Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anonimowehejtowyznania

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

Mógłbym to napisać że swojego konta ale nie chcę. Strona fajna ale chyba przyzwyczajenie bierze górę. Nie wiem dlaczego wszystkie zmiany tutaj musiały trwać tak długo bo dopiero teraz można poczuć że to jest posklejane dobrze. Wracam coraz częściej na wypok bo tutaj zaczyna brakować ludzi. Ostanie 24h pokazuje jak mało osób plusuje wpisy bo chyba po plusach i komentarzach można zobaczyć ile ludzi siedzi na hejto. Szkoda bo fajnie się tu czuję, ale ciężko korzystać z serwisu do dyskusji itd. bez innych ludzi do dyskusji. Wypok to często zbiorowisko odpadków internetowych i bagno informacyjne, ale często też można z kimś pogadać i dość szybko można otrzymać odpowiedź. Tak było tutaj też na początku po tej słynnej fali, ale coraz rzadziej otrzymuje pioruny a tym bardziej coraz dłużej muszę czekać na jakąkolwiek odpowiedź na jakiekolwiek pytanie lub wpis. Trochę lipa bo chciałbym żeby wrócili wszyscy z końca stycznia ale chyba Hejto przegapiło swoje 5 min. (a szkoda...)

Nic no, będę lurkowac i coś tam wstawiać od czasu do czasu i choć starałem się to robić bardzo często, to frekwencja jest mocno spadkowa więc będę skakać z jednego kwiatka na drugi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pozdro! Wysokie 5!

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Moja dobra koleżanka weszła w związek z alkoholikiem. Wydaje mi się, że ona nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, z czym to się wiąże i jakie to może mieć pozniej konsekwencje. Długo była w innym złym związku i teraz znalazła sobie kolejnego lumpa (może pomyśleć że na siłę byle by nie być samemu). Znam tego kolesia i zastanawiam się czy powinienem zaoferować jej, że powiem całość znanych mi informacji o nim.

Z jednej strony zdaje mi się, że ona wie o jego problemie alkoholowym (co wiem, to że była świadkiem pijackiego ekscesu), ale nie wiem, czy wie o jego skali nasilenia, która moim zdaniem jest bardzo zaawansowana i czym to zaowocuje w przyszłości. Ponadto jego charakter jest taki, że raczej nie wyjdzie na prostą. Pije od wielu lat, nic nie robi, żeby z tego wyjść, edukacyjnie i zawodowo leży, kompletny brak perspektyw, niedojrzałość, obwinianie otoczenia, rodzina umożliwiająca picie i bagatelizująca problem, problemy z pamięcią, wygląd żółto-czerwony pomimo młodego wieku, zmarnowana młodość, uchylanie się od podjęcia pracy nawet jak mu załatwiają. W niej natomiast jest chyba jakaś potrzeba związania się z kimś bezpiecznym, lecz alkoholik nie rokuje na dobrego partnera. Ona w tym związku nie będzie kwitnąć, on natomiast zaspokoi swoje narcystyczne potrzeby wynikające z bycia alkoholikiem. Nie chcę wyjść na niszczyciela związku, ale żal mi jej i chciałbym po prostu powiedzieć jej prawdę, żeby sama podjęła decyzję, bo dobrze znam tego osobnika. Jak myślicie, warto?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Co kilka dni wydłubuje takie "kamienie migdałkowe", laryngolog powiedział, że nie wyśle mnie na usuwanie migdałków skoro mnie to nie boli... A argument, że śmierdzi mi z buzi do niego nie trafia i każe mi po prostu to wydłubywać jak już się nagromadzi że zaczyna wystawać z migdałków...

Jak myślicie, ma rację czy szukać innego laryngologa do skutku?

https://zapodaj.net/774d90fe07862.jpg.html

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Czy wasz partner/partnerka to też tacy skąpcy?

Zarabiamy oboje lekko ponad 5k netto, więc jest ok, szczególnie jak na podlasie. Ona dostała od babci mieszkanie, więc nie musimy płacić za wynajem. Kasy nam nie brakuje. Niestety moja dziewczyna praktycznie nie wydaje pieniędzy. Chodzi cały czas w jednych butach, ubrań też zbytnio nie kupuje, a jak kupi to też bardzo regularnie w nich chodzi. Jak chcę gdzieś pojechać do galerii pochodzić po sklepach raz na kilka tygodni, to też jest niechętna, bo po co wydawać. Jak coś sam sobie zamawiam na internecie, to mówi też, że po co? Na urodziny czy jakieś inne okazje proponuje jej aby dodatkowo wybrala sobie jakieś nowe sneakersy, to zawsze jest, że po co jej jak i tak chodzi w jednej parze? Sam lubię dobrze wygladać mam masę ubrań, samych par butów mam ponad 10, ale to zaczyna mnie powoli denerwować. To wygląda tak, jakbym to ja był w kobietą w związku, bo mam więcej ubrań i przykładam większą wagę do ubioru niż ona.

Do pracy czasami na obiad zabierała...... parówki z bułką, przecież to jest wstyd. Oczywiście argument jest jaki? Bo jest tanie. Ostatnio jest lepiej bo gotujemy w niedziele obiad, to starcza na 3-4 boxy i to zabiera do pracy.

Z jakimiś wyjazdami spontanicznymi czy na jakieś majowki też jest slabo, ale w wakacje jest bez problemu, bo sama nawet szuka ofert.

Z jednej strony to dobrze, bo oszczędzamy sporo na generalny remont mieszkania, który planujemy za rok, ale z drugiej strony chciałbym aby moja dziewczyna wygladała atrakcyjnie. Na początku naszej znajomości kiedy jeszcze nawet nie myśleliśmy aby mieszkać razem było tak samo, czyli dużo na siebie nie wydawała. Pamiętam, że dosłownie 4 lata na studiach przechodziła w jednych najkach.....gdzie ja co dzień/dwa zmieniłam by pasowaly do ubioru.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Kurcze, chyba rozkochałem w sobie kobietę z którą nie planuję spędzić reszty życia. I teraz nie wiadomo co robić. Powiedzieć jej, że nici z tego? A jak się pomyliłem w moim założeniu i się zbłaźnię? Najgorsza jest myśl, że mam rację, dam znać że ja to "ślepa uliczka" przez co nasze stosunki przyjacielskie ulegną drastycznemu ochłodzeniu. Nie chciałbym pogrzebać przyjaźni między nami

    

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Od kilku dni znowu mam problemy żeby się wyciszyć, nasłuchiwanie dźwięków, niepokój, znowu bym chciał ludzi bić, że po złej stronie chodnika idą, że autem nie zaparkowali w liniach itp.

Dostałem większe dawki leków, ale trzeba poczekać na efekty.

A było już tak dobrze i się zwaliło niewiadomo czego :(

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Nie wiem czy dobrze zrobilem, mam teraz wyrzuty sumienia chociaz intencje mialem dobre.

