Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#filozofia

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Prawica czy lewica?

Krytykuje prawicę od kilku dobrych lat i na wykopie i tutaj tylko po to by zostać uznanym za radykalnego konserwatystę bo od jakiegoś czasu krytykuje też lewicę. W praktyce natomiast reprezentuje zwykły oświecony centryzm który czasami przechyla się w stronę umiarkowanego konserwatyzmu, a czasami w kierunku umiarkowanego progresywizmu. Jeszcze z rok temu moje stanowisko było bardziej lewicowe, ale końcowo na lewicy zawiodłem się tak samo jak na prawicy. Myślę, że śmierć Charliego Kirka, a raczej reakcja lewicowców na to wydarzenie była punktem zwrotnym gdzie zacząłem się autentycznie lewicy bać.

Pomocny też był filozof Slavoj Žižek który od jakiegoś czasu krytykuje ten słynny wokeizm pomimo opinii bycia komunistą. Nie znaczy to, że nagle stałem się sympatykiem Trumpa, Konfederacji i prawaków. Miesiąc temu w swoim długim wpisie porównałem zwolenników MAGA do bolszewików. Nie muszę sympatyzować z żadną ze stron. Nie chce jednak też bawić się w symetryzm. W moim poprzednim wpisie chciałem podkreślić, że zarówno prawica jak i lewica stanowią zagrożenie dla cywilizacji zachodniej na różne sposoby. Prawica jest współcześnie skrajnie cyniczna, prymitywna, postmodernistyczna, albo wręcz nihilistyczna i ma zapędy autorytarne. Współczesna lewica z kolei jest hipermoralistyczna, neopurytańska i totalizująca. Nawet brak opinii jest już traktowany jak grzech.

W tym sensie obie strony są złe, ale na różne sposoby. To dwie różne choroby, ale obie wyniszczają zachodnią cywilizacje poprzez wzmacnianie polaryzacji społecznej. Lekarstwem jest odrzucenie tej fałszywej dychotomii która jest narzucana przez polityczny dyskurs i podjęcie próby znalezienia trzeciej drogi!

Gruba ryba5piorunów

@Al-3_x

Niestety, też zauważyłem ten problem, że jeśli coś krytykujesz, to na pewno jesteś z „przeciwnego obozu”.

Autorytet3piorunów

@Al-3_x po pierwsze, to ludzie zapomnieli, że to partie polityczne mają im służyć, a nie na odwrót. Często w dyskusjach najważniejszym "argumentem" jest partia osoby przeciwnej. Po drugie, cancel culture (z obu stron!).

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Fotografia analogowa

24piorunów

Ten przystojniak to Sokrates w Muzeum Narodowym w Szczecinie. No, uroda daleka od klasycznego ideału.
Szkoda, że nie spotkałem żadnego stoika. Ale czy Sokrates jako ojciec filozofii nie dał początku stoicyzmowi? Czyż nie mówił o tym jak ważna jest samodyscyplina i panowanie nad sobą? Odpowiedź brzmi: nie wiem. Ale pewnie są tutaj tacy co wiedzą.
Zdjęcie zrobione Exą + Mamiya Sekor 55 1.8 + Fomapan 200
Ps. Zrobienie tego zdjęcia wymagało ode mnie nie lada spokoju ducha, bo musiałem zastosować czas naświetlania 1/30 sekundy, co przy drobnym ruchu sprawiłoby, że zdjęcie będzie rozmazane.

Fanatyk1piorunów

Morda jak ziemniaczek ale brodę miał niczego sobie

Praktykant1piorunów

1/30 przy ogniskowej 55 to spokojnie z ręki można, na wstrzymanym oddechu, dociskając aparat do siebie, warto wyczuć spust w którym momencie "puszcza".

Przysłona koło 4, dość ostro Tobie wyszło. Wołasz negatywy samodzielnie?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Kurde, taka refleksja mnie dzisiaj dopadła.
Tabliczka czekolady to teraz 10 zeta, tyle co czteropak harnasia. No i się zacząłem zastanawiać, to nałóg i to nałóg...

Czekolada czy czteropak?

  • czekolada69%
  • piwo31%

249 głosów

Fanatyk9piorunów

gdzie te piwo po 10 zł?

Pokaż więcej komentarzy (30)

Autorytet

w Hydepark

15piorunów

Angielski filozof Mill twierdził, że religia lub ideologia która opiera się jedynie na bezmyślnym powtarzaniu dogmatów staje się końcowo jałowa i martwa, a przez to skazana na porażkę. Tak stało się z komunizmem za czasów PRL'u. Na ostatnim etapie sami przywódcy komunistyczni nie wierzyli już w to co głosili publicznie. Obecnie ten problem dotyczy współczesnej prawicy zachodniej. Fenomen popularności Trumpa udowadnia, że przeciętny prawicowiec nie wierzy tak naprawdę w nic tak jak i sam Trump (pomijając władzę i pieniądze oczywiście). Nawet gdy jego powiązania z Epsteinem są coraz bardziej oczywiste to wielu zwolenników MAGA dalej go broni.

Innym przypadkiem który zdaje się potwierdzać tą tezę jest postać znanego, skrajnie prawicowego infuencera Nicholasa J. Fuentesa który zaszokował wszystkich broniąc niedawno Epsteina. Przez ostatnie lata nieustannie mówił o żydowskich pedofilach u władzy i gdy w końcu jeden został właśnie ujawniony to on sam stał się jego fanem. Można twierdzić, że to forma ironii lub post-ironii. Nie ma to znaczenia. Prawicowcy stali się bandą cynicznych oportunistów, fanatycznych oszołomów i edgy nihilistów z którymi nie da się o niczym poważnym porozmawiać. Tym samym prawica ma więc odwrotny problem niż ma lewica xD

Kompan1piorunów
Kosmonauta0piorunów

No i z konserwatyzmem to już niewiele ma wspólnego wywracanie stolika i rozwalanie sojuszy to nie jest konserwatyzm

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

73piorunów

Świat gdzie rządzi przemoc czyli kilka słów o tym jak popkultura ukazuje świat przestępczy.

