Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#podroze

Inspirator

w Hydepark

20piorunów

Jak przygotować samochód do rajdu? Im wcześniej, tym lepiej

Jeżeli planujemy dłuższy wyjazd, szczególnie rajd samochodem, który ma już swoje lata, przygotowania warto zacząć naprawdę wcześnie. Moim zdaniem optymalnie jest mieć samochód około roku przed wyjazdem.

I nie chodzi o to, żeby przez ten rok stał w garażu i czekał na wielki remont. Wręcz przeciwnie — trzeba nim jeździć, poznawać go i przede wszystkim samemu nauczyć się, jak działa.

To jest moim zdaniem jedna z najważniejszych rzeczy przy przygotowaniu auta do wyprawy.

Nie jestem zwolennikiem podejścia: „Oddam samochód mechanikowi, niech go przejrzy i zrobi wszystko, co trzeba”. Mechanik oczywiście jest potrzebny, szczególnie przy rzeczach, których sami nie potrafimy albo nie mamy możliwości zrobić. Ale to my powinniśmy znaleźć usterki i dokładnie wiedzieć, co chcemy, żeby zostało zrobione.

Dlaczego?

Bo poznając samochód, poznajemy jego budowę, zależności między poszczególnymi elementami i sposób działania różnych układów. A ta wiedza może być bezcenna, kiedy coś zepsuje się kilkaset czy kilka tysięcy kilometrów od domu.

Przykład z mojego Daewoo Musso. Pękła linka/cięgno zmiany biegów. Gdybym wcześniej nie wiedział, jak działa mechanizm skrzyni i jak można ręcznie wybrać przełożenie, byłby spory problem. A mając tę wiedzę, można było wrzucić konkretny bieg bez sprawnego cięgna i po prostu dojechać do mechanika.

Podobnych sytuacji można znaleźć mnóstwo.

Przewód paliwowy? Wiedząc, jak działa układ, można go czasem zaślepić, znaleźć awaryjne rozwiązanie i dojechać do miejsca, w którym da się przeprowadzić naprawę.

Problem z elektryką? Znajomość instalacji i schematu pozwala czasem odłączyć niesprawny element albo ominąć część układu.

Awaria innego podzespołu? Jeżeli wiemy, co robi i z czym jest połączony, dużo łatwiej znaleźć rozwiązanie awaryjne.

Oczywiście nie chodzi o wykonywanie prowizorycznych napraw układów, od których zależy bezpieczeństwo, w sposób zagrażający kierowcy czy innym uczestnikom ruchu. Chodzi o to, żeby rozumieć samochód i umieć wykorzystać tę wiedzę w sytuacji awaryjnej, zwłaszcza w miejscach, gdzie pomoc może być bardzo daleko.

Druga bardzo ważna rzecz: samochodem trzeba jeździć przed wyjazdem.

Nie wystarczy zrobić przeglądu, wymienić oleju i uznać, że wszystko jest gotowe.

Niektóre usterki pojawiają się dopiero po kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrach. Coś musi się rozgrzać, element zaczyna pracować w innych warunkach, pojawia się obciążenie albo problem termiczny.

Miałem właśnie taki przypadek z regulatorem napięcia. Na zimno wszystko działało prawidłowo. Dopiero po około 15 kilometrach regulator przestawał działać.

Tego nie zawsze znajdzie mechanik, który przejedzie samochodem kilka kilometrów albo w ogóle nim nie jeździ.

Dlatego przed rajdem trzeba obserwować samochód podczas normalnej jazdy.

Czy coś huczy?

Czy coś stuka?

Czy temperatura jest prawidłowa?

Czy ładowanie jest stabilne?

Czy samochód odpala tak samo na zimno i na ciepło?

Czy po rozgrzaniu nie pojawiają się nowe problemy?

Czy któryś element nie zaczyna się zachowywać inaczej po dłuższej jeździe?

I tutaj dochodzimy do mojej złotej zasady:

Mechanik nie powinien być osobą, która ma odkryć wszystkie problemy naszego samochodu. To my powinniśmy je znaleźć.

Jeżeli zauważymy zużyte przewody — mówimy o przewodach.

Coś huczy w kole — wskazujemy konkretne koło.

Samochód gorzej odpala — opisujemy dokładnie, kiedy i w jakich warunkach.

Jest słabe ładowanie — mierzymy i przekazujemy mechanikowi konkretne informacje.

Wtedy mechanik dostaje konkretną listę rzeczy do sprawdzenia i naprawienia, zamiast samochodu z poleceniem: „Proszę go przygotować do rajdu”.