Mam bardzo bliską mi przyjaciolke. Znam się od wielu lat. Silna przyjazn tylko tyle i az tyle, kiedys probowalismy ale nie wyszlo i uznalismy ze najlepiej bedzie zostac przyjaciolmi. Znamy sie na wylot, ona zna moje problemy, ja znam jej problemy, ufamy sobie bardziej niz wlasnej rodzinie i czesto sobie pomagamy.

Tak się złożyło ze poznała mojego dobrego kumpla z pracy. Kumpel z pracy który święty nie jest. Manipulator który skutecznie owinął wokół swojego palca swoją byłą która ostatecznie go rzuciła po 5 latach, psychicznie ja wymęczył bo sama minusie zwierzała. Facet który zdradzał ja wielokrotnie z dziewczynami z Tindera o czym nie bal się mi wspominać chociaż zawsze podkreślał „do niczego nigdy nie dochodziło to tylko był flirt” mimo ze wielokrotnie mówił mi ze miał bogate i różnorodne zycie seksualne z wieloma kobietami i przestał już nawet liczyć, nie wiem jak to zrobił będąc chyba ponad 5 lat w związku z była. Człowiek niestabilny emocjonalnie i dosyć agresywny lecz silny który tylko z pozoru wyglada na dobry materiał na faceta. Miał wiele epizodów w życiu w których wpadał w deprechę i przyjeżdżaj do mnie się wygadać pijąc bez umiaru i użalając się na kobiety, ostatnio jechał na dwa fronty aż w końcu jedna się dowiedziała i zerwała z nim kontakt, oczywiście pretensje miał do niej nie do siebie. Chciałem mu pomoc ale wolał zawsze słuchać kolegów którzy podarzaja ta sama droga co on.

Gdy dowiedziałem się ze moja przyjaciółka była z nim na randce poczulem się zmuszony jej o wszystkim powiedzieć. Zaczęło się niewinnie bo od słów „słuchaj, trochę go znam, zastanów się czy chcesz w to wchodzić” i z tego pojawiła się długa dyskusja. Uznała ze pójdzie z nim jeszcze raz na druga randkę i poszła żeby zweryfikować to co jej powiedziałem i faktycznie wszystko się pokrywało. Do tego kumpel był dosyć natrętny bo zbliżał się fizycznie i ewidentnie chciał czegoś więcej na co ona nie przystała. Przyjaciółka mi podziękowała i usunęła go z Tindera a numer zablokowała. Mój kumpel sam przyznał się do tego ze spotyka się z moja „bliska mi znajoma” a gdy nie wypaliło był skłonny ja przy mnie krytykować od góry do dołu oceniając ja bardzo obiektowo i powierzchownie chociaż gdzieś tam wewnątrz widziałem w nim złość i niezrozumienie „czemu skoro zwykle każda mnie chce?”.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

106piorunów

:warning: Małe podsumowanie i statystyki ostatnich 17 dni 

Całkowita liczba dodanych postów (odrzuconych jak i zaakceptowanych) - 98* :lightning:
Liczba postów zaakceptowanych - 41* :zap:
Liczba komentarzy (odrzuconych jak i zaakceptowanych) - 111 :lightning:*
Liczba komentarzy zaakceptowanych - 46 :zap:*

Wpisy które zostały odrzucone w większości były swego rodzaju "testowaniem" funkcjonalności. Kilka wpisów miało na celu obrażenie innych lub były też takie, które można było napisać z własnego konta (pytania o motocykl, rower czy też bankowość). Zdarzyły się również takie które miały na celu ubliżaniu mojej osobie ale do których nie przywiązuje większej uwagi.

Chciałbym podziękować wszystkich za poziom który trzymacie przy dodawaniu wyznań :spock-hand: Przejrzałem większość postów z ostatniego roku na konkurencyjnej platformie, i mogę z czystym sumieniem powiedzieć że większość dodanych postów przez AHW trzyma o wiele wiekszy poziom i są o wiele bardziej skierowane pod anonimowość. Oczywiście możliwe że po prostu się mylę i to moja naiwność i za bardzo wierzę w intencje innych ludzi lecz staram się akceptować to, co moim zdaniem powinno kryć się za hasłem "anonimowe wyznania".

Chciałem również przeprosić za 2 posty które sam zaakceptowałem i które wydawały mi się adekwatne, lecz szybko skorygowaliście mój pogląd i wiem już trochę więcej, czym kierować się przy akceptowaniu wpisów. Ciągle się uczę jako osoba nie mająca doświadczenia z moderowaniem treści lecz staram się reagować bardzo szybko na Wasze komentarze i usuwać wpisy nie potrzebie zaakceptowane. Dzięki wam za to:v:

Życzę wszystkim, jak zawsze, miłego weekendu! :spock-hand:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Ostatnio borykam się z problemami seksualnymi a w zasadzie jego brakiem.

Jestem z partnerka od ponad 3 lat. Nasz seks nie należał nigdy do najlepszych, od zawsze był dosyć bezpieczny. Moja partnerka nie chce się zabezpieczać bo nie może. Wszystko co go rekompensuje to siła związku, bliskość, wsparcie i zrozumienie, coś czego zawsze mi w relacji brakowało. Do tego stopnia ze seks wszedł bardziej na drugi plan i zamiast się nim cieszyć robiąc to częściej to przez natłok obowiązków i zmęczenie czy nawet brak chęci zwykle robimy to raz na tydzień. Nie jest oczywiście idealnie mamy wzloty i upadki ale radzimy sobie.

Czy chciałbym częściej? Oczywiście, wielokrotnie wyobrażałem sobie jak będzie wyglądać moje zycie seksualnej i napewno nie wyobrażałem sobie ze będzie one takie ale zwyczajnie czasami nie odczuwam takiej potrzeby by to robić. W poprzednim związku byłem w stanie robić to z partnerka po kilka razy tygodniowo a czasami w weekend rano i wieczorem ale to była relacja czysto seksualna, tutaj zaczyna mi tego brakować. Mojej partnerce również. Chciałbym go jakoś wzbogacić. Seks lubie i pewnie robiłbym to czesciej gdyby nie był on taki monotonny i gdybyśmy mogli bardziej poszaleć bo mam wrażenie ze partnerka mocno lekceważy konsekwencje seksu bez jakiegokolwiek zabezpieczenia i cały ciężar schodzi na mnie. Poprzednia partnerka zawsze traktowała to poważne i czułem w niej oparcie ale ja sam również uważałem.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Mało wiem na ten temat ale już od jakiegoś czasu podejrzewam siebie o ADHD. Jestem dorosłym człowiekiem i zastanawiam się czy jest w ogóle sens to jakoś diagnozować, łazić po lekarzach, psychologach? Co mi da diagnoza poza papierkiem na rzeczy o których wiem?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Komornik może zająć zarówno wypłatę jak i konto bankowe? Tak się składa, że mam komornika, 50% z wypłaty mi zabiera, ale jak trafia na konto to jest to coś ok. minimalnej. Co niestety jest dużo mniej niż właśnie te 50% z właściwej wypłaty. Jest to zgodne z prawem?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

118piorunów

Nigdy sobie nie zdawałem sprawy jakie życie jest kruche dopóki nie zachorowałem. Przez ostatnie kilka tygodni zrozumiałem że ten maraton i pogoń za lepszym jutrem, sprawia że zapominamy się zatrzymać na chwilę, wziąć głęboki wdech i podziwiac to co nas otacza. Chcemy mieć lepsze samochody, większe domy, dobrze się ubierać, imponować ludziom którzy nas otaczają, za cenę czasu którego już nie odzyskamy.

