Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#chlopskadyscyplina

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

No siema.

Dzisiaj na tapet wchodzi pazdziernik.

LIZBONA.

Pierwszy tydzien byl wyjazdowy - sluzbowy + kilka dni wypoczynkowego, korzystajac z okazji, ze nigdy wczesniej nie bylem w Lizbonie.
Tutaj tez odbyly sie moje pierwsze proby 'poprawy' planow i rozsadne podejscie do pogodzenia rozbieznych tematow, jakim sa:
\
- wykorzystac pobyt w miescie do poszerzenia kulinarnych doswiadczen\
- zwiedzanie\
- fotografowanie\
- nieprzytycie za bardzo\
- zabawa z kolegami z pracy (to Belgowie glownie, wiec czyt. duzo pic)\
pojsc przynajmniej 2 razy na silke w hotelu (przy moim treningu wystarczy, zeby nie stracic na masie miesniowej).

Plan zrealizowalem w pelni. Na silce bylem 3 razy nawet, bo znalazl sie czas. Duzo chodzenia, zwiedzania, stania na nogach. Plus wpadlo cardio. Pomimo duzych ilosci alko i jedzenia. Z jedzeniem mialem jeszcze podejscie, ze chce wszystkiego sprobowac. Od przystawek, dan glownych po desery. Jednak nie probowalem niczego 2 razy, w ten sposob zaspokajajac swoja potrzebe smakosza. Odwiedzilem rowniez pare burgerowni, jedzac najlepsze buregry w zyciu.

W tym tygodniu rozpoczal sie w naszej firmie maly konkurs promujacy aktywnosc fizyczna. Za kazdy rodzaj aktywnosci dostawalo sie punkty, plus czas jaki zajomowal.

POWROT DO 'DOMU'

Pierwszy plan po powrocie byl rozpoczac kolejna redukcje. Dodalem do tego rowniez kolejny cel. Wygrac ten konkurs na poziomie indywidualnym (nie bylo nagord, dla czystej satysfakcji).

Och jakbym wiedzial w co sie pakuje. Poczatkowo wydawalo sie super - redukcja i cardio dla punktow -> w pelni sie laczy! I moze by tak nie bylo, gdyby nie kolega z pracy, ktory jest.. maratonczykiem. Wyscig o punkty byl szalony, a w pazdzierniku sredni czas jaki spedzilem na cwiczeniach to 186 minut dziennie. W co wchodzila silownia, bieganie, trenazer i orbitrek (zeby oszczedzic stawy).

Konkurs wygralem, ale ze wzgledu na szalona ilosc aktywnosci, musialem zwiekszyc zapotrzebowanie kaloryczne i srednio jadlem 2500-3000 kcal, a waga.. powolutku, bardzo niewiele schodzilo w dol (w proporcji do ilosci cwiczen). Jednak, musze przyznac, ze wcale nie osiagnalem limitu mozliwosci mojego ciala. Fakt, glownie to byly cwiczenia w zone2, nie mniej jednak wytrzymalosciowo na tym poziomie jestem nie do zagiecia, co mnie cieszy. Fajnie znac swoje mocne strony i nastepnie je prawidlowo wykorzystywac, czerpac korzysci.

Informacyjnie, 30 wrzesnia wazylem 64,9 kg. Po powrocie z Lizbony 09.10 bylo 68,5 kg. Natomiast w ostatnim dniu tego miesiaca waga pokazala 66,5 kg. Na ilosc jedzenia w tamtym czasie, w skali miesiaca - calkowicie akceptowalnie, warto bylo.

I tutaj dochodzimy do dzisiejszej lekcji jaka jest:

DIETA REDUKCYJNA, A CARDIO.

Tu uprzedzam, ze bede wchodzil w szczegoly, czasami brak wiedzy ludzkiej jest dla mnie totalnie zaskakujacy.

Zacznijmy od podstawy. Dieta redukcyjna, to usystematyzowany system jedzenia, ktorego celem jest stala wagi danej osoby. Podczas takiej diety dochodzi do obnizenia masy:
- \
- komorek tluszczowych ktore masz w organizmie,\
- masy miesniowej,\
- wody zgromadzonej w organizmie,\
inne (pomijam).

W tym celu nalezy doprowadzic do sytuacji w ktorej energia dostarczana przez nas do organizmu (liczona w kcal), jest mniejsza od energii, ktora nasz organizm zuzywa. To wszystko. Koniec kropka. 
Energia dostarczana to prosta sprawa - to co zresz, zamieniane jest w energie. Innego sposobu na dostarczenie energii niema. 
Energia zuzywana, to juz inny temat, dzieli sie na:
- \
- metabolizm spoczynkowy, czyli energia ktora Twoj organizm zuzywa, aby 'zyc'.\
- aktywnosc fizyczna (dzielona na swiadoma i nieswiadoma)(w zaleznosci od speca, roznie to dziela, ale sens ten sam)\
termogeneza (musisz zuzyc energie, zeby pozyskac energie z pewnych zrodel - potrafia byc to znaczace wartosci).

Zycie nie jest fair i mamy rozne wartosci tych dwoch powyzszych. Zaleza od wzrostu, masy, kompozycji ciala i zwyklych predyspozycji. Jak Ty jesz 1200 kcal i nie chudniesz, a kolezanka tak, to znaczy, ze wciaz zresz wiecej niz zuzywasz energii. Choroby co najwyzej moga powodowac, ze Twoja wartosc jest po prostu niska, wiec nie zganiaj na tarczyce. Jak laska zgania na tarczyce, ze nie moze schudnac, BO PRZECIEZ KAZDY WIE, to troche tak jakby osoba niska zganiala na wzrost, ze nie moze jesc tyle co jej dwu metrowy kolega i to przez wzrost nie moze schudnac! IT'S GENETICS! Jeszcze raz, zycie nie jest fair, pogodz sie z tym i zacznij pracowac z tym co masz.

Podstawa wejscia na deficyt kaloryczny jest zaplanowanie diety, ktora bedzie nam dostarczala mniej energii, niz zuzywamy NIE liczac swiadomej aktywnosci fizycznej, czyli sportu, cardio itp. Co innego jest praca fizyczna danej osoby, bo w tym wypadu taka osoba, nie moze z tej pracy zrezygnowac.
Cardio to narzedzie pomocnicze i nigdy nie powinno byc podstawa naszego deficytu.

Teraz sedno tematu, kiedy robic cardio i jak duzo?
- \
1. Cardio jest zupelnie zbedne do prawidlowego odbycia redukcji,\
1. Umiarkowana ilosc zone2 cardio (lekki wysilek, ktory mozemy swobodnie ciagnac przez godzine) moze pomoc nam w tempie chudniecia\
1. Moze tez byc wykorzystane, by deficyt bez niego byl niewielki (ale wciaz musi byc!) i w ten spsoob mozemy 'wiecej jesc'\
Nie wiecej niz godzine dziennie, minimum brak.

No dobra, a dlaczego tylko godzine? Ja chce cisnac! Z paru powodow:
1. \
- duza ilosc cardio powoduje zmeczenie organizmu\
- duza ilosc cardio wzmaga glod\
- duza ilosc cardia na deficycie zwieksza procesy kataboliczne (czyt. tracisz miesnie)\
przyszpiesza wystapienie zmiecznia psychicznego dieta

Chodzenie glodnym to nic fajnego, wiec naszym celem powinno byc 'pomoc' sobie jak najbardziej sie da.

Ja w pazdzierniku wlasnie z powodu procesow katabolicznych przy takiej ilosci cardio zdecyodwalem sie na zwiekszenie kalorycznosci. W wyniku czego, strasznie wolno chudlem, cwiczylem jak szalony, a i tak bylem przemeczony, bo ciagle jednak deficyt byl. Zdecydowanie nie polecam. Przypominam, ze mowie o dlugim okresie redukcyjnym, a nie tydzien-dwa. W takim przypadku, raczej 'kazdy' sie przemeczy, a utrzymanie tego pozniej to inny temat.

Podsumowujac, przy dlugotrwalej diecie powinnismy sobie pozwolic co najwyzej na lekkie, dosc krotkie cardio, aby zwiekszyc szanse utrzymania diety.

A co z silownia?
Silownia na redukcji jest nietylko dobrym pomyslem, ale jest zalecana. Wzmaganie procesow anabolicznych zminimalizuje ilosc utraconych miesni i pozytywnie wplynie na nasze zdrowie i sylwetke.

