Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#xbox

Autorytet

w Hydepark

23piorunów

Ostatnio w wątku o #steammachine wspominałem o cenach #xbox ale jest update więc trzeba uzupełnić.
Jak ponad 5 lat temu kupowałem series x kosztował 2,4k. Ktoś wspominał że później szło ja wyrwać w promocji nawet za 1,9k. Obecnie cena wynosi 3,2k. Po ponad 5 latach od premiery cena konsoli zamiast spadać urosła o 1/3. To są jaja xD
I teraz robi się już bardzo nie śmiesznie. Będzie kolejna podwyżka:
https://news.xbox.com/en-us/2026/06/25/xbox-console-price-update/
Wersje 1tb pójdą o kolejne 150$ w górę. Czyli w Polsce 600zl można spokojnie liczyć. Czyli robi się 3800 za series x. Ja pi⁎⁎⁎⁎le xD
I w tym momencie #steammachine zaczyna wyglądać trochę mniej drogo.
#pcmasterrace #gry

Mocarz5piorunów

Pragnę przypomnieć że steam machine to pecet więc hardware nie jest subsydiowany cena gier, no i nie trzeba abonamentu płacić by mieć online.

Fajnie ktoś napisał że trzeba liczyć total cost ownership a w przypadku machine poza kosztem sprzętu jak ktoś chce to resztę może pieścić, czego na konsoli raczej nie zrobi.

Autorytet0piorunów

Prawie 2x tyle co ja za swojego płaciłem

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

19piorunów

96 + 1 = 97

Tytuł: Indika
Developer: Odd Meter
Wydawca: 11 bit studios
Rok wydania: 2025
Gatunek: indie, powieść wizualna
Użyta platforma: Xbox Series X/S
Czas do ukończenia: 4h 54min
Ocena: 7.5/10

Kolejny nietypowy tytuł, który ostatnio ukończyłem, to INDIKA. Najprościej rzecz ujmując: to symulator zakonnicy XD. Brzmi dziwnie? Bo to jest niezwykle dziwna, unikalna i momentami bardzo niepokojąca gra. Jeśli szukacie czegoś totalnie nieszablonowego, to trafiliście pod właściwy adres.

Akcja toczy się w alternatywnej, XIX-wiecznej Rosji. Wcielamy się w młodą zakonnicę o imieniu Indika, która próbuje odnaleźć się w surowej, klasztornej rzeczywistości. Problem polega na tym, że dziewczyna nie grzeszy przesadną świętością, a w podróży (w którą z czasem wyrusza) towarzyszy jej... sam Diabeł, będący cynicznym głosem w jej głowie.

Fabuła to kawał naprawdę świetnej, intrygującej historii. Gra zręcznie miesza elementy surrealistyczne, czarny humor oraz głębokie pytania o wiarę i moralność. Całość jest jednak niezwykle ciężka i depresyjna – a sama końcówka to już w ogóle uderza w tak ponure tony, że po napisach końcowych człowiek musi chwilę posiedzieć w ciszy i przetrawić to, co właśnie zobaczył. Podczas rozgrywki miałem bardzo silne skojarzenia z Senua's Saga (kto grał, ten doskonale będzie wiedział dlaczego – ten wszechobecny motyw psychozy, głosów w głowie i ciągłego kwestionowania rzeczywistości robi tu genialną, duszną atmosferę).

Mechanicznie to przede wszystkim narracyjna przygodówka TPP z elementami eksploracji i rozwiązywania zagadek środowiskowych. Co ciekawe, gra potrafi zaskoczyć genialnymi wstawkami pixel-artowymi stylizowanymi na retro platformówki z czasów 16-bitowych, które symbolizują wspomnienia z przeszłości bohaterki. Te kontrasty między surowym, trójwymiarowym, mroźnym światem a kolorową minigrą robią niesamowite wrażenie artystyczne.

INDIKA to gra stosunkowo krótka (na około 4-5 godzin), ale tak intensywna pod kątem doznań i klimatu, że w pełni zasługuje na mocne 7,5/10. Tytuł jest dostępny na Xboxie i PC – często pojawia się w bardzo rozsądnych cenach. Dla fanów niebanalnych, artystycznych i psychologicznych doświadczeń to pozycja obowiązkowa do nadrobienia w jakiś wolny weekend.