Dopiero teraz zaczynam rozumieć że to wszystko nie ma najmniejszego sensu jeśli nie masz obok kogoś z kim możesz to wszystko dzielić. Mogę mieć najlepsze auto, najwiekszy dom i największy jacht, ale i tak na koniec dnia kładziesz się do pustego łóżka i budzisz się ze samym sobą. Zapominamy co w życiu jest najważniejsze - czas. Którego ciągle nam brakuję bo ciągle żyjemy w pogodni za lepszym jutrem ale jakie znaczenie ma lepsze jutro jeśli brakuje w nim szczęścia. Wiem że powiedzenie typu "wolę być nieszczęśliwy w Ferrari niż szczęśliwy w Passacie", jest nic nie warte a człowiek uświadamia to sobie dopiero wtedy jak wiesz ze koniec jest już bliski.

Musiałem to z siebie wydusić bo niestety przegrywam tę wojnę. Choroba to niestety szmata z którą często ciężko jest wygrać.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Twórca10piorunów

Ludzie zwyczajnie nie myślą o tym co jest ważne w życiu. Uroki życia w konsumpcjonistycznym świecie i czasach gdzie wszystkie potrzeby można sztucznie zaspokoić kosztem zdrowia nie myśląc o skutkach długofalowych. Wszędzie mówią co robić, co lubić, co pożądać - masz nie myśleć, masz robić.

Wystarczy rozpytać znajomych o ich filozofię życiowe, czym się kierują. Większość o tym nie myśli i rzucają pustymi frazesami, a w rzeczywistości tylko leci z dnia na dzień na automacie, ew. wkręci się w trybik własnej roboty myśląc że celem życiowym będzie ta nowa fura, kolejna wycieczka, nie może żyć bez większego mieszkania które musi wziąć na kredyt czy co jeszcze kogo kręci.

Dopiero gdy dostaje się od życia mocnego kopa i doświadcza śmiertelności to jest nagłe zdziwienie że czas leci i marnuje się go na serialach, gonieniu niczego. I czasami wtedy można wyciągnąć z tego wnioski, zacząć szukać autorytetów. Ja zacząłem grzebać w książkach i znalazłem dla siebie stoicyzm.

Jeszcze nie tak dawno idealnie było to widać taki zimny kubeł wody na całym świecie gdy mieliśmy wybuch pandemii - w pierwszych dniach, miesiącach ludziom dosłownie rozum odjęło, jaki to był szok że nagle można zemrzeć na chorobę.

Życzę zdrowia i drugiej szansy.

Inspirator2piorunów

Czekam na Twoje kolejne anonimowehejtowyznanie z informacją, że to była lekcja życia i, że czujesz się już dobrze :four_leaf_clover:. Życzę Ci miliona wspaniałych poranków!

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Na studiach spodobała mi się jedna dziewczyna i mimo, że w styczniu dała mi kosza to cały czas się na nią patrzę bo śliczna dziewczyna. Jednak najbardziej martwi mnie to, że automatycznie potrafię ją zauważyć w tłumie. Tydzień temu przed zajęciami spojrzałem na schody jak szła a dzisiaj wchodząc na aulę gdzie było z 100 oosb centralnie na nią się spojrzałem, ale szybko odwróciłem wzrok bo miała swój wzrok w moim kierunku.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gruba ryba2piorunów

@anonimowehejto daj se spokój i nie zawracaj nią głowy. Strata twojego czasu i energii. Wymyśliłeś sobie w głowie jaka ona jest i ją idealizujesz, a w realu po 3-miesięcznym związku miałbyś dosyć 😉 Ja w takich wypadkach koncentruje się u danego człowieka na jakiejś rzeczy, która mi w tym człowieku przeszkadza np. dziwny śmiech i mówię sobie, że osoba z takim śmiechem nie może mi się podobać. Pomaga na zauroczenia bezsensowne :smiley:

Osobistość1piorunów

OP: @spawaczatomowy: właśnie nie pierwszy raz tylko już kilka było, ale wtedy dużo mniej było mi szkoda. Już rok mi się podoba a zagadałem bo założyłem się, że to zrobię.

@Sam_w_domu: głupio mi i nie chce wzbudzać u niej niepokoju.

@e5aar: ja nie chciałem spróbować haha. Siedząc u znajomego powiedziałem, że na angielskim mam śliczną Ukrainkę a znajomy bym ją zagadał ja, że nie bo się nie uda, ale po wymianie zdań dałem się podpuścić i założyłem się, że to zrobię. Okazało się, że jest otwarta i normalnie ze mną gadała, ale jak kiedyś do niej napisałem "Jak się masz ?" To napisała, że idzie na randkę z dziewczyną.

Przy niej się bardziej spinam, żeby nie zwrócić na siebie uwagi i nie zrobić czegoś głupiego, ale mamy tylko jeden wykład razem to na szczęście rzadko ją widzę i siada daleko ode mnie.

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

W lato oświadczylem się swojej dziewczynie, z ktorą jestem od końca liceum (prawie 6 lat razem). Wszystko jest spoko, mamy praktycznie taki sam światopogląd, dogadujemy się, dużo oboje sobie zawdzięczamy. Jej rodzina mnie lubi, moja ją. Ale niestety jak to zwykle bywa, nic nie jest doskonałe.

Moja narzeczona pochodzi z rodziny wierzącej i sama jest wierząca, ale nie jakos skrajnie. Stara sie być co tydzień na mszy, co jakiś czas spowiedź. Jakoś rok temu kiedy byla u spowiedzi, ksiądz nie chciał jej dać rozgrzeszenia, bo powiedziala mu, ze mieszka ze mną bez ślubu xD Od tego czasu przestała chodzić do spowiedzi, ale na msze dalej dość regularnie chodzi. Ogólnie ta sytuacja sprawiła w niej niechęć do instytucji kościoła, ale nie do wiary, lecz to nie temat tego wpisu. Ja z kolei jestem niewierzacy i dobrze ona o tym wie i do tej pory w normalnym naszym życiu to jakoś nie przeszkadzało.

Wcześniej, jeszcze przed zaręczynami staralem sie unikać tematu ślubu. Niestety po oświadczynach, juz się tego nie da. Tam zbytnio ucinałem temat, aby nie było kłótni. Ok miesiąc temu byłem u przyszłego teścia na urodzinach i w trakcie rozmowa też zeszła na temat ślubu. Oczywiście narzeczona się gorączkowała co to nie będzie za wesele, a ja znowu aby szambo nie wybuchlo mówiłem, że jeszcze musimy się zastanowić itp.

