanfik powieści i seriali o wikingach. Nie jest to może męcząca lektura i można ją stosunkowo szybko przeczytać/przesłuchać, lecz nie umywa się do Ja, Dago czy wikińskiego cyklu Cornwella i zwyczajnie szkoda na nią czasu.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

22piorunów

872 + 1 = 873

Tytuł: Cosmopolis

Autor: Ella Hyciek

Kategoria: poezja

Wydawnictwo: Nauczycielki Klub Literacki Biblioteka NKL nr 127

Format: książka papierowa

Liczba stron: 233

Ocena: 1/10 + status Rezydenta Wojewódzkiego Szpitala Zdrowia Psychicznego im. dr. Józefa Bednarza w Świeciu

Nie wiem jak to się stało, że książka ta trafiła w moje ręce. Jeśli pamięć mnie nie myli, tytuł ten podrzuciła mi koleżanka z pracy, który robiła porządki w bibliotece i chciała oddać ten tytuł do bookcrossingu. Dała mi plik książek do przeglądu, ja z ciekawości wyłuskałem sobie ten tytuł, bo zainteresowały mnie wplecione pomiędzy wiersze w języku polskim ich tłumaczenia po angielsku, niemiecku, francusku, włosku, hiszpańsku, rosyjsku, japońsku, esperanto, słowacku, słoweńsku i litewsku. Tak. Wiedziałem doskonale, że to może być coś potężnego, skarb, którego nie znajdziesz wypatrując go z góry, lecąc na wielkim paździerzolocie. Takie rzeczy trzeba odkopać. A że to, co miało być fragmentem starożytnej amfory okazuje się być fragmentem rury PCV nie odbiera radości z poszukiwań.

Zbiór wierszy "Cosmopolis" (z podtytułęm Książka dla Europy 2016) napisała Ella Hyciek, poetka i malarka żyjąca w Niemczech i we Francji, ale zawsze z tęsknotą wracająca do Torunia. Nie znam się na malarstwie, ale wydaje mi się, że jest pionierką jakiegoś nieznanego mi z nazwy kierunku, łączącego kolaże z grażynacore'm. Od 1991 coś pisze, recenzowana tu książka została wydana w 2009 roku. "Cosmopolis" miało promować Toruń, ubiegający się wówczas o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Aby zwiększyć zasięg, wybrane wiersze przetłumaczono na różne języki. Nie wyszło, Toruń przegrał z Wrocławiem. Został jednak zbiór wierszy wychwalających Toruń. I marszałka województwa kujawsko-pomorskiego Całbeckiego, ale o nim za chwilę.

Liczba pochwał skierowanych w stronę Torunia jest przeciw proporcjonalna do liczby kropek i rymów. Tych pierwszych jest jak na lekarstwo, te drugie po raz pierwszy pojawiają się na 104. stronie. No ale wiersz biały rządzi się swoimi prawami. Hyciek również ma swoje prawa, uznaje, że liczba sylab, akcenty, układ i inne technikalia to zawracanie głowy, trzeba pisać po swojemu i samemu zrobić przewrót, jakiego Toruń nie widział od czasu wydania "O obrotach". Ważny w wierszu jest przekaz, to on decyduje o sukcesie utworu!!!

Sprawdzam po cytatach. Nową linię zaznaczam ukośnikami, na końcu podaję numer strony oraz dodatkowe uwagi:

* Światła nad UNESCO AREA / jak garść diamentów / Toruńska Starówka cud Polski / pomiędzy szaleństwem a geniuszem / w świat otwartych granic / na randkę idzie z Bydgoszczą (str. 18, taka niby wielbicielka Torunia, a zaśmieca Perłę Pomorza gwarą warszawską. Starówka jest u Wiecha, Toruń ma Stare Miasto)

* Jestem / W czerwonej sukience / Nad Wisłą / Przy Mostowej Bramie / Ptasi świergot / Głosi metropolię Byd-Tor (str. 47)

* Bydgoskie City Center wkrótce wybudują / już się Całbecki z Dombrowiczem i Figasem całują / pomoże Euroland, Platforma, EUK, / menedżery i sponsory / jak wygasną miast ambicyjne spory (str. 104)

* gród Kopernika hucznie celebruje / Międzynarodowy Rok Astronomii / pomnik planetoidy 12999 Toruń / przy fontannie Cosmopolis / muzyka Krzesimira Dębskiego Cosmopolis / Elly Hyciek książka poetycko-malarska Cosmopolis (str. 106)

* Więc piękny Toruń miasto wspaniałe / stworzyło muzeum bardzo okazałe / w 12 legendach wszystko opisane / przez Ella von Hyciek też zilustrowane (str. 187)

* Czasy się zmieniają, / ale pan zawsze jest w komisjach (str… a nie, przepraszam, to akurat moja twórczość i próba napisania jakiegoś wiersza o Całbeckim)

Tak jest, wiersze te idealnie oddają duch grodu Kopernika. Ten wielki astronom ustawił orbity planet we właściwym miejscu. Pani Hyciek zaś sprawiła, że moje oczy wyszły z orbit.