Nie jest to tytuł dla każdego – jeśli szukacie lekkiej rozrywki, omijajcie szerokim łukiem. Ale jeśli lubicie ciężkie, depresyjne opowieści z klimatem rodem z psychologicznego thrillera (jak we wspomnianej Senui), będziecie zachwyceni tą rzymskokatolicko-surrealistyczną jazdą bez trzymanki.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#xboxgamepass

ps. wszystko chyba działa tak jak powinno, dziękuję @kris :slightly_smiling_face:

Lider2piorunów

Dwa wieczory. Gra depresyjna, ale nie żałuję zagrania. Poza tym Indika ma śliczną buzię :)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

19piorunów

93 + 1 = 94 (Coś nie balngla. Musiałem sam dodawać... w piątek kurde no).

Tytuł: The Alters
Developer: 11 bit studios
Wydawca: 11 bit studios
Rok wydania: 2025
Gatunek: przygodowa, survivalowa
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 28h 7min
Ocena: 8/10

Po kilku mniejszych i starszych tytułach, pora na coś naprawdę świeżego i cholernie grywalnego. Na moim Xboxie wylądowało polskie The Alters od ekipy z 11 bit studios (twórców m.in. This War of Mine i Frostpunka). I powiem Wam krótko: "dobre, bo polskie"! Grało mi się w to niesamowicie przyjemnie.

The Alters to bardzo unikalny miks gry survivalowej, zarządzania bazą i eksploracji obcej planety. Wcielamy się w Jana, robotnika, którego baza rozbiła się na nieprzyjaznym globie. Najlepsze w tym wszystkim jest to, jak gra potrafi genialnie "popędzić" gracza. Zapomnijcie o nudnym, bezcelowym i powolnym zbieraniu surowców, jakie znamy z wielu innych survivali – tutaj po prostu nie da się "wiecznie" siedzieć w jednej lokacji.

Nadciągające, niszczycielskie promieniowanie słońca nieustannie zmusza nas do przemieszczania ogromnej, mobilnej bazy kołowej. Autentycznie czuć tu presję czasu i permanentny "stres", że jeśli nie zbierzemy potrzebnych materiałów wystarczająco szybko i nie ruszymy dalej, to po nas. Ten mechaniczny bat nad głową sprawia, że rozgrywka trzyma w napięciu od początku do końca i nie ma mowy o nudzie.

Drugim genialnym filarem gry jest fabuła i mechanika tworzenia "alterów", czyli alternatywnych wersji samego Jana z przeszłości (opartych na jego innych życiowych wyborach). Aby przetrwać, potrzebujemy rąk do pracy – naukowców, techników, górników. Tworzymy ich więc z... samych siebie. Każdy alter ma jednak swoją osobowość, własne emocje i problemy, którymi musimy zarządzać, co tworzy niesamowity klimat psychologicznego thrillera i dramatu obyczajowego w kosmosie.

Gra od premiery zapowiadała się na hit i 11 bit studios zdecydowanie dowiozło jakość. Tytuł był dostępny od pierwszego dnia w usłudze Xbox Game Pass, co dla posiadaczy abonamentu jest wręcz darmowym biletem do jednej z ciekawszych i najbardziej oryginalnych gier science-fiction ostatnich lat. Nawet kupując ją poza abonamentem – gra jest warta swoich pieniędzy, bo oferuje unikalne mechaniki i syndrom "jeszcze jednego cyklu".

Jeśli macie Game Passa, instalujcie bez zastanawiania. Dostajemy świetny, polski survival z unikalnym pomysłem, który zamiast pozwalać na nudne błądzenie, serwuje nam kapitalny wyścig z czasem. Gorąco polecam!

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba4piorunów

Świetna gra. Gameplay to może nic nadzwyczajnego, ale koncept historii i jej wykonanie wciągają, a piosenka śpiewana przez członków załogi na koniec jednego z rozdziałów jest tym ostatnim ziarenkiem, który sprawił, że gra permanentnie chwyta za jaja i serce, i nie puszcza aż do końca.

Fenomen2piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

23piorunów

92 + 1 = 93

Tytuł: Fable Anniversary
Developer: Lionhead Studios
Wydawca: Microsoft Studios
Rok wydania: 2014
Gatunek: RPG, fantasy
Użyta platforma: Xbox Series X/S
Ocena: 5.5/10

Klasyk, legenda, gra RPG, którą zachwycały się miliony. Słysząc te zachwyty, postanowiłem w końcu nadrobić zaległości i odpaliłem Fable Anniversary na Xboxie. Niestety, muszę to powiedzieć głośno: kompletnie mnie nie zachwyciło. Ząb czasu zrobił swoje, a legenda przerosła rzeczywistość.

