Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Fenomen

w Legitymacja Randkuje

4piorunów

sparowało mnie na z jakąś laską i napisała mi ze ma depresję i bierze psychotropy xd ja się na tym nie znam ale to da się wyleczyć czy jakby zostaje z tobą do końca życia i musisz brać non stop leki które jakby sprawiają że depresja znika. Jest sens w ogóle z kimś takim się zadawać? Nie mam totalnie o tym pojęcia. Miałem w sumie takiego jednego dalszego znajomego z depresją i w sumie to on czasem też odwalał jakieś krzywe akcje. Nie wiem co o tym sądzić może się z nią spotkam raz i obczaje o co chodzi albo w ogóle usunę parę w pizdu.

    

Pokaż więcej komentarzy (20)

Debiutant

w Hydepark

20piorunów

Specjalnie założyłem konto tutaj, żeby opowiedzieć o swoim przypadku z egzorcyzmami z wypuszczenia filmu Egzorcyzmy Polskie i nagonce na egzorcyzmy.

Od razu mówię, że nie miałem styczności z żadnym księdzem z tamtego filmu, dlatego nie mogę nic na ten temat powiedzieć.

Moja historia zaczyna się od depresji, którą nabyłem w ok. 2014 r. Nic mnie nie cieszyło, nie miałem chęci do wstania z łóżka, spałem po 16h dziennie jeśli nie miałem nic do zrobienia.

Poszedłem do psychiatry, który zalecił mi pójście do psychoterapeuty. Wybrałem nurt CBT, terapeutka z polecenia z dobrymi opiniami. Mój stan nie poprawiał się, terapeutką zaleciła żebym odwiedził psychiatrę jeszcze raz i poprosił o leki. Dostałem leki SSRi, które trochę pomagały, ale nadal czułem, że moje życie jest do bani i na nic nie miałem ochoty. Na terapii było dużo gadania, często w przypływie emocji płakałem i czułem jakieś katharsis. Wtedy myślałem, że w końcu teraz będzie lepiej. Nie było. Tak mijał miesiąc za miesiącem, a ja nie widziałem poprawy. Może funkcjonowałem jak normalny człowiek, tzn. chodziłem do pracy itd, ale dalej nic mnie nie cieszyło.

Na psychoterapię chodziłem przez ponad 4 lata i kosztowała mnie ona ponad 30 000zł. Nie dało to żadnej poprawy, w dodatku terapeutka często mówiła mi, że z depresją trzeba żyć do końca życia i że nigdy nie wróce do dawnych czasów, kiedy byłem szczęśliwym człowiekiem bez żadnych terapii i pigułek.

Bardzo mnie to dołowało.

W międzyczasie (ok. 2017r.) poznałem pewną dziewczynę, która była wierząca, chodziła na jakieś rekolekcje itd. Nie była w moim typie i wydawała mi się dziwna, ale biło od niej szczęście. Kiedyś jej powiedziałem o moich zmaganiach z depresją i ona wtedy powiedziała mi, że zna osoby, które były w podobnej sytuacji jak ja i się wyleczyły u egzorcystów. Na początku mnie to rozśmieszyło, bo przecież ja chodziłem wtedy do psychiatry, na terapię, dużo czytałem o psychice i cha to dawało i niby jakieś śmieszne modlitwy miałyby mnie wyleczyć?

Ale byłem wtedy już w takim stanie, że gdyby ktoś mi polecił pójście do wróżki albo do szamana to też bym poszedł, żeby tylko wyjść z tego gówna.

Chciałem umówić się do egzorcysty na zwykłą rozmowę i okazało się, że to wcale nie jest takie łatwe. Gdyby nie ta koleżanka z kontaktami to bym się chyba nie umówił. Może teraz jest łatwiej, ale wtedy musiałem czekać ponad miesiąc.