Wstęp Ten artykuł jest swego rodzaju rozszerzeniem i poprawieniem wczorajszego wpisu o współczesnym kinie gangsterskim. Dekonstrukcja kina gangsterskiego \ Ludzie z jakiegoś powodu lubią mitologizować i romantyzować gangsterskie życie. Nie jest to bynajmniej zjawisko nowe. Historie o

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Różne sposoby przedstawiania świata gangsterskiego we współczesnym kinie

Ludzie z jakiegoś powodu lubią mitologizować i romantyzować gangsterskie życie. Do pewnego stopnia przyczyniły się do tego filmy o mafii. Same gangi do pewnego stopnia też starały się utrzymywać pozytywny wizerunek u zwykłych ludzi. We współczesnych czasach jednak popkultura do pewnego stopnia zaczęła odmitologizować obraz gangstera który kieruje się szlachetnymi zasadami. Stało się to chociażby za sprawą filmu, a potem serialu Gomorra, albo serialu Umbre (ten opowiada o rumuńskiej mafii). Jeszcze wcześniej dokonała tego trylogia filmów Pusher. Nawet jednak już w słynnym Ojcu Chrzestnym mafia dalej była brutalna, dalej dochodziło do spisków, walk o władze, a sam Michael Corleone był zimnokrwisty i działał w sposób wykalkulowany oraz bezwzględny. W drugiej części rozkazał nawet zabić swojego własnego brata z powodu zdrady. Po prostu maskowano to pewną elegancją i poczuciem stylu której współczesnym gangsterom często brakuje.

W Polsce natomiast mit prawilnego gangusa pozostaje jakimś cudem jeszcze żywy w popkulturze (choć też podlega coraz większemu wyśmianiu). Przekonałem się o tym gdy obejrzałem niedawno film sprzed pandemii, ale wciąż względnie nowy "Jak zostałem gangsterem". Ponoć jest to produkcja oparta na faktach, ale w praktyce seria filmów "Szybcy i Wściekli" jest w moich oczach bardziej wiarygodna. Jest to bowiem nic innego jak zwykła fantazja o zdobywaniu mocy co za chwile wykaże.

Historia opowiada o prawilnym chłopaku z dzielnicy co z jednej strony miał problemy z agresją i ogólnie był impulsywny, ale z drugiej inteligenty, charyzmatyczny, zdolny tworzyć długoterminowe plany. Dość szybko więc osiąga sukces, zostaje jednym z największych gangsterów w kraju, znajduje kompetentną ekipę, dobrego ziomka który zostaje jego prawą ręką, gorącą laskę, zdobywa dużo kasy i kupuje sobie ładną rezydencje za miastem. Pozostaje jednak gangsterem z twardymi zasadami. Z policją nie gada i jest lojalny wobec swoich ludzi, a oni są lojalni względem niego. Jakimś cudem w jego ekipie nie dochodzi do żadnej zdrady. Jego potencjalni wrogowie to idioci których łatwo się pozbywa i wszystko idzie mu względnie dość łatwo. Kilka razy sam przyznaje, że ma mocne szczęście. Dlatego napisałem, że to zwykła fantazja o mocy przebiegająca według klasycznego schematu gdzie główny bohater jest początkowo nikim, ale potem szybko osiąga ogromną potęgę, niszczy wrogów i po drodze zdobywa bardzo atrakcyjną kobietę (czasami nawet harem kobiet).

Do tego protagonista co chwile rzuca jakieś życiowe mądrości na poziomie jakiegoś kiepskiego coacha. Brutalność oczywiście w tym filmie się pojawia i jest ukazana nawet dość dosadnie, ale co z tego skoro sama fabuła jest mocno naiwna. Na szczęście miałem okazje niedługo później zobaczyć też lepszy, japoński film o gangsterach o tytule "Wściekłość". Reżyser przedstawił w nim bezkompromisową dekonstrukcje motywu honoru w Yakuzie.

W walce o wpływy gangsterzy Yakuzy nie wahali się wzajemnie zdradzać, spiskować przeciwko sobie, a końcowo zabijać. Pada nawet dość wymowny dialog w którym stwierdzono, że słynne obcinanie palca by zmyć hańbę już nic współcześnie nie znaczy. W ten sposób świat gangsterski zostaje ukazany jako powrót do Hobbesowskiego stanu natury gdzie toczy się wojna każdego z każdym, a cywilizowane reguły zdają się być zawieszone. Kto miał siłę nie tylko zabijał, ale też często upokarzał swoich wrogów, własnych podwładnych czy zwykłych ludzi czy to bijąc ich do nieprzytomności za zwykłe zabranie głosu bez pozwolenia czy okaleczając ich.

Nie było tym filmie żadnych szlachetnych gangsterów tylko goście którzy bez problemu pobiliby niepełnosprawnego gdyby zaszła tak potrzeba i wbili nóż w plecy własnemu bratu dla osobistych korzyści. Brakuje mi współczesnej produkcji polskiej która by ukazywała gangsterskie porachunki w równie bezwzględny i brudny sposób, a "Jak zostałem gangsterem" miało technicznie szanse być taką historią poświęconą człowiekowi który idzie po trupach do celu. Zamiast tego dostałem opowieść jak to trzeba być prawilnym gangusem co się trzyma ze swoimi ziomkami na dobre i złe.

Jest to nie tylko naiwne, a przez to szkodliwe romantyzowanie życia gangsterskiego co zwyczajnie nudne. Oczywiście dla przeciętnego normika takie podejście może mu się wydawać szokujące, ale z drugiej strony może dzięki temu skończyłaby się idealizacja różnych form patologii. Z trzeciej dawałoby to pole do jakieś refleksji na temat ludzkiej natury. Idea, że człowiek zdolny krzywdzić innych dla pieniędzy kierowałby się jakimiś honorowymi zasadami jest dość zabawna. Oczywiście wewnątrz grupy panują pewne hermetyczne reguły, ale wynikają one z pragmatyzmu lub pomagają budować pewną zbiorową tożsamość, a nie są wyrazem szlachetnego charakteru przestępcy.

Ostatecznie jak mówiłem w świecie przestępczym chodzi głównie o zdobywanie władzy i pieniędzy. Ludzie którzy wchodzą do tego świata to albo biedni desperaci, albo jednostki patologiczne wychowane w nieodpowiednim środowisku, albo bezwzględni psychopaci i należy o tym pamiętać.

Fenomen2piorunów

@Al-3_x super wpis. Dobrze piszesz, prosze nie zniechęcaj sie :)

Autorytet

w Hydepark

16piorunów

Widzę ostatnio pewne pytania w kontekście sprawy Epsteina na temat tego czemu elity miałyby dopuszczać się takich okropnych rzeczy. Myślę, że pewną odpowiedź na to może dać pewien niesławny francuski pisarz i filozof markiz de Sade. Jego dzieła do dziś są uznawane za kontrowersyjne i zaliczane do najbardziej groteskowych i obrzydliwych w historii. Pojawiają się tam motywy morderstw, pedofilii, koprofilii, kanibalizmu, gwałtów i sadyzmu. Sam termin sadyzm wywodzi się zresztą od jego nazwiska. Był on jednym z najbardziej znanych przedstawicieli libertynizmu czyli prądu myślowego głoszącego odrzucenie autorytetów religijnych oraz tradycyjnej moralności na rzecz racjonalizmu, hedonizmu i swobody erotycznej.