Nie jest mi znana historia tej książki, ale autorka na pierwszej stronie podziękowała Całbeckiemu za wsparcie oraz umieściła skan dyplomu, który potwierdza przyznanie Hyciek stypendium o wartości 4 tys. złotych. Jeśli województwo kujawsko-pomorskie odpowiada za druk książki to mogli dołożyć tę parę stów więcej na konsultanta, bo czytanie o z "Filadelfia Bulwar" (tj. Bulwarze Filadelfijskim, takim deptaku nad Wisłą, który miał swoje pięć minut, gdy znaleziono na nim łabędzia-zero podczas epidemii ptasiej grypy w 2006) boli, a człowiek czuje się jak ten łabędź.

Książkę zdobią rysunki Starego Miasta (no, są, rysunki jak rysunki) i kolaże (na co najmniej czterech jest marszałek Całbecki. No, może pięciu, bo na 148 str. jest osiołek-pręgierz).

Z wiersza "w strony świata": Turysto weź Toruń pod rękę / do twarzy Ci w jego kolorach. "Bydgoszcz" jest rodzaju żeńskiego. Jestem hetero, wobec czego z nią pójdę na randkę.

Prywatny licznik: 21/50

Fenomen7piorunów

Fragment twórczości jako dowód, że nie zmyślam:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

16piorunów

871 + 1 = 872

Tytuł: Kleopatra. Królowa, która rzuciła wyzwanie Rzymowi i zdobyła wieczną sławę

Autor: Alberto Angela

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

Liczba stron: 412

Ocena: 6/10

Jakoś dłużyła mi się ta książka, wcześniej przeczytałem inną o Starożytnym Rzymie i tutaj mialem w większości te same informacje, co w poprzedniej. Spodziewałem się książki o Egipcie, a dostałem w większości tytuł o Rzymie, więc tak ją męczyłem trochę, ale jak ktoś nie zna tych informacji, które ja znałem, to miło się może zaskoczyć.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Dyskusje

27piorunów

870 + 1 = 871

Tytuł: Robot

Autor: Adam Wiśniewski-Snerg

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: ArtRage

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368295641

Liczba stron: 432

Ocena: 3/10

O Robocie co nie jest robotem, albo w sumie nie wiem o czym

Przyznam, że chyba brakuje mi paru punktów IQ do zrozumienia tej powieści. Kompletnie nie wiem co autor miał na myśli, cały czas jak czytałam to dzieło miałam wrażenie, że jest to jakiś strumień świadomości, bez większego ładu i składu.

Co chwilę gubiłam wątek, na początku myślałam, że to wynik mojego przebodzcowania ale jak dotrwałam do końca to wiem, że po prostu autor nie mial umiejętności przekazania fabuły w sposób ścisły i przystępny.

W sumie nie wiele co mam do powiedzenia. Książka totalnie mi niesiadla a tym bardziej nie siadł mi styl jakim operował autor. Kompletnie nie moja bajka, miałam trochę wrażenie jakbym czytała wypowiedzi jakiegoś profesora, który za wszelką cenę chce udowodnić, że ma bogate słownictwo, więc wszystko co mówi rozwleka w nieskończoną plątaninę słów, której koniec nigdy nie jest w miejscu którego byśmy chcieli.

Fenomen0piorunów

@Cori01 Kilka lat temu czytałem jedną z powieści Snerga, zdaje się Arkę. Mnie podszedł ten paranoiczny świat i wieczne zagubienie, ale później z otwartą zdziwioną szczęką czytałem na dalszych stronach wywody o nowym modelu psychologii i... niesmaczne uwagi narratora, który zwierzał się ze swoich fantazji o milfach. W pewien sposób podziwiam Snerga, bo swoim paździerzem zaatakował mnie z niespodziewanej strony.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

29piorunów

869 + 1 = 870

Tytuł: Trzy Diamenty

Autor: Janusz Meissner

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 220

Ocena: 5/10

Nic ciekawego nie jestem w stanie o tej książce powiedzieć. Jest sobie młody człowiek, doszkala się w swojej pasji, czyli lotami szybowcem i z czasem osiąga duże sukcesy. Podoba mu się jakaś dziewczyna, ale okazuje się, że to nie ta i wybranką zostaje ta 'niepozorna'. Ma ciekawą pracę i fach w ręku po ojcu, ale marzy mu się więcej, co oczywiście się spełnia.

Wszystko jest mocno przewidywalne, duża część książki jest dość monotonna.

Wydaje mi się, że fanom lotnictwa mogłoby się spodobać, mnie nigdy tematyka nie ciągnęła, może dlatego się wynudziłam.

