Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Produktywność
czyli _Bo kulki na Kurniku już mi się znudziły_

I znowu cierpienie wieczorów zimnych,
a nie mniej mroźny był dziś poranek:
skarpetki ciepłe i full ogrzewanie! –
bo ogrzewanie ryczałtem płacimy.

Lecz nadal zimno. A więc: myk! – cały
kołdry cieplutką otaczam się chmurą.
A pod tą chmurą dogrzewam się rurą:
to gazy w jelitach mi się zebrały.

Tak zimą wieczory spędzam beztroskie
co prawda brzuch mi od tego rośnie,
no ale od czego jest zimowanie?

Lecz trochę sportu nim wiosna nastanie;
a jeśli ktoś by mnie spytał co robię:
– Mistrzostwa w berka tak oglądam sobie.

*


Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Dzieńdobrywieczór się z Państwem,
Już od poniedziałku, kiedy to nasza @UmytaPacha znalazła się, wrzucając beztrosko zdjęcie patyka, chodził mi po głowie komentarz do całej tej sytuacji. A skoro na zewnątrz aura nie sprzyja jeździe do pracy rowerem i moja uwaga, zazwyczaj całkowicie skupiona (w celu przeżycia) na innych uczestnikach ruchu, nie za bardzo ma co ze sobą zrobić, to postanowiłem spożytkować ją (tę uwagę) oraz czas spędzony w komunikacji miejskiej by ubrać komentarz w postać sonetu w zabawie .
Miłej lektury.

Lament spod Pachy

Wielkieś nam uczyniła pustki w trakcie zimy,
Swym zniknieniem Pacho, co enigmą owiane,
Tęsknotę obudziło za tchnieniem różanem,
I majonezu smakiem co z niego wciąż drwimy.

Poruszonych duszyczek hejto-portal cały,
Z nieobecności Twojej zmaga się torturą:
Czy owczą zniknęłaś tłamszona cenzurą?
Czy kruki i wrony Cię w lesie rozdziobały?

Duchacza gorącym przypiekamy woskiem,
(że winien zamętu krążyły pogłoski)
Lecz jemu w głowie tylko piórem pisanie.

Więc kiedy z nowego tygodnia nastaniem,
Pytasz beztrosko: "Fajny patyk, panowie?"
To powiedz - kurde - co mamy myśleć sobie?!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Szanowni Państwo!

Doczekawszy się otwarcia LXIV edycji zabawy w kawiarni dostarczam oto sonet ekspresowy! Zgodnie z chyba już tradycją, sonet, którym przystępuję do konkursu jest sonetem z tygodniopomnego Cyklu Grudziądzkiego.

A o czyn dziś? A dziś o początkach. Otóż każda legenda skądś się bierze, jest jakieś wydarzenie, zwykle równie legendarne co i sama legenda, które stało się tej legendy początkiem. Grudziądz, choć jest miastem niewątpliwie wyjątkowym, to akurat w tej materii żadnym wyjątkiem nie jest. Legendy nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości, tak samo jak mogą stać z tą rzeczywistością w sprzeczności. O ile więc wiadomym jest nam wszystkim, że w rzeczywistości jest tak, że ciała tych wszystkich utopionych w Grudziądzu ludzi spływają Wisłą do morza, tak o pierwszym grudziądzkim topielcu legenda mówi coś zupełnie innego. Bo każda legenda potrzebuje swojego symbolu: tak jak odcisk łapy diabła na zabytkowym stole w lubelskim zamku, tak jak pielgrzym z Gór Świętokrzyskich, który aż do końca świata będzie zbliżał się do szczytu Łysej Góry w tempie ziarnka piasku rocznie, tak też jest i to pierwsze ciało utopione w Grudziądzu, które podobno po dziś dzień leży gdzieś tam zagrzebane w piasku wiślanego dna.

*

Jak się to wszystko zaczęło

Obok Bydgoszczy, Torunia i miast innych
w Kujawsko-Pomorskim zlokalizowanych
jedno jest miasto powszechnie znane
a w tymże mieście obyczaj bibliny

ściśle był niegdyś zachowywany:
chrzczony był tam poddawany nurom;
aż razu pewnego – jakby to ująć? –
no: kiedyś chrzest zdarzył się tam nieudany.

Chrzciciel o wzroście wieży grudziądzkiej
w tany topików zapatrzył się boskie,
nie zwrócił uwagi na bulgotanie.

I wtedy chrzczony, zupełnie jak kamień,
tak jak wędkarskie ciężarki z ołowiem,
na dno opadł martwy. I leży tam sobie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Otwieramy ekspresowo LXIV edycję [#nasonety](/tag/nasonety) , w której każdy może wziąć udział i zarymować z nami do wybranego utworu sonetopodobnego.

Utworem będzie sonet urodzinowy:

Krystyna Konecka
279 urodziny

Czuję się zaproszona, gdzie w progach gościnnych
„szumne na osób dwieście stoły zastawiane.
Tu muzyka, tu tańce, tam teatra grane”…
Nie inaczej w Krakowskiej Pani urodziny.

Pamiętasz? Kiedy z tortu ów niziołek mały
lub z kwiatów ze skrzypcową schodził uwerturą?
Flotyllę statków wypełnionych konfiturą
kiedy niósł nurt tokaju kanałem z kryształu?

Fajerwerki? I baty na wodzie choroskiej
pływające? Uściski małżonka ojcowskie
i życzeń jenerała gorące szeptanie?

A my w Złotych Pokojach u ciebie, kochanie,
łyk kawy ze śmietanką z kapsli plastikowych
wychylamy. Gdziekolwiek jesteś – za twe zdrowie.