Starczy, znowu sie rozpisalem, nastepnym razem LISTOPAD!

Elegancko i cisniemy dalej!

PS. Jak jedziecie do Lizbony to uwazajcie na oszustow, tam jest to jakas masakra, brak cen, lub klamia i zmyslaja ceny jak widza turyste, zeby go jak najbardziej oskubac. Plus zorientujcie sie ile powinny kosztowac owoce morza tam, bo tez oszukuja strasznie i cos co powinno byc u nich tanie, jest mega drogie tylko dlatego ze glupi turysta sie nie zna i przeplaci. Co za miasto.

-      

Tytan3piorunów

Ja jebe. Taki fajny wpis i w pierwszym komentarzu od razu Ci się oberwało krytyką ortograficzną 😬
Jak się zapatrujesz na taki model że się dorzuca cardio zamiast ucinać jedzenie na redukcji? Mówimy o osobie trenującej siłowo.

Osobistość0piorunów

@e5aar no z tym cardio to też są różne szkoły, raczej unikałbym takich definitywnych stwierdzeń, bo trening jak i dietę trzeba dopasować pod siebie. Ja robię sporo kardio (zarówno na redukcji, jak i poza nią), bo lubię dużo jeść. Jak nie mogę robić kardio (choroba lub kontuzja) to po prostu tnę jedzone kalorie. IMHO zdecydowanie lepiej dopasowywać dietę i trening pod siebie, niż siebie pod dietę i trening.

https://youtu.be/c7QvKNBTmJ4?si=BJ0Q8GHwa4By4JbX

Cardio...What's The Point?📗FREE TRAINING AND DIET!!!: https://www.htltsupps.com/pages/free-training-diet-plan💊GET MY SUPPLEMENTS NOW: https://bit.ly/3XWmTpq🆕 JOIN TEAM HTLT: https...YouTube
Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hejtokoksy

12piorunów

No siema.

Nie ma sensu na zwloke, lecimy dalej z tematem. Dzisiaj bedzie podsumowanie wrzesnia.

Best time ever

We wrzesniu spelnilem marzenie odwiedzenia Tokyo, ktore wrecz przeroslo moje oczekiwania i chce tam wkrotce wrocic. 
Nastepnie spedzilem super czas pomieszkujac u mojego przyjaciela, mial byc tydzien, wyszlo troszke dluzej😛 Jego zona byla ekstremalnie cierpliwa i goscinna, jednak trzeba znac limit haha.

Aktywnosci i dieta.

Pod koniec sierpnia przestalem chodzic na silke (podroze, jako wymowka), w sumie z tego co widze w stravie mialem 6 tygodni przerwy. Tutaj wyciagnalem najwieksza lekcje. Straty w sile mnie nie bolaly, starty w masie juz tak, a najbardziej strata czasu i okazji. Jezeli w jakimkolwiek stopniu zalezy Ci na masie miesniowej i nie mozesz wykonywac swojego stalego planu, czy to masa czy to redukcja, na milosc boska, jak wchodzisz na dodatek kaloryczny ze wzgledu na wyjazd, wykorzystaj to! I nie mowie nawet o progresie. Wystarczy doslownie 6-8 serii na dana partie w skali tygodnia, zeby skutecznie utrzymac wielkosc miesnia (z sila to inna sprawa, ale tym sie nie interesuje). Tutaj popelnilem ten blad, ze nie wykorzystalem tej okazji. Lekcje wyciagnalem pozniej.

Pomimo duzych ilosci jedzenia, nie specjalnie tylem. Troszke biegalem (ale mniej niz 100 km w tamtym miesiacu) i robilem srednio ponad 10k dziennie, wystarczylo, zeby nie przytyc specjalnie. Jezeli sam przygotowowywalem posilek - pilnowalem sie, jezeli kupowalem - nie przejmowalem sie. Plus kcal z alko rowniez wchodzily.

Moja najwyzsza waga we wrzesniu to bylo 69,7 kg (hehe), a zakonczylem na 64,9 kg 30 wrzesnia. Dla porownania 1 sierpnia wazylem 64,8 kg, 31 sierpnia 67,7 kg. Mimimalna wartosci w sierpniu to 63,4 kg, a maksymalna 67,9 kg.

A dzisiejsza lekcja wlasnie bedzie dotyczyc...

NASYCENIE WEGLOWADANAMI I JEJ WPLYW NA WAGE I DIETE.

Dla zobrazowania przyjmijmy, ze jest sobie Kasia i Tomek, ktorzy zyja 'normalnie' i maja ciagly dodatek kaloryczny. Jednak mowia, dosc tego, patrz co Cezar odjaniepawla, patrz jak wyglada, tez chcemy byc bogami plazy w Mielnie!. Tomasz ma 'normalna' chlopska diete, bogata w weglowodany i tluszcze, Kasia rowniez odzywia sie "normalnie", jednak ma zdecydowanie mniej tluszczy w swojej diecie.

Biora sie za siebie, przechodza na deficyt kaloryczny zaczynaja intensywnie trenowac.

Pierwszy tydzien wszystko idzie doskonale, waga spada z dnia na dzien! No lepiej byc nie moze.
Drugi tydzien chyba cos jest nie tak, przeciez trenuja tyle samo, idealna dieta, a waga przestala spadac jak poprzednio, ledwo idzie. Tomek zaczyna podejrzewac, ze to wina kortyzolu i syndrom cieknacego jelita (potwierdzil to jego ulubiony trener z tiktoka). Kasi kolezanki wytlumaczyly, ze przez jej chora tarczyce, nie schudnie bardziej, malo tego, zaraz zacznie tyc, bo majac chora tarczyce nie da sie schudnac! 
Trzeci tydzien mniej zmotywowani, waga ledwo idzie.. Zdecydowali sie, ze pojda na impreze, ktora organizowal ich daleki kuzyn Michal wraz ze swoja partnerka Ania. Ma wielki dom, zawsze zaprasza cala rodzine, wiekszosc jest niezbyt mila, ale przynajmniej bedzie duzo jadzenia i picia, po 3 tygodniach im sie nalezy!
Rano sie budzac, na poteznym kacu, zalujac jak zwykle, ze udali sie do Michal i Ani, wchodza na wage... a tam horror. Caly trud jak elf w zyto. Wrocili przez 1 noc do swojej wagi sprzed 3 tygodni. Ale jakto!

I tutaj wchodzimy w temat nasycenia weglowodanami.
Osoba, ktora 'je wszystko', ma diete na codzien bogata w wegle i jest na dodatku kalorycznym w momencie rozpoczecia diety redukcyjnej, zaczyna rowniez redukowac magazyny glikogenu zebrane w organizmie. Na kazdy 1g glikogenu wiazane jest 3g wody. Oczywiscie do tego dochodza inne czynniki, ale ten zazwyczaj jest najbardziej widoczny i najmocniej potrafi wplynac w krotkim czasie na wartosc na wadze.
Przez pierwszy tydzien/dwa jak przechodzisz na diete tracisz poklady tego magazynu i dlatego waga spada najszybciej. Dopiero w 2-3 tygodniu poziom ten sie stabilizuje i wtedy mozemy zobaczyc mniej wiecej prawdziwe wartosci spadku wagi. Dlatego nie zaleca sie diet tygodniowych - nie masz pojecia ile schudles. Ofc, wciaz sie chudnie, po prostu wartosc jest zazwyczaj nieznana. Przechodzac na diete warto wiedziec o tym zjawisku, aby uniknac demotywacji. Jak rowniez, nie zaskoczyc, gdy jeden wieczor sobie pofolgujemy, a waga nam mocno skoczy. W moim przypadku roznica w ciagu 1 nocy potrafila wynosic 4kg. Serio, ofc, w tluszcz poszlo okolo 1kg (policzylem mniej wiecej i sie zgadzalo), a reszta to wlasnie nasycenie weglami + inne czynniki nawadniajace😉
Jak konczymy diete, rowniez nalezy liczyc sie z tym, ze waga skoczy, pomimo byciu na 'maintenance', wlasnie ze wzgledu na zwiekszenie wegli. 
Z tego tez powodu nie warto podchodzic do wagi jednostkowo, ze wazymy np 70 kg, a powinien byc to przedzial, w ktorym chcemy sie znajdowac, np. 70-72,5kg. Utrzymujac wage tak balansujemy, zeby sie w tym przedziale utrzymywac.

