Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Lider

w Książki

23piorunów

938 + 1 = 939

Tytuł: Białe noce

Autor: Fiodor Dostojewski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Filia

Format: ebook

Liczba stron: 80

Ocena: 8/10

To jedna z tych książek, które pozornie opowiadają bardzo prostą historię, a jednak zostawiają po sobie znacznie więcej emocji, niż sugerowałaby ich objętość. Narrator, samotny marzyciel przemierzający nocny Petersburg, przypadkowo poznaje Nastieńkę. Między dwojgiem ludzi rodzi się niezwykła relacja - pełna szczerości, nadziei, marzeń i uczuć, które pojawiają się szybciej, niż rozsądek podpowiadałby, że powinny.

Bardzo lubię takie historie. Powolne, skupione na emocjach, rozmowach i stopniowym zatracaniu się w uczuciach. Dostojewski świetnie pokazuje ten moment, kiedy człowiek zaczyna budować w głowie przyszłość, choć tak naprawdę zna drugą osobę zaledwie od kilku dni. Każda rozmowa urasta do rangi wydarzenia, każde spotkanie nabiera znaczenia większego, niż powinno. I właśnie ta mieszanka nadziei, naiwności i romantyzmu działa tutaj znakomicie.

Szczególnie podobało mi się to, jak autor przedstawia głównego bohatera. To człowiek, który przez większość życia funkcjonował bardziej w świecie marzeń niż rzeczywistości. Gdy w jego życiu pojawia się szansa na miłość, nie zostawia sobie żadnej drogi odwrotu. Stawia wszystko na jedną kartę. Nie ma planu B, nie zabezpiecza się emocjonalnie, nie próbuje zachować dystansu. Całkowicie zatraca się w uczuciu i wizji przyszłości, którą sam sobie stworzył. Dzięki temu jego historia jest jednocześnie piękna i bolesna, bo od początku czujemy, jak wiele ryzykuje.

Największą siłą książki jest jednak jej zakończenie. Przez większość lektury wydaje się, że zmierzamy w bardzo konkretnym kierunku. Dostojewski umiejętnie buduje oczekiwania czytelnika, pozwalając mu uwierzyć w określony finał. A potem robi coś zupełnie innego. Nie jest to zwrot akcji w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, ale raczej emocjonalne przewartościowanie całej historii. I właśnie dzięki temu „Białe noce” zostają w pamięci na długo po zakończeniu lektury.

Podoba mi się również to, że Dostojewski nie wyśmiewa swojego bohatera. Marzyciel jest naiwny, czasem wręcz boleśnie naiwny, ale autor traktuje go z ogromną czułością. Nie pokazuje go jako głupca, tylko jako człowieka, który odważył się przeżyć swoje uczucia w pełni, bez kalkulacji i zabezpieczeń. Nawet jeśli miało to trwać tylko kilka nocy.

To książka krótka, ale niezwykle intensywna emocjonalnie. Historia o miłości, która mogła się wydarzyć, o marzeniach, które przez chwilę wydawały się rzeczywistością, i o tym, że czasem jedno szczęśliwe wspomnienie potrafi znaczyć więcej niż całe lata przeciętnego życia.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Inspirator2piorunów

Ale mi przypomniałeś:) Była to jedna z książek, którą w dzieciństwie znalazłam gdzieś na strychu i pamiętam, że uznałam ją za zwyczajne romansidło.

Docenić Dostojewskiego przyszło mi dopiero później :smiley:

Jeśli lubisz takie romantyczne klimaty, to serdecznie polecam krótką opowieść Wiosna w Fialcie autorstwa Nabokova.

Tak w ogóle bardzo lubię rosyjską literaturę tamtego okresu, bo ma w sobie ten do bólu emocjonalny sznyt.

Kiedyś uświadomiono mi, że cała literatura rosyjska XIX wieku opiera się na dwóch archetypach: mały człowiek i zbędny człowiek - i faktycznie coś w tym jest.

Ma%C5%82y_cz%C5%82owiekWikipedia
Lider1piorunów

@Lubiejeze ja też ją odkryłem z czasem, mam większość rosyjskich klasyków za sobą, ale zostały mi niemal wszystkie krótsze pozycje Dostojewskiego i cały Tołstoj.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

937 + 1 = 938

Tytuł: Mapomatyka

Autor: Paulina Rowińska

Kategoria: Nauka

Wydawnictwo: RN

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-977616-2-9

Liczba stron: 384

Ocena: 6/10

Książka jest przyjemna w odbiorze. Osobom, które nie znają tej tematyki, może otworzyć okno na świat map i stojących za nimi mechanizmów. Stanowi ona mieszankę kartografii oraz matematyki (co sugeruje już sam tytuł). Dla czytelników lepiej zorientowanych w zagadnieniu treść może okazać się jednak nieco nudna. Dużym minusem są niestety częste dygresje niezwiązane z tematem, takie jak wątki o prześladowaniu czarnoskórych w USA czy wywody o winach białego człowieka. To mocno popsuło mi ogólny odbiór. Liczyłem na zdecydowanie bardziej naukowe i neutralne podejście.