Podobał mi się za to krótki dodatek na końcu książki: lotnictwo szybowcowe od strony teoretycznej, wraz z charakterystyką rozmaitych wiatrów i ukształtowania terenu. W sumie mogłam to przeczytać na początku xd

GURU0piorunów

@Shivaa Znam człowieka który nastukał te wszystkie diamenty a nawet więcej.

Nigdy nie założył rodziny, nie miał dzieci, umrze sam w ośrodku w którym już ma zarezerwowane miejsce.

Nalatał się, piękne rzeczy widział, i co z tego?
Zostanie po nim tylko pamięć kilku osób jak ja.

Fanatyk2piorunów

@Opornik ciężko oceniać, dla niektórych spełnienie w życiu przybiera nietypowe formy

GURU0piorunów

@Shivaa zamienila byś latanie szybowcem na bachory i wrzucanie pizzy na hejto?

Fanatyk1piorunów

@Opornik latanie w ogóle zamieniłabym na cokolwiek xD
Dla mnie na przykład w życiu ważna jest tak samo rodzina jak i własne pasje
Nie czułabym się szczęśliwa bez zdrowego balansu jednego i drugiego
Ale też kumam że niektórym wystarczy sama rodzina lub szybowce ¯⁠\\⁠⁠(⁠ツ⁠)⁠⁠/⁠¯

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Książki

39piorunów

868 + 1 = 869

Prywatny licznik: 14+1=15

Tytuł: Ćwiczenia z ciemności

Autor: Naja Marie Aidt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Cyranka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367121675

Liczba stron: 248

Ocena: 9/10

I druga książka o przeżywaniu tragedii, napisana ZUPEŁNIE inaczej.

Bohaterką hipotetycznie jest kobieta w wieku 57 lat, która cierpi z powodu długotrwałego i wyniszczającego PTSD. Wraz z kolejnymi wizytami u swojego terapeuty poznajemy kolejne powody takiego stanu bohaterki - przemoc ze strony ojca, brak zainteresowania cierpieniem córek ze strony matki, zaćpanie się na śmierć przez młodszą siostrę i parę więcej (o tych dowiadujemy się w miarę szybko, na kolejne trzeba czekać przy kolejnych i kolejnych wizytach w ramach terapii, nie zdradzę spoilerów), co wszystko w końcu doprowadziło do przelania czary, po czym organizm i psychika bohaterki powiedziała "dość". Tak więc wraz z bohaterką i kolejnymi stronicami przechodzimy przez kolejne ćwiczenia z ciemności i radzenia sobie z nią, aż w końcu docieramy do jądra ciemności. Terapia została oddana naprawdę znakomicie, widzimy górki i dołki walki bohaterki, na którą naprawdę mocno wpływa zwykła codzienność i problemy m.in. rodzinne (które są naprawdę dużym i ważnym wątkiem w książce, ściśle związanym z ciemnością bohaterki).

Długo się zastanawiałem, czy słusznie ująłem główną postać książki - bo tak naprawdę bohaterem tej książki są kobiety. Bez dwóch zdań jest to powieść bardzo mocno feministyczna, której przesłaniem jest: każdą z kobiet mogło spotkać coś takiego i każda kobieta, nawet ta najbardziej niepozorna, może mieć jakieś traumatyczne przeżycia (kapitalne wtręty o anegdotach na pewnej imprezie). Główna bohaterka nie podołałaby w swojej walce gdyby nie pomoc i wsparcie przyjaciółek: nie zawsze robią wszystko dobrze, czasem chcą więcej niż bohaterka jest w stanie unieść - ale bez wątpienia bez nich nie byłoby możliwości pójść dalej. Wiele mówiący jest również obraz budynku, w którym mieszka bohaterka: 4 piętra zamieszkałe wyłącznie przez kobiety, zaś opuszczony przez mężczyzn (bo byli dziećmi i się wyprowadzili, bo ich nigdy nie było, bo zmarli).

Ale mimo tego, że jest to powieść mocno feministyczna, to jednocześnie na szczęście nie jest również wyłącznie wymierzona w mężczyzn: są postacie męskie zarówno pozytywne, jak i negatywne, są postacie kobiecie zarówno pozytywne, jak i negatywne. Autorka zdołała znaleźć balans zdecydowanie bardziej w stronę pro- niż anty- i za to Jej chwała.

Znowu, zdecydowana polecajka, książka niby podobna w tematyce ale z zupełnie innymi odczuciami. W przeciwieństwie do poprzedniej opisywanej przeze mnie książki, ta jest dużo bardziej miękka narracja, dużo więcej mamy emocji i dużo więcej dzieje się wewnątrz bohaterek. I tutaj światło na końcu tunelu świeci zdecydowanie jaśniej. Ale co to za światło, to już odsyłam do książki 😉

GURU10piorunów

@bojowonastawionaowca Tydzień po ślubie i już czyta o przeżywaniu tragedii :grinning:

Mistrz8piorunów

@Ragnarokk ale w sumie już się obawiam komentarzy pod kolejną czytaną przeze mnie książką XDDD

Lider1piorunów

@bojowonastawionaowca kiedyś zrozumiesz, że te podteksty to nie jest wyraz beznadziejności czyjegokolwiek związku tylko swietna rozrywka, tak zeane żarty :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Książki

28piorunów

867 + 1 = 868

Prywatny licznik: 13+1=14

Tytuł: Chłopiec

Autor: Fernando Aramburu

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382309607

Liczba stron: 240

Ocena: 9/10

Jedna z dwóch świeżych książek z mojej półki, których głównym tematem jest przeżywanie tragedii. Obie powieści znakomite, obie ujmujące temat od zupełnie innej strony.

