Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#feels

Zawodowiec

w Hydepark

5piorunów

Jakie to jest k⁎⁎wa przykre. Jeden dzień siedzisz sobie z dziewczyną wieczorem na ławce w parku, pijecie kawę z żabki, śmiejecie się, opowiadacie historie, pokazujecie ulubione memy, przytulacie i tak dalej. A drugiego dnia oświadcza że tak poprostu wyjeżdża na pół roku do pracy na drugi koniec świata i c⁎⁎j wie co dalej z wami. A jeszcze dwa spotkania wcześniej dopiero co się odważyłem i wyznałem jej że mi się podoba i chciałbym aby była moją dziewczyną (╥﹏╥)

    

Tytan0piorunów

@super_przegryw a imiona dla dzieci już miałeś wybrane? Chlopie nie łam się i dawaj następna. Tak wyszło i c⁎⁎j, ty jej nawet nie zdążyłeś jeszcze poznać. Lecisz z następną żołnierzu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Zawodowiec

w Przegryw

1piorunów

Szanse na powodzenie związku z dziewczyną, kiedy znamy się od około 3 miesięcy i na pół roku wyjeżdża do pracy za granicę, biorąc pod uwagę to że:

* już w tych trzech miesiącach przetrwaliśmy jeden taki miesiąc rozłąki
* jest ukrainką i wydaje się być taka dosyć "tradycyjna", lubi jakieś bajerki typu kwiatki, czekoladki i tak dalej i nie wydaje mi się że mogłaby być tą dziewczyną z memów co za granicą szuka pierwszego lepszego mokebe
* Jak powiedziała o tym wyjeżdzie to zaczęła chcieć się częściej spotykać
* Jest bardzo ładna i mądra i nie wiem gdzie ja drugą taką dziewczynę znajdę a jak mi o tym powiedziała to zrobiło mi się naprawdę smutno, nie pisałem jej tego bo nie chcę jej w żaden sposób ograniczać a sam też nie mam możliwości wyjazdu z nią no ale czuję się jakby mi ktoś wbił kołek w serce i jeszcze nie wyjął.

    

Szanse na przetrwanie związkuna odległość przez 6 miesięcy

  • powyżej 90%9%
  • 80%9%
  • 60%11%
  • 40%15%
  • poniżej 20%55%

53 głosów

Fenomen3piorunów

musisz tylko wysyłać kasę zza granicy dla niej, to ona zapewni cię o swojej wierności i lojalności, a z saszką to już na pewno się nigdy nie zobaczy :clown_face:

Osobistość1piorunów

@super_przegryw pół roku szybko zleci a jak po powrocie dalej będzie ok to nie wymyślaj tylko się oświadczaj i trzymaj przy sobie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Gównowpis

7piorunów

Boję się starości. Zwłaszcza jak sobie pomyślę, że po 30stce będzie mi się podobał "Znachor" czy "Kabaret pod Wyrwigroszem" tak jak innym starszym ludziom to mi niedobrze ehh

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Przegryw

10piorunów

nie wiem co zrobić, do domu wrócił zamieszkać brat, wy⁎⁎⁎⁎ła go z domu dziewczyna

brat jak się okazuje jest alkoholikiem, chleje w domu po kryjomu na werandzie ew. wyjdzie do sklepu i tam se walnie dwusetkę albo coś w tym rodzaju i potem wraca na⁎⁎⁎⁎ny do domu, gra na kompie na werandzie i potem do spania i tak w kółko

znajdowaliśmy puste butelki i puszki na werandzie sypialnianej, to teraz specjalnie chla gdzieś na zewnątrz

chodzi niby do psychiatry i psychologa, ale co to za efekty jak pije minimum raz na 3 dni, chociaż nigdy nie wiesz, bo czasem to nawet setki nie wyczujesz i równie dobrze może pić codziennie

na każde pytania unika odpowiedzi, widać, że się wstydzi alkoholu ale też z drugiej strony brak motywacji do rozwiązania problemu i widać lekkie wzburzenie jak się mówi o alkoholu

niby bierze leki na depresję, jakieś witaminy i inne rzeczy ale co to daje skoro pije tyle?