W nastepnym wpisie pazdziernik.

Elegancko i cisniemy dalej.

     

Fota, to o czym wspomnialem, moja najwieksza roznica w wadze w ciagu 24h ever documented- 63,6 kg -> impreza urodzinowa kumpla -> 67,2 kg (po dwojce, przed dwojka bylo 68,2 XD).

Tytan2piorunów

@e5aar Wpis petarda, ciekawe tipy i fajnie napisane co u Ciebie słychać, oraz najważniejsze czyli opis postępów 😎 jakie cele na nowy rok? Planujesz jakiś start sylwetkowy?

Osobistość1piorunów

No przyzwyczajaj się, można mieć takie parabole czasem i to faktycznie zależy od tolerancji organizmu na węgle :smiley:
77 -> 74 -> 76 i tak sobie ta woda przychodzi, odchodzi, czasem się spuchnie po ciężarach czy bardziej intensywnym bieganiu, moim zdaniem te wahania tłuszczu to z 200-300 gram może dziennie w porywach a tak to się woda huśta.
Jak Ci bardzo nagle spada woda w 24h to zadbaj o elektrolity w pierwszej kolejności, gorąco polecam, to też wypłukujesz z organizmu pozbywając się tak gwałtownie glikogenu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

Kolejny tydzień .
Dzisiaj zrobiłem sobie gulasz z przepisu @moll. Dałem inną kasze i mięso, dodałem marchewki i brakowało mi w tym jakiegoś przełamania, także wlałem kwaśna wodę z ostrych papryczek xD Wyszło w pytę mimo, że wygląda jak wygląda 😆 Dzięki za przepis 😊
A reszta bez zmian : waga 68, siłka 3 razy w tygodniu, raz basen, sporo spacerów.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Osobistość

w Hejtokoksy

35piorunów

No siema.

Zbieram sie juz od dluzszego czasu, zeby ponowanie zaczac postowac. Zamiast kombinowac jak to zrobie, zdecydowalem po prostu to zrobic :))))

Rok ten niedlugo sie juz konczy, byl niezmiernie ciekawy w mojej perspektywie. Najpierw bedzie podsumowanie dla nowych czytelnikow. Potem krotkie info o sierpniu, a na koncu temat glowny czyli 'Diet fatigue - zmeczenie dieta'.

Podsumowanie dla nowych czytajacych Luty -> Sierpien 2023 (znasz, mozesz przeskoczyc)

W Lutym moja zona poinformowala mnie o rozwodzie, nie bede wdawal sie w szczegoly wiecej, ale ta informacja byla dla mnie zaskoczniem i przewrocila moje zycie do gory nogami. Jednego dnia masz zaplanowana przyszlosc, nagle wszystko co dotychczas miales i jest dla ciebie wazne, przestaje istniec.

Moj system obronny zareagowal natychmiast, chwycilem torbe, spakowalem rzeczy i... poszedlem na silownie. Z dnia na dzien w praktyce wrocilem do wszystkich swoich zwyczajow sprzed nastulat. Przyszlo to latwo i naturalnie. Silownia, odzywianie, psychologia, pelen powrot, jakbym nigdy nie przestal, dziwne.. . Jednak dla mnie to byl sposob, zeby nie oszalec, nie chcialem sie uzalac, upijac itp. Wzialem sie za siebie. Plan na start byl ambitny.. schudnac 10 kg! Wazylem w momencie startu 86 kg przy wzroscie 175 cm, lvl 37.

Wkrecalem sie w treningi i odzywianie coraz bardziej, kilogramy lecialy... Dodatkowo przy wsparciu ekipy z zakochalem sie w bieganiu. Na poczatku niesmialo, pozniej robiac to coraz bardziej szalone rzeczy jako amator (300 km miesiecznie nawet).

Przeskakujac do sieprnia, bo wszystko inne relacjonowalem ze szczegolami tu na hejto, to byl miesiac wyjatkowy. Nie tylko przebieglem moj pierwszy maraton, ale rowniez zrzucilem.. 23 kg. Najmniej ile wzylem wtedy bylo 63,4 kg. Wtedy sie zaczelo...

Post maraton -> druga polowa sierpnia.

W sierpniu peklem. Ciezko juz bylo realizowac plany, nie wiedzialem (wtedy) sam czy osiagnalem moj limit czy co sie do konca dzialo. Z jednej strony chcialem dalej cisnac, nawet probowalem, z drugiej moj mozg totalnie nie chcial wspolpracowac, a moj osrodek nagrody byl totalnie rozwalony od restrykcyjnego zycia przez te wszystkie miesiace. Wtedy jeszcze nei wiedzialem, ze to co zrobilem (zejscie z 86 na 63 w pol roku) to nie tylko niesamowity wyczyn (dla kogos kto to wczesniej nie robil), ale tez niezmierne ryzyko. I nie pod wzgledem zdrowotnym, robilem regularnie badania, to o czym nie wiedzialem to...

ZMECZENIE DIETA

Rzecz, ktora mnie totalnie ominela w mojej edukacji na tamtym poziomie. Niby wiedzialem, ale jakos tak.. no nie zwracalo sie uwagi, a moze nie chcialo?
Moje cialo czulo sie swietnie, jak nigdy, czulem, ze jestem daleko od limitu zmeczenia 'ciala', o czym przeknalem sie i opowiem troche pozniej.

Zaczelo sie niewinnie, od lekkiego puszczania hamulcow. A to zjem raz na miescie. A to kupie piwko. A to jeszcze zjem deser. A to kupie na zapas browary, bede mial na dlugo (lol). Nie pomagalo jeszcze to, ze mieszkalem tymczasowo w pieknym belgijskim miescie Gent (Gandawa po polsku). Nastepnie pojawily sie frustracje, ze jestem tutaj w tym miescie na ograniczony czas, a jedyne co robie, to pracuje, dietuje i cwicze. Frustracja intensified.
Wraz z tym hamulce puszczaly coraz bardziej, a frustracja rowniez narastala... ze nie trzymam sie planu. I tak kumulowalem 2 przeciwne rzeczy.
Ostatni tydzien w Gent pod wzgledem jedzenia to bylo totalne wariactwo. Kilka burgerowni odwiedzonych i zeberka all-you-can-eat (nie wiedzialem, ze taka formula, znajomy polecil).
Dlaczego wlasnie burgery? Otoz, tlumacze, jest to moje danie numer 1. I na tym tez polegala jedzeniowa frustracja.

* nie probuje burgerowni, a moze nie bede mial wiecej okazji, i powinienem to zrobic poki moge
* nie probuje belgijskich slawnych piw, poki moge

I tak w tydzien nadrobilem cos co powinienem byl robic przez 2 miesiace stopniowo. Na wadze +3 kilo w tydzien (tak, tak, wiekszosc to glikogen+woda byl w miesniach, ale to tez temat na inny raz).

Przez kolejny miesiac sporo podrozowalem, spelnilem marzenie odwiedziajac Tokyo i pokochalem ramen. Zrobilem sobie rowniez 5 tygodni przerwy od silowni, jednak troche wciaz biegajac. Przez ten czas odpoczywalem i probowalem sobie wszystko ulozyc w glowie. Oczywiscie tez mialem proby 'odchudzania', ale palily na panewce.

KONKLUZJA

Obecnie juz wiem, ze dlugotrwala dieta i restrykcja tworzy narastajace obciazenie na naszej psychice, ktora najczesciej konczy sie 'odbiciem' ponownym przytyciem (w prawie kazdym przypadku, garstce udaje sie przetrwac na lata). Sa jednak powody dla ktorych specjalisci zalecaja ostrozne i powolne zrzucanie wagi.
Tak dluga i restykcyjna dieta, nie tylko powoduje obciazenie ciala, problemy z hormonami, ale wlasnie tez niezaleznie - zwykle narastajace obciazenie psychiczne.
Na szczescie obecnie wiem duzo wiecej jak wszystkim tym trzem objawa przeciwdzialac.
W moim przypadku w sierpniu widzac co sie dzieje powinienem przejsc na maintenance, czyli utrzymanie wagi. W praktyce to zrobilem, ale teoretycznie caly czas walczylem ze soba na przemian dietujac i sie obzerajac, zamiast swiadomie podjac decyzje i po prostu pilnowac, zeby nie przytyc, rozsadnie robiac to co lubie - czyli jesc pyszne rzeczy. Najwiekszym bledem jednak bylo zaprzestanie trenowania. Zamiast wykorzystac zwiekszona kcal, do budowy miesni, pominalem ten krok.