W końcu tam poszedłem, ksiądz egzorcysta mnie wypytał o mój stosunek do Boga czy chodzę do kościoła czy były podpisywane jakieś cyrografy albo czy wywoływałem duchy. Odpowiedziałem, że do kościoła nie chodzę od kiedy jestem nastolatkiem, nie wiem czy wierzę, cyrografów nie podpisywałem, a jeśli chodzi o wywoływanie duchów to kiedyś dla beki po pijaku coś tam robiliśmy, ale żaden duch nie wyskoczył.

Potem opowiedziałem o moich zmaganiach z depresją i że chcę żyć normalnie tak jak wcześniej. Powiedział mi że nie widzi u mnie żadnego opętania, ale modlitwa nie zaszkodzi. Na modlitwę umówiliśmy się za kolejne dwa tygodnie.

Ksiądz dał mi wtedy sól egzorcyzmowaną i mówił mi, że to jest zwykła sól i można ją dodawać do potraw i żebym sobie jej używał.

Śmieszne to dla mnie było, ale robiłem co kazał. Notabene nic ta sól nie dała chociaż używałem jej do kanapek xD

Aha, dodam jeszcze że po spotkaniu chciałem dać księdzu 150zł. Ksiądz odmówił, było to dla mnie dosyć dziwne, bo było to inne niż w przypadku psychoterapii, gdzie przy wejściu musiałem płacić kasę. Wtedy sobie pomyślałem, że ten ksiądz naprawdę chce mi pomóc, a nie leci tylko na mój hajs.

Potem przyszedł czas tej modlitwy, wtedy oprócz księdza były dwie młode dziewczyny i razem się modliliśmy. Nic mi się nie działo, ale czułem się wtedy dobrze i poczułęm takie katharsis podbne jak na psychoterapii tylko dużo mocniejsze. Tego samego dnia postanowiłem pójść na spowiedź. Przeżyłem kolejne katharsis. Wtedy poczułem Boga, wiem że to brzmi głupio, ale od wtedy zacząłem wierzyć że Bóg istnieje.

Przez kolejne dni czułem się dużo lepiej, ale nadal brałem leki SSRI. Na psychoterapię też chodziłem, opowiedziałem terapeutce o egzorcyźmie, oczywiście wyśmiała to i powiedziała, że ten mój lepszy stan psychiczny jest chwilowy i że nie mogę zrezygnować z psychoterapii bo będzie gorzej. Poszedłem do psychiatry i skonsultowałem zmniejszenie dawki leków, o dziwo zgodził się że jeśli się lepiej czuję to można odkładać. Po kolejnych kilku miesiącach całkowicie zrezygnowałem z leków.

W międzyczasie chodziłem na psychoterapię, ale nic z tych spotkań nie wynikało, bo nawet nie miałem się na co żalić. Wcześniej głównie opowiadałem o problemach i traumach. Zrezygnowałem z tej psychoterapii niedługo potem.

Od wtedy jestem szczęśliwy. To już ponad 5 lat. Nie wiem co konkretnie pomogło, modlitwa, spowiedź czy jeszcze coś innego. Ale od wtedy moje problemy zniknęły.

Co ciekawe opowiedziałem swojemu psychiatrze o tej całej sprawie gdy odłożyłem leki i on wcale nie wyśmiał mnie jak terapeutka tylko życzył mi powodzenia i żebym nigdy więcej nie musiał do niego wracać.

Wiem, że nie jestem jedyną osobą, której pomógł egzorcysta. Oczywiście nie wybielam egzorcystów którzy molestują swoich "pacjentów" i robią im obrzydliwe rzeczy takie jak w opowieści Ireny. Ale w moim przypadku egzorcysta postępował naprawdę OK i pomógł mi dużo bardziej niż terapeutka, która raczej mnie dołowała i mówiła, że nigdy nie wyjdę z depresji.

Jakby ktoś miał jakieś pytania to mogę odpowiedzieć o ile nie będą zbyt personalne.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gwiazdor

w Hydepark

0piorunów

Zastrzegam że nie oczekuję porad; wrzucam tylko to co przyszło mi do głowy.