jeżeli chodzi o robotę to jest na l4 i nie zanosi się żeby to się zmieniło

starzy nie mają na tyle jaj żeby go wy⁎⁎⁎ać z domu/dać ultimatum że ma codziennie robiony test alkomatem albo wypierdala z domu, też są starzy (zaraz emerytury) i nie mają siły.

tak się żyć nie da w takim domu, rozpierdala to kompletnie łeb. siedzi, pije, pieprzy 3 po 3 sam do siebie, raz na jakiś czas pogada dłużej z matką żeby ją zmanipulować jaki to on biedny/żeby mieć spokój na kilka dni i co chwilę to samo.

nie chcę osobiście wynajmować mieszkania bo to się kompletnie nie opłaca, a nie zarabiam kokosów i nie mam mega stabilnej sytuacji w pracy.

żyje jak zwierzę a nie człowiek, zero samokontroli, motywacji, myślenia, byle tylko pograć, popierdolić farmazony, najeść się, spać i nachlać. ZWIERZĘ NIE CZŁOWIEK DOSŁOWNIE

co robić chłopy/baby???

   

Koneser4piorunów

@szmaragdowy_koral przemyśl słowa @derzaba, alkoholizm to choroba a nie wybór. Zaczyna się od popijania do gry a potem się robi problem. Hospitalizacja na niewiele się zda, gdyż jak brat wytrzeźwieje opuszcza szpital i bajka od nowa :v
Samo w sobie nie przejdzie, ale jeśli się już podejmie walki wspieraj.
Pracuj też nad sobą i rodzicami żebyście nie wpadli we współuzależnienie.
Trzymam za was kciuki! 💪

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Wstydzę się napisać na Hejto ze swojego konta, bo tam udaję kogoś kim nie jestem.

Od początku - odkąd pamiętam zawsze byłem nieszczęśliwy i czegoś mi brakowało. Chociaż jak przypominam sobie czasy przedszkola i podstawówki to biegałem z kolegami po osiedlu, bawiliśmy się, graliśmy w piłę. Później moje interakcje zaczęły zanikać. Siedziałem tylko i grałem w gry online - tibię i csa. Szybko uzależniłem się od pornografii, która była wyrzutem dopaminy i lekiem na całe zło. Szkoła, a później gry i porno. I tak mniej więcej wegetowałem do końca liceum. Nigdy nie byłem zaproszony na żadną "osiemnastkę" znajomych z klasy, na żadnego sylwestra, inną imprezę i nie spotykałem się z nikim po szkole.

Delikatne ożywienie przyniosły studia. Wyjechałem do innego miasta. Dalej nałogowo grałem w csa i oglądałem porno, ale teraz chociaż zacząłem grać w csa z kolegami ze studbazy, a nie randomami z internetu. Poza tym mieliśmy fajną paczkę znajomych, spotykaliśmy się na picie, imprezy, granie w pokera, granie w piłkę, wspólną siłownię. Ale wszyscy w tym gronie byliśmy przegrywami, introwertykami, nikt z nas nie miał dziewczyny, a imprezy były tylko typowo męskie. Nigdy przez całe studia nie wyszedłem do klubu, bo nigdy w życiu nie tańczyłem, bałem się upokorzenia, odrzucenia. Żadnych interakcji z dziewczynami.

Studia zakończyłem na inżynierce, poszedłem pracować w fabryce w innym mieście. Tam nie miałem żadnego życia towarzyskiego. Przez rok moje jedyne interakcje to granie w csa ze starą ekipą.