Bohaterami jego książek była zwykle elita czyli arystokraci (sam był zresztą arystokratą) którzy dopuszczać by się mieli licznych zbrodni, a w między czasie wygłaszać monologi poświęcone filozofii libertynizmu. Markiz miał też zdawać się wierzyć w swego rodzaju satanistyczną ideę, że bóg/natura jest zła sama w sobie i dlatego ludzie niemoralni mieli odnosić sukces, a cnotliwi być ofiarami. Ogólnie był on elitarystą (choć na swój wspierał rewolucje francuską) i w jego wizji na szczycie miały zasiadać jednostki najbardziej zdeprawowane i niemoralne. Jest to swego rodzaju zalążek nietzscheańskiej idei moralności niewolników/kolektywu i moralności pana.

Gruba ryba2piorunów
Markiz miał też zdawać się wierzyć w swego rodzaju satanistyczną ideę, że bóg/natura jest zła sama w sobie i dlatego ludzie niemoralni mieli odnosić sukces, a cnotliwi być ofiarami..

Bardzo ciekawa koncepcja - nigdy nie myślałem o tym w ten sposób.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Nadczłowiek znaczy amoralny oportunista który umie się adaptować do zmieniających warunków by osiągnąć swoje cele. A tak na serio to zainspirowany filmem Sergio Leone i grą Gothic planuje zrobić dłuższy wpis będący swego rodzaju "dekonstrukcją" pewnych idealistycznych postaw.

Fanatyk2piorunów

Arcania się nie wydarzyła

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Książki

29piorunów

218 + 1 = 219

Tytuł: Zmierzch bożyszcz

Autor: Fryderyk Nietzsche

Kategoria: Folozofia

Wydawnictwo: Vis-a-Vis Etiuda

Format: książka papierowa

ISBN: 9788379982592

Liczba stron: 112

Ocena: 5/10

Ciężko to się czyta, dość mocno zagmatwana książka, na szczęście krótka. Może jak jeszcze raz na spokojnie ją przeczytam to coś niej wyniosę.

Specjalista1piorunów

@LeniwaPanda Literacki język Nietzschego jest trochę złudny - jego książki sprawiają wrażenie powieści ze swoją narracją, a faktycznie są rozprawami filozoficznymi, nastawionymi na trochę inny rodzaj odbiorcy. Przygotowanie filozoficzne ze starożytności i filozofii niemieckiej jest wskazane. Dzięki temu wyłapuje się znacznie więcej niuansów, rozpoznaje się złożoność problemów.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Przypomniała mi się złota myśl, którą kiedyś usłyszałem. Chyba tęsknie za latem.

Jak byłem na wakacjach z różową na Bałkanach, poznaliśmy takiego Polaka, z którym zdecydowaliśmy się wrócić jego autem do miasta, bo wcześniej odjechaliśmy stopem i pociągami kawalątek od naszego noclegu. No i zdecydowaliśmy we 3, że pojedziemy jeszcze zobaczyć kanion po drodze i w ogóle coś tam zwiedzimy bocznymi drogami.

No i jedziemy, a wiecie, jak to jest latem - w ciul robactwa. No i te meszki, muszki i inne komary przyklejały się do szyby.

W tym momencie nasz towarzysz, z najpoważniejszą miną, najpoważniejszym tonem stwierdza:

"Zobaczcie, tyle aut na świecie jest, tyle tego robactwa ginie na szybach. Jak to możliwe, że jeszcze tyle ich żyje?" xD Powiedział to na obszarze lasów po horyzont, gdzie była jedna mała droga :D

i

Zawodowiec0piorunów

@Afterlife on mówił o innych kierowcach... Nie o owadach?

Osobistość

w Rozkminy

18piorunów

POMAGANIE JEST BARDZO TRUDNE

Najbardziej bezpieczna forma pomocy jest praca charytatywna, idziesz pomagasz starszym ludziom w hospicjum, dzieciom w domach dziecka, wyprowadzasz psy że schroniska itp oddajesz swój czas i siłę komuś kto tego potrzebuje. Druga niestety już mało bezpieczna forma pomocy jest dawanie datków.

Jest to temat rzeka, która tworzy meandry w dolinach ludzkiej chciwości i zepsucia. Z jednej strony rozumiem ludzi z krajów trzeciego świata, chwytających się brzytwy żeby przetrwać, a tym samym tworząc fałszywe akcje charytatywne. Wiem, że zło ma różne oblicza i jaka obierze ono wyraz zależy od tego z jakiego punktu będziemy patrzeć.

Jednak jest oblicze którego zło zawsze wygląda tak samo, nie ważne pod jakim kątem na nie spójrzmy. Mam na myśli ludzi żyjących w krajach rozwiniętych, którzy i tak ida najniższą linia oporu i tworzą machlojki oparte na zbieraniu pieniędzy na akcje charytatywne.

Afer w tym temacie nie da się zliczyć, z tego też powodu moje zaufanie do wszelkiego typu fundacji, zbieraczy do puszek ze zdjęciami chorych dzieci praktycznie jest równa zeru. Jedyne jakie jeszcze żywię zaufanie to do ogłoszeń na się pomaga, mam cichą nadzieję że ktoś jednak weryfikuje te ogłoszenia, czy też pieniędzy zbieranych przez zaufanych influ, którzy stracili by wszystko jakby wyszła z nimi jakaś afera związana z akcją charytatywną.

Jest to jednak smutne, bo człowiek chce pomóc choć ta złotówka przelana na karmę dla zwierzaków, a koniec końców wychodzi afera jak ta z ostatnich dni, gdzie w Bytomiu. Siatka powiązań czerpała oszukańcze korzyści z utrzymywania schroniska. Pieniądze nie trafiały do zwierząt i na infrastrukturę przytulku dla czworonogów, a do rąk prywatnych. Kiedy afera wyszła? Kiedy zainteresowali się tym celebryci. Wcześniejsze zgłoszenia wolontariuszy były ignorowane, a zwierzęta zabijane i trzymane w makabrycznych warunkach.

Nie chodzi już o sam przypadek tego schroniska, ale o to że nie jest to nic zaskakującego. Kiedyś znajoma mojego kumpla pracowała dla fundacji gdzie już od kilku lat zbierano do puszek kasę na dziecko, które już dawno dostało pieniądze na leczenie.

Nie wiem co siedzi w głowie tych ludzi, być może myśl że grają w chorej grze i jak mają możliwość kraść to why not, im wyżej ktoś postawiony tym łatwiej zamieść sprawę pod dywan. A luksy trzeba jakaś opłacić, choć każdy luksus jest opłacony cierpieniem innych ale to już dużo głębszy temat.