Największy paradoks tej gry? W tytule mamy Fable (czyli baśń/baja), a w samej rozgrywce nie poczułem absolutnie niczego wyjątkowego czy magicznego. Ot, po prostu kolejny, poprawny, generyczny RPG z minionej epoki. Biegamy po dość korytarzowych lokacjach, machamy mieczem, rzucamy proste czary i rozwijamy postać od zera do bohatera.

Wszystkie te legendarne mechaniki Petera Molyneux – jak starzenie się postaci, rosnące rogi, gdy jesteśmy źli, czy reakcje mieszkańców wioski na nasz widok – dzisiaj nie robią już żadnego wrażenia i wydają się płytkie. Gra potwornie się zestarzała pod kątem topornego sterowania, archaicznego systemu walki i drewnianej narracji. Rozumiem, że w 2004 roku to mogła być rewolucja, ale wersja Anniversary, mimo podbitej grafiki, nie zdołała przypudrować tego wszechobecnego archiwum.

Nie skreślam jednak całego uniwersum. Cały czas mam nadzieję, że specyficzny, brytyjski klimat i prawdziwy humor tej serii poczuję w Fable 2 oraz Fable 3, które zamierzam kiedyś nadrobić.

No i oczywiście na horyzoncie majaczy zupełnie nowe Fable od Playground Games, którego premiera zapowiedziana jest na luty przyszłego roku. Liczę na to, że nowoczesna technologia i nowe podejście do tematu w końcu porwą mnie tak, jak oryginał porwał graczy ponad dwie dekady temu.

Gra jest dostępna w usłudze Xbox Game Pass lub do wyrwania za grosze na wyprzedażach wstecznej kompatybilności. Kupowanie tego jako pełnoprawnego, osobnego tytułu w ciemno polecam tylko osobom z ogromną tolerancją na retro-drewno lub gigantycznym kapitałem nostalgii.

Jeśli tak jak ja nie graliście w to w czasach świetności, możecie się mocno odbić. Warto sprawdzić z czystej ciekawości historycznej (szczególnie w Game Passie), ale nie nastawiajcie się na epickie, baśniowe przeżycie. Ja odliczam dni do lutego 2027.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#retrogaming

Fanatyk6piorunów

@boogie grałem wtedy jak wyszło i od tego czasu co jakiś czas przechodzę, będzie już pewnie z 5 razy. Zawsze mi się podobało.

GURU1piorunów

Nie wiem, mnie ta gra nigdy nie porwała na tyle żeby ściągać majtki przez łeb jak to obiecywali niektórzy że będę robił po zagraniu. Szczególnie że grę robił kto robił i wierzenie mu na słowo to no 😉 Gra była okej, się zdecydowanie nie żadne 8-9-10/10, zresztą jak wszystkie z serii

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Hydepark

16piorunów

89 + 1 = 90

Tytuł: Max: The Curse of Brotherhood
Developer: Press Play
Wydawca: Xbox Game Studios
Rok wydania: 2014
Gatunek: Platformówka
Użyta platforma: Xbox Series X/S
Czas do ukończenia: 6h 37min
Ocena: 8.5/10

Ta gra to tytuł, który premierę miał już dobrych parę lat temu, ale niedawno postanowiłem go sobie odświeżyć na Xboxie. Mowa o Max: The Curse of Brotherhood. Jeśli wychowaliście się na klasycznych, polskich bajkach z dawnych lat, ta gra na pewno coś będzie przypominać :-)

Głównym bohaterem jest chłopak imieniem Max, który w przypływie złości na swojego młodszego, irytującego brata, znajduje w sieci zaklęcie i nieświadomie doprowadza do jego porwania przez potwora do innego, mrocznego wymiaru. Max natychmiast rusza mu na ratunek, a jego jedyną i najważniejszą bronią w tym fantastycznym świecie staje się... magiczny pisak.

I tutaj dochodzimy do sedna, które nas – wychowanych na polskich bajkach – urzeka najbardziej. Pamiętacie kultową kreskówkę "Zaczarowany ołówek"? Ta gra to dokładnie "to samo", tylko w nowoczesnym, platformowym wydaniu 2.5D Za pomocą naszego pisaka dosłownie dorysowujemy elementy otoczenia, aby pchnąć akcję do przodu. Musimy sami tworzyć platformy, formować z ziemi potężne filary, wyciągać z podłoża pnącza, na których można się huśtać, czy kierować strumieniami wody.