Decyzje na przejscie na maintenance i trenowanie na czillku, podjalem dopiero w listopadzie i efekt byl oszalamiajacy. Nie tylko czulem sie komfortowo, nic nie przytylem, ale codziennie jadlem na miescie. Zaakceptowalem to, ze podrozuje obecnie duzo i trzeba realistycznie podejsc do planow. Energia i samopoczucie sprzyjaly treninga, zamiast 2 razy chodzilem 4-5, bo po prostu super sie cwiczylo. Jadlem jednak rozsadnie, wciaz liczac mniej wiecej kcal, ale celem bylo tylko nie przytyc.

Uwazam tez, ze na szybkie powrocenie do kontroli ma wplyw, ze temat odzywiania stal sie moja pasja. Miedzy czasie caly czas sie edukowalem w tym temacie i dalej bede. W praktyce w niecaly rok zrobilem to co powinienem zrobic gdzies w okolo 3 lata, zeby zminimalizowac szanse na rebound. Jednak ja mam do tego predyspozycje, sprawia mi to frajde i nie polecam innym tego powtarzac, dopoki nie stanie sie to ich hobby. Jak Ty wpieprzasz na szybko paczka z miloscia, ja licze kcal na liczydle w mojej owsiance. Jak ty masz milosne gorace chwile ze swoja sympatia, ja przerzucam zimne zelastwo. Jak Ty ogladasz netflixika jak slucham Jeffa, Layne i Mike'a. Chcesz to zrobic i utrzymac? Poswiec sie temu, rob to i ucz sie. W przeciwnym razie cierpliwosc i powsciagliwosc to podstawa do sukcesu.

I jak to jeden znany youtuber w Polsce robi: JEZELI BEDZIE WIECEJ NIZ 1 BLYSKAWICA TO TA SERIA BEDZIE KONTYNUOWANA! iksde

Zmieniam rowniez moj tag, do czarnolistowania na . Dyscyplina to styl zycia, ona mnie uratowala i bez niej bym zginal, ona ma kochanka, ja wyznaje, ona droga do spelniania, a te droga do szczescia. 
Byc moze zaczne spamowac wieksza iloscia postow, zeby nie robic scian tekstu.

Elegancko i cisniemy dalej.

     

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

INTENSYWNY PORANEK ASZ ASZ
Rozpocząłem dzień o 6:00 ponieważ o 7:00 otwierają siłownie. Ogarnąłem się i spakowałem kilka rzeczy do plecaka po czym poszedłem przygotować sobie kawę na rozbudzenie oraz śniadanie. Dzisiaj 2 jajka oraz kromka chleba podpieczona w tosterze. Zjadłem to szybko i poszedłem do samochodu. Mróz jak zwykle utrudniał wyjazd z domu bo musiałem skrobać szyby. Robiło się powoli jasno, ale nadal było mgliście.

SIŁOWNIA BOŻA
Przed siłownią zajechałem do sklepu po wodę. W aucie połknąłem kreatynę i BCAA w tabletkach. Mam te suple to używam bo szkoda potem będzie wyrzucić. Wypiłem jeszcze takiego "shota" pobudzającego z witaminami i jazda. Obawiałem się, że ktoś będzie na siłowni ale pustka. Tylko ja i ciężary. Wykorzystałem pustą siłownie by zaznajomić się gdzie jaka maszyna stoi, do czego służy, i oczywiście w międzyczasie też wykonałem trening. Klasyczne FBW napierdzielam ale bez podciągania bo za słaby jestem (zamiast tego robię ściąganie drążka takiego z góry na dół).

Wyniki siłowe kształtują się następująco (XD):

* Przysiad ze sztangą 3x12 (wykonałem 3 serie z obciążeniem 10kg na sztandze ale tylko po 5 powtórzeń)
* Wiosłowanie 3x12 (robiłem na takiej maszynie co się stoi i podnosi ciężar na jej jednym końcu. Wykonałem pełne serie z obciążeniem 15kg)
* Wyciąg górny 3x12 (ten drążek co się w dół ciągnie. Wykonałem 3 serie, ale tylko po 5 powtórzeń, 5kg obciążenie)
* Wyciskanie na ławce prostej 3x12 (10kg obciążenie na sztandze. Zrobiłem kolejno 7, 5 i 5 powtórzeń)
* Unoszenie hantli bokiem 3x12 (zrobiłem 3 pełne serie po 12 powtórzeń hantlami 5kg)
* Triceps 2x12 (7kg obciążenie za plecami, 2 pełne serie, ale ledwo)
* Biceps 2x12 (6kg hantle, pełne 2 serie ale ledwo)
* Wznosy na łydkach (robiłem do zmęczenia bez obciążenia, mogłem spokojnie z hantlami w dłoniach)
* Brzuch (nie wyrobiłem się z czasem niestety)
* Kardio (jak z brzuchem)

Pytanko, coś zmieniać w treningu? Znalazłem podobną rozpiskę na wykopie i się sugerowałem nią. Niestety podciągać się nie dam rady. Polecacie jakieś ćwiczenia na brzuch? Jakieś zamienniki podciągania się?

Po siłowni czuję się dobrze, troszkę bolą mięsnie ale to normalne. Zakwasów raczej tragicznych nie będę miał i o to mi chodziło bo w poniedziałek znowu trening. Po siłowni wypiłem jogurt białkowy.

FRYZJER BOŻY
Pojechałem do fryzjera i ojebałem się na króciutko. Wyjebane w zakola, pomyślałem, że zależy mi tylko na wygodzie. Trochę musiałem czekać bo kolejki straszne ale się udało. Zrobiłem jeszcze zakupy czyli twaróg chudy, 2 serki wiejskie, 2x wafle ryżowe, duża butelka jogurtu skyr. Weekend jest i nie chcę wpierdzielać byle czego tylko białko.

Na dzisiaj koniec wysiłku, konkuter i te sprawy do wieczora. Potem spanko a jutro z rana domowy trening na lekkie rozruszanie się (w dni bez siłowni chcę z rana po obudzeniu się przeprowadzać taki prosty trening żeby się rozruszać).



Osobistość1piorunów

@WiejskiHuop Nie ma sensu tych wszystkich rzeczy na brzuch robić naraz. 4-6 serii wystarczy na każdy trening (łącznie). Żeby zaoszczędzić czas narazie rób sobie jednego dnia allahy, drugiego wznosy nóg (i pamiętaj o podnoszeniu tyłka, cały w tym sens - póki dałeś radę). Jeżeli jesteś wstanie robić planka dłużej niż 60s to sobie odpuśc całkowicie, bo totalnie jest to nie efektywne na wzrost tych mięśni, są lepsze metody. BCAA póki masz bierz nie po treningu, a w połowie. I tak jesz potem. No i nigdy więcej nie kupuj, szkoda kasy.
Kolejna sprawa, „przyrosty” nie znaczy od razu, że musisz zwiększyć ciezar, ale też: możesz wolniej robić fazę ekscentryczną, możesz zrobić 1-2 więcej powtórzeń, lepiej czujesz mięsień itp.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

A WIĘC ZACZYNA SIĘ
Dzisiaj mnóstwo spraw do załatwienia i nie tylko. Bardzo DYNAMICZNY dzień, ale skupiony na CHŁOPSKIEJ DYSCYPLINIE. Początek miał jak zwykle swoje miejsce o godzinie 5:00. Wstałem, ogoliłem się i wykąpałem w chłodnej wodzie bo w piecu wygasło. Takie uroki ZIMY MORDERCZEJ. Następnie śniadanie w postaci ryżu z jajkiem i warzywami. Syto i okuratnie a jednocześnie dietetycznie. Po śniadanku musiałem wypić kawkę na odmulenie i jazda do TOYOTY HUOPSKIEJ.