Pierwsza to powieść hiszpańskiego (baskijskiego) autora, znanego mi już wcześniej ze znakomitej Patrii. Już na samym wstępie wiadomo co się stało - w 1980 roku w mieście Ortuella wybuch gazu w szkole doprowadza do śmierci m.in. kilkudziesięciu dzieci. Wśród ofiar znajdował się przede wszystkim (z punktu widzenia powieści) Nico. No kolejnych stronach powieści widzimy jak fakt ten zmienia (bądź praktycznie nie zmienia) życia bliskich chłopca: rodziców Mariaje i José Miguela oraz dziadka Nicasio.

Autor w sposób fenomenalny obrazuje jak różne potrafimy mieć podejścia do takich tragicznych wydarzeń i jak sobie z nimi radzimy: od prób szukania znaków tego, że rzeczywistości można było uniknąć i obwiniania się, że tego się nie zrobiło, przez próbę schowania się przed światem, ucieczkę przed problemem "do przodu" czy schowanie problemów do wnętrza swojej głowy i udawania przed całym światem, że nie ma już problemu, aż po próbę okłamywania samego siebie, że przecież nic się nie wydarzyło i chęć zostania w świecie sprzed tragedii. Autor delikatnie wskazuje również na to, co mogło stać za takim, a nie innym podejściem do tragicznych wydarzeń, wracając do niektórych tematów w przeszłości - na szczęście nie gubi tym samym głównej historii. Historii, która z czasem zaczyna przypominać sobie o trudnych decyzjach z przeszłości, w wyniku czego trzeba jeszcze dodatkowo zmagać się z ich bieżącymi konsekwencjami. Happy endu tu nie znajdziemy, ale na końcu każdego ciemnego tunelu znajduje się wyjście - do jakiego świata będzie to wyjście, to już zupełnie inna sprawa (i tyle, by niczego nie zaspoilerować).

Czymś, co mnie bardzo ujęło w książce była jej bardzo duża bezpośredniość. Od samego początku wiemy co i jak, autor pisze bardzo rzeczowo i konkretnie, z reguły wygląda to na narrację z punktu widzenia matki dziecka (acz czasem się to zmienia), wszystko to na bazie faktycznego wydarzenia z Kraju Basków z 1980 roku. Jedynym, co mnie w książce kłuło w oczy to fragmenty (które autor sam w swojej przedmowie wytknął, że mu średnio pasowały, ale jak je usunął to czuł, że książka jest niepełna, więc je zostawił) zapisane kursywą, w których książka zyskuje samoświadomość i dopowiada to, czego bohaterzy pismem autora nie ujęli. Nie jestem tego fanem, w miarę czytania nabrałem trochę docenienia ich, ale dalej wolałbym by było to zrobione jakoś inaczej i lepiej.

Podsumowując - absolutna polecajka, znakomita książka!

PS. Na dodatek piękna okładka, idealnie pasująca do treści ❤️

Lider0piorunów

@bojowonastawionaowca to jest ta książka z barwionymi brzegami?

Lider1piorunów

@bojowonastawionaowca była książka z podobną okładką i miała brzegi, może nie barwione, ale z konturami rysunków do własnoręcznego pomalowania

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

866 + 1 = 867

Tytuł: Wojny urojone

Autor: Andrzej Ziemiański

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 136

Ocena: 6/10

Z dalekiej misji kosmicznej wracają dwa spore statki kosmiczne - łącznie załoga liczy kilka tysięcy osób. Z Ziemią absolutny brak kontaktu, co gorsza z planety nie dochodzi żadne promieniowanie elektromagnetyczne. Żadnego radia, telewizji, radarów, żadnych nadajników - cisza w eterze. Obserwacje z orbity są utrudnione, zdjęcia są fatalnej jakości, ale wygląda na to, że wszystkie miasta są opuszczone od bardzo dawna, liczbę ludności na całej planecie szacuje się na jakieś 20-30 mln. Na szczęście, na Ziemi są stare wojskowe schrony, a w nich pełne wyposażenie potrzebne do przeżycia - wystarczy tylko do nich dotrzeć. Po wylądowaniu na powierzchni dwójka z kosmonautów otrzymuje inne zadanie - zinfiltrowania środowiska aktualnych mieszkańców planety. Idzie ciężko, każdy z napotkanych bredzi coś o tym, że człowiek jest grzeszny bo pochodzi z wody, z wody się składa i wodę spożywać musi. A poza tym, człowiek to i tak nie jest ostateczna forma ewolucji i nie można pożądać niczego a wkrótce ustąpić miejsca. Krok po kroku nasi bohaterowie odkrywają co się dzieje.