Gra to fajne połączenie zręcznościowej platformówki z grą logiczną. Zagadki środowiskowe są zaprojektowane na poziomie, który daje satysfakcję po ich rozwiązaniu. Początkowo rysowanie jest proste, ale z czasem gra wymaga od nas sporej zręczności i refleksu – na przykład musimy dorysować gałąź w locie, uciekając przed goniącym nas potworem. Fizyka świata działa bardzo dobrze, a kombinowanie, jak połączyć ze sobą narysowane pnącza i strumienie ognia, daje masę satysfakcji. Wizualnie gra przypomina wysokobudżetowy film animowany (taki w stylu Pixara) i mimo upływu czasu wciąż wygląda naprawdę ładnie i kolorowo.

Jeśli tęsknicie za sprytnymi platformówkami, które nie polegają tylko na tępym skakaniu, a motyw "zaczarowanego ołówka" budzi w Was miłe wspomnienia z dzieciństwa – kupujcie przy najbliższej promocji. Świetny, odprężający tytuł na weekend. Na Steam i XBOX store jakieś 10-15 zł.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gry #xboxgamepass

Lider

w Hydepark

13piorunów

87 + 1 = 88

Tytuł: Aphelion
Developer: Don't Nod
Wydawca: Don't Nod
Rok wydania: 2026
Gatunek: Przygodowa
Użyta platforma: Xbox Series X/S
Czas do ukończenia: 9h 38m
Ocena: 6.5/10

Fabuła rzuca nas w niedaleką przyszłość, w której Ziemia powoli przestaje nadawać się do życia. Trafiamy w skafandrze na nowo odkrytą, skutą lodem planetę, która ma być ostatnią nadzieją ludzkości. Historia skupia się na dwójce astronautów, których misja badawcza już na samym początku zamienia się w totalny chaos i dramatyczną walkę o przetrwanie. To miks powolnej przygody, thrillera i gry zręcznościowej, gdzie z jednej strony badamy mroźne, nieznane środowisko, a z drugiej – próbujemy uciec przed wiszącym w powietrzu niebezpieczeństwem.

To nie jest gra akcji, przy której zerwiecie nockę z wypiekami na twarzy. Jest tu mnóstwo gadania, powolnego eksplorowania i zwyczajnego błądzenia po liniowych lokacjach. Trzeba po prostu lubić takie specyficzne, momentami wręcz „nudne” gry, które stawiają na budowanie chłodnej, samotnej atmosfery kosmosu kosztem dynamicznej rozgrywki. Elementy zręcznościowe czy sekwencje skradankowe bywają momentami toporne i potrafią lekko sfrustrować, a tempo rozkręcania się historii dla wielu osób będzie barierą nie do przejścia.

W oficjalnym sklepie Xboxa gra wisi za prawie £30 (ok. 150 zł) i moim zdaniem to zdecydowanie za wysoka cena jak na tak małą i korytarzową produkcję. Regrywalność tego tytułu wynosi równe zero – poznasz historię raz i nigdy więcej do niej nie wrócisz, bo nie ma po co. Ograj w GamePass.

Aphelion ma świetny, gęsty klimat rodem z dobrych filmów sci-fi i potrafi zaciekawić opowieścią, ale mechanicznie bywa nużący i niedopracowany. Jako darmowy tytuł w ramach abonamentu – idealny na dwa, trzy spokojne wieczory. Jako pełnoprawny zakup za ciężką kasę – niestety rozczarowanie.

ps. Słowo Aphelion (w języku polskim: aphelium lub punkt odsłoneczny) to termin astronomiczny oznaczający punkt na orbicie ciała niebieskiego, który znajduje się najdalej od Słońca.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#scifi

Autorytet2piorunów

@boogie coś jakaś moda na te terminy astronomiczne - aphelion, saros... 😉

Lider

w Hydepark

16piorunów

85 + 1 = 86

Tytuł: Mixtape
Developer: Beethoven & Dinosaur
Wydawca: Annapurna Interactive
Rok wydania: 2026
Gatunek: Adventure
Użyta platforma: Xbox Series X/S
Czas do ukończenia: 2h 45min
Ocena: 7.5/10

Wpadła mi ostatnio w ręce (a raczej na dysk Xboxa w ramach Game Passa) gra Mixtape. Jeśli lubicie produkcje typu "przegadane interaktywne opowiadania", to zapraszam na kilka słów podsumowania po napisach końcowych.

W skrócie: to taki trochę amerykański film o nastolatkach, którzy właśnie kończą szkołę średnią i lada moment rozejdą się w swoją stronę. Cała oś fabularna kręci się wokół tytułowej składanki kasetowej (mixtape'u), którą przygotował jeden z głównych bohaterów. Gra jest mocno osadzona w klimacie lat 90. i dla mnie osobiście była to przyjemna podróż w czasie – dokładnie do okresu, kiedy sam byłem w wieku tych dzieciaków.