MRÓZ ASZ ASZ
Z rana zaskoczyłem się ilością białego puchu. Ruszyłem w kierunku samochodu i rozpocząłem odśnieżanie swojego DYLIŻANSU. Jakież moje zaskoczenie było (podwójne już) gdy pod śniegiem zauważyłem warstwę lodu na szybie. Dobrze, że przygotowałem się i mam fajną skrobaczkę. Auto się grzeje a ja napierdalam i skrobie jak słowaccy lekarze p0lskie księżniczki. Udało się, jeszcze troszkę poprawiłem odmrażaczem, wsiadam a tam moje (potrójne już) zaskoczenie bo od środka na szybie też szron. No nic, poczekałem i odmarzło wszystko, po czym ruszyłem.

DZIEŃ ROBOTNICZY
Droga nieciekawa, lekkie przebłyski asfaltu spod śniegu. Pługów oczywiście zero, piaskiem też nie sypali. Dojechałem ale co mnie rzucało czasami na boki to masakra. W pracy dzień upłynął szybko, coraz więcej rzeczy umiem, coraz bardziej się zadomawiam. Poszedłem sobie do sklepu i kupiłem szejka białkowego bo nie zdążyłem zrobić śniadania. Nastepnie kilka spraw do załatwienia na mieście i dzida do domu. Droga tak samo nieciekawa.

REGENERACJA POROBOTNICZA
Po powrocie szybka kąpiel oraz posiłek składający się z frytek pieczonych bez tłuszczu, kotletów z mielonej piersi kurczaka zapiekanych w sosie (troszkę za długo trzymałem w piekarniku). Do tego ONANIZACYJNY OGÓREK KISZONY. Wszystko popite wodą po ogóreczkach i jest gitara.

Spakowałem rzeczy na siłownie. Jutro idę pierwszy raz po pracy, oby ludzi nie było dużo, ale jak będą to i tak wyjebane. Mam spodenki, koszulkę i ręcznik. Będzie to moje zapoznanie się z osprzętem i samą siłownią przed rozpoczęciem w poniedziałek VLOGÓW CHŁOPSKIEJ DYSCYPLINY.

TAJEMNICZE SPRAWY NA MIEŚCIE
Byłem dzisiaj na słynnej TERAPII. Pierwszy raz w życiu. Ogólnie było spoko, mogłem sobie pogadać za 180zł. Wygadałem co mi leżało na sercu. Babka pytała o uzależnienie od porno, ja mówiłem, że nie specjalnie gustuje w oglądaniu. Ona zdziwiona pociągnęła temat i spytała o "potrzeby seksualne" a ja odpowiedziałem, że nie mam za bardzo. Była w jakimś szoku chyba i zaczęła mówić, że młody chłopak to powinien jednak mieć libido. Co ja poradzę, że wyzbyłem się potrzeby ruchania, walenia. To chyba nic złego jak nie myślę o cipach i babach? Bo według niej to powinienem porozmawiać o tym ze specjalistą, ale mi to nie przeszkadza xD Nie chcę mieć baby, nie chce mi się r⁎⁎⁎ać, na k⁎⁎wy też nie mam ochoty, walić mi się nie chce. Mam inne cele w życiu niż spucha w firankę, chcę mieć spokojne życie, zwiedzać miejsca, doświadczać nowych rzeczy i się rozwijać. Ehhh... c⁎⁎j, pochodzę z ciekawości na tą terapie. Nic mi nie zaszkodzi a przynajmniej mogę wygadać co mi na sercu leży.

 

Osobistość1piorunów

@WiejskiHuop też trafiłem na bardzo podobną terapeutkę xD. Pyta mnie o życie seksulne, odpowiadam, że brak takowego. "Ale jak to?", no to tłumaczę, że jestem aseksualny. "Czyli uprawienie seksu sprawia panu cierpienie?", nie bo go nie uprawiam i co najwyżej mnie brzydzi, "aha, nawet z mężczyznami?", no też nie. Pytała jeszcze od kiedy to mam, czy byłem u seksuologa, czy chciałbym, żeby mi się zmieniło (xD) i jakie czynności w życiu sprawiają mi więcej przyjemności. To chyba jakiś generalny problem, bo trafiłem też na psychiatrów, którzy nie bardzo pojmowali ten koncept.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

HUOPSKO I OKURATNIE
Powiem wam huopy, że strasznie ostatnio brakuje mi czasu. W sensie... k⁎⁎wa nawet fajnie bo nie mam czasu na głupoty. Dużą część mojego dnia stanowi praca, w którą się angażuję. Muszę uczyć się dużo teorii, ale motywuje mnie perspektywa fajnych pieniędzy za spokojną pracę w ciepłym, klimatyzowanym pomieszczeniu bez kurwowniczki nade mną. Nauka mi idzie troszkę ciężko ze względu na zarośnięty pajęczyną mózg, ale daję rade. Poza pracą również się uczę tych materiałów ponieważ wychodzę z założenia, że to inwestycja w siebie samego. Co prawda krótkoterminowa, bo na dłuższy termin to mam plany trochę inne ale mniejsza z tym.

Co jeszcze pochłania mi czas? Miałem kilka spraw prywatnych do ogarnięcia, nadal mi zostało kilka innych, o których nie chcę tu pisać. One jednak najmniej czasu mi zabierają. Staram się wolny czas też poświęcać na to co lubię - montaż filmików na youtube z przepisami. Nie jest to również coś zajmującego godziny ale jednak.

Momentami łapie mnie lekka frustracja. Obiecałem sobie już chyba 3 razy, że od poniedziałku rozpoczynam projekt vlogów huopskich ale życie mi to strasznie utrudnia. Kamerkę już mam, uchwyt do kamerki na zakola też mam, w zasadzie sprzętowo się przygotowałem perfekcyjnie. Mam już pomysły na różne rzeczy do zrobienia we vlogach, mam też mniej więcej zamysł jak taki filmik ma wyglądać. Brakuje mi jednak czasu xD Mam ogromną nadzieję, i na to się zapowiada, że od poniedziałku rozpocznę nareszcie nagrywki, chociaż już teraz wiem, że czeka mnie jedno utrudnienie (XD). Ehhh huopy.

 

Osobistość0piorunów

Rob shorty ale shorty shorty a nie ze wsadzasz zwykły filmik tylko krótki. A i to się lepiej ogląda, a i trafisz do wiekszej ilosci ludzi pod warunkiem ze tego chcesz.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

22piorunów

Dziś żarło na 3 dni. Wołowina z warzywami i kasza w sosie sojowym i imbirem.
Siłka 3 razy w tygodniu plus czasem ćwiczenia na drążku i waga ponad kilo do góry w tydzień. Powoli do przodu 💪

Tytan2piorunów

Ja bym nie zwlekał z siłownią @splash545 pilnujesz teraz reżimu i jak rozpoczniesz treningi to zobaczysz jaki to będzie na Ciebie bodziec przez pierwsze miesiące, skoro już teraz pompki robią jakąś robotę. Życzę Ci powodzenia w pracy nad sobą i jakaś przemiana na tagu hejtokoksów mile widziana bo mało się tam dzieje 💪

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

Huop dzisiaj wracając z kołchozu testował nagrywanie gołpro huopskim co by vlogi nagrywać. Taki pov będzie we vlogach głównie. Chciałem zobaczyć jak w nocy nagrywa i o dziwo jest spoko. Wiadomo, w mieście z oświetleniem miodzio ale poza miastem też jako tako. Szumy są w miarę ograniczone bo max 1600 ISO ustawiłem, wyżej nie ma co. Do tego rozdziałka 2,7k czyli filmy będą w 1440p minimum (do 4k chyba nie opyla się skalować dla większego bitrejtu xd)
https://streamable.com/9baqve

Fenomen6piorunów

Tak jak myślałem od początku - @WiejskiHuop to kryptooskarek. W internecie udaje przegrywa, a ma prestiżową Tojote z niebieskim podświetleniem zegarów. I jeszcze sobie do tego GoPro kupił. A to nie są tanie rzeczy.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

HUOP WSTAŁ W NIEDZIELNY PORANEK MORDERCZY ZIMOWY
K⁎⁎wa huopy, jak na razie zapowiada się chyba najlepsza zima dla jego, ASZ ASZ! Wczoraj o godzinie 18:00 musiałem podjechać po materiały do nauki do pracy i jak wracałem to śnieg okuratnie zaczął padać. Dojechałem bezpiecznie, no i wieczór to tam kąpiel, kolacja, ale na telefonie podniecony sprawdzałem czy ciągle pada (rolety w domu pozasłaniane już by ciepło nie uciekało). Dzisiaj wstaję, i jest moja ukochana pogoda TYPU MROŹNEGO. Za oknem zimowy poranek, przejrzyste niebo, słoneczko i biało wszędzie.