Bo kiedy damy komuś kilkanaście czy kilkadziesiąt rzeczy do zrobienia, zawsze istnieje ryzyko, że najpierw zajmie się tym, co jest najłatwiejsze i najszybsze, a trudniejsze problemy zostaną na później.

A w rajdzie „później” może oznaczać gdzieś w środku Maroka, Mauretanii czy innego miejsca, w którym najbliższy warsztat jest kilkaset kilometrów dalej.

Dlatego przygotowanie samochodu do rajdu zaczyna się na długo przed rajdem.

Najpierw poznajemy samochód.

Potem nim jeździmy.

Szukamy usterek.

Naprawiamy to, co możemy sami.

To, czego nie potrafimy lub nie mamy czym zrobić, przekazujemy mechanikowi.

Potem znowu jeździmy i sprawdzamy.

I tak w kółko.

Bo najlepiej przygotowany samochód to niekoniecznie ten, w który wsadziliśmy najwięcej pieniędzy.

To ten, który znamy.

Bo kiedy coś wydarzy się na trasie, sama część zamienna i zestaw kluczy mogą nie wystarczyć. Czasami najważniejszą „częścią zapasową” jest po prostu wiedza o tym, jak działa nasze auto.

Fanatyk

w Podróże

5piorunów

Elo,

Trochę goglowałem, ale chciałbym info z pierwszej ręki. Czy ktoś był w i może się wypowiedzieć o tym czy warto kupować riele, czy da się wszystko załatwić $?

Autorytet1piorunów

Na kiedy potrzebujesz info?
Kumpel z pracy w tym roku ożenił się z kabodzanka i mogę podpytać

Pokaż więcej komentarzy (9)

Tytan

w Podróże

33piorunów

Jestem w Åre. Trudny odcinek przede mną bo od Duved nie ma sklepu z żywnością przez 3-4 dni. Więc robimy zapasy. Ale ile tego dźwigać? Trudne wybory

Niedługo Norwegia, no i wreszcie jakieś góry!

Wrzucam kilka fotek.

Btw ocb z tymi ptakami wszędzie w gorących?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów

Ostatnio na yt wyskoczyl mi ten pan na emeryturze, co sobie zbudowal przyczepke i podrozuje po Polsce.
Bardzo to wszystko swojskie.
Mocno zazdroszcze, bo jestem juz totalnie wypalony nudna praca w korpo. A dopiero skonczyl mi sie urlop i czuje, ze mi sie mocno nie chce.
Gdyby tak rzucic wszystko i zrobic podobnie 😅
https://www.youtube.com/watch?v=3xn_LA7e4cU

GURU6piorunów

Miałem okazję raz w życiu j⁎⁎⁎ąć to wszystko łącznie z pracą i wyjechać na kilkanaście dni w Bieszczady spakowany w plecak. Polecam najlepsze oderwanie od codzienności i problemów! 😉

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

19piorunów

Bergamo, Como, Lombardia część 2.

Po dwudniowym pobycie w Bergamo ruszyliśmy do Lecco nad słynne jezioro Como, które ma być tak piękne, że gwiazdy kina kupują tam wille a turyści robią zdjęcia raz za razem. Najpierw jednak trzeba tam było dotrzeć. Niestety od kilku lat Włosi w pocie czoła remontują infrastrukturę kolejową w regionie. Byliśmy więc zmuszeni jechać autobusem miejskim, autobusem zastępczym a wreszcie koleją. W internecie można poczytać, jak całą ekipa płaczków jęczy, jak to im źle się jechało nad Como. D⁎⁎a tam. Jest przygoda, jest fajnie a marudy niech sobie samochód pożyczą. Było super. Kierowca autobusu zastępczego machnięciem ręki skwitował moją chęć okazania biletów i ruszyliśmy. Po dotarciu do Porte San Pietro przesiedliśmy się w pociąg. O dziwo wcale nie tak zatłoczony, jak pisały internetowe płaczki i odjazd. Jechało się cudownie. Nie ma nic lepszego niż widok Alp z okien pociągu. Wysiadka, szybki spacer do naszej bazy i ruszyliśmy nad jezioro. Tak, Como jest tak piękne, jak mówią. Alpy wręcz wpadają do jeziora, nad brzegiem w niektórych miejscach niemal wiszą domy a w Lecco całości dopełnia piękna promenada. Jak ktoś lubi chodzić, a ja kocham chodzić, to może dojść do końca promenady i ruszyć dalej trasą dla pieszych i rowerzystów. Tam widoki zapierają dech, Alpy są tak blisko, że można ich dotknąć a obok ulicą śmigają kolarze (tych jet multum), górą dopełniając całości jeżdżą pociągi raz po raz wpadające w tunele. To jest k...a piękno w najczystszej postaci. Byłem zachwycony do tego stopnia, że nawet nie zrobiłem zbyt wielu zdjęć, bo chciałem po prostu tylko patrzeć. Plaże są kamieniste, czyste i o dziwo nie tak zatłoczone, jak można się spodziewać. Można usiąść na jakimś kamieniu i chłonąć piękno, co też czyniłem z ochotą. Samo Lecco jest całkiem ładnym, 40-tysięcznym miastem ze świetnym muzeum (o czym w kolejnym wpisie), fajnym, niedużym pasażem handlowym i atmosferą w stylu "nie spieszymy się nigdzie". Straszono nas tłumami turystów a nie było tak źle. W kolejnym wpisie więcej o samym mieście i wycieczce promem po jeziorze.

