Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#relacje

Fenomen

w Wszechrzecz

26piorunów

Jak rozmawiam z różnymi ludźmi to przy tematach związanych z urzędami itp. zawsze słyszę, że "a bo ci urzędnicy, to są tacy-owacy, nieuprzejmi itp.".

A teraz #niepopularnaopinia : Ludzie pracujący w urzędach w większości są mili*.

A teraz pytanie do Was. Jak to widzi ?

#ankieta #relacje

*-tylko trzeba tez byc miłym dla nich 🙃

Czy pracownicy urzędów (itp.) z reguły są mili?

  • Tak73%
  • Nie11%
  • Check engine16%

278 głosów

Pokaż więcej komentarzy (30)

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Ok. 12 lat temu przeprowadziliśmy się z żoną do "obcego" miasta. Od tamtej pory nie dorobiliśmy się żadnego kręgu znajomych. Raczej nie jesteśmy zbyt towarzyscy, więc nie robiliśmy zbyt wiele, aby ich zdobyć. Po prostu najlepiej się bawimy w swoim towarzystwie. Żona miała kilka prób, ale zawsze kończyły się rozczarowaniem. "Baby są straszne, gadają tylko o zakupach, i główną rozrywką jest najeżdżanie na mężów" - jej zdanie. Nie udało się jej znaleźć koleżanki z podobnym do swojego vibem. Ja to jeszcze mam dwóch kolegów. Raz na jakiś czas piwko w garażu. Nie za często, nie za blisko, ale raz na jakiś czas mam się z kim spotkać.

Nadszedł czas kiedy żona trochę tęskni za wyjściem z kimś do kina czy restauracji. Z kimś, kto nie jest mną. Ja ją rozumiem.

I tu na scenę wchodzi, nazwijmy ją, Magda.

Fajna dziewczyna, miła, inteligentna, zabawna i, co jest dość rzadkie, z dystansem do siebie. Żona złapała z Magdą nić porozumienia i bardzo ją polubiła. Nie dziwię się, bo sam bardzo ją lubię i mam o niej podobne zdanie, co moja żona. Żona i Magda czasem heheszkują przez komunikatory. Mieliśmy też okazje być na wyjeździe przez 3 dni i spędzić razem trochę czasu. Żonę bardzo korci, żeby poszerzyć tę znajomość na jakieś wyjście na miasto czy kawę w mieszkaniu.

Jest tylko jeden mały, malutki problem.

Magda pracuje w mojej firmie. Tzn. jestem właścicielem firmy i ją w niej zatrudniam.

Pierwszy mój odruch - to nie jest zdrowe. Wydaje mi się, że ich relacja zawsze będzie obciążona faktem, że jest moją pracownicą. Mam wrażenie, że żona nigdy nie będzie pewna, jaka naprawdę jest ich relacja.

Co o tym myślicie? Czy jest możliwe (i zdrowe), aby poszerzyły tę relację?

Czy mam zwolnić Magdę, aby żona mogła mieć fajną koleżankę? Xd Nie chciałbym, bo to najlepszy pracownik jakiego mam i miałem przez lata.

#gownowpis #relacje #pracbaza #zwiazki

Gruba ryba12piorunów

@Olmec ja bym poszedł o krok dalej, threesome is awesome!

GURU3piorunów

Ciężka sprawa... No i raczej nie ponarzeka na kołchoz z Twoją żoną.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Zrozumiałem, że moje otoczenie ciągnie mnie tylko w dół. Niestety bez terapii nie będę mieć możliwości nawiązywania kontaktów z normalnym.

Spotkałem się z kolegami i mówiłem, że już nigdy nie będę próbował się kontaktować z kobietami bo jestem przykładem desperata, incela, nazisty wszystkiego co najgorsze, mam to na mordzie wypisane. By to zmienić muszę latami pracować na terapii , siłowni, podróżować po świecie i zrobić karierę międzynarodową. A ci mi mówią, że tak nie jest, nie jestem desperatem. Ta jasne a wszystkie kobiety spoza mojej rodziny, internauci, normlani mężczyźni powiedzą co najgorsze o mnie.

Gdy powiedziałem, że nie udało się mnie zeswatać z 34 latka to jak zwykle dostałem ochrzan bo nie powiedziałem u kogo będziemy się r⁎⁎⁎ać. A ja nie mam doświadczenia to nie wiem co mówić tym bardziej trudno jak się seksu nie zażywało a ona pewnie ma ponad 1000 przebiegu. Jeszcze komentarze, że mógłbym mieć ładniejszą gdy nie mam możliwości w rzeczywistości.

#zalesie #relacje

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Ziomeczki, muszę was prosić o poradę. Wiem, że wałkuję ten temat, ale potrzebuję chyba liścia w ryj albo nie wiem.