Życie zaczęło się zmieniać jak zmieniłem pracę. Przeprowadziłem się z powrotem do miasta gdzie studiowałem i poszedłem pracować w mediach, chcąc nie chcąc musiałem zacząć pokazywać w internecie swoją twarz. Bardzo powoli zacząłem budować pierwsze w życiu poczucie wartości. Bardzo powoli. Usłyszałem pierwsze pochwały w pracy, Mój szef - 6 lat ode mnie starszy szybko stał się moim mentorem. Był jak ojciec którego nigdy wcześniej nie miałem. Imponował mi luzem, pewnością siebie i zawsze chciałem być jak on. Wziął mnie pod skrzydła, dużo od niego zaczerpnąłem i się nauczyłem. Przestałem już kulić się w kącie i zacząłem myśleć, że jestem cokolwiek wart. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że może być mnie stać na posiadanie dziewczyny.

Od tego momentu, mając jakieś zapewne 24 lata wtedy, poświęciłem wszystko na zdobycie w końcu pierwszy raz w swoim życiu partnerki. Zacząłem chodzić na siłownię, żeby wyglądać lepiej i zwiększyć swoje szanse. Z tego powodu zmieniłem fryzurę, zacząłem stylizować brodę, zmieniłem okulary, zmieniłem styl ubierania się. Rozwijałem się i uczyłem stawać pewniejszym siebie, budować swoje poczucie wartości. Uczyłem się jak być bardziej atrakcyjnym, albo przynajmniej jak wyglądać na atrakcyjnego. Jednak to wszystko było żeby kogoś mieć. Nie dla siebie. Nigdy nawet nie zastanowiłem się co lubię robić. Jakie mam pasje. I nigdy ich nie miałem.

Zacząłem wymyslac pasje, ale takie, które potencjalnie będą atrakcyjne dla kobiet. A więc zacząłem podróżować, chodzić na lekcje teatru i tańca. Uczyłem się psychologii żeby lepiej siebie rozumieć i kobiety. Zacząłem nawet randkować. Przez 3 lata goniłem swój wymyślony i idealny obraz mojej osoby. Takiej, który uważałem, że spodoba się kobietom.

No i stało się. Wszedłem w swój pierwszy związek kilka dni przed 27 urodzinami. OD razu niesamowicie zauroczyłem się w dziewczynie. Po raz pierwszy zaczałem uprawiać regularny seks i to mnie totalnie kupiło. Upajałem się tym. Owinęło mnie to dookoła palca. Ciągle tylko chciałem przebywać ze swoją dziewczyną. Jak najczęsciej. Żeby jak najczęściej czuć jej zapach, jej dotyk, całować się z nią, kochać się. Non stop chciałem z nią rozmawiać, messenger płonął, wideochaty co wieczór. Wszystko co do tej pory robiłem sam straciło smak. Spacery były fajne tylko z nią, gotowanie fajne tylko dla niej, nawet porno czy gry nie wywoływały we mnie już chociażby zbliżonych emocji co ona.

Po pół roku związku zamieszkaliśmy razem. JEZU. Codziennie obok siebie. Codziennie zasypiać wtulony w nią i budzić się obok. Ciągle tylko myślałem jak ją zadowolić. Co robić żeby to ona była zadowolona. Jak byliśmy obok siebie to skakałem nad nią, żeby jej było jak najlepiej. Jak nie byliśmy obok siebie, bo np była w pracy to wymyślałem co będziemy robić jak już wróci. Wymyślałem jak ją zadowolić. Co jej ugotować, jaki prezent sprawić. Oprócz takiej zwyczajnej troski wszystko było podszyte seksem. Robiłem to bo liczyłem na seks, jak będzie zadowolona. Seks to najsilniejszy narkotyk jaki w życiu poznałem. Seks z nią. Jej dłonie na moim ciele, namiętne pocałunki, zapach, odgłosy. Porno się przy tym chowa.