Smutne jest jednak to, że nawet jak chce się komuś dać kasę na pamoc, to boli fakt, że mogą trafić do typów co sobie za to Ferrari kupią, bo jak kraść to nie trochę, tylko na grubo. Tak mnie tylko zastanawia, że główna oskarżona w aferze z Bytomia o przekręty, nie kradła po trochu, ale po całości, a wystarczyło zapewnić zwierzaka godne warunki, a nikt by nie zauważył, że jakieś parę tysięcy gdzieś się zapodziało, na ale do tego trzeba mieć w sobie odrobinę rozumu i minimalnej empatii do zwierząt

Kosmonauta1piorunów

@Cori01 Jest też niestety trzecia forma.

Występuje wtedy, gdy organizacja "realnie pomagająca" nie potrafi docenić otrzymywanej pomocy.

Nie ma w tym realnego "przekrętu", nikt o tym nie wie, a jednak przykro się robi, bo masa czasu i wysiłków idzie na marne.

Kosmonauta

w Dyskusje

24piorunów

Cześć!

Wołam do duskusji szanowne Hejtowe grono, gdyż po ostatnim exodusie z miejsca na W trafiło do nas trochę młodzieży. Młodzieży, która nie do końca jest zadowolona z tego jak sobie radzą w życiu.

Z racji tego, że jestem jednym z młodszych starych hejtowiczów (<40 here) i mam więcej energii, chciałem zapoczątkować nową zabawę.

Ponieważ średnia wieku Hejto zbliża się do 60, mamy tutaj dużo ludzi, którzy już zapomnieli (zapomniałem co miałem pisać, ok już pamiętam) jak to było wstydzić się zagadać z dziewczyną, wstydzić się ogarniać pracę albo wybrać sobie ścieżkę życiową, która daje sens, satysfakcję i szczęście.

Co wy na to, żeby jako bywalcy społeczności rozwojowych trochę zbliżyć się do realnych problemów dzisiejszej młodzieży (ludzi <35 lat) i trochę im pomóc dzięki własnemu doświadczeniu? Świat się trochę zmienił i nie wszystkie doświadczenia ludzi urodzonych w latach '80 i wcześniej są wciąż aktualne, ale tak duże zmiany w ludzkiej psychice jeszcze nie zaszły.

Dlatego myślałem nad tym, żeby dołączyć się do tagu przegryw, tworząc też meta tag (podkreślające zaangażowanie całej społeczności hejto, a nie tylko tych uważających się za ). I z jednej strony sugerować treści rozwojowe (filozofia, stoicyzm, może też rozwój fizyczny o którym wiem niewiele).

Dodatkowo, kto uważa, że ma coś do dodania, może pisać o swoim własnym wychodzeniu z przegrywu. Dlaczego już nie boimy się zagadać do obcej ładnej kobiety. Albo poprosić szefa o inne warunki pracy / podwyżkę.

Jako Hejto mamy do tego warunki, gdyż w przeciwieństwie do W jest nas ciągle więcej niż ludzi z tagu . A dodatkowo wygląda na to, że FILTR* zadziałał i nasza hejtowa społeczność jest dosyć mało toksyczna i mizoginistyczna czy blackpillowa, a jest raczej nastawiona na wspieranie się.

Wiecie, chodzi mi o to, żeby bez oceniania napisać np. komuś kto pisze że "chce spróbować amfetaminy, bo może mu to pomoże w życiu" że to pomysł głupi i dokładnie poprzeć tę tezę faktami naukowymi oraz przykładami z naszego długiego życia.

Co wy na to? Czy nazwa tagu jest dobra? Czy chcemy olać młodszych druhów z problemami bo tak wygodniej i prościej i dawać tagi typu na czarno? Czy może jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie i pomóc kilku osobom zmieniAĆ (to proces, a nie jednorazowa akcja) swoje życie na lepsze?

A.D.: autyzm i adhd - dodałem te tagi, bo podejrzewam, że spora część to nierozpoznane zaburzenia. Które może nie są na tyle silne, żeby ktoś od przedszkola trafił do psychiatry, ale jednak faktycznie utrudniają dobre funkcjonowanie w dorosłym życiu.

Mistrz6piorunów

@Legendary_Weaponsmith jak ktoś chce wyjść z to wyjdzie, zapyta o coś to z chęcią odpowiemy. Nie widzę sensu kogoś pouczać na siłę

Kosmonauta0piorunów

@cebulaZrosolu na siłę - faktycznie nie. Ale samo wejście do naszej społeczności to już jakiś krok.

Dodatkowo, działanie ukierunkowane na jakiś cel jest o wiele bardziej skuteczne. Tym badziej jeżeli cel jest jasno określony. A im więcej ludzi do zabawy tym większa szansa na pasujący i dobry "content".

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

31piorunów

Zrozumieć współczesną Rosję

Angielski filozof Mill który żył w 18 wieku wskazywał ówczesne Imperium Rosyjskie jako przykład państwa gdzie kompetencje i wola władcy były ograniczone od sprawnego działania biurokracji. Choć mógł zesłać poszczególnego urzędnika na Syberię to sama biurokracja jako całość wyznaczała granice swobody jego panowania. Była to swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej. ZSRR za sprawą Stalina przywróciła rozrośnięty aparat biurokratyczny władzy na co wskazywał Trocki. W praktyce jednak ten proces zaczął się jeszcze za Lenina. Klasa biurokratów wręcz zastąpiła kapitalistów i posiadaczy ziemskich jako klasę panującą i stała się jeszcze potężniejsza niż za Cara. Francuski filozof Guy Debord tak pisał o ZSRR:

Panująca klasa ideologiczno-totalitarna to władza odwróconego na opak świata: im jest silniejsza, tym głośniej zapewnia, że nie istnieje, a swoją siłę wykorzystuje przede wszystkim do tego, by przydać owym zapewnieniom mocy. Zresztą wykazuje się skromnością tylko w tej jednej kwestii, jej oficjalne nieistnienie jest bowiem tożsame z nec plus ultra rozwoju historycznego, które mielibyśmy rzekomo zawdzięczać jej nieomylnemu przywództwu. Wszechobecna biurokracja ma być dla świadomości klasą niewidzialną. Całe życie społeczne popada tym samym w obłęd. Społeczna organizacja absolutnego kłamstwa wyrasta z tej zasadniczej sprzeczności.
Żaden biurokrata nie może rościć sobie prawa do władzy jako jednostka, nie może bowiem wykazać, że jest socjalistycznym proletariuszem, to znaczy dokładnym przeciwieństwem biurokraty; ani też udowodnić, że jest biurokratą, gdyż oficjalną prawdą biurokracji jest jej nieistnienie. Każdy biurokrata pozostaje więc całkowicie zależny od naczelnej gwarancji ideologii, dopuszczającej do zbiorowego udziału w jej „socjalistycznej władzy" tych wszystkich biurokratów, których nie likwiduje.