PORANNY SPIERDOTRIP
Nie myśląc zbyt długo poszedłem się ogarnąć jak najszybciej i o godzinie 8:00 byłem już na spacerku. ZŁOTA GODZINA dla jego, pomarańczowe, ostre słońce smagało biały puch. Szkoda, że fotek nie porobiłem ale byłem tak zajęty podziwianiem wszystkiego, że nie chciało mi się telefonu z kieszeni wyjąć. Jeszcze ten śnieg pod butami skrzypiał, -3 stopnie i bardzo rześkie powietrze działało lepiej niż poranna kawa. Wróciłem jakoś po godzinie chodzenia do domu.

BESTIALSKA ZEMSTA KRAMPUSA
Jako, że ostatnio miałem problemy jelitowe to żarłem węgiel. Nie jadłem zbyt dużo bo mnie ciągle brzuch bolał. Sraczka ustąpiła, ja węgiel jeszcze wczoraj brałem ale już też coś tam podjadłem, oczywiście ZDROWO I CHUOPSKO. Wczorajsze posiłki składały się z 100% żytnich bułeczek, wędlin z małą ilością tłuszczu, jajeczek oraz mojego odkrycia roku JOGURTU FRUVITA SKYR 700G. Sk⁎⁎⁎⁎syn ma wspaniałe makro, smakuje pysznie, no ideolo. Na wieczór ciabatta oraz KEFIREK co by pobudzić jelita do srania.

No i pobudziłem jelita bo jak jeszcze pochodziłem na spierdotripie to mnie przycisnęło troszkę. Po powrocie z wycieczki usiadłem na tronie i matko bosko, to co urodziłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ostatnio dla beki się ważę przed i po sraniu i dzisiejszego dnia schudłem na tronie 1,5kg. Spędziłem chyba 30 minut na klopie nie mogąc skończyć, ale teraz czuję się jak piórko.

NAUKA DO NOWEJ PRACY
Obecnie siedzę i czytam materiały do testu, który jutro mam w pracy. Jaki na dzisiaj plan? Pouczyć się, pograć w Project Zomboid, potem znowu się pouczyć, potem wieczorem coś obejrzeć i spać. Jutro wstaję około 5:00 by znowu przed pracą się pouczyć oraz w celu rozpoczęcia nagrywania pierwszego odcinka CHŁOPSKIEJ DYSCYPLINY. W planach jutro:

5:00-7:30 - Spożycie śniadania BOŻEGO z jajeczek i ryżu, ogarnięcie się, nauka przed pracą.
7:30-9:00 - Dojazd autem do miasteczka obok, chcę załapać się z jazdą na złotą godzinę, no bo ładne ujęcia będą na kamerce. Do tego zakupki przed pracą w Biedronce (myślę, że 2 serki wiejskie + 2 bułeczki + SKYR FRUVITA 700G)
9:00-17:00 - Pracka
17:00-19:00 - Siłownia, daję sobie zapas czasu ale pewnie uwinę się szybciej.
19:00-20:30 - Rozpalenie pieca w chłopskim domu, jakaś szybka kolacja, wieczorne ogarnięcie się.

I tak się zakończy mój dzień. Po tym czasie zostanie mi jakieś 2h wolnego czasu na zrzucenie materiałów z kamerki i zabranie się za montaż, bo chcę montować wszystko na bieżąco. O 22:00 spanko i następnego dnia dzień bez treningu, bardziej dotyczący ogarnięcia autka przed pracą bo też wstanę ok. 6:00.

  

Tytan0piorunów

Brzmi jak plan. Powodzenia, ogarnij sobie jelitka bo jak żarcie tak przez chłopa przelatuje to niedobrze dla jego postepów sylwetkowych. Tak myślę.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

34piorunów

OGARNIANIE ŻYCIA PT.1.5
Poprzedni post znajduje się tutaj W moich postach opisuje swoją próbę ogarnięcia marnego żywota huopskiego.

Wiele osób wie, że próbuję się ogarnąć w życiu. Miałem zacząć od zeszłego poniedziałku ale paradoksalnie ogarnianie żywota zabrało mi dużą część dnia. Postaram się po krótce wszystko przedstawić od początku.

ZMIANA PRACY KOŁCHOZOWEJ
Rzuciłem kołchoz w pizdu. Umowa zlecenie więc jak skończyło mi się l4 to w środę pojechałem na 8:00, powiedziałem "Zwalniam się bo na 9:00 mam do nowej pracy przyjść" i tyle. Będę musiał tam jeszcze podjechać podpisać aneks do umowy zlecenia i zdać ciuchy robocze ale to jak będę miał czas, korona im z głowy nie spadnie. Nowa praca zajęła mi najwięcej czasu od środy, ponieważ poza tym, że mnie zatrudnili to mam duuuuużo nauki. Czuję się dosłownie jak na studiach, ale mam ogromną motywację w postaci pieniędzy, które dzięki temu zarobie.

ODNOŚNIE KOŁCHOZU I PIENIĘDZY
Pracowałem jako fizol, w sklepie budowlanym pomiędzy Mariuszami z samarką w kieszeni, a Darkami z %% we krwi, więc wiecie jaki sort. Zarabiałem tam najniższą krajową + mini premię + 300zł za zwrot dojazdu do pracy = łącznie zawrotne 3300zł. Praca po 12h (ale normalnie pełny etat, więcej wolnych dni miałem zwyczajnie), nadgodziny płatne tak jak normalne godziny, brak obuwia ochronnego, jakieś k⁎⁎wa pośpieszanie i pomiatanie przez kurwowniczkę.

Obecnie zarabiam przez pierwszy miesiąc 3300zł na rękę, ale moje obowiązki to przychodzenie i uczenie się na zapleczu materiałów z pracy. Dosłownie przychodzę na 8h, siedzę i sobie czytam różne rzeczy, nikt mnie nie kontroluje, kawkę piję kiedy chcę, na fajkę też chodzę kiedy chcę (ale ograniczyłem mocno bo chcę rzucić), siedzę w ciepełku i jeszcze mi ciągle przychodzą i każą przerwę sobie zrobić od nauki xD A ile docelowo zarobię w obecnej pracy? Zależy od premii, ale z zaufanego źródła wiem, że aby uzyskać kwotę poniżej 4000 netto to trzeba się bardziej postarać niż by zarobić więcej niż te 4k xD.

PRZEGRYVLOGI
Przyszło mi GoPro, które zamówiłem. Do tego mam uchwyt na głowę (xD) no i miałem zamówić do ręki jeszcze ale po co jak mogę kamerkę trzymać w dłoni. W sumie zobaczy się, najwyżej domówię. Zamówiłem też kartę pamięci 258gb i teraz plan jest taki, aby nagrywać vlogi "tygodniowe", czyli zbierać takie najciekawsze momenty tygodnia i je montować w całość. Nie ma sensu nagrywania całych dni, nie ma sensu robienia codziennie vloga bo czasami nic ciekawego nie będzie. Dlatego co tydzień będę wrzucał na swój kanał taką dokumentację poprzednich 7 dni.

O czym vlogi? O wszystkim, pracy, o jeżdżeniu do pracy, o tankowaniu auta, o siłowni, o diecie, k⁎⁎wa zakupach, będę nagrywał wszystko co zechcę i to wstawiał. Nadrzędny cel to wyrobić sobie nawyk, stworzyć rutynę i dokumentować dla siebie swój postęp. Drugi cel, to żeby się to jakoś dobrze oglądało xD

Na wypok mam bana, ale jak ktoś z was tutaj się udziela na wykopie, to prosiłbym o przeklejenie tam screena mojego postu na tag  bo kilka osób tam mi już pisało, że OOO PORZUCIŁ PROJEKT!!! xD

 

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

OGARNIANIE ŻYCIA PT.1
BIG BOI HUOP wstał dzisiaj o 4 przez skutki uboczne antybiotyku chyba. Czas rozpocząć ogarnianie życia dla jego. W dzisiejszym planie mnóstwo rzeczy a mianowicie zaraz ruszam na zakupy do sklepu sieci Biedronka. Zakupić muszę kilka produktów aby nagrać huopskie posiłki na huopski kanał. Dodatkowo paczka do odebrania. Przygotowania do DYNAMICZNEGO życia, które rozpoczynam w poniedziałek, bo tegoż dnia rozpoczynam projekt CHŁOPSKA DYSCYPLINA, który będzie polegał na dokumentacji wideo mojego nędznego życia, na które składać się będzie:
- Siłownia
- Spędzanie aktywnie czasu poza siłownią
- Zwiększona produktywność
- Dieta
- Ogólne ogarnianie życia jak np. sprzątanie auta czy wymiana je⁎⁎⁎⁎ch wycieraczek (ta, aż tak ze mną źle xD)
- I wiele innych..