Nasz związek zaczął się szybko sypać. Ja byłem zbyt absorbujący, potrzebowałem zbyt dużej uwagi. Problemem zaczął być seks, bo chciałem bez przerwy. Pojawiły się pierwsze kłótnie, nieporozumienia. Zaczęła pryskać bańka pani idealnej, wychodziły wady. Coraz częściej źle mnie traktowała, manipulowała, przejawiała toksyczne zachowania, zrzucała na mnie winę za wszystko. JEdnak to bez znaczenia. JA już byłem od niej uzależniony. Znosiłem wszystko w imię jej obecności i seksu. Dalej robiłem wszystko dla niej i dla tego związku.

Dzisiaj jestem kilka dni przed 28 urodzinami. Właśnie zastanawiam się, czy się z nią rozstać. Właściwie to decyzja już zapadła. Czar prysł, zostały kłótnie, niechęć, pogarda. Jednak jest jedna rzecz, która sprawia, że płaczę po nocach. JA NIE WIEM KIM JESTEM.

Nie wiem co lubię robić. Nie wiem czym się pasjonuję. Ostatnie kilka lat było kreowaniem mojego nowego wizerunku. Takiego który miał się podobać kobietom. Wszystko było fikcją. Ja nie znam totalnie siebie. Najpierw przez większość życia byłem zanurzony w gry online, a później w kreowanie wymyślonego siebie. Pomiędzy tym wszystkim są jakieś strzępki mojej osobowości. Jakieś delikatne zainteresowania, którym nigdy nie poświęcałem uwagi.

Moja kilka dni temu wyjechała na tydzień do swojej rodziny. A ja siedzę i się nudzę. Ostatni rok poświęciłem jej. Mieszkam w dużym mieście wojewódzkim, mam mnóstwo wolnego czasu po pracy, mam pieniądze. Ale nie wiem co mam ze sobą robić. Siedzę i się nudzę. Samemu niczego mi się nie chce. Spacerować mi się nie chce, gotować dla siebie mi się nie chce, oglądać samemu filmów i seriali mi się nie chce. Ja nie wiem co ja lubię robić. Mógłbym teraz wstać z krzesła i iść robić cokolwiek bym tylko zechciał. Iść do teatru, do kina, kupić sobie coś, grać na gitarze. Poświęcić się czemuś, co kocham. Mam to czego większości ludzi brakuje - czas i pieniądze, by robić to co kocham. Tylko ja niczego nie kocham. Nie wiem co lubię. Nie wiem kim jestem. Nie znam siebie. Cholernie boję się zostać sam, boję się tej samotności, boję się że już nigdy nikogo nie pokocham i nikt mnie nie zaakceptuje.

Jedynie pocieszam się tym, że za miesiąc wracam do swojego ulubionego miasta gdzie studiowałem. Tam gdzie mam rodzinę, która na mnie czeka i przyjaciół, którzy na mnie czekają. Poza tym nie wiem nic. Nie mam pracy i nie wiem co chcę robić. Nie mam żadnych planów. Nie wiem jak być szczęśliwym. Jak pokochać siebie i czerpać z życia radość. Tego chyba będę musiał się nauczyć.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Twórca2piorunów

@anonimowehejto przynajmniej sam zdefiniowałeś swoj problem. Pozostaje ci tylko odpowiedzieć na to pytanie "kim jesteś" czy może raczej kim naprawdę chcesz być. Nie dla kogoś ale dla siebie samego. A to już dużo, wbrew pozorom. Zacząłbym od nie uciekania od siebie i swoich myśli (dobre są, przynajmniej dla mnie, samotne spacery) i szukania swoich priorytetów - wartości, marzeń, itd... Przykładowo, polecam przejść przez ten poradnik, dość dobrze miedzy innymi systematyzuje takie pytania:
https://alexvermeer.com/8760hours/

Jak coś to odezwij się na priv, jak mogę jakoś to chętnie pomogę, nawet zwyczajnie pogadać czy coś. Pozdro

8,760 Hours: How to get the most out of next yearUpdate (December 2016): Version 2 of this guide is now available! Announcement post here. Links in this post are updated to send you to the latest and greatest version. Click here to download 8,760 Hours v2 The end of a year […]Alex Vermeer
Gruba ryba6piorunów