Z tych omówionych przez Deborda względów nadal potrzebny był Stalin.

Biurokraci jako klasa decydują wprawdzie o wszystkim, ale zapewnienie tej klasie spójności wymaga skupienia jej terrorystycznej władzy w rękach jednego człowieka. Osoba ta ucieleśnia jedyną praktyczną prawdę kłamstwa u władzy: moc apodyktycznego wyznaczania jego granic, nieustannie zresztą korygowanych. Stalin decyduje bezapelacyjnie o tym, kto jest biurokratycznym posiadaczem: kto zostanie nazwany „proletariuszem u władzy", a kto „zdrajcą na żołdzie Mikada i Wall Street". Biurokratyczne atomy zawdzięczają Stalinowi zbiorową legitymizację.

Gdy ZSRR jednak upadło władza partii i państwowej biurokracji mocno osłabła na rzecz rosnącej oligarchii w epoce Jelcynowskiej. Gdy do władzy doszedł Putin to znowu osłabił wpływy oligarchów, ale bynajmniej nie na rzecz partyjnych urzędasów tylko na rzecz frakcji siłowników (polityków z najwyższych szczebli władzy, wywodzący się z wojska lub służb specjalnych) i swoich kolegów poznanych w Petersburgu. Na potrzeby spektaklu serwowanemu społeczeństwu władza odwoływała się do dziwnej mieszanki nostalgii za ZSRR, a jednocześnie do carskiej i prawosławnej rosji. Za to na potrzeby współpracy z zachodem próbowano się kreować na nowoczesne i liberalne państwo gdy prezydentem był Miedwiediew aby następnie udawać kraj broniący chrześcijaństwa i tradycyjnych wartości po zajęciu Krymu oraz kraj walczący z faszyzmem i imperializmem amerykańskim gdy zaczęła się inwazja na Ukrainę.

Więc o ile w Związku Radzieckim ideologiczny spektakl pozostawał do pewnego stopnia niezmienny i skupiony na marksistowskiej otoczce to obecnie tamtejszy spektakl jest bardziej płynny i ciągle adaptujący się do nowych okoliczności. Państwowa propaganda wręcz często zaprzecza samej sobie co rodzi swego rodzaju postmodernistyczny horror gdzie widz nie wie już co jest prawdą, a co nie i jest to paradoksalnie celowy zabieg mający wywołać u odbiorcy apatie. To dlatego mało jest tam współcześnie masowych protestów choć zdarzało się to w przeszłości. Autorem tego rodzaju propagandy jest Władisław Surkow który inspirował się Science Fiction i teatrem awangarodwym przy jej kreowaniu. Brytyjski reporter rosyjskiego pochodzenia Peter Pomerantsev wprost nazywa rządy Putina postmodernistyczną dyktaturą. Pewne podobne mechanizmy szerzenia sprzecznej i schizofrenicznej narracji widać w USA za rządów Trumpa, ale to już temat na inny wpis.

Putin podobnie jak kiedyś Stalin jest oczywiście nadal symbolem tego porządku. Całe jego rządy od samego początku to jeden wielki teatr i to zarówno gdy się modli, gdy poluje na tygrysy i ujeżdża niedźwiedzie, gdy odkrywa zaginione skarby na dnie jeziora, gdy gra w hokeja i gdy kąpie się w zimnej wodzie w ramach rytuału prawosławnego. Nawet jego ganienie urzędników przed kamerami to zwykła inscenizacja. Jego władza oparta na wpływach służb wydaje się być jednak dość realna. Ponieważ rola biurokracji i oligarchów została zmarginalizowana to rosja stała się czystą cywilizacją Turańską gdzie cytując Wikipedie:

Cała aktywność polityczna w ramach tej cywilizacji ma zdaniem Konecznego charakter wojskowy. Władców nie obowiązuje moralność (stąd Koneczny mówił o indywidualizmie tej cywilizacji). Nie rozwinęła żadnej z nauk, jednak szybko przyswajała sobie wszelkie wynalazki w dziedzinie wojskowości.

Wojna na Ukrainie nie była tylko i wyłącznie kaprysem Putina, a jest odzwierciedleniem zmian społecznych jakie tam zaszły w latach 90. Zrozumienie tego jest kluczowe do analizy tego kraju.

Fenomen2piorunów
Była to swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej.

To nie są pojęcia z XVIII lecz polskie filozofowanie z początku XX w, przez nikogo spoza PL nie traktowane poważnie

Autorytet1piorunów

@michal-g-1 Co za bzdury. Konecznym wyraźnie inspirował się chociażby słynny, amerykański politolog Samuel P. Huntington. Polscy filozofowie mają ogólnie raczej pozytywną opinie na świecie.

Autorytet2piorunów

@Al-3_x Huntington nie żyje od 15 lat. A teoria Konecznego naprawdę jest dla ludzi spoza PL egzotyką.

Autorytet2piorunów

@AureliaNova Jakie to ma znaczenie od ilu lat nie żyje? Był z zagranicy i traktował teorie Konecznego poważnie. Zresztą jakie to ma znaczenie czy był znany za granicą czy nie? Sława nie stanowi o wartości myśli samego filozofa. Stosowany jest tu zwyczajnie niemerytoryczny sposób argumentacji.

Autorytet1piorunów

@Al-3_x o, dobrze mówisz! Bo faktycznie to niemerytoryczna dyskusja się zrobiła, jak zaczęliśmy się czepiać, czy go ktoś kojarzył czy nie kojarzył za granicą.

Więc odnosząc się już do sedna: teoria Konecznego jest bzdurna, prymitywna i nienaukowa. A to, że zrobiła się popularna w naszym środowisku w XXI w. jest kurwa żartem.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x teorie cywilizacji Konecznego są ciekawe, ale bzdurne, dlatego nikogo nie obchodzą i nikt nie czerpie z tej "wiedzy".

Czy Huntington używa pojęć cywilizacji Turańskiej, Bramijskiej itd.? Nie? No właśnie.

Autorytet0piorunów

@michal-g-1 Nie. Używał za to takich bzdurnych pojęć jak cywilizacja afrykańska (xD). Pojęcia nie są aż tak istotne bo same wnioski są widocznie inspirowane myślą Konecznego, ale prawdę mówiąc myśl tego drugiego stawiam jednak wyżej od myśli amerykanina.

dlatego nikogo nie obchodzą i nikt nie czerpie z tej "wiedzy".