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Hejto zabawa!

Na jakim szczycie stoję?

Zgadujemy miejsce w Tatrach

Zasady. Nie, nie są sztywne ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

1 Wklejam zdjęcie (najlepiej własnego autorstwa, warunkowo dopuszcza się zdjęcia z sieci), można domalować strzałkę lub coś oznaczyć,

2 Wskazujemy co jest tematem zagadki: szczyt, jezioro, przełęcz, dolina, żleb, schronisko itp,

3 Postujący zagadkę wskazuje osobę która jako pierwsza udzieli prawidłowej odpowiedzi,

4 Wskazana osoba tworzy kolejną zagadkę...

5 Chyba że ta nie ma ochoty, wtedy o tym wspomina -> zagadkę tworzy po raz drugi ostatni zagadko dawca lub ten wskaże inną osobę (o ile było więcej prawidłowych odpowiedzi) lub kogoś innego :smiley:

6 Na stworzenie zagadki mamy 72h, jeśli czas minie, patrz punkt 4.

7 Można podpowiadać :smiley:

8 Jeśli nikt nie zgadnie pomimo podpowiedzi, autor niezgadniętej zagadki stworzy nową prostszą. Chyba że nie ma ochoty, patrz punkt 5.

9 Każda zagadka tagowana


Gruba ryba1piorunów

Gejwont widać, ale ja już nie zgaduję

Gruba ryba1piorunów

@Marchew Panie chciałbym. Zafiksowałem się że to muszą być Czerwone Wierchy i mi ten odsłonięty czubek pasował do narracji

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Hejto zabawa!

Na jaką przełęcz wiedzie ten szeroki szlak?

Zgadujemy miejsce w Tatrach

Zasady. Nie, nie są sztywne ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

1 Wklejam zdjęcie (najlepiej własnego autorstwa, warunkowo dopuszcza się zdjęcia z sieci), można domalować strzałkę lub coś oznaczyć,

2 Wskazujemy co jest tematem zagadki: szczyt, jezioro, przełęcz, dolina, żleb, schronisko itp,

3 Postujący zagadkę wskazuje osobę która jako pierwsza udzieli prawidłowej odpowiedzi,

4 Wskazana osoba tworzy kolejną zagadkę...

5 Chyba że ta nie ma ochoty, wtedy o tym wspomina -> zagadkę tworzy po raz drugi ostatni zagadko dawca lub ten wskaże inną osobę (o ile było więcej prawidłowych odpowiedzi) lub kogoś innego :smiley:

6 Na stworzenie zagadki mamy 72h, jeśli czas minie, patrz punkt 4.

7 Można podpowiadać :smiley:

8 Jeśli nikt nie zgadnie pomimo podpowiedzi, autor niezgadniętej zagadki stworzy nową prostszą. Chyba że nie ma ochoty, patrz punkt 5.

9 Każda zagadka tagowana


Fenomen2piorunów

Wyglada mi to na kozia przełęcz, ale nie chce tworzyć zagadki hehe (o ile to poprawna odpowiedź)

Fenomen2piorunów

@Marchew ale ze mnie znafca gur xd troche strzelałem, bo wchodziłem tam tylko od zawratu i zoltym szlakiem od dpsu, ale po terenie i łańcuchach i drabinkach oczami wyobraźni sobie tak go vwyobrazilem od tej strony xd

Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Podróże

12piorunów

Reggia di Caserta: czy to najpiękniejszy pałac we Włoszech?