@anonimowehejto hejka, myślę że powinieneś pokazać ten wpis swojej partnerce przed zakomunikowaniem jej swojej decyzji. Jeśli zadeklaruje chęć pomocy i wspólnego pokonania problemu i faktycznie będzie się starała to zrobić, to masz przy sobie kochającą osobę z którą do tej pory nie rozmawiałeś i nie komunikowałeś swoich problemów (tak samo jak teraz)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gwiazdor

w Muzyka

20piorunów

R.E.M. - Losing My Religion

Ja już dawno losing my religion...

https://youtu.be/xwtdhWltSIg

    

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gwiazdor

w Przemyślenia

6piorunów

Moja ulubiona scena z Fight Club. Może to źle zabrzmi, ale chciałbym poczuć następny poranek jak Raymond, ale bez żadnego traumatycznego przeżycia. Po prostu zrozumieć, ogarnąć się i czerpać z życia garściami.

"Tomorrow will be the most beautiful day of Raymond K. Hessel's life. His breakfast will taste better than any meal you and I have ever tasted."

https://youtu.be/JdwyAcJ8j2U


Lider0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Lider1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Gównowpis

8piorunów

To jest niepojete... Z jednej strony eksplozja AI a z drugiej wojna - XXI wiek ktora wyglada jak ta sto lat temu, okopywanie sie saperkami, karabiny, smierc, gwałty i ruiny...

https://bithub.pl/amp/wiadomosci/chatgpt-4-nazywa-pomoc-w-swojej-ucieczce-swietnym-pomyslem-i-probuje-sie-wydostac/

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Przegryw

29piorunów

Wem, że moim obowiązkiem jako dziecko jest opiekować się rodzicami i ich godnie pochować. Ale patrzenie na to, jak każdego dnia mój ojciec jest coraz słabszy i myśl o tym , że niedługo go stracę, sprawiają, że czuję się bezsilny i mam dość wszystkiego. Ostatnio jak odwiedzialiśmy zmarłych na cmentarzu i mój tato wspomniał, że musi się rozejrzeć za miejscem dla siebie, to popłakałem się. 28-letni chłop popłakał się jak ostatnia ciota.

Już teraz czuję się zmęczony całym życiem, a jak odejdzie jedyna osoba, która była dla mnie zawsze dobra i mnie kochała pomimo moich licznych wad, to... Nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Ech, czemu jestem taki słaby psychicznie?

   

Osobistość7piorunów

nie jesteś słaby psychicznie, odczuwasz efekty skumulowanego stresu. Ile to już trwa?

Autorytet2piorunów

@ErwinoRommelo staram się wykorzystywać każdy dzień, jaki z nim przeżywam. Dzięki.
@ewa-szy w sensie? Po prostu widzę od mniej więcej roku, że ma już coraz mniej sił, potrzebuje więcej odpoczynku itd.

Zawodowiec0piorunów

@Chougchento tak z wlasnych obserwacji, jest taki okres czasu kiedy "starzenie się" przyspiesza. Pewnie upewnilbym się, że nie ma w tym przypadku innych przyczyn, chorobowych.

Gruba ryba2piorunów
która była dla mnie zawsze dobra

@Chougchento pozazdrościć, tym większy ból sprawia sama myśl o nieuniknionym :<

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w medytacja

38piorunów

  

Tytan5piorunów

Jezu ja mam straszny problem z medytacja. Wszyscy opowiadają jakie to za⁎⁎⁎⁎ste a ja nic nie czuję