Jak rozstałem się z ex po 2 latach, to praktycznie pierwsze 7-8 miesięcy co miesiąc poznawałem jakąś d⁎⁎ę. Spotykałem się ze spoko laskami, randkowałem przez ten okres z kilkoma. Z jedną było nawet takie coś ala fwb (choć tego nie lubię, ale wyszło samo). Potem spotykałem się jeszcze z jedną, ale poznałem na weselu jedną typiarkę. Jak ją zobaczyłem, to mnie trochę strzeliło.

Potem przez rok mieliśmy situationship. Niby koleżeństwo, ale bardziej spotykanie się. Tu na wino, tam na obiad i tak dalej. Spróbowałem raz podbić, odrzuciła. Potem jakoś kontakt się odnowił. I jak wyszliśmy już na ten alkohol, to mi się wysprzęgliła, że ja jestem mega w jej typie i tak dalej, ale ona się boi. I ogólnie miałem rację, że wszystkich tych sygnałów sobie nie wymyśliłem, bo jak mi opisywała coś, to dokładnie tak jak interpretowałem. No i ogólnie to potem jednak się z tego wymiksowała. Ale nie ze swoich słów, a powiedziała wprost, że ona się boi relacji i nie chce komplikować sobie życia i "nie wie". Ja wtedy próbowałem walczyć, ale mówię dobra d⁎⁎a. Nie pokonam cudzego strachu. No i 3 raz wydarzyło się to samo, tyle że tu już na większej intensywności i skończyło się podobnie.

Skumajcie, że laska jest 2 lata sama i nawet czysta (to jest rodzina mojego przyjaciela i wiem dużo), przez traumy z ex, toksyczne środowisko w rodzinie (dopiero teraz się wyprowadza) i inne rzeczy. Poznałem ją na tyle dobrze, że sam widzę po prostu po niej chroniczny stres. Chociaż jak spędzała ze mną czas to urocze było, jak bawiła się czymś rękami podczas rozmowy i jednocześnie szorowała nogami po dywanie albo się zaczerwieniała na twarzy.

Generalnie laska jest modelowym przykładem lękowo-unikowego stylu przywiązania (odsyłam do źródeł co to). I c⁎⁎j.

Problem jest taki, że z charakteru poza tymi wadami to jest dla mnie 10/10 i z wyglądu jest idealnie w moim typie. Tak jakbym sobie miał wyobrazić swój typ. No k⁎⁎wa. Jeszcze najgorsze, że pochodzi z takich stron, gdzie kocham spędzać czas latem i ma te same zainteresowania XD

Kontakt urywam teraz na amen, bo czasem się po prostu odnawia trochę i ona podchodzi jak dziki kot do okienka. Ale nawet nie próbuję znając jej obecne problemy, które ma na głowie (wiem od ziomka). No i ona często o mnie mówi lub myśli. Szkoda mi bardzo tej dziewczyny, bo laska z mega potencjałem, ale strasznie skrzywiona przez rodzinę i z małą odpornością na stres.

Do sedna. Ja decyzję podjąłem. Kontakt urywam. Bo po prostu chronię siebie. Tylko pytanie brzmi: jak k⁎⁎wa zapomnieć o niej i jak zacząć na nowo randkować z innymi dupami, kiedy nie mam na to ochoty i trwa to rok? XD Przecież niedawno śmigałem jak łyżwiarz po lodzie. Generalnie mi też nie zależy jakoś super na związku, bo mam swoje rzeczy dalej do poukładania. Wolę na luzie i spontan. Ale z nią była silna chemia i więź emocjonalna przy jednoczesnym braku gotowości na relację. No i ona jest ogólnie w 70-80 % podobna do mnie, a ja bardzo szybko wyłapuję takich ludzi i buduje z nimi trwałe więzi. I od niej w sumie dostałem bardzo dużo - zawsze była chętna do pomocy, robiła mi jedzenie, angażowała się. Ale ja też dałem od siebie i mogę odejść z tej znajomośći, uważam że jesteśmy kwita.

Powiedzcie jak przełamać coś takiego, bo się tyram, że będę do końca życia o niej myśleć XD Ciężko mi będzie znaleźć kogoś, kto jest tak dopasowany charakterem, urodą, zainteresowaniami i ma te same ulubione miejsca XD No to ostatnie to tam już c⁎⁎j, ale serio nie wiem.

Koneser0piorunów

@Lopez_ Parę osób powiedziało żebyś walczył. Twoja odpowiedź zawsze w kontrze.

Może zdecydowałeś już, tylko szukasz jednej osoby która powie "a dej se siana" a Ty powiesz "o jaka dobra porada"?

Dramat Antygony. Zrobisz jedno, to może będziesz całe życie myślał. Zrobisz drugie, to może będziesz całe życie zmagał się.

To TY musisz podjąć decyzję, wtedy zwyczajnie będziesz mógł sam sobie twardo powiedzieć: nie pitol, wybrałeś, więc teraz sobie poradz z problemem i idź dalej.