Cześć, W maju podczas podróży do Neapolu odwiedziliśmy największy kubatorowo pałac świata i jeden z największych w Europie śmiało mogący konkurować z francuskiem Wersalem. Reggia di Caserta to jeden z największych i najbardziej imponujących pałaców Europy zbudowany przez dynastię

Fanatyk

w Hydepark

19piorunów

Bergamo, Como, Lombardia część 1.

Koniec urlopu. Po dwutygodniowej przerwie wracam do roboty i na hejtopeel. Pochwalę się więc i zrobię relację z podróży do Włoch. W tym roku udaliśmy się do Bergamo i nad jezioro Como. Pierwsze dni to Bergamo. Jak mi się podobało? Jak mawia klasyk "no tak średnio bym powiedział". Przylecieliśmy wieczorem i od razu pojechaliśmy z lotniska autobusem miejskim do wynajętego mieszkania. Autobus śmiga przez całe miasto. Bergamo jest raczej niezbyt wielkie i nocą ciche. Jedynie okolice dworca kolejowego są nieciekawe - bandy czarnoskórych włóczących się bez celu i włoskie nastolatki z fryzurą vifon robiące dużo hałasu. Szybko zainstalowaliśmy się w mieszkaniu i... poszliśmy spać, by od rana zwiedzać.

Miasto na pewno jest ładne i ma to, co powinny mieć włoskie miasta. Stare kamienice są, stare mury miejskie są, zabytki są, kościoły są... ale jakoś "nie pykło" do końca. To nie Perugia w której się zakochałem, ani Triest, który mnie zaciekawił swoją historią. Na pewno warto iść na Mury Weneckie i podziwiać tzw. Dolne Miasto z góry. Widok jest po prostu przepiękny. Jako fan wszelkiej maści wież bardzo doceniam wieżę miejską w Bergamo 😉 Aha miasto jest czyste. Lombardia jako najbogatszy i najlepiej rozwinięty region Włoch stawia ostatnio na czystość. Tutaj nie zobaczy się walających się starych gazet czy niedopałków wciśniętych między cegły kamienic. Warto iść na Piazza del Duomo, bo jest tam po prostu cudownie. No i jak ktoś chce stać w kolejce do kolejki, to niech się przejdzie linowym wagonikiem do Dolnego Miasta. Jednak tutaj znowu Bergamo przegrywa z Perugią, gdzie jest tzw. mini metro, którego wagoniki jadą przez pół miasta czasami na wysokości 5-6 piętra. W zasadzie oprócz Accademia Carra czyli muzeum udało nam się obejść całe Bergamow jeden dzień. Na pewno z plusów, to jeszcze pyszne lody, jak to we Włoszech, a już brioszka z lodami w środku, to jest poezja... tak mówi moja żona. Ja sobie podarowałem w ramach walki ze słodyczami. Nocą zapomnijcie o atrakcjach. Mieliśmy okazję poznać Polkę mieszkającą od 30 lat w Bergamo i przy okazji przewodniczkę po mieście, która powiedziała, że nocą w tym mieście się śpi. Ma to podobno głębobkie tradycje sięgające niemal średniowiecza, kiedy to o 22:00 biły dzwony zwołując mieszkańców i dając znać, że bramy miasta będą za chwilę zamykane. Wieczorami jest po prostu cicho. Mieszkaliśmy w starej części miasta i nocą było głucho, jak na wsi. Bergamo spokojnie jest do zwiedzenia w jeden czy dwa dni. Aha osobny wpis poświęcę na wizytę na a w zasadzie pod stadionem Atalanty Bergamo i w sklepie kibica 😉 Kolejny wpis jutro.

Lider

w Podróże

83piorunów

Wypad w Bieszczady na spontanie ze szwagrem. Co mogło pójść nie tak!?

Spojler Wszystko poszło tak, jak zaplanowaliśmy ( ͡o ͜ʖ ͡o) Long story short: szwagier to tak naprawdę szwagier Różowej, ale adoptowałem go bo samotny był. W zeszłym roku usiadł na mojej F-jocie i zapragnął powrotu do dwóch kółek. Dużo jeździł swego czasu. Szybko poszło, kupił

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Przyjmijmy że na weekend booking nie pokazuje żadnego wolnego pokoju w miejscowości X nad Bałtykiem.

Czy metoda: "jadę w ciemno, popytam w pensjonatach, na pewno coś będzie", wciąż działa?

Inne metody? Czy może po prostu szukać w tym znienawidzonym bookingu w innych miejscach lub rezygnować?

Jestem już z tej "nowej" epoki, metody na wariata nigdy nie próbowałem.

Pokaż więcej komentarzy (5)