Co ma na celu projekt CHŁOPSKA DYSCYPLINA? Mam 26 lat, jak do 30 nie uda mi się ułożyć życia, to będę miał świadomość, że próbowałem. Uda się - super, zostanę huopem, który będzie prowadził w miare bezproblemowo egzystencję. Nie uda się - trudno, robiłem co mogłem.

 

Pokaż więcej komentarzy (13)

Tytan

w chłopska DYSCYPLINA

8piorunów

Co się stało z tagiem  ? Zalogowałem się na Hejto po prawie pół roku nieobecności, z nadzieją że znowu poczytam co u chłopów i bab, a tu pusto. Nie zdejmowałem nogi z gazu i ogarniałem sobie zjebany żywot aby jeszcze kiedyś napisać na tagu, że może być znośnie. Ten tag to była iskra dla mnie, będę tęsknił :pensive:
 

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Wczorajszy posiłek chłopski - makaron z boczkiem, bakłażanem i pomidorami.
Dzisiejszy posiłek chłopski potreningowy - tatar (wołowina 200g, dwa żółtka, cebulka, musztarda dijon, ogórek), chleb skroplony oliwą i octem balsamicznym

Trening 2 godziny (plecy - barki - biceps) bardzo intensywny. Zrobione 6 serii po 16 podciągnięć z gumami. To mój rekord, 96 podciągnięć na jednym treningu. Muszę wreszcie zacząć robić bez gum - na następnym treningu 2 serie rozgrzewkowe z gumami 12 podciągnięć reszta bez.

---------------------------------------------------------------------------------------
Chłopu nic się ostatnio nie chce, był dzisiaj na zakupach i kupił sobie słynne "mityczne" pomidorki san marzano za 10 zł - chyba oszalał żeby tyle wydać na pomidory w puszce. Jak będzie w delikatesach włoskich to sobie kupi taki lepszy makaron 6-jajeczny wolno suszony i parmezan 36 miesięczny albo i starszy do tego butelkę białego wina i zrobi takie proste danie makaron z pomidorami bo już ma dosyć tych wymyślnych sosów z wielu składników. a jutro będzie jadł bigos u rodziców :smiling_face_with_3_hearts:

   

Specjalista

w Hydepark

4piorunów

Obzarlem się jak świnia, bo nie radzę sobie z emocjami. Zawsze tak robię, a potem brzydzę się samym sobą. Za każdym razem przysięgam sobie, że to był już ostatni raz i zawsze prędzej czy później zdarza się kolejny.

Nie mam żadnej   żeby utrzymać , albo żeby chociaż przestać jeść syf

Jak sobie z tym radzicie? Macie jakieś porady jak w te napady nie wpadać i trzymać czystą michę?

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Dla jego wczorajsze wyjście na miasto skończyło się wymianą nr telefonów z jedna Julka 16 letnią :relaxed::relaxed::relaxed::relaxed::relaxed::relaxed:😊:innocent::innocent::innocent::face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth::stuck_out_tongue_winking_eye::rolling_on_the_floor_laughing::face_with_hand_over_mouth:👌👌👌:melting_face::melting_face::melting_face::melting_face:👌👌👌:melting_face::hugging_face:

    

Fanatyk2piorunów

@SiostraNieZdradziDziewczynaTak jak co to sprawdz czy faktycznie ma 16 ;), co by pan prokurator nie zapukał.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

No siema.

Dzisiaj zgodnie z obietnica troche napisze o przerwaniu mojego odchudzania.

Etap 3.

Pierwszy tydzien poszedl bardzo dobrze, wszystko zgodnie z planem, wrecz idealnie jak wyliczylem takie wyniki mialem z czego bylem mega dumny. Bo jedna rzecz to chudniecie na maksa, co jest latwe, a druga to chudniecie jak najblizej zalozonej wartosci, ktora nie jest wartoscia minimalna. A po polsku co to znaczy? A no tyle, ze latwiej mi chudnac 1,5 kg na tydzien bo wiem, ze musze cisnac na maksa, niz 1 kg czy 0,7kg, gdzie juz musze manerwrowac iloscia kcal ktora jem, zeby nie bylo za malo i za duzo.

Drugi tydzien rozpoczal sie rowniez dobrze, chociaz pod koniec uruchomilem tez restauracje, rozpoczely sie wahania.

Trzeci tydzien, pod koniec ktorego udalo mi sie nawet dojsc do 63 kg - ale peklem. I nie dlatego, ze bylem jakis glodny, czy cos w tym stylu. Ale znajdowalem sie na miesiecznym wyjezdzcie sluzbowym, zamiast pokozystac troche z mozliwosci, zjesc na miescie, napic sie belgijskiego piwka, to dietowalem. Zatracilem w tym sens i totalnie mnie to zdemotywowalo, poszedlem na rampage restauracyjny, ktory trwal wlasciwie do konca wyjazdu.

O MORDO TO ZNOW JESTES GRUBY?
Nie no bez jaj, etap 2 zakonczylem na 66 kg, obecnie utrzymuje 65kg. A naprawde duuuuzo jadlem w ostanim czasie, burgerowni odwiedzilem z 8, raz tez bylem na zeberkach 'all you can eat' haha. Plus piwka😉 I desery! Uwielbiam.

NO DOBRA, ALE CO DALEJ? ZADNYCH LICZB?

Liczb nie bedzie, bo niewiele sie zmienilo, plus jak z nimi wroce, to zrobie jakis arkusz dla zainteresowanych, do wygodnego przegladania niz tak jak teraz, juz jestem naprawde szczuply to zmiany sa minimalne.

Plan w teorii.

Na podstawie moich wszystkich doswiadczen mam juz calkiem przyzwoita wiedze oraz wizje jak chce isc do przodu z moim odzywianiem - dieta. Chce byc w stanie realizowac moje dalsze cele z tym zwiazane, ale rozniez zachowac zdrowie psychiczne jak i moc korzystac z zycia, gdy sa do tego warunki i czas. Odzywianie i dieta to jest moj lifestyle, a nie etap w zyciu. W zwiazku z czym stworzylem nowy system "CezarXDTM", ktory sklada sie z czterech nastepujacych naprzemiennie okresow:
1 Okres utrzymaniowy - tzw. maintenance.
Jest to czas 'na codzien', gdy chce czerpac z zycia, gdy jestem na wakacjach, gdy nie przejmuje sie dieta i nie jest ona zwiazana z konkretnymi innymi planami. Rowniez, gdy chce sie mocno skupic na czyms zupelnie innym, i na moment chce mniej myslec o odpowiednim odzywianiu.
W tym czasiue bede skupial sie, aby moja waga byla zachowana w odpowiednich widelkach, np 64,0-66,9kg. Widelki powoduja, ze psychicznie czuje sie wporzadku, nie ma stresu, gdy dojdzie do duzych skokow wagi. Dodatkowo tez powoduja mikroplanowanie, wiem, ze moge isc na 'all you can eat' i wcisnac 8000 kcal jak mam ochote. Jednak tez zachowuje pewna granice, ktorej przekroczyc nie chce, zeby zniweczyc dotychczasowej pracy.
W praktyce to wyglada tak, ze trzymam diete 'czesciowo', zeby moc sobie pozwolic potem na lekkie szalenstwo. 2-3 dni trzymam, pote 1-2 dni jem cos kalorycznego itp. Nie przejmuje sie, jak troche przytyuje, a jak schudne to legalnie sobie planuje zjedzienie czegos fajnego, zeby przytyc do utrzymanych widelek.
Co wazne, okres ten nie jest rownoznaczny z tyciem do gornych widelek, ale okreslanie zdrowej granicy ile 'moge' przytyc, choc wiadomo, nie powinienem haha.
2 Sprinty redukcyjne - planowane od 1 do 6 tygodni. W takim sprincie dokladnie licze i planuje moje zapotrzebowanie i cel zbicia wagi. Podczas sprintu skupiam sie na wykonaniu zadania jak najlepiej i nie robie ustepstw. W miare mozliwosci powinny byc krotkie, ale skuteczne. Wiem, ze jestem w stanie zbic podczas tygodnia 1,5 kg jak jestem zmotywowany.
3 Okresy masowe - to dopiero przede mna, bedzie to czas w ktorym bardzo kontrolowanie bede tyl. Nie chce sie zalac, okresy masowe maja na celu zwiekszenie ilosci miesni i przez to mojej 'bazowej' wagi. Na okresach masowych bede chcial tyc narpawde niewiele okolo 0,5 kg na tydzien. Aczkolwiek edukacja o syntezie bialek jeszcze przede mna, wiec tutaj moze dojsc do lekkich zmian, jednak okres masowy to nie eldorado, bez kontroli kalorycznej.
4 Sprinty korekcyjne - jest to rodzaj 1-2 tygodniowego sprintu redukcyjnego, ktore ma na celu zejscie do dolnej wartosci maintenancu, jak sie rozbestwie, lub wiem, ze bede mial troche zywionowych szalenstw w planach.

