Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anegdota

Autorytet

w Hydepark

80piorunów

Przypomniała mi się zabawna historia. Kiedyś kolega zorganizował gryll w ogrodzie. Nas było trzech, zaprosiliśmy dwie ładne koleżanki celem bliższego zapoznania z opcją cimicirimci jak już wszyscy sie porobimy browarami, kiełbasą i karkówką.

Koleżanki przyszły z kolegą. Jedna z nich leciała na niego i okazywała to na wszelkie możliwe sposoby.

Tymczasem on okazał się tak fajnym gościem, że zebrał całą naszą atencję. A koleżanki ostatecznie zostały całkowicie przez nas i jego olane.

A my w czterech świetnie się bawiliśmy rozmowami i żartami.

Koniec.

Zawodowiec0piorunów

Lubię historie z happy ended :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Dyskusje

44piorunów

Mame powiedziała, że w chrzanieniu bzdur jestem gorszy od EJAJ.

I tak oto sztuczna inteligencja musiała ustąpić miejsca przed prawdziwym debilizmem.

Tytan2piorunów

Przynajmniej potrafisz kraść katalizatory.

Fanatyk8piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Heheszki

42piorunów

Zasłyszane wczoraj:

W lokalu Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru i Filmu siedzi grupa aktorów i konsumuje. Nagle wpada napruty jak szpadel Jan Himilsbach.

"Inteligencja wypierdalać" - krzyczy od drzwi.

W lokalu zapadła cisza. Niektórzy są zszokowani, niektórzy rozbawieni, niektórzy zdziwieni. Wszyscy siedzią i czekają na rozwój wypadków. Po chwili wstaje Gustaw Holoubek.

"Nie wiem jak szanowne koleżeństwo, ale jak wypierdalam"

Fanatyk6piorunów

Zawsze śmieszy

Tak jak to gdzie leżał pijany w kałuży

Gruba ryba11piorunów

@RACO ja często używam stwierdzenia "zostać jak Himilsbach z angielskim". nigdy mnie nie przestanie bawić geneza tego powiedzenia xD

Fanatyk4piorunów

@voy.Wu a weź wytłumacz

Gruba ryba20piorunów

@RACO

> Jan Himilsbach, otrzymał niegdyś propozycję udziału w zagranicznym filmie, pod warunkiem nauczenia się języka angielskiego. Aktor odmówił, a odmowę uzasadnił następująco:

> - Ja się nauczę angielskiego, a oni odwołają produkcję filmu i co? Zostanę jak chuj z tym angielskim.