Próbuję określić sobie jakiś większy cel w perspektywie roku-dwóch, ale nie jest to łatwe. Jakiś czas temu odkryłem pewną analogię: wyobraziłem sobie człowieka w łódce na środku oceanu. Człowiek ten wiosłując cały czas bez określenia kierunku może nigdy nie dopłynąć do lądu.

Może też wyznaczyć sobie cel: będzie wiosłować tak żeby płynąć cały czas w kierunku słońca - w ten sposób pozornie wyznacza sobie kierunek ale w ten sposób również nigdy nie dopłynie do lądu.

Jedynie znając dokładne położenie najbliższego stałego lądu może najlepiej wykorzystać swój wysiłek aby osiągnąć cel.

Człowiek na środku morza nie wie gdzie płynąć, ale gdyby miał narzędzia które wskazałyby mu jego położenie, to wtedy wiedziałby że od jego pracy zależy czy uda mu się dotrzeć do celu.

Próbuję znaleźć cel ale się nie udaje. Może powinienem spróbować poszukać narzędzi które pomogą mi określić cel.

Zacząłem czytać książkę "Praktyka uważności. Ośmiotygodniowy program ćwiczeń pozwalający uwolnić się od depresji i napięcia emocjonalnego". Na pierwszych stronach przeczytałem to co kiedyś sam zauważyłem w swoim myśleniu i zachowaniu. W dalszej części książki jest niby przedstawiony sposób na radzenie sobie z negatywnymi myślami, jestem ciekawy jak to jest opisane.

Książka kosztuje 40zł i ma też płytę, ale znalazłem pdf po angielsku w necie i materiały z płyty po polsku. Nawet jakbym kupił książkę to nie miałbym na czym odtworzyć płyty xD

Zastanawiam się nad powrotem do nauki programowania. Ale czuję do tego wielką niechęć i opór, bo byłby to powrót do materiałów które miałem na studiach. A studia to był niestety moment w którym psycha mi całkiem siadła. Później próbowałem wrócić, uczyłem się trochę w domu ale nie potrafiłem zapamiętać zbyt wiele, pojawiła się frustracja i się poddałem.

Wiele osób poleca kurs CS50 czyli wprowadzenie do cs. Spróbuję nastawić się mentalnie i wgryzę się w temat na spokojnie, hobbystycznie.

Nie chcę narzucać sobie zbyt wiele.

Pokaż więcej komentarzy (1)

Gwiazdor

w Przegryw

6piorunów

Chłop jedyne o czym teraz marzy to kupić takiego mietka w kombi, by móc podróżować po świecie i rozłożyć materac gdzieś na polanie pod górami i tak sobie spędzać czas. A następnie wyremontować sobie górę w matczynym domu, bo raczej żyjemy w czasach gdzie i na to może mnie już stać nie będzie. No i oczywiście fajnie byłoby mieć choć jednego kolegę, z którym w weekendy wychodziłbym na przysłowiowe piwo. O ile dwa pierwsze to kwestia finansów i dosyć prosta do zrealizowania, tak ostatnia wydaje się być już niemożliwa ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gwiazdor

w Przegryw

13piorunów

"Lubię samotność... Albo przekonałem sam siebie że tak jest lepiej...

Poznałem kogoś. W zakładzie pracy... Odmieniła mnie... Na początku się dogadywaliśmy... Ale później, okazało się, że jednak nie potrafiliśmy się dogadać... I się rozstaliśmy...

Lepiej być samotnym.

Cierpimy i umieramy w samotności... Nie ważne czy jesteś idealnym mężem, ojcem roku, czy nawet zwykłym, przeciętnym chłopakiem... Jutro, będzie takie samo..."