W praktyce okresy redukcyjne i masowe wymagaja najwiecej planowania i liczenia. Okresy utrzymaniowe znacznie mniej, wiecej moge robic na oko i uzywac juz wlasnego doswiadczenia, zeby sie mniej wiecej trzymac zalozen.

Plan w praktyce.

Obecnie jestem na utrzymaniu 63-65,9.
Plany na najblizsze tygodnie [numer tyodnia]:
[34] Utrzymanie. (obecny tydzien)
[35] Sprint 1 korekcyjny => 63
[36] Utrzymanie 63 - 65,9 -> urlop
[37] Utrzymanie 63 - 65,9 -> urlop
[38] Sprint korekcyjny => 63
W zwiazku z urlopem moja waga pewnie dojdzie do gornej granicy, dlatego po urlopie sprint redukcyjny w celu korekty.
[39] Sprint korekcyjny => 63
[39] Sprint 1 redukcyjny = 62,0
[40] Utrzymanie 62,0- 64,9
[41] Utrzymanie 62,0- 64,9
[42] Utrzymanie 62,0- 64,9
[43] Sprint korekcyjny 62,0
[44] - [46] Sprint 3 tygodniowy redukcyjny w poszukiwaniu limitu dolnego. Jezeli osiagne na wadze przez 3 dni pod rzad wage 59,9 lub mniej przerywam ten sprint i uznaje cel za wykonany. Wchodzimy na zimowa mase🙂
Od tygodnia [46] masa na przemiennie z utrzymaniem i korektami, za daleko zeby juz planowac.

Podsumowanie.

I tak wyglada nowa wizja, gdzie chce polaczyc analityczne naukowe podejscie do odzywania, skutecznosc i mozliwosc utrzymania dlugotrwalych efektow. Pierwsze kilka miesiecy szlo swietniej, jednak taki lifestyle wymaga rozsadnego podejscia. W etapie 3cim razem zbyt rygorystycznie podszedlem do tematu, nie to miejsce, nie ten czas, i psychicznie mnie to zniszczylo, zrobilem sie zly na samego siebie i jak juz pusczaly mi granice to na maksa. Tym razem nowe podejscie ma temu przeciwdzialac.
Czy sie uda? Zobaczymy. Musze sobie przygotowac nowy akrusz z podsumowaniem wag i wymiarow, zeby to wygodniej postowac i robic co tygodniowe podsumowania dla was i dla siebie hah.
Czuje, ze plan DLA MNIE jest dobre, ze powinno dzialac, moze liczby troche bede musial z korygowac, no, ale zobaczymy.

Dla zainteresowanych psychicznie teraz jest niezle. Mam motywacje, mam ambicje, mam cele i zaczynam planowac dlugofalowo, co wszystko jest dla mnie od lat nowoscia. Kurcze, naprawde widze wszystko w kolorowych barwach, raz jest lepiej, raz gorzej, ale mam kontrole, i bedzie tylko do przodu. Zony zaczyna byc mi juz zal, jako zgorzknialego, zlego czlowieka generalnie. Ktory o wszystko obwinia mnie, nawet jak pol roku juz nie jestesmy ze soba, ale siebie bron boze. Szkoda, bo nawet po tym wszystkim chcialbym miec z nia 'normalny' kontakt i moc raz na jakis czas sie spotkac pogadac.

Po tym calym czasie juz wiem, ze jedyne co na mnie dziala to dyscyplina. Zycie dzieki niej jest przyjemniejsze, czuje, ze moge isc do przodu i osiagac cele, wlasciwie wszystko co chce, jak odpowiednie mocno sie zdyscyplinuje. I nie taka  , ale prawdziwa, zmotywowana, pewna siebie i w tym wszystkim ja, ktoremu czasem idzie lepiej, czasem gorzej, ale wiem, ktoredy droga, a to daje niezwykle uczucie. Nigdy tej drogi nie znalem, a juz znam i jest nia moja :))) Dobra, poszlo filozoficznie, posniecie mordy :grinning:

Elegancko, cisniemy!

     

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Posiłek środowy potreningowy chłopski.

Paluszki rybne, warzywa na patelnie przygotowne na smalcu gęsim.

Tera chłopa czeka 26 godzinny post do jutra do godziny 18 kiedy to idzie z kolegami pić na miasto :smiley:

    

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

Miałem zrobić podsumowania w ramach wychodzeniazprzegrywu ale w sumie nic się nie działo. Obiecałem że będę robił regularnie więc robię:

* odebrałem zamówiony paszport (niby nic ale nie mogę się doczekać wyjazdu)
* zrobiłem nową życiówkę w wyciskaniu na płaskiej (+1,75kg) pomimo że wcale nie ćwiczę pod siłę, po prostu jestem w życiowej formie.
* Przytyłem 1kg (od maja prawie 2kg) ale to w większości mięśnie brzuch wygląda super, ostro ostatnio ćwiczyłem robię po 2 treningi w tyg nawet po 2 godziny 15 minut do tego rower i spacery z psem, więc wydolność jest ok!
* Dzisiaj kupiłem sobie wreszcie nowy śpiwór. Do tej pory miałem taki w którym latem czasem było zimno. Miał temperaturę komfortu do +20^C Xd Teraz wziąłem taki puchowy 500g puchu w rozmiarze L do 0^C był promka -100zł i miałem 40zł bonów (za poprzednie zakupy w decathlonie które tu wrzucałem).

Muszę teraz znowu pojechać w góry żeby go przetestować kusi mnie żeby polecieć w Pireneje ehhh. Muszę więcej czasu spędzać poza domem w pracy (własna firma) siedzę przed kompem 70% czasu. pozostałe 30% to jazda na spotkania z klientami którzy są 100% facetami w wieku 32-66lat. Może któryś mnie ze swoją córką wyswata?

Tylko dwa sposoby widzę na poznanie partnerki: podczas podróży gdzieś w górach albo trafić jakąś fajną córkę kontrahenta XD Apki randkowe i dyskoteki porzuciłem nigdy tam nikogo nie poznałem.

Link do poprzedniego wpisu
https://www.hejto.pl/wpis/wychodzenie-z-przegrywu-krotkie-podsumowanie-skoro-obiecal-to-bedzie-robil-zakon

   

Tytan0piorunów

testy ekwipunku to się robi dookoła komina (blisko domu) żeby d⁎⁎y nie umoczyć. namiot-karimata/materac-śpiwór lub pod przykryciem otwartym: tarp lub bieda edyszion plandeka i biwi (karimata+śpiwór lub materac)

Fenomen0piorunów

@jotoslaw no bez jaj testować śpiwór z 500g puchu który użyję na początku września, najwyżej założę w nocy bluzę z polaru

teraz mam śpiwór z tem komfortu +20 limitowanego komfortu +15, ma ok 16 lat i był prany ze 20 razy i jakoś dawał radę na letnie wypady

Pokaż więcej komentarzy (3)