Fenomen4piorunów

O matko, nawet do takiej książki można wrzucić ideologie polityczne?🫣

Gruba ryba1piorunów

@Harpersy niestety ale tak. I to mnie dosyć odrzuciło. W sensie co i rusz odniesienia że kobiety to miały wtedy tak źle. I mężczyzni to w ogóle ich nie słuchali. Ale ogólnie to zasługa kobiet. No i czarni w stanach przy wyborach i szkołach są dyskryminowani. Tak, wiem że są. Ale to nie książka na ten temat droga autorko.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

936 + 1 = 937

Tytuł: Biosfera

Autor: Istvan Vizvary

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

Długość: 6h 3m

Ocena: 7/10

Ciekawa historia o dosyć prostym przekazie-krytyce ludzkości za próby bawienia się w Boga, czyli modyfikowania genetycznie roślin czy zwierząt bez możliwości przewidzenia w stu procentach, jakie to będzie miało skutki. Ba, czasem nawet nie trzeba było niczego modyfikować - wystarczyło przywieźć szarą wiewiórkę, by ta wyparła rudą.

Mimo że aktorzy zagrali bardzo dobrze, to dobór głosów był mało zróżnicowany, przez co często miałem wrażenie, że poszczególne postacie gra ta sama osoba. Na przykład Joakim i generał brzmią podobnie, tak samo Evelyne i Monique. Można było wybrać aktorów o bardziej zróżnicowanych barwach głosu.

W serialu zabrakło narratora. Przełożyło się to na ciekawy zabieg narracyjny, gdy postacie same muszą opowiedzieć o tym, co widzą, a jednocześnie musi to mieć sens fabularnie. I to dobrze wyszło - na przykład Gérard, który jest dziennikarzem, początkowo wszystko relacjonuje dla swoich przyszłych widzów, dzięki czemu odbiorca audiobooka może poznać otoczenie Gérarda. W innym przypadku jedna postać opisywała otoczenie drugiej, niewidomej. Intrygujące rozwiązanie, które bardzo doceniam.

Jednocześnie brak narratora przeszkadzał szczególnie w scenach wypełnionych akcją. Chciałbym wiedzieć, co się dzieje, a nie domyślać się na podstawie jęków, stęków i tym podobnych. Jasne, w niektórych momentach to naprawdę działa, jednakże uważam, że można było to lepiej zaplanować.

Podsumowując: dla mnie to był ciekawy eksperyment, jako że pierwszy raz w życiu wysłuchałem audioserialu. Głównie ze względu na zastosowany zabieg narracyjny bez użycia tradycyjnego lektora, które wyjaśniłby ewentualne wątpliwości.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

17piorunów

935 + 1 = 936

Tytuł: Kroki

Autor: Jerzy Kosiński

Tłumaczenie: Henryk Dasko

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 8/10

*

Kiedy byłem w wojsku, wielu żołnierzy zabawiało się grą, w której dwudziestu czy dwudziestu pięciu mężczyzn siadało dookoła stołu. Każdy z nich miał przywiązany do członka długi sznurek.

Zaskakująco dobra była to lektura, a zaskoczenie moje było tym większe, że podszedłem do niej z nastawieniem. Ten cytat powyższy bowiem to pierwsze dwa zdania, które w Krokach przeczytałem wyszedłszy z biblioteki z tą książką w ręce i otworzywszy ja wtedy na losowej stronie. No nie zapowiadało się ciekawie.

Kroki to druga powieść pana Kosińskiego wydana w Stanach Zjednoczonych, wydana trzy lata po Malowanym ptaku. Choć powieść to może za duże słowo dla tej książki (ale nie znajduję lepszego), bo ona nie jest spójną całością fabularną. Kroki składają się z mnóstwa miniatur (kroków właśnie?), można w nich znaleźć miniopowiadania i fragmenty dialogów, które fabularnie rzadko się ze sobą łączą, a jeśli nawet istnieje pomiędzy niektórymi jakieś połączenie fabularne, to, wydaje mi się, często może być domniemane. To, co łączy te fragmenciki (oprócz tego, że zostały wydane w jednym tomie), to nastrój, jaki w każdym z nich panuje. Z Kroków wręcz wylewa się smutek, przygnębienie, beznadzieja i ogólna dekadencja. Nie ma w Krokach nadziei czy radości, ich miejsce zastępuje albo zemsta albo czasami ulga.

Mimo tego przygnębiającego tonu wybrzmiewającego z tego tomu, Kroki jednak mi się podobały. Pan Kosiński (o ile pisał sam) umiał pisać obrazowo i immersyjnie. Wiedział, na co zwrócić uwagę i gdzie rozłożyć akcenty tak, żeby to, co w opowiadaniu miało wybrzmieć, wybrzmiało właściwie. Myślę, że na długo pozostanie ze mną kilka obrazków z tej książki, jak choćby ten Filozofa, który szukał w mieście własnych świątyń czy pogardzanego przez całą wieś chłopca-przybłędy i tego, w jaki sposób sprowadził na mieszkańców „karę bożą”.

