Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kawiarenka

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

30piorunów

Dzisiaj mnie zaszczyt kopnął by zaproponować temat naszych rymów częstochowskich:

Temat: w zdrowym ciele zdrowy duch

Rymy: redukcja - wysiłek - obdukcja - zasiłek

Dzisiaj nie bierzemy jeńców!

GURU9piorunów

@bori

_miała być redukcja_

_miał być wysiłek_

_lecz zaraz obdukcja_

_i oby zasiłek_

GURU6piorunów

redukcja - wysiłek - obdukcja - zasiłek

Czyżby masy to redukcja?

Czy opłacił się wysiłek?

Czy też w ZUSie to obdukcja,

Lecz bez szansy na zasiłek?

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Wrzucili posta z rymami, człowiek zarymował, a teraz trzeba pisać kolejne... Do czego to doszło, żeby brać odpowiedzialności za własne czyny xDD No więc:

Temat: Dlaczego ta Hrabia Kaligula mendą jest?

Rymy: krewetki - zasługa - skarpetki - maczuga


Zapraszam!

@Kaligula_Minus

Gruba ryba10piorunów

Małże, ostrygi czy krewetki

większa potencja to ich zasługa

chyba znów skończę do skarpetki

chuci ujście musi znaleźć ma maczuga

Lider14piorunów

Menda okropna o twarzy krewetki.

Pingwina drę­czy, to jest jej zasługa.

Wrzuca mu w dzioba cuchnące skarpetki,

a jemu twardnieje od tego maczuga.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

Zajrzałam do kawiarenki i widzę, że dziś moja kolej. Miło, bo dawno nie uczestniczyłam :slightly_smiling_face: Proponuję zatem, co następuje:

Temat: docent podrywacz

Rymy: erudycją - książek - pozycją - drążek

Gruba ryba7piorunów

Wywoływał orgazm swą erudycją

z pamięci cytował setki książek

zaś ulubioną jego pozycją

był w opcji autofellatio drążek

GURU5piorunów

Żeby błyszczeć erudycją

Przeczytałem kilka książek

Zachwyciłem się pozycją

Jak obsłużyć biegów drążek.

Pokaż więcej komentarzy (29)

Kompan

w Hydepark

22piorunów

Dzień dobry, dziękuję za sympatyczne przyjęcie i wywindowane na sam szczyt:).

Mam nadzieję, że to początek wspaniałej przygody i dobrej zabawy.

Nie mam pojęcia, co robię, jaki jest regulamin, więc pozwolę sobie wkleić najważniejsze informacje wpisu @sireplama

Mam też pytanie, czy mogę brać udział w „kolejce", w której podaje temat i rymy?

Temat: Niedzielne popołudnie w parku

Rymy: lody - dotyk - czapka - apka

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

* Szerzysz radość z tworzenia

* Piorunujesz jak najęty

* Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

* Pamiętasz o tagach i społeczności

Gruba ryba4piorunów

@EricBerne

> _Nie mam pojęcia [...]aki jest regulamin_

No tego to akurat nie wie nikt, a jakoś to działa. Całkiem nawet dobrze. :smiley:

Gruba ryba6piorunów

Na spacer, na słońce, na lody! -

nagle coś się sypie, jakby boski dotyk:

zamiast ręki - dywan, zamiast głowy - czapka,

pełen jeszcze bugów jest ten świat - pół apka.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Znowu ja? :grinning:

Temat: pogłaszcz zwierzaka

Rymy: popieścić - przytulić - zmieścić - otulić

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

* Szerzysz radość z tworzenia

* Piorunujesz jak najęty

* Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

* Pamiętasz o tagach i społeczności

Kompan16piorunów

Nieobecność jak prąd może popieścić,

teraz na pewno chciałbyś go przytulić,

w rogu kanapy zdołałby się zmieścić,

jak cofnąć czas i w porę go otulić.

Gruba ryba8piorunów

Jaśnie Pan kot przyszedł się popieścić

gdy na co dzień nie daje się przytulić

gdzie by go na skali hipokryzji zmieścić

po czym położyć się na sofce, kocem otulić

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w cybulion jest inny

12piorunów

Dziś prezentuje utwór miłosnej treści,

O tym jak w oko wpadła mi pannica!

Usta nabrzmiałe, cyc jak donica

Na mój widok włosy se pieści

A gdy o mnie myśli, nie tylko je pieści

Chodź maleńka! oto moja okolica!

Moj Lanos niech nasza miłość podsyca

Zobaczymy ile w te usteczka zmieści!

Ruszaj bioderkami, pokaz swe wdzięki

Cyce podskakują, z woofera dudni muzyka,

Chodź zobaczysz jaki fotel mam z wełny miekkiej

Zazdrosna ania juz krzakami przemyka,

Chce nam użyczyć swej pomocnej ręki

Sytuacja nam z reki sie wymykaaaa!