Pod koniec poprzedniego tygodnia narzeczona przycisnęła mnie o ślub, to jej wprost powiedzialem, ze wolę cywilny i maly poczestunek dla najbliższych i jakiś dłuższy wypad zza granicę. Nie zamierzam też obarczać naszych rodziców kosztami wesela, bo nas po prostu nie stać, a wiem, że z kopert w znacznej większości się nie zwraca. Zaczęła się kłótnia, że jak to tak bez ślubu kościelnego i wesela, ze co sobie rodzina pomyśli i znajomi, a bo ktoś tam miał i my też musimy, czy uwaga, że nic mi się nie stanie jak wezmę kościelny. Skończyło się tak, że zrobiła focha i się do dzisiaj praktycznie do mnie nie odzywa (mieszkamy razem).

Naprawdę jestem załamany, że przez taką głupotę są takie problemy, a nie chce pomyśleć co sie stanie, jak powiem, że nie chcę aby nasze dzieci były ochrzczone.....

Czy naprawdę wiara ro⁎⁎⁎⁎⁎doli mój związek?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

@anonimowehejto Ty to nazywasz glupota? To jest bardzo wazna rzecz. Rzecz ktora bedziesz wspominal do konca zycia. Ah, ten jestem niewierzacy.
Pierwsza sprawa, to zrozumienie powagi sytuacji. To nie jest glupota, jak bedziesz wychodzil z takiego zalozenia, to zostaw dziewczyne niech znajdzie sobie porzadnego faceta, a nie egoiste.
Jak to mamy za soba, to teraz druga sprawa, ktora jest kompromis. Obydwoje musicie na niego pojsc, teraz kwestia dogadania sie. Na co jestes w stanie sie zgodzic? A na co nie? Gdzie ona pojdzie na kompromis.
Jezeli wesele to kwestia kasy, to juz tutaj zalezy od Twojej rodziny. Pogadaj z nimi. Wesele to najlepsza impreza jaka bedziesz wspominal, nigdy nie zapomnisz i moim zdaniem warto. To czy sie zwraca zalezy od pazernosci, jak robisz fajerwerki cuda i eksluzywny lokal - tak nie zwroci sie. Jak siadziesz i to przeliczysz (bo sie da), to bedziesz wiedzial czy sie zwroci czy nie. Moze rodzice chca wam pomoc i beda sie z tego cieszyc, kto wie. Wasza sprawa, imho mala impreza to gowno i nie warto robic w ogole w tedy, zenada.
Co do slubu, jest cos takiego jak slub polowiczny, w kosciele, ona przysiega na boga, normalna ceremonia, Ty nie masz przysiegi na boga. Bylem juz na takim slubie, ale wtedy TYLKO kosciol jakis zakonnikow. Zwykle koscioly tego nie robia. Jednak jest to rozsadny kompromis.
Powodzenia.

Osobistość6piorunów

@anonimowehejto Czekaj, to mówisz, że jesteście po zaręczynach, macie "takie same światopoglądy" a nigdy nie poruszyliście w rozmowach kwestii religii, ślubu, wychowania dzieci? To jedne z bardziej istotnych rzeczy w związku. Skoro Twoja kobieta wierzy w czary i robi Ci awantury o Twój brak wiary to znaczy, że omijaliście te tematy przez wszystkie lata związku. Strasznie to dziwne.

Co do kompromisów o których piszą inne osoby - ja mam taki pomysł na kompromis żeby katole przestali się wtrącać w życie innych osób i wciskać im na siłę swoją wiarę. Jedyny słuszny kompromis w tej sprawie to ślub cywilny a jak kobieta chce błogosławieństwo od księdza to niech sobie pójdzie w niedzielę na msze. Jak zwykle szacunek do "wiary" ma być tylko w jedną stronę - wszyscy mają szanować uczucia katolików ale uczuciami niewierzących można sobie pomiatać wedle uznania.

Pokaż więcej komentarzy (66)

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Jak przepracować swoje traumy z dzieciństwa?

Wychowałam się w kochającej rodzinie, która na pierwszy rzut oka była normalna. Ale mój ojciec jest alkoholikiem. Wysoko funkcjonującym. Lat temu parę dostał udaru, teraz jest na rencie, miał wszystkie choroby w których przeciwwskazany jest alkohol. Cukrzyca, wysokie ciśnienie, problem z żyłami. A pije do tej pory. Mniej. Ale nie jest w stanie przetrwać dnia bez piwa. Jego miłość była, jest interesowna. Zawsze po alkoholu wypominał mi, że tyle dla mnie zrobił, że mnie utrzymywał. A ja co dla niego zrobiłam? Jak się odwdzięczam? Nie byliśmy bogaci, mam starszych braci. Moja edukacja, rozwój ograniczało się do zdania matury. Nigdy nie byłam na zielonej szkole, za granicą, nie jeździłam na droższe wycieczki bo nie było na to pieniędzy, nie mogłam się zapisać do harcerstwa, bo nikt nie chciał mnie wozić na zbiórki, bo było za daleko. Nie chodziłam na siatkówkę bo zajęcia kończyły się po odjeździe ostatniego autobusu szkolnego sprzed szkoly. Nie mogłam rozwijać żadnych pasji, bo czasami moje kieszonkowe nie przekraczało 10zł miesiecznie. Każdy mój pomysł był gaszony. Kiedy w liceum trafiłam na toksyczna klasę i chciałam zmienić szkołę, nawet nie było takiej opcji. Nikt nie interesował się tym co robię, co czuje, ważne żebym zamknęła się w pokoju, była cicho i niczego nie chciała. Czas wolny to była praca w polu, tyle gwoli moich "zainteresowań". W końcu mieszkałam na wsi.

Nie poszłam na studia, bo nie było mnie stać, rodziców też. Rodzice nie byli w stanie zasponsorować mi prawka, bo nie było kasy. Pracę zaczęłam w zakładzie na produkcji gdzie mój ojciec jeździł na wózku widłowym. Dojazd w jedną stronę 3h. Praca zmianowa. Pracujące weekendy. Totalne zadupie. Zarabiałam grosze, a i tak większość szła dla moich rodziców bo wiecznie były jakieś zadłużenia i pożyczki. Teraz w dorosłym życiu żyje od pierwszego do pierwszego, nie potrafię odłożyć i zbudować poduszki finansowej. Ale wracając: mój ojciec choleryk i alkoholik. Zazwyczaj kłótnie po alkoholu wyglądały tak, że ciągle wałkował wszystkie krzywdy jakie ktoś mu wyrządził. Ciągle kłócił się z moją matką i wypominał jej dużo, dużo więcej. Ona zazwyczaj wtedy zamykała się w innym pokoju na klucz i miała go w d⁎⁎ie, albo wychodziła z domu i wracała bardzo późno jak już poszedł spać. I wtedy zazwyczaj spała ze mną w pokoju, bo z ojcem byli obrażeni. Ciche dni. Ale za każdym razem jak wychodziła (uciekała od kłótni) to ojciec szukał towarzystwa do rozmowy, nie potrafił po alkoholu położyć się spać. Więc wtedy przyczepiał się do mnie. Zawsze to samo czyli na początku jaka to nie jestem dobra córka, a za 5 minut nienawiść i wypominanie wszystkiego. Często już od samego początku mnie nienawidził jak wtrącam się do kłótni jego i matki bo zaczynał ją obrażać, albo bałam się że ją uderzy. Mam jakieś flashbacki z dzieciństwa, że coś takiego miało miejsce. Zazwyczaj jak zwracałam się do niego per "ty" w stylu "Zostaw ją", a nie "Zostaw ją, tato" to dostawał białej piany, że jak ja śmie się do niego tak zwracać. Lubił mnie gnoić pytaniami w stylu: "Co ty w życiu osiągnęłaś?". Jednym słowem przez niemal całe życie czułam się niewystarczająca.