Fenomen2piorunów

Nie zapomnisz, ale przynajmniej wiesz że to nie twoje spierdolenie jest winne sytuacji, więc łatwiej będzie ruszyć dalej.

Szkoda życia na zjebane kobiety.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

JAK SIĘ ŻYŁO W ŚLĄSKICH FAMILOKACH

dzisiaj YT zaproponował mi filmiki o tematyce familoków i przyznam, że świetnie się go słuchało. Oczywiście widac w uczestnikach dokumentu tone nostalgii, praktycznie żadnych minusów, ale patrząc na ten świat którym żyli ludzie w latach przed 2000r. Zazdroszczę im jednej rzeczy "relacji międzyludzkich". Sama nazwałbym się introwertykiem fakultatywnym xd lubię spędzać czas sama lub tylko z lubym, ale są momenty w moim życiu gdzie brakuje mi bardzo paczki znajomych, jako nastolatka tego mi nie brakowało, na mojej ulicy mieszkało mnóstwo dzieciaków w mniej więcej moim wieku i większość czasu spędzało się na zewnątrz.

Ale dorośli też ten czas spędzali ze sobą, czy to z sąsiadami czy kuzynami. Ale to są inne pokolenia. Ostatnio luby poprosił mnie żebym o coś zapytała sąsiada, wiek ok 70 lat, powiedział że może w sumie niech moja mama lepiej z nim pogadać bo ja to raczej tak dziwnie bo to nie mój znajomy. Odpowiedziałam że mam z nim przecież sztamę xd z nim i jego żona normalnie rozmawiam jak i kilkoma innymi sąsiadami w ich wieku. W moim wieku po 30stce z nikim nie mam relacji, zero interakcji. Tak samo jak mijam kogoś znajomego z liceum, normalnie bym zagadała ale wiem że to ludzie, którzy mają wyraz "polskiej mordy" i jakaś się odechciewa interakcji, widząc ta wrogość i niechęć do całego otoczenia lub wyraź twarzy z poczuciem wyższości. Nie chce gloryfikować starych ludzi bo oni też potrafią być intrygujący ale na pewno widać totalny przeskok w tym jaka jest różnica między pokoleniami w tworzeniu relacji i życia społecznego.

Polecam bardzo obejrzeć ten film

https://youtu.be/aZft6UjhpQg?is=sLP6smIfeZckw49m

#slask #rozkminy #relacje

Gruba ryba3piorunów

@Cori01 familoki to było przeniesienia życia wiejskiego w warunki miejskie. wspólne place, wspólne prace, wspólne biesiady, świniobicia itd. każdy każdego znał jak na wsi. z drugiej strony udogodnienia jak kanalizacja i bieżąca woda, pralnie, magle, sklepy, kosciol wszystko pod ręką. nawet inwentarz żywy jak świnie, kury, gęsi trzymali przy domach. jedynie pracę na roli zamieniono na pracę w fabrykach. hutach, kopalniach. to musiało być za⁎⁎⁎⁎ste doświadczenie. teraz niestety w większości osiedli robotniczych mieszka patologia. a szkoda, bo walory mieszkaniowe nieporównywalne ze współczesną patodeweloperką

Gruba ryba2piorunów

@Cori01

Przez rok wynajmowania pokoju nie poznałem imienia ani jednego sąsiada z klatki, za to poznałem imię suczki sąsiada, z którą praktycznie codziennie się witałem podczas drogi na autobus. xD.

Problem w tym, że jak nie ma wspólnego punktu zaczepienia, to trudno jest nawiązać z kimś relację. Przynajmniej mi.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Speed friending BUŁ.

Nie było oznaczeń jak się ma autyzm, ani zaimków a we wszelakich formularzach i zajęciach mówią, że to bardzo ważne. W przerwie musiałem wyjść się wyciszyć, za duży hałas był dla mnie. W pomieszczeniu 50 osób, jeszcze blisko głośnika siedziałem. Gardło mnie po wszystkim bolało.

Z jedną dziewczyną i jej kolegą poszliśmy później na jedzenie. ~Miałem z nią kiedyś parę na Tinder i nie odpisała. Pamiętam bo wtedy był chyba mój najgłupszy tekst na zagadanie~

Jedna osoba zwróciła uwagę, że mam na sobie koszulkę z kapitana bomby.

Jeden gość do mnie na początku, że wydaję się osobą zamkniętą. Inny był w szoku, że można nie lubić juwenaliów, nie odnaleźć się na tej imprezie. Dziewczyna zdziwiona bo przy pytaniu o muzykę wymieniłem: Taylor Swift, Rychu Peja obok siebie i Kanye West. Albo z ostatnio słuchanych albumów:"Folklore"(long pond studio sessions) i zacząłem tłumaczyć, że dlatego bo są instrumenty wyeksponowane, "The life of Pablo", "Goodbye & good riddance".

Gdy słucham innych, obserwuję reakcje innych gdy mówię o sobie to czuję się jak wariat, który nigdzie nie pasuje.