Jeśli mowa o zagranicy to na zachodzie są ludzie którzy poważnie traktują Dugina czy Marksa więc prawdę mówiąc nie jest to żaden argument za tym by przez to nie traktować poważnie myśli Konecznego. Jeśli twierdzisz, że jego teorie cywilizacyjne są bzdurne to powinieneś to wykazać, a nie stosować dziwną formę argumentum ad populum.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x masz rację, to że ktoś cytuje i rozmawia o Konecznym nie oznacza że ta twórczość ma jakąkolwiek wartość.

Nie zamierzam falsyfikować jego twierdzeń gdyż nie mam na to czasu. Moim celem było:

1. Wskazać iż John Mill nie myślał o Rosji jako syntezie cywilizacji Turańskiej I Bizantyjskiej

2. Wskazać iż te pojęcia mogą być uznawane za bzdurne.

Samo zdanie

swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej.

Wskazuje iż nie do końca wiadomo jak dopasować rzeczywistość do głupio zdefiniowanych pojęć.

Nie oczekuję iż Cie przekonam co do p. 2, uważam iż kiedyś sam to zrozumiesz :smiley:

Autorytet0piorunów

@michal-g-1

Wskazać iż John Mill nie myślał o Rosji jako syntezie cywilizacji Turańskiej I Bizantyjskiej

To wiem. Wtedy te pojęcia nawet nie istniały. To co Mill głosił to, że rosyjska władza jest mocno zależna od biurokracji. Powiązałem to z Konecznym który był zdania, że silna biurokracja jest typowa dla cywilizacji typu bizantyjskiej (Sama rosja uważała się za mimo wszystko duchowego dziedzica Bizancjum). Jednocześnie jednak kwalifikował rosje jako przykład cywilizacji Turańskiej. Teza, że rosja reprezentowała syntezę obu cywilizacji została zaproponowana przez cybernetyka społecznego Józefa Kosseckiego o ile dobrze pamiętam.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x synteza obydwu cywilizacji? A co z głównym postulatem tych teorii, iż cywilizacje nie łączą się?

Czyli nie łączą się, ale jak nie pasuje do rzeczywistości to się łączą ale nazwijmy to "synteza"

Autorytet0piorunów

@michal-g-1 Lubie Konecznego, ale lubię też Spenglera, a on akurat dopuszczał swego rodzaju synkretyzm. Nie jestem dogmatykiem by być zwolennikiem każdego twierdzenia danego myśliciela. Uważam, że należy brać od różnych filozofów, psychologów, socjologów koncepty które są przydatne, odrzucać te które nie są przydatne, a potem modyfikować ich twierdzenia pod swoje własne teorie.

Autorytet2piorunów

Bardzo lubię analizy współczesnych zjawisk i polityki przez pryzmat XIX w. teorii i wypowiedzi.
Tutaj to nawet jest XVIII w.(jeśli chodzi o Jamesa Milla, a nie jego słynniejszego syna Johna Stuarta, ale nawet wtedy tworzyl na początku lat 1800.). Do tego teoria cywilizacji Konecznego jest 100 lat młodsza, więc wychodzi śmieszny anachronizm :P
Świat przeszedł po drodze kilka dużych rewolucji, i nasze obecne państwa nijak nie przypominają tych monarchii, które dominowały XIX w. Dzisiaj też mamy filozofów, ekonomistów i socjologów, którzy wkładają dużo pracy w opisywanie naszej rzeczywistości - i też opisują rosyjski burdel, ale taki jaki jest obecnie a nie sprzed 200 lat :P

Autorytet0piorunów

@AureliaNova Bardzo lubię gdy ktoś krytykuje to co pisze praktycznie w ogóle nie odnosząc się do samej treści tego o czym piszę xD

Po pierwsze to wspomniałem Johna Stuarta Milla, ale nie odnosiłem jego tezy do współczesnej rosji (bo takowej nie miał) tylko do jego opinii o ówczesnej rosji dla kontekstu historycznego i na tym wspomnienie tego pana się skończyło. O żadnej analizie więc tego kraju przez pryzmat filozofii 18-wiecznej nie ma tu mowy. Mam wrażenie, że nawet nie czytałeś tego co pisałem.

Głównie odwoływałem się do Guy'a Deborda (to już druga połowa 20 wieku) i to też w kontekście jego analizy ZSRR, a nie tego czym jest nowoczesna rosja. Dopiero później zacząłem pisać o tym czym jest rosja Putina i odwoływałem się tutaj do analizy brytyjskiego reportera rosyjskiego pochodzenia Petera Pomerantseva który napisał współcześnie kilka książek o rosji.

To była analiza historyczna gdzie nakreśliłem różnice między rosją dzisiejszą i dawniejszą i dlatego bazowałem na opiniach z różnych okresów czasów. Widać więc, że zwyczajnie nie czytałeś tego co napisałem i chyba zwyczajnie cie zablokuje bo odpowiadanie na tego typu komentarze jest dla mnie zwyczajnie stratą czasu.

Gdyby to był wykop to bym jeszcze dodał kilka komentarzy na temat jak głupi był twój własny komentarz, ale tutaj sobie odpuszczę.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Wpis który wyjaśnia mój wczorajszy wpis krytykujący przesadne umartwianie się nad sobą współczesnych mężczyzn

Mój wczorajszy post nie został w pełni zrozumiały więc chce go tutaj wytłumaczyć nieco bardziej szczegółowo. Generalnie jestem zdania, że rodzina jest mimo wszystko tworem społecznym, a więc i kulturowym. To jak ona funkcjonuje i jest postrzegana zmieniało się w toku historii. Różne kultury inaczej podchodzą do tematu rodzin. W islamie dopuszczalne jest posiadanie wielu żon. W Chinach istotne znaczenie miały duże klany które według niektórych badań miały umożliwić tamtejszą eksplozje demograficzną. Nawet na zachodzie długo dominował koncept rodzin wielopokoleniowych. Rodzina nuklearna to współczesny i amerykański koncept który został wam zaszczepiony jako domyślny. W praktyce nie ma w nim nic tradycyjnego ani naturalnego.

Miłość romantyczna też jest raczej produktem cywilizacyjnym na co wskazywał polski filozof i socjolog Florian Znaniecki. Jej wartość w społeczeństwie była postrzegana różnie. W starożytnej Grecji miłość braterska (Philia) była często stawiana wyżej od erosa. Dzisiaj z kolei to kobiety często lepiej sobie radzą bez partnera od mężczyzn bo skupiają się wtedy bardziej na relacjach koleżeńskich. W średniowiecznej popularnej historii o Rolandzie gdy ten umiera to myśli przede wszystkim o swoim władcy, a nie o narzeczonej. W innych opowieściach z tego okresu bywało podobnie. Choć miłość między kobietą i mężczyzną kulturowo ceniono oraz romantyzowano to przecież za świętych i najbardziej nieskalanych postrzegano ludzi rezygnujących ze związków. Również na wschodzie pojawia się motyw ascezy.