Moja matka za to jest zagorzałą katoliczką, co niedzielę musiałam chodzić do kościoła, jak w trakcie jakiegoś większego święta nie chciałam iść do spowiedzi to był płacz i ciche dni i oczywiście takie pasywne "nic nie dostaniesz, nie możesz nigdzie wyjść dopóki się nie wyspowiadasz". Jestem zbyt mocno empatyczna, co uważam za przekleństwo, więc dla świętego spokoju szłam do tej spowiedzi, żeby nie było w domu tej ciężkiej atmosfery. Za wszystko potem musiałam oczywiście przepraszać. Nie wierzę. Czasami bym chciała, bo wydaje mi się że byłoby mi łatwiej gdybym wierzyła, że jak się pomodlę to wszystkie moje problemy trafią do tego na górze i on wszystko rozwiąże, albo postawi na mojej drodze odpowiednich ludzi. Ale nie wierzę, po prostu. Ale do tej pory jak jestem u rodziców to chodzę z nimi do kościoła, bo wiem, że dla mnie to tylko godzina, a dla mojej mamy to bardzo dużo. Nie wiem, czy to empatia, czy miłość, ale chcę by było jej miło, po prostu, bo wiem, że to dla niej ważne. Sama lata do tego kościoła trzy razy dziennie od kiedy przeszła na emeryturę. Po roku pracy na produkcji zapisałam się na studia zaoczne z fotografii, ślepy strzał i pudło, chociaż musiałam zrezygnować bo nie miałam odpowiedniego sprzętu do nauki, chodziło o komputer. Nie wiem czy to było coś co chciałam robić, ale potrzebowałam czegoś. W każdym razie jak przyjaciółka dała mi cynk, że zwolniło jej się miejsce w wynajmowanym mieszkaniu w większym mieście, to nie wahałam się ani chwili. Miałam wtedy 19 lat. Jak zaczęłam przeglądać ogłoszenia moje poczucie własnej wartości i wiara we własne możliwości była na tak niskim poziomie, że jedyne do czego czułam że się nadaje to praca fizyczna. Zatrudniłam się w hotelu jako pokojówka. Trochę odżyłam wyprowadzając się od rodziców, ale po ciężkiej fizycznej pracy nie miałam siły by myśleć o tym by wrócić na studia. Zmarnowałam tak 10 lat. W między czasie weszłam w związek z chłopakiem który wprowadził się do mojego pokoju. Byliśmy razem sześć lat. Byłam w nich zakochana. Pierwsza miłość, pierwszy seks. Był ateistą. W moim rodzinnym domu był może dwa razy. Od kiedy rodzice się dowiedzieli że z kimś chodzę zadręczali mnie pytaniami, gdzie pierścionek, kiedy ślub. Nawet nie wiecie jak te pytania mnie bolały... Tak jakby sugerowali mi, że sama mam się tym zająć. Albo, że dopóki się nie hajtnę i nie urodzę dziecka to będę niekompletna i nie tak wyglądała instrukcja życia, którą mi wpoili od najmłodszych lat (sami się hajtneli jak wpadli, wielka miłość, doprawdy...). Jestem romantyczką, ale nigdy nie wierzyłam, więc nie potrzebowałam ślubu by być z kimś, potrzebowałam tylko by osoba z którą jestem powiedziała mi że mnie kocha i chce spędzić ze mną resztę życia. Tylko tyle. Oczywiście od kiedy mieszkałam razem z partnerem nie mogłam dostać rozgrzeszenia, bo to ciężki grzech więc miałam spokój od tej strony. Ale usłyszałam od mojej matki, że gdyby tego nie zaakceptowała zerwałaby ze mną kontakt i nie miałaby córki. Tak jakby próbowała dać mi do zrozumienia że bardzo dużo ją kosztuje zaakceptowanie tego, że musi na to przyzwalać. Ale ten mój związek się rozpadł, głównie dlatego, że mój partner był chłodny i niedostępny emocjonalnie. No i zdradził mnie z koleżanką z pracy. A ja byłam tak ślepo wpatrzona w ten związek, że dawałam mu dwa razy szansę. Byłam o niego bardzo zazdrosna, gdy nie było go w mieszkaniu przeczytałam jego korespondencję z dziewczyną z którą mnie zdradził i się okazało że nigdy nic do mnie nie czuł (byłam jego pierwszą dziewczyną), że jest ze mną z przyzwyczajenia. To podcięło moje jakiekolwiek poczucie własnej wartości tak bardzo, że po zerwaniu na niemal trzy lata byłam zamknięta na jakiekolwiek relacje. Coś we mnie umarło tamtego dnia. Jeszcze jak usłyszysz, że jesteś mało ambitna i prawdopodobnie całe życie będziesz pracować jako pokojówka (rodzice często porównywali mnie do dorosłych dzieci innych sąsiadów czy znajomych i podśmiewali się że pracuje jako pokojówka bo jestem bałaganiarzem z natury i to taka karma) i kiedy facet z którym jesteś sześć lat uważa że to się nigdy nie zmieni, to zaczynasz w to wierzyć. Tak naprawdę po tym związku nie weszłam w żaden inny. Chyba nie potrafię, po prostu zaczęłam uważać, że jedyne do czego się nadaje to przelotne znajomości. Miałam ich sześć na przestrzeni 6 lat. Mam wrażenie że specjalnie świadomie robiłam sobie w ten sposób krzywdę, na zasadzie, że miałam często myśli "jesteś nikim, nic nie osiagnęłaś, jedyna forma bliskości z drugim człowiekiem na jaki możesz liczyć to nic nie znaczący seks, odczuwałam jakąś masochistyczną przyjemność z tego, że jestem traktowana jak rzecz do wykorzystania. To nie było tak, że umawiałam się na seks. Zazwyczaj pisałam z nimi bardzo długo, a spotkania były takie typowo zapoznawcze. Seks wychodził jeżeli się polubiliśmy. Nikt nie ustalał w jaką stronę to idzie, ale jakby podświadomie obie strony zdawały sobie sprawę, że to tylko przelotna znajomość. W jedną z takich znajomości się zaangażowałam, ale zostałam odtrącona, nawet straciłam do siebie całkowity szacunek jak żebrałam u tej osoby o utrzymanie tej relacji na stopie czysto przyjacielskiej bez seksu, ale widocznie tylko ja uważałam że ta relacja jest coś więcej warta. Rok później jak odezwał się do mnie, że chętnie by się spotkał, poleciałam za nim z językiem na brodzie bez godności i szacunku do siebie... i znów dostałam kosza po paru miesiącach. Stwierdził, że był samolubny i odezwał się do mnie bo to był łatwy sposób na seks. Więc jestem łatwa, bez żadnego szacunku do siebie. Miło mi poznać. Po prostu chce mi się płakać. Fakt, że nie jestem w stanie w wieku ponad 30 lat zbudować stałego związku, ani zainteresować sobą drugiego człowieka na tyle by chciał się ze mną przyjaźnić mnie dobija. Już nie wspominając o tych luźnych relacjach, które były tak jakby gwoździem do trumny, bo przecież jaki mężczyzna chciałby wchodzić w związek z laską bez wykształcenia, która ma za sobą tylu partnerów i nie ma nic do zaoferowania?