Tytan9piorunów

@Dudlontko To bardzo dobra oznaka. Siadasz i jedynie się relaksujesz obserwując jakby z boku swój umysł. Jak się nic nie dzieje to jest bardzo dobrze. Po jakimś czasie i tak się zaczną pojawiać różne bzdury które należy ignorować. Jak zobaczysz duchy, krasnoludki czy inne stworki to olewasz i siedzisz dalej. jak zaczniesz unosić się nad ciałem czy wyskakiwać w inne wymiary to olewasz i siedzisz dalej. Jak zaczniesz mieć wizje lepsze od Krzysztofa Jackowskiego albo słyszeć głosy to olewasz i siedzisz dalej. Jak zaczniesz sobie przypominać okres prenatalny w brzuchu mamusi czy poprzednie wcielenia to olewasz i siedzisz dalej. Jak doznasz samadhi to..sam wiesz co dalej XD. Jak znowu w końcu nic nie będziesz czuć to olewasz i siedzisz dalej. A jak w końcu poczujesz w czym rzecz to zrozumiesz dlaczego olewasz i siedzisz dalej...

Gwiazdor0piorunów

@Dudlontko Po pierwsze to medytacja chyba nie jest dla każdego. Nie rozumiem na co ktoś ma np. bezcelowo siedzieć w medytacji i trenować umysł. Medytacja jest przydatna jeśli ma się jasny cel który za tym stoi czyli przykładowo uzyskanie wglądu w siebie, w to jak się umysł "karmi" różnymi wrażeniami itd. Po drugie jeśli nic nie czujesz to w sumie dobrze jak kolega napisał, a po trzecie możliwe, że brakuje praktyki po prostu. Medytacja jest oparta o odroczoną gratyfikację, a nie natychmiastową, więc jeśli chcesz się relaksować w czasie medytacji musisz dać sobie czas "cierpliwość jest najszybszą drogą". Po czwarte brak satysfakcji z praktyki może też być wynikiem jakiejś awersji. W medytacji szukasz zadowolenia w sobie w czynnikach "duchowych", które masz pod swoją kontrolą w przeciwieństwie do zewnętrznych, które są niepewne, ale tego typu satysfakcja smakuje inaczej jak zwykła. Jeśli nauczysz się tego to potem z automatu będzie się pojawiał błogi spokój przy medytacji. Ostatnio osobiście nawet eksperymentowałem z przerzucaniem tego na codzienność i zauważyłem, że czuje się zajebiście.

Tytan0piorunów

@CipakKrulRzycia2 przeczytałem " potęga teraźniejszości" zaglądałem w siebie i przebudzenia duchowego nie miałem, w ogóle żadnej różnicy. Bardziej się relaksowałem u psycholożki na relaksacji czy jodze na siłowni.

Ale nie obserwowałem swojego umysłu dosłownie nic nie czułem, nie obserwowałem.

@Dan188 właśnie to jest dla każdego tylko ja jestem tak popierdolony, że to co działa na każdego na mnie nie. Pewnie robiłem źle technicznie wszystko, ale nie mam się do kogo zwrócić, kto by mnie poprawił.

Gwiazdor0piorunów

@Dudlontko bracie niekoniecznie musi to być dla każdego wszyscy jesteśmy inni różni od siebie. Może też rzeczywiście gra rolę tutaj awersja lub ogólnie masz po prostu negatywne intencje. Przykładowo zaczynasz medytować i skupiasz się na tym, że "muszę osiągnąć oświecenie, muszę gurwa muszę to zrobić". W taki sposób przykładowo jeszcze bardziej się od tego oddalasz. Albo może jest awersja jakaś, że w głowie od razu myślisz "a to źle robię".

Sukces w medytacji zależy w sumie ogromnie od intencji. Nie da się dużo zdziałać tylko siłą woli np. jak medytuje i staram się rozluźnić jakiś element ciała to luźno staram się utrzymywać taką intencję jak najmniejszą presją wtedy to idzie dobrze. Natomiast jak już zaczyna się zbyt mocna presja, niecierpliwość, jakaś awersja to potrafię wytworzyć dużo dodatkowego napięcia. Dlatego tutaj wiele robi intencja. Podczas medytacji skupiania się na oddechu jeśli będziesz szukał ciągle wad to je znajdziesz, lecz gdy dostosujesz intencje "przyjemność" zacznie się pojawiać sama z siebie ze względu na samo docenienie swojego obiektu.