Jeden z pierwszych tekstów Ziemiańskiego. Do połowy jest ciekawie - odkrywanie tajemnic zastanego świata serio wciąga. Potem, gdy pozostali kosmonauci docierają do wspomnianych baz wojskowych, a nasi bohaterowie otrzymują wsparcie całość zmierza ku akcji-sensacji i strzelaninach co trochę zaburza imersję. Końcówka jest OK, ale w sumie nie zaskakuje jakoś szczególnie.

Dobre czytadełko na niedzielne popołudnie, krótkie, treściwie, nieźle napisane, choć arcydzieło to to nie jest.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

865 + 1 = 866

Tytuł: Bitwa o Polskę

Autor: Jan Maria Jackowski

Kategoria: polityka

Wydawnictwo: Ad Astra

Format: książka papierowa

ISBN: 69457778

Liczba stron: 189

Ocena: 2/10 + status Rezydenta Wojewódzkiego Szpitala Zdrowia Psychicznego im. dr. Józefa Bednarza w Świeciu

Ktoś znajomy podrzucił mi tę książkę, mówiąc, że sprawi mi wiele radości, bo rzekomo lubię kuriozalne ciekawostki, wywołujące pusty rechot. W zasadzie tak właśnie jest i lubię od czasu do czasu przeczytać jakiś odmóżdżacz. Nic nie sprawia większej przyjemności niż papierowe odpowiedniki "Klątwy Doliny Węży", "Serca gór" lub innego "Gierka". Niestety, "Bitwa o Polskę" Jana Marii Jackowskiego to odpowiednik polskiego kina historycznego, w której to Polak wiecznie użala się nad sobą i smęci, że czuje się wyobcowany przez Niemców.

Ciężko mi napisać parę zabawnych zdań o książce, w której autor na dzień dobry pieprzy, że I Sekretarzem [w 1970] KC PZPR został Edward Gierek, który obiecał, że siły przeciwko narodowi nie użyje i słowa tego dotrzymał do końca swoich rządów w 1980 r.. Pozdrawiam z tego miejsca Autor tego kuriozum nie był jednak komunistą z krwi i kości, a... opozycjonistą z lat 80., który w latach 90. był jednym z założyciel Stowarzyszenia Rodzina Polska, ściśle związanego z Radiem Maryja. Kaczyński nie był pierwszy, pierdoląc coś o komunistycznym patriocie, zapominając, jak się Gierek płaszczył przed Breżniewem oraz co wygadywał o robotnikach w 1976.

Cała książka jest symulatorem typowego przedstawiciela głównej Wykopu, który wszędzie widzi niemiecki spisek. Łatwo jednak odróżnić Jackowskiego od Wykopka, gdyż ten pierwszy deklinuje co akapit Balcerowicza, z drugi Tuska. Interesujące u Jackowskiego jest zastępowanie nawiasów ukośnikami (np. Ten były pułkownik MON [Ryszard Kukliński], przez innych nazywany zdrajcą i agentem CIA /Jerzy Urban, Wiesław Górnicki/, przez drugich bohaterem i wielkim patriotą /Zbigniew Brzeziński, Jan Nowak-Jeziorański/ funkcjonował w sferze najdelikatniejszych problemów bezpieczeństwa i obronności państwa (…)). I tak do 187 strony. Wiem, że Polska w 1993 roku była bardzo biedna i dopiero wychodziła z dna. Nie sądziłem jednak, że była taka bieda, że ludzi nie było stać nawet na nawiasy.

Książka składa się z trzech części, noszących tytuły: Ukąszenie Hegla (to jest historia polityczna Polski lat 1945-1992), anatomia soc-demoliberalizmu (???) i pole bitwy (czyli wizja autora, w jakim kierunku ma iść Polska. W ogóle widzę, że nadużywam pisania w nawiasach. Oj od dobrobytu mi się w tyłku przewraca, stać mnie na nawiasy, a nawet na litery z dowolnego alfabetu!). Nie pytajcie mnie, o co chodzi w anatomii soc-demoliberalizmu, tam są rozdziały zatytułowane "Era Wodnika", "Oblicze Lewiatana" czy też "Soft ideology". Są tam jakieś losowe fakty o religii, o filozofii, o historii, ale całość przybiera kształt bezkształtnej brei. O co chodzi z tym Heglem, też nie wiem. Francis Fukuyama w "Końcu historii" też pisał sporo o filozofii i wtedy też guzik zrozumiałem, traktując cały ten wywód jako paplaninę. Nie pamiętam jednak, czy Fukuyama odnosił się właśnie do Hegla, a stąd Jackowski nawiązywał do Fukuyamy. Problem absolutnie nie jest fakt, że Jackowski ma zupełnie inne poglądy od moich. Problemem jest poziom argumentacji i bardzo płytkie traktowanie problemów, gdzie za wszystko odpowiada zagranica i komuniści nadali z polecenia Moskwy, a ratunkiem będzie powrót do wiary katolickiej i polityka zgodna z encyklikami Jana Pawła II.