Nie rozumiem fenomenu Instagrama jako komunikatora, tam nawet nie zmiany nazwy użytkownika tylko nick jest. Jak jeden mój znajomy używa discorda to mamy swoje imiona ustawione w czacie. Później na jedzeniu byli zdziwieni, że nie oglądałem stories, reelsów. To kolejna kwestia, przez którą nie jestem jak wszyscy, tylko ten inny dziwny.

#relacje #studbaza #studia

Fanatyk2piorunów

@Dudleus

> Inny był w szoku, że można nie lubić juwenaliów,

to można lubić juwenalia?

Tytan1piorunów

Spoko, ja nigdy nie założyłem insta, laski to denerwuje, bo mysla, ze mam dzieci, ale później zawsze tłumacza głupio czemu one mają

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Co Wy na to?

74piorunów

Co Wy na to? 09.01.2026


Ostatnie lata, mimo najlepszych w historii możliwości kontaktu z innymi ludźmi, przysparzają coraz więcej pytań o doświadczanie samotności. Chodzi nie tylko o zmniejszającą się liczbę relacji partnerskich (obecnie około 8 mln osób w Polsce jest uważanych za singli, zarówno z braku możliwości, jak i z wyboru), ale również o osłabianie się relacji pozapartnerskich: przyjacielskich czy sąsiedzkich. Według badania przeprowadzonego na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu 68 proc. dorosłych Polaków odczuwa samotność, natomiast do izolacji społecznej przyznaje się 23 proc. ankietowanych.

Nie jest to bynajmniej jedynie polska domena - w międzynarodowym badaniu, przeprowadzonym przez Gallupa, o ile osoby ankietowane z krajów europejskich na pytanie czy odczuwały poprzedniego dnia samotność, odpowiedziały twierdząco jedynie w kilku czy kilkunastu procentach przypadków, tak w krajach afrykańskich czy innych rozwijających się ten odsetek sięgał aż 48% na Madagaskarze.

Pytanie na dziś: Czy współczesnemu człowiekowi grozi kryzys relacji międzyludzkich?

_Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów._

PS. Przy okazji zachęcam do obserwowania @SzukamLudzia , który pomaga w nawiązywaniu wszelkiego rodzaju relacji :)

#cowynato #samotnosc #relacje #ankieta

#owcacontent

Czy współczesnemu człowiekowi grozi kryzys relacji międzyludzkich?

  • Tak82%
  • Nie5%
  • To zależy13%

376 głosów

Mocarz0piorunów

Stwierdziłbym, że kryzys już jest.

Sam to widzę tak. Przed Covidem ludzie w większości współżyli wedle jakiś norm. Czas pandemii pokazał, że nie musimy ich się trzymać. Wedle przykładu (najprostszego, ale jednak): w drzwiach zawsze wychodzącego przepuszczałem, bo to praktyczne i kulturalne, dziś mam na to wyjeb..., skutków żadnych, a jestem w sklepie szybciej.

Fanatyk0piorunów

Nam na hejto nie grozi 😛

Pokaż więcej komentarzy (55)

Koneser

w Dyskusje

11piorunów

Dlaczego zabijasz muchę bez skrupułów, a psa ratujesz za wszelką cenę?

Głaszczesz kota, który zwija się zadowolony na kanapie. Chwilę później bez wahania zabijasz muchę, która zbyt natrętnie bzyczy nad głową. Na obiad jesz kotleta. Wieczorem oglądasz dokument o ratowaniu wielorybów i czujesz autentyczne wzruszenie.\ \ I wszystko to mieści się w jednym

Kompan

w Luźne Rozmowy

23piorunów

#relacje #nowyrok

Chciałbym opisać sytuację, która z pozoru wydaje się niewinna, a w praktyce od lat powoduje u mnie narastające napięcie i poczucie braku akceptacji. Chodzi o relację z moją matką, osobą głęboko wierzącą, oraz o to, jak jej wiara wpływa na sposób, w jaki komentuje moje życie, moje wybory i moją relację partnerską.

Jestem osobą niewierzącą. Moja partnerka również. Nie żyjemy według zasad katolickich. Moja matka tego nie akceptuje, choć rzadko mówi to wprost. Zamiast otwartych konfliktów pojawiają się "miękkie" komunikaty, życzenia, uwagi, zdania wypowiadane niby z troski. I właśnie jeden z takich komunikatów stał się dla mnie punktem zapalnym.

Cytat:

"synku kocham Cię tak jak potrafię po ludzku najmocniej. Niech nowy rok będzie samą miłością ale od kogoś kto w Bogu jest zakorzeniony bo tylko taka miłość przetrwa wszystko."

Na pierwszy rzut oka: miłość, troska, życzenia noworoczne. Bez krzyku, bez wprost wypowiedzianego osądu.

Problem zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na kontekst.

gdzie jest problem?