Jasne, to wszystko jest "bardzo amerykańskie". Momentami łapałem się na myśli: „Człowieku, chciałbym mieć ich 'problemy' w tamtych czasach” xD. Mimo to historia potrafi chwycić za serce. Pojawia się tu ten specyficzny, nostalgiczny smuteczek związany z nieuchronnym przemijaniem i końcem pewnego etapu, ale ostatecznie zostajemy z przesłaniem, że życie po prostu toczy się dalej.

Gra zajmuje zaledwie około 3 godziny, więc to idealny tytuł na jeden, gęsty wieczór.

Co ciekawe, moją największą barierą w pełnym wczuciu się w klimat okazała się... sama muzyka. Spodziewałem się hitów, które katowaliśmy w latach 90., tymczasem nie znałem ani jednego utworu z całej gry. Twórcy postawili na kawałki bardzo niszowe (przynajmniej z mojej perspektywy) – być może były to lokalne hity w USA w latach 70., 80. czy 90., ale do mnie ten soundtrack nostalgicznie nie przemówił, a szkoda, bo przy grze o robieniu kasetowego mixtape'u to dość kluczowa sprawa.

Mimo niszowej muzyki i mocno amerykańskiego sosu, bawiłem się naprawdę dobrze. Bardzo lubię ten gatunek gier i jeśli twórcy zdecydują się kiedyś na zrobienie drugiej części – na pewno w nią zagram. Do dobrego filmu młodzieżowego z tamtych lat zawsze chętnie wracam, nawet w formie interaktywnej.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Ścieżka dźwiękowa: https://www.youtube.com/watch?v=d_KErlj9IQo&list=PLj3mmR7QACLo_GVwHxO8pTQUlG9MbKjgH

Więcej info: https://games.gg/mixtape/guides/mixtape-soundtrack-all-28-songs/

Gruba ryba1piorunów

@boogie jak to niszowe? Iggy Pop? Joy Division? :grinning:

Ogólnie pisalem tu reckę ale w koncu wykasowałem. Muzyka fajna, grafika nawet znośna (a momentami ładna), problemy (jak to u nastolatków) z d⁎⁎y. Poza tym samograj i typowa gra love or hate, albo się wczujesz albo bedzie cię wkurwiać ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Jeśli ktoś ma sentyment, niekoniecznie do lat 90 a do ich obrazu w amerykańskiej popkulturze to warto ograć, szczególnie w gejmpasie. Ja tam nostalgłem kilka razy ale jeśli nie czujecie klimatu to raczej nie polecam.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

22piorunów

75 + 1 = 76

Tytuł: Replaced
Developer: Sad Cat Studios
Wydawca: Microsoft Games (chyba).
Rok wydania: 2026
Gatunek: 2D platformówka?
Użyta platforma: Xbox Series X/S
Czas do ukończenia: 12h 34min
Ocena: 8.5/10

To jedna z tych gier, które kupują cię samym wyglądem i dźwiękiem, zanim w ogóle zdążysz nacisnąć start. Jeśli szukałeś klimatu prosto z lat 80. wymieszanego z ciężkim cyberpunkiem, to trafiłeś idealnie. Gra faktycznie ma ten specyficzny, deszczowy i neonowy vibe, który od razu przywodzi na myśl filmowego (i growego) Blade Runnera.

To, co tutaj naprawdę „robi robotę”, to oprawa audiowizualna. Ta elektroniczna, syntezatorowa muzyka w połączeniu z genialnym pixel-artem 2.5D tworzy gęstą atmosferę, od której trudno się oderwać. Historia, w której wcielamy się w sztuczną inteligencję uwięzioną w ludzkim ciele, wciąga od początku i sprawia, że chcesz dowiedzieć się, co jest dalej. Masz wrażenie, że uczestniczysz w czymś więcej niż tylko prostej platformówce.

Niestety, im dalej w las, tym bardziej czuć, że mechanicznie gra nie nadąża za swoją urodą. Walka po pewnym czasie staje się po prostu nudna i powtarzalna – brakuje jej głębi i tego „mięsa”, które mają najlepsze gry akcji. Dodatkowo gra wydaje się być niepotrzebnie przeciągnięta. Gdyby wyciąć z niej trochę zapychaczy i skrócić czas przejścia, byłaby prawdziwą perełką. Mimo to, dla samej historii i wizualiów, warto przez to przebrnąć.