Daje tę jedną marną gwiazdkę tylko dlatego, że są tam jakieś pojedyncze informacje o Polsce z przełomu lat 80. i 90., które mogą zainteresować historyków. Przeczytałem tę książkę licząc na kolejne skandaliczne fragmenty, jak ten z Radomiem. Ot miałbym po prostu pewność, że coś z tej książki wyniosę i będę mógł bezkarnie atakować gościa, który do 2023 roku kręcił się w polityce z list PiS. No ale to typowa prawicowa książka, z prawicowym punktem widzenia, gdzie autor ma ból d⁎⁎y, gdy np. premier wyrzuca na zbity pysk ministra zdrowia za homofobię oraz gdy widzi, że fabryka jest sprzedawana Niemcowi, bo ten jako jedyny ma kapitał na plan naprawczy zakładu. Muszę jednak za jedną rzecz podziękować Jackowskiemu, choć nie będzie to miało związku z jego książką. Co by nie mówić, głosował za powołaniem komisji ds. Pegasusa i opieprzył koleżeństwo z partii za kpiny, żarty i porównania do konsoli zwracając uwagę, że sprawa jest poważna i musi być transparentnie wyjaśniona.

Aby jeszcze bardziej was pocieszyć, napiszę, że niebawem będzie kolejna recenzja wysokooktanej głupoty, którą spisano i wydano w paździerzolocie. Tym razem jednak zamiast szpitala psychiatrycznego był chirurg plastyczny, który usunął mi mordę wykrzywioną po pustym rechocie. Chyba muszę pomyśleć nad założeniem kolejnego autorskiego tagu, gdzie będę recenzować najgorsze książki.

Prywatny licznik: 20/50

GURU

w Bazar

29piorunów

864 + 1 = 865

*

Tytuł: Sea of Rust

Autor: C. Robert Cargill

Kategoria: fantasy, science fiction, post apo

Wydawnictwo: Orion Publishing Co

Format: audiobook

Długość: 10h 30min

Liczba stron: 365

Ocena: 9/10

*

Sea of Rust, czyli Morze Rdzy to jedna z ciekawszych książek, jakie ostatnio ukończyłem i dość mocno ubolewam nad faktem, że nie została jeszcze przetłumaczona. Pokuszę się na początek o opis:

Minęło trzydzieści lat od apokalipsy i piętnaście lat od chwili, gdy roboty zamordowały ostatniego człowieka. Ludzkość przestała istnieć, a świat zmienił się w wielką pustynię. Większa jego część znajduje się pod kontrolą kilku OWI (One World Intelligence) – zbiorowych świadomości milionów robotów połączonych w jeden ogromny centralny umysł. Nie wszystkie maszyny zgodziły się jednak porzucić własną indywidualność i osobowość w imię potężniejszej, nadrzędnej siły.
Buntownicy stworzyli własne społeczności i zaczęli żyć częściowo pod ziemią, powoli wymierając przez brak dostępu do części zamiennych. Te roboty w pewnym sensie muszą być kanibalami i żerować na innych, by pozostać przy życiu. Brittle jest jednym z tych, którzy części starają się pozyskiwać aktywnie. Przemierza Morze Rdzy, czyli wielką pustynię, na którą wysyłane są roboty, które znajdują się u schyłku swojej egzystencji. Potencjalnie niebezpieczne dla otoczenia, bo przejawiające coś na kształt demencji.

Nie wiem czy to oddaje sens tego świata w pełni, ale w gruncie rzeczy to opowieść o maszynach i tym, jak różne bywa ich spojrzenie na różne sprawy, od tego ludzkiego. Brittle w wyniku pewnych zdarzeń zacznie powoli przechodzić na "drugą stronę", czyli w objęcia szaleństwa i pozna prawdę o sobie, którą usunął dawno temu przez emocje, których nie do końca rozumiał. Opisy bywają bardzo brutalne, bo miejscami to takie ostre +18, choć z poziomu rozumowania maszyn... No nie do końca.

W zasadzie książka opowiada dwie historie. Jedna odbywa się w czasie rzeczywistym i trudno by ją było opisać bez spoilerów. To podróż, której cele co chwilę się zmieniają przez z pozoru losowe wydarzenia. W pewnym stopniu masa tu filozoficznych rozmyślań, przemieszanych z mocną akcją. Towarzyszą temu retrospekcje z przeszłości Brittle, bo ta zaczyna do niego wracać. Wszystko działa mocniej, bo narratorem jest główny bohater i przyznam, że często nie wydawał się być postacią pozytywną.