To, co jeszcze mi się w Krokach podobało, to forma tej książki. Ja bardzo lubię eseje i opowiadania, lubię generalnie dobrze napisane krótkie formy, które w małej objętości potrafią nieść duży ładunek emocjonalny. Podobnie do Kroków są przecież napisani Bieguni pani Tokarczuk, a ta książka też mi się kiedyś bardzo podobała. I nie przeszkadzało mi nawet to, że momentami miałem wrażenie jakbym czytał pana Charlesa Bukowskiego. Wątków brudnoseksualnych w Krokach jest sporo, ale, moim zdaniem, zwykle czemuś one służą (jak w historii z księdzem proboszczem i stodołą), rzadko, wydaje mi się, o ile w ogóle, pan Kosiński pisał o tym wynaturzonym seksie w celach czysto pornograficznych. Ale może to tylko moja niezbyt wrażliwa wrażliwość?

W zupełnym oderwaniu od autora uważam, że Kroki to kawałek bardzo dobrej lektury. Rozpatrując to w kontekście wcześniejszych wydarzeń związanych z Malowanym ptakiem i w ogóle z całym życiorysem pana Kosińskiego wydaje mi się, że była to próba wyżyłowania tego, co do tej pory udało mu się tym Malowanym ptakiem osiągnąć. Wiele wątków w Krokach pokrywa się z tym, co w jego wcześniejszej powieści można było przeczytać.

Autor został za tę książkę w 1969 roku nagrodzony National Book Award (a pani Tokarczuk, autorka Biegunów, otrzymała później Nagrodę Nobla). Może stąd właśnie myśl, czy by nie pozbierać tych swoich porozpieprzanych wszędzie fragmentów tego i owego, nie złożyć tego wszystkiego w jeden tom i co najmniej po Nike nie wystartować? Okazuje się bowiem, że żeby zostać wielkim pisarzem, nie trzeba chyba posiąść umiejętności pisania długich, spójnych i skomplikowanych fabuł. No ok, i pan Kosiński, i pani Tokarczuk takie książki też w swoim dorobku mają, ale może spróbować warto? 😉

PS. Bardzo ładne są te wydania Państwowego Instytutu Wydawniczego w serii KIK z końca lat osiemdziesiątych. Mnie się bardzo podobają.

Autorytet0piorunów

No dobra, ale co było dalej z tym sznurkiem?

Autorytet1piorunów

@George_Stark
O cholera, przecież to kolejna wariacja gry wrzucanie dzisiaj przez @Opornik
xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Książki

18piorunów

934 + 1 = 935

Tytuł: Exodus

Autor: Łukasz Orbitowski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: ebook

ISBN: 9788365836274

Liczba stron: 448

Ocena: 8/10

Główny bohater Janek, opuszcza w pośpiechu Polskę. Jego działania wydają się dziwne i chaotyczne więc czytelnik od razu wie, że coś jest na rzeczy. Że to nie zwykły wyjazd tylko ucieczka. Przed czym? Tego dowiadujemy się powili w miarę rozwoju książki ze wspomnień Janka oraz z krótkich przebitek, między rozdziałami, które opisują wydarzenie będące traumą, która skłoniła bohatera do takiego działania. Janek działa bez żadnych planów. Przemieszcza się tam gdzie rzuci go los, wiąże swoje życie z napotkanymi po drodze ludźmi, żeby za chwilę być gdzie indziej, dostosowywać się do nowych warunków, innego życia. A warunki te nie są łatwe, Jan nie stara ułatwić sobie życia a wręcz przeciwnie, wydaje się, że stara się ukarać siebie za coś powodowany żalem, wyrzutami sumienia. Śledzimy to jego masochistyczne życie na ucieczce, jednocześnie poznając historię jego małżeństwa, która jest do bólu "zwyczajna". Jego obecne życie jest natomiast dalekie od zwyczajności i normalności. Od Berlina poprzez obóz uchodźczy w Serbii, życie z bezdomnymi w półświatku Lublany, po Salaminę. Los styka go z równie nie "zwykłymi" ludźmi.

Książka przypominała mi trochę ze względu na treść "Informację zwrotną" Żulczyka. Co prawda tu bohater pamięta co się wydarzyło ale odsuwa od siebie te wspomnienia, stara się je zagłuszyć rzucaniem się w te trudne, niebezpieczne sytuacje, poddając się cierpieniu. Niby można dosyć szybko odgadnąć jakie wydarzenie było zapalnikiem tej całej historii ale trochę enigmatyczne było co właściwie wydarzyło się zaraz potem. I muszę powiedzieć że trochę mnie zakończenie zaskoczyło i sprawiło że główny bohater raczej nie wydał mi się dobrym człowiekiem. Nie rozumiem jego motywów totalnie.