Jeśli przymkniesz oko na to, że walka nie porywa, a niektóre fragmenty trochę się ciągną, dostaniesz jedną z najbardziej stylowych gier ostatnich lat. To takie interaktywne doświadczenie w świecie, który wygląda jak marzenie fana sci-fi z lat 80. Mimo wad, zdecydowanie polecam sprawdzić, chociażby dla samej oprawy.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#xbox

Gruba ryba1piorunów

grafika w tej grze wymiata, super to wygląda, niestety gra bardzo powtarzalna i nudzi się szybko. Nie skończyłem niestety.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Wybierz Społeczność

8piorunów

Zwykły Xbox one normalnie czyta filmy Blu-ray 4k?

Chciałem rodzicom kupić zamiast (ha tfu!) netfliksa odtwarzacz blu-ray, ale od cen dedykowanych odtwarzaczy zakręciło mi się w głowie, wolę kupić konsolę i pilota (xbox one ma naprawdę fajnego pilota)

#xbox #konsole #filmy

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Czy osiągnąłeś ten stan, że backlog jest już tak duży, że Ci fizycznie życia nie starczy?

#gry #ankieta #kiciochpyta #konsole #playstation #nintendoswitch #xbox #pcmasterrace

Hm?

  • OPtoPedau52%
  • Nie mam backlogu, bo jestem za młody0%
  • Nie mam backlogu, bo gram uważnie każdy tytuł z biblioteki (Kłamię)9%
  • Mam: skupiam się na backlogu.8%
  • Mam: Mixuje backlog z nowymi26%
  • Mam: Skupiam się tylko na nowych tytułach5%

91 głosów

Osobistość1piorunów

@wielkaberta ja nawet nie gram, ale średnio 50 gier rocznie przychodzi, czy to z darmówek, czy starych gier kupionych z sentymentu czy nowych produkcji, które uważam, że są fajne i warto, żeby autor zarobił xD

GURU1piorunów

Gram w 5 gier co zmieniam cyklicznie i rozczarowania nowymi tytułami skutecznie utrzymuja ten stan i w bibliotece mam juz tylko gry jakie gram, albo już nie zamierzam.

Jedynie #kingdomcomedeliverance wyłamuje sie z tego schematu

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

47piorunów

Od dłuższego czasu nie miałem ochoty grać w #gry. A bo to jest taka rozrywka, która wymaga czasu i jak się nie gra regularnie, to za każdym razem najpierw trzeba się adaptować i przyzwyczajać i dwa razy w tygodniu po dwie godziny nie ma to zupełnego sensu.

No i ostatnio jeden cumpel kupił sobie kierownicę. Nic specjalnego, używanego Logitecha G29. Zaczęliśmy razem kręcić kółka w #assettocorsa na #xbox u niego, a czasem graliśmy na padach w #granturismo na #playstation u mnie. Raz przyłączył się do nas kolejny cumpel i po jednym wieczorze połknął bakcyla i już za tydzień stała u niego kierownica Thrustmaster T300RS. Założyliśmy grupę, gdzie dzielimy się uzyskanymi czasami, rozmawiamy o #simracing (mimo, że naszą jazdę ledwo ledwo możemy zaliczyć do simracingu, chociaż po pewnym czasie nasze czasy odbiegają od tych, które można zobaczyć na YT o ledwo 0.1-0.2 s)

No i odzyskałem frajdę z grania. Regularnie co tydzień spotykamy się, kręcimy kółeczka, rywalizujemy na czasy, przy okazji sobie pogadamy, napijemy się piwka. Wszystko ma taki vibe, jak granie z kumplami w czasach, gdy chodziłem do podstawówki i się łaziło od domu do domu, żeby popykać w Colina 2, Fifę albo DSJ lub Wormsy.

Polecam mocno

Tytan0piorunów

Brzmi super! U mnie niestety nie udało się znaleźć znajomych do iRacing na PC, ale może na żywo poznam fajnych ludzi do pojeżdżenia po torach. Niestety, i to i to jest drogie 😔

Osobistość3piorunów

@KierownikW10 Kurde, też w listopadzie jakoś kupiłem całego riga, łupiemy regularnie z ziomeczkami (wpadają i na zmianę się śmigamy) jest dobry ubaw. A czas na Poznaniu toyotką GT-86 udało się już zbić z 2:02 na 1:56 z groszami, więc chyba coś to daje

Pokaż więcej komentarzy (35)

Gruba ryba

w Gry

23piorunów

#xboxgamepass

To niesamowite, jak ostatnio więcej czasu spedzam na małych innowacyjnych gierkach indie, a nie na wielkich oklepanych w kółko to samo część 8 albo 9 tego samego.

