@zuchtomek Dokładnie tak. Uważam się za lepszego od nich i bardziej świadomego. W moich postach przede wszystkim nie ma jawnego poparcia dla kogokolwiek w sposób wychwalający kandydatów. Jestem świadom, jakie kiełbasy wyborcze sprzedają poszczególne partie, że wadliwy jest system budowany przez polityków z lat 90 i przełomu XX i XXI wieku i że mało która partia może zrobić duży progres. Świadomy jestem wad poszczególnych ugrupowań i zagrożeń. Nawet partię, na którą mogę oddać głos, to widzę w nich sporo rzeczy mnie odpychających. Nie mam autorytetów w polityce z obecnych osób, bo historia osądza i liczą się czyny, więc prędzej wskażę kogoś z XX wieku, aniżeli obecnych rządzących. Do tego jestem zdania, że żadna partia w Polsce obecnie nie jest ideowa, więc wybór kogokolwiek to powinien być czysty pragmatyzm oparty na konkretnych propozycjach (opcjonalnie zmiana pokoleniowa) aniżeli papierowe idee, które dla tych ludzi dawno straciły sens.
Oprócz tego, potrafię się przyznać do błędów i nie powielam ich. W 2015 w pierwszych wyborach prezydenckich zdarzyło mi się poprzeć Kukiza (w sumie dla zasady, ten 3 spoza PO/PIS), czego dziś bym nie uczynił i nie uczyniłem, kiedy na horyzoncie pojawił się Hołownia, a samego głosu żałuję, choć uważam go za lekcję.
Zdarzyło mi się głosować na Korwina i bronić jego wypowiedzi jako małolat, dziś uważam go za szura, a libertarianizm wybiłem sobie z głowy, choć naturalnie jestem bardziej pro wolnorynkowy niż państwowy, zwłaszcza znając patologię naszego systemu i jawne okradanie nas ze składek na ZUS/NFZ i podatki, zarówno dochodowy, jak i te wynikające z cen paliw.
Absolutnie nie uważam, że wybór kogokolwiek zmieni znacząco sytuację, ale jestem zdania, że zmiana kursu i postawienie na ludzi młodych, niepowiązanych z kontynuacją polityki ex Solidarnościowców, to powinien być naturalny kierunek dla kraju. Pokolenia lat 80 i 90, kosztem starych wyg.
Mimo mojego ideowego nacjonalizmu, gdyby była zdroworozsądkowa partia centrowa lub centroprawicowa składająca się z ludzi z młodszego pokolenia, niż to które rządzi nami od lat 90, poparłbym bez względu na światopogląd i nawet kosztem bardziej prawicowych ugrupowań, jeśli te nie miałyby nic do zaoferowania. Na ten moment niestety takie partie się nie tworzą i poza Konfederacją i Razemkami (skrajna lewica - odrzucam) na próżno takich szukać.
Wybieram numerek 3, którego nie ma w zacytowanym tekście. Sceptyk i realista.
Tak, jestem lepszy. Mówię wprost. I nie tylko ja, pewnie sporo ludzi, którzy nie patrzą przez różowe okulary na politykę i partie, które popierają. Ideowość jest ważna, ale idee to czyny i działania non-profit, a nie poparcie dla tłustych kotów z wiejskiej.
W skrócie napiszę, że nawet osoba głosująca na PO/Konfederację/Razem (w PiSie nie ma takich), która rozważa zmianę, czeka na lepszą alternatywę lub jest w stanie po nich ostro pojechać, to dla mnie świadomy człowiek. Reszta - idioci.