Dla osoby wierzącej ten przekaz może być oczywisty i "dobry". Dla mnie, w kontekście tego, że:

jestem niewierzący,

mam niewierzącą partnerkę,

moja relacja od lat jest przez matkę kwestionowana,

to zdanie:

"b o tylko taka miłość przetrwa wszystko"

nie jest neutralne.

Jest wartościowaniem. I to bardzo konkretnym.

W praktyce odbieram je jako komunikat:

moja relacja nie jest pełnowartościowa,

moja partnerka nie jest w stanie dać mi prawdziwej, trwałej miłości,

moje życie jest „

jakieś, ale nie takie, jakie powinno być.

Najtrudniejsze jest to, że nie jest to jednorazowe. Takie przekazy pojawiają się regularnie, od lat, w różnych formach. Nigdy wprost. Zawsze miło. Zawsze "z troski". I właśnie dlatego są tak trudne... bo nie da się na nie normalnie zareagować bez wyjścia na niewdzięcznego syna.

Dla mnie to jest forma podświadomego uświadamiania mi, że żyję źle. Bez powiedzenia tego wprost, ale z jasnym przekazem: "to, co masz, to nie jest to","nie pokocha Cię jak Bóg".

W tym momencie poczułem, że czara goryczy się przelała.

w efekcie działa to jak ocena życia syna i jego relacji,

i zamiast zbliżać - oddala.

Nie piszę tego posta, żeby jechać po wierzących ani po rodzicach. Piszę go, bo jestem ciekaw:grinning:

czy ktoś był w podobnej sytuacji,

gdzie według Was przebiega granica między wiarą a narzucaniem jej innym,

i czy da się budować zdrową relację, gdy akceptacja jest warunkowa.

Dzięki za przeczytanie i za ewentualne opinie

Jak oceniasz treść takich życzeń w kontekście relacji matka–dorosły syn, który jest niewierzący i ma niewierzącą partnerkę?

  • Nie widzę w tym nic złego - to szczere życzenia wyrażone językiem wiary matki.8%
  • Intencja jest dobra, ale forma jest niefortunna i może ranić odbiorcę.12%
  • To podświadome ocenianie życia i relacji syna, nawet jeśli nie jest to celowe.19%
  • To forma nacisku emocjonalnego, która przekracza granice i powinna zostać nazwana.48%
  • Sprawdzam wyniki12%

129 głosów

Osobistość0piorunów

Ona mówiąc te słowa powiedziała ci że kocha ciebie na tyle ile może, ale wiedząc że ty i twoja partnerka jesteście niewierzący to chce wam przekazać że miłość twoja i twojej dziewczyny jest nieprawdziwa ponieważ mimo intencji nie łączy jej wiara.
Prawdopodobnie uważa ona też że miłość do ciebie jest jednostronna bo tylko jej miłość jest prawdziwa.
W skrócie. Ty według niej utraciłeś zdolność do okazywania prawdziwej miłości odwracając się od wiary.

Można też powiedzieć że twoja matka ma wyprany wiarą mózg i próbuje dla swojego komfortu tobą manipulować. Dla niej po prostu trudno jest zaakceptować i kochać kogoś kto nie wierzy w Boga.

Niestety wiara ma to do siebie że lubi tworzyć fanatyków, którzy niszczą życie sobie i innym wokół siebie nie zdając sobie z tego sprawy. Zwykle robią to delikatnie, zarzekając się że nie są fanatycznymi wyznawcami dopóki nie odwalą czegoś konkretnego gdzie zwykle kontakt z taką osobą się urywa lub jest mocno ograniczony.

Autorytet1piorunów

@Kambodza1 tak jak inni piszĄ. Jest to pasywno-agresywne. Ale skoro nie jesteś wierzący, nie powinno to Ciebie emocjonalnie dotykać. A jednak.

Zastanów się dlaczego to cie triggeruje. Bo idę o zakład, że matka / partnerka / inni ludzie nie raz mówią pasywno-agresywne głupoty, które masz zwyczajnie w d⁎⁎ie. Przykładowo: ktoś naśmiewa się, że jesteś libkiem a przecież Tusk to i tamto (to hipotetyczny przykład).

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

25piorunów

wychodze wczoraj z ojcem z bloku, stoi mercedes, jakas 10 letnia C klasa, z blachami UK