- Dr House (Trochę przerobioe na moją wersję)

  

Osobistość0piorunów

@WILLKOMM3N House się średnio nadaje na maratony. Ileż można znieść sarkoidozy i choroby autoimmunologicznej na raz? Szkoda, bo charaktery i postaci pyszne.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w Przegryw

7piorunów

  

Miesiac nie picia za mna. Jeszcze dwa przede mna. Z tego co zaobserwowalem, moja degradacja psychiczna bez podpijania alkoholu jest bardziej widoczna, szybsza. Pustka, obojetnosc, smutek.. dal mi w kosc ten miesiac. Bardzo duzo spie, z alko bylo inaczej. Przede mna jeszcze 2 miesiace, ale na dzien dzisiejszy wiem, ze powrot do alko jest nieunikniony. Bez niego zauwazalny jest rowniez wzrost mysli destruktywnch. Abstynencja ma swoje plusy, szczegolnie finansowe i zdrowie fizyczne. Jednak ja musze zachowac jakis balans, kompromis pomiedzy destrukcja fizyczna a psychiczna.

Terapia na "trzezwo" jest rownie nieefektywna.

Gruba ryba1piorunów

@PrzegralemZycie Zalet :smiley:
Jest to zabieg który w niektórych sytuacjach na krótką metę zadziała np. rzuciła dziewczyna, trzeba odreagować. Ale na dłuższą metę jest to droga ku przepaści.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Wirtuoz

w Przegryw

19piorunów

Piątkowa przypominajka że umiejętności zdobyte przez oskarkow podczas gnębienia nas w szkole, pomogły im zbudować pożądany społecznie charakter, pewność siebie i naprowadziły ich w życiu na tor prowadzący do sukcesu.

Kontrast jaki widać między naszym, a ich rozwojem genetycznym, zwany potocznie moggingiem, powstający gdy mijamy ich na ulicy razem z ich samicami, pomoże tym ostatnim utwierdzić się w przekonaniu że wybrały najlepszego samca, odpali układ nagrody, zwiększy nawilżenie dróg rodnych i przyspieszy pękanie pęcherzyka Graafa, co przyczyni się do ich dzisiejszej decyzji o nieużywaniu wieczorem gumek po powrocie do deweloperskiego penthouseu.

Pieniądze jakie zapłacicie ich dziewczynom za terapie która ma wam pomóc pogodzić się z tym stanem rzeczy, zostaną użyte do zapewnienia ich rodzinom i potomstwu najlepszego bytu i zwiększaniu jego szans w konkurencji w nowym pokoleniu.

         #

Fenomen1piorunów

@Bochun no mnie nie dojeżdża. Nie czuję też satysfakcji z tego że Tobie się nie powodzi.
3maj się, zepnij d⁎⁎ę i się nie maż jak baba :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gwiazdor

w Hydepark

3piorunów

Nie szukam dobrych rad, wrzucam tylko swoje żale w eter.

Boję się podjąć ryzyko w obawie przed niepowodzeniem. Strach przed porażką sprawia że nie robię nic. Do tej pory za każdym razem gdy udało mi się na czymś skupić i poświęcić temu 100% uwagi przez kilka godzin, dni lub tygodni, to na końcu zawsze czekało na mnie rozczarowanie. Problem w tym że nie uczę się na błędach.

Kiedy po raz ostatni ciężka praca dała mi prawdziwą satysfakcję? Nie pamiętam. Ale seria porażek nie może trwać w nieskończoność i w końcu "coś" musi się udać. Nie chodzi o to żeby robić "coś" i z naiwnością oczekiwać, że to będzie coś wielkiego.

Chcę być kimś ponadprzeciętnym a nie robię wiele ponad minimum. Chcę to zmienić.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Zdrowie

6piorunów

Depresja Polaków kosztuje już dwa miliardy. Problem może się nasilić

Już 72,8 proc. z nas wykazuje objawy pogorszenia się stanu psychicznego. 47 proc. zauważyło je dopiero po fali podwyżek cen czy rat kredytów. Dlatego stan ten szybko się nie poprawi.

Autorzy badania szacują, że straty dla gospodarki wywołane depresją mogą nad Wisłą sięgać pułapu nawet ok. 2 mld zł rocznie. Tylko w 2021 r. zaburzenia psychiczne były powodem blisko 26 mln dni absencji pracowniczych w Polsce. Wtedy było to niemal 11 proc. wszystkich zarejestrowanych nieobecności.

