Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Kojarzycie może taką serię gier komputerowych jak FIFA? No właśnie. Szukając pomysłu na opowiadanie do XX edycji konkursu postanowiłem zastosować strategię wydawniczą wzorowaną na strategii wydawniczej producenta FIFY, firmy EA Sports. Obiecuję jednak, że to już ostatni raz.

===

Jak dziwnie płynie ta Wisła
wydanie III i ostatnie – zaadaptowane na potrzeby XX edycji zabawy w kawiarni

*

Lecz Parówka, niczym głucha,
małej Asi już nie słucha.
Zakochała się – o rety ! –
w kimś kto ceni jej zalety.

Dla niej ważne, że bez mdłości
Azor połknie ją w całości.

Jacek Cudny, Zakochana parówka [fragment]

*

Ta rozmowa nie przebiegała tak, jak miała przebiegać. Nic nie szło w tej rozmowie zgodnie z planem. Nic nie szło w tej rozmowie ani zgodnie z planem jej, ani zgodnie z planem jego, bo oboje mieli na tę rozmowę przygotowane swoje własne, całkowicie różne i zupełnie od siebie niezależne plany.

Spacerowali nad Wisłą. Ona, ubrana w różową bluzę-kangurkę i on, wypychający od czasu do czasu prawy policzek przy użyciu języka, którym sięgał do dokuczającej mu od dawna górnej ósemki. Tak jakby ten zabieg miał mu w jakiś sposób pomóc. Tak jakby ten zabieg mógł ten jego ból zęba w jakiś sposób złagodzić.

Okolica była znajoma – mieszkali w końcu w Grudziądzu już od jakiegoś czasu, żyli tam ze sobą na kocią łapę – a jednak znów wydawało im się, że wszystko dookoła wygląda jakoś inaczej niż wyglądało dotychczas. Wydawało im się, że Wisła płynie trochę inaczej niż płynęła kiedy spacerowali w tym miejscu poprzednim razem. Nie zrobiło to na nich wrażenia. Owszem, kiedyś, na początku, zaraz po przeprowadzce dziwili się temu, ale później zdążyli się do tego przyzwyczaić. Tak jak i zdążyli się też przyzwyczaić do bezustannie spływających rzeką zwłok.

– Wszystko płynie – żartował czasami Jerzy, a Pacha śmiała się z tych jego dowcipów. To im wychodziło, takie rozmowy im się udawały. Umieli się razem śmiać i żartować. Tak jak i potrafili rozmawiać o zwykłych, codziennych sprawach, tak jak potrafili dzielić się ze sobą swoimi obserwacjami:

– Jerzy, a ta jabłonka to nie rosła ostatnio na tamtym brzegu? – zapytała Pacha. – Nie no, rosła! Na pewno tam rosła! Przecież pamiętam! Siedziały na niej trzy sikorki i mazurek jeszcze na niej siedział. Co mnie zdziwiło, bo mazurki to przecież występują bardziej na wsiach, w miastach to raczej wróble. No a tu przecież jest miasto! Nie no, na pewno tam rosła, przez tego mazurka to pamiętam!
– Patrz, a ten wysoki gość z psem? – powiedział Jerzy. – Tam, ten po drugiej stronie. Wydaje mi się, że przed chwilą się z nim mijaliśmy.
– Może na takich długich nogach szybciej dochodzi się do mostu? - tym razem zażartowała Pacha, a Jerzy roześmiał się z jej dowcipu.

Tak, umieli ze sobą żartować. Nie umieli jednak rozmawiać o sprawach poważnych. Za każdym razem, kiedy tylko któreś z nich podejmowało próbę skierowania rozmowy na rzeczy fundamentalne, na kwestie dotyczące ich związku i ich przyszłości, wtedy właśnie gdzieś wewnątrz ciała pojawiał się jakiś dziwny impuls, jakieś ściskające napięcie blokujące w krtani te słowa, które już dawno powinny zostać wypowiedziane.

Tak było i wtedy, kiedy tamtego dnia spacerowali nad Wisłą, a ich rozmowa nie przebiegała według planu. Już to jedno, już drugie miało zamiar przerwać tę bezsensowną paplaninę o niczym, która się tam wtedy między nimi rozgrywała i wreszcie powiedzieć to, co miało do powiedzenia, ale właśnie w tym momencie znów pojawiało się to mrowienie w kąciku ust, to drętwienie którejś dłoni albo ten nieprzyjemny ucisk w żołądku. Wtedy dawali za wygraną. Odkładali te zaplanowane słowa na później.