Oj dana dana dana, sytuacja porombanaaaaaa

pkt 2 disco polo

Lider3piorunów

@Cybulion panie wersy Ci się zlały. 😛

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Ponieważ podobno wraz ze @splash545 wygraliśmy poprzednie i cZŁOwiek Pajonk mnie wrobił w organizację kolejnej edycji ( ͠° ͟ʖ ͡°) , zatem "otwieram nasz program już" i ogłaszam rozpoczęcie CXXV edycji .

Widać, że wyzwania się fajnie, póki co, sprawdzają, więc wrzucam moje wytyczne xD Jest ich siedem, jak u @fonfiego. Oto i one:

1. sonet z tekstem à la disco polo xD

2. sonet popkulturowy, czyli z nawiązaniami do czegokolwiek znanego z popkultury

3. jak był sonet diss to teraz sonet pochwalny na cześć kogokolwiek lub czegokolwiek

4. sonet z suspensem

5. sonet z d⁎⁎ą

6. sonet-pastisz, parodiujący istniejący już sonet/wiersz, któregokolwiek ze znanych poetów (prosimy o podanie we wpisie z czego się śmiejemy-tytul i autora)

7. sonet chaotyczny - bez zasad. np. w jednym utworze mogą być pomieszane różne rodzaje rymów i nie musi być rytmu

Rymujemy pod zapronowany przez @splash545 wiersz Tadka Boya Żeleńskiego.

MARZENIE

Myśl o śmierci... bezmiaru żądzy i boleści

Skojarzenie... rozszerza się strachem źrenica,

Gdy pragnieniem drży serce - dziwna tajemnica

Tkwi w tem słowie, co razem i łamie i pieści.

Myśl o śmierci... ach! ileż w swoich głębiach mieści

Uroków i przerażeń - wieczysta krynica

Uczuć drażniących, co swym nektarem nasyca

Duszę znużoną życiem bez celu i treści.

Nie czuć - nie istnieć - nie żyć... co znaczą te dźwięki...

Skąd płynie tych wyrazów mistyczna muzyka?...

Czuję dotknięcie ręki jedwabistej, miękkiej...

Gładzi lekko me czoło i oczy przymyka...

I wszystkie moje myśli, pragnienia i lęki

Gasną, cichną i dziwna rozkosz mnie przenika...

Aktualne wydanie trwa do 10 maja 2026 r. Fajnie, żeby było , ale nikomu głowy nie urwiemy, gdy warunek nie zostanie spełniony.

Jeśli mój współwygraniec się zgadza, wygra utwor z największą liczbą piorunów. Jeśli u 3 najwyżej punktowanych osób będzie taka sama liczba piorunów, zastrzegamy sobie możliwość wyłonienia zwycięzcy wg widzimisię organizatorów. Jeśli będzie to tylko dwie osoby, to będzie dwóch zwycięzców.

Zatem, rymować, sprośności nie żałować, rymy budować i niczego do szuflady nie chować!

Lider2piorunów

@Kaligula_Minus skoro Cię już wrobiłem, to na wszystko się zgadzam. Nie będę wybrzydzał przecież. xd

GURU3piorunów

Może na kolejne edycje można by się spróbować z ankietą na koniec?

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Ups, nikt nie woła, a to ja dziś ja w tej sztafecie kawiarenkowej podaję kija xD Ponieważ, poza nadmiernym poceniem dłoni i przyspieszonym pulsem przy jednoczesnej senności, kawa nie wpływa na moją produktywność i nie daje efektu kopa, to dziś taki temat...

Temat: kawo, ty k.... miurwo!

Rymy: kawa - spanie- sprawa - pobudzanie

Gruba ryba4piorunów

W pierdlu zawsze marna kawa,

Kojo twarde - kiepskie spanie.

Za to jedna, fajna sprawa -

Pod prysznicem pobudzanie.

Gruba ryba4piorunów

Najtańsza z biedry na promce kawa

a po niej tylko przez pół dnia spanie

jeśli jest zaś jakaś pilna sprawa

kijem uruchomić trzeba pobudzanie

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Szybko! Gazu! Miałem atak poezji! Muszę, bo się uduszę...

*

Dzień dobry, szanowny panie doktorze!

Wsparcia potrzebuję, niech mi pan pomoże!

Rozchodzi się o tuning dziury w otworze,

Żona pół roku o ten temat mnie orze!

Odmawia pieszczot, wspomina o odorze,

Już rozwodem mi grozi, dobry mój Boże!

Fochy mi strzela, pieszczotą nie wspomoże,

Sprawa rozchodzi się tu już na noże!

Ułagodziłem ją wycieczką nad morze

Pomocy więc szukam, w panu profesorze!

Żeby ratować nieużywane łoże,

Szukam gdzie problemu leży podłoże,

Wszystkie me złe nawyki wnet umorzę.

A nawet jak elfik wyskoczę w zboże!

Wszystko, by nie wyrosło mi poroże!

Oddaję się panu w pełnej pokorze.

*

Fanatyk6piorunów

@sireplama myślisz, że jak nie otagujesz , to Cię do konkursu nie wciągnę? pfff 😛

Fanatyk3piorunów

Że z jaskini śmierdzi? xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

27piorunów

Przy piątku frywolnie...

Ponieważ zostaliśmy z @fonfi nagrodzeni po równo, dziś w komitywie proponujemy temat, który rozwinął nam się we wczorajszym xD

Temat: Takie grzeszki...

Rymy: biskupa - kapturze - d⁎⁎a - sznurze

Zapraszamy do zabawy i tworzenia kawiarenkowej historii!

Fanatyk7piorunów

Coś dziwna ta msza, proszę biskupa,

Pentagram, świece, każdy w kapturze,

Na stole dziewica, goła jej d⁎⁎a,

I po co łeb kozła dynda na sznurze?

Gruba ryba4piorunów

Gotów już pastorał biskupa

cały w lateksowym kapturze

nieświadoma wikarego d⁎⁎a

proboszcz też stoi w kolejki sznurze

Pokaż więcej komentarzy (18)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Drodzy,

My sonety pisali, regulaminu nie czytali, a teraz trzeba... otworzyć CXIII edycję konkursu !

Jest to feralna 113. edycja konkursu, dlatego — żeby przełamać tę feralność i swoim powrotem zachęcić i innych do powrotu — postanowiłam sięgnąć po wiersz osoby, która już z nami nie rymuje :candle:, przez @splash545 utrwalony.

Diss na Hejto

_Moose_

Hejto mi wygląda jak u laski rozstęp

Za bierność w działaniu otrzymacie chłostę

Ciosy na twarz ostem, poetyckim łomem

Mydlicie nam oczy jak ta laska sromem

Błędów macie tonę, co jest wielką kpiną

Litości nie będzie, niech admini giną

Powiadomienia ssą, zróbcie coś z tym w końcu

Albo sprzedajecie AdelbertowiVonBimbersteinowi po prostu

Lepiej skoczyć chyba z mostu w dół pełnego kału

Niż dostać serca zawału, odejść do adminów raju

Gdzie was będzie dymał facet z brazzers łysy.

Więc brać się do roboty wszystkie eby i krisy

Bo tłum użytkowników wsadzi Was do worów

Gdy olewać będziecie na hejto autorów

Gotowe już beczki pełne żrących kwasów

Powiadomień nie ma, więc znikniecie bez hałasu.

*

Jak widać, jest to utwór 16-wierszowy, dlatego zachęcam do przyjęcia tej właśnie formy.

Pozostałe zasady znane i lubiane.

Sonetujemy do 15 lutego, niech mi ktoś przypomni.

Lider4piorunów

@Wrzoo wspaniały dobór utworu xd

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

8piorunów

Koleżanki i koledzy wierszokleci! Chciałbym zapytać was o opinię na temat rymów. Wolicie takie bardziej kombinowane, czy lepsze te częstochowskie? Ja mam tak, że muszę nakombinować, bo pierdolca dostanę!;) Oczywiście mieszam i zdarzy się rym prosty, ale jak się da znaleźć coś wytrawniejszego, to wolę wytrawniejszy:) zapraszam do ankietki.

Jakie rymy?

  • "częstochowskie", po co kombinować i czas marnować?31%
  • Kombinuję, jak nie ma słowa to je stworze!69%

13 głosów

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

Hej hej społeczność "Za firewallem"!

W zeszłym roku robiłem podsumowanie całej kawiarenki i indywidualne certyfikaty dla wszystkich w związku z tym szybkie pytanko:

Czy chcecie takie w tym roku? Kiedy zrobić? Co dodać? Co odjąć? Pomoże ktoś lepszą templatkę ogarnąć pod licentia poetica?

Lider6piorunów

@entropy_ oczywiście, że robić! Świetne to było. 😁

Fanatyk3piorunów

@entropy_ robić jak najbardziej, jeszcze jak!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Z racji że @Umypaszka już chyba śpi, ośmielę się zaprosić do dzisiejszego wydania

Temat: kultysta-autysta

Rymy: przedwieczny-konieczny-zło-cło

Zaskoczcie mnie 😉

Gruba ryba7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU12piorunów

@bori Powiedział mi potwór przedwieczny

Że ten mord był konieczny

Dzięki niemu zostało uwolnione zło

Teraz pomarańczowy awatar ustawi cło

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

31piorunów

Witajcie!

Z racji większej ilości czasu jesienią również postanowiłem wziąć udział w tej edycji , jednocześnie kontynuując historię rozpoczętą w poprzednim opowiadaniu i utrzymując się w konwencji . Mam nadzieję że opowiadanie przypadnie Wam do gustu.

ŻYWIOŁY

SCENA 1

HOTEL

Od kilku dni nieustannie padało. Niebo zakryte czarnymi jak smoła chmurami zdawało się wylewać wiadra wody na każdego nieszczęśnika, który był zmuszony choćby wyściubić nos z domu. Ulice spływały potokami wody, a kanalizacyjne wpusty nie były jej już w stanie odbierać. Przekroczenie jezdni suchą stopą stało się zdolnością dostępną tylko wybranym szczęśliwcom. Pozostali musieli zaciskać zęby maszerując z wodą chlupiącą w butach.

Przez hotelowy parking, przeskakując niezliczone kałuże, biegł Pingwin. Jak na złość jedyne wolne miejsce parkingowe znajdowało się na najbardziej oddalonym od wejścia do hotelu rogu placu. „To nie jest mój dzień” pomyślał.

Na recepcji, za wytartym przez lata drewnianym blatem siedział znudzony recepcjonista - pan Smutna Owca. Za nim stał duży regał z ogromem przegródek przyporządkowanych poszczególnym pokojom, zakurzonych i pustych. Nad regałem wisiały zegary, odmierzające aktualny czas w światowych stolicach, co, jak na tak obskurny przybytek, zakrawało na mało śmieszny żart.

Ta praca nigdy nie była marzeniem Owcy. Podjął ją dawno temu w wakacje „na chwilę”, pilnie potrzebując pieniędzy na wymarzony kurs kaligrafii, ale ani się obejrzał, a minęły niepostrzeżenie trzy lata, w trakcie których jego jedyną rozrywką w zasadzie było tylko obserwowanie powoli odłażącej od ściany tapety. Czasem zastanawiał się, czy jego życie nie mogło się potoczyć inaczej, a długimi wieczorami fantazjował o zostaniu gwiazdą międzynarodowej polityki.

Widząc wchodzącego, przemokniętego do suchej nitki gościa, Owca bez słowa rzucił mu klucz do pokoju i od niechcenia pokazał gestem dłoni dokąd ma się udać.

- Dużo dzisiaj jest gości? – Pingwin próbował zagaić rozmowę.

- Tylko pokoje 4, 8, 15, 16, 23 i 42 - wyrecytował od niechcenia pracownik, nie siląc się nawet na uprzejmość.

„9… 10…, 11…, 12…”- krocząc korytarzem Pingwin powoli odliczał numery pokoi. „13! Jest!”. Klucz zazgrzytał w zamku, a drzwi ustąpiły pod naporem jego dłoni przy akompaniamencie skrzypiących zawiasów. Szybki rzut oka na pokój pozbawił go złudzeń – to nie był pięciogwiazdowy hotel i noc nie będzie należała do najprzyjemniejszych. Szybko się rozpakował, obmył i położył do łóżka, chcąc odespać długą podróż.

Powoli już zasypiał, gdy po budynku rozniósł się nieludzki krzyk, który błyskawicznie postawił go na równe nogi.

SCENA 2

PLACÓWKA

Na targanym nieustannymi wichurami wzgórzu, wśród wiekowych drzew zaniedbanego parku, od dziesięcioleci stał stary, poniemiecki pałacyk, zaadaptowany na szpital dla umysłowo chorych. Wśród grubych murów hulały przeciągi, które w długie jesienne wieczory zdawały się przypominać bardziej jęki obłąkanych niż wycie wiatru.

W piwnicznej izolatce, na łóżku, okutany w kaftan bezpieczeństwa, siedziała Dziwna Sowa. Jej żółte oczy błądziły chaotycznie po białych ścianach, zdradzając, że pacjent tylko ciałem znajdował się w tym pomieszczeniu, podczas gdy jego duch podróżował gdzieś po abstrakcyjnych wymiarach poza granicami znanej ludzkości rzeczywistości.

- Doktorze Bożydarze Artas, jak minął dyżur? Czy było dużo problemów? - doktor habilitowany Edward Be recytował zestaw rutynowych pytań, jak zawsze przy obejmowaniu swojej zmiany.

- W przypadku większości pacjentów nic nowego, ale pod numerem 18 coś się zaczęło zmieniać… – usłyszał zaskakującą odpowiedź.

- Nasz pacjent z izolatki? Co z nim? – doktor Be żywo się zaciekawił.

- Od wczoraj zaczęły zachodzić jakieś dziwne zmiany. Już docent Krzysztof Ris na swoim dyżurze zauważył nowe objawy. Pacjent stał się wyraźnie poruszony, jakby toczył jakąś walkę w swojej zaburzonej psychice. Proszę dzisiaj uważnie obserwować i skrupulatnie wszystko notować! W razie potrzeby zawiadomić samego ordynatora! – Doktor Artas rzucił ostatnie informacje, założył amarantowy prochowiec i wyszedł w bezgwiezdną noc, spiesząc się na wieczorny odcinek ulubionego serialu „G jak Guru”.

SCENA 3

HOTEL

Błyskawicznie się ubrawszy Pingwin zbiegł po schodach w dół do hotelowego lobby. Stał tam już Owca, którego lico nabrało kredowobiałego koloru, nadbiegali również goście z pozostałych pokoi. „W końcu trochę wrażeń” – jak szybko ta myśl pojawiła się w jego głowie, tak szybko zniknęła. Szybki rekonesans ujawnił przed nim scenę jak z klasycznego kryminału: przed buzującym żywym ogniem kominkiem stał fotel klubowy, w którym ktoś siedział nieruchomo. Od oparcia, przez ścianę, aż po żyrandol ciągnęła się smuga krwi.

- CO TU SIĘ DZIEJE, DO LICHA CIĘŻKIEGO!? – zakrzyknął od progu Pingwin.

- Tttto… ttto, ttto jjjjest Paaająk, nasz gość z pokkkoju 5…4…5… – Wyjąkał Owca trzęsąc się z przerażenia, w emocjach nie potrafiąc nawet przypomnieć sobie poprawnego numeru pokoju gościa.

Pingwin powoli okrążył fotel. Jego oczom ukazał się siedzący w nim Pająk, z wbitym prosto w pierś stoikiem kawowym. Twarz denata zastygła w wyrazie szoku i zaskoczenia, a szeroko otwarte oczy patrzyły w nicość, co w ponury sposób korespondowało z przytaczanym przez niego jeszcze kilka godzin temu cytatem Nietschego.

Do pomieszczenia zaczęła napływać reszta hotelowych gości. Pojawił się Bażant z pokoju 8, Panda z pokoju 15, Smok spod 16, Suseł z 23 i Manat z pokoju 42.

- Trzeba natychmiast zadzwonić na 112! – zaordynował Pingwin.

- Już próbowałem. Niestety wskutek ulewy zerwało wszelką łączność ze światem – odrzekł blady jak śnieg portier – Gdy to się stało nie było prądu w budynku, na szczęście przywrócono już zasilanie.

- To co teraz zrobimy? – zapytał Suseł.

- Gdzieś tutaj ukrywa się morderca! Chowa się! Trzeba go znaleźć! – gorączkował się Panda.

- Bzdura, to był zwykły wypadek! – prychnął Manat.

- To na pewno nie był wypadek! – zaprotestował Smok.

- Zaczytał się, potknął, upadł na stoik kawowy i tyle, zdarza się. Nie należy oczekiwać za wiele, bowiem los bywa przewrotny… – stwierdził spokojnie Bażant.

- Na wszelki wypadek nie powinniśmy się rozdzielać! – rzucił pomysłem Panda – Trzeba zostać razem w jednym miejscu i pilnować się nawzajem!

- Nie ma mowy! W pokoju zostawiłem na widoku cenne tusze, a drzwi są otwarte! – stanowczo oprotestował pomysł Pandy Manat.

- Panowie, za bardzo panikujecie. Wracam do swojego łóżka! – skonkludował Bażant i nieśpiesznie zniknął w korytarzu.

- Tylko zamknij drzwi na klucz! – przezornie rzucił za nim Panda.

- Nie trzeba dwa razy powtarzać! – skwitował z przekąsem Pingwin.

Owca przykrył nieboszczyka prześcieradłem i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi przy akompaniamencie

przekręcanych kluczy w zamkach.

SCENA 4

PLACÓWKA

Doktor habilitowany Edward Be uważnie obserwował na monitorze pacjenta z pokoju numer 18. Na czarno-białym ekranie telewizji przemysłowej śledził niespokojną, nerwowo krążącą po izolatce postać. Wyraźnie coś działo się w jej psychice, coś bardzo dziwenego, a zarazem mocno niepokojącego.

Relatywnie spokojny do tej pory wieczór wraz z upływem czasem robił się dla niego coraz bardziej nerwowy. Mimo ciasno opasającego Sowę kaftanu nie był do końca pewien, czy w swym poplątaniu zmysłów pacjent nie zrobi sobie fizycznej krzywdy. Każdy kolejny ruch na monitorze powodował u obserwatora tej całej sytuacji skoki ciśnienia.

Z niepokojem spojrzał na zegar, przeliczając godziny do przyjścia porannej zmiany, obawiając się dalszego rozwoju sytuacji. Na podstawie własnych doświadczeń czuł w kościach, że sprawy przybierają niepokojący obrót.

SCENA 5

HOTEL

Pingwin spał całą noc niespokojnie, ciągle przewracając się z jednego boku na drugi i obudził się jeszcze przed świtem, bardziej zmęczony niż był wieczorem. Wciąż mając przed oczami makabryczny widok z poprzedniego wieczoru obawiał się opuszczania swojego pokoju, ale nagląca potrzeba wypicia porannego espresso okazała się silniejsza i po długich wahaniach bezszelestnie opuścił bezpieczny pokój.

Powoli posuwał się korytarzem, ostrożnie zaglądając za każdy róg i w każdy zakamarek. Postanowił zejść tylnymi schodami, by ominąć lobby w którym wciąż znajdowało się, teraz już zimne, ciało Pająka, i w ten sposób bezpiecznie dotarł do hotelowej kuchni. Odnalazł ekspres do kawy i go uruchomił. Sprawdził jaka kawa jest w zasobniku. „Hmm, niebieska Prima, moja ulubiona”. Nacisnął guzik i przy akompaniamencie młynka aromatyczna ciecz wypełniła filiżankę. Wziął ją w dłoń i wszedł do sąsiadującej z kuchnią stołówki. Na tle okna zauważył odcinającą się ludzką sylwetkę.

- Kolega widzę też nie może spać – zagadnął przyjaźnie.

Odpowiedziała mu cisza.

- Halo, halo, słychać mnie? – kontynuował niezrażony.

Dalej nic.

Zaniepokojony sięgnął do włącznika prądu, a całe pomieszczenie w ułamku sekundy zostało zalane światłem. W pierwszej chwili Pingwin nie zrozumiał tego, na co patrzą jego oczy. Ale szybko pojął. I jeszcze szybciej pożałował tego, że włączył światło.

Na krześle siedział Smok. A właściwie leżało na nim jego bezwładne ciało. Twarz  była cała sina, a z ust wystawała wbita w gardło bagietka czosnkowa. Jego niewidzące oczy skierowane były na sufit. Raczej nie można było mówić o nieszczęśliwym zadławieniu.

Filiżanka kawy z brzękiem rozbiła się na podłodze. Zresztą kofeina i tak nie była już Pingwinowi potrzebna. Przerażony pobiegł budzić innych gości. Gardło miał tak ściśnięte, że nie był w stanie krzyczeć.

Długo walił w drzwi o numerze 23. Wcześniej, pod numerem 42, nikt mu nie otworzył. Gdy chciał już zrezygnować i iść dalej, otworzył mu zaspany Suseł.

- Co tak długo!? – zakrzyknął Pingwin.

- Spałem jak suseł, czemu mnie budzisz? – odpowiedział rozespany lokator.

- Smok! Smok nie żyje! Znalazłem go w stołówce! – krzyczał w progu Pingwin.

- Zakładam szlafrok i biegnę, a Ty budź pozostałych! – polecił Suseł.

Pingwin pobiegł do kolejnego pokoju. Za plecami słyszał jak Suseł wybiegł do stołówki sadząc długie susy na korytarzu. Już chciał zapukać w drzwi z numerem 15, ale w ostatniej chwili jego ręka zawisła w powietrzu.

Drzwi były lekko uchylone.

Pełen najgorszych obaw, powoli otworzył je na całą szerokość. W środku czekał na niego dantejski widok. W mig pojął tylko, że Pandy na pewno nie ma już po co próbować budzić. Poczuł ostre skurcze w brzuchu, a jego żołądek zafundował mu pełen przegląd ostatnich posiłków.

Gdy torsje minęły, spanikowany pobiegł do stołówki po Susła, powiedzieć mu straszną nowinę.

- Niech to dunder świśnie! - po całym hotelu niosły się jego głośno krzyczane przekleństwa - Motyla noga!

- Suseł, Suseł, gdzie jesteś!? – po dotarciu do celu próbował zlokalizować znajomego.

Niestety zabójca był szybszy. Suseł leżał zaraz na wejściu do pomieszczenia. Głowę miał rozbitą za pomocą wielkiej, niebieskiej puszki szynki konserwowej z żółtym napisem „SPAM”. Najwidoczniej morderca zaczaił się na niego zaraz za drzwiami.

SCENA

PLACÓWKA

Chory leżał na łóżku w konwulsjach, cały dygocząc. Od dobrej godziny nie było z nim żadnego kontaktu. Przy łóżku stał, cały w napięciu, doktor Be, a krople potu perliły się na jego czole. Stracił rachubę czasu, próbując bezskutecznie opanować sytuację. Dla ustabilizowania pacjenta podał mu istny koktajl leków, niebezpiecznie balansując na granicy przedawkowania. Niestety nic nie pomagało. Spazmy chorego trwały nadal, a serce jego waliło jak oszalałe, a życiowe parametry oscylowały w groźnych dla zdrowia przedziałach.

Doktorowi skończyły się już pomysły. Jego wieloletnie doświadczenie było tu niewystarczające, a z takim przypadkiem znana mu medycyna jeszcze się nie spotkała. Rozpaczliwie próbował dodzwonić się do profesora E. N. Tropy, gotów nawet prosić o przyjazd, ale ten nie odbierał. Dawniej zaryzykowałby kurację elektrowstrząsami, ale niestety maszyna od dłuższego czasu stała niesprawna. „Pierdolony NFZ!” przeklinał w myślach zaistniałą sytuację pełen goryczy.

Nie pozostało mu nic innego, jak pokornie czekać na dalszy rozwój sytuacji, godząc się z powoli wzbierające poczucie bezradności.

SCENA

HOTEL

Pingwin postanowił już nie ryzykować i dłużej nie czekać na dalszy rozwój wypadków. Nie udało mu się zlokalizować Bażanta i Manata – zniknęli bez śladu. Przerwał dalsze poszukiwania by nie kusić losu. „Pewnie ich też dopadł” pomyślał nerwowo. Pospiesznie się spakował, wrzucając ciuchy na oślep do walizki, przytomnie jednak nie zapominając o zabraniu hotelowych ręczników. Zbiegł po schodach do recepcji, rzucając niedbale klucze od pokoju na blat. Nie zamierzał nawet się wymeldowywać, ale zbierając się do wyjścia kątem oka zauważył, że stopy recepcjonisty wystają zza drzwi kantorka. Na drżących nogach podszedł powoli i uchylił drzwi.

Na podłodze, w kałuży krwi, leżał martwy Owca. Z jego oka wystawał wbity po samą końcówkę żółty długopis, którym goście byli wpisywani do książki meldunkowej. Reszta jego ciała była zmasakrowana - wyglądała, jakby ktoś przed zadaniem śmiertelnego ciosu, z dziką furią, wielokrotnie wbijał w nie narzędzie zbrodni. W tym momencie na ścianie Pingwin zauważył starannie wykaligrafowano krwią ofiary słowa „NIKT NIE ZOSTANIE POMINIĘTY”. W tym momencie ręce mu zwiotczały, a walizka mimowolnie wysunęła się Pingwinowi z dłoni i upadła z hukiem na podłogę. Krzyknął rozdzierająco i wybiegł z budynku tratując wszystko co tylko stanęło mu na drodze, jakby gonił go sam diabeł.

Na dworze zaczęło się przejaśniać, a nisko zawieszone jesienne słońce raziło w oczy. Uciekinier dopadł auta, szarpiąc w panice klamkę prawie wyrwał drzwi, wsiadł do pojazdu i przekręcił kluczyki w stacyjce. Silnik na szczęście odpalił od razu. Ruszył z miejsca z piskiem opon.

Obserwujący to wszystko z krzaków Bażant zerwał się gwałtownie, chcąc przeciąć tor jazdy ruszającego samochodu. Niestety nie zwrócił uwagi na fakt, że pojazd jedzie pod słońce, które odbijając się od ogromnych kałuż niemal całkowicie oślepia prowadzącego. Nawet żywiołowe machanie rękami nie pomogło – kierowca samochodu zauważył go dopiero w ostatniej chwili, kiedy nie było już szans na jakąkolwiek reakcję. Uderzenie wybiło jego ciało wysoko w powietrze, gruchocząc wszystkie kości. Stracił przytomność zanim jeszcze wylądował w błocie.

Śmiertelnie przerażony Pingwin nawet nie zwolnił sprawdzić co się stało oraz w kogo tak właściwie przed chwilą uderzył. Skręcając ostro wyjechał na ulicę, i nie oglądając się ze siebie pognał jak najdalej od tego przeklętego miejsca.

SCENA

PLACÓWKA

Za oknami placówki świeciło słońce. Zapowiadał się piękny i leniwy dzień. Tylko w dyżurce lekarzy panowało ożywienie.

- Profesorze! Profesorze! Musi Pan niezwłocznie przyjechać! – rozentuzjazmowany doktor E. Be krzyczał do słuchawki telefonu.

- Mam nadzieję że nie chodzi o zwłoki? – zażartował w swój specyficzny sposób profesor E. N. Tropy.

- Proszę przyjechać! Wsiadać w samochód! To musi Pan zobaczyć osobiście! – doktor nie tracił zapału.

- Ale niech Pan w końcu powie, co się dzieje, do diaska! – profesor był już wyraźnie zniecierpliwiony.

- Nasz pacjent! Nasz pacjent z izolatki! Wyzdrowiał! Dziwenność zniknęła bez śladu! – Be nie krył radości.

- Ale Doktorze, to trzeba na spokojnie. Nie ma co się spieszyć! – studził entuzjazm profesor.

- Wszystkie objawy ustąpiły! Nastąpiła pełna remisja choroby! _Strigiformes Proiectura_ zniknęła! – nie tracił entuzjazmu doktor Be.

- Doktorze Rehabilitowany! Nigdy nie można w pełni ufać pacjentom z tak poważnymi schorzeniami psychiatrycznymi! – Profesor starał się tonować coraz bardziej tracącego rozsądek kolegę.

- Ale już dzwoniłem do NFZ. Kazali zwolnić łóżko. Muszę go wypisać! – oponował doktor.

- No dobrze Panie Kolego, ale bierze Pan za to pełną odpowiedzialność! – zakończył rozmowę profesor i odłożył słuchawkę.

Niezrażony nie do końca pomyślnym dla siebie przebiegiem rozmowy, doktor habilitowany Edward Be usiadł do biurka przygotowywać wypis ze szpitala.

EPILOG

Był piękny, słoneczny i ciepły dzień. Po ulewnych opadach deszczu nie zostały już nawet kałuże. W swoim ogrodzie, wśród roślin, klęczał Pingwin, pracowicie pieląc grządki i przycinając wyhodowane przez siebie róże „Manatki”. Od czasu traumatycznych zajść lubił pracować fizycznie, pozwalało mu to odreagować stresy i jednocześnie wyciszało jego stany lękowe.

Zmęczony i spocony, zrobił sobie przerwę, sięgając po butelkę Muszynianki, którą zawsze miał przy sobie. Nagle spostrzegł na ziemi obok siebie cień o znajomym kształcie. Gwałtownie odwrócił się, pełen najgorszych przeczuć.

- Pingwiny nigdy nie dostają drugiej szansy! – usłyszał złowróżbne słowa – Nielot pierdolony, w d⁎⁎ę j⁎⁎⁎ny!

Pada pełen zwierzęcej furii cios. Spokój leniwego popołudnia przerywa odgłos głuchego łupnięcia bezwładnego ciała o ziemię. Na grządce, między różami, pojawia się szybko rosnąca kałuża w kolorze szkarłatu. Ostatnimi słowami, które dochodzą do uszu nieuchronnie odpływającego w niezbadane Pingwina, są:

- Hmm, kolor przypomina trochę atrament Red Dragon, ale jednocześnie powoli przechodzi w Diamine Oxblood”.

KONIEC

Ilość słów: 2446

Żywioły: są wszystkie cztery

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych użytkowników Hejto i zdarzeń jest w pełni przypadkowe i niezamierzone.

Jeśli komuś się wydaje, że podobną historię gdzieś, kiedyś już widział, to mu się dobrze wydaje xD

Autorytet8piorunów

@bori >Nielot piedolony, w d⁎⁎ę j⁎⁎⁎ny!

Śmiechłem tak, że wyszedłem z siebie. Nie wiem czemu.

Fanatyk12piorunów

@bori taka dluga opowiesc, a zostalem pominiety jak Bori xD

@pingWIN widzisz tak sie notuje xD

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

38piorunów

Kawiarenka GUROM!!!

Jakiś updejt na hejto wleciał i można nawet przewijać ten pasek!

Gruba ryba14piorunów

O kurde bele, kto to nadzoruje? Biedny @bojowonastawionaowca pewnie, zaraz będzie musiał zrezygnować z kariery naukowej, żeby móc cały czas poświęcić na pieszczenie hejto :smiling_face_with_tear:

Lider3piorunów

Coś pięknego :smiling_face_with_tear:

Pokaż więcej komentarzy (32)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów

Drodzy Kawiarenkowicze,

właśnie wybiła godzina 12, a więc najwyższy czas na ogłoszenie wyników wrześniowej, XX edycji konkursy !

W obecnej edycji obrodziło wybitnymi opowiadaniami. Wzięły w niej udział udział następujące dzieła (w kolejności chronologicznej):

1. @Felonious_Gru ze swoją **pastą** - 21 :zap: (dyskwalifacja za plagiat)

2. @bori ze swoim **PLOT-TWIST** - 21 :zap:

3. @fonfi ze swoim **Pacjent Dziwen** - 19:zap:

4. @fonfi ze swoim **Głęboka przestrzeń kosmiczna** - 16:zap:

5. @bori ze swoim **Howard Boris Lovecraft** - 21 :zap:

6. @MJB ze swoim **Obcy są wśród nas** - 12:zap:

7. @KatieWee ze swoim **Do wszystkiego** - 19:zap:

8. @onpanopticon ze swoim **Pałac** - 17:zap:

Zwycięzcą został @bori - serdecznie gratuluję! Drugie miejsce zajął @bori - również serdecznie gratuluję! Do zwycięzców odezwę się w wiadomości prywatnej.

Dla kolegi @Felonious_Gru przygotowałem nagrodę pocieszenia - 40 godzin prac społecznych! Proszę zgłosić się jutro o 4 rano w schronisku dla zwierząt w Śremie.

Osobistość8piorunów

> Zwycięzcą został @bori - serdecznie gratuluję! Drugie miejsce zajął @bori - również serdecznie gratuluję!

Nie mówię, że @bori pisze jakieś wybitne opowiadania. Ale jakbym miał wytypować najlepsze, to @bori by zajął 2 pierwsze miejsca

Fanatyk6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (11)