Chce przez to powiedzieć wam (a tobie szczególnie kolego @Mikel), że cierpicie z powodu waszego przesadnego przywiązania do idei jaką jest założenie przez mężczyznę rodziny co zostało wam wpojone jako domyślny plan na dorosłość. W tym widzicie cel i sens waszej egzystencji którego nie jesteście wstanie zrealizować co powoduje waszą frustracje. Ja za to chciałem jedynie byście wyszli poza ten schemat i odnaleźli nowy cel które stanie się dla was źródłem nowego sensu. Człowiek bowiem potrzebuje celów długoterminowych na co wskazywał psycholog Józef Kozielecki. Dążąc do nich dokonuje się transgresji i przekroczenia samego siebie co jest realizacją nietzscheańskiej woli mocy. Jednak nawet coś tak prostego jak zbieranie znaczków może nadać waszemu życiu nową wartość.

W innym przypadku będziecie jedynie ciągle zgorzkniali i skupieni na własnym nieszczęściu. Nie ma to bynajmniej nic wspólnego z ekspresją własnych uczuć gdy odczuwamy silny żal (jak w przypadku śmierci bliskiej osoby, zdrady czy podobnych tragedii) Człowiek bowiem uczy się akceptować w końcu los i ruszać dalej. Tutaj natomiast obserwowany jest całkowity zanik woli działania który zostaje zastąpiony ciągłym spędzaniu czasu na umartwianiu się i racjonalizowaniu tego stanu i to właśnie jest w moich oczach żałosne.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x xD xD xD
Ja cierpię przez brak rodziny? Powoduje to u mnie frustrację i jestem z tego powodu nieszczęśliwy? iks k⁎⁎wa de xD
Jak chcesz komuś zrobić psychoanalizę to warto zacząć od wywiadu xD Dawno nikt tak bardzo nie przestrzelił z wnioskami na temat mojej osoby xD Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ładnie się uśmiałem z rana...

Przecież zarzuciłem Ci jedynie że Twoim rozwiązaniem na samotność jest przykrywanie gówna liściem i nie rozwiązuje problemu. Ba, może doprowadzić do innych problemów jak pracocholizm czy kompulsywne ćwiczenia na siłowni. A ty mi zacząłeś rozwiązywać mój problem, który mnie nie dotyczy i do tego wywołałeś do tablicy xD

Autorytet1piorunów

@Mikel

Ja cierpię przez brak rodziny? Powoduje to u mnie frustrację i jestem z tego powodu nieszczęśliwy? iks k⁎⁎wa de xD

Nie wiem czy cierpisz na brak rodziny. Wiem, że wiele osób na to narzeka i piszę ciągle o tym w internecie. Tobie natomiast chciałem powiedzieć skąd się bierze przyczyna tego cierpienia i dlatego cie zawołałem. Szczerze przepraszam, że poczułeś się przyporządkowany do tej grupy z powodu mojego wpisy. Nie taki był mój zamiar.

Autorytet2piorunów

@Mikel Ale serio cie przepraszam. Mam nadzieje, że nie jesteś obrażony :3

Fenomen1piorunów

@Al-3_x Luz, nie gniewam się ;)

Co do tematu, dalej uwazam ze nie bierzesz pod uwage ze potrzeba socjalizacji jest jedna z podstawowych potrzeb czlowieka i nie zgadzam się że można jej czymś zastąpić. Każdy potrzebuje być w jakiejś relacji - czy w relacji rodzinnej, czy w partnerskiej nie ma znaczenia w ogólnym rozrachunku bo wynika ze stopnia zażyłości a w samym wejście w relację chodzi o znalezienie bratniej duszy. Różni ludzie, potrzebują różnego stopnia bliskości ale patologicznym jest stronienie od ludzi jak taki Grinch.

Jednocześnie często łączy się potrzebę socjalizacji z potrzebą posiadania potomstwa (też fundamentalna potrzeba) - no i zgoda że to połączenie może wynikać z kultury. Tylko co to ma do tego? Mimo wszystko masz potrzebę - a jeżeli ta potrzeba nie zostanie spełniona, czujesz się nieszczęśliwy. To co proponujesz nie polega na zaspokajaniu tych potrzeb a odwróceniu uwagi od ich braku. Dalej nie uważam żeby to było rozwiązanie zaspokajania potrzeb, których werbalizowania tak bardzo Cię denerwuje.

Osobistość0piorunów

@Mikel zaciekawiła mnie Wasza dyskusja. Uważam, ze masz racje. Potrzeby socjalizacji, znalezienia bratniej duszy nie da sie zastąpić poprzez znalezienie hobby czy rzuceniem sie w wir pracy. Jedyne w czym moze hobby pomoc w tym przypadku to zwiększenie szansy na poznanie drugiej osoby, ktora moze sie stac druga połówka.

To tak jakbyś chciał mieć auto, bo lubisz jeździć, ale Cie na nie stac. Wiec kupujesz rolki. Sprawia Ci to przyjemność, ale to jednak nie to samo xp

Autorytet0piorunów

@Mikel Nie negowałem potrzeby socjalizacji. Człowiek jest istotą społeczną i nie neguje tego. Wspomniałem jednak o przykładzie starożytnych Greków którzy mocno cenili Philia czyli miłość braterską, przyjaźń. Wskazałem, że kobiety współczesne dużo lepiej radzą sobie z jako singielki od mężczyzn bo właśnie bardziej skupiają się wtedy na relacjach koleżeńskich.

Z drugiej strony wielu bardziej prymitywnych kulturach ważna była przynależność do klanu czy plemienia, a relacje z kobietami były traktowane dość użytkowo. Francuski antropolog Claude Lévi-Strauss opisywał, że kobiety były traktowane jako przedmiot wymiany by tworzyć między grupami więzi. Nie było w tym żadnego romantyzmu i dlatego zgadzam się z Znanieckim, że miłość romantyczna to produkt cywilizacji, a nie coś naturalnego. Podejrzewam, że niejeden wojownik w dawniejszych czasach lepiej traktował własnego konia niż swoją kobietę.