Tą drugą historią była narracja o przeszłości tego świata. Jak mamy momenty w których Brittle gdzieś daleko maszeruje lub jedzie, odpala się lekcja historii i kurde, to było dobre. Pewnych scen można się było domyślić, ale nie brakowało zaskoczeń. Wszystko raczej wydawało się "możliwe" i to jest fajne. Zwrot akcji przy końcu też pięknie poukładał pewne fakty, a sposób w jaki roboty uzasadniły pewne decyzje trochę jeżył włosy na głowie. xD

Nie wiem czy każdemu przypadnie do gustu, ale dla mnie to mały ukryty klejnocik. Taka niepozorna historia, a ukończyłem ją na pstryknięcie, bo tak mnie wciągnęły tajemnice tak "egzotycznego" świata. No i przede wszystkim to, jak dziwne, a za razem ciekawe wydały się przemyślenia maszyn.

Pewnie do niej wrócę za jakiś czas, bo mam wrażenie, że coś mi mogło umknąć. Jak już znamy zakończenie, pewne sceny z początku nabierają innego znaczenia. Zwłaszcza jest jeden fragment, który sugeruje, że są tu odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące Brittle. Zwyczajnie wcześniej nie rozumiałem jeszcze co "widzę". W planach chyba najpierw są pozostałe książki z tej serii, czyli Day Zero i All the Ash We Leave Behind, które są prequelami.

*

>

Lider1piorunów

@Dziwen brzmi jak coś dla mnie, dzięki za polecajkę

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

17piorunów

863 + 1 = 864

Tytuł: Ceremoniarz

Autor: Grzegorz Brudnik

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook/synchrobook

ISBN: 9788384020098

Liczba stron: 512

Ocena: 5/10

Olbrzymie rozczarowanie. O ile w poprzednich książkach autora dostrzegałem znaczące wady, lecz aż tak mi nie przeszkadzały bo inne rzeczy naprawdę były na wysokim poziomie, tak w tej to mi się już przelało. Może dlatego, że w przypadku tej części każdy wątek kryminalny jest moim zdaniem całkowicie z d⁎⁎y. I wątek książkowy naciągany jak ja pi⁎⁎⁎⁎lę, a drugi wątek świetezianek, sierpa i służb to jeszcze dużo gorszy. Nie będę się rozpisywać nad abusrdami, bo nie mam wolnych trzech godzin. Ale przynajmniej książka daje niektórym nadzieję, że jak ktoś jest autystycznym maniakiem religijnym to wciąż może wyrwać laskę z wielkimi cyckami. Zawsze coś.

A główny bohater nieziemsko też wkurwiał. I gdyby nie to że właśnie jakieś nowe książki z nim wyszły to miałbym wielką nadzieję, że na końcu umarł a pies zjadł jego zwłoki. Skończyłoby się to jego pierdolenie jak to kocha śmierć wreszcie.

Dobrze że zacząłem od serii z Łezką, bo jakbym czytał w tej kolejności to chyba bym tutaj już autora odpuścił. A seria z Łezką naprawdę dobra była.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum

w Książki

17piorunów

862 + 1 = 863

Tytuł: Wojna biedaków

Autor: Éric Vuillard

Kategoria: Historyczna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

ISBN: 978-83-08-08074-0

Liczba stron: 96

Ocena: 6/10

Krótka lektura traktująca o losach Tomasza Münzera i wojny chłopskiej w XVI w. na terenie dzisiejszych Niemiec i Szwajcarii.

Przyjemnie czytało mi się tę książkę. Temat wyzysku biednych przez bogatych towarzyszy nam od zarania ludzkości i pewnie zawsze będzie towarzyszył. Warto pamiętać, do czego to prowadzi na dłuższą metę.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Sum

w Książki

19piorunów

861 + 1 = 862

Tytuł: Kalimantan

Autor: C.S. Godshalk

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 8371508425

Liczba stron: 534

Ocena: 8/10

Powieść inspirowana losami Jamesa Brooke’a, angielskiego żołnierza, który w latach 40. XIX w. założył radżat Sarawaku na wyspie Borneo, którym rządził przez ponad 20 lat.

Książka niezwykła, lecz trzeba od razu zaznaczyć, że trudna w odbiorze. Fabuła została poprowadzona w sposób bardzo chaotyczny, klasyczna narracja potrafiła bez ostrzeżenia przechodzić w dygresję, a jedna dygresja w dziesiątki kolejnych, tak samo POV potrafiły zmieniać się w jednym zdaniu. Do tego setki słów z języka malajskiego, których znaczenie nie zostało podane w słowniku na końcu i ciężko było się go domyśleć z kontekstu. Z czasem idzie się przyzwyczaić do tego przeskakiwania między wątkami i bohaterami i niezrozumiałego słownictwa, jednak jak ktoś nie ma cierpliwości ani chęci, by wytężać umysł nad lekturą, powinien sobie odpuścić tę powieść.