Mieliśmy niedawno budowanie w pinballu w Pit x Ball, a teraz jeszcze bardziej rozbudowane budowanie w grze roguelike Tetris połączony z Cywilizacją ?!? w Drop Duchy.

Tetris jest tutaj bazą, która została świetnie rozbudowana, tak że czacha dymi. Samo spadanie klocków jest bardzo powolne, można nawet cofnąć go na samą górę i spokojnie dalej myśleć, więc element zręcznościowy został usunięty.

A myśleć jest o czym, bo każdy klocek to jakiś teren lub budynek. Terenów mamy na planszy zwykle trzy z następujących: łąki, lasy, góry, rzeki (jeziora) i pustkowia. Oprócz pustkowi każdy teren daje nam jakieś zasoby: jedzenie, drewno, kamień lub pieniądze. Żeby było weselej oczywiście teren można zmieniać budynkami: las wykarczować do łąki, a łąkę zasiać aby była polem. Zebrane zasoby wykorzystujemy aby polepszać statystyki naszych budynków.

Byłoby wszystko prosto, ale oczywiście jest przeciwnik i walka z nim. Oprócz budynków produkcyjnych są budynki wojskowe nasze i przeciwnika. Każde z nich ma jeden z trzech rodzajów wojsk w środku i dodatkowe rekrutacje za spełnienie warunków: np. +5 wojska za każde pole gór obok i +20 ekstra jeśli jest całkowicie otoczone górami. Staramy się więc spełnić warunki naszych budynków i jak najmniej warunków budynków przeciwnika: nasza skalna twierdza w górach, a jego na łące.

Po zapełnieniu całej planszy (linie nie znikają po zapełnieniu, tylko zbierają zasoby), zaczyna się walka.

Tutaj też jest trochę kombinowania, bo wojsk są 3 rodzaje które pokonują się w ramach kamień papier nożyce. Walka równych sobie jest 1:1 tzn jedna grupa jest odejmowana od drugiej (jeśli 50 łuczników atakuje grupę 40 łuczników wroga, to po walce zostanie ich tylko 10), to atakując rodzaj silniejszy tracimy 33% więcej, lub słabszą zabijamy 33% więcej.

Dodawanie do siebie różnych grup powoduje zmiany rodzaju wojska wg konkretnych reguł, więc trzeba trochę pokombinować i liczyć w głowie, tak aby optymalnie zaatakować. Można dzięki temu wygrać mając mniej liczebne siły, albo zwiększyc swój bonus za wojska na koniec planszy.

Wspominałem że jeszcze mamy pasywne karty zwiększające nasze możliwości, oraz specjalne zdolności zmieniania klocków? No to są :smiley:

Bardzo polecam, świetna gra.

Mocarz1piorunów

@NatenczasWojski Wygląda ciekawie, wciągnięta na wishlistę :smiley:

Osobistość0piorunów

Sprawdzę w najbliższym czasie. Myślałem ze Drop Duchy to jakiś błąd w autokorekcie xD

Gruba ryba0piorunów

@Mycha mnie też śmieszyla ta nazwa :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Na tegorocznym The Games Award zaprezentowano nowy zwiastun "Exodus", gry studia Archetype Entertainment, studia założonego między innymi przez weteranów BioWare. Dokładniej daty premiery jeszcze nie ma, ale mamy się jej spodziewać na poczatku 2027 roku.
https://m.youtube.com/watch?v=c3NeHmoxnrc

#exodus #gry #xbox #playstation #pcmasterrace #masseffect #archetypeentertainment

Lider3piorunów

@IronFist Uuuuu, Mass Effect :slightly_smiling_face:

Gruba ryba1piorunów

@boogie Oby był chociaż tak dobry jak ME, bo na ME5 to chyba nie ma co liczyć xD

Lider1piorunów

@IronFist zapomniałem, że był ME4 :slightly_smiling_face:

Gruba ryba2piorunów

@boogie To nie był ME4 tylko Mass Effect: Andromeda, dziwny kuzyn z daleka, niby rodzina ale kontakt jest słaby xD