Więc masz racje, że więzi międzyludzkie są potrzebne, ale teza, że chodzi konkretnie o relacje z kobietami jest już uwarunkowana kulturowo. Sam osobiście od dziecka bardziej ceniłem przyjaźń niż miłość. Nigdy chyba też nie zakochałem się w nikim chyba, że mowa o mojej waifu z anime czy mojej ulubionej piosenkarce Aurorze xD

To o czym jednak mówię to nie jest dla mnie żadnym odwracaniem uwagi. Mamy osoby które cenie, ale jeśli stanęłyby mi na drodze do osiągnięcia celu to cóż... bardzo lubię pewną scenę z filmu "Podejrzani" :3

A co do poczucia nieszczęścia to już ci mówiłem, że nie chodzi o jego odczuwania tylko umiejętność radzenia sobie z nim. Jezus cierpiał na krzyżu, ale dobrowolnie wręcz się temu poddał bo wierzył w większy sens swojego działania.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Prawdę mówiąc to ciągłe wysłuchiwanie płaku płaku współczesnych mężczyzn, że nie mają żony i dzieci jest dość żałosne. Albo człowiek ma siłę by żyć dla siebie i realizować swoją wole mocy, ale pozbawia się poczucia własnej godności. Człowiek ma tą niezwykłą zdolność, że potrafi poświęcić swoje życie nawet zbieraniu znaczków. Tak długo jak macie jakiś cel tak długo macie po co żyć.

Gruba ryba9piorunów

gorzej jak nie masz żadnego celu.

Fenomen6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet0piorunów

@Vampiress

Po co komu np kariera w korpo czy rozkręcenie własnej działalności i trzepanie kasy, jeśli tej kasy nie będzie się miało komu przekazać?

Dla wygodnego życia, ładnego domu poza miastem, smacznego jedzenia, własnego basenu i siłowni.

Albo po co komu ciągłe podróże

Dla zobaczenia ładnych miejsc.

Fenomen3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet0piorunów

@Vampiress Fundacje charytatywne, pomoc rodzicom, rodzeństwu/kuzynostwu/przyjaciołom, opieka nad psem.

Osobistość3piorunów

@Al-3_x Nie do końca. Pracowałem ładnych parę lat w schronisku dla zwierząt, pomagałem bezdomniakom na ulicy. Spoko, był sens. I to taki, jakiego nie odczuwałem nigdy wcześniej. Potężne uczucie. Ale jak w pustej chacie nie masz komu opowiedzieć, że właśnie uratowałeś małego kotka, albo że nie udało się go uratować, to... zostajesz z tym sam.

Autorytet0piorunów

@zed123 Możesz kupić sobie kotka i wtedy będziesz mu opowiadać o tym jak ratujesz inne kotki. Sporo właścicieli zwierząt gada ze swoimi zwierzakami więc jak widać da się.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów


W filozofii lubię to, że coś co czuje sie sercem i trudno przelac na papier, prawdopodobnie zostalo juz kiedys opisane przez jakiegos filozofa

Kanal "Mini Philosophy" wrzucil niedawno rolke o "prawej brutalnosci" wedlug Bertranda Russella (tlumaczenie ponizej). Fajnie tlumaczy czemu czemu "wieszanie za jaja", zyczenie smierci zbrodniarzom, czy traktowanie jakiej grupy (jak np. zwolennikow partii PiS) jako ludzi kategorii B nie sa wylacznie internetowym wylewem frustracji. Teraz rozumiem ze to jest sadyzm, ukryty pod przykrywka sprawiedliwosci.

Mnie taki mindset od dawna az razi w oczy i dziwilo mnie nie raz, dlaczego ludzie tak mowiacy nie widza w tym problemu. Myslalem ze wynikalo to z ich przekonan o slusznosci ich punktu widzenia. Czasami nawet wierzylem ze choc sam tego nie rozumiem to inni moga wychodzic z zalozenia ze faktycznie "tak sie tylko mowi". Dziwilo mnie to "tylko" bo dla mnie to "az". Jednak dzisiaj zrozumialem ze to tylko czesc pobudek a te drastyczne wizje tego co Ci ludzie zrobia z takim delikwentem nie wynikalo wylacznie z proby naprawy swiata ale i z ich sadyzmu.

Pisze to, bo wiele jest tutaj takich ludzi.

--------------------------------------------------------
Przetlumaczona transkrypcja:
Zrodlo: https://www.youtube.com/shorts/heQUd-DZOhc

Uważaj na wszystkich, którzy uważają się za prawych. Uważaj na wszystkich, którzy uważają, że ich plemię, ich lud jest sprawiedliwy. Ponieważ, jak twierdził Bertrand Russell, każdy, kto jest gotów podzielić świat na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, jest o krok od straszliwej brutalności. Według Russella, kiedy dzielimy świat na prawych i niegodziwych, świętych i grzeszników, tworzymy po prostu skomplikowany system etyczny, w którym stado usprawiedliwia sobie wymierzanie kary tym, których nie lubi.

Kiedy po prostu nie zgadzasz się z kimś, prawdopodobnie traktujesz tę osobę z szacunkiem. A jeśli masz problem z sąsiadem, zazwyczaj rozwiązujesz go pokojowo. Ale jeśli ktoś nazywa swojego sąsiada potworem lub swoich rywali podludźmi, zazwyczaj robi to, ponieważ chce wymierzyć im karę i sprawić im ból. Tworzy ujście dla swojego sadyzmu i maskuje okrucieństwo sprawiedliwością.
Jest to jeden z największych problemów niektórych rodzajów religii, ponieważ każda religia, która dzieli świat na wybranych, kochanych przez Boga ludzi, a następnie na wyrzutków, grzeszników lub pogan, robi to, aby umożliwić linczowanie, krucjaty i morderstwa. Jak ujął to Pascal, ludzie nigdy nie czynią zła tak całkowicie i radośnie, jak wtedy, gdy robią to z przekonania religijnego.
Russell twierdzi, że wszyscy możemy się nie zgadzać, nie obrażając się nawzajem. Możemy mieć wrogów, nie zabijając ich. Kiedy sprowadzamy ludzi do etykietek i dzielimy świat na czysty i nieczysty, sprawiedliwy i niesprawiedliwy, sprawiamy, że świat staje się znacznie bardziej brutalny, okrutny i niebezpieczny.
Gruba ryba0piorunów

@Mikel Rolka wrzuciła sporo grup ludzi do jednego worka i przykleiła etykietkę sadyzmu. Super.

Nie wiem, czy ja muszę tłumaczyć jak bardzo obłudne to jest.

Fenomen0piorunów

@Thereforee Gdzie przypięcie etykiety do całej grupy? Ja tu widzę stwierdzenie, że jest bardziej prawdopodobne że dana osoba z tej grupy tak postąpi, a nie przyjęcie tego za pewnik i przypięcie jakiś etykiet.

każdy, kto jest gotów podzielić świat na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, jest o krok od straszliwej brutalności.


Chyba że masz jakiś konkretny przykład konkretnej grupy, która wpasowuje się w klucz (dzielenia na sprawiedliwych/niesprawiedliwych) ale żadnemu z jej członków nie można zarzucić sadyzmu?

Pokaż więcej komentarzy (2)