i nawiazuje sie rozmowa

O(ojciec): "patrz jaka fura ukrainiec jezdzi, ciekawe czemu nie jest u siebie"
S(sweet): "po pierwsze to brytyjskie blachy a po drugie co cie boli ze ukrainiec jezdzi fura za max 70k, fortuna normalnie kto to widzial w polsce takie pieniadze"
O: "bo do siebie ukrainy powinni jak ich stac (oburzonym tonem)
S: "jak bys zobaczyl czym po warszawie jezdza to bys sie zesral chyba na stojaco"
O: "(pierdolenie w jezyku prawakow)... milionerzy to nie musza wyjezdzac bo ich tam nikt nie wiezmie UGA BUGA"
S: "ale zony moga wyslac, wolal bym aby moja nie siedziala w miescie na ktorym spadna bomby"
O: "za ojczyzne walczyc a nie UGA BUGA"
S "przez takie pierdolenie jak twoje wojny istnieja, ja mam to w d⁎⁎ie, jak by na polske bomby spadaly to tak samo jak oni bym spierdalal za granice
O: "no ciekawe gdzie bys uciekal no widzial ot kto"
S: "do czech przez gory a potem nie wiem, moze portugalia"
O: "a jak by tam tez ruscy doszli UGA BUGA"
S: "to mam pomysl, dajmy ukrainie kazde pieniadze i kazde wsparcie aby do tego nie doszlo"
O: "UGA BUGA KORPUCJA UGA BUGA UGA BUGA TO NIE NASZA WOJNA UGA BUGA"
S: "to wkoncu przyjda tu ruscy czy nie nasza, bo sie gubie w narracji"
O: "(czerwony jak rura wylotowa od rozhajcowanego piecyka typu koza) ty mnie w ogóle nie słuchasz"
S: "nie slucham cie czy poprostu oczekuje od ciebie spojnej narracji a nie powtarzanie youtubowego pierdololo"
O: "(argumentum ad wiekum) A BO WY MŁODZI"
S: "no co my młodzi? nie chcemy umierac za nacjonalistyczne pierdololo? tak ci to przeszkadza ze jakis ukrainiec nie chce umierac za kraj ktory nic mu nie oferuje? ja tez za polskie umierac nie zamierzam bo niczego tu dla mnie specjalnego nie ma"
O: "to wyjedz juz teraz po co tu siedzisz"
S: "aktualnie nie chce ani nie mam takiej potrzeby, bo urkaincy sobie swietnie z ruskimi radza"



i tak w nieskonczonosc, az poprosiłem go (chyba juz 1000 raz) aby przestał przy mnie pi⁎⁎⁎⁎lić swoje prawackie smieci bo nie zgodzimy sie nigdy na co on

NIE BĘDZIESZ MI MÓWIĆ CO MAM ROBIĆ A CZEGO NIE

i taka rozmowa

dzisiaj znowu, przyjebal sie ze brzydko pisze(tak samo brzydko jak zawsze) i znowu

S: "i co z tego, i tak praktycznie juz nie uzywam pisma innego niz elektroniczne"
O: "ci mlodzi wszyscy teraz nikt sie podpisac nawet nie potrafi"
S: " i co z tego na c⁎⁎j im to przeciez niedlugo nie bedzie wcale potrzebne, bo wszystko bedzie internetowo"
O: "a co jak wam ten internt wylacza"
S: "nie wylacza bo nikogo na to nie stac, cala swiatowa cywilizacja jest na tym zbudowana"
O: "kazda cywilizacja kiedys upada"

KAPLICA K⁎⁎WA NO NIE WYTRZYMALEM

i zaczalem sie pytac czy go juz pojebalo do reszty i o c⁎⁎j mu wlasciwie chodzi czy ma jakis problem ze soba czy co sie dzieje i czy to juz ten wiek ze musi sie przypierdalac dla samej idei przypierdalania



do sedna

ktoś wie jak sobie z tym poradzić, co mam z nim zrobić, prośba o to aby nie zaczynał tematu nie działa, a ja mam problem żeby zamknąc morde i osrać go jak zaczyna (bo mam gdzieś w serduszku potrzebe aby mój ojciec nie był taki zjebany)

mam go zamknac na 2 tygodnie w piwnicy, i zrobic mu przymusowy detoks jak narkomanowi?

#rodzice #rodzicielstwo #rodzina #relacje

Gruba ryba3piorunów

Nie chce cie zmartwić...tu już jest za późno na ratunek... 🫤
Znam z autopsji.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Koneser

w Dyskusje

18piorunów

Czy wiesz, że nie możesz nic nie komunikować? Nawet gdy nic nie mówisz to cały czas mówisz.

Istnieje pewna myśl, która brzmi banalnie, dopóki się nad nią nie zastanowisz: nie możesz nie komunikować.\ Nawet wtedy, gdy wydaje Ci się, że nic nie robisz, nic nie mówisz i na nikogo nie patrzysz - cały czas nadajesz sygnał prosto w świat! To jedno z tych zdań, które brzmią jak

Gruba ryba

w Ciekawostki

13piorunów

T.Mobile wypuściło fajny raport o rozmowach z bliskimi. Raczej ciekawostki niż twarda wiedza, ale jest sporo fajnych porad dla ludzi którzy uchodzą za trudnych rozmówców.