Mimo że nie zrobiło tego żadne z nich, to ta ich bezsensowna paplanina została tamtego dnia przerwana. Zmienił się kierunek wiatru. Nie wiało już od rzeki, podmuch przyszedł ze strony miasta i przyniósł ze sobą odór lekko rozkładającego się mięsa, silnej chemii i rozmaitych odpadów. Był to zapach fabryki parówek Krąg Życia otwartej na terenach dawnych ogródków działkowych Metalowiec, fabryki, która wpisując się w nowoczesne trendy zarządzania ekologicznego i zrównoważonego rozwoju kierowała się zasadą zero waste.

Pachę lekko zemdliło, targnął nią odruch wymiotny i – żeby nie puścić pawia, choć tak bardzo lubiła ptaki – zatkała usta, co nie tylko powstrzymało ją przed zwróceniem obiadu (ziemniaki, przysmażona kaszanka, zielony groszek i jajka z majonezem na deser), ale również uniemożliwiło jej kontynuowanie bezsensownej paplaniny. Do Jerzego odór dotarł również, ale nie zrobił na nim wrażenia. Był przyzwyczajony do zapachu zgnilizny. Osiągnął już niewrażliwość na ten zapach, a to z powodu zabiegu autoimmunologicznego – szczepionki w postaci własnego gnijącego zęba.

– "Skoro oni potrafią robić parówki z mięsa oddzielanego mechanicznie, z kopyt, z rogów, z oczu, z gówna i z papier mâché, to dlaczego mnie tak trudno jest powiedzieć jej tych kilka słów?" – pomyślał wtedy Jerzy.
– "Skoro oni potrafią robić parówki z mięsa oddzielanego mechanicznie, z kopyt, z rogów, z oczu, z gówna i z papier mâché, to dlaczego mnie tak trudno jest powiedzieć mu tych kilka słów?" – pomyślała wtedy Pacha.

I właśnie wtedy oboje jednocześnie się zdecydowali. Nastąpiło przełamanie, jak gdyby, wbrew zasadzie zero waste, postanowili nie pracować nad swoimi ograniczeniami i wątpliwościami, nie próbowali przekuwać ich na zalety, a tylko oboje w jednej chwili postanowili te ograniczenia i wątpliwości odrzucić.

Jerzy przyklęknął i przez chwilę mocował się z własną kieszenią, w której miał schowany zaręczynowy pierścionek. Nie potrafił sobie poradzić z wyciągnięciem go i dopiero kiedy spojrzał na kieszeń uświadomił sobie, że jest ona zasunięta. Rozpoczął mocowanie się z zamkiem błyskawicznym. Pacha w tym czasie zamknęła oczy i próbował wziąć pierwszy z trzech głębokich wdechów, za pomocą których miała zamiar opanować emocje przed zbliżającą się wypowiedzią, wszechogarniający smród mocno jej jednak to zadanie utrudniał.

– Wyjdziesz za mnie? – zapytał Jerzy, był bowiem przekonany, że to właśnie Pachę chce w tym momencie pojąć za żonę.
– Odchodzę! – powiedziała Pacha, nie była już bowiem w stanie znosić dłużej odoru z ust Jerzego powodowanego przez jego gnijącą górną prawą ósemkę, której za nic w świecie nie chciał wyleczyć.

Cisza. I on, i ona nie usłyszeli żadnej odpowiedzi drugiej strony na te swoje nagłe wyznania. Jerzy oderwał wzrok od kieszeni, Pacha rozwarła powieki. Nic. Pusto. Przed Jerzym nie stała Pacha, przed Pachą nie klęczał Jerzy.

Jerzy poderwał się z klęczek, Pacha rozglądała się dookoła. W końcu dostrzegli siebie nawzajem: stali na dwóch przeciwnych brzegach. Jerzy gestami dał Pasze znać żeby skierowała się na południe, żeby udała się w górę rzeki. Tam, gdzie stoi most im. Bronisława Malinowskiego.

Spotkali się na środku przeprawy. W milczeniu wrócili razem do domu i wszystko było między nimi tak jak do tej pory. Nic się nie zmieniło: znów nie powiedzieli sobie tego, co mieli sobie nawzajem do powiedzenia, znów te tłumione słowa umościły się w nich gdzieś głęboko i cały czas ich tam głęboko uwierały.

I tylko pod jabłonią znajdującą się na wyspie leżącej na środku rzeki stał wysoki mężczyzna z psem. Mężczyzna wyciągnął z kieszeni parówkę i – po chwili podejrzliwego przyglądania się jej – zatopił zęby w mięsopodobnej masie. Drugą parówkę podał psu, który – zupełnie bez żadnej podejrzliwości – pochłonął ją dwoma kęsami. Na drzewie nie siedziały żadne ptaki. Mężczyzna ukruszył swój ząb trafiając w parówce na coś twardego, co wyglądało zupełnie tak jak dziób mazurka.