—

Zasady są bliżej znane lub nieznane, ale chodzi o to, by rymować z wyżej wymienionym utworem każdą linijką złotą.
Wygrywa zwycięzca.

PS. Bardzo przepraszam Was za zwłokę - nie wiem, jak to się stało, ale wpis z podsumowaniem kompletnie mnie ominął i dopiero teraz sprawdziłam, co się zadziało...

Fanatyk5piorunów
Wygrywa zwycięzca.

O, to mi się podoba, wreszcie jasne zasady. A nie że zawsze "zasady się zobaczy później".
( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Dzieńdobrywieczór się z Państwem,
Dotarliśmy szczęśliwie - dla Państwa, i mniej szczęśliwie - dla mnie, do końca LXIII (słownie: 63) edycji zabawy . Mniej szczęśliwie z tego tylko powodu, że kończąca się edycja obrodziła nam mnogością (15 sztuk) wspaniałych wytworów (głównie za sprawą Pana @George_Stark oczywiście), które to utwory muszę teraz podsumować.

Jak Państwu wiadomo, bo na pewno czytacie wstępniaki (czytacie, prawda? PRAWDA?!) obecna edycja była edycją “Walentynkową”, a zadaniem Państwa było mniej lub bardziej luźno krążyć wokół tematu miłości.
Miłości szeroko pojętej. Miłości namiętnej. Miłości romantycznej. Fatalnej, czy też platonicznej.

Sprawdźmy zatem, jak się to zadanie Państwu udało. Chociaż już teraz mogę powiedzieć, że zadając w przyszłości jakiś temat zapewne należało by się upewnić, czy mamy wspólną jego definicję…

----------------------------------- (TLDR -> przeskroluj do kolejnego separatora)

A oto co się wydarzyło:

Romantyczność by @George_Stark (:zap:️17)
Jako pierwszy, jak zwykle niecierpliwie czekający w blokach startowych, uaktywnił się Pan @George_Stark , który nawiązując wstępem, tytułem jak i pierwszym wersem do ballady Adama Mickiewicza (który wielkim poetą był!) rozbudował “Cykl Grudziądzki” (celowo z wielkich liter) o kolejne wynurzenia. Wynurzenia w sensie literalnym. Zwłok z Wisły wynurzenia…

Patolove by @splash545 (:zap:️24)
Chwilę potem przyszło nam się zapoznać z niepokojącą definicją miłości według pana @splash545 . Brutalne połączenie kiełby, grilla, fajek i taniego alkoholu, zagłuszane basami rapsów z głośników starego BMW znajduje szczęśliwe(?) zakończenie w “miłości literalnej”. Miłości pod postacią wulgarnego koitusa za blokiem na Ochocie. Jak powiadają “łobuz kocha najbardziej”, więc pozostaje nam tylko zazdrościć Pani @Patkapsychopatka tak oddanego partnera.

Twe włosy są wszędzie by @potato_fairy (:zap:️19)
Debiut! Proszę Państwa - ale jaki?! Kosmaty! Literalnie i w przenośni. Pan @potato_fairy zwierzył nam się - gratulujemy odwagi - że przydała by mu się depilacja miejsc intymnych. Fakt, w miejscach depilowanych łatwiej jest utrzymać higienę osobistą i na pewno włosy wybranki serca nie będą się wtedy zaczepiać i plątać, co faktycznie może być, co najmniej niekomfortowe. Niech tajemnicą pozostanie natomiast kwestia, skąd te damskie włosy (jak rozumiemy z głowy, skoro farbowane) znalazły się w pańskim namiocie, Panie Bilbo…

Rzecz o zdrowym żywocie by @George_Stark (:zap:️11)
Kolejny sonet to właściwie apel. Apel Pana @George_Stark do nas. Do mężczyzn w słusznym już wieku, bywalców portalu dla starszych ludzi. Poza regularnymi badaniami ciśnienia, unikania stresu, zachowania umiaru w jedzeniu i przestrzegania zdrowej diety, autor, słowami “unikaj kobiet i ich podkuszeń!” przekonuje nas żeby nie bać się miłości homoseksualnej, miłości męskiej i braterskiej. Piękne to wezwanie i ponadczasowe, jednak obawiam się że w takiej miłości również “serce z piersi aż się wyrywa”. Zatem jakby nie kochać to i tak skończymy z arytmią…

Luny z Heliosem tête-à-tête by @moll (:zap:️14)
Po tych wszystkich - umówmy się - zdecydowanie subtelnych nawiązaniach do miłości romantycznej, walentynkowej, pojawia się Pani @moll ze swoim wspaniałym wierszem o ciałach niebieskich. I tak jak Kopernik był poruszył owe ciała, tak @moll porusza nas, a w pięknych słowach pozwala zachwycać się odwiecznym flirtem złotego słońca ze srebrnym księżycem, odważnego dnia z płochliwą nocą, tą niekończącą się, niewinną zabawą w berka. I nawet złośliwa autokorekta, która wzniosły firmament zamieniła na przyziemny wkład do drukarki 3D, w najmniejszym stopniu nie popsuła klimatu. Dziękujemy! - O takie wyobrażenie miłości nic nie robiliśmy.

Policja poetycka by @George_Stark (:zap:️18)
Nie wiedzieć czemu, wydawało mi się, że każdy gość Kawiarni , po swoim debiucie literackim niemalże z automatu dostaje licencję poetycką. Okazuje się, że Pan @George_Stark takowej nie ma. A przynajmniej tak twierdzi. Jeśli okazałoby się to prawdą to tłumaczyłoby to tę zdecydowanie odstającą od standardów, liczbę lirycznych publikacji. Proszę Państwa, to jest po prostu wołanie Pana @George_Stark o sformalizowanie jego statusu jako licencjonowanego poety, mogącego do woli posługiwać się i zasłaniać się “licentią poeticą”. No jasne - skoro Pan był tu pierwszy, to nie było wtedy nikogo kto mógłby tę licencję wystawić. Naprawimy to niedopatrzenie. Kiedyś…

Recydywa by @George_Stark (:zap:️11)
Tym razem Pan @George_Stark maluje nam za pomocą literek, zgłosek, rymów i wielu zabiegów literackich, historię miłości tragicznej. Miłości dwojga spragnionych jej serc. Miłości nieakceptowanej przez rodzinę. Miłości, która niczym ta Romea i Julii musi trwać w ukryciu. W kurniku. Na szczęście historia bohaterów “Recydywy” nie kończy się tak tragicznie jak u Szekspira. W tej historii tylko on - główny bohater - doznaje uszczerbku. Uszczerbku na dumie i ewentualnie na ciele. Od sztachety. Bohaterka uszczerbku na szczęście nie doznaje, bo wszystkim wiadomo, że kobieta z zadartą kiecką ucieka szybciej niż mężczyzna ze spuszczonymi do kostek spodniami. Zwłaszcza biegnąc przez błoto.

Mój apel by @George_Stark (:zap:️11)
I znowu apel. Nie, nie apel. Krzyk rozpaczy. Panie @George_Stark , wena nie jest studnią bez dnia. Wenę trzeba szanować. Jak się Weny nadużywa, to ona potrafi się zemścić. Bierze pod rękę Inspirację i obie oddalają się obrażone. Wtedy trzeba sięgać na zewnątrz i prosić innych o pomoc. Wiem, bo sam tam byłem. Nie raz. Na szczęście w Kawiarni jest wiele dobrych ludzi, którzy wyciągną pomocną dłoń, zainspirują, podrzucą temat, wers, pomysł. Najczęściej nieświadomie. Lub wręcz wbrew swojej woli, by potem ze zdziwieniem odkryć siebie w bohaterach naszych wytworów...

Niepewność by @moll (:zap:️17)
Tym razem w utworze “Niepewność” od Pani @moll wyczuwamy jakąś tajemnicę wyrażoną urwanym słowem, fałszywym tonem, uciekającym wzrokiem partnera. Budzi to u autorki niepokój. Zatruwa jej myśli. Nie daje spać po nocach. Kobiecy umysł doszukuje się intryg, sekretów i doprowadza się na skraj szaleństwa. A przynajmniej, skoro moja małżonka tak reaguje, to “licentia poetica” pozwala mi tę projekcję przenieść na Panią @moll. Słusznie, bądź nie - nieistotne. Droga Pani @moll, na pewno nie ma się czym stresować i martwić. Chłop zapewne niespodziankę na Walentynki szykował…

Matka Polka by @George_Stark (:zap:️13)
Na zawarte w wierszu “Mój apel” wołanie Pana @George_Stark o pomoc, nie pozostaje głucha Pani @moll. Skrupulatnie przemyślawszy to co chce powiedzieć i rozmyślnie dobierając odpowiednie, subtelne (po sprawa jest delikatna) słowa - postanawia zainspirować pisząc: “Aktualnie leżę plackiem na kolcach. Może być?”. A jak wiadomo “mądremu poecie dość po bzdecie” (to chyba jakoś inaczej szło…), więc tak oto codzienne perypetie życiowe Pani @moll stają się tematem kolejnego sonetu Pana @George_Stark.

Mój Opel by @George_Stark (:zap:️14)
Był "Mój Apel" jest "Mój Opel". Niby jedna literka, jednak różnica kolosalna. Ale tym razem - nic dodać nic ująć - pan @George_Stark z głową kipiącą od ilości wytworów pomylił otomoto z hejto. Dlatego my możemy przeczytać ogłoszenie o sprzedaży Opla Astry, a użytkownicy otomoto zachodzą w głowę co to jest za marka “Sonet” i czy był on bity (Sonet nie @George_Stark) oraz czy licznik aby nie kręcony. A na końcu okazuje się, że i tak wszystkiemu winien pan @RogerThat.

Na Lubelszczyznę jechało się wówczas jakieś 10 godzin by @Wrzoo (:zap:️28)
W tej edycji poezję prawdziwie romantyczną, subtelną czy sentymentalną przynoszą nam tylko i wyłącznie wytwory kobiece. W taką podróż, do czasów prawie zapomnianych, zabiera nas własnymi rękoma Pani @Wrzoo . Każdy wers z “Na Lubelszczyznę” odbieramy i rejestrujemy wszystkimi zmysłami. Czujemy zapach etyliny na CPNie, słyszymy jak Niedźwiedzki zapowiada najnowszy kawałek “Spalam się” Kazika w Trójce, czujemy na żebrach łokieć siostry na ciasnym, tylnym siedzeniu “malucha” i dajemy się zahipnotyzować kiwającemu się łebkowi pieska. Od tej karuzeli emocji, aż kręci się w głowie…

Porcelanowe gdyby by @fonfi (:zap:️13)
Za to Pan @fonfi postanowił sobie podumać "co by było gdyby". Jednak pod przykrywką tego z pozoru bezsensownego gdybania (gdybanie jest zawsze bez sensu) chwali się bezczelnie swoim długim (i chyba) szczęśliwym pożyciem małżeńskim. Jak wiadomo, Pan @fonfi łasy jest na miłe słowa, więc liczy zapewne na gratulacje. Jednak wątpliwości budzą dwie kwestie. 1) co to za pożycie, skoro Pan @fonfi spędza noce przed komputerem, zamiast z małżonką w łóżku, 2) nazywanie swojej lepszej połówki “zołzą” (nawet w bezpośrednim sąsiedztwie wyznania miłości) jest w kontekście szczęścia co najmniej zastanawiające. Dlatego gratulacji na razie nie będzie.

Abominacja by @fonfi (:zap:️15)
Jak widać nocne nasiadówki nie służą wysypianiu się. Dlatego wymęczony koszmarami sennymi Pan @fonfi z samego rana postanowił wsadzić kij w mrowisko i podzielić szanownych bywalców Kawiarni kwestią rodzynków w serniku. Jak nie majonez Kielecki to rodzynki. Jednak zupełnie mu to nie wyszło, ponieważ społeczność jest ponad to i żadnej burzy wywołać się nie udaje. Na szczęście. Jakbyśmy mało mieli jeszcze podziałów w tym kraju. W każdym razie już widzę te poszukiwania sędziego, który zechce dać rozwód z powodu rodzynka. Powodzenia! Panie @fonfi proponuję się raczej do rodzynka przekonać. Jak do Kieleckiego...

Karny Jerzy by @George_Stark (:zap:️11)
Zestaw utworów "Walentynkowych" zamyka ponownie Pan @George_Stark. Zamyka poezją fekalną. I to proszę Państwa jest najlepsze domknięcie na jakie nie zasłużyliśmy, ale jakie mogliśmy sobie wymarzyć. Dalszy komentarz jest zbędny.

----------------------------------

No dobrze. Zakończmy więc tę LXIII edycję. Przeczytaliśmy 15 sonetów, z czego ponad połowa, bo aż 8, to dzieła Pana @George_Stark , który ewidentnie postanowił nas zdominować, licząc zapewne na pewną wygraną. I naprawdę niewiele brakowało, żeby tak się stało. Ale nie tym razem.  
Zwycięzcą, a raczej zwyciężczynią LXIII (słownie: 63) edycji ogłaszam Panią @Wrzoo , której sentymentalna podróż otworzyła w mojej, a sądząc po liczbie piorunów śmiem twierdzić, że również w Państwa pamięci takie szufladki, o istnieniu których nie wiedzieliśmy albo zdążyliśmy zapomnieć. Otworzyła w sposób wielowymiarowy i wielozmysłowy.

Dziękuję Pani za to i gratuluję wygranej. Wyrazy współczucia.

Na koniec życzę Państwu wspaniałego wieczoru Walentynkowego, miłego weekendu i do zobaczenia w kolejnej edycji.

Gruba ryba5piorunów

Koleżanko @Wrzoo:
sto lat i lat sto!

I gratulacje. :smiley:

*

Podsumowanie jest tak pięknie napisane, że uważam, że kolega @fonfi powinien wygrywać częściej. Zachwyciło mnie prawie tak bardzo jak lusterko wsteczne przy tylnej szybie samochodu w grafice ilustrującej wiersz naszej dzisiejszej jubilatki i triumfatorki.

Astra takiego lusterka nie ma. :confused:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

No i dobiega końca ten długi tydzień, w którym to jakoś udało mi się szczęśliwie dzień w dzień karać Was za Wasze winy (bo nikt z Was nie jest bez winy – “z Was”, więc ja jestem) moją poezją, choć nie jestem do końca pewien, czy kara ta miała opierać się tylko na tej mojej poezji ilości czy też może raczej (albo i dodatkowo) na tej mojej poezji jakości. Inspiracja do napisania poniższego, ostatniego (ufff – tylko czy to “ufff” jest bardziej moje czy bardziej Wasze, bo raczej nie jest to “ufff” kolegi @fonfi) wytworu w LXIII edycji zabawy w kawiarni jest pochodną inspiracji, którą zawdzięczam koleżance @moll , bo jak tutaj nie przekształcić i nie wykorzystać pięknej frazy “karny jeżyk”, która pojawiła się we wierszu sprzed dwóch dni, powstałym właśnie za sprawą pochodzącej od tej koleżanki inspiracji? Poza tym, ta edycja miała być o miłości, a jaka miłość jest silniejsza niż miłość własna, więc o czym tu pisać, jeśli nie o sobie? I nie, nie cierpię na jakąś megalomanię. Nie przypisuję sobie żadnej roli mesjańskiej, raczej tylko rolę mścicielską. Bo, inaczej niż pan Kazik Staszewski w utworze _Piotr Pielgrzym_ uważam, że kara powinna być zawsze tam gdzie była zbrodnia.

Dodatkowo, żeby zadowolić szerokie grono miłośników poezji fekalnej (viva la koniunkturalizm!), we wierszu pojawia się jeden wers dotykający tego motywu, bo tyle o nim we wstępach pisałem, że czuję się nieomal tak, jakbym to Wam obiecał.

*

Karny Jerzy

Złość cię czasami się zdaje porywać,
za bardzo się może niekiedy rozbrykasz,
tu zachachmęcisz, tam kogoś wykiwasz
i innych przewin też nie unikasz.

Wtedy się denerwuje Temida:
swego do ciebie śle wojownika.
Więc przyjdzie kara, tak – sprawiedliwa:
obawiaj się wtedy karnego Jerzyka!

Bo kara być musi, gdzie była zbrodnia,
a każdy jest winny, każdy z osobna:
kamienie leżą spokojnie w błocie.

I z taką karą na ciebie ruszę,
tylko za chwilę, bo wysrać się muszę,
Jerzy cię swoją poezją zdruzgocze!

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Dzieńdobry się z Państwem,
Jakaś myśl natrętna nie dawała mi zasnąć. A jak już dała mi zasnąć to przerodziła się w koszmary. Dlatego też, zaraz jak się obudziłem musiałem ją wyrzucić z głowy na papier. A konkretnie do excela.
Dla wszystkich z Państwa, którzy dzisiaj zabiorą swoje Walentynki na kawę z deserem, albo może nawet na romantyczny obiad zakończony słodkim łakociem, taka przestroga:

Abominacja
(czyli krótka historia rozpadu związku)

Zerwałem się z krzesła, usta zakrywam,
Do toalety w te pędy pomykam,
Bo rzecz to niezmiernie jest obrzydliwa,
Rodzynek znaleźć w kawałku sernika.

Kobieto, puchu, istoto złośliwa,
Zobacz! Już pełen się sedes zatyka,
A sernik torsjami się wciąż wyrywa,
I dreszcze mną trzęsą - niczym osika.

Ty zdaje się nie masz za grosz sumienia,
Jeżeli tak całkiem, bez wstydu cienia,
Rodzynkiem bezcześcisz z sera łakocie.

Wysoki Sądzie! Choć nie chcę - to muszę,
Bo u mężczyzny do serca przez brzuszek:
Z powodu rodzynka - o rozwód wnoszę!

[#nasonety](https://www.hejto.pl/tag/nasonety) [#diriposta](https://www.hejto.pl/tag/diriposta) [#zafirewallem](https://www.hejto.pl/tag/zafirewallem)

Lider4piorunów

Sernik należy akceptować w takiej formie w jakiej zesłał nam go los. Tu nie ma co grymasić, że z rodzynką czy bez rodzynki, tu trzeba wpierdalać.

Gruba ryba3piorunów

No, panie @fonfi ,tego siania nienawiści to nawet nie skomentuję. Skomentuję za to wspaniałe słowa kolegi @splash545: jak już będę wielkim, sławnym i bogatym poetą, to otworzę własne wydawnictwo tylko po to, żeby wydać te Twoje Rozmyślania: dwójeczka. Pod warunkiem, że się tą myślą powyższą ta książka będzie zaczynać.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Powoli zbliżamy się do końca Walentynkowej edycji zabawy . Wypadałoby dorzucić jakieś od siebie, prawda? Więc proszę - szczypta miłości, odrobina wspominek, ciutka sentymentu a wszystko oprószone lekką złośliwością.

Porcelanowe gdyby

Gdybym się wstydził Cię w szkole podrywać,
Gdybym nie znalazł Ci wtedy kolczyka,
Gdybym przestraszył się, żeś złośliwa,
Gdybym.. Choć może lepiej nie wnikać?

Gdybyś nie dała się w szkole podrywać,
Gdybyś posiała gdzieś indziej kolczyka, 
Gdybyś nie była tak słodko złośliwa,
Gdybyś... Bez sensu ta polemika.

Bo nie wynika nic z tego gdybania,
Skoro serc naszych wspólnego drgania,
Za chwilę będzie dwudziestolecie.

I chociaż bywa - przyznać to muszę,
Iż myślę czasami, że Cię uduszę,
To kocham Cię - zołzo - najbardziej na świecie!

Pokaż więcej komentarzy (13)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

28piorunów

Na Lubelszczyznę jechało się wówczas jakieś 10 godzin

Zawsze chciałam pieska, co głową swą kiwa
Wibruje i trzęsie z drżeniami silnika
Patrzyłam, która kropla po szybie szybciej spływa
A w Trójce leciały piosenki Kazika

Na CPNie terkot dystrybutorów paliwa
Brat obok od dwóch godzin w tetrisa sobie pyka
Lato, 30 stopni, zaraz rozpoczną żniwa
Siostra mi zabrała ostatniego herbatnika

Coraz częściej wracam myślami do dnia
Gdy odbyła się ostatnia wyprawa bliskowschodnia
I jechaliśmy wszyscy na wakacje w jednym aucie

Po klisze dawne sięgam, marne wspomnień retusze
Zdjęciem nas u babci kolejny raz się wzruszę
Z uśmiechem łzę poświęcę za dawnym dniem tęsknocie

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Kontynuując żerowanie na cudzych pomysłach postanowiłem dziś skorzystać z inspiracji wynikłej z nieumiejętności czytania kolegi @RogerThat , bo zaistniała w komentarzach sytuacja wydała mi się całkiem zabawną. Poza tym, to niedługo już rok będzie będzie od kiedy to “zmieniłbym tę moją Astrę na coś mniejszego”, co również wydaje mi się być całkiem zabawnym.

No a o sraniu to chyba przyjdzie mi napisać dopiero jutro.

*

Mój Opel

Ileż ta k⁎⁎wa żre mi paliwa!;
jej d⁎⁎a ogromna, jak Ameryka!;
i zaparkować mi trudno nią bywa –
wolałbym chyba jakiegoś piździka.

Aż nagle: – Mam Fiestę! – ktoś się odzywa.
– Ta Fiesta, przepraszam, z którego rocznika?
No… nie. Za stara ta Fiesta jest dla mnie chyba –
zainteresowanie me Fiestą zanika.

Znów mój stosunek do Astry złagodniał,
wyjmuję portfel z kieszeni w spodniach,
i leję do pełna na byłym Lotosie.

Ale nim w trasę Astrerką wyruszę
okiem na kartkę za szybą rzucę
na ciut nowszej Fieście. Choć mam ją w nosie.

*


Lider0piorunów

@George_Stark rok mija od kiedy byś zamienił, a ogłoszenie wystawiłeś? :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba1piorunów

@splash545 Nie. Bo to jest na etapie planu póki co. Poza tym niedawno zrobiłem serwis filtrowo-olejowy i wymieniłem świece i cewki. No i nic się w zasadzie z tym autem niepokojącego nie dzieje (choć wypadałoby je może umyć?), więc szkoda się go pozbywać. Bo to nigdy nie wiadomo na co się trafi, jak się kupi coś innego.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dziękuję ogromnie wszystkim, którzy wczoraj pospieszyli mi z pomocą w sprawie mojego kryzysu inspiracyjnego – pomogliście! Sporo było tych tematów, które podsunęliście mi do poruszenia, ale pierwszą osobą, która z taką pomocą pospieszyła była koleżanka @moll . I to dlatego właśnie dla niej (albo być może nawet i o niej?) będzie dzisiejszy wiersz napisany w ramach mojego bzdurnego postanowienia napisania w tym tygodniu jednego wiersza dziennie. Wyrażam też w tym miejscu nadzieję, że wiersz ten koleżankę (a może również i innych?) choć trochę ucieszy, a może i nawet ulży jej trochę w jej bólu i cierpieniu lub chociaż w jej codziennych obowiązkach. I mam tylko nadzieję, że nic się w w ostatnim czasie u niej nie zmieniło, tak w sprawie liczby rąk, jak i liczby bąbelków:

*

Matka Polka

Matczynej miłości wcale nie skrywa,
bąbelki swoimi rękoma dźwiga,
gwiazdkę im z nieba, gdy może, zrywa;
i co ma za to? Karnego jeżyka?!

Teraz:
leży na kolcach na wpół nieżywa –
czy to skolioza, czy dysk jej wypadł? –

bo wcześnie rano z łóżka się zrywa
w noc późną do lic poduszkę przytyka;
i jeszcze do kuchni, bo rodzina głodna,
i cytat Pratchetta trza też wrzucić co dnia:
ech, tonie @moll biedna w robocie!

Ja zaś trzy wersy dopisać muszę,
tematu palców w nich nie poruszę;
dobrze, że rąk ma tyle co pociech!

*


Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Niepewność

Słowo, gdzieś w połowie, samo się urywa,
Na wargach ściągniętych, ściśnięte, zastyga...
Chwila trwa wieczność, niedopowiedzeniem leniwa.
Co mnie, ukochany, umyka?

Wdała się w melodię nuta fałszywa,
Harmonia zburzona nagle, znika,
Ulatuje, jak motyl - płochliwa.
Co mnie, ukochany, umyka?

Patrzę na twą twarz co dnia,
W oczy spozieram, co jak studnia,
Myśl próbując złapać w locie,

Robię to sobie sama, sama się tym kuszę.
Do mówienia ciebie nijak nie zmuszę...
Za twą myśl nie grosika dam, a krocie.

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Okazuje się, że napisanie jednego sonetu dziennie to wcale nie jest taka prosta sprawa! Nie dość że warunki niesprzyjające, bo to trzeba się przed policją ukrywać, to i jeszcze tematów zaczyna brakować. Jednym słowem (no, niech będzie, że trzema): nie jest dobrze!

I jakaś nostalgia silna mnie z tego powodu ogarnęła, tęsknota jakaś za tym co było kiedyś – w pewnym wieku już się tak człowiekowi robi. A jeszcze później to ta tęsknota i ta nostalgia zostały dodatkowo nakarmione ostatnimi wspominkami przerzucania się niegdyś rymami przez kolegę @splash545 i koleżankę @moll , i przez wspomnienie morskich opowieści, i zatęskniłem wredy za ptaszkiem, i za sraniem w krzakach, i za śniętymi rybami w Odrze, a i zatęskniłem nawet też za okładaniem mnie bakłażanem, niech będzie. I z tego wszystkiego, z tej nostalgii i z tej tęsknoty mojej, wiersz taki mi się napisał, wiersz smutny, acz dający nadzieję, jeśli to wołanie moje zostanie wysłuchane, bo chciałbym już się już z tego stanu tęsknoty wyleczyć:

*

Mój apel
czyli _Kiedyś to było, a teraz to nie ma_

Na bezrybiu i rak ryba -
problem mnie tego typu dotyka
że inspiracji mi jakoś ubywa,
bo content od mojej muzy zanika.

Ten brak inspiracji mocno przeżywam:
w stan już popadłem katatonika,
swoje cierpienie głęboko skrywam,
z mego cierpienia apel wynika:

pamiętasz może jak pierwszych tygodniach
w młodej poezji płonęłaś ogniach
aż zapomniałaś o swoim locie?

Jak zrozumiałaś: “zapłacić muszę”,
bo sonet pisałaś w autobusie? –
weź znów coś odwal! I tym mnie pociesz.

*


Lider4piorunów

@George_Stark (づ•﹏•)づ

Lider6piorunów

To byli czasy. :smiling_face_with_tear: Kiedyś każdy był tak zajarany bo wszystko było nowe i nieznane i rymowanki i ludzie i takie to było, o! Ekscytujące! To już nie wróci i pozostało nam jedynie wspominać i siedzieć takim już zblazowanym i klepać rymowanki o sraniu i ruchaniu Owcy.

Gruba ryba6piorunów

@splash545 Ech, no jak się sytuacja nie poprawi to jutro będę chyba zmuszony żeby coś o sraniu napisać. Albo coś erosomańskiego może? Ale problem pozostaje, bo to tylko dwa tematy, więc na środę i czwartek, a o czym ja wtedy w piątek napiszę?

Chyba że kolega @fonfi szybko zakończy w piątek konkurs przed południem, to się będę tłumaczył, że nie zdążyłem.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Nikt mnie, przynajmniej póki co, za te moje gnioty jeszcze nie zaaresztował, więc trwam w swoim postanowieniu napisania w tym tygodniu jednego wiersza dziennie. No i jakoś tak się złożyło, że, zgodnie z nielegalnym tematem tej edycji, wiersz mi wyszedł o miłości. A wcale tego nie chciałem!

Całe szczęście, że jest przynajmniej miłość trudna, bolesna i napotykająca na niesamowicie innowacyjne literacko i inspirujące twórczo przeszkody w postaci sprzeciwu rodziny – o innej miłości właściwie nie byłoby w ogóle sensu pisać, bo i po co? Nie chcę jednak w tym miejscu odbierać czytelnikowi nadziei i nie chcę pisać, że była to miłość niespełniona, bo kto wie czy do jakiegoś spełnienia, przynajmniej jednostronnego, tam w tym kącie wspomnianego we wierszu kurnika nie doszło? W każdym razie nie wiem tego ja, wiedzą to chyba tylko w całą sytuację zaangażowani:

*

Recydywa

Maniek sztachetę z płotu wyrywa,
Heniek wydziera kostkę z chodnika:
sądy sądami, lecz sprawiedliwa
kara wyłącznie rękami rolnika
jest wymierzana.

- - - - - - - - - - - Bo recydywa
tu zaszła, w kącie mojego kurnika.
Przy recydywie: kara dotkliwa,
z tej recydywy tak właśnie wynika.

Już pogonilśmy go pewnego dnia,
uciekał w spuszczonych do kostek spodniach,
upierdolonych w podwórka błocie.

Teraz już gnoja lepiej nauczę,
gdy z chłopakami na niego ruszę:
znów moją siostrę przeleciał Gosię!

*


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Póki co, to plan jest taki, żeby w tym tygodniu napisać jeden sonet dziennie. Niekoniecznie na temat, bo co mi jakiś tam @fonfi będzie dyktował o czym miałbym pisać.

Czy to się uda? – nie mam pojęcia. Bo może zdarzyć się i tak, że mnie w końcu znajdą i rzeczywiście aresztują:

*

Policja poetycka
czyli _Jak się kończy rymowanie bez licencji_

Codziennie gdzieś wewnątrz mnie się odzywa
zew jakiś dziwny – to woła liryka.
I wyjść na spacer lub napić się piwa,
żeby go zgłuszyć, próbuję. Nie znika.

Więc siadam nad kartką, jak w klasztorze skryba,
ręka jak czyjaś obca pomyka,
mózg w tym udziału nie bierze chyba,
to uzależnienie wierszoholika.

Czy dla nałogowców jest gdzieś przychodnia?
Czy życie spędzić na chorobodniach
przyjdzie mi, knot ciągle pisząc po knocie?

Nagle ktoś z tyłu: – Łup! – mnie obuchem,
kajdanki zapina, szepcze za uchem:
“Masz prawo milczeć, a więc milcz, kmiocie”.

*


Fanatyk1piorunów

@George_Stark ta - a ja to będę musiał później przetworzyć, podliczyć, zrecenzować... Chyba od razu wystąpię do sądu poetyckiego o wydanie tymczasowego zakazu zbliżania się do Kawiarni. O!

Gruba ryba1piorunów

@fonfi Trzeba było nie pisać wesołych wierszyków pod publiczkę, tylko, jak Pan Adam Mickiewicz przykazał, poezję tęskno-romantyczno-bolesną.

Fanatyk0piorunów

@George_Stark Chyba masz rację. Właśnie kończę ogarniać weekendowe obowiązki i może jakieś resztki weny pozwolą mi na tęskno-romantyczno-bolesny sonet. Albo tylko bolesny...

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Zgodnie z zamówieniem - o miłości 😉

Luny z Heliosem tête-à-tête

Czy blaskiem swoim on ją przeszywa?
Czy wciąż za Gaję ona umyka?
Czy jej natura aż tak lękliwa?
Srebrna niewinność, wciąż przed nim znika!

Wypuszcza on promień! Złota cięciwa
Przestrzeń przemierza, dal przenika…
A myśl przeciw bieży, lekka, płochliwa,
Czym ja trafiła na gwałtownika?

Schadzkę wyznacza pora zachodnia,
A koniec obwieści gwiazda wschodnia.
Kochanków rozdzieli Jutrzenka w locie.

Najdroższa, nim po filamencie ruszę,
I zgubię ciebie w nieboskłonu zawierusze,
Ugaszę swój płomień w srebrzystej pieszczocie.

Gruba ryba4piorunów

Bardzo ładnie, tylko chyba się Pani firmament z filamentem pomylił. Chyba że to jakaś alegoria do promieni, coś jak "po nitce do kłębka" czy inna nić Ariadny może, której nie zrozumiałem.

EDIT: A tytuł to już w ogóle rewelacja.

Lider3piorunów

@George_Stark pozostawiam do własnej interpretacji 😉

dziękuję, nad tytułem tym razem wyjątkowo się napracowałam, aby mi płcie ciał niebieskich pasowały do sytuacji, także językowej :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Dzisiaj jakaś taka moda na zdrowy tryb życia nastała. Wszędzie dookoła tylko sami dietetycy i inni trenerzy personalni. Każdy biega. Albo biega na siłownię, albo biega tak sobie po prostu. Ludzie rzucają palenie, bo to już niemodne, nawet pije się mniej, teraz w modzie piguły na stres*, bo i stres, jak się okazuje, również może być wyniszczający. I oto wśród tych wszystkich kołczów i guru od zdrowego stylu życia zjawiam się ja i dołączam do nich, dodając do tego całego zbioru mądrości na temat zdrowego stylu życia poradę najważniejszą, o której ci wszyscy wielcy mądrale zdaje się że jakoś zapomnieli:

*

Rzecz o zdrowym żywocie
_(Bo nie jesteśmy niczym więcej ponad biologię. No, może jeszcze trochę rozumem, jednak tylko po to, żeby tę biologię w ryzach utrzymywać.)_

Gdy serce z piersi aż się wyrywa,
elektrokardiogram stringendo pika,
gdy amplitudę wysoką ma krzywa,
ten stan nauka (kardio-logika)

innym niż "miłość" terminem nazywa,
to jest arytmia według słownika
i groźny dla zdrowia taki stan bywa,
więc staraj się go raczej unikać.

Puls i ciśnienie kontroluj co dnia,
jedz tylko wtedy, kiedy żeś zgłodniał,
zanadto nie stresuj się przy robocie;

lecz najważniejsze, co wspomnieć muszę:
unikaj kobiet i ich podkuszeń!
O swoim zdrowym pomyśl żywocie.


* – cytat z pięknej piosenki pana Piotra Bukartyka _Nawet mam już ten dom_ .

Sum

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Twe włosy są wszędzie

Coś w gaciach mnie krępuje tam gdzie moja grzywa
Ostre jak struna z gitary kiego muzyka
Zaglądam doń i się dziwię na widok żniwa
Ilość Twych włosów w mych portach jest serio dzika

Pomoże mi jeno przy nich śliska oliwa
Wnioskuję przez kolor, że są z października
Jak szłaś na farbowanie byłaś tak szczęśliwa
Po takiej usłudze masz humor biesiadnika

Oliwa za słaba tu potrzebna pochodnia
Do tego włosy w odpływie to już zbrodnia
Co prawda błyszczą, jak skąpane w szczerym złocie!

Jednak muszę je usunąć w tej zawierusze
Kocham Twe włosy lecz to rozdziera mą duszę
Czas na porządek w moim własnym namiocie!

Fanatyk4piorunów

@potato_fairy Wow - szacun! Dopasować się do rymów to potrafi być niezła łamigłówka (dlatego to dopasowanie bywa czasami mocno umowne 😉), ale napisać drugi sonet z tymi samymi słowami w wersach to dopiero wyzwanie. Czapki z głów.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Patolove

Ma konkubino Twe oko zdobi śliwa
Lecz weź się nie maż, bawarska czeka bryka
Pojedziem w dal i będziesz już szczęśliwa
Gdy mój naganiacz tak ostro Cię wybzyka

Wnet dojechalim, ja jebłem już trzy piwa
Puszka za puszką, taterka w brzuchu znika
A Ty na gryla kładź kiełbę i mięsiwa
I skocz po flaszkę do auta bagażnika

Ładnie Ci z petem, już zapodaję ognia
Nakurwia basem - leci nasza melodia
Choć na kolanka, se jebniem selfi focię

Złap za bydlaka, ja wiem, że Cię nim skuszę
Gdy się nim bawisz, to flaszkę wnet osuszę

To walentynki za blokiem na Ochocie

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Przepraszam za nawał wpisów, obiecuję, że to jest już ostatni dziś. W końcu od samego rana miałem robić coś zupełnie innego.

Skoro edycja walentynkowa, to nawet w cyklu grudziądzkim wypadałoby sięgnąć do romantyzmu, a sięgając tam, można wygrzebać najromatyczniejszą polską balladę, o jakże zaskakującym tytule Romantyczność. Oto i moja odpowiedź na nią:

*

Romantyczność

Słuchaj dzieweczko! – A ona spływa.
Nurt ją unosi – ona nie dycha.
Róż spłynął z policzków, na twarzy siwa,
Wisłą ku morzu ma miłość umyka.

Mogłem przewidzieć – tak przecież bywa;
radził przyjaciel: Grudziądza unikaj.
Teraz ma głowa uparta się kiwa,
teraz me serce boleść przenika.

Topnie w Grudziądzu to nie jest zbrodnia,
jest przyrodzone, jak ciąży owodnia,
jak dziecię, które przynosi bociek.

I żeby zmartwioną uleczyć duszę
to do Gorzowa przenieść się muszę
gdzie będę szukał nad Odrą pociech.


*

A na mickiewiczowskie Miej serce i patrzaj w serce odpowiadam natomiast po grudziądzku: Miej kapok i rozglądaj się czujnie dookoła.

Fanatyk6piorunów

@George_Stark wiele, wiele lat temu pracowałam w centrum informacji turystycznej w moim pięknym mieście Gorzowie. Pojawiła się u mnie kiedyś zagubiona nieco wycieczka - cały autokar Słowaków. Usilnie szukali u nas Wałów Chrobrego i Odry :grinning:
Możecie sobie tylko wyobrazić ich miny po tym kiedy uświadomiłam im, że do Odry to mają jakieś 50 kilometrów, a do Wałów Chrobrego jakieś 100 z kawałkiem :grinning:

Gruba ryba3piorunów

@KatieWee Właśnie to na pewno tamci Czesi mieli na myśli. Albo po prostu przewodnik nie założył szkiełka na oko, kiedy na mapę spoglądał, choć może lepiej nie trywializujmy sytuacji.

Pokaż więcej komentarzy (4)