Natomiast sama książka podobała mi się bardzo. W ogóle lubię prozę Orbitowskiego i ta pozycja też mi bardzo podeszła. Powieść oparta na dobrze rozegranym wątku psychologicznym ale z fajnym tłem socjologicznym, gdzie autor fajnie i prawdziwie przedstawia różne środowiska do których trafia jego bohater i dokłada tu niezły przegląd rożnych ludzkich osobowości.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

23piorunów

933 + 1 = 934

Tytuł: Góra pod morzem

Autor: Ray Nayler

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

ISBN: 9788368069181

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10

Na archipelagu Con Dao zaczyna grasować jakiś potwór w związku z czym ludność z wyspy zostaje wysiedlona a wyspę wykupuje tajemnicza korporacja DIANIMA, która ma zamiar prowadzić tam badania. Okazuje się, że istnieje tam cywilizacja inteligentnych ośmiornic, które jak najwyraźniej mają swoją kulturę i język za pomocą którego się porozumiewają. Do badań nad nimi i próbą kontaktu zostaje oddelegowana biolożka morska Ha Nguyen, pierwsza świadoma sztuczna inteligencja w ciele androgynicznego androida Evrim oraz ochroniarka, która jest w stanie sterować całą armią dronów Altentsenseg. Ten wątek jest trochę filozoficzny - Evrim i Ha Nguyen starają się zrozumieć ośmiornicę, ich kulturę, język oraz nawiązać pierwszy kontakt. Poznajemy też trochę osobowość sztucznej inteligencji, to jak ona sama siebie postrzega.

Inne dwa wątki książki rozszerzają nam wgląd w świat przedstawiony. Wątek genialnego hakera Rustema, który został wynajęty przez organizację konkurencyjną do DIANIMY, żeby zhakować umysł Evrim, przybliża nam trochę tło geopolityczne książki. Z kolei drugi wątek, młodego chłopaka Eiko, którego marzeniem było zostać pracownikiem DIANIMY a w zamian za to zostła porwany i umieszczony na statku łowiącym ryby jako niewolnik, pokazuje zagrożenia jakim mogą być zautomatyzowane SI, które sterują procesami dla nielegalnych organizacji a ich jedynym celem jest maksymalizacja zysku.

Lektura bardzo mi podeszła. Przypominała mi trochę "Trylogię Ryfterów" Petera Wattsa.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość3piorunów

@serotonin_enjoyer mnie to nie porwało, takie bez serducha się wydawało i po prostu odhaczyło kilka aspektów współczesnej książki sci-fi.

Fenomen0piorunów

@Cerber108 mam taki problem z ocenianiem książek bo jedne sa takie że maja jakies ciekawe pomysly ale styl kiepski, nieraz styl az za kwiecisty, nieraz widac ogromna erudycję autora i jego ogromna wiedzę ale lekturę popycha sie z trudem i czytanie to troche droga przez mękę, nieraz swiat i postacie sa tak skonstruowane że książkę sie po prostu przeżywa sercem, flakami, wszystkim. I w sumie nie da sie jednej z druga porównać. Ta ksiazka to stanowczo nie byla lektura do wczuwania i przeżywania ale pewne pomysly wydaly mi sie ciekawe i świeże jak np. to w jaki sztuczna inteligencja zaczela zarządzać statkami z niewolnikami po stracie strażników. Dlatego ocenilam jak ocenilam ale nie jest to na przyklad lektura do ktorej chcialabym wrócić (w przeciwienstwie do "Trylogii Ryfterow")

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Książki

18piorunów

932 + 1 = 933

Tytuł: Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta

Autor: David Mitchell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

ISBN: 9788374803991

Liczba stron: 617

Ocena: 8/10

Akcja rozgrywa się w Japonii w 1799 roku na wyspie Deijma, będącej placówką Holenderskiej Kompanii Handlowej, która jako jedyna prowadzi interesy z Japonią, całkowicie zamkniętą na zachodnie wpływy. Na Dejimę przybywa główny bohater, którego celem jest wzbogacenie się aby po powrocie móc poślubić swoją ukochaną Annę. Ale na miejscu jego losy splotą się z losami Orito Aibagawy - japońskiej położnej uczącej się medycyny od holenderskiego doktora Marinusa, oraz tłumacza Uzaemona Ogawy. Wszystko to na tle upadku VOC i samej Holandii. Próbie przejęcia monopolu na handel z Japonią przez Wielką Brytanię.

Książka trochę nie podobna do innych tego autora, te które dotychczas przeczytałam miały w sobie duży pierwiastek fantastyki. Więc nie tego się spodziewałam ale książka i tak mi się podobała. Poznałam z niej trochę historii Japoni i Holandii, której nie znałam. Warstwa fabularna rozwijała się co prawda powoli ale też była ciekawa.