===

1072 słowa

Fanatyk2piorunów

@splash545 Pan @George_Stark psa Ci podłą parówką chce zepsuć...
>Drugą parówkę podał psu, który – zupełnie bez żadnej podejrzliwości – pochłonął ją dwoma kęsami.

Powinno być:
Drugą parówkę podał psu, który z wyraźnym niesmakiem i dezaprobatą w ślepiach wzruszył tylko ramionami.
:upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

26piorunów

_Pytam, więc jestem_

Za stary na młodość
Za młody na rutynę
Ciało krzyczy dość
W chaosie myśli ginę

Gonitwa za normalnością
Czy na pewno tak trzeba?
Zestarzeć się z godnością
Być jak w lesie drzewa?

Nikt nie poda życia mapy
Nie wskaże właściwej drogi
Idą tam gdzie poniosą nogi

Gdzie szukać, by znaleźć?
A może pytanie brzmi jak?
Na oba odpowiedzi nie znam i tak.

⸻⸻⸻⸻⸻
pozakonkursowe  

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Tak, ja wiem, że dwa pierwsze wersy są absolutnie niezgodne z ustalonymi przeze mnie zasadami, no ale co mi za to zrobicie? 😉 Zresztą, mając na uwadze efekt artystyczny, uważam że dopuszczalnym jest lekkie pogwałcenie zasad. Szczególnie, kiedy chodzi o Cykl Grudziądzki.

*

Król zmywaków

Grudniowa noc, Grudziądz już spał,
ktoś nocą z workiem nad Wisłę gnał.
Pod butem śnieg i ściskał mróz
kiedy mąż żonę utopić niósł.

Utopić żony mąż nie miał jak:
Wisła zamarzła niemal do dna.
Żeby rozwiązać więc problem ten
wrócił do domu, choć dom miał hen.

A gdy z powrotem do domu lazł
jego entuzjazm ku życiu gasł:
– „Poczekać aż lód spłynie krą?
Tak długo jeszcze męczyć się z nią?”

Dotarł do domu, pomyślał: – „Wiem!”;
wodą napełnił kuchenny zlew.

*


Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

No niedobrze, niedobrze. Jedyny @fonfi, który chciał mi pospieszyć z pomocą i wybawić mnie z opresji okazał się niestety nieskuteczny. Cóż – nie gniewam się. Doceniam starania, nie zawsze się przecież udaje. 😉

W związku z powyższym to właśnie mnie przypadło to nieszczęsne zwycięstwo i wiążący się z nim obowiązek pchnięcia tego wszystkiego dalej. Rozpoczynamy więc kolejną, LXVI ( @fonfi – ufam Tobie!) edycję zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) w kawiarni !

Zgodnie z tym co napisałem kiedyś w jednym z sonetów nikt z Was nie jest bez winy. Winę za dobór tekstu di proposta, którym zajmiemy się w tej edycji ponosi koleżanka @KatieWee. To ona właśnie w komentarzu do swojego pięknego opowiadania podrzuciła link do wspaniałego wykonania przez zespół Hee utworu _Król Olch_ autorstwa pana Johnanna Wolfganga Goethego w swobodnym (i fantastycznym!) przekładzie pani Wisławy Szymborskiej. No piękny jest to utwór, tak tekstowo, jak i muzycznie. A oto i ten chwalony tekst:

*

Johan Wolfgang Goethe
_Król Olch_
w przekładzie Wisławy Szymborskiej

Noc padła na las, las w mroku spał,
ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
gdy ojciec syna do domu wiózł.

– Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
ma płaszcz, koronę i biały tren.
– To mgła, mój synku, albo sen.

"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".

– Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.

"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".

– Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.

"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu.

Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.

*

Tekst jest oczywiście zbyt długi jak na nasze tradycyjne czternaście wersów, ale co bystrzejsi mogli już zauważyć, że w początkowych wersach ostatnie słowa są pogrubione. Ci jeszcze bystrzejsi mogli zauważyć również, że tych pogrubionych słów jest dokładnie czternaście. Jeśli domyślacie się, że to właśnie te pierwsze czternaście wersów z pogrubionymi końcówkami stanowi zadanie konkursowe, to gratuluję – dobrze się domyślacie!

No to chyba tyle. O zasadach oceniania nie ma co pisać, bo sam ich jeszcze nie znam. Kończymy za niecały tydzień, w piątek, czwartego marca bieżącego roku, jakoś pewnie zaraz po tym jak się obudzę.