Fenomen3piorunów

ja nigdy nie zrozumiem na jakiej podstawie hómanisci uwazaja sie za inteligencje

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

328piorunów

Ostatnio trafiłem na jakiś płaczpost że małe salony degustacyjne z winami umierają i że Polacy nie mają kultury picia wina, a Fresco z żabki jest dla nich bez różnicy z wybitnym toskańskim winem z dobrego rocznika. 
No i się zaśmiałem.
Pracowałem kiedyś w takim sklepie z turbo dobrymi winami, wiecie, butelka od 40PLN (i to w okolicach 2010 roku). Dorabiałem tam jako student, który o winie wiedział tyle że w sumie można mieszać i z piwem, z wódką gorzej ale bez tragedii, daje mniejszego kaca, i całkiem nieźle wchodzi. Mój kurs kiperski skończył się na przeczytaniu dwóch ulotek od producentów i "wielkiego atlasu win gronowych" które były pod ladą, dzięki czemu wiedziałem później że jak klient prosi o "sauvignon" to należy dopytać czy "blanc" czy "cabernet" i wytłumaczyć różnicę, co już dawało +9000 do skila w oczach klientów. Ogólnie, totalnie nic nie wiedziałem o tych winach, bo degustacji dla pracowników nie było, a sam na łeb nie upadłem żeby kupować butle alko za 1/4 mojej tygodniówki.
I najlepsze jest to, że to towarzystwo co tam przychodziło totalnie mi ufało i po pewnym czasie uznało za za⁎⁎⁎⁎⁎tego doradcę. Jak przychodził ktoś i mówił że potrzebuje czegoś subtelnego do kolacji, to pewnym krokiem podchodziłem do losowej półki, brałem losową butelkę, czytałem etykietę, brałem inną losową butelkę, patrzyłem z miną znawcy i mówiłem zdecydowanym tonem "proszę spróbować tego. Ostatnio super mi się sprawdziło, myślę że pan nie pożałuje". Albo ktoś przychodzi i mówi że ma imprezę towarzyską a ja od razu "och, luźna okazja, zdecydowanie Nowy Świat, owocowe aromaty, lekkość i orzeźwiający finisz. Polecam Nowozelandzkie, ewentualnie Chile, ale tu szedłbym raczej w to pierwsze". I przy mojej absolutnie zerowej wiedzy o tym co tam jest w tej butelce ci ludzie bardzo często wracali i mówili mi "Panie maćku, miał pan rację, faktycznie ta morela tam pięknie przebijała!" albo "panie maćku, przekonał mnie pan do czerwonego wina, chyba stałam się fanką australijskich win!". Autentyk, klienci potrafili przyjść i potwierdzać to co im mówiłem, mimo że była to po prostu moja radosna twórczość i wieczna parafraza tych samych tekstów z "atlasu win gronowych". Jedyny zgrzyt miałem przy ludziach którzy mylili "wykwintne" z "wytrawne". Byli tacy co chcieli jakieś wino do deseru, więc pytałem czy ma być słodkie, czy półsłodkie, a oni do mnie oburzeni, wręcz obrażeni: "PROSZĘ PANA! WY-TRA-WNE!". I dopiero po kilku razach zorientowałem się, że oni nie wiedzą co to znaczy i uznają "wytrawne" za synonim jakości. I tak wtedy brałem jakieś słodkie wino z etykietą po francusku czy hiszpańsku i sprzedawałem jako te ich "wytrawne" - wracali zadowoleni ⁠:D
Dlatego totalnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jakby ludziom wlać do kieliszka Fresco czerwone półsłodkie, a obok postawić jakieś nagradzane hiszpańskie wino to nie znajdą różnicy. Tylko że ja, w przeciwieństwie do miłośników wina, uważam że taki ślepy test obleją absolutnie wszyscy, a nie tylko "ignoranci", ba, ci ignoranci zrobią to nawet szybciej jeśli takiego jabola mieliby się napić w trakcie degustacji w uber salonie.

Kompan5piorunów

@Maciek Kiedyś poszedłem do lokalnej restauracji i okazało się, że mają craftowe lokalne piwo 'piaseczyńskie' jako fan piwa od razu mówie do kelnera, lej Pan, musze spróbować.
Przyniósł, odszedł, a ja zacząłel delektować się trunkiem przy znajomych - jakie pyszne, wyraziste, ochy achy, nagle wraca kelner z kolejnym piwem
- Przepraszam Pana najmocniej, pomylilem zamówienia, zamiast piaseczyńskiego nalałem Carlsberga, będzie w gratisie, tutaj mam właściwe.

Dodam, że byłem tak zażenowany, że opowiedziałem kelnerowi o moich zachwytach nad carlsbergiem (którego normalnie nie znosze) i uparłem sie, że zapłace za oba, bo skoro mi tak smakowało to znaczy, że nic nie pomylił i wodocznie mój chłopski ryj woli koncernówki. Znajomi sie pośmieli i zapomnieli, a mnie dalej czasem przechodzą ciarki zażenowania, mam też nauczke i już nie udaje znawcy - jestem prosty chłop o marnych gustach.

Gruba ryba4piorunów

@CzyjSyn ej, ale szacun za samokrytykę w takiej chwili :grinning:

Kosmonauta1piorunów

Tak właśnie działa doradcą klienta, wystarczy mieć gadane i w cale nie trzeba się na niczym znać, dlatego właśnie ja się nie nadaje do tej roboty

Pokaż więcej komentarzy (80)

Autorytet

w Hydepark

73piorunów

Profesor Banach zapisywał na tablicy niezwykle skomplikowane równanie matematyczne – środek upalnego dnia, okna auli Uniwersytetu Jana Kazimierza były otwarte na oścież. Pod nimi trwały prace remontowe. W pewnym momencie jeden z robotników strofuje młodszego kolegę: "aleś to k⁎⁎wa zjebał!"
Profesor przerywa pisanie, odchodzi na dwa kroki od tablicy, przygląda się jej uważnie.
"Nie no, dobrze jest", i wraca do pisania (⁠。⁠◕⁠‿⁠‿⁠◕⁠。⁠)

Gruba ryba0piorunów

@Alky Czy Ty właśnie powtórzyłeś mój żart, tylko głośniej? 😛

Autorytet2piorunów

@Giban tak, a co ( ͡° ͜ʖ ͡°) ?

Pokaż więcej komentarzy (2)