Metodologia: Badanie jakościowe metodami wywiadów pogłębionych i eksploracji etnograficznych N=22, badanie ilościowe metodą CAWI N=1005

#ciekawostki #relacje

Tytan3piorunów

A może po prostu 30% osób przesadza?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing zapytał o ghosting o tu: https://www.hejto.pl/wpis/dobra-troche-powazniejszy-temat-chce-z-wami-skonsultowac-co-myslicie-o-ghostowan

A ja chciałbym zapytać o to czy próbowaliście kontaktować się z dawnymi znajomymi /przyjaciółmi (ze szkoły, studiów, byłej pracy) z którymi kiedyś mieliście częsty kontakt i czy te ponowione relacje ponownie ożyły tj. czy spotkaliście się przynajmniej drugi raz lub więcej?

Osobiście próbowałem kilkukrotnie jako pierwszy się odzywać do kilku osób z dawnego otoczenia. Spotkania były mniej lub bardziej udane ale nigdy nie doszło do ponownego spotkania zainicjowanego przez drugą stronę. Biorę pod uwagę, że może to być z przyczyny mojego charakteru ale niekoniecznie musi tak być 😉 oczywiście argumentem są też dzieci, obowiązki i rodzina. Czy też macie podobne doświadczenia?

#zapytajhejto #relacje

Gruba ryba3piorunów

Spotkałem się że znajomym z czasów studiów, nie widziałem się z nim koło 11 lat. Był przelotem w moim mieście, poszliśmy na piwo, skończyło się na 5. Mamy kontakt na messengerze, mamy grupę w parę osób, większości nie widziałem na żywo od paru lat ale codziennie idzie wymiana wiadomości.

Gruba ryba6piorunów

@bishop też się nad tym zastanawiałem ale tak po prostu jest.

Znajomości powstają przy okazji dlatego że jesteśmy w jednym miejscu w jednym czasie.

Jeśli znajomość się kończy w momencie gdy ta wspólnota miejsca i czasu się skończyła, to znaczy że nie ma żadnego innego powodu dla którego powstała i istniała.

Wiem że to przykre ale tak jest.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Koneser

w Dyskusje

8piorunów

Co się dzieje w mózgu podczas orgazmu?

Czy wiesz, że podczas orgazmu Twój mózg aktywuje ponad 30 różnych obszarów - od tych odpowiedzialnych za emocje, po te kontrolujące ból i świadomość? \ To trochę jak neurologiczny fajerwerk: przez kilka sekund Twoje ciało i umysł dosłownie przechodzą w inny stan świadomości. To, co

GURU

w Psychologia

8piorunów

Badanie: dzieci są uprzejme nawet wobec surowych robotów; dziewczynki częściej je „uczłowieczają”

Psycholodzy z Centrum HumanTech USWPS zbadali interakcje dzieci z robotami społecznymi w trakcie zajęć warsztatowych. Okazało się, że dzieci zwracają się do robotów uprzejmie, nawet gdy te przyjmują rozkazujący ton. Poza tym młodsze dzieci i dziewczynki częściej nadają maszynom cechy

GURU

w Psychologia

15piorunów

Pary poznane w internecie deklarują mniejszą satysfakcję ze związku. Jeszcze dekadę temu badania wskazywały odwrotny trend

Spośród par z najwyżej 15-letnim stażem co piąta poznała się przez internet, a wśród tych, które poznały się po 2023 roku – nawet co druga. Międzynarodowy zespół naukowców na podstawie badań z 50 krajów ustalił, że w tych związkach partnerzy deklarują mniejszy poziom

Tytan

w Zwiazki/randkowanie

8piorunów

Są ludzie określani jako demiseksualni, którzy nie odczuwają pobudzenia seksualnego dopóki nie stworzą relacji z partnerem, a poza tym są aseksualni. Dało mi to do myślenia, bo mam wrażenie że istnieją dwa podejścia do związków i intymności - sprawdźmy.

#zwiazki #seks #relacje

Jakie masz podejście do seksu i relacji?

  • Potrzebuję seksu żeby stworzyć więź z partnerem16%
  • Potrzebuję więzi żeby mieć satysfakcjonujący seks45%
  • OP to pedau39%

135 głosów

Gruba ryba2piorunów

Why not both?

Autorytet1piorunów

@M_B_A OP to pedał, ale tak poza tym to potrzebuję więzi. Przy każdej dziewczynie, w której się kochałem, zauroczenie przychodziło z czasem.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

14piorunów

Kiedyś, siedząc na #emigracja rozważałem sobie o sprawach natury raczej ważnej na tym ziemskim padole. Nieodłącznym elementem rozważań była też chłodna kalkulacja - bo jak się okazało (przynajmniej w moim przypadku) - była ona jednym z najsilniejszych narzędzi w procesie podejmowania decyzji. Na pewno wielu z Was tak robi i/lub czasem się nad tym zastanawia, ale uważam, że warto wziąć dwie rzeczy na ruszt - śmierć i czas, nieco częściej niż to robimy. Nawet gwoli ćwiczenia uważności.