Jeśli ktoś chciałby dołączyć, a nie wie o co chodzi, to proszę pytać. Chętnie wytłumaczę jeśli będzie potrzeba, bo pisać teraz możliwie daremnie to mi się jednak nie chce. I tak dużo już przecież napisałem.

Dobrej zabawy i uważajcie na nawoływania z lasu!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Podsumowanie zrobić
Musi ten co je zaczynał, niestety...

Ale dosyć narzekanctwa! W tejże edycji sonetowej zabawy mieliśmy z niezwykła sytuacją wierszowego pojedynku! Pojedynek ten odbył się pomiędzy:

@George_Stark : 4 VS @fonfi : 1

Zwyciężył oczywiście niezrównany i niezawodny [@George_Stark](/uzytkownik/George_Stark) !!! Gratuluję !

Poza tym chciałem przyznać Order Przestrachu Przed Wygraną - Panu @RogerThat ! Order ten upoważnia Cię do braku obowiązków związanych z wygraną w sonetowym konkursie!
Oczywiście jeśli ktoś będzie chciał go honorować... bo ja nie zamierzam... :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fanatyk6piorunów

@splash545 Krótko i na temat! 😁
Tak naprawdę pan @George_Stark , któremu gratuluję zwycięstwa, wygrał w cuglach. Ja dołączyłem do "rywalizacji" (cudzysłów celowy) tylko dla zachowania jakichkolwiek pozorów potyczki...

Zatem jeszcze raz gratulacje Panie @George_Stark i czyń Pan honory w kolejnej - LXVI - edycji!

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Dzień dobry się z Państwiem,
Zbliżamy się do końca kolejnej edycji a jak na razie tylko pan @George_Stark był łaskaw wziąć w niej udział. Czterokrotnie... Nie godzi się zostawiać go samego ze sobą, bo cóż by to była za rywalizacja? W związku z powyższym dołączam z poniższym utworem . A że dzisiaj tłusty czwartek (może ktoś zapomniał), to będzie tematycznie.

Tłustoczwartkowe rozterki wsobne

Spokojnie biorę oddech głęboki,
Chociaż smakowe już kubki swędzą,
Wytrwale tłamszę myśli co pędzą,
W impulsywnego obżarstwa mroki.

Niczym ocean szklisty, szeroki,
Jestem spokoju spiżową twierdzą,
I na podstępnych, co w głowie siedzą,
Nieczuły będę chochlików uroki!

Lecz grzechem ciężkim jest dzisiaj pościć,
Niech pączki na pokuszenie mnie wodzą!
Czy od dziesięciu dostanę mdłości?
Czy trzy już może mój głód złagodzą?

Lecz gdy bój wsobny toczyłem żarliwy -
Został ostatni, ten jeden - wstydliwy...

Fanatyk3piorunów

Dziś się zorientowałem, że czwartek już i myślałem o czymś, ale w takiej sytuacji, to ryzyko wygranej robi się trochę duże xd

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Zgłoszone zostało dzisiaj zapotrzebowanie na sonety optymistyczne , więc proszę:

*

Wiwat obiboki!

Zbijać bąki, zrywać boki –
głupcy niech w robocie siedzą!
Niech się trudzą, niech się biedzą,
my zaś: wiwat obiboki!

Niech świat dowie się szeroki
że jest dla nas etat śmiercią;
więc krzyczymy pełną piersią:
Wiwat! Wiwat, obiboki!

Próżno jest szukać w nas pazerności,
nas ziemskie dobra niewiele obchodzą,
my sobie tak tylko, dla przyjemności
żywot spędzamy pozasłużbowo.

A żywot ten skromny, bo nikłe są wpływy,
lecz skromność to cnota, więc chociaż cnotliwy.

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Podobno jak coś jest głupie ale działa, to wcale nie jest głupie. W myśl tej zasady od jakiegoś czasu zacząłem praktykować sobie taką rutynę, że zanim rano zwlokę się z barłogu, to najpierw się sam do siebie uśmiecham, niezależnie od tego jak do d⁎⁎y by się nie zapowiadało. Głupie, co nie? – no ale działa.

Jest 10.25, ale w związku z tym, że dziś niedziela, to można uznać, że jest jeszcze rano. I właśnie dlatego w ten niedzielny poranek, na dzień naprawdę dobry, chciałem Państwu zaproponować

Sonet optymistyczny

Świt wlał się jasny do moich okien –
ja: obudzony słoneczną przędzą,
która – jakby budzikiem mi będąc –
zbudziła na twarzy uśmiech szeroki.