Po pracy w hotelu z którego mnie wyrzucili jak zaczął się covid, zaczęłam pracę w sklepie spożywczym. Awansowałam najpierw na lidera, a później managera, ale dorobiłam się tylko depresji przez mobbing i niewyobrażalne do ogarnięcia zadania, bo wiecznie za mało ludzi, więc zamiast na wyższym stanowisku pracować lżej pracowałam trzy razy ciężej. W końcu doszłam do takiego momentu, że mam dość. Fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Zwolniłam się, chociaż byłam przerażona. Ale znalazłam pracę biurową i pierwszy raz w życiu mam po pracy czas i siłę by pomyśleć o swoim rozwoju. Chce się rozwijać, chce iść na studia. Pomimo wieku. Mam jakiś nieśmiały plan na siebie. Straciłam już wiarę w to, że kiedyś pokocham jakiegoś mężczyznę z wzajemnością. Ale chciałabym się nauczyć być szczęśliwa i wystarczająca sama ze sobą, taka jaka jestem. Chociaż w głowie cały czas jak mantra zapętlają mi się słowa mojego ojca "Co ty w życiu osiągnęłaś?". I wiem, terapia mogłaby naprostować we mnie te wszystkie złe myśli i przekonania jakie mam na swój temat, tylko to jest zbyt droga przyjemność jak na mój portfel. Nie wiem czemu to wszystko pisze, chyba potrzebowałam to z siebie wyrzucić. Może szukam nadziei, że jeszcze będzie lepiej, że to już nie koniec mojego życia i nawet w tym wieku można je jeszcze naprawić. Że kiedyś ta myśl "jestem niewystarczająca" zmieni się na "Kocham cię taką jaka jesteś".

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Mocarz1piorunów

@ewa-szy Alkoholizm jak zwykle staje się wygodniutkim wytrychem. Ktoś pił? Elegancko, dda, mamy diagnozę. Wszystkie interpretacje gotowe, wszystko wiadomo, można lecieć książką. Nie ma co kombinować, wyślijmy osobę z depresją na spotkania DDA. Jak przetrwa, to się zobaczy. Od razu sobie zakładamy frazesy, że pijak podtrzymuje i manipuluje. Typowa psychologia z facebooka: tak, jak pisałem, trudno jest o dobrą terapię, bo wielu terapeutów myśli, jak Ty.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Jestem po 30. Nie mam ambitnej pracy. Nie mam studiów. Mam jakieś zainteresowania, ale nie są to pasje o których mogłabym opowiadać godzinami. Bardziej coś na zasadzie, że wielu rzeczy próbuje, ale nic nie jest w stanie przykuć mojej uwagi na dłużej. Jak gdzieś wyjeżdżam to jest to inne miasto, nie kraj, nigdy nie byłam za granicą. Nie stać mnie. Mój angielski jest za słaby. Próbuje poznawać nowych ludzi i jak trafiam na takich, których rozmowa kręci się dookoła zagranicznych wyjazdów, ciekawej pracy czy zainteresowań o których mogą opowiadać bez końca i w ciekawy sposób czuję się przy nich jak ameba. Jakbym przegrała życie. Dociera do mnie wtedy ile życia, lat przeleciało przez moje palce bez rozwoju, bez pasji, że gdybym 10 lat temu skupiła się na czymś konkretnym to teraz nie czułabym się tak nieciekawą osobą, która nie ma nic do powiedzenia. To myślenie jest bez sensu bo przecież nie cofnę czasu, po prostu takie wyjścia sprawiają, że czuje się podle sama ze sobą. Mam do siebie ogromny żal jak potoczylo się moje życie. Próbuje je zmieniać. Małymi kroczkami. Wiem, że nie powinnam porównywać się do innych bo każdy zaczynał w innym miejscu i miał inny start. Miał większe ambicje. Jakiś plan na siebie. Determinację. Po prostu dzisiaj się porównałam. I źle mi z tym.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Kosmonauta0piorunów

@anonimowehejto angielski za granicą złapiesz szybciej niż myślisz😉

Kosmonauta9piorunów

@anonimowehejto masz jeszcze ponad 30 lat do emerytury więc dość sporo czasu żeby znaleźć fajną pracę, nauczyć się fachu, skończyć studia, cokolwiek chcesz. Żeby znaleźć hobby to trzeba przede wszystkim coś robić. Wiem że takie wpisy produkują zazwyczaj ludzie leniwi, którzy i tak się za nic nie wezmą, tylko będą tak narzekać do końca życia a później Grażyna Pawlacz nigdzie nie była nic nie osiągnęła. Nie znam zbyt wielu ludzi którzy biadolili, że "kurde chciałbym mieć fajne hobby/pracę/zarobki/ciało" a później po otrzymaniu rad faktycznie się za siebie wzięli, zazwyczaj to tacy wysysacze energii w towarzystwie którzy tylko narzekają.

Oczywiście Ty możesz być inna i posłuchać hejtopków wyżej, ja byłem w podobnym miejscu bo złym wyborze studiów i pracy które mnie nie satysfakcjonowały, przed 30 postanowiłem pójść w innym kierunku, nie srałem for internetowych tylko zacząłem robić wszystko w kierunku zmiany i cyk, jestem dzisiaj w zupełnie innym miejscu dosłownie i w przenośni. Nie piszę tego żeby Cię wyśmiać tylko przestawić nieco myślenie, bo od narzekania można się uzależnić, a po pozytywnym odbiorze dostać zastrzyk endorfin wystarczający żeby poczuć się lepiej i osrać temat na kolejne miesiące.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

Zdałem sobie sprawę że bede zawsze singlem. Nie dlatego że nie mam szczęścia do kobiet ale dlatego że nigdy żadnej partnerki swoją obecnością nie zadowolę.