  

https://www.rp.pl/gospodarka/art37894161-depresja-polakow-kosztuje-juz-dwa-miliardy-problem-moze-sie-nasilic

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gwiazdor

w Przegryw

5piorunów

Wracam sobie do domciu po pracy... Ehh... Jeszcze jutro i chwila spokoju...

Chyba sobie wypiję jedno małe piwko przed snem bo mam ochotę...

  

Koneser

w Przegryw

2piorunów

  

Zapadm się w pamięć, zapadam się w pamięć, zapadam się w pamięć....

I nadzeszła chwila grozy. Los wyrzucił z talii kartę.

Zegar zaczął bić, w takt jego błędnych kroków, które stawiał idąc za miłością.

Karmazynowy przypływ z morza rozpaczy, zalał bólem krainę czarów.

Smutek ciął mu serce, jak nożyczki kartkę.

Gdy wychodziła z pokoju nr 5, zabrała oczy tego chłopca. Na krześle siedziała kukła.

Zawodowiec

w Hydepark

2piorunów

Dalej zauważam u siebie syndrom bojenia się ludzi mimo pracy paru miesięcy jak doradca sprzedaży, w takich galeriach czy gdzieś ja się po prostu źle czuje, kompleksy na temat wyglądu, albo jestem za chwilę spocony, albo zestresowany, przeraża mnie że inni ludzie wyglądają lepiej, zapytanie o pracę to też zjebany stres co jest absurdalne, oczywiście kiedy jestem lekko pijany w klubie to takiego stresu nie ma a praktycznie go w ogóle nie ma ale tak to tragedia, chyba już nigdy nie wyleczę tych traum który mi utrudniają funkcjonowanie w społeczeństwie a co mówić znalezienie sobie dziewczyny, zagadywanie do nich itp

     

Pokaż więcej komentarzy (17)

Koneser

w Przegryw

11piorunów

 

Choc moja milosc mi kibicuje i wspiera (dobra dusza, pomimo ze jestem kotwica w jej zyciu) bym jeszcze wyszedl z mroku i nie topil tozsamosci w tabletkach, to jednak.. To zastanawiam sie ile to wszystko jest warte? W srodku jestem juz.. martwy? Zostaly sie ino ruiny, ruiny pieknego miasta po wielkiej wojnie. Wszedzie unosi sie popiol po spalonych obrazach. Odor zgnitych, nieudanych szans powoduje wymioty. Fontanna radosci saczy juz tylko scieki, obok niej leza konajace ptaki nadzieji. Nie sa juz biale, niewinne. Popiol zazdrosci pofarbowal ich piora na ciemno. Chodze na terapie i slucham ze zycie jest piekne. To jakby mowic zgnitej rozy, ze swiat jest piekny. Jest.. byl.. A ja zylem dlugo i szczesliwie. Pustka obecna we mnie czasami mnie przeraza. Ja juz nie zyje, odgrywam jedynie role, jak zapetlona tasma.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gwiazdor

w Przegryw

26piorunów

Powiedzmy sobie szczerze: Każdy jest ku*wa "SAM"... Nie ważne czy masz kolegów, koleżanki czy też nie, czy masz tak zwaną "dziewczynę" lub chłopaka, czy też ich nie masz... Nawet z rodziną czy bez, jesteś absolutnie sam... Pozostawiony z własną egzystencją, z problemami... Inni mogą Ci przekazać jak poradzić sobie z tą walką, a inni... Tylko czekają na Twoją porażkę aby tylko zadać Ci jeszcze więcej cierpienia... Jesteśmy pozostawieni samym sobie... Z walką o lepsze jutro...

   

Fenomen3piorunów

@Akinori456 nie neguję samego założenia, bo jednak podstawa dobrego samopoczucia to dobrze czuć się z samym sobą, jednak jeśli są ludzie którzy tylko czekają na twoją porażkę to chyba jesteś w jakiś sposób znaczącą postacią. Większość szaraków jest innym całkowicie obojętna.

Pokaż więcej komentarzy (20)