Choć wiem, że zdarzenia dziś mogą mi wkropić
gorycz w dnia kielich – jest przyszłość niepewną –
ja mojej radości za nic nie dam sczeznąć
z jej drogi nie zboczę – nie dam się stropić.

Tako się wyśpisz, jak się umościsz –
odwrócić chciałem mądrość ludową:
gdy rano zaczniesz dzień od radości
to ze spokojną go skończysz głową

i jak wszystko się zmieni, możesz się zdziwić,
gdy dzień zaczniesz z uśmiechem. Choćby na niby.

*


Fanatyk8piorunów

@George_Stark mam w pracy na drzwiach taką tabliczkę, na której każdego dnia rano staram się zapisać coś pozytywnego, miłego czy radosnego, chociaż czasami jestem gotowa jedynie na to, żeby napisać "piątek".
Ale usłyszałam w tym tygodniu od jednej z koleżanek, że ona śpieszy się do pracy, żeby przed lekcjami spojrzeć na moją tabliczkę. Miłe to było.

Gruba ryba7piorunów

Potrzebujemy większych ilości sonetów optymistycznych.
>obudzony słoneczną przędzą
Mniam :pinched_fingers:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Mówią, że z poezji nie da się wyżyć. Że poezja nikogo nie nakarmi. Nie mają racji. Najlepszym dowodem na to niech będzie fakt, że kiedyś mnie samego pewne zdarzenie, jakby nie patrzeć związane jednak z poezją, bo wynikłe ze spotkania z tą poezją związanego, ocaliło od śmierci głodowej. Nie pamiętam czy podziękowałem wtedy za to, a że podobno lepiej późno niż wcale, to, żeby moje chamstwo i niewychowanie nie wyszło na jaw, na wszelki wypadek nadrabiam tamto podziękowanie teraz:

*

[@Wrzoo](/uzytkownik/Wrzoo), dziękuję
_(nawet nie za to, że poprzedniej edycji nie wygrałem, choć i za to również)_

W miesiącu lipcu minionym rokiem
początek daliśmy kawiarni spędom
– „Jacy na żywo ci ludzie będą
z którymi w necie piszę głupoty?”

W różowe kwiatki ktoś przyniósł tam kocyk:
browary żłopią, precelki jedzą
tak sobie razem nad Wisłą siedzą,

a ja – spóźniony po długim locie –
dotarłem z uczuciem w żołądku pustości.
– „No zaraz mnie tutaj chyba zagłodzą!” –
myślałem cierpiąc skręty wnętrzności.

@Wrzoo dała mi rogal, męki me słodząc
a ja, targany głodem straszliwym,
zjadłem go wtedy na dwa czy trzy gryzy.

*


Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Białe żagle

Pod Cytadelą, gdzie nurt był głęboki
tam Weles-Wołos obwołał się sędzią
i choć na surowość niektórzy zrzędzą,
on sprawiedliwe wydawał wyroki.

Tak było w czasach kiedy krzyżoki
postanowiły coś zrobić z miedzą
i nagle: buch! – w Grudziądzu już siedzą!
nim zdążył ktokolwiek choć mrugnąć by okiem.

O słodka wiślana ty głębokości! –
za twoją sprawą powstania się rodzą!
Duch partyzancki powstał w ludności
i partyzanci krzyżoków zwodzą.

Tak płaszczów z krzyżem, jak żagli prawdziwych
Wisłą ku morzu zaczęły się spływy.

*


Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Dobra nie będę czekał na @RogerThat odwalę i z głowy, bo zapewne i tak by się wyłgał.
Wybraliście mnie to macie dalej tematy z pogranicza życia i śmierci, lecz skłaniające się bardziej w tę drugą stronę. Miłej zabawy życzę. 😁

Mikołaj Sęp Szarzyński

Sonet I
O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego

Echej, jak gwałtem obrotne obłoki
I Tytan prętki lotne czasy pędzą,
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć - tuż za nami spore czyni kroki.

A ja, co dalej, lepiej cień głęboki
Błędów mych widzę, które gęsto jędzą
Strwożone serce ustawiczną żędzą,
I z płaczem ganię młodości mej skoki.

O moc, o rozkosz, o skarby pilności,
Choćby nie darmo były, przedsię szkodzą,
Bo nasze chciwość od swej szczęśliwości
Własnej (co Bogiem zowiemy) odwodzą

Niestałe dobra. O, stokroć szczęśliwy,
Który tych cieniów w czas zna kształt prawdziwy!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Mamy piątek, a więc przyszedł czas na podsumowanie LXIV edycji zabawy [#nasonety](/tag/nasonety) , zwane też :yellow_heart:

Udział wzięli:

* człowiek wielu fachów i talentów @George_Stark z sonetami _Jak się to wszystko zaczęło_ , _Produktywność, czyli Bo kulki na Kurniku już mi się znudziły_ , _Jabłuszko Sandomierskie_ , _Memento Mori_ , _Próżny sen_ i _Lawina_
* żałobnik po Paszce @fonfi z sonetem _Lament spod Pachy_
* hedonista @RogerThat z sonetami _Erotyczna patelnia_ i _Newton nieswoich czasów_
* wodzirejka tej edycji z sonetem _Solą chodników proszę nie sypać, bo pieski szczypie w łapki_
* nieświadomy popełnionego przez siebie błędu @splash545 z _wpisem czterorymowym_ , opatrzonym tagiem

Aby zapobiec nadmiernemu mnożeniu się sonetów, należy jak najszybciej ukrócić tę edycję i wybrać męczennika kolejnej.
W tej edycji ukryte kryterium (ukryterium?) było proste — wygrywa ten wpis, który nie zawiera żadnego sonetu i znalazł się tu totalnie przypadkiem.

Dlatego też zwycięzcą LXIV edycji #nasonety zostaje @splash545 🎉 Kondolencje.

*

Ale nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła paru wyróżnień, niebędących wcale a wcale nagrodami pocieszenia.

Czekoladowy medal w srebrnym pazłotku
dla @RogerThat , bo gdyby nie wczorajszy wpis Splasha, to dyplom zwycięstwa przyznany zostałby Tobie, abyś mógł się nim pochwalić cioci. A tak to chociaż coś na osłodzenie łez.

Figurka z porcelany przedstawiająca żeliwny grzejnik
dla @George_Stark w podzięce za krótki wykładzik z materiałoznawstwa (wciąż mnie zadziwia Twoje ścisłe wykształcenie).

W połowie zdrapana zdrapka "Extra Pensja"
dla @splash545 - ewidentnie masz dziś szczęście, toteż jest szansa na dalsze niespodziewane wygrane.

Naprawdę fajny patyk
dla @fonfi - Paszka znalazła fajny patyk, ale Ty zasłużyłeś na fajniejszy.

Kremik do rąk
dla mnie, bo mam suche ręce.

Dziękuję wszystkim za udział i powodzenia w kolejnej edycji! :yellow_heart:

Gruba ryba5piorunów
(wciąż mnie zadziwia Twoje ścisłe wykształcenie)

Takie tam wciąż. To dopiero drugi dzień przecież. 😉

Dziękuję za wyróżnienie, ale przede wszystkim za piękną edycję. :grinning:

Fanatyk6piorunów

@Wrzoo Ale zarąbisty patyk - w kształcie serduszka :heart_eyes: Albo jabłuszka... :thinking_face: Tak czy siak bardzo mnie się podoba! Dziękuję.
@UmytaPacha Zoba jakiego mam fajnego badyla!

No i oczywiście gratulacje dla pana @splash545 . Tak wygrać nic nie pisząc to jest dopiero Performance przez wielkie "P" i SZtuka przez wielkie "SZ". Tym większe są moje wyrazy współczucia! 😂

Pokaż więcej komentarzy (20)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

35piorunów

No dobra, skoro @George_Stark wszedł dziś ze stoicką propagandą w nasonety. Nie pozsotaje mi nic innego jak pójść w jego ślady w

Temat: memento mori

Rymy: nieba - truchło - gleba - wybuchło

GL & HF :ghost:

Gruba ryba6piorunów

Daleko nam do nieba
Jesteśmy niczym żywe truchło
Nad głową sypie się jak śnieg gleba
W mojej świadomości coś wybuchło.

Pokaż więcej komentarzy (68)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

No dobrze. Skoro koleżanka-organizatorka LXIV edycji zabawy w kawiarni nie tylko nie ma nic przeciwko natłokowi wytworów, nie tylko się z nich cieszy , ale nawet na nie czeka , no to proszę bardzo.

Najpierw jednak uchylę z lekka drzwi do warsztatu i podzielę się swoją inspiracją. Otóż, kiedy ostatnie słowo pierwszego wersu utworu _di proposta_ zrymowało mi się ze słowem „lawiny”, to nie mogłem nie pomyśleć o tej wspaniałej piosence pana Leonarda Cohena ( tutaj po polsku , w pięknym tłumaczeniu i wykonaniu pana Macieja Zembatego). I nie to żebym próbował się do pana Cohena w jakikolwiek sposób przymierzać czy z nim rywalizować, po prostu się zainspirowałem:

*

Lawina

Pamiętam potężną siłę lawiny,
dwóch ciał namiętny taniec.
To ja czy ty – kto tam był draniem? –
bo wiem: to były tylko kpiny.

Dudniące serca nam wtedy grały
jak śnieg zabrany górom;
teraz zalega cisza ponuro
jak ciężkie śniegu zwały.

Od czasu do czasu coś jeszcze tąpnie –
nie łudzę się, w lawinę nie wstąpię:
serce – jak drzewa – złamane.

W dolinie zaś śnieg pozostanie,
bo choć cię ciągle noszę w swej głowie
to mieć cię nie mogę więcej przy sobie.

*

Tak na marginesie, bo nie wiem czy wiecie, ale również i pan Andrzej Poniedzielski współpracował z panam Cohenem (przy umownej tego drugiego świadomości na ten temat – ale mi się to sformułowanie podoba!; zresztą pan Andrzej Poniedzielski też jest inżynierem, nawet studiowaliśmy na tej samej uczelni, choć na innym kierunku; no ale ja się później przeniosłem i ostatecznie jednak dyplomy zrobiłem gdzie indziej), a efektów tej współpracy, wraz z kapitalnym wstępem (link podaję tylko do adekwatnej części wystąpienia, choć polecam całość), można sobie posłuchać tutaj .

No i tryb gaduły-rozmyślacza mi się włączył, bo tak się zastanawiam dlaczego aż tak bardzo mi się podoba ten tekst do Avalanche? Mało tego! Dlaczego w ogóle podobają mi się takie teksty opowiadające o męskim jednak zawodzie, kiedy to okazuje się, że sama fizyczność to niestety nie wszystko. Tak jak w tym pięknym utworze zespołu Harlem na przykład. Może za dużo pana Bukowskiego się kiedyś naczytałem? 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Solą chodników proszę nie sypać, bo pieski szczypie w łapki

Rzucam pod nowej siebie podwaliny
Choć kroki dalej ostrożnie stawiane
Omijając sidła, kroczę w nieznane
Z plastycznej, lecz miękkiej ulepiona gliny

Nim wezwą do nieba anielskie chorały
A lico okryje się kiru chmurą
Oddzielę przeszłość wyraźną cezurą
By nie dotknąć nawet żywotem banału

Wycisnę życie jak praskę z czosnkiem
I zadeklaruję formalnym wnioskiem
że oto, drodzy panowie i panie:

Oto jest moje najnowsze wydanie
Ze słońca i mrozu, z utworów jazzowych,
I sypanych solą chodników lutowych

Gruba ryba4piorunów

Ten wers: Z plastycznej, lecz miękkiej ulepiona gliny przypomniał mi zdanie, które miał w zwyczaju wygłaszać pan doktor prowadzący nasze laboratoria z materiałoznawstwa (bo ja, wbrew pozorom, posiadam solidne wykształcenie techniczne - cytując pana Poniedzielskiego), a zdanie to brzmiało tak: no i mówią, że jest twardy jak stal, choć stal akurat w technice zalicza się do materiałów miękkich.

A te ostatnie trzy wersy są takie cudne! Chciałbym takie obrazki umieć tworzyć. Będzie trzeba poćwiczyć. 😉

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo

No bo tak działa fizyka. Materiały miękkie są plastyczne i właśnie dlatego dają się łatwo kształtować za pomocą sił (pomijam sprężynowanie). Tak jak plastelina, albo stal właśnie, stąd stali używa się w kowalstwie, bo jest to - uwaga!: materiał kowalny, a żeliwa kuć się nie da, więc jest niekowalne.

Jeśli coś jest twarde, to automatycznie jest kruche. Mnie też się to nie podoba, no ale tak działa świat i nie ma co się na to obrażać. 😉

To pisałem ja, mgr inż. Dżordż Stark. W razie czego dyplom do wglądu. 😉

Mistrz1piorunów

@George_Stark na kolejnym hejtopiwie będę Cię musiała wypytać o Twoje młodzieńcze lata, bo Twoje opowieści brzmią jak opowieści ojców, znienacka odkrywających jakieś sekrety ze swojej przeszłości. :grinning:
Ja żyłam w świętym przekonaniu, że kończyłeś polonistykę lub zbliżone studia językowo-dziennikarsko-społeczne. A tu zonk.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Newton nieswoich czasów

Kiedyś się obudziłem w czas zupełnie inny
Patrzę po kieszeniach - zapalniczki niewyczuwane
Patrzę po ulicach - błotem zarzygane
Patrzę po mordach - same zrzednięte miny

Się okazało, że wpadłem w sam środek kanału
Średniowiecze stało się moją nową naturą
Same zgarbione gnomy, więc ja moją posturą
Wydawałem się czymś przeciwnym do banału

Zebrali się wokół mojej osoby boskiej
Poczekałem na wszystkie, by żadne nie było zazdrosne
Poczekałem na wszystkie - niech mają małe dranie!