Wątek porwanej do klasztoru Orito trochę gotycki

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

19piorunów

931 + 1 = 932

Tytuł: Samotne kobiety

Autor: Victor LaValle

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

Format: ebook

ISBN: 9788367793896

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10

Główna bohaterka to Adelaide Henry. Tuż przed początkiem książki miało miejsce jakieś wydarzenie na wskutek którego jej rodzice stracili życie. Adelaide stara się zatrzeć ślady po tym co zaszło i pakuje się żeby opuścić rodzinny dom. Przed wyjazdem podpala farmę. Zabiera ze sobą kufer który jak najwyraźniej zawiera coś żywego co ma związek ze śmiercią jej rodziców. Adelaide udaje się z Kaliforni do Montany gdzie rząd rozdaje ziemię kobietom, które są w stanie tą ziemią gospodarować. Zostaje osadniczką.

Dosyć klimatyczna książka łącząca w sobie elementu powieści obyczajowej, westernu i horroru z tajemnicą którą autor odkrywa powoli przed czytelnikiem. Jak w klasycznym westernie jest walka dobrych ze złymi. W trakcie książki okazuje się że tajemnica którą dźwiga Adelaide nie jest jedyną ani najgorszą. Miasteczko w pobliżu którego znajduje się farma Adelaide skrywa dużo gorsze sekrety. Tajemnica głównej bohaterki ratuje życie jej i jej przyjaciołom/przyjaciółkom.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

15piorunów

930 + 1 = 931

Tytuł: Śpiące królewny

Autor: Stephen King, Owen King

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Format: ebook

ISBN: 9788383913643

Liczba stron: 736

Ocena: 6/10

Miasteczko Dooling w Appalachach. Jak to zwykle bywa u Kinga najpierw poznajemy głównych bohaterów, panią szeryf, jej męża będącego psychiatrą w znajdującym się w mieście więzieniu dla kobiet, więźniarki, trochę mieszkańców miasteczka. W okolicy pojawia się dziwna kobieta nazywająca siebie Evie, która podejrzana jest o brutalne, wymagające nadludzkiej siły morderstwo. W tym samym czasie na całym świecie zaczyna rozwijać się dziwna epidemia dotykająca tylko kobiety. Epidemia ta okrąża cały świat w ciągu doby trafiając w końcu do Stanów Zjednoczonych a tym samym do Dooling. Dotknięte nią kobiety po zapadnięciu w sen zaczynają obrastać dziwną substancją tworzącą kokon wokół i ciał i nie budzą się już ze snu. Gdy ktokolwiek próbuje rozerwać kokon którym otoczona jest kobieta, śpiąca wpada w szał mordując osobę, która to robi. Kobiety bronią się więc przed zaśnięciem wszystkimi możliwymi sposobami tak długo jak tylko dają radę.

Tajemnicza Evie wydaje się nie być zagrożona chorobą, zasypia i budzi się normalnie. W związku z czym grupa mężczyzn szybko obarcza ją winą za istniejący stan i szykuje szturm na więzienie żeby ją odbić. Szybko też znajdują się tacy, którzy postanawiają niszczyć kobiety w kokonach co można zrobić podpalając je. Natomiast śpiące kobiety jak najwyraźniej trafiają do innego świata w którym nie ma mężczyzn a czas płynie inaczej o powoli się tam zaczynają urządzać. Wkrótce okazuje się że śpiące kobiety będą jednak musiały podjąć decyzję, która wpłynie na przyszłość świata, który zostawiły zasypiając.

Wiadomo, King to nie jest literatura jakichś super wysokich lotów ale zawsze jest to rzemiosło na najwyższym poziomie. Ja bardzo lubię jego książki za tą drobiazgowość w opisywaniu życia nawet epizodycznych postaci. Ta pozycja też jest spoko ale nie jest to też jakaś najlepsza jego powieść. Można przeczytać i się dobrze bawić ale nie wciąga jak wiele innych jego książek. Tak wiem, że współautorem jest jego syn ale nie znam jego stylu wiec nie wiem jaki jest jego wpływ na treść i styl książki

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

21piorunów

929 + 1 = 930

Tytuł: Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: audiobook

ISBN: 9788364384240

Liczba stron: 702

Ocena: 9/10

Tym razem łączą się wątki Południa i Zachodu. Wątak Altsina, który został Naczyniem boga Bitewnej Pięści i który stara się pozbyć tego współlokatora. Drugi wątek to wątek Deany - siostry Yatecha, która postanawia udać się na pielgrzymkę, żeby odnaleźć swoją drogę w życiu i zostaje porwana przez bandytów a jej współwięźniami są mały chłopiec - książe Białego Konoweryn i jego niewidomu tłumacz. Te dwa wątki przeplatają się z knowaniami bogów meekhańskiego uniwersum, którzy igrają z losami nic nie znaczących dla nich ludzi. W tym wszystkim bierze udział Kannayones i służący jej Yatech. Są nawiązania do wydarzeń z poprzedniego tomu - tego co działo się podczas bitwy Verdanno z Se'kohlandczykami.

Dalsze zagłębianie się w uniwersum Meekhanu. Tym razem dodatkowo odkrywamy, że za wszystkimi ważnymi wydarzeniami dziejącymi się w świecie ludzi stoją bogowie i ich rozgrywki, knucia i polityka.

Autor dalej rozbudowuje świat przedstawiony i nie traci i udaje mu się przy tym niczego nie zepsuć a wręcz przeciwnie cykl zyskuje bo nie obracamy się wciąż wokół tego co już znamy ale wchodzimy w ten świat głębiej.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Książki

21piorunów

928 + 1 = 929

Tytuł: Niebo ze stali - Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 3)

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Liczba stron: 624

Ocena: 9/10

Książka absolutnie genialna. Wielowątkowa ze świetnymi bohaterami znanymi nam z poprzednich dwóch zbiorów opowiadań. Historie zaczynają się łączyć. Oddział Straży Górskiej pod wodzą porucznika Kennetha-lyw-Darawyta dostaje zadanie przeprowadzenia przez góry wozaków Verdanno, zmierzających do swojej dawnej ojczyzny z zamiarem odbicia ziem z których, kiedyś zostali wygnani. W czasie gdy całe plemię na wozach z całym dobytkiem zmaga się z drogą przez niedostępne góry dwie żołnierki z oddziału Genno Laskolnyka dostają zadanie szpiegowskie - w górach giną bez śladu ludzie a najwięcej takich przypadków jest w okolicy jednego z zamków. Kobiety udając księżniczkę wozacką i jej meekhańską nauczycielkę, mają wybadać o co chodzi. Cała książka kończy się ogromną bitwą Verdano z Se-kohlandczykami podczas której ogromną ofiarę ponosi córka wodza Verdanno And'ewersa - Key'la.

Cykl jest genialny w swoim gatunku. IMHO porównywalny z "Grą o tron" i lepszy od "Wiedźmina". Dosłownie nie ma się tu czego przyczepić.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

22piorunów

927 + 1 = 928

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: audiobook

ISBN: 9788361187455

Liczba stron: 686

Ocena: 9/10

Kolejny tom nie rozczarowuje. Tym razem towarzyszymy czaardanowi legendarnego w Meekhanie dowódcy Laskolnyka na stepowym wschodzie.

Miejscem akcji drugiej części jest miasto porowe Ponkee-laa a jej bohaterem młody złodziej Altsin Awendeh. Nie będę się rozpisywać, dalej świat przedstawiony jest dopracowany w szczegółach i ciekawy, postacie pełnokrwiste, a obraz Imperium jest coraz pełniejszy. Opisy i streszczenia tego nie oddadzą to trzeba przeczytać.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Książki

21piorunów

926 + 1 = 927

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: audiobook

ISBN: 9788361187448

Liczba stron: 571

Ocena: 9/10

Kurczę jakie to dobre. Jakbym wiedziała że to taki dobry kawał literatury sięgnęłabym po ten cykl wcześniej. Zgodnie z tytułem książka jest zbiorem opowiadań których akcja rozgrywa się na obrzeżach Imperium Meekhanu, które panuje nad wieloma ludami żyjącymi według różnych obyczajów, oddających cześć różnym bogom (aczkolwiek z jednego panteonu) Oczywiście jak to w takich imperiach bywa jest mnóstwo napięć, wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, jest tu też jak w rasowej książce fantasy magia, która też podlega różnym restrykcjom.

Pierwsza część pierwszego tomu w którym poznajemy północne rubieże imperium skupia się na przygodach żołnierzy Szóstej Kompanii Górskiej Straży pod wodzą porucznika Kennetha–lyw–Darawyta. Jak na prawdziwą północ przystało panuje tu zimowy górski klimat, a życie strażników jest surowe i niebezpieczne. Młody porucznik, który dopiero dostał dowództwo nad oddziałem stworzonym z żołnierzy służących wcześniej w innych kompaniach, zdobywa powoli zaufanie i szacunek swoich podkomendnych. W kolejnych opowiadaniach towarzyszymy Kompanii w kolejnych zadaniach poznając powoli realia społeczne i polityczne świata stworzonego przez autora. Pan Wegner wprowadza nas w ten świat powoli, nie przeciażając natłokiem informacji ale z każdym opowiadaniem dowiadujemy się Imperium Meekhańskim czegoś nowego.

Druga część książki totalnie inna w klimacie, ale nic dziwnego - tym razem przenosimy się na południe gdzie panuje pustynia a plemiona żyjące na niej żyją według bardzo restrykcyjnych zasad od których nie ma żadnych odstępstw. Młody wojownik z plemienia Issaram - Yateh d’Kllean, którego poznaliśmy już w pierwszej części książki, kierując się sztywnymi zasadami swojego ludu, które nie pozwalają odkrywać im twarzy przed ludźmi spoza swojego plemienia musi dokonać wyboru który go zniszczy. W konsekwencji wraca na południe do swego plemienia. I to daje czytelnikowi możliwość zapoznania się z historią plemion pustynnych i ich systemem wierzeń.

Ale rozbudowany spójny świat, bogate tło socjologiczne, opisy odmiennych krain czy obrazowe opisy walk to nie główne zalety książki. Autor bardzo sprawnie tworzy prawdziwych psychologicznie bohaterów i stawia ich w trudnych sytuacjach w których muszą dokonywać trudnych wyborów i wychodzi mu to doskonale. Bohaterowie są pełnokrwiści, naznaczeni kolejami swoich losów dzięki temu bogaci w mądrość życiową. Dzięki temu książka daje nam powód do przemyśleń i do przeżywania razem z bohaterami. Szczególnie mistrzowskie jest tu opowiadanie "Gdybym miała brata"

Bardzo gorąco polecam - sama sięgnęłam już po kolejne tomy.

Mogę jeszcze dodać że przyswoiłam tę powieść w formie audiobooka - interpretacja pana Filipa Kosiora też robi dobrą robotę

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

19piorunów

925 + 1 = 926

Prywatny licznik: 25+1=26

Tytuł: Biała elegia

Autor: Han Kang

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328092617

Liczba stron: 144

Ocena: 6/10

Książka bardzo trudna do zakwalifikowania. Bardziej jest to próba zapisu strumienia świadomości autorki związanej z przeżywaniem "żałoby" po siostrze autorki, która zmarła w czasach niemowlęcych. Ona nadaje sens wszystkim skojarzeniom barwy białej, o których autorka pisze (bo biały kolor jest w części krajów azjatyckich kolorem żałoby). Wszystko to w chłodnym, zimowym klimacie Warszawy (bo tam autorka napisała większość tej książki) - przyjemnie czytać o naszym mieście w soczewce noblistki 😉 Zwłaszcza w takim wydaniu pozwala to przypomnieć sobie o tym, że warto czasem zwolnić i poobserwować świat dookoła z nieco większą uważnością.

Mimo że książka krótka, a gdyby powycinać jeszcze wszystkie dziury w tekście, to pewnie by się nawet 100 stron tekstu nie zebrało, to czasem ta poetyckość języka troszkę męczyła. Być może gdybym miał bardziej melancholijny nastrój podczas czytania, być może gdybym rozłożył sobie czytanie na nieco dłużej, trafiłaby do mnie bardziej. A tak książka po prostu dobra, z niewielką liczbą myśli do zapamiętania.

Mistrz

w Książki

23piorunów

924 + 1 = 925

Prywatny licznik: 24+1=25

Tytuł: Anioły

Autor: Denis Johnson

Wydawnictwo: Karakter

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368059885

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10

Książka, do której przeczytania zachęcił mnie nieoceniony @WujekAlien, dziękuję!

Mocno brutalna i naturalistyczna powieść ukazująca amerykańskie realia ludzi znajdujących się na marginesie społecznym. Matka podróżująca z dwójką dzieci spotyka w autobusie Greyhound byłego żołnierza marines. Oboje bardzo mocno poranieni przez życie i niepotrafiący znaleźć swojego miejsca na ziemi postanawiają wysiąść na najbliższym przystanku i, mimo że celem ma być znalezienie jakiegoś anioła stróża, który pokierowałby ich życiem na lepszą ścieżkę, to wspólnie nakręcają się w podróży na samo dno (więcej i mądrzej napisał @WujekAlien tutaj).

Czytało się to naprawdę bardzo dobrze, mimo że książka jest zdecydowanie z gatunku tych cięższych. Jakkolwiek dorosłych, mających własny rozum i podejmujących własne decyzje nie było mi żal, tak naprawdę szkoda mi było dzieci, które tego wszystkiego doświadczały. Jednakże takie są realia wielu milionów ludzi, którzy pod piękną tapetą pogoni za amerykańskim snem zmagają się z codziennością i często są wyrzucani (bądź w konsekwencji swoich działań sami się wyrzucają) na margines społeczeństwa. I o takich to ludziach tego typu książka przypomina.

Mistrz

w Książki

17piorunów

923 + 1 = 924

Prywatny licznik: 23+1=24

Tytuł: My, ludzie z marca. Autoportret Pokolenia ’68

Autor: Piotr Osęka

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375368758

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Próba (całkiem udana) spisania zbiorowej biografii pokolenia biorącego udziału w studenckich protestach z 1968. Książka stanowi zbiór około 60 wcześniej niepublikowanych rozmów z uczestnikami protestów przedstawiających ich życie od wczesnego dzieciństwa i wartości, w jakich zostali wychowani, poprzez ich działania w '68, aż po konsekwencje, które w wyniku tego ponieśli i do czasów dalszych protestów, na Solidarności kończąc. Autor w zasadzie całkowicie oddaje im głos, ograniczając się jedynie do odpowiedniego zakwalifikowania zebranych fragmentów rozmów.

To, co chyba przede wszystkim rzuca się w oczy, to to, że duża część protestujących opisanych w niniejszej książce w dzieciństwie pochodziło z rodzin nieukrywających sceptycznego stosunku do władz PRL-owskich, acz oczywiście pewną część stanowili również dzieci wysokich działaczy partyjnych stacjonujących w Warszawie (i o nich pewnie najczęściej się myśli, mówiąc o tych protestach, czy o osobach pochodzenia żydowskiego).

To, co jeszcze zapadło mi w pamięć z tej książki to reakcja (a w zasadzie jej brak) starszego pokolenia czy innych grup społecznych, na których pobudzenie studenci liczyli, po czym nastąpiło brutalne rozgonienie protestujących (chwała ówczesnemu rektorowi uczelni za próbę uratowania studentów przed relegowaniem).

Myślę, że jest to naprawdę dobra (jak na książkę kupioną na promce) i całkiem naukowa książka dla kogoś, kto chciałby coś więcej przeczytać o życiorysach ludzi z pokolenia '68, ale mam wrażenie, że temu zbiorowi przyświecała przede wszystkim próba związania tych ludzi z ogólnoświatowym trendem wydarzeń z tamtego okresu i co do tej tezy nie jestem do końca przekonany.

Inspirator

w Książki

12piorunów

922 + 1 = 923

Tytuł: 52-piętrowy domek na drzewie

Autor: Andy Griffiths

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: Nasza księgarnia

Format: książka papierowa

ISBN: 9788363944223

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10

Kolejna część przygód dwóch przyjaciół którzy dobudowali kolejne 13 pięter w swoim domku na drzewie. Tak samo absurdalne i bogate w ilustracje jak poprzednie tomy. Dla dorosłego mnie trochę za głupawe ale kilkuletni ja z pewnością stwierdziłby, że jestem stary pierdziel i się nie znam. Mój 6-latelka za tą serią szaleje i jestem pewien, że niedługo będzie mnie męczył, żebyśmy przeczytali ja po raz drugi i jeszcze kolejny raz.

Fenomen2piorunów

@Kuba0788 uważaj w co wchodzisz. To ma jakieś 20 części (i tak jest jednocześnie i głupie i super). A jak sześciolatka to polecam serię o Basi czyste złoto

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

22piorunów

921 + 1 = 922

Tytuł: Wieczór Trzech Króli

Autor: William Shakespeare

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Gebethner i Wolff

Liczba stron: 220

Ocena: 7/10

Ej to było serio fajne xD

Gdyby mi ktoś 2 lata temu powiedział że będę czytał dramaty Shakespeara z 1600 roku z własnej woli, i jeszcze dobrze się przy tym bawił, postukałbym się w czoło. A oto jestem.

Książka to komedia opowiadająca o pewnym niefortunnym miłosnym trójkącie, nieporozoumieniu, i niesamowitym zbiegu okoliczności.

Archaiczny sposob wysławiania się postaci połączony z luźnym komediowym stylem dał w efekcie taki fajny luźny klimat. Postacie łapią się za słówka, wykorzystują nieodpowiedzenia, przekomarzają się archaizmami i generalnie zabawa słowem ciekawa z tego wynika.

Książeczka do pożarcia na raz.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (6)

Inspirator

w Książki

17piorunów

920 + 1 = 921

Tytuł: Kaszëbë

Autor: Tomasz Słomczyński

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: ebook

ISBN: 9788363944223

Liczba stron: 448

Ocena: 6/10

Odkąd jakieś 10 lat temu dałem się namówić na urlop na Kaszubach zakochałem się w nich na tyle, że teraz jeżdżę tam na wypoczynek częściej niż na bliskie moim rodzinnym stronom i mojemu sercu Mazury. Dlatego sięgając po tę książkę liczyłem, że będę mógł jeszcze bardziej wsiąknąć w ten unikatowy klimat. Niestety dostałem trochę coś innego niż oczekiwałem - pierwsza połowa książki opisuje historie z czasów II wojny światowej. Oczywiście są to historie ważne oraz wstrząsające ale jednak podobne doświadczenia dotyczą w zasadzie wszystkich regionów naszego kraju i nie jest to coś co wyróżnia Kaszuby a tego właśnie w tej książce szukałem. Dopiero druga połowa pod tym względem jest ciekawsza a w szczególności ostatnia część o lokalnych rybakach - szkoda, że nie znajdziemy w tej książce więcej historii napisanych w tym duchu.

Inspirator

w Książki

18piorunów

919 + 1 = 920

Tytuł: Atak tajemniczych kucharek

Autor: Pamela Butchart

Kategoria: Literatura dziecięca

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Format: książka papierowa

ISBN: 9788363944223

Liczba stron: 228

Ocena: 6/10

Prosta, lekka opowieść z serii która może być potencjalnym wprowadzeniem młodego człowieka w samodzielne odkrywanie literatury. Poznajemy czwórkę młodych przyjaciół którzy w zmianach w ich szkolnej stołówce dopatrują się spisku w który zamieszane są siły nieczyste. Książka jest tak skonstruowana, żeby utrzymać przy niej początkującego czytelnika - rozdziały są krótkie, nie ma niepotrzebnych dłużyzn i od czasu do czasu mamy zwroty akcji które sprawiają, że musimy dowiedzieć się co stanie się dalej. Mój 6-latek przy słuchaniu tej lektury bawił się dobrze ale raczej nie jest to pozycja która zostanie w jego pamięci na długie lata - to raczej po prostu przyjemne czytadełko dla najmłodszych.