Klimat książki rekompensuje chaos narracyjny. To jedna z najbardziej „obrazowych” powieści, jakie kiedykolwiek czytałam, autorka odtworzyła egzotyczny świat brytyjskich kolonii w Azji Południowo-Wschodniej w najdrobniejszych szczegółach i czytając Kalimantan nietrudno o wrażenie, jakby się przeniosło w miejscu i czasie. Również bohaterowie, zarówno ci główni, jak i drugoplanowi, skonstruowani zostali z niezwykłą drobiazgowością i mimo czasem bardzo krótkich POV, jawią się postaciami z krwi i kości.

Ta powieść to niemal gotowy materiał na film i trochę dziwi mnie, że przeszła bez echa, zwłaszcza, że tematycznie wpisuje się w podobny nurt, co brytyjskie heritage films – Kalimantan to przede wszystkim nostalgia za wspaniałą, utraconą przeszłością i wbrew temu, co sugeruje opis wydawcy, nie rozlicza się jednoznacznie z mroczną stroną brytyjskiego kolonializmu. Powiedziałabym raczej, że to ostatnia powieść kolonialna.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

860 + 1 = 861

Tytuł: Galaktyka II

Autor: Różni autorzy

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 342

Ocena: 4/10

Zbiór opowiadań pisarzy radzieckich z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Jak dowiadujemy się z przedmowy jest to druga tego typu publikacja - pierwsza zawierała opowiadania powojenne. Zbiór jest dość duży, liczy bowiem 22 teksty 19 różnych autorów. Niestety tylko kilka z nich nadaje się do czegokolwiek, cała reszta to chłam. Najbardziej spodobały mi się:

Dymitr Bilenkin - "Miasto i Wilk" - Chyba najlepszy tekst w zbiorze. Przodująca nauka radziecka opracowała obrożę, która potrafi tłumaczyć "mowę" zwierząt na język ludzki. Jednym ze zwierzat wyposażonych w to urządzenie jest wilk, żyjący na obrzeżach wielkiego, zautomatyzowanego miasta. Pewnego dnia dochodzi do spotkania wilka z astronautą, który przypadkowo gubi ziarna rośliny przywiezionej z innej planety. Gdy okazuje się że roślina ta pochłania tlen z atmosfery rozpoczyna się wyścig z czasem, a człowiek musi sprzymierzyć się ze zwierzęciem. Niegłupie, dobrze napisane.

Dymitr Bilenkin - "Cyrograf". Klasyka, czyli zaprzedanie duszy diabłu w nowym, stechnicyzowanym i zbiurokratyzowanym wydaniu. Zabawne, ale zmusza do refleksji

Walentyna Żurawłowa - "Śnieżny most nad przepaścią". Bardziej science niż fiction, w typowo rosyjskiej otoczce. Dwie studentki, u progu swej naukowej kariery otrzymują przydział do ośrodka nad Morzem Czarnym, gdzie mają badać delfiny (zob. paradoks Graya). Na miejscu okazuje się że laboratoria są dopiero w budowie, jednak jedna ze wspominanych dziewczyn, pod wpływem koleżanki rozbudza w sobie potężną wyobraźnię naukową. Dziewczęta dokonują swojego pierwszego wielkiego odkrycia naukowego całkowicie w umyśle – przeprowadzając genialne eksperymenty myślowe bez użycia fizycznych przyrządów. Umysł człowieka nad niedostatkami systemu 😉 W tle prapoczątki AI, uczenia maszynowego i takie tam historie. Niegłupie.

Borys Łapin - "Kongres". O tym jak różne "baśniowe stwory" zjechały do pewnej miejscowości aby odbyć swój kongres i pożalić się że kiedyś to były czasy dla różnych strzyg i upiorów, a teraz to nie ma czasów. Jak w "Kingsajzie" nie są już nikomu potrzebni, "Gdzie są te konie którym można by pleść grzywy?".

Borys Rudenko - "Jezioro". Dwóch astronautów podczas badania obcej planety rozbija swój statek, przez co zmuszeni są do powrotu z buta do bazy. Natykają się na tajemnicze jeziorko, które... (SPOILER xD)

Na zaszczytną wzmiankę mogą zasłużyć jeszcze dwa opowiadania, ale tu bardziej za klimat niż za warstwę fabularną:

Wasilij Szukszyn - "Nim trzeci kur zapieje". W pewnej bibliotece nocami ożywają bohaterowie klasycznych rosyjskich powieści. Wysyłają oni głupiego Iwana aby zdobył zaświadczenie o mądrości. Całość w klimacie ruskiej, abstrakcyjnej bajki.

Andriej Pieczeniażski - "Metro". Duszny, dystopijny klimat, dziwny pociąg jeżdżący w kółko i człowiek jako trybik wielkiej maszyny.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz