Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kawiarenkazafirewallem

Kompan

w nieżonaty w poematy

2piorunów

_Ballada o Szkaradzie z Zalewu Sokólskiego_

Czasem z ciekawości, pchany wspomnieniami

dziecięcych opowiadań i sprawozdaniami

o niezwykłych dziwach widzianych na Ziemi

lubię sobie słuchać godziny całemi

filmików o duchach, kryptydach, demonach,

wszelkim science-fiction, lichach i potworach.

O rake’u, który bladą postacią się zjawia

tam, gdzieś ty bezbronny i się go obawiasz,

o skinwalkerach mrocznych, co głos imitują,

wyglądem nieporadnie zwierzę naśladują,

o nightcrawlerach z Fresno, kończyn pozbawionych

górnych, na dwóch nogach do chodu stworzonych,

o mothmanie, sasquatchu, o spotkaniach z UFO.

Tak, wiem, że zapewne nie słyszało ucho

ludzkie większej bajdy, że to są fantazje

dla straszenia dzieci – a jednak okazję

do słuchania o tym chętnie wykorzystam,

bo jest w tych bajaniach pewna jakaś mglista

osnowa tak błogiej, cichej niepewności,

czy jednak coś z tego nie jest z prawdziwości,

że nie wszystko jednak umiemy tłumaczyć,

że jednak coś więcej niż bajki to znaczy.

Pośród wszystkich legend i baśni ludowych

odnajdziemy wzmianki o starych i nowych

stworach, co mieszkają przy zbiornikach wodnych

oraz w ich głębinach. Wszak ma niepodobny

obraz do niczego, co żyje śród głębin

oceanów, jeszcze nie poznane w pełni.

Nauka przyznaje: dotąd niezbadane

są pewne gatunki rządne oceanem.

Ale i niewielkie stosunkowo wody

mogą się pochwalić wedle ludzkiej mowy

niejedną potworą, co się w nich rzekomo

skrywa i o której niewiele wiadomo.

Jest Nessie popularne z szkockiego jeziora,

smokopodobne bestie z Turcji, Rosji oraz

Kanady i wielu, wielu innych krain.

Nawet nie tak dawno pośród polskich granic,

w Zalewie Zegrzyńskim mieszkała Paskuda,

żywiąc się śmieciami i temu, co uda

jej się jeszcze złapać. Ot, niby to plotka,

ponoć wszak niejeden tą Paskudę spotkał,

lecz na żadnym zdjęciu dobrze nie uchwycił.

Kto wie, jacy jeszcze w jeziorach ukryci

bywają mieszkańcy, wodniki, topielce…

Nikt jednak poważnie nie weźmie w swe ręce

tematu inaczej niźli jako klechdy.

Bo by ryzykował wykpieniem do reszty.

I ja sam z dystansem do tego podchodzę,

a jednak czasami, kiedy sobie chodzę

na spacery, myślę, czy może nie spotkam,

nie zobaczę w lesie, nad stawem napotkam

kogoś, kogo jeszcze żadne ludzkie oko

nie widziało tak na żywo nigdy dotąd.

A potem się modlić chyba mi wypada,

by jednak minęła mnie ta maskarada…

Tak pod koniec sierpnia, gdy wakacji koniec,

szedłem raz na spacer. Tymczasem nie błonie

ukochane rozedrańskie wkoło miałem

lecz miasto narodzin moich odwiedzałem,

gród niczym z pocztówki, Sokółkę przemiłą,

co się w Eucharystii Cudem rozsławiło,

co jest również znane z kultur trzech jedności:

prawosławia, islamu, katolickości.

Lubię choć sobie ulicami tymi

siedziby powiatu, gminy, uroczymi,

choć tak niewielkimi, parkami zdobnemi,

starymi chatami w centrum stawionemi,

z dostojnym ratuszem, z powagą Starostwa,

przepięknymi świątyniami, gdzie domostwa

dla jednej rodziny stoją obok bloków.

Tylko w małych miastach masz takich widoków.

Tak sobie zwiedzając, raz zawędrowałem

nad piękny wśród zieleni zalew.

Przysiadłem na moment obok Tyzenhauza,

co go pomnik upamiętnia jak w romansach

siedzącego z mapą na ławce w zadumie,

jakby chciał pokazać komuś, co go umie

wysłuchać uważnie, dokąd nam wędrować.

Minąłem plac zabaw i miejsca, gdzie chować

może tuż przy brzegu rybak śród zarośli.

Szedłem tak chodnikiem, który w rozciągłości

obejmuje zalew dokoła w całości.

Zaszedłem nad mostek, który z uprzejmości

postawiono, aby na brzeg drugi wkroczyć

nie musząc nóg swoich ni ubrania zmoczyć

i patrząc na wodę, po której łabędzie

pływały parami, chłonąłem jak w obłędzie

urok tego miejsca przy pięknej pogodzie,

powtarzając w duchu: „Jezu, ufam Tobie”.

Spojrzałem pod nogi, wzrok nurzając w wodę

i zamarłem nagle, jak zamiera nowe

zwierzę, gdy dostrzeże nagle drapieżnika,

ale nie jest pewne, czy warto umykać.

Pod wodą ujrzałem, może to przez słońce,

ale coś jakoby twarz ludzką. Oczy śpiące,

skóra zielonkawa, usta dosyć małe

najpiękniejszej kobiety, co w życiu widziałem.

Musiałem przetrzeć oczy, lecz mara trwa dalej.

Z trwogą już myślałem zawiadomić całe

zastępy policji, że znalazłem zwłoki

pośród wody. Ale wtem głosik wysoki

usłyszałem jakby spod spodu, spod mostu,

jakoby to śpiąca mówiła po prostu:

„Nie dziw się, sam przecież mówisz, że to lubisz.

Jak Mickiewicz niegdyś, tak ty dziś się gubisz

pośród łąk i liczysz, że napotkasz dziwy.

Chcesz mnie ujrzeć całą? Jeśliś nie leniwy,

przyjdź do mnie o zmierzchu, a w nocy najlepiej.

Bądź sam i bez strachu, już ja cię pokrzepię…”

W tym momencie fala łagodna od światła

promienie odbiła wprost w me oczy z nagla

i kiedy mrugnąłem, już nie było pani.

Myślałem, że tylko chorzy lub pijani

widzą takie zjawy, lecz mogłem być pewien,

że było to takie prawdziwe, jak nie wiem…

Długo jeszcze trwałem na drewnianym moście,

nie widziałem więcej żadnej lecz jejmości.

Dla osłody ducha wszedłem do kościoła,

co do niego Panna Ostrobramska woła

z mozaiki nad wejściem, kościół Antoniego,

miejsce znane z Cudu Eucharystycznego.

Modliłem się w duchu, bym ujrzał to znowu,

co widziałem w wodzie, choćby mnie do grobu

miało to pociągnąć lub prosto pod wody

zalewu w Sokółce wedle starej mody.

Dochodziła już godzina jedenasta

w nocy. Księżyca tarcza tak jasna

świeciła na niebie, było widać gwiazdy.

Noc była pogodną, w sam raz na mój własny

potajemny wypad nad wody, spotkanie

chciałem znowu odbyć z najpiękniejszą z panien.

Nikomu nie mówiąc o tajemnym planie

szedłem znów nad zalew, choć w sercu rósł lament,

że mnie ta historia wykończy na amen.

Przysiągłbym, że pomnik Tyzenhauza w nocy

wyglądał, jakoby chciał mi rzec proroczym

głosem, bym zawrócił, by nie szedł nad mostek.

Głupim, nie słuchałem, bowiem już radosne

miałem w głowie słowa, co chciałem powiedzieć

tej pięknej niewieście, co ją szedłem nawiedzić.

Gdy byłem u celu, natychmiast w głębinę

spojrzałem, swe oczy w nią mocno utkwiłem.

Księżyca blask wodę przeszywał na wylot,

lecz nikogo widać w tej wodzie nie było.

Stałem tam jak czapla, nieruchomo, sztywno,

przeklinając siebie, że się wcześniej przyjść powinno.

Z każdą chwilą oczywisty bardziej smutek

mnie opanowywał. Może to osnute

falami widzenie było urojeniem?

Może ów głos wtedy zwykłym przesłyszeniem?

Może już wariuję zwyczajnie z nadmiaru

opowieści mrocznych i horrorów paru?

Już miałem zawrócić, klnąc na swoje zdrowie,

gdy nagle poczułem dotknięcie na sobie.

Zrazu odwróciłem się i jak rażony

piorunem upadłem cały przerażony:

oto tuż nade mną stał stwór obrzydliwy -

- humanoid, niby martwy, niby żywy,

zamiast uszu płetwy rybie, oczy wielkie,

okrągłe, z paszczęki jęzor długi niczym szelki,

zamiast palców błona jak na płetwach rybich,

nad łonem zaś jakby… twarz się do mnie krzywi.

Ta sama twarz żeńska, choć teraz szkaradna,

w świetle miesiąca nie była już, jak wcześniej, ładna.

I wtedy przemawia bestia do mnie głosem,

który rozpoznałem – kiedyś, kilka wiosen

temu znałem kogoś, kto miał głos podobny.

Kogoś, kto mnie zranił w sposób sobie zgodny.

„Wiedziałam, że wrócisz. Oni zawsze wracają.

Taka łatwa zdobycz. Coś ty myślał, mając

taką sobie postać, poznać Panią z Wody?

Jeszcześ się naiwnie modlił o przygody!

Oto masz przygodę, ostatnią w twym życiu.

Zabijasz sam siebie i to przy użyciu

twoich własnych marzeń. Zabieram cię z sobą.”

Tu bestia syknęła, a ów dźwięk żałobą

pokrył okolicę, że aż światła zgasły.

Zrobiło się ciemniej, księżyc schował jasny

swój wzrok za chmurami, gwiazd nie było widać.

Tylko ja i postać jak koszmar straszliwa.

Zamknąłem oczy, w duchu zdrowaśki szeptając,

ale już poczułem, jak ku mnie się mają

macki tej istoty śmierdzące zgniłą rybą.

Czułem, że to koniec. Czułem oddech, żywą

woń śmierci nade mną. Żałowałem szczerze,

żem zawiódł rodzinę, rodzoną i w wierze,

kiedy już poczułem mokrą dłoń na twarzy,

na koniec modliłem się, by nie przydarzył

się taki przypadek nikomu innemu,

a zwłaszcza, by moi bliscy po dawnemu

mogli żyć bez smutku, że mnie utracono.

I wtedy jak strzała z nieba coś zrzucono,

bestia sią zachwiała, skoczyła do tyłu,

między nami pośród świetlistego pyłu

stanął Anioł Boży, miecz uniósł wysoko.

Szkarada, ujrzawszy, czego ludzkie oko

z dawna nie widziało, wskoczyła pod wodę,

błyskawicznie gubiąc w mrok za sobą drogę.

Anioł zaś odwrócił się ku mnie łagodnie,

ozwał się słowami jasno i pogodnie:

„Widzisz? Nie działało, gdyś zechciał ratunku

dla siebie, lecz kiedy na ból opatrunku

prosiłeś dla bliskich, to i tyś ocalał.

W tym bowiem się zjawia naszych modlitw chwała,

że nie można prosić wyłącznie dla siebie,

ale i za innych, za bliskich w potrzebie,

a nawet, a może szczególnie, za wrogów,

by swe szczęście zawsze zawierzali Bogu.”

Nie pamiętam dobrze, co działo się później.

Mam w pamięci tylko urywki przeróżne:

zalew i ulicę, księżyc, kościół, drogę…

Obudziłem się rano, nadal czując trwogę.

Poszedłem do pracy, choć nie mogłem się skupić.

Przełożony widać myślał, żem się musiał upić

(choć, ku chwale Pana, nigdym nie pił alkoholu).

Cały dzień się trząsłem jak dziecię w przedszkolu,

kiedy je nastraszy kolega rok starszy.

Jakimś cudem pracy dzień cały wytrwawszy,

pobieżyłem chyżo, jak mogłem, do kościoła,

do Spowiedzi Świętej, modliłem się zgoła

już nie o przygodę dla siebie, lecz zrazu

o pomyślność dawnym wrogom i od razu

o pokój na świecie i zgodę w rodzinie.

Tak mi w tej świątyni kilka godzin minie,

zanim powróciłem już uspokojony

do domu, na odpoczynek upragniony.

Czasami przechadzam się znów nad po Sokółce,

ale chciałbym tutaj poddać Cię nauce,

abyś nigdy nie chciał modlić się dla wroga

o to, czego nie chcesz sam, ale proś Boga

o to, co bezpieczne i miłe dla wszystkich.

A zawsze o pokój dla świata i bliskich.

A tu, nad zalewem, gdzie jestem myślami

radzę Ci uważać, bo bestia wciąż mami

kolejnych przechodniów nieziemską urodą,

by ich potem porwać do domu pod wodą.

Ku przestrodze zatem, chroniąc Twą psychikę,

zaczynam tą krótką zdarzeń mych kronikę:

„Czasem z ciekawości, pchany wspomnieniami

dziecięcych opowiadań i sprawozdaniami

o niezwykłych dziwach widzianych na Ziemi

lubię sobie słuchać godziny całemi”…

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Ups, chyba mi się przeciągnęły i stało się to już precedensem xD

Ale ufam, że mi wybaczycie, gdyż mam wymówkę, bo spędzam ostatnie dni wakacji na Mazurach i pochłonęły mnie mazurskie sprawy. Pływam na supie i to ja dzwonię xD

Żeby nie przedłużać, ponieważ nie kojfnęłam i pozostały mi resztki trzeźwych komórek, nagrodą w wysokości ogłoszenia kolejnej edycji obdarowuję @splash545 bo Pajonk chyba dawno nie wygrał w wiersze.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za ich wkład w CXXXVII edycję i wiedzcie, że uwielbiam Waszą poezję, która bliższa mi jest niźli poezja wielkich wieszczów.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzięki Wam, liryczni dobrodzieje, przyszło mi otworzyć kolejną już CXXXVII edycję (mam nadzieję, że mi się nie pojebało)

Zajęło mi nieco szukanie inspiracji do tego wydania naszego kawiarenkowego konkursu. Przewertowałam trochę strof, aż przyszedł mi do głowy pomysł całkiem odlotowy xD Postać historyczna dziwnie mi bliska, choć ostatnio zapomniana, objawiła mi się i stwierdziłam, że czemu nie zaczerpnąć z płodów jej umysłu. Zatem dziś podaję Wam na srebrnej tacy wiersz Bolesława Wieniawy Długoszowskiego. Jest to większy fragment wiersza. Można wykazać się do całego podanego tu fragmentu, można wybrać sobie 3 lub 4 zwrotki. Wedle życzenia.

Temat pozostawiam również Waszej ułańskiej fantazji. Wyniki w kolejny wtorek, o ile dożyję. Jeśli jednak kojfnę, wygraną pozostawiam woli ludu. Zatem do boju wojownicy pióra! Niech się rymy sypią obficie!

Ułańska jesień

Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato

Dla własnej przyjemności, a durniom na złość,

W skwarze pocałunków ubiegło mi lato

I szczerze powiedziawszy – mam wszystkiego dość…

Ustrojona w purpurę, bogata od złota

Nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras,

Jak pod szminką i pudrem starsza już kokota,

Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.

A przeto jestem gotów, kiedy chłodną nocą

Zapuka do mych okien zwiędły klonu liść,

Nie zapytam o nic, dlaczego i po co,

Lecz zrozumiem, że mówi: ,,no, czas bracie iść".

Nie żałuję niczego, odejdę spokojnie,

Bom z drogi mych przeznaczeń nie schodząc na cal

Żył z wojną jak z kochanką, z kochankami – w wojnie

A przeto i miłości nie będzie mi żal…

Bo miłość jest jak karczma w niedostępnym borze,

Do której dawno nie zachodził nikt,

Gdzie wędrowiec wygodne znajdzie czasem łoże,

Ale – własny ze sobą musi przynieść wikt.

A śmierci się nie boję – bo mi śmierć nie dziwna

Nie siałem na nią Bogu nigdy nudnych skarg

Więc kiedy z śmieszną kosą stanie przy mnie sztywna

W dwu słowach zakończymy nasz ostatni targ.

(...)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Zainspirowana rozmową o poezji z człowiekiem, którego bardzo cenię za jego dystans, szerokie pole widzenia i rozumienia oraz talent poetycki, postanowiłam stworzyć gównomanifest. Jest to trochę trochę tęsknota za turpizmem i naturalizmem, no i wołanie o powrót dawnej mnie - może monotematycznej, ale autentycznej. I jak zwykle 30% z siebie to uczciwa cena xD


Nawoływanie

Za oknem teraz jest burzowo

Z dębu raz po raz żołądź poleci

Mam w głowie właśnie pomysłów sto

Czas, drodzy, męstwo swoje podniecić


Trzeba znów chyba stworzyć gówno

Pisać wersety już zapomniane

Wszak Kaliguli domeną jest to

By raczyć na hejto wierszem "obsranym"


Szlachta, plabany albo też kmiecie

Bez względu na stan, wszyscy to wiecie

Że wiersz nie musi być z gruntu ponury


Bo człek, co wynika z jego natury

Lubi głupoty czytać i pleść

Ludzkie - nieobce, to sztuki treść!

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Dzień dobry bardzo! Kolega (tsa, kolega.... koledzy się tak nie zachowują!) @fonfi wywyższył mnie i uczynił zwyciezcą 131 edycji , tak więc pora na rozpoczęcie jej CXXXII czyli 132 edycji!!

Zacznijmy sobie od tego do czego będziemy rymować. Zapraszam!

Leopold Staff

SONET SZALONY

Włóczęga, król gościńców, pijak słońca wieczny,

Zwycięzca słotnych wichrów, burz i niepogody,

Lecę w prześcigi z dalą i złudą w zawody,

Niewierny wszystkim prawdom i sam z sobą sprzeczny.

Pod gwiezdnym niebem w polu rozkładam gospody.

Snem i płaszczem nakryty, śpię wszędzie bezpieczny.

U głowy mej zatknięty kij, jak krzew jabłeczny,

Rodzi mi kwiat marzenia i owoc swobody.

Lekkomyślność śpi ze mną, płocha weselnica,

Sakwę, gdziem mądrość chował, przedarła psotnica...

W drodze szczęśliwiem zgubił swą mądrość znużoną.

Proszę cię, duszo moja, bądźże mi szaloną,

Bo ukradłem nadzieję gdzieś w karczmie przydrożnej!

Ciesz się zgubą! Niech będzie przeklęty ostrożny!

Pogodę mamy szaloną, jesienną a nie letnią. Zróbmy proszę na hejto trochę lata!! Powodzenia wszystkim i czekam na soneciki!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

26piorunów

Drogie Koleżanki, Drogie Kolegi,

z racji pewnych dziwnych wypadków w , zapodaję dzisiejszą edycję::


Temat: Rzeczy jakie się nawet fizjologom nie śniły

Rymy: schować - kraje - manipulować - rozdaje


Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

* Szerzysz radość z tworzenia

* Piorunujesz jak najęty

* Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

* Pamiętasz o tagach i społeczności

@George_Stark @sireplama

Gruba ryba5piorunów

Chyba się trzeba choć pod ziemię schować,

bo krawcowi staje, kiedy dżins kraje,

chyba że by go tak zmanipulować

że rowery na Placu Czerwonym ktoś ponoć rozdaje?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Drogie Koleżanki, Drogie Kolegi,

z racji przypadkowego i niezamierzonego zwycięstwa w , kopnął mnie zaszczyt zapodania dzisiejszego tematu:

Temat: Ponury Żniwiarz

Rymy: śmierć - kostucha - wierć - ducha


Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

* Szerzysz radość z tworzenia

* Piorunujesz jak najęty

* Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

* Pamiętasz o tagach i społeczności

Fenomen7piorunów

Mówią że w życiu pewna tylko śmierć,

Że na każdego czeka kostucha,

Jeden przeżyje stulecie, inny tylko ćwierć

A potem przyjdzie i zabierze ducha

Bo skoro życie, musi być i śmierć

I tak od stuleci ta kolejność płynie

Więc korzystaj z życia lub się w nim i wierć

Nim dama z kosą wnet cie stąd zawinie

Fanatyk7piorunów

Gdy wczoraj na piwie spotkałem śmierć,

(to taka śmieszna i łysa kostucha)

To rzekłem jej: “No weź się tak nie wierć!

Siądź sobie obok - tam jest poducha.”

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dobra dobra, przyznaje się, znów zapomniałam ale cóż, od tygodnia co dzień to jeszcze gorszy.

W każdym razie jedziemy z tym wtorkiem

Temat:

Rymy: wkurwienie - pretensje - nastawienie - pensje

Gruba ryba5piorunów

Ogólnopracowe trwa wkurwienie

wokół krzyki, płacz i pretensje

zmienić trudno będzie nastawienie

gdyż księgowy zniknął, ukradł pensje

GURU5piorunów

We wtorek zmęczenie goni wkurwienie

Stres rodzi wzajemne żale i pretensje

Szef mówi uśmiech, zmieńcie nastawienie

A nam nie do śmiechu biorąc takie pensje.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

O raju! O rety! Kończymy CXXX edycję #nasonety! Przyznam szczerze, że tydzień ten miałam tak procowity, że wraz z podsumowaniem poznałam Wasze dzieła... i wpis @fonfi wywołał mnie do odpowiedzi. A więc podsumowanie: Było płodnie, było kreatywnie, było pięknie!

Wyjmuję notatki i zaczynamy!

OD początku:

1. Śmierć sowy @George_Stark , z przyczyn wielkiej sympatii do sów, przyznaję dodatkowe punkty 😉 Mamy moi drodzy kolejny z sonetów krakowskich, który poniekąd staje w opozycji do pogoni za podróżami i poznawaniem świata. Jednocześnie wspomniana sowa wykazała się dużą determinacją w dążeniu do celu, który ostatecznie został osiągniety. Ostatecznie pozostajemy z pytaniem: czy było warto?

2. Kolejny utwór, także @George_Stark Elegia wędkarska jest swoistą modlitwą i rozmową z Bogiem. Podmiot liryczny modli się aby komary zniknęły, zostały zabrane. Przeszkadzają one w spełnianiu pasji oraz spokojnym sobotnim pobycie nad wodą. Podmiot liryczny wyraźnie daje do zrozumienia, że wędkarstwo dla niego nie jest zwyczajnym moczeniem kija, jest w nie bardzo zaangażowany i ma doświadczenie. Niestety ostatni wers wskazuje że modlitwy nie zostały wysłuchane a wspomniany przeciwnik odleciał najedzony.

3. Kolejny utwór jak mi wiadomo, wynikł z dyskusji na kanapie z @Endrevoir - Kiciusioreizm, Autor w swym utworze docenia i wychwala koty jako dobro zasługujące na osobną filozofie. Nawołuje on do powszechnego wyrażania miłości do kotów jako stworzeń Bożych - należy tę miłość wyrażać serdecznie i wylewnie. Pod koniec utworu autor wspomina prawdopodobnie o kobiecie, która pragnie kolejnego kota o podobnych cechach do posiadanego, nie wyrażając przy tym sprzeciwu. I dobrze.

4. W kolejnym utworzę widzę wyraźne nawiązanie do ,,Małego Księcia". Jest to utwór @George_Stark Szesnastowersowy sonet o liczeniu. Podmiot liryczny wykazuje osobliwą cechę ppolegającą na silnej potrzebie liczenia wszystkiego co go otacza, juz od samego początku zadajemy sobie pytanie czy istnieje kres w takim zamiłowaniu. Pod koniec utworu dowiadujemy się że jednak nie wszystko da sie policzyć, gdyż jak sama nazwa wskazuje, istnieją rzeczowniki niepoliczalne.

5. Następnie dołączył @fonfi z Sonet w domyśle miłosny gdzie po cichu na początku liczyłam na jakiś hymn ku urodzie żony, jednak poczułam że powoli skręcamy w kierunku urody i kształtów sonetu. Autor ubiera słowa w wyrażenia wyrażające smak, przywołując to sugestie wykwintnego dania. Pod koniec utworu zauważyć można pewne niezadowolenie nad nie odwołaniem się do zamierzonego tematu, a może dobrze się stało?

6. Kolejny utwór pretenduje do hymny zdobywając dodatkowe punkty u @AdelbertVonBimberstein . Nasz drogi @splash545 w utworze Twaróg wychwala wspomniany produkt jako bóstwo oraz dobro niezbędne do życia. Pokusiłabym się nawet że autor mógł pójść w bardzo ukrytą gre słów, przyrównując Twaróg do Swaroga, który miał niewątpliwie boskie cechy! Ostatecznie autor określa go przecież zbawieniem ludzkości.

7. Ostatni utwór bardzo dobrze komponuje się z dzisiejszą aurą @fonfi w Krótkiej historii o nawadnianiu wspomina swoją heroiczną walkę z upałami. Walka jest nierówna i bolesna dla podmiotu lirycznego. Jednocześnie wskazuje że nie korzysta z pomocy bliskich w tej nierównej walce. Wnioski wyborów przyszły zbyt późno. Bohater celem ostatecznego ratunku używa wody aby ochronić swoją jakże cenną głowę, jednak otrzymane efekty nie zadowoliły go... i jednak poniekąd mogą wskazywać na udar cieplny.

Moi drodzy wybór jest trudny i już z 6 razy zmieniłam zdanie i ostatecznie mimo że sie odgrażałam nepotyzmem, decyduję że kolejną edycję w poprowadzi pogryziony @George_Stark
Jednak przede wszystkim chcę powiedzieć wszystkim: GRATUCACJE, jesteście wspaniali.

Dobra, ciul robimy ex aequo! @fonfi byłabym niezgodna z własnym sumieniem gdybym nie doceniła nawadniania. także Panowie, dogadujcie sie 😉

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Ok, wczorajszą wygraną w dorzucam do listy dziwnych wypadków po pijaku.

Temat: Gorrrąco!

Rymy: żar - skwar-spocony-zmęczony

GURU6piorunów

Gdyby nie ten pi€rdolony żar,

Co go robi z dzisiaj skwar,

To byś nie był tak spocony,

Gdym ja rymowaniem tym zmęczony.

Gruba ryba4piorunów

Ostra baranina na grubym

W tyłku czuje osty żar,
Istne piekło, mega skwar.
Nawet kibel jest spocony -
Posiedzeniem tym zmęczony.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

22piorunów

Wybaczcie, ale wrzucę wcześniej, bo zapomnę i pójdę spać. ;D

Temat: 1, 2, 3 Lato!

Rymy: zboże - morze - owieczki - du⁎⁎⁎⁎ki

1, 2, 3!

GURU7piorunów

Faluje żółcią bezkresne zboże,

Glutenowe dobrobytu morze,

Będą pasły się na nim owieczki,

Urosną im od niego du⁎⁎⁎⁎ki.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

33piorunów

-Puk, puk!

-Kto tam?

-Napewno nie @splash545

Ponieważ Pajonk jest aktualnie zajęty, oddelegował mnie, bym wrzuciła dzisiejsze

Dodam , że wg @pingWIN, pokój nigdy nie był opcją xD dziś rymy takie:

Temat: Czy pingwin ma kolana

Rymy: pingwina - gadzina - organa - kolana

Zapraszamy do zabawy xD

Fenomen7piorunów

Szturcha krewetka naszego pingwina

On mi oddaje – A to godzina

Sypią złośliwością, dźgają w organa

Oj chyba padnie ktoś na kolana

Fanatyk6piorunów

Jak wczoraj @pingWIN się wyzlosliwial

To nikt za biedaczką się wstawił

Teraz jak odsiecz miała nadejść msciwa

To każdy kosztem Kali się bawi

I, powiadam wam, ktoś za to beknie

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

Chyba wygrałam. Ave ja 😅

Lecimy dalej, była ciąża, to będzie i poród ... Albo wydobycie

Rymy: parcie - starcie - tajemne - ciemne

Fanatyk5piorunów

klamy na jajach a wciąż milczy uparcie

choć wysokie napięcie dostał już na starcie

wydobyć z niego chcą informacje tajemne

tłoczą się w półmroku ich sylwetki ciemne

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

34piorunów

Czekadełko

Już tuż tuż bo za tydzień! Ale mi ten czas szybko minął. Przypominam o zapraszam o na zbliżające się kawiarenkowe w Krakowie 6 Czerwca. Zaproszeni oczywiście są wszyscy, natomiast liczę najbardziej na

Na dzień dzisiejszy zgłosiła się wspaniała grupa 9 osób, wraz ze mną. Dodaję jeszcze +3 osoby towarzyszące.

@Endrevoir @Evivalarte @hatti-vatti @groman43 @ErwinoRommelo @George_Stark +1 @fonfi +1 @KatieWee +1 @CzosnkowySmok

Dajcie proszę znać czy nic się nie zmieniło :smiley:

Wołam również niepewnych:

@bori @pingWIN @Yes_Man @MsHyde

I dla formalności wołam @splash545 @Patkapsychopatka , którzy są na ten moment mocno niepewni. Ale życie stoika jest burzliwe i wszystko się może zdarzyć.

Dodam od siebie do wołania @Wrzoo @owczareknietrzymryjski , bo a nóż widelec.

Jak dacie znać w komentarzach to zarezerwuje lokal, pewnie na Kazimierzu lub w okolicach rynku, a jak pogoda będzie sprzyjać to może Zakrzówek. Dam znać na dniach.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Jako że Laur zdobyłam ja wraz z @sireplama dziś uraczymy was w

Temat herbata (dzień herbaty)

Rymy: szklanka - napar - ranka - zaparł

Powodzenia!

Lider7piorunów

Czy w połowie pusta, czy w połowie pełna szklanka?

Pewny nie jestem. Wiem natomiast, że jest w niej napar.

Lecz czy to herbata? Myślę o tym już od ranka,

siedząc na kiblu. A kloc w jelitach coś się zaparł.

GURU9piorunów

Szkli się lśniącym złotem moja chłodna szklanka.

Szroni bąbelkami przepyszny w niej napar.

Czy istnieć może jakiś lepszy początek ranka?

Nic ponad IceTea! Choćbyś się tu zaparł!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Dobry wieczór przy wtorku!

Z racji że rzutem na taśmę wygrałam, rozpoczynamy wtorkowe

Jako że ostatnio napędza mnie kofeina i adrenalina, ułożymy więc coś o kawie!

Tytuł: oda do kawy

Rymy: kawa - sprawa- znakomicie - życie

Powodzenia!

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Dyskusje

27piorunów

Chciałam bardzo podziękować @fonfi za cudowny prezent w związku z wygraną w konkursie . Bardzo bardzo zachęcam do brania udziału :relaxed::relaxed:

Odpowiadając na pytanie z wiersza: Jak jeszcze ciepły to chyba nie nekrofilia 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

No to na jedziemy na ostro :smiling_imp::smiling_imp::smiling_imp: jako że dziś specjalna data to temat

ZDRADA

Rymy locie - krocie - spada - zdrada

:smiling_imp::smiling_imp::smiling_imp:

Gruba ryba7piorunów

Po przerwanym nagle locie

wokół szczątków leży krocie

tu i ówdzie z brzozy liść spada

na Nowogrodzkiej krzyk - Tuska zdrada!

GURU3piorunów

Hiszpan z akordeonem przeleciał ją w przelocie

W czasie gdy on zarabiał dla niej krocie

Ciągle pracuje więc ekscytacja spada

A jeśli się nie dowie to nie jest przecież zdrada.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

na Wielkanoc!!

Rymy: świętami - jajami - barszczykiem - krzykiem

@Kaligula_Minus coś nie odpowiada więc porządziłam się sama 😅

Wesołych świąt!

GURU6piorunów

Radujmy się wspólnie kolejnymi świętami!

Gdzie zając nam przydzwania swoimi jajami!

Gdzie faza nakręca się "gorącym" barszczykiem,

A dyngusowe panie witają nas krzykiem!

Inspirator4piorunów

W pewną mroźną niedzielę, pomiędzy świętami

Odwiedziłem Joannę by poklaskać jajami.

Lecz gdy ją polałem swym żółtym barszczykiem

I wytarłem w firankę - skończyło się krzykiem.

Pokaż więcej komentarzy (9)