Jestem dzieckiem raczej starszych rodziców (dziś już po 70), co niekoniecznie współgrało z moim hedonistycznym, a nie rodzinnym trybem życia. Jak się jest hedonistą 2000km od domów (rozwód rodziców - mieszkają 800km od siebie w Polsce) to raczej ciężko o dbanie o rodzinne więzi, o czas na rozmowę ze staruszkiem, o dotyk, o prezent.

Jak siedziałem na kiblu i rozważałem kalkulując to moi rodzice mieli po 66 lat. Przeciętna długość życia to powiedzmy 77. Odwiedzałem Polskę (max) dwa razy do roku. Uznajmy realistycznie, że 1,5 raza rocznie. 11 lat x 1.5 = Zobaczę moich rodziców jeszcze 16 razy w życiu. Przy dość dobrych wiatrach. O kurdebele. Dzie hedonizm, dzie gonna be alright?

A ile razy przytulę ukochaną osobę przed narodzinami dziecka, które pewnie pojawi się w przeciągu dwóch lat? Jeśli wybiorę chłodny i zapracowany tryb życia to może 50, jeśli poczuję, że pobyt na tym padole jest jednak łatwo policzalny i odpalę protokuł "tu i teraz" to może 700 razy.

Jak miałem 27 lat to powiedziałem przyjaciołom z dzieciństwa, że zostało nam około 5 spotkań przed 30. Może postarajmy aby się odbyły zamiast robić dwie rzeczy na raz i rodzielać uwagę, a bo praca, a bo inne zobowiązania. Mądrzyłem się samemu będąc wmieszanym w swoistą nieobecność, odkładanie, odraczanie, wiarę w jednorożce, które mówiły że życie jest wieczne i że jutro ogarnę.

Teraz różowy wyszedł gdzieś do miasta, ja pakuję graty i jedziemy na wakacje, jedne z bardzo niewielu, które możemy wspólnie przeżyć. Po drodze odwiedzimy mojego tatę - jedno z niewielu spotkań, które nam zostało. I dobrze, bo życie jest po to aby je przeżyć i umrzeć. Warto jednak dobre decyzje podjąć przed faktem, że zmienić już nic nie możemy. Ja ją podjąłem. Zamieszkałem między mamą, a tatą, a jednorożca hoduje na podwórku. Można podziwiać, nie dotykać.

To tyle. Jeśli tego nie robisz - podlicz - a zdziwisz się jak mało najbardziej wartościowych chwil w życiu Ci zostało. Może zaboli. Uj z tym. Życie w prawdzie jest lepsze.

Elo i udanego weekendu Tosie, Tomki.

#rodzina #relacje #wpiszdupy #gownowpis

Fenomen2piorunów

@Afterlife Bardzo mądre słowa.

Kiedyś znajomy podrzucił mi metodę liczenia tygodni do końca życia. Nie korzystam, choć ciekawa i czytając Twój wpis mi o niej przypomniałeś.
Chodzi o to że liczenie lat do końca życia jest bez sensu, bo mimo tego że czas zapierdala jeden rok to względnie dużo czasu na zrobienie czegoś. Jeżeli więc pomyślisz że zostało Ci około 35 lat do końca życia - to pomyślisz że mniej więcej tyle już przeżyłeś a to przecież szmat czasu. Niektórzy dopiero rozkręcali firmy w tym wieku
Jeżeli pomyliczysz ile dni zostało Ci do końca - wtedy wyjdzie Ci jakaś abstrakcyjna liczba, tak duża że aż nie ma się czym martwić. Dla 35 lat jest to prawie 13 tysiecy dni - Brzmi jak "w c⁎⁎j"
Natomiast tygodnie są do tego idealne. Ile jesteś zrobić w ciągu tygodnia? Całkiem dużo. Tydzień to taki odpowiedni okres żeby przysiąść i zrobić coś z czego będą efekty. A ile tych tygodni Ci zostało? Dla 35 lat jest to raptem 1820 tygodni. Policz ile tygodni zostało Ci do 40tki, ile do emerytury a ile do śmierci. Ten tysiąc czy dwa tysiące tygodni to względnie nie jest tak dużo.
Paczka zapalek ma 42 sztuki. Tydzien ma 52. Kup wiec kilkadziesiat paczek i kazdego tygodnia spalaj jedna zapalke zastanawiajac sie co w tym tygodniu udalo Ci sie osiagnac i popatrz na te pozostale paczki, z mysla ze nie zostalo ich wcale tak duzo.

Creepy w c⁎⁎j jak ludzki mózg nie ogarnia perspektywy minionego i pozostałego czasu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Dyskusje

24piorunów

Zakaz smartfonów przed 13. rokiem życia? To naprawdę ma sens. I jest potrzebne

Smartfony zdominowały dzieciństwo zaskakująco szybko. Nowe badania wskazują, że zbyt wczesny kontakt z nimi może prowadzić do poważnych problemów psychicznych. Jak chronić dzieci w cyfrowym świecie? Autorzy badania proponują… zakaz smartfonów przed 13. rokiem życia. A co mogą