Od dziecka pamiętam że mój kontakt z rówieśnikami był średni. Już w moich pierwszych latach życia mój jedyny kontakt był głównie ze starszymi ode mnie braćmi. Później w sąsiedztwie poznałem koleżanki. W szkole miałem swoją grupkę znajomych-nerdów z którymi się zawsze trzymałem przez prawie wszystkie lata, generalnie potrafiłem się komunikować nie miałem z tym problemów ale koniec końców lubiłem bycie sam na sam, na tyle że tak większość czasu spędzałem w domu. Wszystko się pogorszyło kiedy z domu wyprowadzili sie bracia i siostra gdy zalozyli rodziny, poszli na dwoje, a miałem wtedy 14-15 lat i zostałem sam z mamą.

Szkoła, dom, szkoła, dom. Często wracałem do pustego mieszkania bo mama pracowała na zmiany często popołudniami. Generalnie jakoś sobie radziłem, wtedy mi to nie przeszkadzało, w końcu wolna chata, nie uważałem nawet że to jest jakiś duży problem, przywykłem do tej samotności i pustki w mieszkaniu. Problemy niestety zaczęły wychodzić gdy robiłem się starszy. Gdy miałem 21 lat wyjechalem do wiekszego miasta i wynająłem kawalerkę w ktorej mieszkałem prawie 4 lata samemu, wtedy mocno pogłębił się mój problem który powoli zacząłem dostrzegać - za bardzo polubiłem tą izolacje do tego stopnia ze ciężko mi bylo sobie wyobrazić jak miałby wyglądać mój normalny dzień z partnerką. Byłem w kilku relacjach, ale byłem też w 2 poważnych relacjach (z czego w jednym jestem nadal). Pierwszy raz w życiu postanowiłem zamieszkać ze swoją dziewczyną. Mieszkamy już 7 miesięcy i jest mi czasami ciężko, nie tylko mi, ale chyba również mojej dziewczynie. Moja produktywnosc spadla bo ciagle zamartwiam sie tym czy dziewczyna jest szczesliwa czy nie. Czasami mam wrazenie ze oszlalalem. Troche roznie sie od partnerki, bo moja dziewczyna wychowywala sie rodzinie z ktora byla bardzo zżyta i widać że jej tego kontaktu ludzkiego brakuje bardziej niz mi. Mnie natomiast nadmierna obecność przytłacza, lubie ludzi, ale lubie tez ten kontakt ograniczac. Moje poprzednie relacje tez konczyly sie czesto dlatego bo nie potrafilem towarzyszyc dziewczynie non stop i odbierac kazdego telefonu gdy zwyczajnie bylem czyms zajety. Moje zycie jest dziwne, nie lubie go ale jednoczesnie je lubie. Chcialbym byc w zwiazku w ktorym nie musze sie ciagle zamartwiac czy kogos zadowolilem, czy jestem wystarczajacy, czy kogos nie krzywdze, czy moge realizowac swoje zainteresowania a jesli moge to jak to pogodzic z innymi zwiazkowymi obowiazkami? Nie potrafie tego wszystkiego pogodzić a chcialbym. Nie jestem pracoholikiem. Fakt, duzo pracuje, ale duzo tez poswiecam sie zainteresowaniom, sklejam samoloty, czolgi, maluje je, duzo czytam, biegam, chodze na silownie, od 2 miesiecy chodze na pilke po czym czesto potrzebuje chwili na izolacje bo moja obecnosc wsrod ludzi wyczerpala moje baterie, generalnie gdyby ktos mnie zostawil na bezludnej wyspie to na 99% znalazlbym sobie jakies ciekawe zajecie - tak mialem w dziecinstwie i tak mi zostalo, bo zawsze mi rodzice mowili "znajdz sobie sam jakas zabawe".

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gwiazdor2piorunów

Trochę jakbym o sobie czytał.

Ja też samotnik i coraz bardziej dociera do mnie jak wygląda moje postrzeganie relacji czy właśnie związków - ostatni dwa lata temu, teraz praca na obczyźnie.
Uwielbiam samotność, kocham; jest dla mnie jak nieprzerwany strumień świeżego leśnego powietrza który natlenia mój umysł i serce.
Mam problem z ludźmi, tzn z tym jacy oni są i z większością nie mogę przebywać bo mi po prostu IQ spierdala czego szczerze nie cierpię.

Doszedłem do wniosku że będę starać się dopasować kogoś pod siebie, nie mam zamiaru biegać za kimś i dziękować że jest czy zmieniać się diametralnie, porzucać siebie bo coś tam poczułem.

Jakby, tak, prawdopodobnie będę sam, ale będę szczęśliwy.

Fenomen3piorunów

Ja znalazłem sobie partnerkę która jest nieinwazyjna i też lubi samotność. Potrafimy siedzieć sobie sami całymi godzinami i się do siebie nie odzywać zajmując się swoimi sprawami. Jesteśmy razem szczęśliwi. Nie wszystkie kobiety to gadatliwe ekstrawertyczki :smiley:
Jedna ważna uwaga - nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno mieszkać we dwoje w kawalerce, jeśli którekolwiek jest introwertykiem.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

129piorunów

:warning: Dla wszystkich śledzących tag. :warning:

Po pierwsze - chciałem wyjaśnić kwestie bo zostałem nazwany złodziejem na PW więc gwoli wyjaśnienia - nie ukradłem żadnego kodu. Kod został skopiowany za pozwoleniem oryginalnego twórcy. Ja również musiałem dostosować API jak i trochę wizualnie pod Hejto, więc sam poświęciłem wiele wieczorów i godzin na ten projekt więc nie, nic nie ukradłem. Jeśli ktoś ma jakieś obiekcje lub wątpliwości to zapraszam do repozytorium na githubie oryginalnego twórcy, które linkuje to mojego projektu 😉

Po drugie - Przez ostatnie kilka godzin anonimowe było dość niestabilne bo chyba komuś nie spodobała się myśl że ktoś może przenieść anonimowe na inną platformę i AHW było ostatnie kilka godzin "nękane" przez zawistnego twora z pewnej konkurencyjnej platformy (tak podejrzewam lecz brak dowodów z mojej strony). Wszystko już powinno być stabilne więc przepraszam jeśli ktoś chciał coś napisać ale nie był wstanie się dobić do anonimowych.

Miłego wieczoru wszystkim :spock-hand:

Osobistość8piorunów

@mejwen Jeśli chodzi o zasady to staram się nie akceptować wpisów które można spokojnie wrzucić bez anonimowych jak np. o tym że ktoś śnił na jawie czy jaki rower kupić do danej kwoty. Moim zdaniem anonimowe powinny służyć jako medium do pisania o tematach które nie chciałbyś by były kojarzone z twoją nazwą użytkownika. Oczywiście odrzucam wszelakiej maści posty obraźliwe itd. Jak narazie większość wpisów jest adekwatna Ale zdarzają się np. takie gdzie ktoś pisze właśnie o tym że był świadomy we śnie co moim zdaniem nie pasuje do anonimowych. Jeśli uważasz inaczej to jestem otwarty na sugestie :spock-hand:

Osobistość1piorunów

@HannibalLecter Brzmi madrze, jednak anonimowe to zwierzenia w jakims stopniu wstydliwe/prywatne.
Btw. Ty widzisz oryginalny nick uzytkownika? Czujesz sie troche jak ksiadz w konfesjonale? :grinning: (niby nie widzi, ale kazdy wie jak jest)

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Na własne życzenie chyba zniszczylem sobie życie i jestem tym kompletnie przerażony.