I pytają się mnie: skąd macie prąd panie?
Ale się wkurzyłem na głupków twardogłowych
Ale kurde, sam nie wiem, więc żodyn się nie dowie

Poeto, godności - pamiętaj o społeczności!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Jak tak dalej pójdzie, to zamiast powieści wyjdzie jeszcze jakiś tomik może? 😉

Przepraszam koleżanko-organizatorko za dokładanie Ci pracy, ale te sonety są tak wciągające, że nie umiałem się powstrzymać:

*

Próżny sen

Na parapecie skrzydlata bogini
jak gołąb przysiadła – to zwiastowanie.
Przyszła powiedzieć że „Nike dostaniesz”
za wszystkie nad kartką spędzone godziny.

Tak w przyszłość marzenia me wybiegały
we śnie, kiedy Morfeusz w objęcia mnie ujął,
dreszcze mi wtedy przebiegły pod skórą,
bo właśnie się moje marzenia spełniały:

że skończyć udało się pisać mi książkę,
że jest w niej prawda, ludzie, emocje,
że ktoś zdecydował się na jej wydanie.

I kiedy kolejna noc dziś nastanie
liczę, że sen się nie urwie w połowie
i jury przemówi – ciekawe co powie?

*


Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Miał być już na ten tydzień fajrant, no ale kiedy dziś rano obudziłem się i pomyślałem, że być może to już mój ostatni ranek – nigdy przecież nie wiadomo – to mnie jakaś taka nieodparta chęć na napisanie sonetu naszła, bo – w świetle tych moich porannych przemyśleń – ryzykownym byłoby odkładanie tego do kolejnej edycji zabawy . Kolega @splash545 ustał ostatnio w trudzie szerzenia swojej stoickiej propagandy w naszej wspaniałej kawiarni , więc postanowiłem go w tym trudzie (tymczasowo, mam nadzieję) zastąpić:

*

Memento mori

Leżą rzędami – sini i zimni;
żaden z nich nigdy więcej nie wstanie,
nie zrobi tego co kiedyś miał w planie
bo wszystkie ich plany już się skończyły;

jeden chciał dom zbudować wspaniały,
inny chciał posag zapewnić córom
i każdy z nich tylko tak, pro futuro
myślał; na takim myśleniu dni im mijały.

Tak zamienili swe życie w troskę,
mało to życie ich było radosne,
a teraz tak żywi są jak i kamień;

wiec zanim rano do życia wstaniesz,
codziennie, gdy tylko oczy otworzysz:
memento mori – wspomnij to sobie.

*

A, pozwolę sobie również, trochę pro forma, otagować ten wpis jako , choć jestem twórcą elastycznym: z przyjemnością podejmę się bycia piewcą dowolnej ideologii, jeśli tylko odpowiednio mi za to jej opiewanie ktoś byłby gotów zapłacić. 😉

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Erotyczna patelnia

Kiedyś za swoich czasów dziecinnych
Gdy pagórki były białym prochem zawiane
A gumy kulki na kreskę w sklepie brane
Zdarzył się u babci zajazd rodzinny

Była tam ciotka, że wyszły mi gały
Tak bardzo rządziła swoją posturą
Podobno taka była już przed maturą
Co starsi to mogli dostać zawału.

Jeden nawet skończył w szpitalu na Borowskiej
Wujek, co powiedział trochę zbyt donośnie
Że ma z ciotką ochotę na grzybobranie

"jak ci dam amory, durny baranie"
Żona go przywiodła do zmysłów zdrowych
Gdy mu patelnią przeszła po głowie.

Poeto, godności - pamiętaj o społeczności.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

No i od razu drugi jeszcze i chyba na ten tydzień to już fajrant, bo trzeba by w końcu zająć się czymś pożytecznym.

*

Jabłuszko Sandomierskie

Wśród sadów jabłoni jeszcze nie-winnych
skrzynki zostały już porozstawiane:
to sandomierskie jest jabłobranie! –
najszlachetniejsze ze zbiorów gminnych!

Te skrzynki dorodnych owoców całe
sprzedane zostaną manufakturom,
gdzie później, zgodnie z rozkładu naturą
dokładnie zostaną przefermentowane.

Po zbiorach udanych, po trudzie i trosce
zostaną dożynki w pobliskiej wiosce
z pełnym przepychem zoganizowane.

A ileż napitków na stołach tam stanie!
Skąd tylko te dziwne szelesty foliowe?!
To Dzbany są Leśne! A, niech tam: na zdrowie!

*