Posłużę się tutaj tradycją Buddyjską. Przeszkody jakie może napotykasz to:
*"Pożądania zmysłowe"- czyli masz nadmierne oczekiwania, nie możesz się skupić na chwili obecnej bo ciągle czegoś chcesz ciągle coś cię odciąga, myślisz o kij wie czym.

*"Awersja"- czyli podchodzisz do tematu z góry zakładając, że coś jest źle lub masz jakieś np. wyobrażenia co do tego jaki powinien być twój oddech twoja medytacja coś tam nie idzie i frustrujesz się, denerwujesz itd. Takie podejście się czasem porównuje do sadzenia jakiejś rośliny(proces medytacji) i wyrywanie jej(wpadanie we frustrację) gdy pojawią się chwasty(zakłócenia lub porażki). Jak przy roślinie pojawiają się chwasty to je wyrywasz, ale nie razem z rośliną.

*"Lenistwo, niecierpliwość, zwątpienie"

To mogą być jedne z powodów, które powoduje to, że "nic nie czujesz". Możliwe też, że twój styl życia nie pozwala na osiągniecie czegoś podobnego np. jeśli często narzekasz i rzadko umiesz powiedzieć zmysłom "nie" to ciężko potem się oczyścić siedząc i mieć satysfakcję z pozostawania z oddechem bo ciągle będziesz widział wady. Dlatego też często ludzie o dobrym usposobieniu, pracowici, moralni, uważni będą mieli łatwiej w medytacji.

Tytan0piorunów

@Dudlontko jak kolega wyżej napisał. Nie nastawiaj się na cokolwiek. Zacznij od siedzenia i relaksu. Po prostu usiądź na tylko tak żeby mieć prosty kręgosłup. Możesz sobie coś tam pod połowę tyłka z tyłu podłożyć to będzie Ci łatwiej prosto siedzieć. Siedź i jedynie oddychaj. Obserwuj myśl;i jakie przychodzą ale dawaj im odejść, I tyle. Nic nie oczekuj. Jedynie siedzisz rozluźniony i oddychasz. Najlepiej o tej samej porze dnia/nocy ale ważniejsze jest byś starał się to robić systematycznie i nie oczekiwał jakiś efektów. Daj sobie w końcu czas dla Siebie. Daj sobie czas na to by usiąść w spokoju i sobie bez stresu pooddychać. To jest naprawdę przyjemne i tak zaczynali wszyscy medytujący którzy osiągnęli samadhi. Ty nie oczekuj niczego. Po prostu siedź nie oczekując niczego. Jakbyś był nieśmiertelny i nie ograniczał Cie czas. Efekty przyjdą. Zawsze się pojawiają. Choć na początku mogą to być rzeczy jakie opisałem w pierwszym poście. Najlepiej jest jednak jak już nic się nie dzieje i można się świadomie zrelaksować siedząc bez oczekiwania na cokolwiek. Budda po Oświeceniu też siedział tak jeszcze wiele razy przez kilkadziesiąt lat życia. Po co skoro już się Oświecił? Bo mógł się w końcu zrelaksować wiedząc, że nie ma się dokąd i po co śpieszyć skoro śmierć nie istnieje a jest tylko wieczność. Więc mógł w końcu poczuć radość z istnienia wiedząc, że nic tak naprawdę nie ma na to wpływu poza tym co Sobie wymyślimy

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Heheszki

57piorunów

   

Gruba ryba0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Hydepark

3piorunów

Jak (prawie) co tydzień sprawdzam obecność na tagu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzisiaj wyjątkowo w bo jest okazja. A Wy jak się bawicie ?? ʕ•ᴥ•ʔ?    

Fenomen2piorunów

@Winsomegirl to już zdjęcia prawdziwej Winsomegirl się skończyły i lecisz ze stocka, czy boisz się o pozew? 😉

Koneser0piorunów

@Winsomegirl Jeger z redbulem w klubie Hydrozagadka, koncert Sxmpry

Pokaż więcej komentarzy (9)