Pochodzę z dość zamożnej rodziny, nigdy niczego mi nie brakowalo, mialem w większości to co chcialem, dobre ubrania, co chwila wyjazdy na wczasy/wycieczki, na 18 dostalem auto. W szkole tez bylem lubiany, dodatkowo byłem bardzo wysportowany.W podstawówce już pierwsze dziewczyny zaczęły mnie podrywać - wszystkie odrzucalem. Z jednej strony bylem za młody (tak myślalem) a po drugie bałem się być w związku, a bardziej bliskiej relacji z dziewczyną. Mialem koleżanki, kolegów, potrafilem z nimi spędzać czas, ale jeżeli chodzi o relacje milosne to nic, zero.

Gimnazjum to samo, masa dziewczyn mnie chciala, a ja je wszystkie zlewałem. Od ginnazjum tez po prostu zacząłem unikać dziewczyn, nie potrafilem z nimi rozmawiać oprócz pierdól np. sprawy szkolne. W tym okresie tez usprawiedliwialem to tym, że jestem zbyt mlody. Nie spodziewałem się, że takie myślenie doprowadzi do tego co jest teraz.

Liceum, nowy start. Trochę bardziej zacząłem być otwarty do kobiet ale nadal nie pozwalalem dopuscić do siebie dziewczyn. To byl okres, gdzie najwięcej dziewczyn mnie podrywalo. W pewnym momencie 3 dziewczyny do mnie pisaly i o mnie zabiegały..... Skończyłem liceum z przeświadczeniem, że nadal jestem młody i bez peoblrmu kogoś znajdę, bo jak teraz mnie podrywaja, to będą potem.

Zaczęły się studia i to samo. Znowu bylem podrywany. Jedną dziewczynę tak okrutnie olewalem i dawalem kosza i to nawet 2x, ze do tej pory mam wyrzuty sumienia, co najśmieszniejsze jest aktualnie moja najlepszą koleżanką, a ona ma mnie za najbliższego męskiego kolege mimo tego jak ją potraktowałem i....... żałuje teraz, że nie dalem jej szansy. Zauroczylem się w niej i zaczęla bardzo mi się podobać. Niestety od kilku lat jest w związku.

Dopiero w trakcie 3 roku, zacząłem dostrzegać, że jestem samotny i wypadałoby byc w związku, niestety jak na przekór nikt już o mnie nie zabiegał. Każdy już na studiach był w związkach więc to normalne. Mijają kolejne lata i jest to samo, czuje się niesanowicie samotny, a świadomość, że nigdy nikogo nie mialem i mam zerowe doświadczenie związkowe sprowadza moją samoocenę na samo dno. Dodatkowo to juz ten czas, aby zacząc powoli się ogarniać życiowo.

Jestem wysportowany, ćwiczę często, dbam o siebie, nie mam nałogów, potrafię gotować, sprzątać, prać, przystojny też musze być, skoro na przestrzeni lat, tyle dziewczyn mnie podrywało. Mam kilku znajomych potrafię przy nich normalnie roznawiać, czasem jak katarynka, nie czuję sie przy nich skrępowany, ale kiedy dochodzi do poznania kogoś z płci przeciwnej, to się stresuje, język staje mi w gardle i jestem spięty jak debil. Wyglądam idiotycznie wtedy.

Przebywając trochę ze swoimi koleżankami zrozumiałem, ze nie roznią się niczym od mężczyzn. Z facetami nigdy się nie krępowalem i nie balem nawet glupiej rozmowy, a z dziewczynami bylo zawsze z tym tragicznie i czulem się niezręcznie.

Teraz ciągle się zastanawiam, czy zakladac portale randkowe czy dopiero kiedy obronię sie i znajde prace, czyli ok pół roku. Ostatnio poznałem dziewczynę na discordzie, to nawet bylem w szoku, bo bez problemu dzwonilismy do siebie i poteafiliśmy rozmawiac ze sobą po ponad godzinę. Dziewczynę tą traktowalem jedynie jako taki eskperyment czy w ogólę potrafię w relacje damsko-męsie i okazało się, że jednak potrafię. Nic więcej z nią nie robilem, bo po pierwsze była na drugim koncu polwki, a po drugie byla w związku, lecz miala z nim problemy.

Zaraz mam 26 lat i zamierzam szukać dziewczyn o kilka lat młodszych z racji mojego braku doświadczenia. Znam wiele par, gdzie róznica wieku wynosi 3-5 lat i wszystko jest ok.

Macie jakieś rady? Czy możliwe jest stworzyć pierwszy związek majac ponad 25 lat i będąc nieśmialym wobec kobiet? Nadal czuję strach przed założeniem portali randkowych, ale wiem, ze to pewnie jest tak jak z kontaktami z dziewczynami - nie ma się czegoś bać. Musze się orzełamać

Naprawdę żałuję jak sobie skomplikowałem życie. 26 lat, niby jeszcze jestem mlody, zdrowy, atrakcyjny fizycznie, a nadal jestem sam....

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

OP: @moll aha troll, nie mam co robić tylko trollować. Gratuluję i radzę zobaczyć jakie problemy mają ludzie, ale dla takich jak Ty, to wszystko co ciebie nie obchodzi, jest trollingiem.

@HannibalLecter wpis nie jest trollem, no chyba, że tak jak użytkownik z góry, negujesz istnienie nieśmiałych facetów.

DiabelskiRogal przebywam. Na silowni w większości są mężczyźn, gdzie z większością jestem na Ty i swobodnie z nimi rozmawiam praktycznie co się apotkamy. Na basenie praktycznie zero kobiet w moim wieku, jqk się trafi ciemawa rozmowa w saunach, to się dołączam.

Nie szukam żadnej dziewicy, tylko normalnej kobiety. Ludzie są różni, mogli mieć nieudane związki i kilka partnerów seksualnych, albo ktoś taki jak ja czyli nieśmiały

To fajnie, że znalazles, ale ja nie chce czekać do 50

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Lider0piorunów

@anonimowehejto drogi OPie, nie neguję istnienia nieśmiałych facetów, ani ich problemów. Jedyny trolling jaki tu dostrzegam, to przeklejka anonimowego wyznania, które wisiało już na wykopie bez zmiany chociażby przecinka. I tylko do tego się odniosłam, a nie do treści AHW jako takiej.

Na przyszłość, jeśli chcesz coś komuś wpierać, to najpierw przeczytaj ze zrozumieniem jaki zarzut został postawiony.

Pokaż więcej komentarzy (8)