Lider2piorunów

@IronFist ta, pamiętam. Za drugim razem podobało mi się bardziej 😛

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Steam

6piorunów

#steam #xbox #konsole #gry

GURU0piorunów

@Deykun THIS. Nigdy nie byłem konsolowcem z żadnego obozu, ale zawsze jak się przyglądałem trójce Sony-Nintendo-Microsoft to właśnie zieloni wydawali się być najbardziej pro-gamerscy. Może exy nie mieli naj-naj-najlepsze, ale mieli jednak solidne tytuły, do tego stosunkowo tanie pudło i (później) możliwość grana w konsolowe tytuły również na pecetach, nawet jeśli to "tylko" w ramach tego abonamentu ultimate. To był jednak solidny argument jakby nie patrzeć. No cóż- czas przeszły jest uzasadniony, bo jeśli myślą, że teraz jak stwierdzili, że 3. podwyżka cen konsol w roku jest spoko, że praktycznie porzucenie wyższego wydajnościowego modelu "bo jest niepotrzebny" to dobry ruch, że nie potrzebują exów i będą wydawać swoje gry nawet na PSach i to im się zwróci i w sumie to dodadzą klienta Steama, bo na co im jakiś ich własny mocny brand, za którym szli by ludzie...

... dobra zadam to pytanie wprost. Na jaką cholerę mi kolejne pudło, skoro oferuje ono dokładnie to samo co komputer (a w sumie to mniej), który już mam i do którego tak samo mogę podpiąć pada i odpalić apkę xboxa i tak samo mieć wszystkie dostępne gry, a nie daje nic w zamian? Mało, jeśli oni chcą się jeszcze pchać w to, żeby wydawać swoje tytuły na konsolach Sony i to przejdzie, to właściwie dla mnie bardziej ekonomiczne jest, żeby poza pecetem mieć PSa. Oni dosłownie jednym ruchem rozjebali swój własny brand w imię w sumie to cholera wie czego. Ale jeśli coś jest pewne to to, że te słynne "wojny konsolowe" to było coś, co trzymało w kupie to środowisko i napędzało je do ciągłej konkurencji tytułami na ekskluzywność. Bez tego to wszystko jest gówno warte i wystarczy tylko popatrzeć- skoro Xbox nie ma exów, to równie dobrze można grać w ich gry na innych platformach. Playstation od 2 generacji wydaje coraz większe gówna, bo widzi co się dzieje z ich głównym konkurentem i kumają, że nie muszą się starać, ta generacja to w ogóle jest już porażka, bo jeszcze doszły do tego te wszystkie dei-zmy. Gdzieś z boku w oderwaniu od tego egzystuje sobie Nintendo ze swoimi exami, ale umówmy się- oni marynują sie w swoich własnych pierdach i mielą 2-3 tytuły na krzyż do porzygu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Gry

37piorunów

150 + 1 = 151

Tytuł: Starfield

Developer: Bethesda

Rok wydania: 2023

Gatunek: sci-fi RPG

Użyta platforma: Xbox S

Czas gry: ???

Ocena: 3/10

Hejto ostrzegało. Nie posłuchałem i mam. Próbowałem pograć w Starfielda, ale no nie da się…

Niby gra wyszła w 2023, ale graficznie dwie dekady starszy Morrowind prezentuje się ładniej. Może to efekt tego, że twórcy postawili na ilość, a nie na jakość – mamy setki planet klepanych na jedno kopyto, na których w sumie nie bardzo jest co robić.

Niby można budować bazy, tylko po co? Na początku jeszcze losowe spotkania/zadania przerywały monotonię, no ale ile razy można latać z paczką na drugi koniec galaktyki czy pożyczać części zapasowe?

Sama fabuła wcale nie lepsza – zadania sprowadzają się do „przynieś-zanieś-pozamiataj”. Przykładowo (SPOILER!): jakiś korposzczur potrzebował pomocy ze znalezieniem pendrive i odsyła do konkretnej osoby, która zajmuje się zbieractwem. Dziwnym trafem okazuje się, że znalazła ona przedmiot, ale odda go dopiero jak gracz znajdzie jej notatki spisane na serwetkach które porwał wiatr. Bezdomna stawia warunki opancerzonemu funkcjonariuszowi, który mierzy do niej z strzelby. Myślę, że może sobie pozwolić na taką niefrasobliwość, bo wie, ze chroni ją plot armor, bo odstrzelenie jej jest niemożliwe… Czarę goryczy przelał bug, który pomimo przejścia ścieżki dialogowej nie popchnął fabuły questa do przodu i zablokował linię fabularną jednej z organizacji.

Eksploracja zamiast intrygować irytuje wczytywaniem mapek nieciekawych animacji.

W zasadzie jednym plusem była mechanika rozwoju postaci – wbijasz poziom i odblokowujesz perka bez żadnego cudowania z kalkulatorem jak w starych TESach.

#gry #starfield #gamesmeter #xbox

Pokaż więcej komentarzy (9)